Psychologia Związek

„Przyszedłeś za wcześnie” – kiedy nowa miłość przychodzi nie w porę…

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
20 lipca 2016
Fot. iStock / Archv
 

My kobiety, jako istoty emocjonalne przeżywamy wszystko podwójnie. I radości i smutki. Dwa razy mocniej czujemy radość z narodzin dziecka, dwa razy więcej obawy, troski, dwa razy mocniej odczuwamy uczucia – i miłość, rozstanie, stratę. Pewnie pierwsze dodają euforii, skrzydeł, te niechciane zwalają nas z nóg. Niemniej dajemy radę… Oswajamy Potwora. Z czasem okazuje się, że to nie Potwór a zwykły Pokemon.

W życiu jest tak, że ludzie spotykają się, są ze sobą, rozchodzą. No tak jest. Czasami a nawet często myślimy że coś jest, będzie na zawsze a okazuje się że rozstania są nieuchronne…. niestety. Przy rozstaniu- bez względu jak ono wyglądało nie da się przejść ot tak sobie do porządku dziennego, nie ma siły – zawsze targają nami uczucia, emocje, czasami właśnie wtedy zbyt idealizujemy byłego partnera. Albo staramy się wspominać rzeczy i zdarzenia te najmilsze- wtedy jeszcze bardziej boli, albo intensywnie przypominamy wszystko co „złe” w związku – wtedy środkowy palec u ręki sam się podnosi do góry. Wszystkie fazy trzeba przebrnąć. Są emocje których nie oszukamy – po prostu potrzeba nam czasu…

A co kiedy zaraz po rozstaniu, ku przewrotności losu- nowa miłość puka do Twoich drzwi…?

Ona – zaraz po rozstaniu, On – z przeszłością, ale wolny. Wpadają na siebie zupełnie przypadkiem. Tak jakby rzeczy niemożliwe miały swoje światło w realu. Ona – zupełnie nie potrzebująca żadnej relacji damsko – męskiej, bez potrzeby męskiego wsparcia po ”porażce”,  nie epatująca emocjami goryczy do życia , On – zrezygnowany, że może jeszcze spotkać kobietę z która mógłby przemierzać świat, rozmawiać, śmiać się, czytać książki… podróżować…

Trach. Spotkanie. Obydwoje poczuli niesamowita nic porozumienia. Ona – dostrzegła w nim mężczyznę z którym mogła przegadać wszystko, który słuchał i rozumiał co do niego mówi, mężczyznę,  który czytał „miedzy wierszami”. On- kobietę „z głębią”, nie powierzchowną. Mówił – Chryste, z nikim nie miałem takiej relacji intelektualnej, takiego porozumienia.

Ona – mogła z nim wisieć na telefonie 4 godz dziennie..i cały czas było mało, On- Z niecierpliwością czekał każdego spotkania…zaczynał tęsknić, z każdym dniem coraz bardziej

Relacja miała być przyjacielsko-koleżeńska – nic więcej. Powtarzała, że nie chce z nikim się wiązać, że nie potrafi – przecież dopiero przed chwilą rozstała się z kimś kto w jej życiu odegrał tak ważna rolę- człowieka już nie było, ale jego Rola nadal trwała, w jej sercu. Oczywiście –  powiedział, OK rozumiem – jesteśmy kumplami. I chociaż jesteś dla mnie wyjątkowa, postaram się…

Spędzali ze sobą czas… pisali… rozgrzewali telefony do czerwoności – Ona z kolegą, On- oszukiwał się że z koleżanką.. Zaczęła zdawać sobie sprawę z tego, że On z każdą chwilą oczekuje od niej czegoś więcej.

Robił niespodzianki – potrafił przemierzyć kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, żeby rano  wręczyć jej 50 róż i odjechać.. bo chciał żeby dzień był miły. Śmiał się kiedy Ją wkręcał  – a ona bezwiednie zjadała mule których nigdy nie wzięłaby do ust, a potem jej oczy robiły się wielkie ze zdziwienia… Budował atmosferę – świece, lampka wina, które lubiła – tylko po to, żeby przegadać pół nocy, nic więcej.

Zaczął mówić- zależy mi na Tobie, Chcę z Tobą być, nie potrafię być tylko kolegą, jesteś za ważna. Wiedziała, czuła to już wcześniej. Czuła już wtedy,  na schodach – „Powiedziała nie nie, nie trzeba, dam rade.” A on- „Boże , dlaczego taka jesteś – chciałem ci tylko podać rękę żeby Ci było łatwiej…”. Nie potrafiła, uciekała od dotyku, nie chciała, wiedziała ze ta ręka jest jak symbol- bo tak naprawdę chciał ją poczuć, potrzymać, poczuć ciepło dłoni.

Kiedy, po kolejnej trudnej rozmowie powiedział – „Wiem, jest nas troje – ale powiedz ze coś dla ciebie znaczę”, nie potrafiła wykrzesać z siebie odrobiny uczuć, bo przeszłość gniotła ja z każdej strony. Powiedział – „…nie mogę tak . Nie potrafię tak dłużej …”.. Przestraszyła się . Powiedziała – Zostań.

Tak, powiedział że zachowuje się jak egoistka. Nie czuła się obrażona – miał rację. Chciała go zatrzymać, ale w niezdolności do uczuć wyższych zwyczajnie go raniła. Powiedziała –„ pojawiłeś się w złym czasie…. Ja potrzebuje jeszcze czasu”. Zapytał…” Ile?, powiedz ile czasu potrzebujesz?”   Nie potrafiła odpowiedzieć. Bo czy można określić ramę czasową żeby uporać się z przeszłością, żeby pozbyć się potarganych uczuć…. kto z nas wie ile czasu potrzebuje… Co miała powiedzieć – daj mi tydzień, miesiąc rok….?!?!  Powiedziała „Nie wiem”.

Rozstali się. Jak kumple. Nie chciał już być z nią w kontakcie. Nie potrafił.

Minął czas. Czasami z nią rozmawiam, pytam: „ I co, nie żałujesz?”

Odpowiada- „Nie, nie żałuje. Wiem, że nie byłabym sobą udając że się w nim zakochałam w końcu. Ale wiesz, bardzo mi go brakuje. W chwili takiego ..zasranego życia dał mi kawałek bajki…ale tez jestem już dojrzałą kobietą i nie mam ochoty bawić się czyimiś uczuciami. Tak jak nie chce, żeby ktoś bawił się moimi. Teraz….? Teraz też chyba nie potrafię kochać, jeszcze nie potrafię. Zwyczajnie …za wcześnie zapukał do moich drzwi…nie byłam gotowa…. żeby je otworzyć..”


Psychologia Związek

Autostradą przez życie. Co wybierasz – prostą drogę, czy kręte ścieżki?

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
3 sierpnia 2016
Fot. iStock/South_agency
 

Czekała mnie długa podróż. Jasne było, że musiałam wybrać trasę. Wybór wcale nie taki trudny, bo przecież oczywiste było, że łatwiej, szybciej i bezpieczniej będzie autostradą. No może nie krócej, ale poprzednie walory zdeprymowały odległość.

No to w drogę!

Popędziłam swoim ulubionym autem (no może nie wymarzonym, ale ważne że jest!). Autostrada, cudowny wymysł ludzkości. Droga prościutka, szeroka a ty sobie tak gnasz przed siebie…”wiatr we włosach”, prosto do celu! Genialne. Kurde…, no niech to szlag! – pomyślałam tym razem inaczej. Dlaczego moje życie nie jest takie gładkie proste, bezproblemowe jak ta autostrada?!? Wiecznie tylko pod górkę, a jak już z górki to zaraz przeszkoda, zakrętas…ech.

Na 250 km przyszła retrospekcja. Hmm, trasa zaczęła być zwyczajnie nudna. Owszem gnałam do przodu, ale… nic się nie działo. Pędzące auta raz mnie mijały, czasami ja wysilałam się na „depnięcie” mocniej. Nuda.

Myśli

…znowu wlazły mi do głowy. Czy naprawdę chciałabym, żeby w życiu było tak łatwo, super… ale nudno? Bo kiedy jedziesz bocznymi drogami, wiejskimi , miejskimi pomyśl, ile razy musisz się zatrzymać, zwolnić, ile pokrętnych dróg już za tobą, ile przed. Widzisz zakręt – zwalniasz, rozglądasz się, zaglądasz ludziom (nie wścibsko) w okna, patrzysz jak żyją. Czy w życiu też nie jest tak, że „jadąc wolniej” dostrzegasz bardziej to, co cię otacza. Ludzi, którzy są wokół ciebie?

Pewnie, że nikt nie lubi, kiedy ktoś lub coś cię spowalnia, ale czy na autostradzie zobaczysz  dzieci bawiące się na poboczu, które  pomachają ci ręką – być może to dla nich jedyna atrakcja dnia. Czy przepuszczając staruszka , który dzielnie przechodzi przez jezdnię, jakby to była jego podróż życia. Być albo nie Być…? A tenże staruszek  serdecznie się do ciebie uśmiechnie… z wdzięczności?

Czy dostrzeżesz młodych ludzi, którzy idąc poboczem głośno się śmieją, rozmawiają. A kolega łapie drugiego za kurtkę i ciągnie z dala od jezdni, tak jakby chciał go ochronić, podświadomie troszczy się o przyjaciela.

Czy czujesz czasami zapach lasu, pól i łąk, albo zachwycasz się sadem kwitnących jabłoni?

A zakręty…? I te na drodze i w życiu? Zdarzają się… Myślisz, kombinujesz, jak zrobić żeby nie wyskoczyć z trasy 🙂 . No cóż , czasami są też i wyboje niestety – no tych to chyba nikt nie lubi! Ale jaka radość jest w człowieku, kiedy już ten odcinek ma poza sobą!

Czy na autostradzie widzisz te kwitnące w ogrodach kwiaty, ludzi, którzy pieczołowicie dbają , pielęgnują to, co mają? Nie, nie widzisz! Widzisz tylko te dźwiękoszczelne ściany z namalowanymi ptakami. Czasami puste pola,. Jak ślepiec pędzisz przed siebie nie zastanawiając się, kto cię mija. A najgorsze jest to, że jesteś postrzegana jako mniejsze lub większe zagrożenie na drodze. Tylko czasami ktoś miły pomruga ci awaryjnymi, bo ustąpiłaś, albo odwrotnie – mniej miły nakrzyczy długimi, bo zawadzasz na drodze.

Nawet przysłowiowe „siku” robisz szybko, gdzieś w publicznej toalecie. Wychodzisz nie patrząc ludziom w oczy. A kawa? Najlepiej bez wysiadania w „drive barze”. Smutne…

No i najważniejsze – kierunek jaki obraliśmy – zjazd tu czy tam, wyraźny drogowskaz – podane na tacy! Na drodze „bocznej” czasami trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć, ale satysfakcja gwarantowana, kiedy wiesz, gdzie jesteś i gdzie podążać dalej. Czasami spojrzysz w lusterko,wsteczne, czy nie dogania cię jakiś wariat drogowy!

Kurde, no niech to szlag!

… pomyślałam znowu! Nie wiem jak wy, ale na „autostradzie życia” ja się nie odnajduję. Trudno! Wolę już te cholerne kręte uliczki, ostre zakręty, a myślę, że na końcu mojej podróży będę szczęśliwa,  że dobrnęłam do celu pełna tych „obrazów”, które na zawsze pozostaną  w mojej pamięci.

Czasami warto zwolnić, zwolnic w życiu, żeby nabrać rozpędu do dalszej drogi , ale także po to, by dostrzec rzeczy małe, codzienne, zwyczajne i poczuć radość danej chwili. Zastanowić się nad sobą….

Pewnie jeszcze nie raz jadąc  w daleką podróż wybiorę autostradę, to oczywiste! Ale już nigdy nie porównam jej do mojego życia…. Nie warto. 🙂


Psychologia Związek

Z cyklu : Podpatrzone – „MIŁOŚĆ Z KOMUNIKATORA”

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
9 lipca 2016
Fot. iStock / gremlin

Nuda. Siedziała przed komputerem wpatrzona w ekran. Facebook.
Poznali się przez przypadek. W serii skolekcjonowanych znajomych ktoś polubił jej post, zalajkował zdjęcie.

Wiadomość.

Skądś Cię znam… Znamy się?
– Ja Cię tez gdzieś widziałam…
– Wolna?
– Acha…Wolny?
– Wolny i samotny….

Słowa. Zdawkowe. Krótkie treści.
Miły, czarujący, słodki. Pisał „fotki masz takie trochę słabe…w rzeczywistości jak Cię pamiętam jest zdecydowanie lepiej!”.. „Piękności” Do tego zachwycał się jej trzyletnią córeczką… Mężczyzna idealny? Chyba tak. Taki.. zainteresowany, zaabsorbowany Nią.

Słowa. Próżne. Łechcące.

Spotkajmy się!
– Ok .
– Kolacja?…knajpa?. Dwie przecznice, po lewej stronie…

Poczuła bicie serca…… Pobiegła….. Zakochała…..

Odważyła się i wyznała, nieśmiało…w wiadomości:

Poczułam coś…..
– Kochanie, no co Ty…chodziło tylko o seks! Myślałem że wiesz. Nie rozumiesz?!?!

Zniknął. Nie odpowiadał. Czekała..

Nie był wolny. Miał poukładane życie. Żona. Dzieci.

Przecież byli z tego samego miasta. Znali się. Z widzenia. Z Fb…..

Ona – z silna potrzebą bycia kochana, On –z silną potrzebą kryzysu wieku średniego.