Seks

Chodź, zrób sobie dobrze. Plusy samotnego orgazmu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
9 sierpnia 2021
fot. stock_colors/iStock
 

Pamiętasz swój pierwszy orgazm? Ja doskonale. Miałam 12 lat i ćwiczyłam na wuefie mięśnie brzucha, nagle poczułam dziwne napięcie, a zaraz potem totalną przyjemność w dole brzucha, to było ekscytujące, ale też mnie przestraszyło. Co jeśli ktoś zobaczył, że dziwnie się zachowuję? Potem robiłam to już bardzo często.

Nie mówiłam o tym nikomu, bo wydawało mi się to wstydliwe. Dorastałam w czasach, w których nie poruszano tego tematu w telewizji, a jedynymi dostępnymi gazetami były „Filipinka” i „Bravo” (ale tam czytelniczki w listach potrafiły spytać, czy można zajść w ciążę od dotyku albo od siadania na tej samej toalecie. Jedyna nadzieja, że listy wymyślały redaktorki, chociaż wątpię). Dziś z podziwem patrzę na dwudziestolatki, które potrafią opowiadać sobie o wibratorach. Ostatnio na jednej z kobiecych grup przeczytałam: „Hej po seksie w sobotę zgubiłam korek analny. W środku go nie ma, macie pomysł, gdzie może być?”. Przyznam szczerze, że zachichotałam, jak jakaś kretynka. Na szczęście nikt się nie śmiał, pojawiło się natomiast pełno porad, łącznią z tą, żeby pojechać na SOR i nie przejmować się, bo oni niejedno już widzieli. Doskonale wiem, że niejedno widzieli, bo znam osobę pracującą na sorze. Autorka odpisała, że na sorze już była i rzeczywiście nic nie znaleźli.

Dlaczego o tym piszę? Bo to świetne, że teraz jest coraz mniej tematów tabu. A masturbacja (przynajmniej przez niektórych ludzi) stała się rzeczą normalną i naturalną. W XIX wieku mówiono, że praktyka masturbacji ułatwia wkroczenie na ścieżkę sodomii, kobiety „tracą fluidy waginalne, zapadają na histerię i żółtaczkę, moczą się (!) i mają objawy padaczki. Mężczyźni natomiast tracą 33 gramów nasienia”.

Generalnie, samo zło.

Teraz już wiemy, że orgazm jest po prostu zdrowy, a ten wynikający z samo zaspokojenia pełni też różne inne funkcje, pomaga choćby poznać swoje ciało. Jednak to wciąż mężczyźni mają z tym „mniej problemów”. Niektóre kobiety wstydzą się nawet oglądać swoją waginę, bo uważają, że jest w tym coś obrzydliwego (w waginie i „bezsensownym” oglądaniu jej). A jedna z seksuolożek powiedziała mi kiedyś, że w gabinetach mężczyźni przyznają się do masturbacji bez problemu, kobiety nie. Czasem po prostu tego nie robią, a czasem się wstydzą.

Jedna z moich przyjaciółek mówi, że to jest dla niej „dziwne” i nigdy nie umiałaby osiągnąć orgazmu w ten sposób (ma 35 lat, jest rozwódką). Według raportu Zbigniewa Izdebskiego o seksualności Polaków tylko 23. procent kobiet twierdzi, że się masturbuje. Dla porównania w Wielkiej Brytanii jest to 78 proc. kobiet (96 proc mężczyzn), a w Stanach Zjednoczonych do masturbacji przyznaje się 76 proc. Amerykanek (jeszcze na początku XX wieku był to tylko 1 proc. kobiet)

Wrócę na chwilę do orgazmu wynikającego z napięcia mięśni brzucha, okazało się, że nie jestem żadnym wyjątkiem. Sporo kobiet potrafi szczytować podczas treningu sportowego, bo drżące, kurczące się mięśnie brzucha i dna miednicy wytwarzają pewien rodzaj wewnętrznej stymulacji. Jednak, kiedy powiedziałam o tym przyjaciółkom, dorosłym kobietom, zaczęły się śmiać jak szalone.

Większość z nas odkrywa jednak masturbację pod prysznicem albo przez stymulację ręką. Łechtaczka ma 8 tysięcy zakończeń nerwowych, znacznie więcej niż penis. To też super, bo pieszcząc swoją łechtaczkę oswajamy się z nią, wiemy też jaki rodzaj i jakie tempo dotyku lubimy. Wiele z nas nie ma za dobrych pierwszych doświadczeń z mężczyznami. Oni też potrzebują czasu, żeby nauczyć się nas pieścić i super jeśli potrafimy ich poprowadzić.

Ale w samospełnieniu nie chodzi tylko o orgazm. Często ograniczamy się właśnie do łechtaczki, a niepotrzebnie. Kiedy dotykamy się same dajemy sobie czułość, troskę i miłość. Nie zawsze to potrafimy. Bo o ile jeszcze samotny, mechaniczny orgazm w celu uwalniania napięcia rozumiemy, to już miłość własną gorzej.

Mam sama dotykać swoje włosy? Szyję? Brzuch? Stymulować piersi? Boższ, toż to chore. Kiedy zaczęłam robić to po raz pierwszy, pomyślałam, że to czyste wariactwo i nigdy bym się nikomu do tego nie przyznała. Teraz już się tego nauczyłam, nie krępuje mnie, poza tym dzięki temu moi partnerzy są szczęśliwsi. A jeśli umiesz robić to sama, tym lepiej, bo większość mężczyzn wspólna masturbacja kręci. Według badań z końca 2019 roku opublikowanych w „Archives of Sexual Behaviour”, 60 proc ankietowanych kobiet udawało orgazm. Myślę, że byłoby nas mniej, gdybyśmy regularnie się masturbowały.

Masturbacja to też świetny pomysł na czas samotności. Są oczywiście kobiety, które kręci seks bez zobowiązań, mnie jednak, po czasem bolesnych doświadczeniach, niekoniecznie. Kiedy tęsknię za seksem, mogę dać go sobie sama, bez oczekiwań, nadziei, czy bez „ulegania oksytocynie”, która – być może– przywiąże mnie do niewłaściwego faceta.

Czy to wystarczy za seks z partnerem? Niekoniecznie, ale jest świetnym rozwiązaniem.
A Wy co myślicie?:)

Autorką tekstu jest Kaja Łącka

fot. materiały prasowe


Seks

Telewizor, łopata i… gipsowy marynarz. Wakacyjna fala kradzieży w polskich hotelach

Media Room
Media Room
9 sierpnia 2021
fot. Boyloso/iStock
 
Polacy masowo wyruszyli na wakacje, a niektórzy przywiozą z nich coś więcej niż dobre wspomnienia: ręczniki, żarówki, sztućce, telewizory czy lodówki zabrane z hoteli i apartamentów. Aż 81 procent właścicieli przyznaje, że w tym sezonie w ich obiektach noclegowych doszło do kradzieży – wynika z danych portalu Noclegi.pl.

Ankieta została przeprowadzona wśród właścicieli obiektów noclegowych – hoteli, pensjonatów, apartamentów czy domów gościnnych z całego kraju. Aż 81 procent z nich miało do czynienia z kradzieżą. Sprawa najczęściej pozostaje między gościem a właścicielem – 43 procent właścicieli kontaktuje się z gościem i prosi o zwrot zabranej rzeczy lub zapłacenie za nią, a aż 41 procent ankietowanych nie robi nic, traktując te straty jako element prowadzenia biznesu. Zaledwie 1 procent spraw kończy się na policji, najczęściej w przypadku przedmiotów o wyższej wartości.

„Z droższych rzeczy jest to najczęściej telewizor czy lodówka, komplety zastawy kuchennej i małe sprzęty AGD, choć zdarzyło się, że z pokoju zginął grzejnik” – mówi Natalia Jaworska, ekspert Noclegi.pl i dodaje, że większe straty ponoszą właściciele apartamentów, w których jest mniejszy nadzór nad pokojami niż w przypadku hoteli. „Jednak i w hotelach kradzieże się zdarzają. Giną przede wszystkim sztućce, ręczniki, pościel, suszarki, ale też papier toaletowy. A także żarówki – bywa, że w pokoju nie zostaje ani jedna” – opowiada.

Większość z tych sytuacji hotelarzy już nie dziwi. Choć wciąż goście potrafią ich zaskoczyć, kiedy z pokoju ginie krzesło i atlas grzybów, z łazienki szczotka do toalety, z kuchni przedłużka do zlewu o wartości półtora złotego, a z ogródka grabie, łopata i elementy skalniaka.

Dużą „popularnością” cieszą się elementy dekoracyjne: ozdobne wazy, narzuty. W czasie tych wakacji właściciela zmieniły między innymi pamiątkowa gipsowa głowa marynarza, żeliwna popielniczka w kształcie żółwia czy obraz, który odnalazł się w bagażniku gościa, który się właśnie wymeldował. Przyłapani na gorącym uczynku wypierają się, mówią o pomyłce czy własnym gapiostwie, czasem reagują agresją. Najczęściej jednak oddają pieniądze lub zabrane przedmioty. Jeśli nie – to tak, jak w przypadku właściciela obiektu, który na miejskim monitoringu rozpoznał zmierzającego do lombardu człowieka z dużym pakunkiem, owiniętym w prześcieradło z apartamentu – można powalczyć o odzyskanie mienia na drodze sądowej.

Ankietowani określają swoje straty w tym sezonie na kwoty od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy złotych.

Źródło informacji: Noclegi.pl


Seks

Sześć prostych, choć nieoczywistych rytuałów, które wzmocnią wasz związek. Ile to kosztuje? 6 godzin tygodniowo

Redakcja
Redakcja
9 sierpnia 2021
fot. jacoblund/iStock

Lubimy wierzyć w „braterstwo dusz”, dopasowanie puzzli, drugie połówki i inne mistyczne, czy mistyczne połączenia w związkach. Tymczasem dobry związek to praca, włożona w niego przez oboje partnerów. Czy dbanie o relację jest pracochłonne? Tak. Czy wymaga uważności na partnera? Tak. Ale co to tak naprawdę znaczy? Przed tymi pytaniami Gottamowie stawali tak często, że w końcu postanowili przeprowadzić badania, które miały na celu dać tym ogólnikom prawdziwe życie. 

Obserwacja par sprawiła, że udało im się wysnuć teorię, że poświęcając zaledwie sześć godzin tygodniowo i pamiętając o sześciu prostych rytuałach można znacznie poprawić i wzmocnić swój związek.

„Zastanawialiśmy się, dlaczego jedne związki się poprawiają, a inne nie. Odpowiedź nas zaskoczyła. Odkryliśmy, że pary, których związki są coraz lepsze, poświęcają na swoje relacje dodatkowe sześć godzin tygodniowo” – napisał na stronie internetowej The Gottam Insitute dr John Gottman.

Julie i John Gottman przyznają, że wszystkie te punkty wykorzystują w codziennej pracy z parami podczas terapii, ale stosują też we własnym związku, który trwa już niemal 40 lat.

Pożegnania

Szczęśliwe pary starają się dowiedzieć jednej rzeczy, która zadzieje się w życiu ich partnera danego dnia, zanim pożegnają się rano. Mogą to być spotkanie z przyjaciółką, wizyta u lekarza lub początek kursu na prawo jazdy – to bez znaczenia. Celem jest zadawanie pytań i poznawanie ekscytujących i nie tak ekscytujących rzeczy związanych z dniem partnera.

Czas: 10 minut tygodniowo (2 minuty dziennie x 5 dni roboczych)

Spotkania

Kiedy spotkacie się pod koniec dnia, przytulcie się i pocałujcie. Co najmniej  na sześć sekund. Dr John Gottman nazywa to „pocałunkiem potencjału”. Sześciosekundowy pocałunek to rytuał połączenia, dla którego warto wrócić do domu. Po sześciosekundowym pocałunku przeprowadź rozmowę redukującą stres przez co najmniej 20 minut. Zapewnia to przestrzeń dla empatii i nieseksualnej intymności, a także zachęca do zrozumienia stresów i problemów poza związkiem, z którymi oboje się borykacie.

Czas: 1 godzina i 40 minut tygodniowo (20 minut dziennie x 5 dni roboczych)

Uznanie i podziw

Nie chodzi o to, żeby wciąż komplementować się nawzajem, chodzi o autentyczne wzajemne docenienie starań. Nawet jeśli odnosi się to do pozmywania naczyń i ugotowania obiadu. „Zachęcam pary, z którymi pracuję, do wyrażenia swojej wdzięczności i łączenie jej z cechą, którą podziwiają u partnera. To nie tylko sprawia, że twój partner czuje się doceniony, ale także stymuluje twój umysł do dostrzegania jego pozytywnych cech. Oto przykład: 'Dziękuję za pomoc w zmywaniu naczyń i umożliwienie mi dokończenia projektu do pracy. Jesteś taką troskliwą kobietą”, 'Dziękuję za kolację, jesteś doskonałym kucharzem'” – podpowiada psycholog.

Czas: 35 minut tygodniowo (5 minut dziennie x 7 dni)

Bliskość

Pamiętajmy o bliskości. Przytulenie partnera, pocałunek na dobranoc, trzymanie się za ręce w kinie – te drobne gesty nie zrujnują naszego harmonogramu, a jak przyznają badacze są ważnym krokiem na drodze do lepszej relacji. „Podkreślanie fizycznej bliskości, jest niezbędne do wzmocnienia więzi” – dodają naukowcy, sugerujac, że takie rytuały działają również zbawiennie na nasze samopoczucie, pozwalając zredukować stres.

Czas: 35 minut tygodniowo (5 minut dziennie x 7 dni)

Randka

Raz w tygodniu wygospodarujcie dwie godziny na randkę – to może być wspólny spacer, romantyczny wieczór z lampką wina, wyjście na kolację, albo poranny piknik – to czas, w którym warto ze sobą rozmawiać, omawiać plany na przyszłość lub to, co wydarzyło się w minionym tygodniu. „Ten ważny 'czas dla nas' to relaksujący i romantyczny sposób na pozostawanie ze sobą w kontakcie. Podczas randki zadawaj pytania otwarte i skup się na partnerze” – zachęcają eksperci.

Czas: dwie godziny, raz w tygodniu

Rozmowa o związku

Ostatnim i niezwykle ważnym rytuałem jest rozmowa o samym związku. O tym, co budzi nasze obawy, jak załagodzić spory. To czas na uważne wysłuchanie, zrozumienie bez osądzania i wyciągnięcie wniosków, co można zmienić, poprawić i zrobić inaczej następnym razem.

– Polecam, aby stało się to cotygodniowym rytuałem w twoim związku, który odbywa się o tej samej porze każdego tygodnia. To święty czas, ponieważ jest transformacyjny, nawet jeśli w tej chwili może nie być zabawny – radzi dr Gottam.

Oto jak to zrobić: Zacznijcie od rozmowy o tym, co poszło dobrze od ostatniej rozmowy. Następnie przekażcie sobie po pięć wyrazów uznania, których jeszcze nie wyraziliście w ciągu tygodnia. Starajcie się być konkretni i podawajcie przykłady. Teraz omów wszelkie problemy, które mogły pojawić się w związku. Aby rozmowa była skuteczna, na zmianę bądź mówcą i słuchaczem.

Jako mówca używaj delikatnych start-upów, które unikają wyzwalania partnera. Jako słuchacz postaraj się naprawdę zrozumieć, co mówi twój partner bez osądzania. Jeśli staniesz się defensywny lub zalany, zrób sobie 20-minutową przerwę i wróć do rozmowy.

Czas: godzina raz w tygodniu

 


Zobacz także

5 tys. osób odpowiedziało na pytanie, jaki powinien być dobry seks. Zgadzasz się z nimi?

Co podnieca nas w facetach? Ja zaliczam się do drugiej grupy [18+]

Zdrada boli niemal fizycznie. Powoduje wymioty, dreszcze, zmiany nastrojów, otępienie przeplatane nadmiarem energii