Seks Związek

„Przecież jak zdradza to nie kocha, nie można tak okrutnie skrzywdzić kogoś, kogo się kocha. Prawda?”. List zdradzonej kobiety

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 sierpnia 2017
Fot. iStock/martin-dm
 

Zdrada to upokorzenie.

To jedna z najgorszych rzeczy, jaka może cię spotkać, jako kobietę.

W jednej chwili tracisz wszystko. Zdrada uderza we wszystkie twoje skrywane lęki, celuje tam, gdzie boli najbardziej.

Byłam tam. Czułam to upokorzenie, to obrzydzenie do siebie, aż wymiotowałam. Aż drapałam się do krwi chcąc pozbyć się ciała, które zostało odrzucone, które potraktowane zostało jak przedmiot, ocenione i wyrzucone na śmietnik dla kogoś innego.

Nie możesz złapać oddechu. Tak długo to wypierasz, tak dbasz, by nie dotarło do twojej świadomości, że on cię zdradza. ZDRADZA CIĘ! Słyszysz?!? Usłysz to w końcu! Zmierz się z tym, przestań udawać, że to nie istnieje, że tego nie ma. Bo już od dawna wkłuło się trucizną w twoje ciało. Tylko ty naiwnie myślałaś, że on zmęczony, że w pracy stres. Im bardziej on się oddalał, tym bardziej ty się starałaś być blisko. Opiekować się nim, dawać mu to, co w tobie najlepsze. Nawet w seksie wzniosłaś się na wyżyny, byleby go tylko przy sobie zatrzymać. Choć ten seks już coraz rzadziej…

Tego się brzydzisz. Jak mogłaś? Jak mogłaś sypiać z nim, dawać się dotykać, całować. Mdli cię, kiedy wyobrażasz sobie go z nią. Z inną kobietą. I to, że później przychodzi do ciebie. Ile razy się zdarzyło, że pieprzył się z nią popołudniu, a wieczorem kochał się z tobą? Nie, z tobą też się pieprzył, spełniał obowiązek, żebyś niczego nie podejrzewała. Później wykręcał się zmęczeniem, stresem, pracą, gdy siedział przed komputerem tak długo, aż ty zasnęłaś.

I dostajesz w twarz zdradą. Jak tylko się dowiadujesz wszystkie elementy układanki nagle do siebie pasują. W jakiś niewytłumaczalny sposób wszystko się ze sobą łączy i za nic nie możesz już zaprzeczać, zatykać uszu, zasłaniać oczu. Bo on cię zdradził. Już rozumiesz, dlaczego tak często wychodził wieczorami – do sklepu, ze śmieciami, do auta, bo niby czegoś zapomniał. Dlaczego nie przytulał cię ostatnio, może nawet dłużej, ale na początku tego nie zauważałaś. Dlaczego nagle miał więcej wyjazdów służbowych, potrzebował samotności, wypadu w góry ze znajomym, którego nie znałaś. Boże, jak banał. W końcu ty nigdy nie myślałaś, że dasz z siebie zrobić taką idiotkę. Nie myślałaś, że on cię zdradzi. Co to, to nie!!!

A zdrada uderza we wszystko, czego się boisz, w te wszystkie myśli, które w sobie nosisz, ale nigdy nie chciałabyś ich wyjąć na światło dzienne.

Bo jednak nie jesteś atrakcyjna

Nie wiadomo, jak wysokie możesz mieć poczucie wartości, zdrada uwalnia wszystkie twoje wątpliwości. Że co z tobą jest nie tak? Dlaczego wybrał kogoś innego? Przyglądasz się sobie smutno… A może sobie na to zasłużyłam? To dno, które osiągasz.

Bo on jednak cię nie kocha

Bo nigdy nie wiesz, czy na pewno i czy na zawsze. Coś, co może wydawać się oczywiste, wcale takie nie musi być i niby o tym wiesz, niby zdajesz sobie z tego sprawę, ale nie chcesz wierzyć. A jednak – przecież jak zdradza to nie kocha, nie można tak okrutnie skrzywdzić kogoś, kogo się kocha. Prawda?

Bo jesteś głupia i naiwna

Tak właśnie o sobie myślisz: „debilka, dała się tak zwieźć, tak nabrać, jak można być tak głupim”. Pewnie wszyscy wokół wiedzieli i za twoimi plecami mieli ubaw po pachy, jak się do niego mizdrzyłaś, jak mówiłaś o nim dobrze, jak go broniłaś. Idiotka.

Najchętniej byś uciekła, odcięła się od tego, zapomniała o nim. Chciałabyś, aby to już się skończyło. Nic nie czuć, nie pamiętać. Odetchnąć bez poczucia, że ktoś ukradł ci twoje powietrze.

Myślisz o tamtej. Dziwka. Jakby nie wiedziała, że on ma żonę. Co sobie myślała: że biedny? Że żona musi być paskudna, skoro ją zdradza, nie do wytrzymania, nieatrakcyjna, kiepska w łóżku. Bo przecież gdyby było inaczej, on by nie szukał.

I tak. Dzisiaj jestem beznadziejna. Czuję się jak ścierka, którą wyciśnięto i jeszcze wytarto nią podłogę. Dzisiaj możesz myśleć o mnie, jak żałosna jestem w tej swojej nienawiści pomieszanej z miłością. Jak z jednej strony chcę skamleć o miłość, a z drugiej chciałabym byście oboje zniknęli na zawsze z mojego życia. Żeby zniszczyła was ta wasza namiętność. Widzę was… A tak bardzo bym nie chciała. Nie chcę oglądać tych obrazów w mojej głowie. Tego, jak cię całuje, jak dotyka twoich piersi, jak wkłada ci rękę między uda… Nie chcę słyszeć, jak szepcze, że cię pożąda, że jesteś najlepszym, co mogło mu się przytrafić. Wyobraź sobie, że siedzę obok i się wam przyglądam. Chcę byś czuła mój wzrok, byś wiedziała, że jestem tam z wami. I że życzę wam najgorzej. Że jest na świecie ktoś, kogo skrzywdziliście tak bardzo, że chwilami nie chce żyć. Ty powinnaś to rozumieć, jesteś kobietą, wiesz, co czuję. Ale nie zatrzymałaś się, nie wycofałaś. Kiedyś spotka cię to samo – to moja klątwa, zawsze będzie się czaić z tyłu twojej głowy, zawsze będziesz się bała, że znajdziesz się tam, gdzie ja. Upokorzona. Zdradzona. Bez miłości i szacunku do siebie samej.


Seks Związek

Córki, które kochają za bardzo swoich ojców. By zacząć żyć, muszą odejść

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 sierpnia 2017
Fot. iStock/golero
 

„Córeczka tatusia”, „królewna tatusia”,” mała księżniczka”. „Kiedy dorosnę wyjdę za mąż za tatę”. W wielu rodzinach między ojcami a córkami powstaje więź tak silna, że w dorosłym życiu owocuje ona niezdolnością do ułożenia sobie życia z mężczyzną innym niż… własny ojciec. Młode kobiety szukają więc całe życie partnera na wzór taty, ale ponieważ ciągłe porównania wypadają zawsze na niekorzyść tego pierwszego, na szczęście w miłości szans nie ma. Kim są córki, które kochają za bardzo swych ojców?

Ania ma 27 lat i partnera, z którym planuje ślub. Ale mieszka z tatą, w domu rodzinnym, sporadycznie tylko „odwiedzając” narzeczonego w weekendy lub na noc w ciągu tygodnia. Szczerze mówiąc, nie bardzo wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej. Mama Ani odeszła do innego mężczyzny, kiedy jej córka miała 10 lat. Ania została z tatą. Nie cierpiała z tego powodu. Od początku była z nim bardziej związana niż z mamą. I nigdy nie wybaczyła jej odejścia. Wcale nie ze względu na siebie, ale ze względu na ojca właśnie. Chyba wtedy już postanowiła, że to ona się nim zajmie. Wtedy zaczęły się te ich rytuały, z jajecznicą w niedzielny poranek i seansem kinowym w sobotę. Przez następne 10 lat nie dopuściła do taty żadnej innej kobiety. Pamięta szczególnie tę atrakcyjną czterdziestkę, której wykrzyczała wprost, żeby sobie nie wyobrażała, że będzie jej matkować. I tę młodą studentkę, wpatrzoną w jej ojca jak w obrazek. Ani udało się przekonać tatę, że dziewczyna interesuje się tylko jego pieniędzmi i dobrze zapowiadający się związek został zakończony, zanim na dobre się zaczął. Każdą kobietę córka skutecznie „eliminowała” z życia ojca, a jemu wydawało się, że skoro Ani jego nowa partnerka nie odpowiada, to on nie ma prawa postępować wbrew córce. Ania dorosła, skończyła studia, zaczęła pracę w firmie taty. I zżyła się z nim jeszcze mocniej. Miała oczywiście grono znajomych w swoim wieku, wieczorne wyjścia i „jakieś miłości”, ale jej myśli częściej krążyły wokół taty niż wokół kolejnych narzeczonych. W końcu poznała Marcina, a nawet przyjęła od niego pierścionek zaręczynowy. Tylko, że są już ze sobą trzy lata, a ona wciąż nie chce „zostawić taty”.

Ten chciałby, żeby jego córka wyszła za mąż. Lubi Marcina, ceni go, ma do niego zaufanie. Wie, że taka jest kolej rzeczy, choć ciężko mu rozstać się z córką. Ale ona nie odejdzie. Ślub? Dobrze, pod warunkiem, że zamieszkają razem w ogromnym domu ojca. Bo Ania boi się, że jak odejdzie, to coś się mu stanie. Że musi nad nim czuwać, dbać o niego, jak dotąd. A w weekendy koniecznie zrobić mu niedzielny obiad.

–  Będziemy zapraszać tatę do nas – prosi Marcin, który zaczyna mieć dosyć swojej drugoplanowej roli w tym dziwnym trójkącie. Przyjaciółka Ani nazywa rzeczy po imieniu, ostro i może nawet trochę niesprawiedliwie. –  Ale ona nie rozumie – skarży się Ania – bo nigdy nie miała tak wspaniałej relacji z ojcem. Nie, to nie jest żadne dziwactwo – dodaje. Nie rozumie, jak można się oburzać, że jej związek z tatą jest trochę dziwny. Choć przyznaje, że dla niej tata jest najprzystojniejszym mężczyzną na świecie. I że nawet jej chłopakowi do niego daleko. Im bliżej ślubu, tym większe wątpliwości. Bo M. nie zna jej tak dobrze jak tata… – To daj mu się w końcu poznać –  krzyczy przyjaciółka –  A seks? Też lepszy z ojcem?! –  nie wytrzymuje.

Ale Ania ma w nosie ten cały seks z Marcinem. W ogóle jej to za bardzo nie interesuje. Tata to bezpieczeństwo, ciepło. Tata to dom. I żaden facet mu nie dorówna. Koniec, kropka.

Psychologowie twierdzą, że wiele kobiet odkrywa w pewnym momencie, że wybierając kolejnych mężczyzn kierują się przede wszystkim ich podobieństwem do ukochanego taty. Tęsknią za czułością i miłością, których zaznały w dzieciństwie, kiedy były małymi dziewczynkami. Moment, w którym uświadamiamy sobie, że w partnerze szukamy cech ojca, bywa frustrujący, ale i oczyszczający. W końcu dochodzi do nas, to zła droga, że nie zdołamy znaleźć godnego następcy ojca i być szczęśliwe, bo przecież w miłości wcale nie o to chodzi… Partner na całe życie to ktoś, z kim wejdziemy w relację opierającą się na zupełnie innych zasadach. Rodzaj emocjonalnego uzależnienia od ojca, idealizowanie go i nieumiejętność nawiązania zdrowej, dobrej i trwałej relacji uczuciowej z rówieśnikiem jest natomiast zupełnie innym, poważny problemem, który wymaga terapii.

Miesiąc temu Maciek zerwał z Anią. Zabolało. Po raz pierwszy w życiu to ktoś ją zostawił, a nie ona odeszła. Cierpi, zbiera myśli. Planuje wynajęcie mieszkania, dłuższy urlop w pracy. Jest zagubiona.


Seks Związek

Zastanawiasz się, czy wasz związek ma jeszcze sens? A może czas się rozstać? Odpowiedz na te pytania i poznaj prawdę o waszej relacji

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
16 sierpnia 2017
fot. iStock/ Mixmike

Mogłoby się wydawać, że gdy związek wypalił się, a miłość w jakiś sposób utleniła, partnerzy będą tego świadomi i w odpowiednim momencie zdecydują się na rozstanie. W rzeczywistości jednak wcale nie jest tak łatwo – potrafimy świetnie udawać (zwłaszcza przed samym sobą), wypierać pewne fakty, ubarwiać je i łudzić się, że to tylko chwilowe trudności, że wciąż jesteśmy szczęśliwi. Trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że to koniec, więc unikamy rozstania i odwlekamy to, co nieuniknione. A może warto zmienić taktykę i dać sobie szansę na znalezienie nowej drogi życia? Odpowiedz na te dziewięć pytań i poznaj prawdę o waszej relacji.

Czy coraz więcej rzeczy robisz bez partnera?

Coraz częściej decydujesz się na spędzanie popołudnia bez swojego partnera, tłumaczysz to chęcią samorozwoju, zdrowym egoizmem, tym, że stawiasz na siebie i chcesz zrobić coś, o czym od dawna marzyłaś. Nie ma  w tym nic złego, jeśli jednak całkowicie przestałaś skupiać się na budowaniu waszej relacji i umacnianiu więzi, uciekasz z domu i od partnera myśląc, że dzięki temu wasze problemy znikną lub zapomnicie o nich, to ewidentnie coś tutaj nie gra. Zamiast uciekać stań twarzą w twarz z prawdą, bo jeśli na myśl o spędzaniu czasu z partnerem masz ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie, to co robisz w tym związku?

Czy traktujesz seks bardziej jak obowiązek niż przyjemność?

Seks jest sposobem na to, by umocnić więzi z partnerem, zbudować bliskość i intymność, a także by dać sobie nawzajem przyjemność. Każdemu może zdarzyć się zły humor, brak ochoty czy ból głowy, ale jeśli zaczęłaś traktować seks jako swój obowiązek, przestał cię cieszyć, robisz to wyłącznie ze względu na partnera i poczucie, że musisz, bo tego wymaga relacja, to może być znak, że próbujesz w ten sposób maskować problemy. Nie kieruje tobą namiętność i pożądanie, ale chęć pokazania, że ze waszym związkiem jest w porządku. Ale czy jest?

Czy często wyobrażasz sobie swoje życie bez partnera?

Nic złego w tym, że zastanawiasz się „co by było gdyby”, ale jeśli w swoich wyobrażeniach coraz częściej brakuje twojego partnera, wręcz nie chcesz, by w nich występował, to wyraźny znak, że coś się wypaliło. Fantazje na temat życia na własną rękę i zostania singlem to sygnał, który wysyła ci podświadomość – nie odpychaj go i nie udawaj, że nic nie widzisz!

Czy próbujesz jeszcze rozwiązywać problemy pomiędzy wami?

Jedną z najgorszych rzeczy, jaka może zdarzyć się w związku jest obojętność i brak zaangażowania. Jeśli uważasz, że twoje wysiłki doprowadziły cię donikąd, przestałaś inwestować w waszą relację i próbować coś zmienić, a twoja nowa strategia radzenia sobie z problemami polega na odłączeniu się od nich i unikaniu konfrontacji, to znak, że zmierzacie w złą stronę.

Jak często powtarzasz sobie, że niebawem będzie lepiej, poprawi się?

W każdej relacji są wzloty i upadki, chwile euforii i kryzysu. Raz rozpływasz się z miłości i zachwytów nad ukochanym, innym razem masz ochotę go udusić gołymi rękoma – ot, dynamika związku. Jeśli jednak te ciężkie chwile trwają zdecydowanie zbyt długo, a mimo chęci i wiary w lepsze jutro nic się nie zmienia, to może czas przestać się oszukiwać? Można przez lata powtarzać sobie, że to chwilowy kryzys i zaraz na pewno między wami się poprawi, ale czasami to zaraz nigdy nie następuje.

Fot. iStock/golero

Fot. iStock/golero

Jak często tłumaczysz zachowanie partnera i usprawiedliwiasz go?

Stałaś się mistrzynią w tłumaczeniu swojego mężczyzny i wymyślaniu wymówek na każde jego zachowanie. Jest dla ciebie niemiły? Stres w pracy. Flirtuje z innymi kobietami? Och, niewinne rozmowy! Coraz mniej czasu spędzacie razem? Gorący okres, tyle nowych projektów zawodowych. Wymyślisz wszystko, by nie dopuścić do siebie myśli o tym, że de facto przestaliście iść przez życie razem i jesteście parą jedynie przez zasiedzenie.

Czy częściej okłamujesz siebie i innych?

Nie mówisz nikomu, jak bardzo jesteś przerażona i jak naprawdę się czujesz, bo to sprawi, że ten nadchodzący strach będzie rzeczywisty i prawdziwy. Powtarzasz wszystkim dookoła, że jest w porządku, że nic się nie dzieje, uśmiechasz się i robisz dobrą minę do złej gry, a w domu masz ochotę wyć w poduszkę. Dobrze wiesz, że to kłamstwa, że oszukujesz samą siebie i innych, ale nie masz odwagi głośno się do tego przyznać.

Czy twoje nawyki i przyzwyczajenia uległy zmianom?

Stres związany z podświadomym przeczuciem rozstania sprawia, że zmieniasz się. Stałaś się nerwowa, zajadasz smutki, częściej sięgasz po alkohol. Przestałaś wychodzić i spotykać się ze znajomymi, nie masz ochoty malować się i stroić – o wiele lepiej zrozumie się kanapa, czekolada i ulubiony serial. Stałaś się osowiała, bierna i apatyczna, bo wyczuwasz swoje problemy – nawet jeśli głośno o nich nie mówisz i udajesz, że nie istnieją.

Jakie informacje na temat twojego związku otrzymujesz od swoich bliskich?

Gdy twoi bliscy – rodzina lub przyjaciele – mówią ci prawdę, odpychasz ich od siebie i to na nich kierujesz swój gniew i frustracje. Słysząc prawdę jesteś niczym ściana, odgradzasz się od rzeczywistości murem.”Zabijasz” każdego posłańca, który chce powiedzieć ci, że w twoim związku dzieje się coś złego, który widzi, z czym się zmagasz. Pamiętaj jednak, że ci posłańcy są twoimi sprzymierzeńcami i chcą ci pomóc, pozwól im na to, a przede wszystkim nie zamykaj oczu na fakty i zmierz się z nimi – prędzej czy później to i tak nastąpi.


 

Na podstawie: www.bustle.com

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

Dlaczego psycholodzy odradzają przyjaźń z byłym partnerem?

Walka o Wigilię, przekupywanie prezentami, nadąsane dzieci. A w środku tego cyrku my… Witaj patchworku

Nie chcę kochać byle jak