Psychologia Związek

Dlaczego mężczyzna boi się stałego związku. Nie zawsze chodzi o brak dojrzałości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 listopada 2017
Fot. istock/skynesher
 

„On jest niedojrzały!” – mówimy zazwyczaj o mężczyźnie, który odczuwa obawy przed zaangażowaniem się „na stałe”. Stały związek nie jest jednak decyzją, którą powinno się podejmować „od tak”. Jeśli jedna ze stron ma wątpliwości co do przyszłości i trwałości relacji, nie wolno wywierać na niej presji, bo to obróci się przeciwko nam.

Jednak ktoś, kto w przeszłości miał już problemy z zaangażowaniem, powinienem porozmawiać o tym szczerze ze swoją partnerką. Igranie z emocjami i uczuciami drugiej strony jest po prostu niemoralne. O ile partnerzy nie umówią się inaczej, taki „konflikt interesów” nie wróży szczęścia tej miłości.  Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego twój ukochany obawia się mocniej zaangażować w związek, przeczytaj o kilku najczęstszych powodach takiego zachowania. Nie zawsze chodzi o brak dojrzałości, czasem problem leży zupełnie gdzie indziej…

Dlaczego mężczyzna boi się zaangażować

Brak zaufania 

Można kochać, ale mieć problem z zaufaniem. Dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy „ciągną się” za nami złe doświadczenia z przeszłości. Lęk przed ponownym zranieniem nie ma „płci”, odczuwają go i mężczyźni, i kobiety. Jednak paniom łatwiej mówić o swoich emocjach, łatwiej również je zidentyfikować. Mężczyzna bojąc się, częściej instynktownie ucieka przed sytuacją, zamiast się z nią skonfrontować. I uczucie, jakim cię darzy nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli uważasz, że warto – zdobądź się na cierpliwość. Być może twój partner potrzebuje jeszcze trochę więcej czasu, by zrozumieć, że może ci zaufać.

Niezakończona emocjonalnie relacja z przeszłości

A może to nadal teraźniejszość? … Jeśli wiesz, że w jego życiu był ktoś, kto znaczył dla niego naprawdę wiele, być może on nie chce wiązać się na stałe, bo czuje, że nie byłby w tym uczciwy. Nie poradził sobie jeszcze z tamtym uczuciem, nie zakończył tamtego etapu. „Coś” do ciebie czuje, ale nie chce się angażować, bo boi się, że cię zrani. I tu również potrzebny jest czas i … święty spokój. Tobie również. W miarę możliwości – zdystansuj się, wyjedz na weekend, daj mu zastanowić się nad waszą relacją, a przede wszystkim – nad swoimi uczuciami. Nic na siłę. Nie chcesz przecież by nad waszym związkiem krążył duch „byłej”.

Inne priorytety / zobowiązania

Nie obrażaj się. Jeśli twój partner ma zobowiązania wobec byłej żony, bo ma z nią dzieci na pewno ci to powiedział… Nie? To znaczy, że nie jest wobec ciebie uczciwy i powinnaś dać sobie z nim spokój. Wiążąc się z kimś, kto ma skomplikowaną sytuację rodzinną, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze będzie łatwo, że ta przeszłość już zawsze będzie gościła w naszym wspólnym życiu, jeśli myślimy na serio o byciu razem. Być może, on nie jest gotowy na kolejny stał związek, bo nie poradził sobie jeszcze ze zorganizowaniem nowej rzeczywistości. Absorbuje go chęć utrzymania jak najlepszych relacji z dziećmi.

Zbyt duża presja

Potrafimy ją wytworzyć. Nasza zakochana wyobraźnia zbyt szybko tworzy wspaniałe scenariusze… Ten, kto ma już za sobą jakieś związkowe doświadczenie, wie, jak szybko może prysnąć ta mydlana bańka, jaką jest pierwsze zauroczenie.  Twój partner może bać się, że wszystko dzieje się zbyt szybko – twoje plany na przyszłość również. Zależy mu na tobie, ale musi być pewny swoich uczuć, tego, że chce się zaangażować. To jest uczicwe rozwiązanie. Dokąd się spieszysz? Warto wyhamować, nie narzucać tempa – również dla własnego komfortu i „bezpieczeństwa”. Widzisz, że twój partner zaczyna reagować nerwowo na twoje wizje tworzenia wspólnego domu? Zatrzymaj się, ciesz tym, co udało się wam zbudować już teraz. Pomyśl, dlaczego się w nim zakochałaś? I pamiętaj, że najpiękniejsza miłość rozwija się naturalnie, w swoim tempie, jeśli oboje tego chcecie.

Podstawą udanego związku jest komunikacja. Warto mówić otwarcie o swoich potrzebach, obawach i oczekiwaniach. Tam, gdzie jest prawdziwe uczucie, lęki zostaną przezwyciężone.


Psychologia Związek

Słodka jesień: pomysły na proste i efektowne desery

Redakcja
Redakcja
3 listopada 2017
Słodka jesień
Fot. iStock / Nikolay_Donetsk
 

Kiedy wieczory stają się dłuższe, za oknem szaro i zimno, a samopoczucie spada, pora na przygotowanie słodkości, które rozgrzeją każdy zmysł, szczególnie jesienią.

Uginające się pod ciężarem jesiennych smakołyków stragany są inspiracją do stworzenia prawdziwych kulinarnych cudów. Miód, sezonowe owoce i aromatyczne korzenne przyprawy to niektóre z naturalnych skarbów, po które chętnie sięgamy podczas obniżonych temperatur.

Gruszki w cieście

Pieczone, soczyste gruszki to prawdziwy hit jesiennego sezonu. Nadziane orzechami włoskimi i rodzynkami dodadzą witamin i poprawią koncentrację. Prawdziwie elegancką kompozycję pozwoli uzyskać otoczenie owoców ciastem francuskim. Całość zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni Celsjusza.

Dyniowy mus

Dynia może być nie tylko ozdobą, która ozdobi nasz jesienny parapet. Przygotowana na słodko z dodatkiem czekolady rozgoni wszystkie smutki. Pokrojoną na mniejsze części dynię zapiekamy w piekarniku, następnie miksujemy blenderem. Dodajemy deserową czekoladę, banana, odrobinę cynamonu i mielonego imbiru.

Karmel i jabłka

Prosty deser jabłkowo-karmelowy jest idealnym smakołykiem na jesienne wieczory. Do pokrojonych w kostkę owoców dodajemy cynamon, cukier i odrobinę masła. Całość mieszamy i smażymy przez kilka minut, aż zmiękną jabłka. Kiedy deser ostygnie, dodajemy karmel, bitą śmietanę oraz granolę.

Nastrojowe donuty

Słodka jesień

Fot. iStock / bhofack2

Drożdżowe i mięciutkie donuty z pewnością przypadną do gustu każdemu łasuchowi. Do klasycznego ciasta z użyciem drożdży, mleka, masła, mąki i jajek, dodajemy kojący ekstrakt z wanilii, a także kakao. Po usmażeniu, ciasto ozdabiamy płynną czekoladą i obsypujemy je posiekanymi orzechami.

Niebo pod kruszonką

Prosty i smaczny deser można zrobić już w kilkanaście minut. Sezonowe przysmaki przydadzą się do przygotowania crumble, czyli zapiekanych pod kruszonką owoców. Klasyczny przepis na kruszonkę z wykorzystaniem mąki i cukru wzbogacimy, dodając migdały. Umyte, z usuniętymi pestkami śliwki posypujemy cukrem i cynamonem. Po ułożeniu w naczyniu żaroodpornym wkładamy do piekarnika o temperaturze ok 190 stopni. – Doskonałym dodatkiem do tego deseru będą lody – szczególnie waniliowe lub śmietankowe, które uzupełnią smak dorzuconych do kruszonki migdałów. Lody nadadzą ciastu charakteru, a także wzmocnią organizm na jesień – mówi Piotr Gąsiorowski, Dyrektor Marketingu PPL Koral, właściciela marki Bracia Koral – Lody Jak Dawniej. – Regularne spożywanie lodów przyczynia się do hartowania organizmu, dzięki czemu stajemy się bardziej odporni na zmiany temperatur – dodaje.


źródło: infowire.pl


Psychologia Związek

Kobieto, zacznij dzielić się obowiązkami ze swoim partnerem. 10 wskazówek, jak to zrobić

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 listopada 2017
Fot. iStock/DGLimages

Większość z nas z łatwością odnajduje się w różnych rolach społecznych – jesteśmy córkami, żonami, matkami i przyjaciółkami. Mamy jednak tendencję do tego, by brać na siebie zbyt wiele obowiązków. Szczególnie tych domowych i związanych z wychowywaniem dzieci. Przez lata wpajano nam przecież, że to kobieta jest odpowiedzialna na ognisko domowe i opiekę nad dziećmi. O ile w pierwszych miesiącach życia dzieci naturalnym jest, że to kobieta więcej czasu poświęca potomstwu, później warto podzielić się obowiązkami z partnerem. 

Zaakceptuj różnice

Niektóre z nas wolą wszystkim zajmować się same, bo są głęboko przekonane, że zrobią to najlepiej. Czas zaakceptować fakt, że to, że ktoś robi coś inaczej, wcale nie oznacza, że robi to gorzej. Ta zasada sprawdza się szczególnie w kwestii wychowywania dzieci. Jeżeli pogodzisz się z tym, że twój partner ma nieco inną wizję, jest bardziej czuły/srogi, woli bawić się z dziećmi w samolot niż czytać im książki, to zdecydowanie łatwiej będzie wam dzielić  się obowiązkami.

Bądźcie sobie pomocni

Wiem, wiem, to ty oczekujesz pomocy, więc dlaczego miałabyś jeszcze mu nadskakiwać. Po prostu dlatego, że tworzycie parę i mieszkacie pod jednym dachem. Warto być dla siebie życzliwym i okazywać sobie pomoc. To subtelny sposób, by zasygnalizować, że ty też potrzebujesz jego wsparcia. To skuteczniejsze, niż ciągłe pretensje i utyskiwania. Uważaj jednak, żeby nieopatrznie nie zacząć go we wszystkim wyręczać. Pytaj i proponuj pomoc wprost, ale nie rób wszystkiego za niego cichaczem za plecami. Jeżeli brudne ciuchy w magiczny sposób będą znikały z podłogi, raczej nie będzie się zastanawiał, jak do tego doszło.

Rozmawiajcie

Komunikacja to podstawa. Od niej zależy tak naprawdę wszystko. O swoich potrzebach i oczekiwaniach rozmawiaj na spokojnie, zamiast czekać aż zacznie ci się ulewać. Wtedy najczęściej zamiast wartościowej komunikacji mamy wyłącznie awanturę.  Mów, na czym ci zależy i co chciałabyś zmienić. Pamiętaj też, by słuchać. Bo rozmowa to mówienie i słuchanie.

Bądź gotowa na błędy

No dobra, zrobił coś źle, popełnił jakiś błąd, ale to nie powód, by rozpalać mu na głowie ognisko. Nie dziw się, że on nie jest skoro do pomocy, skoro za każdym razem go krytykujesz lub komentujesz na głos, że jednak mogłaś zrobić to sama, bo tak to tylko więcej roboty masz przez niego.

Bądźcie ze sobą szczerzy

Najwięcej nieporozumień powstaje wtedy, gdy przestajemy się ze sobą bezpośrednio komunikować. Liczymy, że druga strona się domyśli, rzucamy aluzje i kąśliwe uwagi. Szczera postawa znacznie ułatwia funkcjonowanie pod jednym dachem i wspólne wychowywanie dzieci. Gdy coś cię zabolało, powiedz o tym otwarcie, zamiast tłumić w sobie złość.

Przestań być Zosią-Samosią

Najpierw bierzesz na siebie wszystkie obowiązki, a potem padasz ze zmęczenia. Niby masz dość, ale jednak nie chcesz niczyjej pomocy. Już nawet przyzwyczaiłaś się do roli cierpiętnicy, która jest umordowana od świtu do nocy. Przestań czuć się odpowiedzialna za wszystko. Jest was dwoje, działajcie razem, wymieniajcie się i pomagajcie sobie.

Doceniaj

Ok, wiemy, że odkurzenie mieszkania, umycie naczyń czy wykąpanie dzieci nie jest czymś, za co trzeba dziękować na kolanach z butelką szampana w ręku. Warto jednak w prosty sposób doceniać wszystkie pozytywne gesty i zachowania. Uśmiech, przytulenie, pocałunek czy zwykłe „Kurczę, dzięki, bardzo mi pomogłeś” wystarczy. Wszyscy zdecydowanie chętniej się w coś angażujemy, gdy nasze wysiłki są zauważane i doceniane.

Pozwól dowodzić

W kwestii prowadzenia domu i wychowywania dzieci lubimy wieść prym. Chcemy dowodzić i zarządzać, bo wydaje nam się, że znamy się na tym najlepiej. Niekoniecznie. Męskie rozwiązania bywają niekiedy skuteczniejsze. Pozwól mu czasem przejąć pałeczkę. A jeszcze lepiej – nauczcie się kompromisów. Bądźcie partnerami, którzy wzajemnie się uzupełniają i wspierają, zamiast ciągle walczyć o władzę.

Przestań matkować

Często traktujemy naszych partnerów, jak kolejne dzieci. Nawet wtedy, gdy oni sami nie chcą się w tej roli znaleźć. Potrafimy spędzić pół dnia przy garach, a potem jeszcze nakrywamy do stołu i podtykamy talerz pod nos, wpatrzone w  faceta wielkimi oczami i czekające na słowa uznania. Podasz też coś do picia, jeśli wcześniej tego nie zrobiłaś. Potem zabierzesz talerz, wstawisz do zlewu, umyjesz. Nie wyręczaj go we wszystkim.

Miejcie czas dla siebie

Oczywiście, dzieci same się nie ogarną, a dom nie posprząta. Ważne jednak, byście w tych codziennych obowiązkach znaleźli chwilę dla siebie. Jeżeli razem będzie większość domowych prac, okaże się, że macie więcej czasu dla siebie. Co więcej, między wami zacznie się po prostu układać.  Warto w ten sposób przedstawić to partnerowi, zamiast krzyczeć, że jest leniem.


 

Inspiracja: Parenting Nation


Zobacz także

Słowa robią różnicę

Słowa robią różnicę. Są takie, które umocnią twój związek, ale są i takie, które go osłabią

Jak inaczej powiedzieć kocham?

10 innych sposobów na to, by powiedzieć kocham

Zmarnowana młodość… Ilekroć nie wraca do tego pana, z trzęsącą się brodą oświadcza, że był miłością jej życia