Psychologia Związek

Kobiety, które robią te 9 rzeczy, nie dadzą się zranić mężczyźnie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 maja 2018
Następny

Jeśli jesteś już zmęczona spotykaniem na swojej drodze niewłaściwych mężczyzn, jeśli twoje związki raniły cię i frustrowały, zamiast przynosić poczucie szczęścia i spełnienia, pora zastosować pewną taktykę, która pomoże ci lepiej wybrać przyszłego partnera. Bo przecież szkoda twojego czasu i energii na kolejną „byle jaką” relację, prawda?

Jak otworzyć się na miłość, ale także chronić swoje serce i dbać o wewnętrzny spokój, na który tak ciężko pracowałaś, po wszystkim, co przeszłaś?

Oto 9 rzeczy, które możesz zrobić, aby bezpiecznie otworzyć serce, gdy spotykasz kogoś „wyjątkowego””

1. Unikaj facetów z niską samooceną

Jeśli ktoś nie kocha samego siebie i nie docenia się siebie, prawdopodobnie nie może kochać ani docenić ciebie w zdrowy sposób.

2. Upewnij się, że jego wartości dotyczące rodziny i relacji są zgodne z twoimi

Przyjrzyj się bliżej życiu, które on ma. Czy jego relacje z rodzicami i przyjaciółmi są dobre, długotrwałe? Jaki ma stosunek do obowiązków i finansów? Czy ma dobre relacje z byłymi partnerkami?

3. Nie akceptuj jego złego zachowania

Pomyśl o zachowaniach, które cię raniły w poprzednich związkach. Bądź konsekwentna – nigdy nie zgadzaj się, żeby to się powtórzyło dwa razy.

4. Zwróć uwagę na to, co on rzeczywiście robi (a nie na to, co mówi)

Facet, który jest troskliwy, hojny, lojalny i życzliwy, pewnego dnia stanie się partnerem na życie, który jest troskliwy, hojny, lojalny i życzliwy.

5. Upewnij się, że on włącza cię do swojego życia

W pewnym momencie powinnaś poznać jego przyjaciół, bliskich, zobaczyć, jak funkcjonuje wśród innych.

6. Upewnij się, że jesteś priorytetem, nie opcją

To się po prostu czuje, to się wie. Dla kogoś, kto jest dla nas najważniejszy jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele. Dla kogoś, z kim nie wiążmy naszej przyszłości, nie mamy serca…

7. Mów za siebie

Jeśli coś cię trapi, powiedz mu o tym, nie pozwól się domyślać. Wyjaśniaj od razu wszelkie wątpliwości. I nie dawaj decydować za ciebie.

Strona 1 z 2
czytaj dalej

Psychologia Związek

Cały świat wmówi ci, że nie masz prawa do swojego cierpienia… Masz blizny, których nie widać, więc jak o nich mówić?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 maja 2018
Następny

Mimo, że miałam wszystkie klasyczne symptomy i cechy psychologiczne kogoś, kto był maltretowany, zajęło mi dużo czasu, aby zrozumieć i poskładać w całość to, co mi się przydarzyło. Przez wiele lat myślałam, że wcale nie jest „tak źle”. W końcu nie było na to żadnych fizycznych dowodów, a przynajmniej nie takich, jak siniak czy złamana ręka. Nie miałam też za sobą żadnej dramatycznej historii, takiej, która mogłaby być materiałem na film lub książkę. Ludzie, którzy mi „to” zrobili też nie byli typowymi „oprawcami”, takimi, o jakich czyta się w gazetach lub słyszy w telewizji.  Gdybyś ich spotkał, pomyślałbyś, że byli normalnymi ludźmi.

Przemoc, której doświadczyłam, nie była niczym spektakularnym. Wyobraź sobie wiele lat subtelnych kłamstw, manipulacji i zabijania twojego poczucia wartości. Wyobraź sobie lata emocjonalnego zaniedbania. I to, jak ktoś po cichu, ale konsekwentnie przekracza twoje granice wytrzymałości i niszczy twoją osobowość. Ktoś, kto patrzy z zewnątrz, tego nie zauważy. Gdybyś spróbował opisać to innym, popatrzyli by na ciebie z powątpiewaniem, mówiąc, że dramatyzujesz, wymyślasz. I w końcu sam zacząłbyś wątpić w siebie, w te doświadczenia.

Pamiętam, jak wracałam do domu ze szkoły. Dość szybko pozwalano mi wracać samej. Inne dzieci były odprowadzane przez rodziców, a ja z kluczem na szyi biegłam bojąc się, że za krzakiem pod klatką czai się duch bez głowy. Potem ten duch zmienił się w postać niebezpiecznego mordercy, o którym nasze sąsiadki mówiły pod blokiem. Kiedy z płaczem opowiadałam o tym mamie, śmiała się ze mnie. „Wymyślasz bzdury” – słyszałam. I czułam jak odsuwa mnie od siebie. Mnie – biedne, małe przestraszone dziecko. Od tej pory tłumiłam lęk. Każdy rodzaj lęku.

Od urodzenia wpajano mi, że jestem odpowiedzialna za to, czego doświadczam. Przez większą część mojego życia uważałam, że coś jest ze mną nie tak, skoro powoduje tak skrajne reakcje u najbliższych mi osób. A jednak w ich towarzystwie, czułam się niespokojna i fizycznie wręcz chora. Kiedy to okazywałam, nazywano mnie „zbyt wrażliwą”, kiedy wyrażałam uczucia jakiegokolwiek rodzaju kazano mi je natychmiast tłumić. Dziś okazuje się, że całe moje dzieciństwo było takie poranione. Że doświadczyłam molestowania seksualnego, choć wtedy nie miałam takiej świadomości.

Taty właściwie nie było. Ale kiedy był, kiedy sobie przypominał, zazwyczaj przeglądał jedynie moje zeszyty i robił te swoje uwagi. One bolały najbardziej. Krzywe literki, złe rozwiązania zadań z matematyki… Mówił o nich w taki sposób, że czułam, że właściwie mówi o mnie. „Śmierdzące, brudne, beznadziejne, głupie”… – to nie były moje zeszyty, to byłam ja.

Kiedy zaczęłam dorastać, zainteresował się mną w inny sposób. Przychodził wieczorem, kiedy mama brała prysznic. Kazał mi stawać przed sobą i podnosić koszulkę. Patrzył na mnie długo, jakby oceniał. Mówił, że musi sprawdzić, czy nie przyniosę mu wstydu. To trwało trzy lata, potem się skończyło. I już właściwie nie zwracał na mnie uwagi. Nie wiedziałam wtedy, co było gorsze: jego obecność, czy jego brak obecności.

Mam głębokie poczucie, że przypadku przemocy psychicznej i zaniedbania emocjonalnego, osobom, które tego doświadczyły odmawia się prawa do przeżywania cierpienia. Odmawia się im tych doświadczeń, przez co bardzo trudno im zdefiniować, co jest prawdziwym problemem w ich życiu.

Odmawia się im możliwości opowiedzenia swojej historii. Odmawia się im pomocy ludzi, którzy im wierzą. Odmawia się im systemu sprawiedliwości, który mógłby im pomóc. Często przekonanie, że ktoś im tę krzywdę wyrządził zostaje z nich siłą wyparte. W końcu sami zaczynają temu zaprzeczać. Skutki są katastrofalne, bo winy szukasz wtedy w sobie. Cierpisz może nawet bardziej niż osoby, które doświadczyły traumy jawnie. Masz blizny, których nie widać, więc jak o nich mówić?

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Psychologia Związek

Jak medytować, żeby w 5 minut pozbyć się uczucia niepokoju. Kilka wskazówek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 maja 2018
Fot. iStock/kieferpix

Badania pokazują, że medytacja ma zbawienny wpływ na nasz układ nerwowy. Regularnie praktykowana, obniża tętno i rozluźnia mięśnie. To zachęca twoje ciało do zaprzestania uwalniania hormonów kortyzolu.

Kilka praktycznych wskazówek dla początkujących

1. Znajdź sobie kawałek przestrzeni

Osobom początkującym zaleca się zorganizowanie sobie spokojnego i wygodnego kąta do medytacji. W ten sposób będzie ci się łatwiej skoncentrować i zebrać myśli, gdy jesteś sam. Możesz przygotować sobie taki kąt w domu. Możesz ozdobić to rzeczami, które są dla ciebie ważne lub dostarczają ci inspiracji.

2. Usiądź prosto

Taka pozycja pomoże ci się skupić się. Możesz to zrobić, siadając na poduszce, która pomaga utrzymać kręgosłup w prostej linii. Zrelaksuj się, aby złagodzić niepokój.

3. Zacznij od małych kroków, ale bądź systematyczny

Rozpoczęcie praktyki medytacyjnej nie oznacza, że musisz poświęcać jej ogromnych ilości czasu. Szczególnie na początku, zacznij od małych kroków. 5 – 10 minut- tyle potrzebujesz, by przyzwyczaić się do „wyciszania”.

4. Zastąp swoje nerwowe myśli, myślami uspokajającymi

Medytacja działa, kiedy próbujesz zastąpić niepokojące myśli myślami uspokajającymi, spokojnymi. Ktoś, kto cierpi z powodu lęku, będzie miał wiele myśli, które zakłócają jego wewnętrzny spokój. Nerwowość sprawia, że ​​niepotrzebnie się niepokoisz. Podczas medytacji zawsze skupiaj się na zastępowaniu niepokojących myśli spokojnymi i pozytywnymi myślami.

5. Nie ulegaj pokusie, aby myśleć, że nie jesteś wystarczająco dobry

Kiedy zaczynasz medytować, możesz zbyt szybko oczekiwać efektów i czuć się gorzej, gdy nie nadejdą tak szybko, jak byś chciał. Staraj się panować nad takimi myślami i zastępować je myślami o samoudoskonalaniu się.

Kilka minut medytacji dziennie pozwoli ci wyzbyć się niepokoju.


Na podstawie: powerofpositivity

 


Zobacz także

5 cech osobowości ludzi, którzy długo żyją (i szczęśliwie)

„Tak, jestem sama. Nie przeszkadza mi to. Że niby oszukuję, bo co innego miałabym powiedzieć? Grubo się mylisz”

6 najbardziej toksycznych par. Te znaki zodiaku do siebie absolutnie nie pasują