Lifestyle Psychologia Związek

Jeśli rani twoje uczucia i czyści twoje konto – odejdź. Nie jesteś matką Piotrusia Pana

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 października 2016
Jeśli rani twoje uczucia i czyści twoje konto - odejdź. Nie jesteś matką Piotrusia Pana
Fot. iStock/YakobchukOlena
 

Syndrom „Piotrusia Pana” dotyczy tych mężczyzn, którzy zamiast brać się z życiem za bary i odważnie patrzeć w przyszłość, uciekają od dorosłości, unikają zobowiązań i odpowiedzialności za siebie oraz za najbliższych. Piotruś Pan może być fizycznie dojrzałym mężczyzną, ale wewnątrz pozostaje wiecznym chłopcem. Życia z nim nie zaplanujesz, bo jest nieprzewidywalny w swoich decyzjach, no i kocha żyć chwilą.

Oczywiście, istnieją różne stopnie „upiotrusiowienia”, a nawet zdarza się, że to jedynie etap przejściowy. Jeśli jednak syndrom Piotrusia Pana zaczyna nosić znamiona stanu przewlekłego, pora liczyć się z rychłym rozpadem związku. Dlaczego?

Każdy lubi się bawić, ale niektórzy nie potrafią się nie bawić

Piotruś Pan nie szuka w zabawie umiaru, a w codzienności nie stara się zachować równowagi między tym, co trzeba, a tym co by się chciało. On w ogóle uważa, że życie to jeden wielki plan zabaw, a ty, choćbyś nawet była i żoną, nadal masz jedynie status jego koleżanki z podwórka. No, ewentualnie mamusi, która czuwa, żeby nie spadł z drabinek. Pamiętaj, taka wieczna, dobra zabawa odbywa się zawsze czyimś kosztem. W tym wypadku zapewne twoim. No i jeszcze waszych dzieci, wspólnych planów, marzeń, wyobrażenia o tym, czym jest związek i rodzina. Ale to pikuś, prawda?

Dlaczego kobiety wychodzą za mąż za „takich” mężczyzn? To proste, ci panowie są bardzo atrakcyjni i to, nie tylko na początku znajomości: zabawni, uśmiechnięci, beztroscy, dadzą ci obietnicę takiego samego życia. Poza tym ich pozytywna energia jest zaraźliwa, a oni sami wydają się nam bardzo nieskomplikowani. Za to skutecznie komplikują życie swoim najbliższym. Czy mogą się zmienić? Jeśli znajdą w sobie motywację i poczują, że życie, jakie prowadzili do tej pory jest bezcelowe i zaczyna ich męczyć, są na to szanse.

Nie dorosnę, bo nie chcę

Są jednak panowie, którzy w taki sposób przeżywają całe swoje życie. Co nie znaczy, że nie znajdują sobie partnerki. Owszem, żenią się, mają dzieci, dobrą pracę, ale… nadal żyją jakby obok, „ponad to”. W ich związkach nie ma równowagi. Trudno też mówić o stabilizacji, przewidywalności, rutynie, które mieliby zapewnić swoim najbliższym. To kobiety „ciągną” te relacje, utrzymują na powierzchni rodziny, kiedy ich partnerzy swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem nieustannie ciągną je w dół. Potrzeba do tego naprawdę wiele siły i determinacji. No i miłości.

Życie z Piotrusiem Panem

No bo co z tego, że lubisz niespodzianki? Przecież on, o wiele częściej zaskakuje cię w najgorszy, możliwy sposób: pustką na koncie, wezwaniem do uregulowania nowego długu, zaniedbaniami związanymi z dziećmi, beztroskim flirtem (kiedy miesiąc temu przyrzekał ci, że ot już ostatni raz)… Nie jesteś w stanie zaplanować wakacji, urlopu, bo wciąż robi ci „numery”.  Związek z Piotrusiem Panem to dla drugiej strony zawsze skazanie na samotność i frustrację, to wieczna gra pozorów (bo on doskonale potrafi przed innymi udawać cudownego partnera i głowę rodziny), to życie iluzją (że może on w końcu wydorośleje). Nie ma prawa funkcjonować sprawnie, nawet jeśli dajesz z siebie 300 % normy.

Jak radzić sobie z „wiecznym chłopcem”

Przede wszystkim, musisz zrozumieć, że mimo ogromu twojej miłości i najszczerszych chęci, nie uratujesz Piotrusia. Żeby się zmienił, potrzebuje do tego sam w sobie, wewnętrznej motywacji, przekonania, że ta zmiana jest dla niego dobra, że to on jej chce, a nie, że ktoś ją wymusza.

Poza tym, ważna jest dla ciebie świadomość, że jeśli twój facet podejmuje irracjonalne i nieodpowiedzialne decyzje, których konsekwencje go potem „doganiają”, to nie twoim zadaniem jest ratować go z każdej opresji, brać na siebie odpowiedzialność za jego błędy.

Po trzecie, pamiętaj – nie zmienisz drugiego człowieka, nawet jeśli wydaje ci się, ze twoja miłość posiada niezwykłą moc sprawczą, a on ma dobre intencje, tylko „mu nie wychodzi” (to mit).

Kiedy na mężczyźnie po prostu nie można polegać, najwyższa pora odejść. Ile szans można dawać Piotrusiowi, który co chwila zmienia pracę na inną, bo w żadnej nie czuje się „wolny”, kiedy konsekwencje finansowe tych ciągłych zmian uderzają w dobro waszych dzieci? Ile można czekać na faceta,  który „zapala” się do miliona przedsięwzięć, ale żadnego nie realizuje? Jak czuć się bezpiecznie przy partnerze, który karmi cię obietnicami, ale nigdy ich nie spełni?

Jedyne, co możesz zrobić, to postawić wyraźne granice, tak, żeby on zrozumiał, jakie zachowania są dla ciebie nieakceptowalne. No i być konsekwentną. A jeśli dalej rani twoje uczucia, i czyści twoje konto, odejdź. Przestań dawać kolejne szanse. Nie jesteś matką tego chłopca.


Lifestyle Psychologia Związek

Przestańcie się dręczyć. Nie bądźcie na siłę. Jesteście genialnymi matkami

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
10 października 2016
Fot. iStock / Mkovalevskaya
 

Zaspałaś na dzień dobry czterdzieści minut. Pogoda, jak na jesień przystało, nie rozpieszcza. Z masakrą na poliku i niedopitą kawą w termicznym kubku, jak maszyna ubierasz dzieci. Dopiero zaczynasz je szykować. Szukasz spodni dla syna i gdzie do cholery jest czapka córki?! Pognieciona podkoszulka z Hello Kitty błaga, żeby ją wyprasować, ale nie ma czasu. Od piętnastu minut powinniście stać już na drugim skrzyżowaniu w drodze do szkoły syna. Kanapki z szynką dla Młodego zapakowane na szybko, pewnie rozwalą się jeszcze przed pierwszym dzwonkiem.

O zbilansowanej diecie może dzisiaj pomarzyć. Biały chleb z masłem i plastrem suchej krakowskiej musi mu wystarczyć do obiadu. Trudno. Nie wypłaciłaś trzydziestu złotych na komitet rodzicielski. Nie kupiłaś teczki na prace plastyczne córki. Od dwóch miesięcy donosisz trzy pudełka wyciąganych chusteczek higienicznych do przedszkola za rogiem. Przed dyrektorką powtarzasz: tak, tak, wiem, zapomniałam. Przepraszam. Wsiadasz do auta, przekręcasz kluczyk, a z tylnej kanapy dobiega rozpaczliwe: „Mama! Nie zapięłaś mi pasów!”. Zjeżdżasz na pobocze. Dopinasz fotelik. Już się nie spieszysz nawet, bo wiesz, że nic to nic zmieni. W butach na obcasach i płaszczu z wełny całym w kocich kłakach zaczynasz płakać. Bezsilność zżarła cię już dwa razu i wypluła, a twoje poczucie bycia beznadziejną matką urosło do entej potęgi. Zanim zaczniesz biczować się po raz kolejny wyżymając troczek od kurtki córki, który przytrzaśnięty drzwiami przejechał poza samochodem pół miasta w deszczu, weź szybkie dwa wdechy i przekalkuluj jeszcze raz ten cały swój domniemany katastrofizm.

Jestem najlepszą matką dla swoich dzieci

Pamiętasz, kiedy na pasowaniu na przedszkolaka płakałaś łzami jak grochy, a za bucikami z kokardą, o jakie poprosiła cię córka, jeździłaś dwa dni? Pamiętasz do kogo przybiegła najpierw, kiedy dostała dyplom i książeczkę w nagrodę? Do ciebie, bo mimo wszystkich niedociągnięć nadal jesteś najlepszą mamą dla swoich dzieci. Nie waż się zapomnieć. To one rozliczają cię z twoich dokonań.

Zanim zaczniesz się umartwiać, przypomnij sobie, co robicie zanim położycie się spać. Ile wyśpiewaliście razem piosenek, ile wierszy znają twoje maluchy. Zanim zamkną oczy, zawsze znajdujesz dla nich choćby piętnaście minut na to, co naprawdę ważne. Na położenie się obok na poduszce chmurze, na zachwyt nad nową kiecką Barbie wyciętą z papieru i rysunkiem, na którym syn podobno namalował auto. Żebyś nie wiem, jak mocno padała na twarz, na szczere „wow, ale pięknie!” zawsze masz chwilę. To się liczy! To jest ważne.

Jeżeli masz ochotę na szybko wypisać się z roli rodzica, bo uwiera cię systematycznie niedonoszona teczka na prace plastyczne, to otrząśnij się i spójrz na to z innej perspektywy. Przypomnij sobie, jak w hipermarkecie córka podając z półki mleko mówi: „proszę, mamusiu”, jak sprawnie synowi przez gardło płynie „przepraszam”, kiedy pokłóci się z kolegami. Namaszczaj się momentami, w których nauki i przekaz z domu wypływają w codziennych relacjach z rówieśnikami i ze światem. W przypadku starszych dzieci patrz, jak dorosły potomek traktuje swoją pierwszą dziewczynę. Tego szacunku od kogoś się nauczył, prawda? Uśmiechnij się stojąc w tym deszczu i otrzep sierść kota z płaszcza, przecież on to wszystko wie od was!

Zanim jeszcze raz dopuścisz do siebie myśl, że jesteś beznadziejna, na chłodno przypomnij sobie wszystko, co ci się jednak udało. Miej przed oczami zachwyt w oczach córki, kiedy późnym wieczorem przywiozłaś kolorowanki z ulubiona postacią z bajki i brzoskwinie, o które prosiła cały dzień. Pamiętaj słowa dzieci, które niosą cię jak na rękach wśród swoich znajomych mówiąc głośno „to jest moja mama”. „Moja mama!” wypowiadane z dumą to prawdopodobnie najwyższe cywilne odznaczenie jakiego możesz się spodziewać.

Przede wszystkim zapamiętaj raz na zawsze, że dopóki wszystko co dla nich robisz płynie ze szczerego serca i chęci polepszenia bytu – jesteś super. Tak naprawdę macierzyństwo to nowa gra, do której usiadłaś pierwszy raz, a przy każdym kolejnym dziecku możesz śmiało przyznać głośno, że niby już w to grałaś, ale za każdym razem to zupełnie inna plansza. Inny level. Odpuść sobie chęć bycia perfekcyjną, jeżeli ewidentnie nie leży to w twojej naturze i odetchnij z ulgą. Naucz się cieszyć z siebie jaką jesteś i doceniać całokształt radosnej matczynej twórczości, którą dzielisz się ze światem własnych dzieci dzień w dzień.

Masz prawo wspominać, masz prawo tęsknić

To nie przestępstwo myśleć, że kiedyś było inaczej, bo miałyśmy więcej swobody i czasu dla siebie. Nie robimy nic złego wracając z nostalgią do czasów, kiedy byliśmy z mężem we dwoje, a życie nasze płynęło od weekendu do weekendu, od podróży do podroży.  Od tego są wspomnienia. Rzucone w nowe role życia, zupełnie inne niż singlowa beztroska, uczymy się z doświadczenia na doświadczenie jak być dobrym człowiekiem. „Dobrym” nie znaczy „idealnym”, a wolna od wyrzutów sumienia głowa na pewno da nam więcej czasu na kreatywne wychowanie.

Przestańcie się dręczyć. Nie bądźcie na siłę. Jesteście zajebi**ymi matkami nawet w pogniecionym podkoszulku z Hello Kitty.

Fot. iStock / alien185

Fot. iStock / alien185


Lifestyle Psychologia Związek

7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
10 października 2016
7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość
fot. iStock/Petar Chernaev

Kobiecość to jedność, bo choć potrafimy z zazdrości wydłubać oczy drugiej damie, a plotki to nasza specjalność, ostatecznie i tak jesteśmy dla siebie ogromnym wsparciem. W końcu nikt nie przeżył tyle podobnych emocji i sytuacji, co druga kobieta! Jedność jajników to żadna bzdura, ale czysta prawda, która sprawdza się także w przypadku stereotypowych, zasłyszanych tekstów.

1. Jesteś za ładna! 

Za ładna na bycie prezesem, naukowcem, interesowanie się polityką, a może bycie singielką? Gdyby policzyć, ile razy w życiu każda z nas słyszy, że jest na coś za ładna, można by się ciężko załamać. Niby zewnętrze się nie liczy, a tu proszę – kobieta piękna, musi myśleć tylko o paznokciach i ciuchach!

7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość

fot. iStock/stock_colors

2. Dlaczego ciągle jesteś sama?!

Odpowiedź powinna być prosta: gdybym wiedziała, na pewno sama bym nie była! Ale przyznajmy same: to jedno z najbardziej irytujących pytań, które pojawiają się na rodzinnych przyjęciach. A gdybyś tak przez przypadek powiedziała, że kogoś masz…

3. Kiedy wyjdziesz za mąż?

Z deszczu pod rynnę, czyż nie? Choć to powoli się zmienia, w świadomości wielu osób, zwłaszcza starszych, każdy związek musi zakończyć się ogromnym weselem i przyjęciem do białego rana. Szkoda tylko, że w 36,4% te wielkie wesela kończą się jeszcze większymi rozwodami.

4. Twój zegar biologiczny tyka

Ulubiony tekst wszelkich ginekologów (również tych domorosłych). A przecież same dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, ile mamy lat. Zegar biologiczny może tykać, a my na pewno każde ‚tik’ i ‚tak’ odczujemy na własnej skórze. Nie musicie nam tego przypominać, naprawdę.

7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość

fot. iStock/Choreograph

 

5. Jesteś silna, jak na dziewczynę

Szanowni panowie! O byciu silnym porozmawiamy, jak przeżyjecie co miesięczne bóle menstruacyjne, poród albo znoszenie was w czasie choroby. Wy umieracie średnio raz do roku, a my co miesiąc. Bez silnych kobiet byście zginęli, ot co!

6. Nie dramatyzuj 

No tak, bo okazywanie emocji to już dramatyzowanie. Wystarczy wykrzyczeć kilka słów na totalnym wkurzeniu, a dramat gotowy. Wszystkie badania mówią jasno: lepiej emocje okazywać, nawet w ten bardzo głośny sposób, niż tłumić je w sobie.

7. Nie zachowuj się jak baba!

Bo baba to słaba, dramatyzująca i potrzebna tylko do garów i do łóżka! Niedawno pewna firma wypuściła kampanię #LikeAGirl, w której przekonuje, że bycie dziewczyną jest fajne. Bo jest!

7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość

fot. iStock/CoffeeAndMilk


Zobacz także

Żyć szczęśliwie i bez poczucia winy. Najlepsze postanowienie noworoczne

Takim panom dziękujemy! Czyli znienawidzone przez kobiety cechy u mężczyzn (mimo, iż często taki zostaje ich mężem)

Takim panom dziękujemy! Czyli znienawidzone przez kobiety cechy u mężczyzn (mimo, iż często taki zostaje ich mężem)

7 rzeczy, których nie wolno spuszczać w toalecie. Obyś któregoś dnia nie pożałowała!