Macierzyństwo Związek

Podarujcie swoim najbliższym najlepszy prezent – siebie nawzajem. Wykorzystajcie jak najlepiej ten wolny czas

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 marca 2016
Fot.iStock/vvvita
 

Myślę sobie, że tak rzadko dobrze wykorzystujemy dany nam czas na pobycie razem. Zawsze mamy coś do zrobienia, do nadrobienia. Nawet jak już mamy chwilę, to chcemy i z dziećmi i z partnerem, ale jakby jeszcze się udało to z przyjaciółką porozmawiać przez telefon. No nie da się wszystkiego tu i teraz.

I jakoś Święta mniej nas cieszą, bo to kolejne zamieszanie, dołożenie obowiązków – bo przecież pracujemy do samego końca, a chociaż babkę wypadałoby upiec. Mówimy: odpuść sobie, nic nie musisz, a i tak na koniec spinamy pośladki i kroimy w nocy warzywa na sałatkę. No tak jest i w sumie po co z tym walczyć, żeby później się denerwować?

Ja uważam, że jedyne co MUSIMY w Święta (niech to będzie początek dobrego), to spędzić wspólnie czas. Ale spędzić go w dobry sposób. Dobry i przyjemny dla wszystkich, by móc z niego wynieść więcej, niż obejrzenie jakieś familijnego filmu. I nie chcę tu teraz wypisywać farmazonów, jakie to ważne, i że od rodziny wszystko się zaczyna. Bo przecież to każdy z nas wie. Ale może zapomnieliśmy trochę, jak fajnie spędzić wspólnie czas. Tak rzadko to robimy, że uciekł nam pomysł, jak to zorganizować, by każdemu było miło. Więc może skorzystacie z tych pomysłów.

Wyłączcie telefony

I dorośli, i dzieci. Choć pewnie bunt na pokładzie się pojawi. Ale naprawdę ważne jest by skupić się na sobie nawzajem, a nie odpisywaniem na życzenia wielkanocne, czy obdzwanianiem połowy rodziny, której nie widzieliśmy z 10 lat. Ale w końcu święta i chociaż wtedy wypada zadzwonić. Naprawdę to jest ważniejsze od waszych najbliższych?

10 godzin bez telefonów. Co to jest w porównaniu z czasem, który mamy. Kropla w morzu. Namawiam i będę się upierać. Wyłączyć. Schować. Zakopać jak trzeba.

Porozmawiajcie przy stole

Świąteczne śniadanie to okazja, żeby bez pośpiechu w radosnej atmosferze ze sobą porozmawiać. O czym? Mój młodszy syn dwa lata temu zapoczątkował przy świątecznym stole tradycję: każdy z nas ma opowiedzieć, co go najlepszego spotkało w ciągu całego roku. Ale przecież można się ograniczyć – co was rozbawiło/uszczęśliwiło/wprawiło w dobry nastrój w ostatnim tygodniu? I nie ma wymówek. Każdy powinien znaleźć choć jedną taką sytuację. I ja opowiedzieć. To może być wstęp do fajnej rozmowy, a przy okazji trochę bardziej się na siebie otwieramy. I dowiadujemy się, co u nas słychać, nie tylko w pracy, czy w szkole, ale  w ogóle w naszym życiu – bo przecież każdy z nas ma osobne.

Wyjdźcie na spacer

Pomijając, że spacer w Święta ma dla nas zbawienny wpływ, zwłaszcza po zjedzeniu obfitego śniadania, to znowu jest to świetna okazja do wspólnego spędzenia czasu. Nawet jak macie zaplanowaną wizytę u rodziny, nie zmarnujecie tego czasu na wożenie się samochodem. Wyjdźcie chociaż na pół godziny. Zawsze pretekstem może być świąteczne obżarstwo i chęć zmieszczenia jeszcze większej ilości przysmaków.

Zaplanujcie, co będziecie robić

Ale nie przez narzucenie czegokolwiek. Można spokojnie porozmawiać i ustalić na co kto ma ochotę. Przecież to ma być czas, który wszystkim ma sprawić przyjemność, a nie być jedynie przymusem. Taka konfrontacja potrzeb jest bardzo ważna, bo uczy nas wypracowania kompromisu, działania w zespole. A przecież jeśli będziemy robić to, co wszystkim odpowiada, to nawet nie poczujemy upływającego czasu. Może się okazać, że dzieci będą chciały iść na rower. A może pograć w kości lub kalambury, a może zarezerwujecie pół godziny jeszcze na mizianie się i przytulanie, bo wasza córka lub syn tego właśnie będzie się domagać. Macie kawał czasu od rana do ustalenia co będziecie robić w ciągu dnia. Nie zmarnujcie tego. Brak planu i konkretnych propozycji może sprawić, że każdy wyląduje w swoim pokoju i tyle będzie ze wspólnego spędzenia czasu.

Zapomnijcie o naczyniach, które trzeba umyć, o sałatce, którą być może warto byłoby jeszcze na szybko przygotować. Dajcie sobie nawzajem najlepszy na ten czas prezent – siebie. A na koniec tego tak naprawdę w pełni wspólnie spędzonego czasu porozmawiajcie, jak wam było. CO było miłe, a co komuś się nie podobało. I WAŻNE koniecznie ustalcie taki kolejny dzień. Może niedziela za dwa tygodnie?


Macierzyństwo Związek

Dzień #21. Zadbaj o siebie naprawdę. #SlimemGO

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 marca 2016
Fot. Unsplash/Tyler Mullins / CCO
 

Podarujcie dzisiaj sobie prezent. Posłuchajcie swojego ciała, żeby wiedzieć, czego mu potrzeba. Spaceru? Leżenia na kanapie? Nakarmienia się czymś pysznym? Wsłuchajcie się w siebie i dajcie dzisiaj sobie to, czego pragniecie, czego pragnie wasze ciało.


 

I jak? Chcecie naprawdę o siebie zadbać? Przyłączcie się do naszej wiosennej akcji: „Zadbaj o siebie naprawdę”.

My będziemy wam prezentować różne formy aktywności, a wy wysyłajcie nam zdjęcia, piszcie, jak o siebie dbacie, jak dbacie o swoje ciało, jak sobie radzicie.

ZADANIE KONKURSOWE:

Jest banalne. Wystarczy wrzucić pomysłowe zdjęcie Waszej aktywności na Facebooka z oznaczeniem #SlimemGO. Czy to rolek na nogach, czy pięknego widoku podczas spaceru. A może zdążycie zrobić fotkę w trakcie pogoni za autobusem, czy przy wchodzeniu po schodach? Liczy się pomysł. Te najciekawsze zostaną nagrodzone zestawami fantastycznych kosmetyków, które też pomogą Wam odwdzięczyć się ciału i zadbać o siebie w sposób wyjątkowy. W opisie zdjęcia, napiszcie nam w paru słowach, jak naprawdę o siebie zadbałyście tego dnia.

SZCZEGÓŁY NASZEJ AKCJI ZNAJDZIECIE TUTAJ

#SlimemGO


Macierzyństwo Związek

Kto w życie wierzy i życie wybiera… Dobrych Świąt

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
26 marca 2016
Fot. Pexels/Bruno Ramos / CCO

Ilu z nas żyje naprawdę?

Ilu jest martwych, udając, że żyje?

Ilu wśród nas pozbawia się wiary? Nie w Boga, ale w samego siebie?

Ilu z nas unika cierpienia,  wybierając to co łatwe, proste i przyjemne?

Ilu żyje w kryzysie, w głębokim poczuciu żalu lub złości? W bezdennym smutku?

Ilu z nas nie widzi drogi wyjścia z sytuacji, w której się znalazło? Nie wie, co zrobić?

Albo wie, ale się boi. Boi się bardziej niż cierpi.

Ilu z nas żyje w kłamstwach, krzywdząc bliskich i krzywdząc siebie?

Ilu z nas żyje w tęsknocie i smutku za tym, co utraciło? Żyje tym, co było, rezygnując z tego, co jest i co może przyjść?

Ilu z nas wybiera strefę komfortu, wyzbywając się prawdziwych uczuć? Pragnień? Marzeń?

Ilu z nas nie wierzy, że mogłoby cokolwiek zmienić? Czeka na cud, a cudu nie ma?

Ilu milczy, gdy trzeba powiedzieć głośno i odważnie, że się nie zgadza?

Ilu z nas wybiera bierne czekanie zamiast działać? Ilu z nas stoi w miejscu, nie robi nic?

Ile dni odchodzi bezpowrotnie, bo zgadzamy się na bylejakość? Tygodni, miesięcy, lat?

Wielu z nas przeżywa Wielkanoc w smutku. Obok odgłosów wesołej krzątaniny tych, którzy są szczęśliwi, oni zderzają się z samotnością, zagubieniem, chaosem. Chcieliby być gdzieś indziej. Nie wiedzą, gdzie chcieliby być. Lub wiedzą i nie mogą być. Tęsknią za tymi, którzy odeszli lub za tymi, których nie ma obok. Święta (każde) są wizualizacją życia, które mogliby mieć, a nie mają.

Pada deszcz. A przecież miało być słońce. Myślą „poczekam na słońce więc”, „jak będzie słońce, zechce mi się żyć”. Jedno słońce mija kolejne, święta za świętami, a żyć się nie chce. Zmiana nigdy nie polega na czekaniu. Jest konfrontacją. Wypełnioną nami i naszym działaniem. Człowiek jak Chrystus symbolicznie umiera w swoim życiu kilka razy, by się odrodzić. Gdy doświadcza odchodzenia, utraty, porzucenia, cierpienia, stanów, których nie potrafi znieść. Zamyka oczy wtedy i przestaje na chwilę oddychać. Mówi sobie, że to koniec. A koniec może być też początkiem, choć to truizm, ale jakże uroczy.

Zmartwychwstanie to piękne słowo. Synonim odrodzenia. Dźwignięcia. Powstania z nicości. Siły. Wiary. Nadziei. Wreszcie nowego życia. Każdy z nas ma szansę wydźwignąć się z trudnego. Siłą swojej wiary, psychiki, odwagi i dzięki wsparciu innych ludzi. Dlatego Wielka Sobota to piękny czas pełen nadziei i radości dla tych, którzy w Chrystusa wierzą. A dla wszystkich innych – symbol niepokonanej i sprawczej roli człowieka, który chce żyć pomimo. Który w życie wierzy i życie wybiera.

Życzę Wam Wszystkim i sobie takiej właśnie wiary. W Boga, w życie, człowieka, w siebie.

Dobrych Świąt.


Zobacz także

A co, jeśli na końcu okaże się, że to jednak ja już nie kocham?

Jesteś mamą przedszkolaka i przerażają cię wydatki na dziecko? Podpowiadamy, jak zaoszczędzić pieniądze

20 rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić w związku. Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia wrócisz do pustego mieszkania

Niewygodna prawda o mężczyznach, którzy nie chcą się zaangażować