Związek

Jak znaleźć wystarczająco dobrego mężczyznę? Krótki poradnik mężatki

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
5 czerwca 2016
Fot. iStock/gilaxia
 

Rozdział pt. „ Mężczyzna pilnie poszukiwany”

Bohaterki. Główna: singielka, lat 26, atrakcyjna, bardzo nawet.

Drugoplanowe: starsza siostra singielki ( 38 lat) i jej przyjaciółka ( ja)

Miejsce akcji: dom starszej siostry, wieczór.

– Jak tam z A.? – zagaduję. A. to ostatni narzeczony singielki. Przystojny, prawnik, dużo podróżujący.

– A. to pieśń przeszłości – rzuca i podciąga nogi na kanapie.

– Czemuż to? – dziwię się. – Przecież wydawał się idealny.

– Nie jest idealny, za głośno pił i za często zapominał otworzyć mi drzwi do samochodu. Poza tym, pamiętasz, on tak świszczał czasem.

Co robił?!!!! W życiu nie pamiętam, żeby ten facet świszczał.

– Czepiasz się– wtrąca się Starsza Siostra

– Ja się czepiam???? Nie chcę żyć jak ty– wyrzuca Starsza Siostra.

Patrzymy na siebie. To znaczy jak? Siedzimy w ładnym ogrodzie, w fajnym, ciepłym domu. Śpiewają ptaki, sosna pachnie. Mąż Starszej Siostry szykuje tartę. Fajny z niego facet. Mądry, dobry, uczciwy, wcale nie nudny, ma pasje, charakter. Kobiety po trzydziestce już wiedzą, że świat wcale nie jest pełen takich mężczyzn.

– A czego ty szukasz? – pytam.

– Szukam faceta, który będzie dobrze zarabiał, a jednocześnie miał czas dla rodziny. Szukam faceta świetnego w łóżku, który nigdy mi się nie znudzi i któremu ja się nie znudzę. Ale musi mnie czasem trzymać na dystans, bo ja się lubię starać. Ale nie zostawi mnie w chorobie i będzie wspierać zawsze. Będzie świetnym ojcem, dobrym, czułym i męskim. Naprawi kran, będzie o siebie dbał, ale bez szaleństw, cierpliwie zniesie moje fochy, nie będzie mnie męczył, nudził, nigdy się nie wścieknę na to, że źle odkłada naczynia, będzie bardzo pewny siebie, a jednocześnie…

– Uff…– jęknęłam. Cóż na to może odpowiedzieć kobieta dojrzalsza?

– Słuchaj, a może ty nie szukaj ideału tylko faceta wystarczająco dobrego? Inaczej rozczarujesz się….– mówię i w połowie zdania gryzę się język. Nie bądź jak stara, gderliwa ciotka, nie bądź jak stara, gderliwa ciotka, nie bądź jak….

– Zasługuję na takiego faceta– odrzekła.

Uff. Zabierzcie mnie jednak stąd, nie powinnam obcować z młodymi dziewczętami, bo gderam i jestem nudna. Zupełnie jak moja babcia i ciotka kiedyś (o zgrozo).

Znam tę pewność. Ona jest idealna, zasługuje na ideał. Pewnie go znajdzie. Stąd o krok do wielkiego zauroczenia, wielkiego szalonego „wow”, przekonania, że oto zadziały się cuda. Oni i on będą inni niż wszyscy, ta miłość będzie inna, nawyki inne, wszystko inne.

– Dobrze, kochanie– powiedziałam głośno. Bo co się będę spierać, podcinać skrzydła i tak dalej.

Ale gdybym miała coś powiedzieć (oj, jakbym chciała, dlatego sobie popiszę) najlepiej byłoby znaleźć Wystarczająco Dobrego Partnera. Cóż to znaczy?

Po pierwsze uczciwość. Względem siebie. Weź kartkę i wypisz wszystkie cechy idealnego mężczyzny. Wypisuj, co tam chcesz, najbardziej skrywane przez ciebie marzenia. „Niech uprawia seks 24 h na dobę, kocha sado– maso”, „Będzie najmądrzejszy w każdym środowisku”, „Niech zna pięć języków”, „zazdrościć będą mi go wszystkie koleżanki”.  itd, itp. Już? To przyjrzyj się tej liście trzeźwo i zacznij wykreślać wszystko to, bez czego jesteś w stanie się obejść.

Najczęściej połowę tej listy można wywalić do kosza na dzień dobry. I nie dlatego, że już jesteś zgrzybiałą staruszką, która musi ograniczyć oczekiwania do minimum, żeby kogoś znaleźć.

Po drugie świadomość. Chcesz mieć idealnego faceta, też musisz być idealna. Nie, nie ma ci się wydawać, że jesteś idealna, masz być taka. Czyli jaka? Czekaj, pomyślmy. Zorganizowana, ale jednocześnie pozwalająca sobie na szaleństwa. Punktualna, ale też potrafiąca sobie odpuścić, bo wiedząca, że życie to nie fabryka. Z zasadami, ale jednak elastyczna. Stanowcza, ale i ciepła, czuła, wybaczająca. Świadoma siebie, ale nie krytykująca. Nie oceniająca…..i tak dalej.

Jesteś? Masz prawo w takim razie szukać ideału.

Choć jeśli jesteś taka naprawdę, potrafisz budować zwyczajne związki. I nie wściekasz się, że facet zapomniał masła, choć po to poszedł do sklepu. I wybaczasz mu brak czułości, bo przecież wiesz, że bywa różnie.

Możesz mieć zupełnie niewystarczającego faceta, a mimo to być cholernie szczęśliwa, bo wszystko, co ważne masz w sobie. Czyż nie?;)))

Po trzecie odpuszczenie. Sobie i jemu.

Jaki jest wystarczająco dobry facet? Oto 10 jego charakterystycznych cech

1. Zrobi dla ciebie wiele, jeśli nie wszystko

Pod warunkiem, że

– nie jest akurat w pracy ( zajęty pracą)

– nie ma meczu oraz innej ważnej rzeczy, która jego jest

Tak czy siak wiesz, że jak się skończy wyżej wymienione – zrobi to, o co prosisz.

Oraz gdy sytuacja jest ekstremalna – porzuci wyżej wymienione.

2. Jest czuły i ciepły. Raczej

Bo nie zawsze, nie w każdym momencie. Ale umie o tym rozmawiać i rozumie, że może ci być z tym ciężko. Tłumaczy czasem: moje ograniczenia (nieuważność) spotykają się z twoimi ograniczeniami (np. ogromna potrzeba czułości).

3. Jest mądry. Najczęściej

Bo są dziedziny, w których jesteś mądrzejsza od niego. Ale żadne z was nie robi z tego powodu wielkiego „halo”

4. Potrafi ci we wszystkim pomóc. No chyba, że jest chory

Najlepszy chory facet zachowuje się jak niepełnosprawne dziecko. Umiera z powodu przeziębienia czy lekkiej gorączki. Pisze testament, marudzi, jest nieznośny.

Jeśli znacie choć jednego mężczyznę, który nie histeryzuje, gdy jest chory– błagam, chcę go poznać.

5. Potrafi osiągać cele.  Ale też przyznać, że nie zawsze mu wychodzi

Nie ma nic gorszego niż leń i nieudacznik ( z drugiej strony co to znaczy nieudacznik, może komuś dobrze jest, gdy robi minimum?). No, chyba, że jest to mężczyzna ambitny zanadto, który zje cię na śniadanie jeśli tylko będziesz próbowała mu przeszkodzić w osiągnięciu celu.

Wystarczająco dobry facet pewnie ma pracę, lubi ją mniej lub bardziej, ma marzenia, ale potrafi się rozejrzeć czy nie zadeptuje kogoś po drodze.

6. Wspiera cię i wysłuchuje…

No chyba, że….

Mówisz wciąż o tym samym i nic nie zmieniasz. Wtedy już nie wysłuchuje. Przewraca oczami, gdy zaczynasz znów ten sam wątek. Albo mówi: okej, wysłucham cię, możesz się wygadać, jestem, ale wiesz, że tkwisz w martwym punkcie i od gadania nic się nie zmieni?

7. Kocha seks. Pod warunkiem, że nie jest zmęczony

Wtedy mówi po prostu: nie dzisiaj, nie mam siły. Ale jutro…:) i jutro następuje jutro, a nie za milion lat.

8. Stoi zawsze po twojej stronie. Wyjątek jest wtedy, gdy nie masz racji

Nie dzieli się tym z innymi, ale potrafi powiedzieć: „no tym razem przegięłaś”. Oczywiście, bywa, że się obrażasz, wściekasz, mówisz, że jest nielojalny, ale zawracasz i potrafisz wysłuchać co ma ci do powiedzenia. Jeśli mówi, że jesteś chorobliwą perfekcjonistką i ranisz tym innych to potrafisz pomyśleć: wow, może jestem. Bo wystarczająco dobry facet potrafi sprawić, że nie czujesz się atakowana.

9. Pamięta, ale nie o wszystkim

Są rzeczy, które przekraczają jego możliwości. Nie wiem, rachunki, daty zebrań w przedszkolu i w szkole, punktualność, ogarnianie waszych wyjazdów, bukowanie hoteli i biletów na samolot, pilnowanie, żeby dziecko umyło zęby.

Nie wiem czemuż to, ale gdy mój mąż, naprawdę idealny ojciec, zapomniał założyć dziecku szalik, włożyć czapkę, dać kolację to nie złościłam się.  Akceptowałam to. Ten typ tak ma, po co gderać?

10. Chce się zmieniać

Dla ciebie, dla was, dla siebie, dla dzieci. Jaki by nie był. Jeśli punkt 10. pasuje do twojego faceta– to to jest najbardziej wystarczający facet na świecie.


Związek

„Zostaw, ja to zrobię lepiej.” Przemoc nie musi oznaczać bicia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 czerwca 2016
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic
 

„Czy to ja zawsze muszę o tym pamiętać?”. Poirytowane spojrzenie, palce stukają o stół. Nie wzięłam ze szkoły zeszytu syna do matematyki, jutro klasówka. On nie ma pretensji do naszego dziecka, jest wściekły na mnie. Czuję skurcz w żołądku. Przypominam sobie słowa psycholog, do której trafiłam ostatnio. „Nie jest pani dzieckiem, a to nie jest pani ojciec. Nie musi się pani przejmować tym, co on mówi”.

Słyszę jej słowa wciąż. Ale mówię: „Przepraszam, przecież nic się nie stało. Zaraz poproszę Ankę, żeby wysłała screeny”. Teraz wybucha śmiechem: „Oczywiście, nic się nie stało, po prostu nie ogarnęłaś. Biedna dziewczynka, teraz ciocia Ania jak zwykle pomoże, no albo ktoś inny, bo dziewczynka zapomniała. To żenujące”, odwraca się jak gdyby nigdy nic. Zostaję ze słowami: „nie ogarniam, nie pamiętam, nie nadaję się”.  Zaciskam dłonie.

Kim jestem? Mam 37 lat, dwóch synów, którzy chodzą już do szkoły. Mam męża, który od początku związku (15 lat) podcinał mi skrzydła. Kiedyś nazywałam to troską, potem zrozumiałam: to ubezwłasnowolnienie.

Co jeszcze o sobie pamiętam? Byłam najlepszą studentką na roku, mój ulubiony wykładowca mówił: ty to zrobisz karierę, jesteś nie tylko bystra i szybko się uczysz, masz odwagę. Nie wiem gdzie jest moja odwaga teraz. Nie pamiętam już nawet, co to znaczy czuć moc. Zazdroszczę moim koleżankom, które zrobiły kariery. Są silne, niezależne.  Może mają kryzysy, ale mają pewność, która pozwala podnieść się z najgorszego dna: dadzą radę.

Pobłażanie to jest przemoc

Pochodzę z dobrego, szczęśliwego domu, mam fajnych braci, fajną siostrę, rodzice się kochali, zawsze nas szanowali. Mojego przyszłego męża poznałam na studiach. Był bardziej niż fantastyczny: stypendia, sportowe sukcesy, pewność siebie. Zauroczenie było wielkie. Nie zauważałam więc pewnych drobnostek: on zawsze musi mieć rację. Dyskusje polityczne? Dwie godziny żarliwego przekrzykiwania się. Na końcu on zawsze stwierdzał: kochanie, nie masz pojęcia. Sztuka? Hmm, a kto ci tego naopowiadał. Nie chcę cię urazić, ale nie znasz się. Historia? No kicia, może ci się wydaje, że dużo czytałaś, ale kto ci podsuwał te książki. Na początku mówiłam sobie: „on jest taki mądry, fajnie”.

Gdy mnie to irytowało, tłumaczyłam go: „dobra, niektórzy tak mają”.

Że to jest przemoc? Nigdy bym nie pomyślała.

Nieszanowanie to jest przemoc

Moje plany mniej ważne od jego planów. Moje pomysły mniej istotne, cele mogą poczekać. „Bo ja mam teraz taki pomysł”. Fascynowałam się jego pomysłami na początku, koleżanki mi zazdrościły, że mój facet ma głowę na karku. „Muszę o was zadbać”. O nas, czyli o mnie i o dzieci in spe. Łykałam te głodne kawałki, zgadzałam się na wszystko. „Chciałabym iść jeszcze na te studia…” zaczynałam. „Po co ci te studia, nie to bez sensu”.

W pewnym momencie zauważyłam, że wszystko co moje – jest bez sensu. Tak mówił, gdy humor miał lepszy. W szale mówił: pierd….jak potłuczona, wymyślasz, to bzdury. Tego było coraz więcej, coraz częściej. Już nie tylko przy mnie, przy bliskich też.

Ten lekarz zły (to już jak byłam w ciąży), ten szpital beznadziejny (poród), ten wózek do d…

Że to jest przemoc? Nigdy bym nie pomyślała.

Ograniczanie to jest przemoc

Kochanie, tak cię kocham, musisz dbać o nasze dzieci. Nie, nie możesz pracować. Nie, ta praca nie może zabierać ci czasu. A gdzie ty jedziesz? Do koleżanki???! A czy nie uważasz, że trzymiesięczne dziecko nie powinno jeździć tyle samochodem? A pora spania? Kupiłaś sobie sukienkę? Aha, czyli pracuję ciężko na twoją sukienkę?! Świetnie. Po co ci kosmetyczka? Komu chcesz się podobać? Dlaczego? Nie śpij, tłumacz mi się teraz. Sorry, w dupie mam, że chcesz spać! Chcesz odejść?! Nie, nie pójdziesz do pracy, dziecko potrzebuje matki. Inne kobiety ci zazdroszczą, a ty marzysz nie wiadomo o czym. To proszę bardzo, idź zobacz jak się pracuje, w końcu ja tyram na ciebie, księżniczko, dostanę zawału, ty też dostań. Głupia ty, nie umiesz docenić.

Że to jest przemoc? Nigdy bym nie pomyślała.

Wyśmiewanie to jest przemoc

„Hahahahhaa, jak moja Magda robi zakupy to można umrzeć ze śmiechu”. Takie zdanie podczas kolacji ze znajomymi. I potem szczegółowy opis. Jogurty wybieram za drogie, makaron niedobry, łatwo nabieram się na tandety. Hahaahahhahaha.

Pal licho kolacje, znajomych. To samo z dziećmi. „I mama ci tak powiedziała? Hmmmm, no cóż, mama, sami wiecie”.

Że to jest przemoc? Nigdy bym nie pomyślała.

Co zostaje po 15 latach?

On kwitnie, bo się mną karmi. W końcu pokochała go najfajniejsza dziewczyna na roku, a on ją zjadł, wymiętolił, wypluł.

Nie pamiętam, jakie mam poglądy, co lubię jeść na śniadanie i co na obiad. Lubiłam kiedyś, na przykład, pomidorową z makaronem. Powiedział, że to obciach lubić tak prostackie jedzenie, nie będziemy jedli pomidorowej z makaronem. Jemy zatem krem z pomidorów. To obciach mieć meble z Ikei, obciach to i tamto też obciach.

Uformował mnie na swoje podobieństwo, wyprał mózg. Pewnie ja go sobie dałam wyprać. Chcę znaleźć siebie, ale nie wiem gdzie mam zacząć szukać.

Napisałam to. Teraz muszę wydrukować, trzymać, czytać. Pamiętać. Teorię znam. Pamiętam, co czułam siedząc pierwszy raz na spotkaniu dla kobiet doświadczających przemocy. Słuchałam strasznych historii. O biciu, katowaniu, uciekaniu z dziećmi z domu. Żadna ta historia nie była o mnie. „Co ja tutaj robię, z tego co tu słyszę, mam dobrze”, pomyślałam. Chciałam nawet uciec podczas przerwy. Na szczęście nie uciekłam. Terapeutka poprosiła potem: podziel się tym, co czujesz. I ja powiedziałam to, o czym pomyślałam. Jedna z tych kobiet spojrzała na mnie: „Dla mnie to ty masz jeszcze gorzej” – wyznała. „To tak jakby ktoś dręczył cię w białych rękawiczkach. Ja mogę sobie powiedzieć: on jest złamasem, katuje mnie, dzieci. A Ty? Biedna, nawet nie wiesz sama, że masz prawo czuć się jak nikt. I że powinnaś z tym walczyć. Nikt cię nie przytula, nie pociesza, bo nie dajesz sobie prawa do płaczu nad sobą. A powinnaś nad sobą płakać”.

Pamiętajmy o tym, gdy myślimy – to nic takiego. Nie tylko w związkach robimy takie rzeczy, w pracy, z rodzicami, pseudo przyjaciółmi. „To nic takiego, to mi się wydaje” jest bardziej niszczące niż sama przemoc, bo wmawiamy sobie, że nie jesteśmy na tyle wartościowe, ważne, żeby zobaczyć prawdę. Prawdę, że pozwalamy się niszczyć i upokarzać. Same sobie to robimy…


Związek

Wszyscy jesteśmy kuzynami… Obejrzyj ten niezwykły filmik i przekonaj się, że jesteś obywatelem całego świata

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 czerwca 2016
Fot. Screen z YouTube/LetsOpenOurWorld

Kim naprawdę jesteśmy? Skąd pochodzimy? Czy jesteś w stanie zaakceptować fakt, że w twoich żyłach płynie mieszanka krwi, a twoi przodkowie mogli pochodzić z bardzo odległego

Duma z w powodu pochodzenia i źle pojęty patriotyzm zbyt często zaślepiają nas do tego stopnia, że odczuwamy niechęć w stosunku do jakiejś określonej nacji, czy rasy. Tymczasem w pewnym sensie, wszyscy jesteśmy kuzynami, niezależnie od tego gdzie przyszliśmy na świat.

Obejrzyjcie eksperyment, który ma za zadanie uświadomić nam, że wszelkie uprzedzenia czy podziały na tle rasowym i narodowościowym nie powinny mieć miejsca,  bo tak naprawdę wszyscy jesteśmy obywatelami całego świata.

Wystarczy zbadać ludzkie DNA by dowiedzieć się, że masz więcej wspólnego ze światem niż myślisz. Otwarty świat zaczyna się od otwartego umysłu.

Polskie napisy możesz włączyć w taki sposób:napisy

A tu obejrzyj film

Źródło: www.momondo.pl


Zobacz także

Miłość jest procesem. Jak odróżnić ją od zauroczenia?

Stary, stań się lepszym mężem dla swojej żony, jeśli nie chcesz, by ona odeszła. Naprawdę, nie musisz wiele

Kobiety, które kochają za bardzo. Dlaczego ich życie to katastrofa