Dom i wnętrze

1,5 godziny więcej dziennie przed ekranem, 1,8 kg więcej na wadze – bilans roku dwóch pandemii w Polsce. Światowy Dzień Walki z Otyłością

Redakcja
Redakcja
3 marca 2021
Fot. istock
 

Około 53% kobiet i 68% mężczyzn ma nadmierną masę ciała, a 25% Polaków choruje na otyłość. O pandemii otyłości mówiło się od dawna, ale pandemia koronawirusa, z którą mierzymy się od roku, dodatkowo obnażyła zagrożenia związane z otyłością. 4 marca jest w tym roku wyjątkowo symboliczną datą, ponieważ dokładnie rok temu zdiagnozowano w naszym kraju pierwszy przypadek zakażenia  SARS-CoV-2, a zarazem jest to Światowy Dzień Otyłości – okazja do podsumowania roku dwóch pandemii. W minionym roku średnio o 1,5 godziny więcej dziennie spędziliśmy przed ekranem komputera lub TV, a średni przyrost masy ciała w całej populacji wyniósł niemal 2 kg[1].

Otyłość – problem dużej wagi

Otyłość jest chorobą przewlekłą o złożonej etiologii, bez tendencji do samo ustępowania, z tendencją do nawrotów, a współczesna medycyna nie zna w pełni przyczyn jej rozwoju. Niewątpliwie na ryzyko rozwoju choroby otyłościowej istotnie wpływa nasz styl życia, ale wśród przyczyn otyłości należy przede wszystkim zwrócić uwagę na te czynniki, które predysponują do nadmiernej masy ciała, a zarazem w żaden sposób nie są zależne od pacjenta. Należą do nich m.in. czynniki genetyczne i epigenetyczne, płodowe, hormonalne, a także psychologiczne.

Choroba otyłościowa często uważana jest za powikłanie innych chorób, podczas gdy tak naprawdę to ona jest przyczyną ponad 200 powikłań i chorób. Wśród nich m.in. nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, miażdżycy czy chorób nowotworowych.

Największym wyzwaniem w rozumieniu i leczeniu otyłości jest w moim mniemaniu fakt, że niestety nadal duża część Polaków nie postrzega otyłości jako choroby przewlekłej, co potwierdzają najnowsze wyniki badania opinii zrealizowanego z końcem lutego br. Wynika z nich, że tylko 13% Polaków definiuje otyłość jako chorobę. Dużo pracy przed nami, by edukować, że otyłość nie jest wyborem pacjenta, efektem słabości charakteru czy lenistwa. Niemal codziennie w swojej pracy muszę wyjaśniać pacjentom, że otyłości nie należy odchudzać – otyłość należy leczyć, ponieważ realnie zagraża zdrowiu. Jak podają amerykańskie badania pacjenci z otyłością potrafią latami mierzyć się z chorobą zanim ktoś ją u nich zdiagnozuje komentuje prof. Paweł Bogdański, Kierownik Katedry Leczenia Otyłości, Zaburzeń Metabolicznych i Dietetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

COVID-19 a otyłość

Jednym z czynników predysponujących do cięższego przebiegu zakażenia COVID-19 jest choroba otyłościowa. To właśnie ona bardzo często pojawia się jako choroba współistniejąca pogarszająca stan pacjentów z infekcją SARS-CoV-2. Jak wskazują prace naukowe, ryzyko śmierci z powodu zakażenia koronawirusem u osoby chorującej na otyłość jest większe niż u osoby z prawidłową masą ciała[2].  Dlaczego tak się dzieje?

Po pierwsze choroba otyłościowa sprzyja zakażeniu COVID-19.  Po drugie, zakażony pacjent z chorobą otyłościową ma dużo większe ryzyko konieczności hospitalizacji, ale i pobytu na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej. Związane jest to m.in. ze zwiększonym oporem dróg oddechowych i małą objętością płuc, zmniejszoną siłą mięśni, a także towarzyszącymi otyłości zaburzeniami układu immunologicznego, nasilonym procesem zapalnym, zwiększoną produkcją w tkance tłuszczowej licznych adipocytokin. Często otyłości towarzyszą również choroby współistniejące, takie jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i wiele innych. Taka sytuacja generuje dodatkowe obciążenia dla pacjenta zdecydowanie pogarszając jego rokowania – wyjaśnia prof. Paweł Bogdański.

Obostrzenia wynikające z jednej pandemii „podkręcają” drugą

Narodowa kwarantanna oraz obostrzenia, w tym zdalny tryb pracy i edukacji wpłynęły na masę ciała Polaków. Z badania zrealizowanego w ramach kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” wynika, że średni przyrost masy ciała w całej populacji wyniósł 1,8 kg. Istotnie wyższy wynik odnotowano w grupie osób już chorujących na otyłość – 3,2 kg oraz osób z nadwagą – 1,98 kg[3].

Co jeszcze się zmieniło? Średnio o pół godziny tygodniowo więcej niż przed pandemią COVID-19 poświęcamy na aktywność fizyczną w domu. Odbywa się to jednak kosztem aktywności na świeżym powietrzu, na którą Polacy przeznaczają średnio o 1,2 godziny mniej niż przed pandemią. Ostatecznie więc bilans aktywności fizycznej jest ujemny. Ten niekorzystny wyniki pogłębia dodatkowo fakt, że o ponad godzinę więcej Polacy spędzili przed ekranem telewizora/komputera/telefonu[4].

[1] Badanie opinii zrealizowane w ramach kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” w dn. 17-21.02.2021 przez agencję badawczą SW Research na grupie 1070 Polaków.

[2] Mohamed Nakeshbandi, Rohan Maini, Pia Daniel, et al.: The impact of obesity on COVID-19 complications: a retrospective cohort study, International Journal of Obesity, (44);1832–1837(2020).

[3] Badanie opinii zrealizowane w ramach kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” w dn. 17-21.02.2021 przez agencję badawczą SW Research na grupie 1070 Polaków.

[4] i.w.

[5] j.w.


Dom i wnętrze

Na dobre i na złe… Gwałt małżeński odziera z zaufania, z czułości, z miłości do siebie samego

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 marca 2021
Fot. iStock

Kiedy zrobił to pierwszy raz, całkowicie wyparłam ten gwałt. Nie, to niemożliwe, żeby to się stało. Gwałt w małżeństwie? Czy to w ogóle jest gwałt?-myślałam okrutnymi stereotypami. Za drugim razem usprawiedliwiałam go. Jest sfrustrowany, ma dużo pracy, stres. Musiał jakoś odreagować ten trudny moment. Przecież to nie jest zły człowiek, zły mąż. Za trzecim razem po prostu wyłączyłam się. Zamknęłam oczy i miałam wrażenie, ze jestem gdzie indziej. Tylko łzy płynęły mi po policzku. Ale przecież nie powiedziałam ani słowa. Tych razów było jeszcze kilka, zanim zdecydowałam się zareagować, powiedzieć jasno: przestań proszę, nie teraz , nie dziś. Nie w ten sposób. Ale wtedy usłyszałam: nie wygłupiaj się, nie mów, że nie chcesz, przecież to ja – kocham cię, jestem twoim mężem, a nie kimś obcym.  I pojawiło się poczucie winy, bo przecież on mnie kocha, a ja nie chcę, by mnie dotykał. Powinnam czuć co innego, prawda? To uczucie niezgodności ciała, które poddawało się jego rękom i głowy, która nie chciała dać się przekonać, że tych rąk pragnie… Nie potrafię porównać tej emocji do żadnego znanego mi uczucia. Było okropnie przytłaczające, smutne. Nie potrafiłam zmusić się, żeby oddać mu dotyk. Leżałam nieruchomo, czekając aż skończy. Uznał to chyba za jakiś mój kaprys. Nie zrozumiał. Nie zapytał.

Ale ja nie umiałam o tym rozmawiać. Ani z nim, ani z najbliższą przyjaciółką. Nie umiałam opowiedzieć sobie o tym nawet samej sobie. Przecież nie chciałam tego seksu i on to widział, słyszał. A jednak postawił na swoim, wbrew mojej woli. Po wszystkim poszedł wziąć prysznic, bez słowa, a potem zasnął obejmując mnie w pół. Ja nie spałam tej nocy. Byłam jak kamień. W głowie kołatały mi się myśli, których nie mogłam zatrzymać. Ale przede wszystkim, jak wielki, święcący neon, pojawił się sprzeciw, bezradna złość. I niemiłość, do siebie samej. Bo jak mogłam pozwolić na to, by ktoś, nawet ten kochany i znany, dotykał mnie, wykorzystał moje ciało? To moja wina, bo nie umiałam sprzeciwić się mocniej. To moja wina, bo nie obroniłam siebie.

Gwałt jest wtedy, gdy nie masz ochoty na zbliżenie. Gdy jesteś do niego zmuszona, gdy odbywa się wbrew twojej woli. Gwałt jest wtedy, gdy czujesz przerażenie, wstyd. I gdy nie potrafisz powiedzieć: przestań, bo paraliżuje cię niemoc, ale on to widzi. Gwałt jest wtedy, gdy nie zgadasz się na stosunek bez zabezpieczenia i zostajesz przez partnera oszukana. Długo zajęło mi zrozumienie, że gwałt nie musi być atakiem w ciemnej ulicy, aktem przemocy ze strony nieznanej osoby. Bo to nie chodzi o to, czy znasz twarz, która się nad tobą pochyla. Chodzi tylko i wyłącznie o to, czy tego chcesz. Czy się godzisz.

Kiedy powiedziałam mojemu mężowi, że poczułam się zgwałcona, że nie umiem sobie poradzić z tym, co się stało, zareagował złością i niedowierzaniem. Jak możesz w ogóle mówić o gwałcie? Za kogo ty mnie uważasz? – usłyszałam. Kiedy dorzuciłam, że czuję się zle psychicznie i że chciałabym, by mi pomógł, wyszedł z domu i wrócił po kilku godzinach.

Do szczerej rozmowie o tym, co się między nami wydarzyło doszło dopiero tydzień pózniej. Dopiero wtedy mój mąż był w stanie wysłuchać mnie na spokojnie, a ja mogłam powiedzieć mu, nie bez emocji, o swoich uczuciach. Do dziś trudno mu się pogodzić ze świadomością, że uważam tamte zbliżenia za gwałt. On jeszcze do tej świadomości nie dojrzał

Jednak mój proces wychodzenia z tej traumy trwał kilka miesięcy. Musiałam wybaczyć sobie moją niemiłość i wybaczyć jemu brak wrażliwości, nieuważność, brak chęci zrozumienia moich uczuć. Gwałt małżeński odziera z zaufania, czułości, miłości do samego siebie.

 


Zobacz także

Hortiterapia

Sadź, pielęgnuj, grzeb w ziemi – uzdrawiająca moc natury!

Choinka na pniu - żywa lub sztuczna

Choinka na pniu – żywa lub sztuczna. Którą wybrać na święta?

Pięć genialnych sposobów na pozbycie się muszek owocówek