Seks

Nie(d)oceniona łechtaczka… Komu przeszkadza orgazm kobiet?

Tulipan.pl
Tulipan.pl
6 maja 2016
Fot. iStock / Zhenikeyev
 

Światem mediów rządzą podwójne standardy. Zwłaszcza w kwestii seksualności kobiet i ich orgazmów. Wszystko sprowadza się do stwierdzenia, że reklamując skuteczny sposób na szczytowanie kobiet, będziesz oskarżona o naruszanie zasad moralnych… Dokładnie tak, jak to się stało z twórczyniami ZESTRY.

Poszukiwanie świętego Gralla 

Historię trzeba zacząć od początku, od wymyślenia niebieskiej tabletki… Podczas kiedy Viagra umożliwiła mężczyznom uprawianie seksu, jeśli mają na to ochotę (jedyną przeszkodą były ograniczenia mechaniczne), kobiety pozostały z niczym. Przez lata usiłowano wynaleźć taki środek dla kobiet.  Różnica jest taka, że środek ten miałby pomagać w osiągnięciu orgazmu, a nie umożliwić stosunek seksualny, który wg wiedzy powszechnej jest możliwy niezależnie od poziomu podniecenia kobiety.

Przemysł farmaceutyczny od lat podejmuje walkę o to, by stworzyć i opatentować „viagrę” dla kobiet. Większość środków proponowanych przez producentów nie działa jak powinna. Ostatnim pomysłem jest różowa pigułka, którą kobieta miałaby zażywać codziennie, żeby mieć poprawiony nastrój żeby skutkiem tego mieć ochotę na seks. Innymi słowy, nie chodzi o to, żeby jej było przyjemnie – chodzi o to, żeby była mniej nadąsana i chciała się kochać? Słabo…

Poszukiwania środka na orgazm kobiet z zupełnie niezrozumiałych powodów idą w oderwaniu od kobiecego ciała, zamiast z nim. Tak jakbyśmy nie ufali naturze, której zależy na tym, żebyśmy chcieli uprawiać seks i to często. Na szczęście badania nad fizjologią kobiecej rozkoszy kwitną, a odpowiedź leży gdzieś pomiędzy łechtaczką, a strefą G…

Nie(d)oceniona łechtaczka

zestra3Podczas napływu krwi do jedynego czysto seksualnego organu powiększa się obszar strefy G, znajdujący się na przedniej ścianie pochwy, blisko wejścia. W 2009 roku Francuscy naukowcy w wyniku swoich badań wysnuli wnioski, że strefa G to w dużej mierze przedłużenie łechtaczki do wewnątrz ciała – jakby jej zaplecze, a przednia ściana pochwy, gdzie punkt G jest, to swoisty panel dotykowy pobudzający łechtaczkę właśnie. Włoscy badacze z Uniwersytetu w l’Aquila przy pomocy ultrasonografu wykazali, że im kobiety mają bardziej uwypukloną strefę G podczas seksu, tym większa szansa na orgazm. To z jednej strony kwestia anatomii (jedne mają więcej, inne mniej), a z drugiej odpowiednio skutecznej stymulacji. Więc to, czego wiele kobiet potrzebuje, to porządna erekcja!  Okazuje się bowiem, że erekcja łechtaczki u kobiet może mieć bezpośredni wpływ na możliwość ich szczytowania.

Wydawałoby się, że nie ma „odpowiednika” Viagry, który spowoduje, że łechtaczka będzie ładnie naprężona, podniecona i podekscytowana w oczekiwaniu na seks. Środka, którego działanie spowoduje zwilżanie się pochwy i gotowość do miłości.

A jednak jest. Na początku lat 2000 w USA znalazły się kobiety, które opracowały środek doskonale działający na kobiety. ZESTRA, bo tak ją nazwały, to mix olejków esencjonalnych, które działając miejscowo rozbudzają, pobudzają i rozpalają dzięki bezpośredniemu wpływowi na erekcję łechtaczki.

Skuteczność potwierdzona badaniami

Badania kliniczne wykonane na Zestrze potwierdziły jej działanie. Nie chodzi tylko o pobudzenie tkanek – kobiety, które ją używały raportowały intensywniejsze doznania w seksie, znacznie przyjemniejszy przebieg stosunku oraz częstsze i lepsze orgazmy. Badania przeprowadzone w 2010 roku potwierdziły skuteczność środka na 70% badanych kobiet. Być może Cała grupa była w bardzo zróżnicowanym wieku i statusie społecznym. Zestra działa na kobiety niezależnie od tego skąd pochodzą i ile mają lat.

Komu przeszkadza orgazm kobiet?

celebrytka_400_3Twórczynie produktu chciały ją zareklamować – w końcu to duża rewolucja dla kobiet i ich seksualności! Okazało się jednak, że zderzyły się ze ścianą oporu podwójnych standardów rządzących amerykańskimi koncernami medialnymi. Największe kanały, które reklamują środki na potencję, pokazują reality show, w których kobiety chodzą prawie nago, są uprzedmiotowiane, odmówiły reklamy, zasłaniając się „moralnością”!

ZESTRA tym samym wywołała burzę. Zmobilizowała największe gwiazdy telewizji do dyskusji i działania. ZESTRĘ pokazywała w swoim programie Barbara Walters z Woopie Goldberg, Fran Dresher, Tyra Banks. Jen Kardashian jest twarzą ZESTRY i mówi otwarcie: „Zasługujemy na satysfakcję i orgazm bez wysiłku!

Otwarcie też krytykowano świat, w którym na pytania jak doprowadzić kobietę do orgazmu odpowiada się potężną erekcją mężczyzny, oraz wielkością jego sprzętu, pomijając najistotniejszy czynnik – kobietę. Kobiet zdaje się w ogóle nie słuchać. A przecież kto powinien uczyć świat, jak doprowadzać kobiety do orgazmu, jeśli nie one same?

celebrytka_400_5

Szeptana rewolucja seksualna

Pomimo braku typowej reklamy telewizyjnej, ZESTRA trafiła do wszystkich zainteresowanych. W Stanach jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów. Chętnie informacje o niej przekazywane są pocztą pantoflową. Pomimo trudności i podwójnych standardów, kobietom udało się komunikować „jak doprowadzić kobietę do orgazmu”, przynajmniej w USA, a produkt chętnie kupują też mężczyźni. Orgazm kobiet nie jest w końcu ważny tylko dla Pań, ale również ich partnerów.

ZESTRA zrobiła bardzo dużo zamieszania – kobiety słusznie oburzyły się na podwójne standardy rządzące „męskim światem mediów” i postanowiły zaufać ZESTRZE mimo wszystko! Czy zaufają u nas? Czas pokaże. Od dzisiaj ZESTRA jest już w Polsce – oficjalnie! Macie ochotę przetestować?

Bo ja tak!

ZESTRĘ możesz sprawdzić sama, jest już w Polsce: www.tulipan.pl

IMG_0663


Seks

Lepszy seks. Kupujemy pierwszy wibrator z Tulipan.pl

Tulipan.pl
Tulipan.pl
23 maja 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Słyszałaś, że każda nowoczesna kobieta, aktywna seksualnie powinna mieć swój wibrator? No, może nie powinna… ale nie da się ukryć, że dobrze jest mieć elektronicznego przyjaciela – zarówno do zabaw z partnerem, jak i zmysłowych sesji z sobą samą. Wiele kobiet fantazjuje o wibratorze, zastanawia się jakby to było… Ty pewnie też…ba! Nawet przeglądasz od czasu do czasu strony internetowe, w poszukiwaniu takiego wibratora „w sam raz”. Nie wiesz tylko, jak określić idealny wibrator dla siebie? Pomożemy Ci w tym.

Gdzie kupić?

Niektóre kobiety zdają się na partnerów. Albo na koleżanki, przy okazji poważniejszych urodzin. Jednak są lepsze sposoby. Jednym z nich są samodzielne odwiedziny w sklepie stacjonarnym. Można pogadać z koleżankami, podpytać, gdzie one kupują, czy są zadowolone. Dobry sprzedawca powinien życzliwie pomóc, poradzić, być otwarty i nie serwować nam niestosownych uwag lub żarcików na temat nas samych, czy osób używających wibratory. Można też dokonać zakupu w sklepie internetowym. W Tulipan.pl produkty są dobrze opisane, najlepsze produkty mają zdjęcia, na których widać, jak gadżet układa się w dłoni. Możesz znaleźć recenzje produktów, informacje o nich. Dobry sklep erotyczny zadba, żebyś mogła oddać gadżet (pod warunkiem nierozpakowania produktu), jeśli po zobaczeniu na żywo uznasz, że to jednak nie dla Ciebie.  Warto wybierać sklepy z długim stażem, docenione. Na aukcjach internetowych możecie trafić na podróbki lub produkty z drugiej ręki (tak, używane!), upewnijcie się, że sprzedawca w serwisie aukcyjnym to prawdziwy sklep z dobrymi opiniami, a najlepiej róbcie zakupy bezpośrednio w tych sklepach.

Możesz też zorganizować imprezę gadżetową z konsultantką. Podczas takiego Toyparty możesz w przyjaznym gronie z przyjaciółkami wybrać swój pierwszy wibrator, wypytać o plusy, minusy, sprawdzić jak leży w dłoni. O zakup możesz poprosić konsultantkę.

Wibrator – to brzmi groźnie?

Nie każda z nas jest gotowa inwestować od razu w penetrujący, falliczny wibrator… warto wtedy przyjrzeć się alternatywie – stymulatory i masażery mają kształty zwierzątek, kul, łódek, kamyków… Nikt nie zorientuje się co leży na Twojej nocnej szafce, a Ty oswoisz się z całym pomysłem na zabawę ze sobą. Pamiętaj, że naszym głównym seksualnym narządem jest łechtaczka – więc stymulator zewnętrzny, lub płytko działający da Ci tyle samo szczęścia, co pełnowymiarowa zabawka.

Od realizmu po abstrakcję

Współczesne wibratory, te najmodniejsze mogą przypominać wszystko, tylko nie to, o czym myślimy kiedy słyszymy słowo „wibrator”. Stworzenia morskie, drapieżne pazury, zwierzątka, owady czy pięknie wijące się pędy roślin. Każdy ma własne preferencje w tym zakresie i jeśli realistyczny wygląd wibratora jest dla Ciebie ważny, podnieca Cię i ekscytuje, zapewne zrezygnujesz z zabawki rodem z salonu współczesnego designu. Jeśli jednak jesteś twórcza i kochasz rzeczy piękne, a wibrator nie ma nic imitować ani zastępować, śmiało sięgaj po wzory nie z tej ziemi!

Praktycznie czy pięknie?

Czasem piękny wibrator nie spełnia ważnych funkcji technicznych – jest zbyt twardy, nie jest wodoodporny, żółknie z czasem, albo ma silnik tak głośny, że sąsiedzi uznaliby Cię za wariatkę robótek ręcznych z osobistą wiertarką. Niektóre niepozorne proste zabawki zaskakująco świetnie działają na wiele kobiet. Są też takie, które mogą spełnić obie funkcje – być równocześnie piękne i funkcjonalne. Jeśli jesteś bardziej praktyczna i wolałabyś coś, co działa właściwie, kształtem pieści dokładnie to, co trzeba, jest łatwy w utrzymaniu i ma odpowiednią twardość – nie podejmuj decyzji na podstawie wyglądu. Jeśli wiesz, że estetyka to dla Ciebie dodatkowy afrodyzjak, koniecznie zwróć uwagę na marki, których zabawki dopieszczą Twój zmysł wzroku, będą jednak najwyższej jakości.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nowoczesne wibratory są tak samo piękne, jak funkcjonalne. Miss Bi Fun Factory ma dobrą grubość stymulującą wejście do pochwy, wygięcia sięgające punktu G oraz szeroką wypustkę łechtaczkową. Wibrator jednocześnie został z całą linią G5 nagrodzony „oscarem designu” Red Dot Award 2016.

Zasilanie

Nie ma jednego sposobu zasilania wibratorów. Na rynku znajdziesz i te na baterie i te na ładowarkę. Najbardziej pożądane są ładowarki mocowane magnetycznie – dzięki temu rozwiązaniu wibratory mogą być w pełni wodoodporne. Jeśli szukasz bardzo silnego wibratora działającego na łechtaczkę, nadal najskuteczniejszy jest wibrator z wtyczką do sieci. Jego wadą jest ciągnący się kabel i potrzeba zabawy w sąsiedztwie wtyczki.

Rozmiar

Jeśli chodzi o rozmiar, kwestia zdecydowanie jest preferencyjna. Jedne Panie lubią więcej wypełnienia na wejściu do pochwy, dla innych nie ma to znaczenia. Niektóre z nas lubią głęboką penetrację, bo wtedy stymulowany jest głęboko w pochwie punkt A i nerw błędny, innym wystarczy stymulacja tuż przy wejściu do pochwy. Dlatego rozmiar wybieramy sobie zgodnie z tym, co nam sprawia przyjemność w czasie seksu. Często niewielki nawet wibrator odpowiednio ukształtowany zrobi dokładnie to, co wibrator grubszy, wystarczy dobrze wybrać kształt, a potem ustawić go dobrze pod odpowiednim kątem. Mniejsze oznacza często „sprytniejsze” – można nim stymulować różne części ciała, łechtaczkę, wejście do pochwy, a wprowadzając go w odpowiedni ruch „dookoła” wejścia wielkość przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.

Kwestia kluczowa – punkty rozkoszy!

To od kształtu zależy co będzie wibrator stymulował i tak skutecznie, dlatego wybierając gadżet dla siebie zadaj sobie pytanie, co konkretnie lubisz: stymulacja łechtaczki, pieszczoty łechtaczki w czasie stosunku, stymulacja wejścia do pochwy, a może konkretne pieszczoty punktu G? Wyżłobione, zakrzywione, żebrowane, wykręcone… twarde, miękkie… krótkie (więcej wibracji na końcu wibratora) czy długie (penetracja i pieszczoty głębokich struktur)? Przyjrzyj się też miękkości materiału – czy odpowiada Ci twardość plastiku (ukryta często pod silikonową powierzchnią) czy wolisz bardziej naturalny „feel” jędrnego, ale uginającego się pod naciskiem materiału. Wszystko ma znaczenie. O tym jak ma się kształt wibratora do rozkoszy napiszemy w kolejnym artykule, więc najpierw posprawdzaj co lubisz, a potem dowiesz się, jak kształt dobrać do swoich potrzeb.

Razem czy osobno?

W zależności od tego czy kupujemy wibrator dla siebie czy może „dla nas” wybór może się nieco różnić. Trzeba się zastanowić czy w fantazjach o wibratorze dwojga osób są punkty zbieżne. Kto będzie go używał, czy tylko Ty, czy może razem? Czy lepiej mieć coś mniejszego bardziej uniwersalnego, czy może obydwoje zachwycicie się zabawą wibratorem realistycznym. Pamiętaj, że wibratorem można stymulować tak samo ciało kobiece jak i męskie. Warto tu dodać, że stosowanie wibratora tylko przez jednego z partnerów może być niezmiernie stymulujące dla drugiego.

Bezpieczeństwo

W sklepie znajdziesz gadżety wykonane z każdego możliwego materiału: plastikowe, metalowe, gumowe, a nawet drewniane czy kamienne! Najbezpieczniejsze i najmniej alergizujące są gadżety wykonane ze szkła oraz znacznie przyjemniejszego w bezpośrednim kontakcie silikonu medycznego (takiego, z którego produkuje się protezy medyczne). Te ostatnie cieszą oko niezwykłą kolorystyką, łatwo ogrzać je ciepłą wodą, dzięki czemu sprawiają jeszcze milsze wrażenie. Do takich zabawek producenci proponują specjalne lubrykanty – nie można stosować silikonowego lubrykantu do silikonowej zabawki! Kwestią bezpieczeństwa jest też fakt czy gadżet można oddać do reklamacji i czy łatwo jest zlokalizować producenta. Jeśli nie, zrezygnuj z takiego zakupu.

Jakość i cena

Chociaż są na rynku gadżety erotyczne o wyjątkowo luksusowym charakterze, których ceny sięgają wielu tysięcy Euro, możesz znaleźć naprawdę dobry wibrator za cenę niezłych butów. Kobiety nie zawsze poważnie traktują zakupy gadżetów erotycznych. Sądzą, że to zbytek, nadmiarowy i niepotrzebny wydatek. Do tego niestosowny i samolubny. A przecież rozwijanie własnej intymności jest niezwykle cennym zjawiskiem w naszym życiu. Poprawia nam samopoczucie, pomaga w związku… Wibrator ma służyć nam konkretny czas, nie zmieniamy go co kilka tygodni. Ma być niezawodny, jeśli wodoodporny to skutecznie, ma być solidnie wykonany, by nie zrobił nam krzywdy (w końcu nie będziemy nim mieszać herbaty). Wszystkie takie szczegóły wpływają na ostateczną cenę produktu. Na dobry wibrator warto odłożyć konkretną kwotę, jeśli nie mamy jej w zasięgu ręki. Zakup tani, choć pewnie dość dobry jeśli mamy duże wątpliwości czy to w ogóle dla nas – może się okazać imprezą kilkurazowego użytku, do tego zniechęcić nas do dalszych poszukiwań. Jeśli chodzi o relację ceny do jakości, w świecie zabawek erotycznych jest ona względnie rozsądna, to znaczy jeśli zapłacimy kilkaset złotych za wibrator wyprodukowany w Europie, możemy być pewni, że nie przepłaciliśmy. Warto przyglądać się recenzjom i opiniom o produktach – na szczęście w polskim internecie jest ich coraz więcej.

A kiedy już wybierzemy coś dla siebie i dokonamy pierwszego ważnego zakupu…potem tylko spokój, cisza, wyłączone telefony i drzwi na klucz… Dobrej zabawy!


Seks

Trening mięśni Kegla – którą metodę wybrać?

Tulipan.pl
Tulipan.pl
2 maja 2016
Trening mięśni Kegla
Fot. tulipan.pl

Mięśnie dna miednicy to grupa mięśni niezwykle ważna dla naszej seksualności, ale też ogólnego dobrostanu. Wyściełają miednicę, utrzymując narządy układu rozrodczego i wydalniczego na odpowiedniej wysokości. Z powodu tego, że mięśnie te rzadko są ćwiczone, szybko ulegają atrofii. Skutkiem jej jest nietrzymanie moczu, kłopoty z utrzymaniem ciąży, nawet wypadanie narządów płciowych. Jednym z objawów niedocenianych, a przecież bardzo ważnych jest zmniejszanie się doznań w czasie seksu, co za tym idzie niska samoocena i fakt, że kobieta zostaje z problemem sama, staje się niewidzialna, bo trudności te są po prostu „nieestetyczne” dla innych, co najwyżej zachęcają do przykrych żartów na temat kobiet.

Dzięki sprężystym, dobrze wyćwiczonym mięśniom mamy pewność, że:

  • jeśli zdecydujemy się na ciążę, łatwiej będzie ją utrzymać oraz sprawniej urodzimy dziecko
  • po urodzeniu dziecka będziemy mieć lepsze szanse na szybki powrót do formy, a rozciągnięta pochwa szybko wróci „do siebie”
  • najprawdopodobniej unikniemy problemów z wysiłkowym nietrzymaniem moczu
  • będziemy mieć lepsze doznania podczas penetracji
  • orgazmy mogą stać się intensywniejsze
  • dłużej zachowamy sprawność seksualną

Trening mięśni dna miednicy nazywany jest zwyczajowo treningiem Kegla, gdyż to właśnie ginekolog dr Arnold Kegel w latach 50-tych propagował ćwiczenie tej grupy mięśni u swoich pacjentek cierpiących na inkontynencję. Zaskakujące „efekty uboczne” związane z doznaniami w seksie, o których kobiety raportowały, stały się podstawą do polecania tego treningu coraz szerszej grupie kobiet. Współcześnie wiemy już, że mężczyźni również mogą odnieść duże korzyści z ćwiczeń, jednak o tym na końcu.

Trening mięśni dna miednicy polega na intensywnym, rytmicznym skurczaniu i rozkurczaniu mięśni krocza. Skurcze i rozkurcze wykonujemy 10 razy, po 3 serie, z przerwą na krótki odpoczynek (w sumie 30 skurczów i rozkurczów). Jeśli nie mamy pewności co zacisnąć, pierwszy raz próbujemy tego podczas oddawania moczu. W trakcie, z całej siły zatrzymujemy strumień. To pozwoli nam zlokalizować mięśnie, które mamy trenować. Ćwiczymy „na sucho”co najmniej 3 razy dziennie, a najlepiej w każdej wolnej chwili.

Nie każda z nas potrafi jednak tak pamiętać o ćwiczeniach. Na szczęście i na to znalazł się sposób.

Na rynku dostępne są gadżety wspierające trenowanie mięśni dna miednicy. Najprostszym i najbardziej dostępnym są kulki waginalne, zwane też kulkami gejszy. Ze względu na rodzaj kulek rozróżniamy 2 typy treningu.

Trening progresywny – nie dla wszystkich

Trening ten bazuje na kulkach o różnej wadze, które nosimy kolejno – od najlżejszej najszerszej do najcięższej najmniejszej. Na kulki działa grawitacja, która powoduje zsuwanie się kulki/kulek w dół do wyjścia pochwy, więc musimy utrzymywać zaciśnięcie, by nie wypadły na zewnątrz. Następuje progresja – czyli postęp w stopniu wyćwiczenia mięśni. Można przejść do kulki cięższej dopiero po  upewnieniu się, że bez trudu utrzymujemy na miejscu kulkę lżejszą.

Zalety treningu progresywnego:

To ciekawy trening dla kobiet nieco bardziej zaawansowanych (trzeba umieć zacisnąć mięśnie, choćby minimalnie), które mają „zadaniowe” podejście do treningu, lubią się sprawdzać. Idealny dodatek do pikantnych gier, np. z dominującym partnerem/partnerką, który/a nakazuje noszenie kulki po domu jako rodzaj zmysłowej „kary”.

Wady:

Przy tym treningu kobiety nie uczą się rozluźniać mięśni. Trening ten może powodować nadmierne, wręcz nerwowe zaciśnięcie mięśni u niektórych kobiet. Wiele położnych odradza kulki progresywne, gdyż usztywnienie może utrudnić poród. Wyjątkiem może być trening z bardzo malutkimi kulkami, które pozwalamy sobie opuścić nieco w dół, żeby zaraz potem skurczem „podciągnąć je do góry”. Większość kulek progresywnych nie jest jednak do tego przystosowana.

Trening biofeedbackowy – rozwiązanie optymalne

Biofeedback to rodzaj automatycznej reakcji fizjologicznej charakterystycznej na przykład dla mięśni poprzecznie prążkowanych. Stymulowane bodźcem mięśnie samoistnie się skurczają i zaraz potem rozuźniają. Biofeedback ma miejce kiedy trenujemy specjalnymi kulkami waginalnymi, które pod silikonową obudową, w środku mają ciężkie kuleczki. Kuleczki te wirują pod wpływem ruchu miednicy, powodując drgania całego gadżetu, który następnie stymuluje mięśnie dna miednicy do samoistnego obkurczania się i rozluźniania, a za chwilę znów obkurczania itd…

W treningu biofeedbakowym rozmiar kulek, ani ich waga nie mają specjalnego znaczenia. Najlepszym przykładem będą kulki Smartballs niemieckiej marki Fun Factory. Dostępne kulki podwójne oraz pojedyncze (polecane dla kobiet z tyłozgięciem macicy oraz po histerektomii) ćwiczą mięśnie automatycznie, nie musimy w ogóle się nad tym zastanawiać. Ich rozmiar jest dobrany tak, by był komfortowy dla większości kobiet.

Trening mięśni Kegla

fot: tulipan.pl / Kulki Smartballs Uno i Smartballs Duo marki Fun Factory to najlepsze popularne kulki do treningu biofeedbackowego.

Zalety treningu biofeedbackowego:

To najbardziej naturalna wersja treningu mięśni dna miednicy. Jest zbliżona do trybu ćwiczeń „bez gadżetu”, a wykorzystuje się w nim naturalną właściwość mięśnia poprzecznie prążkowanego. Nie trzeba się nad nim zastanawiać, ani specjalnie angażować woli w samo ćwiczenie. Wystarczy założyć kulki i ruszać się. Trening biofeedbackowy poleca raport Europejskiego Towarzystwa Urologicznego z 2015 roku, jako najskuteczniejsze wsparcie leczenia inkontynencji moczowej, najskuteczniejszy środek zapobiegawczy i najlepsza terapia dla początkowego stadium nietrzymania moczu. Ten trening mogą stosować nawet kobiety, które kompletnie nie potrafią zacisnąć swoich mięśni.

Wady:

Jeśli mięśnie są bardzo luźne, mamy wrażenie, że kulki wypadają. Warto wtedy założyć ciaśniejszą bieliznę i nosić je mimo to, mięśnie nadal trenują. Poza tym, o ile wybierzemy dobre kulki, wad brak!

O mężczyznach dwa słowa

Mężczyźni, naturalnie, też mają mięśnie dna miednicy i też są one ważne dla ich zdrowia. Wyćwiczone mięśnie zapewniają mniej trudności z oddawaniem i trzymaniem moczu w późniejszym wieku. To co szczególnie powinno mężczyzn interesować to rola mięśni dna miednicy w utrzymywaniu erekcji. Jeden z mięśni podtrzymuje podstawę penisa i działa jak pierścień erekcyjny – pod warunkiem, że jest sprawny. Mężczyzna może zacisnąć mięsień i utrzymać wzwód dłużej, oraz zdecydować kiedy chce szczytować. Flakowaty hamak mięśniowy, a nad nim duży brzuch, mogą powodować zaburzenia erekcji.

Trening mięśni dna miednicy powinien być elementem codzienności każdej z nas. Niezależnie od wieku, każda dorosła kobieta powinna poznawać i przyjaźnić się ze swoim ciałem. Ciężko jest przecenić zalety ćwiczenia mięśni dna miednicy. To jak korzenie drzewa – zdrowe i mocne spowodują, że nawet w najtrudniejszych warunkach drzewo będzie się dobrze rozwijało. Mięśnie dna miednicy są najsłabiej ćwiczone i najszybciej w naszym ciele ulegają atrofii, a są nam potrzebne do rodzenia dzieci, cieszenia się udanym życiem seksualnym i ogólnym komfortem życia, który doceniamy dopiero po jego utracie, jak musimy co chwilę biegać do łazienki lub kupować superchłonne podpaski. Na szczęście coraz młodsze kobiety są świadome swojego ciała i wiedzą, że najlepiej jest zapobiegać niż leczyć.

Koniecznie zajrzyj: www.tulipan.pl