Psychologia Związek

Dobre życie jest najlepszą zemstą

Małgorzata Mueldner
Małgorzata Mueldner
20 sierpnia 2016
Dobre życie jest najlepszą zemstą
Fot. iStockk / praetorianphoto
 

– Za rok o tej porze będzie pani w zupełnie innym momencie swojego życia – powiedziała mecenas B, kiedy spotkałyśmy się ostatni raz przed rozprawą rozwodową.

Rok minął, sama nie wiem kiedy. Spotykam go w urzędzie, mamy jeszcze ostatnie wspólne formalności do załatwienia – coś trzeba wykreślić, coś przepisać taka przedłużona porozwodowa rzeczywistość.

Po staremu

Docieram na miejsce oczywiście spóźniona, a on oczywiście wścieka się, że marnuję jego cenny czas. Cóż… za dobrze znam te wszystkie nagłe i krótkotrwałe napady furii, żeby się nimi przejmować. Uśmiecham się, więc na przywitanie i w oczekiwaniu przy okienku opowiadam o denerwujących zwyczajach naszego syna, o ciekawostkach z mojej pracy, o swoich planach, a on słucha… nieco zakłopotany. W tym zakłopotaniu zapomina się od czasu do czasu i zadaje pytanie: – A warzywa kupujesz nadal u pana Zbyszka?. – Oczywiście, że tak – odpowiadam. I uciekam na chwilę do swojego bezpiecznego świata, do wszystkich miejsc i osób, które zostały ze mną.

Nim zaczniemy składać podpisy na dokumentach, on jeszcze zapyta czy mięso też kupuję tam, gdzie zawsze, i powie, że tak dużo osiągnęłam przez ten rok, i żebym schowała dowód do torebki, bo zaraz zgubię. A ja spojrzę na niego i pomyślę: „ A mnie nie obchodzi gdzie i co kupujesz, nawet nie bardzo interesuje mnie gdzie mieszkasz”. I w tym właśnie momencie dociera do mnie, że jestem w zupełnie innym momencie mojego życia.

Inaczej a tak samo

Z urzędu maszerujemy do mojego samochodu, trzeba jeszcze podjechać w jedno miejsce. On siada na fotelu pasażera, podnosi moją torebkę, ustawia na podłodze obok koszyka, robi sobie miejsce na nogi…tak zwyczajnie, jak zawsze, jak w naszym samochodzie i w naszym życiu. Mówi, żebym skręciła w prawo, bo będzie wygodniej i jeszcze uważała na tego kretyna, który wszystkim zajeżdża drogę. A ja słyszę te słowa, ale jakoś nie pasują mi do mojej drogi… życiowej. Bo ona jest już inna, pokonuję ją sama.

Trzeba zapłacić za parkometr, więc pytam go, czy ma monety. – Oczywiście – odpowiada. A ja myślę, że oczywiście nie mam i widzę jak ukradkiem przewraca oczami, ale lekko się uśmiecha. Ja uśmiecham się do siebie, wszystko we mnie się śmieje. Podnoszę głowę do góry i pewnie stąpam u jego boku, ale zupełnie z boku…w tej cudnej amarantowej sukience, której jeszcze rok temu nie miałam śmiałości na siebie założyć. Ale co ja od siebie chciała w zeszłym roku? Byłam chuda jak patyk i wynędzniała,  wypłakałam całą tkankę tłuszczową – nic nie mogło odznaczać się pod sukienką! Dzisiaj rano natomiast bez wahania ściągnęłam ją z wieszaka i mimo, że tkanka tłuszczowa ma się zdecydowanie lepiej, stwierdziłam, że wyglądam w niej bosko. Tak, jestem w innym momencie swojego życia – to pewne.

Inna!

Zerkam na niego i myślę sobie, że wygląda dziwnie. Nowa stylistka wzięła się ostro do roboty, co widać już było wcześniej po zmianach w stylu życia, zaprowadziła porządki w sercu, głowie i garderobie również. Niegdyś luz, który zawsze go cechował i pewna niedbałość, jeśli chodzi o kwestie ubioru zostały wyparte przez szyk, prawdziwy miejski szyk. Najwyraźniej musi być modnie za wszelką cenę – tą na metce i tą, którą również ponosi on wbijając się w zbyt obcisłe garniturki, marynareczki i buciki. Widać wyraźnie, ze stylistka nie akceptuje tego, co zastała – pracuje nad wszystkim…w wolnym czasie też. To niestety może spowodować efekt odwrotny do zamierzonego, bowiem wydzwanianie z pretensjami,  kiedy on spędza wakacje z synem, powoduje za duży ucisk…w żołądku przy spożywanej akurat kolacji.

– Mamo ta kobieta ojca jest jakaś potworna. Ciągle robi mu awantury, że za mało poświęca jej czasu. A on już ma dosyć, powiedział, że poszuka sobie nowej – opowiada mi syn, który wrócił z męskiej wyprawy ze swoim tatą.

Obiecałam sobie, że nie będę komentować, że nie będę matką krytykująca ojca, że nie zajmę stanowiska, jeśli chodzi o kwestie związane z jego kobietą. I chociaż bywały momenty trudne, – jako tako wytrzymałam. Nadrabiałam z przyjaciółkami. Teraz jednak wybucham śmiechem, wybucha śmiechem mój syn. – To jakaś wariatka, mówię ci – dodaje. I tak pozostawiamy ten temat, wracamy do naszych naleśników w obawie, że wystygną. A ten śmiech… cóż, jestem tylko kobietą i to nie super woman z komiksu, co potwierdza brak tego super wcięcia w talii, nie mówiąc już o bujnym biuście.

I ponownie uświadamiam sobie, że jestem w innym momencie mojego życia. Może nie przypominam bohaterki komiksu, ale wielu książek jak chociażby „Zemsty kobiety w średnim wieku” E.Buchan – na pewno. Bo co może zrobić dojrzała kobieta, którą porzuca mąż? Czy na samym dnie rozpaczy może odnaleźć sposób na dobre życie? Powiem wam tak – na samym dnie nie, ale rok później zdecydowanie tak.

„A dobre życie jest najlepszą zemstą”:).


Psychologia Związek

Realizuj cele, spełniaj marzenia i unikaj tych pułapek – oddalają cię od sukcesu

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
21 sierpnia 2016
Realizuj cele, spełniaj marzenia i unikaj tych pułapek - oddalają cię od sukcesu
Fot. iStock/ focusstock
 

Sukces – w jakiejkolwiek dziedzinie – to coś, o czym marzy niemal każdy. Dlaczego więc czasami mimo chęci i szczerych deklaracji nie potrafimy osiągnąć zamierzonych celów? Zły los, brak szczęścia, niefortunny splot okoliczności, niespodziewane przeszkody napotkane po drodze – tłumaczyć można się na różne sposoby, ale zamiast szukać wymówek, lepiej sprawdzić, czy nie wpadliśmy w jedną z pułapek, która dzieli nas od realizacji naszych celów i marzeń.

Przekładanie swoich celów na mityczne „kiedyś”

Od poniedziałku, od jutra, od nowego roku. Za chwilę, za niedługo, niebawem, kiedyś – można w nieskończoność odkładać swoje cele i marzenia na później, ale takie działanie z pewnością nie pomoże nam w ich realizacji. Jeśli w naszej głowie pojawia się jakiś cel najlepiej od razu zaplanować działania zmierzające do jego osiągnięcia. Nawet jeśli nie możemy zacząć od dzisiaj, warto ustalić konkretną datę, nakreślić krok po kroku strategię i trzymać się jej przez cały czas. Samo nic się przecież nie zrobi!

Czekanie aż będziesz NAPRAWDĘ gotowa

Pytanie tylko, czy kiedykolwiek poczujesz, że jesteś w pełni gotowa i możesz zacząć działać? A co jeśli tak się nie stanie – porzucisz swój cel i zrezygnujesz z niego? Lepiej zacznij realizować plany już teraz, zaraz – emocje temu towarzyszące i pierwsze osiągnięcia z pewnością skutecznie cię zmotywują i upewnią w podjętej decyzji.

Nie przewidywanie trudniejszych momentów

Jeśli zakładasz, że od początku do końca zrealizujesz swój cel bez potknięcia i kryzysowych momentów, to tylko oddalasz od siebie swój sukces. Zmiany nie są łatwe. Rozwój nie zawsze jest bezbolesny. Lepiej z góry założyć jakie trudności możesz napotkać, z czym przyjdzie ci się zmierzyć i ustalić plan interwencji kryzysowej – dzięki niemu będziesz czuć się pewniej i bezpieczniej, gdy przyjdzie trudniejszy czas.

Myślenie typu „błąd = porażka”

Czasami warto zrobić krok w tył, by zyskać lepszą perspektywę i nabrać rozpędu. Może się zdarzyć, że coś schrzanisz, nawalisz, zapomnisz o czymś ważnym, będziesz musiała wprowadzić poprawki – i co z tego? Najważniejsze, że wciąż będziesz dążyć do realizacji celu i nie poddasz się. Nie załamuj więc rąk, gdy popełniasz błędy, tylko zakasuj rękawy i do dzieła!

Brak odpowiednich priorytetów

Łatwo jest powiedzieć „chcę schudnąć”, „chcę zmienić pracę” albo „chciałabym przebiec maraton”, ale trudniej uczynić ze swojego celu życiowy priorytet. A w tym właśnie tkwi tajemnica sukcesu – by nie tylko chcieć, nie tylko o tym mówić, ale rzeczywiście działać i wprowadzić zmiany w swoim życiu. Najlepiej jest zaplanować każdy krok i  w swój codzienny kalendarz wpisać czynności, które zbliżają nas do realizacji marzenia. Łatwo nie będzie, ale nikt nie obiecywał zysków bez ciężkiej pracy.

Bagatelizowanie czekających cię przeszkód

Droga do sukcesu to nie spacer po parku, a raczej bieg stromą, wyboistą ścieżką pełną zakrętów, wystających korzeni i progów zwalniających. Zamiast powtarzać, że „jakoś to będzie” i że napotkana przeszkoda to „pikuś” i „pestka”, skup się na myśleniu o czekającej cię pracy i rozwiązaniu trudności. Nie myl wewnętrznej siły z zuchwałością i zbyt dużą pewnością siebie. Jeśli myślisz, że wszystko pójdzie bez najmniejszego problemu i realizacja celu będzie niczym bułka z masłem, to lepiej zmień nastawienie – przezorna kobieta zawsze ubezpieczona i przygotowana na najgorsze!

Zbyt szybkie poddawanie się

Niecierpliwość jest wrogiem zmian. Chcielibyśmy widzieć efekty naszych starań już, zaraz, natychmiast, ale czasami po prostu się nie da. Pamiętaj jednak, że nawet jeśli realizacja celu trwa dłużej niż zakładałaś, nie znaczy to, że nigdy nie dotrzesz do mety. Włożony przez ciebie wysiłek prędzej czy później przyniesie owoce – motywuj się myślą o ich słodkim smaku czekającym na końcu drogi.

Ustawienie poprzeczki zbyt wysoko

Zbyt dużo na raz i zbyt szybko to prosta droga do… porażki! Poprzeczka ustawiona zbyt wysoko będzie tylko źródłem frustracji i niezadowolenia. Lepiej jest działać metodą małych kroczków i etapami zmierzać do sukcesu, niż założyć sobie coś nierealnego do spełnienia. Podziel swój wielki cel na kilka mniejszych i ciesz się z każdego małego osiągnięcia, które zbliża cię do ostatecznego sukcesu.

Sabotowanie swoich działań tuż przed linią mety

Już jesteś niema na mecie, już widzisz zarys swojego sukcesu, ale niespodziewanie coś cię od niego oddala. Coś albo ktoś – może nawet ty sama? Ten czekający na końcu sukces może przerażać, być może pomimo tylu starań i włożonej pracy nie do końca wierzysz w jego osiągnięcie, a może boisz się, że ktoś ci go odbierze. Bez względu na powody bądź ze sobą szczera i nie poddawaj się – zasłużyłaś na zwycięstwo, pracowałaś nad osiągnięciem tego celu, jesteś tego warta.


Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz

Zapisz


Psychologia Związek

Makijażowe „must have” – co powinno znaleźć się w Twojej kosmetyczce?

Joanna Fizia
Joanna Fizia
20 sierpnia 2016
Fot. iStock / DragonImages

My, kobiety kochamy kolorowe kosmetyki. Zdarza się, że kupujemy je niemalże w hurtowych ilościach i w tajemnicy przed partnerem. Często ich ilość sprawia, że na łazienkowej półce brakuje już miejsca, a torebka waży stanowczo za dużo. Trzeba więc zrobić małą selekcję i wybrać te kosmetyki, które stanowią makijażowe must have. 

Niezależnie od tego czy chcesz ukryć pewne mankamenty urody, podkreślić swoje naturalne piękno, wykonać mocny, wieczorowy makijaż, czy może tylko przypudrować nosek na imprezie, w Twojej kosmetyczce powinny znaleźć się takie produkty jak:

Podkład – stanowi bazę dla całego makijażu, ładnie wyrównuje koloryt skóry i ukrywa jej niedoskonałości.

Korektor – do punktowego korygowania niedoskonałości cery, które wymagają mocniejszego krycia, np. wypryski, różnego rodzaju plamy pigmentacyjne czy cienie pod oczami.

Puder – do matowienia błyszczącej i przetłuszczającej się cery, szczególnie w tzw. strefie T, czyli na nosie, brodzie i czole. Przydaje się on również jako baza pod cienie do powiek, która zapobiega ich rolowaniu. Natomiast by nadać skórze promienny wygląd, można użyć pudru rozświetlającego, którego jestem wielką fanką.

Tusz do rzęs – to według mnie absolutny must have każdego makijażu, ponieważ podkreślone oko w bardzo prosty i subtelny sposób wydobywa naturalne piękno, które drzemie w każdej kobiecie.

Za sprawą tuszu możemy szybko oraz łatwo wydłużyć, pogrubić i podkręcić rzęsy, co optycznie otworzy nam oko, powiększy je i nada charakteru spojrzeniu.

Fot. iStock / NycyaNestling

Fot. iStock / NycyaNestling

Cienie do powiek – warto mieć w swojej kosmetyczce kilka podstawowych barw takich jak: beże, brązy czy pastelowe odcienie różu, które pasują do każdej tęczówki oka i pozwolą na subtelny, dzienny makijaż, podkreślający nasze spojrzenie i maskujący np. zmęczone oczy. Natomiast jeśli lubisz się malować i potrafisz to robić, zaopatrz się również w kilka ciemnych kolorów typu fiolet, bordo czy czerń, które pozwolą Ci wykonać mocniejszy, wieczorowy look.

Ponadto cieniami do powiek można ładnie podkreślić oko, tworząc nimi modną kreskę na górnej i/lub dolnej powiece, zastępując tym samym klasyczne kredki oraz eylinery.

Pomadka lub błyszczyk do ust – nie da się ukryć, że usta muśnięte lekko pomadką czy błyszczykiem przyciągają spojrzenia i wyglądają piękniej. Warto więc zawsze mieć przy sobie jakąś szminkę, najlepiej w dwóch odcieniach – delikatne, neutralne kolory sprawdzą się w dziennym makijażu, zaś na wieczór przyda się coś mocniejszego np. klasyczna czerwień.

Róż do policzków – to jeden z moich ulubionych kolorowych kosmetyków, ponieważ odpowiednio dobrany i nałożony (na kości policzkowe) nadaje skórze zdrowy, promienny wygląd.

To tyle – nie za dużo, nie za mało, lecz w sam raz by wykonać pełny make-up. Natomiast, jeśli lubisz i potrafisz bawić się makijażem, możesz dorzucić do swojej kosmetyczki również:

Bronzer – może zastąpić róż do policzków, świetnie nadaje się też do konturowania twarzy. Ważne jest jednak by do modelowania nie używać zbyt ciemnych kolorów, najlepiej wybierać barwy o ton lub dwa tony ciemniejsze od naszej skóry.

Rozświetlacz – to ostatnimi czasy hit w makijażu, można go używać na różne partie twarzy, tj. na czoło, nos, kości policzkowe, pod łukiem brwiowym, pod oczami i w kącikach oczu. Umiejętne użycie rozświetlacza sprawia iż twarz wygląda na młodszą, zdrowszą, lśniącą i bardziej wypoczętą.

Ponadto w Twojej kosmetyczce powinny się też znaleźć pędzle do aplikacji kosmetyków sypkich bądź w kamieniu, takich jak: puder, róż oraz cienie. Pozostałe produkty, w kremowej formie, takie jak podkład czy korektor możesz nakładać za pomocą gąbeczki lub palcami.

Jeśli używasz do makijażu oka, brwi i ust – kredek, nie zapomnij też o temperówce, bo złamaną lub źle naostrzoną, cudów nie zdziałasz! 😉

Fot. iStock / SrdjanPav

Fot. iStock / SrdjanPav


Zobacz także

A kim jest stara panna? Stara panna to ta, co to jej w życiu nie wyszło. Nikt jej nie chciał, więc jest sama

Związek czy bycie singlem? Odpowiedz sobie na te pytania i podejmij decyzję

Czy toksyczne matki zasługują na miłość? Nie, nie musisz kochać tego, kto cię skrzywdził