Związek

Kobiety – bohaterki. Zrobią wszystko, byle on był szczęśliwy- zniosą iluzję miłości, zdobędą pieniądze

Redakcja
Redakcja
12 lipca 2019
„Gdybym ich nie znała, pomyślałabym, że są po prostu znajomymi, których ktoś przypadkiem posadził obok siebie". O zapomnianej miłości
Fot. iStock / o-che
 

Mają , trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat. Czasem więcej, chociaż z wiekiem zazwyczaj nabiera się przekonania, że trzeba w końcu zadbać o siebie. I trochę lepiej widać, że jest się wykorzystywanym przez tego, kto miał być bliską osobą i wsparciem na stare lata. Kobiety – bohaterki swoich mężczyzn. Wierzą w ich kłamstwa, pożyczają pieniądze – im i dla nich. Zrobią wszystko, by on był szczęśliwy. Głównie kosztem własnego szczęścia.

Ewa ma 44 lata i za sobą nieudane małżeństwo. Traumatyczne, z ciężkim rozwodem. Długo trwało, zanim się pozbierała. Dzieci są już dorosłe, poukładało im się, jakoś wyszły „na swoje”. Przyszedł moment stabilizacji. Ewa mogłaby wieść w miarę spokojne życie, ma stałą, dobrą pracę i grono życzliwych osób. Wszystko byłoby dobrze, gdyby na swojej drodze nie spotkała Krzysztofa. Początkowo wydawało się, że po latach zawirowań, Ewa znalazła swoją miłosną przystań u jego boku. Krzysztof był spokojny, zabawny, z dystansem podchodził do życia. Rozśmieszał ją.  Tak go widziała, choć spotykali się rzadko, bo nie mieszkają w tych samych miastach. Po kilku miesiącach coś zaczęło się zmieniać. Dzwonił coraz rzadziej, coraz mniej interesował się jej życiem, choć utrzymywał, że są parą. Ale ona była już bardzo zakochana, sama dbała o ten związek. A raczej o niego. To ona utrzymywała kontakt, przyjeżdżała. A jemu było wygodnie.

Nie zauważała, że Krzysztof dzwonił tylko wtedy, kiedy potrzebuje pieniędzy. Mówił, że jest chory, że to na leki, że ona jest jego jedyną szansą. Nie zauważała, że Ewa czuje się potrzebna, ważna. Daje mu to, co ma, ze swojej pensji, a jak nie starcza to pożycza. Przyjaciele pomagali jej początkowo, wierząc, że partnerowi rzeczywiście potrzebna jej pomoc. Jednak szybko okazało się, Krzysztof mógłby sobie sam świetnie poradzić, gdyby nie to, że … mu się nie chce. Jest sprawny fizycznie, zdolny do pracy, ale znalazł sobie idealny sposób na życie – partnerkę, która go utrzymuje. Nawet nie musi się specjalnie starać, uważa, że jej powinno wystarczyć, że jest. Że czasem powie jej, że ją kocha. I Ewa leci do tego uczucia jak ćma do światła. Bo innego nie zna. Bo wydaje jej się, że to jest najlepszym, co mogło jej się przytrafić. I że ona musi o nie dbać. Przecież to prawie ideał. Nie bije, nie krzyczy.

Ewa nie widzi, że jest wykorzystywana, choć wszyscy jej to mówią. Podtrzymuje tę całą bajkę o jego chorobie, może sama chce w nią wierzyć? Jest wdzięczna partnerowi za każdy najmniejszy wyraz uczucia, a może myśli, że tą swoją opieką musi na uczucie zasłużyć? Tak czy siak obecnie ma spore kłopoty finansowe i coraz mniej znajomych, którzy traktują ją poważnie. Wielu zerwało z nią kontakt. Ale z Krzysztofa nie zrezygnuje. Jak to się dzieje?

Krzysztof świetnie manipuluje. Dozuje zainteresowanie, uczucia. Zazwyczaj przypływ miłości pojawia się u niego w okolicach Ewy wypłaty. Potrafi dobrać słowa, żeby ją poruszyć. Obiecuje, zapewnia o miłości. Nazywa „swoją prawie żoną”. To działa. A potem prosi o pożyczkę. I znika. Ale bez obaw, pojawi się znów. Ewa jest przecież jego kurą znoszącą złote jajka. Jego gwarancją bezpieczeństwa finansowego. Ona go utrzymuje. Dzięki niej Krzysztof może dalej nie pracować, tylko żyć tak jak lubi: bezstresowo, „na luzie”. W razie potrzeby Ewa przeleje pieniądze.

Takich kobiet jak Ewa jest wiele. Angażując się w związki z mężczyznami, dają z siebie wszystko. Zazwyczaj mają już za sobą nieudane związki. Kiedy spotykają kogoś, kto wydaje się im „dobry”, „normalny”, łapią to szczęście mocno, bojąc się, że inaczej zniknie. Zakładają sobie na szyję pętlę kłamstwa, dla niego. Dla niego zdobędą pieniądze, nawet jeśli im samym nie starcza do pierwszego. Biorą kredyty, zapożyczają się u znajomych, u rodziny. Byle go uratować. Nie zauważają tylko, że gdy statek zacznie tonąć, zostaną na nim same.


Związek

Kobiety marzą o seksie tak samo często jak mężczyźni. Świat jednak się zmienia!

Redakcja
Redakcja
12 lipca 2019
Fot. iStock / Maria Dorota
 

Przez setki lat naturalnie zakładano, że to mężczyźni są bardziej zainteresowani seksem niż kobiety. Jednak coraz więcej badań kwestionuje tę długo utrzymywaną teorię. Na przykład ostatnie badania wykazały, że wbrew powszechnemu przekonaniu jest wiele kobiet, które mają wyższe libido niż mężczyźni, a monogamia nudzi je szybciej niż mężczyzn.

Nowe badanie ujawniły, że mężczyźni z pewnością nie są jedyną płcią, która doświadcza fantazji seksualnych. Naukowcy zapytali 2907 mężczyzn i kobiet w wieku od 16 do 92 lat o częstotliwość swoich marzeń seksualnych. Okazało się, że bez względu na płeć około 18 proc. snów stanowią sny erotyczne.

Dla kobiet jest to znacznie wyższa liczba, niż w poprzednich dekadach, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że ostatnie takie badania zostały przeprowadzone w 1966 r.. Wówczas to stwierdzono, że mniej niż cztery procent kobiet doświadczało snów o charakterze seksualnym. Biorąc pod uwagę, że wyniki te oparte są na indywidualnych deklaracjach, można pokusić się o stwierdzenie, że dziś kobiety są bardziej rozbudzone seksualnie niż kiedyś, choć pewnie bliżej nam będzie do stwierdzenia, że kobiety po prostu lepiej wyrażają swoją seksualność niż kiedyś.

Wyniki najnowszych badań mogą być odzwierciedleniem ewolucji seksualnej wywołaną choćby przez ruchy feministyczne. Naukowcy mówią, że być może młodsze pokolenie kobiet jest bardziej zainteresowane swoją seksualnością, bardziej na nią otwarte niż ich matki czy babcie.

Z całą pewnością jest to powód do zadowolenia, może w końcu wyjdziemy z podziemia i naprawdę coraz odważniej i pewniej będziemy mówić o swoich potrzebach, także tych seksualnych.


Związek

Jest między nami chemia… Czyli właściwie co?

Redakcja
Redakcja
10 lipca 2019
Fot. iStock/Ridofranz

Coś delikatnego,  ulotnego, nieuchwytnego? Wcale nie… „Chemię” między dwójką zainteresowanych sobą osób można nazwać, sprecyzować to, co się między nimi dzieje, kiedy pojawiają się uczucia i chęć przebywania w swoim towarzystwie jak najczęściej. „Chemii” nie można wymusić, nie pojawi się ona tam, gdzie nie jest nam pisana. Ale z całą pewnością nie sposób pomylić jej z niczym innym…

Przepis na „chemię” między dwojgiem zakochanych

1. Język ciała

Komunikacja niewerbalna mówi dużo o tym, co się dzieje między dwojgiem ludzi. Sygnały niewerbalne są często trudniejsze do kontrolowania – możesz myśleć o tym co i jak mówisz, ale naturalnych odruchów i gestów nie ograniczysz w takim stopniu, by nie wydały twoich emocji. Jeśli jest między wami chemia, oczy błyszczą, ręce kierują się ku dłoniom drugiej osoby, stopy układają się w jej kierunku. Po prostu.

2. Kto się lubi, ten się czubi

Wzajemne „dokuczanie sobie” może wydawać się dziecinne, ale ma również subtelne znaczenie, „drugie dno”,  które świadczy o wyjątkowej więzi między partnerami. To ich własny sposób na okazanie sobie sympatii, na wspólną „grę”, w której nie ma nic ze złośliwości, a jedynie dużo dobrych emocji.

3. Intensywny kontakt wzrokowy

Podtrzymywany przez obie strony. Niema rozmowa, która znaczy więcej niż tysiące słów. Czasem nie trzeba nic mówić, czasem spojrzenie i obecność, poczucie, że jest nam ze sobą dobrze, najlepiej – wystarczą. Sprawiają, że nikt inny nie ma wstępu do naszego świata.

4. Subtelny flirt

Taki, w którym łapiecie się tylko wy sami. Niezrozumiały dla nikogo z zewnątrz, choć wszyscy widzą, że między wami „iskrzy”, nikt nie potrafi powiedzieć co takiego właściwie o tym świadczy. Czasem on przytrzyma dłużej twoją rękę przy powitaniu, innym razem ty dotkniesz delikatnie jego ramienia. Taki flirt dwóch osób jest również sposobem na pokazanie sobie, że jesteśmy dla siebie atrakcyjni,  co dla otaczających nas osób nie jest już takie oczywiste. Macie swój mały sekret i uczycie się siebie.

 

FB/ohmepl


Na podstawie:  www.powerofpositivity.com

 


Zobacz także

Tyran? A może kochanek idealny? „Byłam otwarta na jego fantazje. I tu zaczął się mój dramat”

Zakochać się trochę później… Czy to nie szaleństwo?

Kobiety wolą altruistów