„Bycie blisko osoby chorej też wymaga mocy!”. Już jest druga część filmu o depresji, który podbił serca internautów

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
18 grudnia 2015
Fot.  Screen z YouTube / CallMeKat
Fot. Screen z YouTube / CallMeKat

Dlaczego powinnaś, powinieneś go zobaczyć?

Żeby:

– nigdy nie mówić nikomu: „dasz radę weź się w garść”, „o co chodzi, przecież ty nie masz problemów”

  nigdy nie wygłaszać teorii, ze chorują tylko słabi, albo tacy, którzy mogą się poddać

  nigdy nie być nadopiekuńczym i osaczającym dla osób cierpiących na depresję

– też potrafić znaleźć pomoc

– pilnować i chronić własnych granic. Tak, żeby bliska osoba nie pociągnęła nas na dno.

– zrozumieć, że depresja ma naprawdę różne objawy i różne rodzaje depresji leczy się inaczej. Inaczej stan chorego tylko się pogarsza

– nigdy nie powiedzieć komuś kto bierze leki, że jest dziwny, inny

Koniecznie obejrzyjcie…

I wyciągajmy wszyscy wnioski :(

Call Me Kat, autorka filmu należy do Epic Markers, sieci zrzeszającej youtuberów. Pierwszą część, którą w parę dni obejrzało blisko półtora miliona internautów, możecie obejrzeć tutaj.

 


Czy istnieje życie po rozstaniu? Cóż to za pytanie!

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
18 grudnia 2015
Fot. Unsplash / John Mark Arnold /
Fot. Unsplash / John Mark Arnold / CC0 Public Domain

Dostaję list. „Pamięta Pani tekst – „jeszcze będziesz kochać Fi” ? Czytałam go codziennie przez wiele dni, bo wiedziałam co się zbliża wielkimi  krokami. Czułam to. Baby to czują po prostu (…).  Zimna przerażająca cisza… w nim, w jego oczach , w łazience gdzie siedziałam na podłodze prosząc żeby to jeszcze przemyślał. I jak mantrę powtarzam dziś te słowa, jakbym chciała nauczyć się ich na pamięć, połknąć, przetrawić, może to serce głupie tak naiwne w końcu zrozumie”.

Ból, gdy ktoś odchodzi… jest nie do zniesienia. Czasami przypomina emocjonalne reakcje po śmierci kogoś bliskiego. Szok, niedowierzanie, zaprzeczanie, wielkie cierpienie, rozpacz. Tęsknota za tym, co już nie wróci. W tej jednej chwili, gdy rozstanie nie jest już wymysłem lęku, nie jest wyobrażonym scenariuszem wewnątrz naszego umysłu, nie jest już intuicją. Po prostu się dzieje. Ktoś mówi:

KONIEC. Nie kocham. Lub po prostu znika, jakby nie był zobowiązany do pożegnania

To jest ten jeden moment, w którym znaną ci rzeczywistość zastępuję inna. Obca, początkowo pusta, pełna tęsknoty i braku. Gdy jeszcze wczoraj przecież był (choć już czułaś, że właściwie go nie ma), ale siedział w twoim fotelu, pił herbatę z kubka, który dopiero co umył się w zmywarce, wysłał smsa (enigmatyczny, chłodny, ale wyświetlił jego obecność w twoim życiu), powiedział „do zobaczenia”, a przecież to nie oznacza, że jest ciąg dalszy, a teraz okazuje się, że nie. Gdy jeszcze w nocy myślałaś o tym, że uda się to wszystko naprawić (to znaczy ty będziesz naprawiać), bo przecież jest między wami czas i zobowiązanie i miłość (choć już dawno nikt o niej nie wspominał), można jeszcze wiele zrobić, tyle w tobie było nadziei. „ I wczoraj tak bardzo nie chciałam go prosić. Tak bardzo nie chciałam go błagać. O maleńka szansę  (och jak ja bym się wtedy postarała), o minutę rozmowy, o wytłumaczenie dlaczego… dlaczego mi to zrobił po raz drugi… bo już raz uciekł do niej. i wpuściłam go, równo miesiąc temu… i miało już być pięknie i już wszystko ponoć zrozumiał i wiedział… i cisza.”

Cisza jest najgorsza – myślisz. Nie możesz już znieść tego milczenia…

…choć kiedyś wydawało ci się, że nie ma nic gorszego niż przykre słowa, krzyk, chłodne syntetyczne zdania, które mówiły tylko o obojętności. Ale koniec jest czymś najstraszniejszym, bo nawet w tamtym (braku) dialogu była nadzieja. Jest człowiek, jest miłość. Jest miłość, jest przyszłość. Cisza jest nicością. Brakiem człowieka. Miłości. Przyszłości.

Może coś zrobiłam źle? Do ciszy dołącza zazwyczaj wredna przyjaciółka oskarżycielka. Twój wewnętrzny krytyk przywołany w rozpaczy. Mogłam nie być taka ostra. Obrażalska. Kłótliwa. Mogłam się postarać bardziej. Albo starać się mniej. Być chłodniejsza. Kazać mu za sobą gonić. Być nieuchwytną. Nie prosić. Nie błagać. Złapać dystans.

Mogłam zrobić więcej – włącza się zadaniowiec. Zapisać go na terapię. Nas razem. Siebie też. Do psychiatry (mógł potrzebować leków). Może na jakieś zajęcia razem (taniec? joga?). Zapraszać znajomych. Być milszą dla jego mamy. Mogłam lepiej gotować. Schudnąć. Więcej czytać. Rozmawiać o jego pracy. Zmienić coś w łóżku. Zaskoczyć go. Uwieść. Zaplanować podróż. Wyjechać. Mieć dla siebie czas.

Wczoraj napisał mi „tęsknie”… to już prawdziwe okrucieństwo biorąc pod uwagę, że od poniedziałku żyje z inną kobietą, nie uważa Pani?

„Łatwiej jest gdy mężczyzna odchodzi do nieznajomej, w niebyt. A ja znam jej uśmiech i kształt łydek, kolor włosów i rozkład mieszkania, słyszałam jej głos i widziałam jaką aurę roztacza. Trudne to bardzo, dziś mam kryzys.  Przepraszam, wykreślam te dni, mówię sobie – poczekaj , poczekaj, oddychaj, czas wszystko ukoi… tylko czas”.

Tak. Oni czasami wracają. Wpadają na chwilę zobaczyć, czy jest gdzie wracać. Tak na wszelki wypadek, jakby tam nie wyszło. Albo podkarmić swoje ego, które być może bez ciebie jest dużo słabsze, kruchsze, niepewne. Jeśli byłaś dawcą, nie jest łatwo z ciebie zrezygnować (właściwie z tego, co dajesz). Często tak się dzieje, że odchodzą do biorców (biorczyń?). Nagle stają po drugiej stronie barykady i okazuje się, że im się chce, potrafią, dają. Dlaczego nie dawali tu? Bo ktoś dawał podwójnie. Tacy wracają najczęściej, aby naładować baterie, które szybko zużywają w nowej relacji.

Wracają też, bo tęsknią. Nawet gdy nie kochają, to przecież spędzili z porzuconą osobą jakiś czas, jest jakaś więź, porozumienie, bliskość wpisana w godziny spędzone razem. Przytulą policzek na chwilę i biegną dalej. Nie rozumiesz tego, bo ty nie masz gdzie iść. Nie tylko nie masz pojęcia, gdzie byś miała się podziać, ale też nie masz siły. Ten moment przytulenia sprawia, że nawet jeśli zrobiłaś krok do przodu wracasz w to samo miejsce. W ten ostatni moment razem. Zaczynasz odliczanie od początku.

Czasami mimo iż są sprawcami tego rozstania, zaczynają nas nienawidzić…

Masz nawet wrażenie, że wasza przeszłość nagle staje się jakimś nowym tworem. Tak jakby podmienić cię na te 5 lat. Niedobra, nieczuła, zaborcza, chciwa. Czy to naprawdę o tobie? Może ty żyłaś w jakiejś innej relacji? Jakieś science-fiction. Otóż nie, mechanizm jest podobny. Im było gorzej, tym bardziej racjonalne staje się rozstanie. Im ty byłaś gorsza, tym bardziej możliwe społeczne usankcjonowanie jego decyzji. Kto by chciał być z taką kobietą, w takim związku? Jedna z pacjentek powiedziała mi kiedyś „Zabrał mi 18 lat życia”. Relacja, którą zdewastował w swoich opowieściach. Mówiła „Nie mam nawet swojej przeszłości”. Boli, wiem.

Boli też to, gdy widzimy, jak potrafi być inny. Czuły, troskliwy, opiekuńczy, zakochany. Podczas gdy ty łapałaś mikrosekundy jego dobroci. Łudzisz się, że za chwilę pokaże jej swoją prawdziwą twarz. Niestety tego nie możemy być pewni. Bywa, że w jednych relacjach jesteśmy katem, a w innych ofiarą. Możesz tylko myśleć o tym, jaki był dla ciebie. I jaki nie był.

Ludzie, których kochamy, czasami od nas odchodzą. To smutne bardzo, ale spotyka większość osób, które znam. Ci co odchodzą, często nie wracają. Miłość bywa niepojęta, nieracjonalna i kapryśna. Wybory, których dokonują potem, niejednokrotnie nas zaskakują (ona??? naprawdę?). Tak, ona. I nigdy tego nie zrozumiesz. Nie zastanawiaj się nad tym więcej.

Trudno ci dziś o tym myśleć w ten sposób, ale bardzo jest możliwe, że jego odejście było najlepszym, co mogło cię spotkać. Bo być może sama byś się nigdy na to nie zdobyła i całe życie ograniczałoby się do niego. Jego potrzeb, marzeń, wygody. Pomyśl, że nie istniałabyś przez całe swoje życie. Jedna starsza pani mi powiedziała kiedyś „Gdybym żyła w dzisiejszych czasach, w których łatwiej się rozwieść, ani minuty bym nie spędziła z tym samolubem. Chcę przynajmniej spocząć w osobnej trumnie, aby po śmierci go nie obsługiwać”. Inna opowiadała mi, jak strasznie jest żyć z kimś, kto nie kocha. „Dopiero gdy umarł i przeczytałam jego listy do dawnej miłości, zrozumiałam, że on nie miał trudności w kochaniu, miał tylko trudność w kochaniu mnie”.

Pomyśl, jak wyglądałoby twoje życie, gdyby został. Czy naprawdę nie stać cię na więcej?

PS: Droga D., pytasz, czy istnieje życie po rozstaniu? Cóż to za pytanie. Właśnie Ci odpowiedziałam.


Dobry pomysł nigdy nie wychodzi z mody. Biżuteria, która zmienia się tak jak ty

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 grudnia 2015
Fot. Pixabay / estall
Fot. Pixabay / estall

Moda charakteryzuje się ogromną zmiennością. Co sezon pojawiają się nowe trendy, za którymi trudno czasem nadążyć. Na szczęście z propozycji świata mody można skorzystać wybiórczo, dopasowując jej elementy tak, by świetnie pasowały do każdej kobiety. Oczywiście moda to nie jedynie ubrania, to także biżuteria, która często zmienia wraz z Twoimi potrzebami. Każda z kobiet ma ulubione kolczyki czy bransoletki, których nie chce się pozbywać na rzecz dyktatu mody. Mała czarna, czerwona szminka czy klasyczna zawieszka, zawsze dodadzą szyku. Kobieta, poza świadomością pięknego wyglądu, powinna się także utożsamiać ze swoim wizerunkiem. A elementy już znane i lubiane, ułatwiają łączenie nowych trendów z klasyką czy elegancją.

Naszyjnik na sweter i perły do jeansu?

Teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by łączyć, mieszać, tworzyć własne, indywidualne podejście do tematu mody. Wystarczy uruchomić fantazję i pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Ale jeśli chcemy zachwycać pomysłowością i dyskretnym blaskiem, warto zastanowić się jak dobrać biżuterię tak, by wydobyć jej urok, ale nie przytłoczyć kobiety nadmiarem błyskotek, tworząc zgrabną całość.

Klasycznie, nie znaczy nudno 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Tak jak każda kobieta ma w szafie małą czarną, tak z pewnością posiada klasyczną biżuterię, która tworzy z kreacją doskonały zestaw. I zamiast nudy, pojawia się tak lubiana elegancja. Piękne kobiece błyskotki będą pasowały do wielu okazji, a szeroki wybór dostępny w kolekcji „All Me”  By Dziubeka, zauroczy każdą kobietę. Dzięki unikalnemu charakterowi i subtelnemu pięknu, delikatna biżuteria wpasowuje się w aktualne potrzeby, świetnie odnajdując się zarówno w bogatym stylu glamour jak i  ekstrawaganckie boho. Ile kobiet, tyle pomysłów na wykorzystanie potencjału tkwiącego w klasyce.

To nigdy się nie starzeje

Nawet wyciągnięta z szafy broszka po prababci, może zadać wyjątkowego szyku. Wystarczy mądrze  ją dobrać do stroju, by świetnie dopełniła całości wizerunku. Oczywiście, aby połączenie było jak najbardziej udane, jest kilka zasad, których warto się trzymać. Aby wydobyć piękno klasycznej biżuterii, najlepiej  łączyć je z gładkimi tkaninami oraz prostymi fasonami ubrań. Dzięki temu nawet niepozorne kolczyki, mogą stać się centralnym punktem uwagi, przyciągającym uwagę do kobiecej twarzy. Najbezpieczniej jest kierować się zasadą  “mniej oznacza więcej”, szczególnie jeśli zależy nam na wypracowanie szykownego wyglądu. Ale sprawdza się to podejście, także przy mniej klasycznych połączeniach, typu delikatne łańcuszkowe naszyjniki i bransoletki z subtelnymi kolczykami w komplecie z do jeansami i pikowaną torebką. Gdy masz wątpliwości, czy zestawiona biżuteria i ubranie pasują do siebie, bezpieczniej postaw na minimalizm, np. lepiej jest nie dokładać bogatych kolczyków do masywnego naszyjnika. Gdy postanowicie włożyć na siebie zawartość całej szkatułki, może to się skończyć nie tylko posądzeniem o kiczowatość a także złym samopoczuciem, jeśli liczycie się z opinią  najbliższego otoczenia.

Biżuteria pracuje na korzyść sylwetki 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak się okazuje, biżuteria służy nie tylko jako wspaniała ozdoba, ale i sposób na podkreślenie tego co dobre w kobiecej sylwetce. I odwrotnie, gdy dokonacie niezbyt przemyślanego zakupu, zamiast podkreślić szyję delikatnym łańcuszkiem, niechcący możecie ją skrócić masywnym naszyjnikiem. Generalnie, drobniejsze panie powinny pokochać delikatniejszą biżuterię, która nie będzie jej przytłaczała. A kobiety o większych gabarytach, mogą sobie pozwolić na bardziej masywną, większą biżuterię.

Jakikolwiek będzie wasz wybór…

… zawsze powinnyście czuć się w tym cudowną, zadbaną kobietą, ale przede wszystkim sobą. Potraktujcie biżuterię jako wspaniały dodatek do waszych osobowości, element, który wyciągnie z was najpiękniejsze cechy, pozwalając czuć się dobrze we własnej skórze. Niezależnie od tego, czy sięgacie do klasyki, czy czerpiecie pomysły od współczesnych projektantów. Piękna, subtelna biżuteria by Dziubeka nigdy nie wyjdzie z mody. A ponadczasowy urok kolczyków czy bransoletek, sprawdzi się zarówno jako prezent pod choinkę dla bliskiej kobiety, dla siebie na wyjście na randkę, rodzinne spotkanie, czy podczas dnia w pracy. Sprawdźcie same, jaką moc ma nieśmiertelna klasyka. 

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z marką By Dziubeka


Zobacz także

fot. iStock/knape

8 prawd, do których nie chcemy się przyznawać, choć mogłoby nam to pomóc

Fot.Istock/_IB_

8 tekstów mężczyzn, za które czasami chcemy ich zabić

Fot. Pexels / Stokpic  / CC0 Public Domain

Są piękne i modne, ale piekielnie szkodzą stopom. Sprawdź, których butów twoje stopy na pewno nie pokochają