Książki Związek

Partnerstwo bliskości to przepis na miłość. Nie każdy potrafi być blisko, nie każdy rozumie tę potrzebę

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 lutego 2020
Fot. iStock

Od czego zaczyna się miłość, a potem związek? Od miliona marzeń i wyobrażeń o partnerze i wspólnej przyszłości… Ach ta miłość. Ale zanim zaśniemy z przekonaniem „to jest to!”, czeka nas po drodze kilka niespodzianek i dylematów. Nie każdy bowiem kocha tak samo i nie każdy oczekuje bliskości takiej samej, jak jego partner. Każdy kocha po swojemu, inaczej. I każdy przekonany jest, że nie ma innego sposobu.

Nie potrafią, nie chcą i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej…  Tych miłości są miliony, złożone ze sposobów kochania każdego człowieka. Mówi się o stylach kochania. Czasem spotykają się dwa style, których nie sposób pogodzić. I mogą kochać nad życie, szczerze, z całych sił, czeka ich jednak trudna droga kompromisów i rozmów. Bo bez nich, trudno byłoby uwierzyć, że to w ogóle może być miłość… A jednak można. Oprócz tego jak kochamy, ważniejsze jest, jak tę miłość okazujemy. Co rozumiemy przez bliskość z partnerem.

Psychologie od dawna interesują się miłością i związkami. Nie od dziś wiadomo również, że najwyższą sztuką kochania jest umiejętność pracy nad związkiem, poznawania partnera, ale i siebie. To w jaki sposób przywiązujemy się do siebie w romantycznej relacji, może być naszym związkowym „być albo nie być”.

Style przywiązania

„Badania nad przywiązaniem u dorosłych zaowocowały setkami prac i dziesiątkami książek, które dokładnie nakreślają sposoby zachowań w bliskich romantycznych związkach”*.  Kiedyś główny wpływ na styl przywiązywania się, zrzucano na sposób wychowania, dziś wiemy, że to nie jedyny czynnik, który formuje nasze „dorosłe kochanie”. Oprócz tego, jakie relacje mieliśmy z rodzicami, bardzo ważne są nasze późniejsze życiowe doświadczenia. Wspólnie kreują to, jak radzimy sobie z bliskością w dorosłości.

Możemy wyróżnić trzy style przywiązania – czyli reagowania na bliskość w związku miłosnym. Style bezpieczny, lękowy i unikający. Co to oznacza? Przeczytajcie.

Styl bezpieczny

„Ludzie przejawiający styl bezpieczny czują się dobrze w bliskich relacjach i są zwykle ciepli i kochający…”*

Jaki schemat zachowania rodziców wpływa na prezentowanie tego stylu? Rodzice czuli, okazujący uczucia i dostępni dla dziecka. Tacy, którzy reagują na emocjonalne potrzeby dziecka.

Blisko połowa ludzi prezentuje właśnie ten styl. Większość z nas, tak wyobraża sobie związek… ale nie wszyscy.

Styl lękowy

„(…) ci o stylu lękowym bardzo pragną bliskości, często są przesadnie zaangażowani w swoje relacje i martwią o to, na ile partner odwzajemnia ich uczucia…”*

Styl lękowy może być wynikiem doświadczania obojętności czy ambiwalencji ze strony rodziców. Lęk i zabieganie o zainteresowanie partnera, to objaw braku pewności siebie, syndrom „nigdy dość dobrych”, by zasłużyć na uwagę.

Styl unikający

„(…)dla osób o stylu unikającym, bliskość jest równoznaczna z utratą niezależności i dlatego starają się ją minimalizować.”*

Ten styl może być skutkiem emocjonalnego chłodu. Duży dystans i sztywność relacji w  rodzinnym domu sprawia, że trzeba się przed chłodem ochronić. Najprostszym mechanizmem obronnym jest… dobrze zbudowany mur. Jeśli nie oczekujesz bliskości, której i tak nie dostaniesz, dystansujesz się. Po co? Przynajmniej nie zostaniesz znów zraniony. To najłatwiejszy system unikania rozczarowania, a tego nikt nie lubi.

Jak kochasz ty, a jak twój partner?

Każdy z tych stylów w pewien sposób definiuje to, jak funkcjonujemy z związku. Jakiej formy czy częstości bliskości oczekujemy i jaką chcemy dawać od siebie. Styl przywiązania mówi nam również, jak reagujemy na konflikty i kłótnie. Jak się w związku komunikujemy z partnerem i czy zdradzamy swoje pragnienia lub oczekiwania. Wreszcie w naszym stylu kochania mieści się to, czego poszukujemy w łóżku – jakie mamy podejście do seksu (i rozmów o nim).

Potrzeba bliskości nigdy nie jest niczym złym, podobnie jak nasze oczekiwania odnośnie bliskości z partnerem. Nie można powiedzieć, że styl lękowy czy unikający jest zły. Można natomiast śmiało stwierdzić, że to style, które często wynikają z negatywnych doświadczeń i utrudniają budowanie relacji. Gdy spotykają się dwa skrajnie przeciwne style – nierzadko okazuje się, że taka relacja nie może być szczęśliwa dla obojga partnerów. Ich związkowe oczekiwania się rozmijają.

Określenie swojego stylu przywiązania i preferencji partnera to zawsze dobry krok. Pomoże w pracy nad szczęśliwą i dobrą relacją. Czy można to zrobić? Tak.

Świetnym „testem”, który możecie przeprowadzić, są pytania służące rozpoznanie stylu przywiązania oraz pytania pomagające odczytać kod przywiązania partnera w książce „Partnerstwo bliskości”. Serdecznie polecam wam tę lekturę.  Znajdziecie w niej całe mnóstwo pytań, które warto sobie postawić tworząc związek. I jeszcze więcej odpowiedzi.  Ale przede wszystkim nauczycie się czegoś bardzo cennego, umiejętności patrzenia na komunikację, bliskość czy konflikty przez magiczne szkiełko. Szkiełko, które tłumaczy, dlaczego akurat tak się zachowujemy my lub nasz partner.

Książkę możecie kupić Empiku: www.empik.com/partnerstwo-bliskosci. Zdecydowanie warto!

Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek

Jak to jest, że niektórzy potrafią stworzyć stabilny i zdrowy związek, a inni w relacji z bliską osobą walczą o każdy dzień?

Angażujesz się nadmiernie w każdy związek i martwisz się, że nikt nie zdoła cię pokochać? A może bycie w związku kojarzy ci się z utratą siły i niezależności?

Są dziedziny nauki, które na podstawie rozmaitych analiz mówią nam, co mamy jeść, jak ćwiczyć i jak długo spać. Dlaczego by więc nie wykorzystać badań naukowych w celu naprawy bądź ulepszenia naszych związków? W swojej przełomowej książce psychiatra i neurolog Amir Levine wraz z psycholożką Rachel Heller wskazują, jak znaleźć i pielęgnować romantyczną relację, korzystając z teorii więzi – nauki o relacjach. Teoria ta pokazuje, jaki wpływ na dorosłego człowieka miały jego wczesne relacje z rodzicami lub opiekunami (ale nie tylko) oraz że ludzka potrzeba bycia w bliskim kontakcie z drugim człowiekiem jest zapisana w naszych genach. Relacja z bliską osobą jest nam niezbędna do przetrwania.

Dzięki tej książce rozpoznasz swój styl przywiązania i zyskasz szósty zmysł, który podpowie ci, jakiego partnera wybrać, a jeśli już jesteś w związku, dowiesz się, jak pozytywnie wpłynąć na swoją relację. Zrozumiesz, jakie myśli i uczucia blokują cię przed bliskością bądź do niej skłaniają. Nauczysz się budować silne i zdrowe relacje dające satysfakcję i poczucie szczęścia tobie i partnerowi/partnerce, a partnerstwo bliskości stanie się twoim atlasem drogowym.


*wszystkie cytaty pochodzą z książki „Partnerstwo bliskości. Jak teoria więzi pomoże ci stworzyć szczęśliwy związek”

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Feeria


Książki Związek

„Jest mi bez Ciebie trudniej, ale lepiej” – list do męża

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2020
Fot. iStock/Marjot
 

Piszę dziś ten list. Już dawno chciałam go napisać. Tyle, że wciąż brakuje mi pewności, siły i nadziei, by go wysłać. Nawet nie jestem pewna od czego zacząć…

Jest mi bez Ciebie trudniej, ale lepiej. Nie sądziłam, że to się kiedyś zdarzy, że przejdzie mi przez gardło. Wiele nas kiedyś łączyło. 16 lat, to w końcu kawał czasu. Dziś na pytanie, co nas łączy, oboje odpowiadamy tak samo – dzieci. Nic więcej. A Ty nadal nie rozumiesz, tego, co się właśnie z nami dzieje. Śpimy w jednym łóżku, pijemy kawę z podobnych kubków, kąpiemy się w tej samej wannie. Siedzimy nawet przy tym samym stole. I wymieniamy się podobnymi uwagami: „Zapłaciłaś energię?”. „Wyrzucisz śmieci?”, „Odbierzesz ją dzisiaj”.

Za nami wiele kłótni, wiele obietnic. Krzyczę, że to koniec, że nie chcę tak żyć. Ty też nie chcesz, ale nie chcesz niczego zmienić. Nie chcesz terapii, rozmów o nas. Nie chcesz wyjechać gdzieś ze mną, zmieniać się, pracować. „Nie męcz mnie”, mruczysz moszcząc się na kanapie, z książką, gazetą,  do złudzenia przypominając koszmar mężczyzny z mojego dzieciństwa. Pogrążony we własnych myślach, własnym świecie. Co tam, że syn mówi: „Tato, pobaw się”. Mówisz, że oczywiście, że tak, że zaraz. Tyle, że zaraz nie nadchodzi. You know. Miałam żyć inaczej, żyję podobnie jak kobiety z pokolenia matki.

Nie chcesz też pozwolić mi odejść. Bo ja– w odróżnieniu do nich wiem, że można odejść. „Chyba nie rozbijesz rodziny?”, syczysz mi nad uchem. Albo stajesz w drzwiach z miną pt. „pobłażanie” i cedzisz lekko: „Rozbijesz? Dzieciom? Rodzinę?” A ja nie mam dość siły. Odebrała mi ją ta przeklęta miłość. Miłość, która odbiera mi prawie wszystko, a może nawet wcale nie istnieje.

Po co to właściwie piszę? Chyba tylko po to, żeby się uwolnić, może przeczytać potem, że nie jestem sama, że inne mnie rozumieją – bo  Ty nie. Że ktoś jeszcze poza mną jest samotny w świecie „małżeństwo”. Czym czego zazdroszczą mi inne kobiety, co z góry ma być szczęściem, stabilizacją, normalnością. Phi, ile kobiet ukrywa cierpienie za tą śmieszną fasadą.

Chciałam trzymać Cię zawsze za rękę, ale nadszedł czas, że Ty tego już nie chciałeś. Puściłeś ją. Szukałam Twojej dłoni po omacku milion razy, za każdym razem bezlitośnie się mi wymykała, wyrywałeś ją, w końcu przestałam szukać. Dziś chyba już nie chcę jej ani szukać, ani znaleźć. Ale też nie mogę znieść myśli, że nie będzie jej gdzieś blisko. Paradoks co? Już Cię może nie kocham nawet, ale wciąż nie potrafię być wolna.

Od dawna jest już ta pora, by odejść. Skąd wiem, że pora?

– Bo nie słuchasz, gdy mówię. Warczysz za to: „Co znowu?!”

– Bo nie piszesz w ciągu dnia: „Co słychać”. Jeśli już to tylko czasem: „Załatwiłaś?”

– Bo jestem sama w codzienności, a gdy krzyczę o tym, znużony pytasz: „Ale o co ci, do diabła, chodzi”

– Bo jestem sama w łóżku, chociaż śpisz obok i nawet się czasem bzykamy. Nie wiem jak inaczej nazwać penetrację bez cienia czułości, uwagi, troski, bez cienia próby, by było lepiej, mocniej niż wczoraj. Bym choć na chwilę odpłynęła. No cóż, najważniejsze, że odpływasz Ty. Albo udajesz, bo średnio wierzę, że wystarczy Ci te kilka minut jęków i wzdychań.

Więc walczę, tylko po to by zderzać się z rzeczywistością. Myśleć, że bez Ciebie byłoby prościej, lepiej. Chociaż nie oszukiwałabym siebie, że mam męża. Świata bym nie oszukiwała, wszyscy by mi współczuli. Nie takiego życia chciałam. Okazało się, że każde moje marzenie obracasz w pył, że wszystko co jest dla mnie ważne – Ty, choćby i nieświadomie, niszczysz. Porzucasz mnie zawsze, gdy najbardziej Cię potrzebuję. Dokonujesz wyborów, które najbardziej mnie ranią. Bo nigdy nie uwzględniasz w nich mnie, dzieci.

I nie rozumiesz, nie próbujesz zrozumieć. Widzisz w swoim lustrze tylko siebie, podczas gdy ja chciałam widzieć nas.

Więc lubię, gdy wyjeżdżasz, późno wracasz. Już nie czekam. Chciałabym cofnąć czas, żeby to wszystko się nie zdarzyło – bo najbardziej boję się, że z „tym” już niczego nie naprawimy.

Dziś wolę nie wiedzieć, co będzie jutro. Gdy odwracasz się plecami. – Nie chcę teraz rozmawiać – mówisz. A ja kiedyś słyszałam, wiem, że tak wygląda obojętność, małżeńskie znudzenie, zmęczenie, przemijanie. Układam w głowie te wszystkie zdania, które powinnam  powiedzieć  i te których bym nie chciała, ale milczę. Nie umiem. Nie teraz. Wiem tylko, że nie chcę być tu, gdzie jestem.

Ja. 33 lata. Matka dwójki dzieci, mężatka. Dziesięć lat temu gotowa pokroić się za miłość. Za nas. Za przyszłość. Jak to boli. To, że jestem taka zwyczajna.

O akcji „Niewysłany list”

Każdy ma swój niewysłany list. Czasem zapisany tylko w sercu. Czekający w szufladzie niezałatwionych spraw. Na wysłanie niektórych jest już za późno, na inne brak odwagi, brak aktualnego adresu…  A może wszystko byłoby inne, gdyby się tylko od nich uwolnić?

Piszcie do nas, anonimowo jeśli chcecie. Wyślijcie wreszcie swoje listy i poczujcie ulgę. Wybrane listy opublikujemy, a kilka z nich nagrodzimy.

Prace przesyłajcie na adres [email protected] wpisując w temacie wiadomości „Niewysłany list” oraz z informacją, jak chcecie zostać podpisane (w przypadku braku informacji, list podpiszemy pierwszą literą imienia lub nicku).

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsorów konkursu, swoich danych osobowych, uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.

NAGRODY:

10 x zestaw nagród, składający się z:

  • 2 części zbiory opowiadań Opowiem ci o zbrodni

  • ekologiczna torba na zakupy

  • zawieszka na torebkę z grafiką Porysunki

www.lifetimetv.pl

LifetimePolska

lifetimepolska



5 x zestaw nagród, składający się z:

1 x zestaw nagród, składający się z:

www.floradix.pl

www.naszazielarnia.pl

Floradixpolska

naszazielarnia


 

5 x komplet bielizny Alles (biustonosz i majtki, do wyboru na stronie www.alles.pl – w dostępnych rozmiarach i modelach))

Rozważna czy romantyczna? Spokojna czy energiczna? Niezależnie od tego, jaka jesteś, zakochaj się w bieliźnie Alles! Weź udział w walentynkowym konkursie Oh!Me i wygraj dowolny komplet niezwykle kobiecej bielizny, która doskonale podkreśli twój styl i temperament!

www.alles.pl

BieliznaAlles

alles.bielizna


1 x  EMILIA KIPPER – Bransoletka z serduszkiem

1 x EMILIA KIPPER – Sztywna bransoletka z turkusową emalią

1 x MIŁOŚĆ TO OGIEŃ – Łańcuszek z sercem

1 x ANNE HULTQUIST – Krótki pozłacany wisiorek z napisem

1 x MYA BAY – Sztywna bransoletka z napisem

 

www.kateandkate.pl

kateandkate.bizuteria

kate_and_kate

Wszystkie „Niewysłane listy” możecie przeczytać tutaj.

Akcja trwa 03.02.2020 od 29.02.2020 do roku. Wyniki zostaną opublikowane do 15.03.2020 roku. Regulamin akcji dostępny jest tutaj.


Książki Związek

Kuchnia na pokuszenie, czyli magiczna moc afrodyzjaków

Redakcja
Redakcja
12 lutego 2020
Zielone miniplacuszki z owocami_fot_Orchidea_Creative_Group
Fot. Materiały prasowe – Zielone miniplacuszki z owocami_fot_Orchidea_Creative_Group

O tym, że droga do serca ukochanej osoby wiedzie przez żołądek, nikogo nie trzeba przekonywać. Stare porzekadło nie traci na aktualności, co więcej jeszcze zyskuje, gdy zastosujemy kilka naturalnych patentów. Sekretem walentynkowych dań mogą okazać się afrodyzjaki, które są łatwo dostępne i idealnie pasują do dań serwowanych ku intensyfikacji miłosnych doznań.

Choć misternie przygotowany posiłek nie gwarantuje jeszcze, że naszego wybranka trafi strzała Amora, to umiejętnie dobrane składniki będą skutkować pobudzeniem zmysłów i zwiększonym pożądaniem. Zatem zanim zaczniemy układać walentynkowe menu, zorientujmy się na jakie składniki warto postawić.

W sieci zmysłów

Do najpopularniejszych afrodyzjaków bez wątpienia należą owoce morza. Na czele listy pojawiają się krewetki i ostrygi, ale pozycji naprawdę nie brakuje: przegrzebki, ślimaki, homary czy małże – amatorzy frutti di mare mają w czym wybierać. Skąd ich cudowne właściwości?

Afrodyzjakalne cechy to zasługa kwasu asparaginowego i cynku, który odpowiada za podwyższenie poziomu testosteronu. Pikanterii walentynkowej uczcie dodadzą też niektóre owoce i warzywa. Z tych pierwszych prym wiodą bogate we flawonoidy: truskawki, jagody, borówki, czereśnie czy owoce cytrusowe oraz wzmacniające pożądanie arbuzy, brzoskwinie, banany i figi. A co z warzywami? I w tej kategorii jest kilka zaskakujących propozycji.

Jak wskazuje Katarzyna Głębocka, ekspert marki Eisberg, nieoczywistym afrodyzjakiem jest np. szpinak.– Wielu z nas nie ma pojęcia jak dobroczynne właściwości, wpływające na siły witalne, kryje w sobie szpinak. A jest on choćby źródłem manganu i witaminy E, która wspomaga męską potencję. Zbawiennie na poziom libido działa także somatotropina, do której syntezy potrzebna jest lizyna, zawarta m.in. w szpinaku. Afrodyzjaki znajdziemy także wśród zwiększających wrażliwość na bodźce ziół i przypraw.

Poza osławionym lubczykiem, warto przychylnym okiem spojrzeć na świeży imbir, bazylię, oregano, cynamon czy znaną już od średniowiecza-gałkę muszkatołową. Aby podbić miłosną aurę nie zaszkodzi, gdy np. do deserów użyjemy pobudzającej zmysły, aromatycznej wanilii czy słodkiego źródła energii – miodu.

Zielone miniplacuszki z owocami

Składniki:

  • 90 g Szpinaku młodego marki Eisberg
  • 140 g mąki
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 130 ml mleka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki miodu
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • tłuszcz do smażenia (np. olej kokosowy rafinowany)
  • owoce do dekoracji
  • miód lub syrop klonowy do dekoracji

Przygotowanie:

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. W oddzielnym naczyniu wymieszać mleko, jajka, olej, ekstrakt z wanilii i miód. Dodać szpinak i dokładnie zmiksować. Następnie połączyć suche składniki z mokrymi. Mieszać do uzyskania jednolitej gładkiej masy. Nakładać łyżką małe porcje ciasta na rozgrzaną patelnię pokrytą tłuszczem. Po pojawieniu się bąbelków na cieście obrócić na drugą stronę. Serwować ukochanej osobie ze świeżymi owocami, miodem lub syropem klonowym i pięknym uśmiechem.


Zobacz także

Niczym mitologiczny Syzyf każdego dnia próbujemy na nowo. Nie tak miało być

Siedem oznak toksycznego związku i jak się przed nim uratować

5 sygnałów świadczących o tym, że powoli odrzucasz miłość. Potrafisz je zauważyć?