Związek

Nienawidzę cię, ale chcę się kochać. O seksie na zgodę

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 czerwca 2021
Photo by Toa Heftiba on Unsplash
 

W internecie krąży sporo historii o godzeniu się w łóżku. „Pokłóciliśmy się u przyjaciół, chwilę później wylądowaliśmy w ich łazience, gdzie się kochaliśmy”. Do domu wracaliśmy pogodzeni”, „Wszystkie nasze kłótnie kończą się seksem. Nigdy nie czuję takiego podniecenia, jak właśnie wtedy” czytam posty na jednej z kobiecych grup.

Seks po kłótni idealnie wpisuje się w mit miłości romantycznej. Są emocje, jest dystans, napięcie, jest pożądanie. Ten mit podtrzymuje popkultura. W ilu filmach ludzie kochają się na zgodę?

To dobrze, czy źle?

Są pary, którym taki seks rzeczywiście dobrze robi. Łatwo się dogadać przez łóżko, jeśli punktem spornym jest naprawdę to, kto ma sprzątnąć w łazience. Wtedy seks wynika z potrzeby ponownej bliskości, jest szansą na czułość. Dla wielu osób ta czułość w erotyce jest jedyną szansą otwarcia się, okazania emocji.

To, że chcemy się po kłótni kochać, możemy potraktować jako wielką moc naszego związku. Seks przypomina nam, że wciąż jesteśmy razem, pragniemy się. Jeśli jednak regularnie uprawiamy seks po kłótni, warto się temu przyjrzeć, bo możemy się w ten sposób wiele dowiedzieć o naszej seksualności, czy budowania związku.

Naukowcy z Uniwersytetu Bucknell ze Stanów Zjednoczonych postanowili sprawdzić, jakie są najefektywniejsze sposoby godzenia się po kłótni. Przebadali kilkaset heteroseksualnych par. Okazało się, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety doceniają, gdy ich partner w ramach pojednania pokazuje swoje zaangażowanie w związek. Tyle że obie płcie mają inne wyobrażenia na temat tego, jak to pokazywanie ma wyglądać. Mężczyźni częściej preferowali seks na zgodę, kobiety czułość i wsparcie.

Te badania pasują do powszechnego przekonania. To mężczyźni po skoku adrenaliny potrzebują wyżycia się, to oni dążą do seksu, tak myślimy. Jednak w gabinetach seksuologów i psychoterapeutów ludzie opowiadają trochę inne historie.

Coraz częściej to mężczyźni zgłaszają, że stresująca sytuacja w domu, dużo kłótni sprawiają, że nie chce im się kochać.

Andrzej Gryżewski, seksuolog, powiedział mi kiedyś, że ma klientów, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, u których seksualne pobudzenie musi wiązać się z takimi negatywnymi emocjami, jak złość i żal. Z czego to wynika? Na przykład z tego, że rodzic był zmienny. Płynnie przechodził od autorytarności, do czułości. Po latach dla danej osoby to się wydaje naturalne – jest odrzucenie, złość, ale zaraz po tym jest czułość.  Czasem konflikty dotyczyły nie relacji rodzic – dziecko, a tylko rodziców. To oni się kłócili, czy mieli ciche dni, atmosfera w domu, z różnych powodów była napięta, a dziewczyna czy chłopak nauczyli się odreagować napięcie masturbacją. Tych niuansów może być mnóstwo, bo młody człowiek mógł masturbacją odreagowywać choćby napięcia w szkole.

Warto zastanowić się: co się takiego dzieje, że awantura wywołuje w nas podniecenie? Dlaczego, na przykład, pragnę kogoś, kto mnie przed chwilą obraził? Albo dlaczego specjalnie wywołuję awantury, żeby się podniecić?

Wtedy dokładniej możemy zobaczyć, co się dzieje, bo być może przez seks po kłótni używamy kogoś albo ktoś używa nas.

Na przykład niektórzy, w tym jednak dominują kobiety, uprawiają taki seks, żeby znów poczuć się bezpiecznie, sprawdzić, czy ta druga osoba nie chce np. odejść, bo przecież skoro się ze mną kocha, to musi być dobrze.

I ważne: jeśli jeden z partnerów tak funkcjonuje, to może być trudne dla drugiej osoby, która jest nastawiona na bezpieczny styl przywiązania, czyli taki, gdzie jest bliskość, zaufanie, a dopiero potem seks.

Czas na rozmowę w związku – podstawa

Andrzej Gryżewski opowiedział mi kiedyś o parze, która przyszła do niego po pomoc.

Żona żaliła się, że teściowa codziennie do nich dzwoni, wpada bez zapowiedzi, mąż nie rozumiał problemu, przecież matka chce dobrze. Seksuolog spytał, od kiedy nie potrafią porozumieć się w tej sprawie. „Od paru lat” usłyszał. Był w szoku. Okazało się, że po każdej kłótni o teściową, oni szli do łóżka.

Nigdy o tym nie porozmawiali na spokojnie, nie ustalili zasad, w efekcie byli coraz bardziej na siebie rozżaleni i wściekli.

Niemiecki psychoterapeuta, Michael Mary, autor książki „Mity o miłości” radzi, żeby traktować związek jako istotę samodzielną, osobny byt, którym nie da się sterować na siłę. W ten sposób pojawia się ciekawość oraz ambicja odkrywania go. Co to znaczy?

Niczego nie załatwiajmy seksem. Owszem, możemy się kochać po dużym napięciu, ale wcześniej szczerze mówimy. „Coś między nami wydarzyło, mamy sprawę do załatwienia, musimy o tym porozmawiać”. I odkładamy problem na półkę, ale nie bagatelizujemy go.

Sprawę przegadujemy w czasie, który każdy z nas powinien w związku mieć. Tylko dla siebie, gdzie poświęcamy naszym sprawom 100 proc uwagi. Chodzi o czas, w którym jesteśmy nastawieni na słuchanie, co czuje druga strona, jak ona się odnajduje w związku, co się w niej zmienia. Ten moment jest ważny, bo przyglądamy się wtedy naszej relacji, właśnie jak oddzielnemu bytowi, patrzymy, co się dzieje.

Wtedy seks pozwala nam się zbliżyć, ale jednocześnie nie mydli nam oczu.

Sygnał alarmowy: kochamy się, żeby się uspokoić i nie potrafimy inaczej

„Jeśli nie jestem zła, nie czuję podniecenia”, „Pragnę jej tylko wtedy, gdy się kłócimy” słyszy w gabinecie Andrzej Gryżewski. Co się okazuje? Jeśli regularnie uprawiamy seks po kłótni, w naszym mózgu tworzą się nowe połączenia neuronalne, które doprowadzają do tego, że aby się kochać, musimy czuć złość. I to jest właśnie pułapka. Tak się często dzieje w toksycznych związkach. Ludzie nie potrafią się dogadać w żadnej sferze życia poza seksem. Ale ten seks nie służy miłości, czułości tylko regulowaniu napięcia.

Terapia polega na tym, żeby znów odczarować intymność, stworzyć nowe szlaki neuronalne odpowiedzialne za pozytywne emocje, czyli, na przykład uczymy się kochać nie po kłótni, ale fajnej randce.

Andrzej Gryżewski często sugeruje parom, które godzą się przez łóżko, żeby spróbowały się powstrzymać, co nie znaczy, że nie mają być blisko. Ale zamiast gwałtownego numerka mają się przytulic, dotknąć, złapać za rękę.

To pomoże bardziej niż seks.


Związek

Megah Markle urodziła! Córeczce nadała symboliczne imiona

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2021
 

Na stronie internetowej fundacji Sussexów Archewell pojawiła się informacja, że Harry i Megahn powitali na świecie córeczkę. Przy okazji zdradzono też imiona dziewczynki.

„4 czerwca zostaliśmy uszczęśliwieni przyjściem na świat naszej córeczki Lili. To więcej, niż mogliśmy kiedykolwiek marzyć” – napisali na swojej stronie internetowej szczęśliwi rodzice. 

Lilibet Diana urodziła się w piątek, 4 czerwca o godz. 11:40. Poród miał miejsce w szpitalu w Santa Barbara. Obie czują się dobrze, są już w domu.

O dacie porodu i imionach spekulowano od miesięcy. Dianę obstawiało wielu komentatorów. Wiadomo, że tragicznie zmarła księżna to niezwykle ważna postać w życiu Harry’ego. Ostatecznie szczęśliwi rodzice postanowili uhonorować i Lady Di, i królową Elżbietę. Lilibet – tak nazywano Elżbietę, kiedy była młoda.

Parze na oficjalnych profilach na Twitterze pogratulowała królowa:

oraz William i Kate:

Na stronie Archewell.com czytamy:

Książę i księżna dziękują za serdeczne życzenia i modlitwy. Oboje cieszą się tym wyjątkowym rodzinnym czasem.

Informację o tym, że Meghan jest w ciąży przekazali przy pomocy pięknej fotografii, na której widać ciążowtly brzuch księżnej. Wcześniej Meghan opowiedziała o ciąży, którą poroniła i o długich staraniach o drugie dziecko.

Jeszcze później, przy okazji słynnego wywiadu u Oprah, para poinformowała, że spodziewa się dziewczynki.

Która w kolejce do tronu jest Lilibet?

Córka Sussexów jest ósma, tuż za swoim bratem Archiem. Nie będzie się od niej oczekiwać pełnienia obowiązków członka rodziny królewskiej. Jej pozycja w linii sukcesji będzie jeszcze niższa, kiedy dzieci Kate i Williama założą rodziny i będą mieć dzieci.

Lilibet Diana prawdopodobnie nie otrzyma żadnegoll tytułu królewskiego. Jej rodzice już po urodzeniu Archiego zdecydowali, że będzie on prywatną osobą, nie ma więc tytułu. Później sami zrzekli się swoich.

Gdyby nie ta decyzja, Archie mógłby nosić tytuł Earl of Dumbarton lub być lordem Archiem Mountbatten-Windsor.

Ponieważ Liliber urodziła się w USA, automatycznie otrzymała amerykańskie obywatelstwo. Jednocześnie ma też oczywiście brytyjskie.

 


Związek

Olej konopny z nasion – czym się różni od oleju CBD i RSO (THC)? Jak działa na zdrowie i urodę?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 czerwca 2021
Olej konopny - z nasion, CBD, RSO /THC - zastosowanie, różnice
Fot. iStock

Olej konopny kojarzy się z działaniem  psychoaktywnym, ale trzeba wiedzieć, że nie każdy jego rodzaj zawiera THC. Olej konopny z nasion konopi siewnej jest nie tylko bezpieczny, ale także wartościowy dla zdrowia. Czym się różni olej konopny z nasion od oleju CBD i THC?

Rodzaje oleju konopnego

Wyróżniamy trzy rodzaje oleju konopnego, produkowanego z różnych odmian konopi siewnych (cannabis sativa l.) i indyjskich (cannabis indica). Różnią się od siebie właściwościami, sposobem pozyskiwania i zastosowaniem. Mimo pochodzenia od jednego gatunku rośliny nie należy mylić oleju konopnego z olejem CBD oraz RSO (THC).

Olej konopny - z nasion, CBD, RSO /THC - zastosowanie, różnice

Fot. iStock

Olej konopny z nasion konopi siewnych

Konopie siewne (Cannabis sativa l.) w Polsce to legalne uprawy wykorzystywane głównie przez przemysł włókienniczy, ale coraz większą popularność zdobywają także w medycynie. Pozyskuje się z ich m.in. bezpieczny olej konopny z nasion, tłoczony na zimno (w temperaturze do 40ºC). Nasiona konopi zawierają niewiele biologicznie aktywnego kannabidiolu, zwanego CBD, lub nie zawierają go wcale.

Olej tłoczony z nasion charakteryzuje się ziemistym smakiem oraz aromatem kojarzącym się ze słonecznikiem lub orzechami. Można go spożywać w postaci surowej, bez podgrzewania, ponieważ w wysokich temperaturach traci swoje zdrowotne właściwości. Sprawdza się jako dodatek do sałatek, sosów, past na kanapki oraz do polania kanapek, zamiast masła lub innego smarowidła. Zazwyczaj można go spożywać do roku od daty produkcji, jeśli jest przechowywany właściwie, w suchym i chłodnym miejscu. Po otwarciu  przechowuje się go w lodówce i spożywa w ciągu 3 miesięcy.

Szczególnie znaczenie olej z nasion konopi siewnych ma w kosmetyce oraz dietetyce.

Olej konopny z kwiatów (CBD)

Olej CBD pozyskuje się także z kwiatów specjalnych odmian konopi siewnych, poprzez ekstrakcję dwutlenkiem węgla w niskiej temperaturze oraz wysokim ciśnieniu. Zazwyczaj olej konopny z nasion wzbogacany jest wyciągiem z kwiatów konopi. Kwiaty tych roślin zawierają biologicznie aktywny kannabidiol (CBD) uznany za silną substancję terapeutyczną. Nie zawiera, lub zawiera jedynie śladowe ilości substancji odurzających (THC), więc jest bezpieczny, ale posiada te same właściwości terapeutyczne, co olej z marihuany.

Olej konopny - z nasion, CBD, RSO /THC - zastosowanie, różnice

Fot. iStock

Jego smak jest charakterystyczny — gorzki, cierpki i ostry, natomiast aromat zależy od tego, jakie oleje eteryczne znajdują się w jego składzie.  Po otwarciu należy go przechowywać w lodówce.

Olej konopny z kwiatów (CBD) znalazł zastosowanie jako środek terapeutyczny w przypadku chorób cywilizacyjnych i dolegliwości układu nerwowego.

Olej konopny z marihuany (RSO, THC)

Trzeci rodzaj oleju to olej konopny z marihuany, określany skrótem RSO lub THC. Pozyskuje się z tego samego gatunku rośliny, co olej z nasion i olej CBD, ale jej innej odmiany – Cannabis indica (konopie indyjskie). Jest to produkt nielegalny, ponieważ zawiera głównie substancję odurzającą THC, o silnych właściwościach narkotycznych. Olej RSO produkuje się z kwiatów, ale konieczność odparowania go w wysokiej temperaturze (ok. 140ºC) i użycie rozpuszczalnika powoduje utratę większości leczniczych właściwości. THC może mieć właściwości przeciwnowotworowe, ale ze względu na szereg skutków ubocznych: stan odurzenia, wzrost ciśnienia krwi czy przyspieszony rytm serca, nie może być stosowany u większości pacjentów jako element leczenia.

Warto wiedzieć, że od 1 listopada 2017 roku susz z konopi indyjskich (tzw. medyczna marihuana) jest możliwy do zdobycia w aptekach na receptę. Nie jest to jednak łatwe, ze względu na wysoką cenę (koszt miesięcznej kuracji może sięgać nawet kilku tysięcy złotych) oraz procedury konieczne do jego zakupu. Ze względu na skutki uboczne, można go podawać wyłącznie pod kontrolą lekarza.

Olej konopny - z nasion, CBD, RSO /THC - zastosowanie, różnice

Fot. iStock

Olej konopny z nasion konopi siewnych — właściwości 

Olej konopny z nasion konopi siewnej ma liczne właściwości dla zdrowia, które wynikają z jego składu. Znajdziemy w nim aż 92 g jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych na 100 g oleju. Proporcja kwasów Omega 3 do Omega 6 jest najbardziej sprzyjająca ludzkiemu organizmowi, wynosi tu 3:1. Olej posiada także witaminy z grupy B, witaminę E, A, C, oraz K, jony magnezu, wapnia oraz cynku. Jest niezwykle bogaty w antyoksydanty, których zawiera więcej, niż owoce i warzywa. Znajduje zastosowanie jako środek spożywczy i naturalny sposób pielęgnacji urody.

Olej z konopi dla zdrowia 

Olej z konopi stosuje się jako element diety o właściwościach prozdrowotnych. Wpływa na wzmocnienie odporności, łagodzi stany zapalne w organizmie. Traktowany jest jako element diety przeciwnowotworowej oraz chroniącej przed rozwojem innych chorób cywilizacyjnych. Obniża ryzyko pojawienia się chorób układu krwionośnego, chroniąc naczynia krwionośne i serce. Ponadto olej konopny zmniejsza poziom „złego” cholesterolu, reguluje gospodarkę hormonalną na odpowiednim poziomie. Wspiera właściwą pracę mózgu oraz narządów wewnętrznych. Łagodzi objawy choroby Alzheimera. Działa antydepresyjnie i zmniejsza stany lękowe, łagodzi dolegliwości związane z zespołem napięcia przedmiesiączkowego.

Olej konopny z nasion na twarz i włosy

Olej konopny wykorzystywany jest także zewnętrznie, jako środek pielęgnujący skórę. Wykazuje on działanie przeciwzapalne, koi podrażnienia, wzmacnia włosy i paznokcie. Nadaje się do cery suchej i zniszczonej, ponieważ intensywnie odżywia i nawilża skórę. Można go stosować przy łuszczycy, atopowym zapaleniu skóry oraz innym chorobom naskórka.

Fot. iStock

Olej z konopi — przeciwwskazania

Mimo że olej konopny z nasion jest bezpieczny w stosowaniu należy zachować umiar, ponieważ spożywany w zbyt dużych ilościach może powodować biegunkę i skurcze żołądka. Nie powinny sięgać po niego osoby cierpiące na chorobę wieńcową i zmniejszoną krzepliwość krwi, ponieważ olej ogranicza produkcję płytek krwi. Nie ma badań, które potwierdziłyby bezpieczeństwo stosowania oleju z konopi w trakcie ciąży i karmienia piersią.

Olej konopny z nasion — cena

Cena za olej konopny naturalny, nierafinowany i nieoczyszczony jest umiarkowana. Za 100 ml oleju trzeba zapłacić ok. 25 zł, za pojemność 250 ml trzeba zapłacić ok. 45 zł, za 500 ml należy zapłacić ok. 80 zł.


źródło: biokonopia.pl, domkonopi.pl, olini.pl

Zobacz także

Życzę wam obojgu szczęścia, ale nie chcę go stracić. Zróbmy to dla niego: spróbujmy wszystko poukładać

12 prawd o związku, którym stale zaprzeczasz. Wciąż brakuje nam czasu dla tych, których kochamy

Zawsze wybieraj miłość. Zawsze. Przykazania miłości, o których zapominamy