Psychologia Związek

Samowystarczalne. Współczesne, silne kobiety najbardziej boją się zależności w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 października 2016
Fot. iStock/bowie15
 

Żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Dążymy w związku do partnerstwa, ale nie jesteśmy na nie przygotowane. Wchodząc w relację z mężczyzną automatycznie przyjmujemy rolę, która nie do końca nam odpowiada. Gdzie jest nasza niezależność – pytamy? Tylko, że niezależność w związku to coś właściwie niemożliwego do osiągnięcia. Bo czy nie jest tak, że jak kochamy, mamy wspólny dom, dzieci, to już od siebie zależymy?

Beata ma 42 lata, własną firmę, spore mieszkanie, które urządziła tak, jak lubi i – jak podkreśla –  za swoje pieniądze. Zawodowo, osiągnęła bardzo dużo. Prywatnie, jest szczęśliwa, tak mówi. Nie ma nikogo na stałe, od czasu do czasu chodzi na randki, do dobrej restauracji, teatru. Szuka, ale jest wymagająca.

– Powiedz mi, tak życiowo, to czym mi mężczyzna może jeszcze zaimponować, czym zrobić na mnie wrażenie ? – pyta. – Ja jestem samowystarczalna, mam poczucie materialnego bezpieczeństwa. To, czego mi brak, to partner do rozmowy wieczorem, przy kieliszku wina. Do niedzielnego spaceru po lesie. Do podyskutowania, może nawet niezgadzania się, ale do jakiejś wymiany myśli, która wniesie coś do mojego życia. A z tym, jakoś u panów, słabo. Mężczyźni, których spotykam, z którymi wchodzę w jakąś bliższą relacje, natychmiast ustawiają się w pozycji „głowy rodziny”. Chcą być najmądrzejsi, najważniejsi. A ja mam w życiu wiele ważnych spraw. I sama dla siebie jestem ważna. Ja im na to nie pozwalam. Mam gdzieś te patriarchalne zabobony o tym jak kobieta chucha i dmucha na domowe ognisko, a on wyznacza kierunki, podejmuje decyzje i przynosi do domu kasę. Nie toleruję zależności od mężczyzny.

Beatę denerwują partnerzy, którzy starają się ją wyręczać, coś za nią „załatwiać”. Może to dlatego, że jest perfekcjonistką?

– Nie umiem spokojnie patrzeć jak facet nieudolnie nalewa herbatę, albo „próbuje” coś ugotować, wolę pójść z nim do restauracji i w spokoju porozmawiać. Nie umiem kłamać, kokietować jak moje koleżanki. Jeśli facet jest w czymś słaby, dlaczego mam mu słodzić, opowiadać, jak świetnie sobie radzi? A płacę za siebie sama. Uważam, że o to między innymi, przez lata walczyłyśmy jako kobiety. Nie znoszę też słabych mężczyzn, nieudaczników, leniów na garnuszkach mamusi. Mam znajome, które utrzymują młodszych mężczyzn. I wiesz co? Oni po kilku miesiącach związku, z potulnych, grzecznych misiów zamieniają się w roszczeniowych, obrażalskich chłopców. Wodzą te moje znajome za nos.

Uczucia, miłość? Ja już tak szybko się nie angażuję. Uważam, że jak kobieta się zaangażuje to już przegrała, jest na straconej pozycji. Każdy facet, nawet najlepszy to wykorzysta. Sprawi, że ona będzie od niego zależna. To jest nasz słaby punkt, niestety.

Byłam w związku, 10 lat. Mój mąż wykorzystał moją słabość, moje emocje. Tak to odczułam. Choć zarabiałam więcej, więcej znaczyłam w zawodowym światku, w domu czułam się kimś gorszym,a  nie równym mężowi. Wracałam do naszego mieszkania i z pani dyrektor stawałam się jego posłuszną żoną, Matką Polką, cierpiętnicą, krową, która nie ma własnego zdania. Dopóki byłam od niego zależna emocjonalnie, pozwałam się krzywdzić, lekceważyć. Kiedy powiedziałam: dość, teraz pora na mnie, wszystko stało się proste. Odchodząc, wyplątując się z tych zależności, odzyskałam poczucie godności. I spokój.

Iwona właśnie skończyła 30 lat. Ma narzeczonego, ale twierdzi, że ten związek się rozpadnie. Mimo, że są ze sobą od liceum.

–  To kwestia czasu – mówi. – On pochodzi z rodziny, w której kobiety po wyjściu za mąż nie pracują. Teraz wszystko się co prawda pozmieniało, ale przy jego wysokich zarobkach i mojej skromnej pensji, uznał za oczywiste, że po ślubie rzucę na kilka lat pracę w szkole i zajmę się domem, dziećmi. Bo po co mam pracować, tak właściwie? A dla mnie to nie do pomyślenia. Kompromis? Chyba mnie na niego nie stać. Ja mam silny charakter, mój narzeczony chętnie widziałby we mnie osobę uległą, ustępującą. Czuję, że jeśli wyjdę za niego za mąż, zniknę. Moje marzenia, dążenia zejdą na dalszy plan. No i pieniądze. Nie chcę być od niego całkowicie zależna finansowo, boję się tego. Wiem, że to będzie dla mnie jakiś koniec.

Wygrywając niezależność, zapominamy trochę (i kobiety i mężczyzni też), że kochając musimy jej trochę oddać. Silne, samowystarczalne kobiety nie chcą już tak łatwo jak kiedyś szukać w związku kompromisów. Mężczyzni zaś sami nie wiedzą jak ten związek z tak niezależną partnerką miałby wyglądać. To trochę tak, jakby nastąpił, jeśli chodzi o współczesne związki, okres przejściowy, między tym, co tradycyjne, a tym co współczesne. Jak sobie z tym radzić?

Chcesz być z drugim człowiekiem, zrób mu miejsce w swoim życiu – powiedziała mi kiedyś pewna, bardzo mądra osoba. Tyle, że to co brzmi tak prosto, ciągle jeszcze okazuje się bardzo trudne.


Psychologia Związek

9 zaskakujących korzyści z picia herbaty Earl Grey

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 października 2016
earl grey
Fot. iStock / PeopleImages
 

Mało kto nie pija herbaty. Może my nie mamy na jej punkcie takiego hopla jak np. Brytyjczycy, jednak trudno sobie wyobrazić śniadanie czy kolację, czy wieczorny seans z książką bez kubka gorącej herbaty.

Wybór spośród wielu gatunków herbat przyprawia o zawrót głowy. Indywidualną decyzją jest to, po jaki rodzaj najczęściej sięgamy — zielona, czerwona, biała, czarna, w granulkach lub listach, aromatyzowana lub nie, z oryginalnymi dodatkami. Każda z nich posiada swój smak i aromat, ale również właściwości, które dobroczynnie wpływają na nasze zdrowie. Badacze pod lupę wzięli Earl Grey i już wiadomo, dlaczego warto sięgać po ten gatunek herbaty.

Słowo o Earl Grey

Earl Grey jest jedną z najbardziej znanych i cenionych herbat na całym świecie. Jej bazą była pierwotnie czarna cejlońska herbata, a wyjątkowy smak i aromat uzyskiwany jest w wyniku dodania do liści herbaty olejku z bergamotki — owocu uprawianego w strefie śródziemnomorskiej. Odkryto to przez przypadek, gdy podczas transportu herbaty z dalekich Chin, liście herbaty zabezpieczano olejkiem bergamotowym, umieszczając go w lukach transportowych. Okazało się, że w ten sposób nie tylko chroniono herbatę przed pleśnią, ale i nadano jej wyjątkowy aromat.

Fot. iStock / eurobanks

Fot. iStock / eurobanks

Earl Grey to nie tylko smak i aromat, ale i wyjątkowe właściwości dla zdrowia:

Wzmacnia zęby

Earl Grey zawiera bardzo dużo katechin, czyli przeciwutleniaczy zwalczających zakażenia jamy ustnej. Zawiera również fluor, który chroni zęby przed uszkodzeniami i chroni przed atakiem bakterii próchnicznych.

Poprawia trawienie

Wspiera układ pokarmowy w procesie trawienia i wpływa na złagodzenie kolki, niestrawności i mdłości, jeśli jest stosowana regularnie. Znajduje również zastosowanie w leczeniu zaburzeń jelitowych.

Wycisza i relaksuje

Earl Grey relaksuje i uspokaja ciało niemal natychmiast, wykazuje również działanie odprężające. Działa kojąco na psychikę, co wynika z naturalnych właściwości aromaterapeutycznych bergamotki. Można się nią posiłkować, jako naturalnym rozwiązaniem dla osób cierpiących z powodu depresji, stresu i niepokoju.

Rozjaśnia umysł

Herbata, mimo że nie zawiera tak dużej dawki kofeiny, jak kawa, równie dobrze wyostrza umysł. Sprawdzi się idealnie popołudniem lub wieczorem, gdy czeka nas jeszcze intelektualny wysiłek, ale nie chcemy nadmiernego pobudzenia, jak w przypadku filiżanki kawy.

Działa antynowotworowo

Zawiera duże ilości przeciwutleniaczy, mobilizujące organizm do walki z wolnymi rodnikami, które powodują wiele różnych chorób, w tym nowotwory.

Wspiera utratę wagi

Ułatwienie w osiągnięciu szczuplejszej sylwetki, wynika z zawartości w herbacie ekstraktu z cytrusa — bergamotki (właściwie pomarańczy bergamota). Badacze tłumaczą jej działanie tym, że dzięki bergamotce kalorie zamieniane są w energię dla mięśni, uwalniane są w wyniku naturalnych procesów przemiany materii. Oczywiście sama herbata, zagryzana ciastkami z czekolady, żadnego efektu odchudzającego nie przyniesie, natomiast podczas diety to dobra alternatywa na pozbycie się kilogramów.

Chroni serce i chroni przed cukrzycą 

Naukowcy twierdzą, że dzięki wypijaniu trzech filiżanek herbaty Earl Grey w ciągu dnia, spada ryzyko wystąpienia chorób serca. Badania opublikowane w 2012 roku w „Prewencyjnej Medycynie” określają, że pacjenci, którzy pili trzy filiżanki tej herbaty dziennie, drastycznie obniżyli poziom trójglicerydów we krwi i zwiększyli „dobry cholesterol” HDL już po trzech miesiącach. Esencja z bergamotki może dawać efekt podobny do przyjmowanie statyn, czyli leków obniżających poziom „złego” cholesterolu.

Dzięki herbacie odnotowano także podniesienie poziomu antyoksydantów zwalczających wolne rodniki, które uszkadzają komórki organizmu. Poza tym, jego relaksujące działanie także ma dobry wpływ na kondycję serca.

Dalsze badania przeprowadzone przez University of Cantanzaro we Włoszech również przyniosły pozytywne rezultaty. Przebadano ponad dwustu pacjentów z wysokim poziomem tłuszczów we krwi. W efekcie okazało się, że „zły” cholesterol — LDL został zmniejszony o 39% już po miesiącu. W wyniku picia herbaty Earl Grey, zredukowano także cukier we krwi o 22%, a podniesiono „dobry” cholesterol o 41%. To pokazuje również, że Earl Grey może wpływać bardzo korzystne na zdrowie osób cierpiących zarówno na choroby serca, jak i cukrzycę.

Wzmacnia odporność 

Napar Earl Grey doskonale sprawdza się jako sposób na rozpoczynające się przeziębienie. Za sprawą bergamotki, herbata poprawia pracę układu odpornościowego i łagodzi gorączkę.

Nawadnia organizm

W przeciwieństwie do odwadniającej kawy herbata pomaga utrzymać równowagę płynów w organizmie, ze względu na wysoką zawartość potasu.


źródło: www.lifehack.orgwww.czasnaherbate.net


Psychologia Związek

Fotografował ludzi na całym świecie… w ich pokojach! Pokazałabyś swój?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
19 października 2016
John Thackwray
Screen Facebook/Sputnik

John Thackwray to fotograf, który podróżuje po całym świecie, ale jego pamiątkowe zdjęcia wcale nie przedstawiają kolejnych zabytków. Francuz z 70 krajów przywiózł zdjęcia prawie 1000… pokoi! Fotografował osobiste przestrzenie osób w wieku od 18-30 lat. Jego bohaterowie to informatycy, podróżnicy, malarze, tancerze, ale przede wszystkim zwykli ludzie. Cel? Zwrócenie uwagi na „brak równości wśród ludzkości”, bo przecież nie każdy może cieszyć się wolnością, edukacją czy własnymi prawami.

La Paz,BOLIWIA
Marcello

 

Dali, CHINY Yuan

 

 

Obwód Żambylski, KAZACHSTAN Zhalay

 

 

 

Paryż, FRANCJA Joseph

Moskwa, ROSJA Karina

 

 

Katmandu, NEPAL
Pema

 

Nowy Jork, USA
Maleeq

Tokio, JAPONIA
Ryoko

Kingston, JAMAJKA
Camille

Teheran, IRAN
Elahe


źródło: MyRoomPhotos

 


Zobacz także

„Nie komplikuj, ciesz się, ufaj". Czego mężczyzna może nauczyć o miłości kobietę

7 głównych grzechów, które mężczyźni popełniają w związku

Wszystkie kłamstwa narcyzów... Jak to z nimi jest naprawdę?

7 zakazów w relacji z narcyzem. Czego nigdy nie powinieneś robić

12 prostych rzeczy, które pomogą naprawić twój związek, jeśli tylko chcesz mu dać drugą szansę