Związek

Dam Ci wszystko, albo nie dam nic

Avatar
Towarzyska
13 stycznia 2017
 

„za mało się chciało, zbyt często widziało
powody dla swej niewygody
bywało, że było niemiło
coś się oderwało, coś się nie kleiło
gdy ledwo się tliło to nie podsycało się
ognia i w końcu gasiło
za rzadko bywało za późno wracało
za mało się chciało…”

Jeżdżąc codziennie komunikacją miejską mijamy setki jak nie tysiące ludzi, patrzymy na siebie, wpatrujemy się w siebie, patrzymy na te obce twarze, które gdzieś podróżują. Każdy ma jakiś cel swojej podróży. Siedząc na przeciwko innych w metrze, albo zerkamy mimowolnie na innych pasażerów, albo wsadzimy głowę w telefon i przewijamy różnego rodzaju aplikacje, albo czytamy książki, ewentualnie możemy swój wzrok zawiesić na tym przystojnym Panu który siedzi naprzeciwko nas. Ukradkiem zerkamy na nieznajomego, obserwujemy, uśmiechamy się, patrzymy co czyta, jak jest ubrany, zastanawiamy się gdzie jedzie, nasze spojrzenia się krzyżują, przez chwilę szybciej nam biję serce, świdruję nas swoim spojrzeniem, i co? I nic, wysiada na następnym przystanku.
Nic nie trwa wiecznie i to, że się do nas uśmiechnął też nic nie znaczy, to było miłe i czarujące, ale czar prysł, razem z zamykającymi się drzwiami wagonu i głosem „następna stacja Pole Mokotowskie“. A my dalej zanurzamy się w czytanie, bo mamy jeszcze kilka stacji do przejechania, ale myślimy, kurczę fajnie by było zobaczyć go jeszcze raz. Mija parę dni i sytuacja się powtarza, tym razem, podchodzi wyciąga do nas rękę i mówi: „Cześć Sebastian jestem, miło mi”… Takie sytuacje na pewno, gdzieś na świecie mają miejsce.

Czasem wystarczy jedno spojrzenie i wiesz, że to temu facetowi będziesz prała skarpetki do końca życia, czasem wystarczy wymiana kilku zdań i od razu wiesz, że z tym Panem już raczej się nie dogadasz, czasem dajesz komuś rok na to aby Cię poznał i na koniec słyszysz, że będziesz wspaniałą matką, ale to jednak nie to.
Ludzie poznają się w różnych okolicznościach, w różnych momentach, w różnych środkach komunikacji. Wpadają na siebie wtedy kiedy najmniej się tego spodziewają, to przychodzi z zaskoczenia. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, bo pierwszego wrażenia nie można zrobić drugi raz. Tak, więc uważaj też co czytasz w metrze, bo to również przykuwa uwagę 😉

A co gdy dostajesz ogromną szansę od życia, aby mocno „odbić się od dna“, szansę na miłość, ale obawiasz się i nic w tym dziwnego, bo jak dowiedzieć się, że to jest ten jedyny na całe życie, jak się przekonać, że warto zaryzykować, jak dać mu szansę skoro tyle razy dostałaś po dupie.

Podobno jak człowiek nie spróbuje to się nie dowie, ale coraz bardziej nie chcemy już próbować, bawić się, smakować, lubimy jasne, konkretne sytuacje i decyzje.
To jak z jedzeniem, jeśli czegoś nie lubisz, to chociaż spróbuj. Bzdura skoro, nie lubię to nie! I nie mam zamiaru próbować. Po prostu nie lubimy rozczarowań i tyle.

„pytałem, błagałem, chodziłem, dzwoniłem
pisałem, płakałem, patrzyłem
milczałaś, czekałaś, myślałaś, nie dałaś
się dotknąć i nie dotykałaś
przeczekać, uciekać, nie spotkać człowieka
już ze mnie nadzieja wycieka
czy będzie znów lepiej, czy może być gorzej
czy coś tu pomoże…”

Myślimy, żyjemy, czujemy według pewnych schematów.

W naszym świecie są rzeczy dobre i złe, choć kolorów jest wiele, to albo jest coś czarne, albo białe, nigdy czerwone, są przykłady konkretnie zdefiniowane. W miłości, albo się kogoś kocha, albo nie. Albo się chcę z kimś być albo nie. Jest miłość i jej brak.
Albo jesteśmy szczęśliwi albo nie, albo kochamy, albo nie… nie ma nic pomiędzy!

Jeśli lekarz pierwszego kontaktu mógłby wystawiać receptę na miłość to nasza służba zdrowia by już dawno zbankrutowała.
Niestety nie ma recepty na prawdziwą miłość, a do większości specjalistów chodzimy prywatnie.

Nie zawsze odczuwanie motyli w brzuchu będzie wiązało się ze świadomością, że to związek na całe życie. Jeśli chcesz mieć coś na całe życie to zrób sobie tatuaż, choć i to można już dzisiaj usuwać. Osoby które nie lubią rozczarowań, nie angażują się zbyt mocno i zbyt szybko. Bardzo łatwo jest kogoś upolować, rozkochać w sobie i odstawić w kąt, ale zdecydowanie trudniej jest wziąć tę miłość w ręce i przenieść ją przez całe życie.
Miłość to ogromne zobowiązanie, miłość jest dla tych którzy potrafią wziąć sprawy w swoje ręce, szanują ludzi a przede wszystkim szanują siebie i wzbudzają zaufanie.

Albo dam Ci wszystko, albo nie dam nic. Albo się zakocham i Cię pokocham, albo umrę w samotności z setką kotów, popijając tanie wino.

Nie raz i nie dwa, upadałam głową prosto w piach, miało być pięknie, a jednak nie było, miało nie wiać w oczy, a wiał silny wiatr. Nie można leżeć długo z głową w piachu, trzeba wstać wypluć ten cholerny piach z ust, wytrzepać z ubrań, butów, włosów i iść dalej i żyć dalej.
Dlatego właśnie nie lubię morza i plaży, bo nie lubię tego cholernego piachu w oczach!

Z miłością jest jak ze skokiem na bungee, to sport tylko dla odważnych, to dla tych co nie boją się wyzwań. Albo decydujesz się skoczyć, albo możesz patrzeć jak skaczą inni. 

„miłość jest czy nie ma miłości”

Ta piosenka pasuje tu idealnie…

Cytaty z utworu Akurat – Miłość,
zdjęcie unsplash.com

Zapraszam po więcej:

https://towarzyska.wordpress.com/2017/01/12/dam-ci-wszystko-albo-nie-dam-nic/

 

Towarzyska.


Związek

CZY BRODA MA SIŁĘ PRZYCIĄGANIA KOBIET ?

Avatar
Towarzyska
2 września 2017
 

Brodacze czy jednak na gładko ?

Broda! Podobno jest ona symbolem męskości – tak, jak grzebień u koguta, czy grzywa u lwa. Co ciekawe, zawsze, gdy zmienia się model męskości, zmienia się również podejście do zarostu.

Czy broda ma siłę przyciągania kobiet ? Skąd na ulicach tylu brodaczy ?

Czy to moda, czy własna niezależność ?

Kiedyś broda kojarzyła się tylko z hipsterami, którzy wzorując się na hollywoodzkich amantach i niezależnych muzykach, z kilkudniowym nieładem na głowie i brodą. Jak również z tą bardzie wystylizowaną częścią męskiego społeczeństwa czyli biznesmeni, których zarost jest bardziej zdyscyplinowany i wypielęgnowany. Dziś  na ulicach przybywa z tygodnia na tydzień coraz więcej brodaczy i wcale to nie są tylko hipsterzy ani biznesmeni. Nie ma co zaprzeczać, ale od kilku sezonów brody są naprawdę modne.

W ostatnim czasie internet pęka w szwach od zdjęć brodatych facetów. W świecie celebrytów istnieje nawet facet określający się mianem ekskluzywnego menela z brodą 🙂

CHŁOPCY MAJĄ AKSAMITNE BUŹKI, IDEALNIE GŁADKIE, POZBAWIONE WYRAZU CZY MĘSTWA. DLATEGO WOLĘ BRODACZY, ŻEBY JAKO KOBIETA MÓC CZUĆ SIĘ KOBIECO PRZY MĘŻCZYŹNIE, NIE CHŁOPCU.” 

Czyżby zadbani i gładko ogoleni faceci zostali zepchnięci na drugi tor?

Broda to styl sam w sobie, nie każdy może ją nosić i nie każdemu pasuje.

Czy mężczyźni wykorzystują ten fakt, że my kobiety lubimy ich zarost i stąd na ulicach tylu brodaczy?! Badania na Uniwersytecie w Southern Queensland dowiodły, że u mężczyzn, którzy hodują brodę zwiększa się ilość testosteronu! Broda od zawsze to znak siły, dominacji,  mówiąc krótko to idealna oznaka męskości.

Zdecydowanie i nie ma co ukrywać, zarost sam w sobie jest seksi i przyciąga choćby kobiecy wzrok, oczywiście mam tu na myśli ten procent pań które lubią mężczyzn z zarostem, czyli jakieś 90%! Zarost dodaje męskiej twarzy, dużo charakteru i pewności siebie. W pokoju pełnym atrakcyjnych mężczyzn, kobieta wybierze właśnie brodacza, na nim „zawiesi oko”. To on jest dla niej tą wisienką na torcie… Ja osobiści uwielbiam brodaczy ponieważ są przeciwieństwem wymuskanych chłopczyków, metroseksualnych o kobiecych cechach lub szarych niczym niewyróżniających się mężczyzn, lubię męskie zarosty, a już zwłaszcza takie kilkudniowe.

Jeśli masz chęć na więcej zapraszam do obserwowania:

https://towarzyska.wordpress.com/2017/07/31/czy-broda-ma-sile-przyciagania-kobiet/


Związek

„Może to właśnie ja? Nie odtrącaj mnie. Może ja właśnie mam wszystko, czego chcesz. – Ania Dąbrowska.

Avatar
Towarzyska
9 listopada 2016

 

06

„On zmienił mnie, mój Charlie, Charlie.
To zaczęło się latem, rok wstecz.
Mimo młodych lat, już zdążył gwiazdą być.
Jak wiesz, bardzo dobry miał styl.
Taki słodki miał styl”.

Ania Dąbrowska – polska wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów.
Pierwszy raz szerszej publiczności pokazała się w 2002 roku w programie rozrywkowym Idol, w którym zajęła 8. miejsce.
I od tego czasu wszystko się zaczęło.

 
W lutym 2004 roku wydała debiutancki album „Samotność po zmierzchu” i tak dokładnie co dwa lata pojawiały się kolejne.
Rok 2006 – „Kilka historii na ten sam temat”
Rok 2008 – „W spodniach czy w sukience”
Rok 2010 – „Ania Move”
Rok 2012 – „Bawię się świetnie”
no i szósty album studyjny na który trzeba było czekać trochę dłużej „Dla naiwnych marzycieli” rok 2016.

Pop, soul i muzyka(tak zwana)chilloutowa to cała Ania.
Doceniam sposób, w jaki wokalistka opowiada o miłości, ale na tej ostatniej płycie to już „dała czadu” za piosenkę „Staraj się nie czuć, mogłabym ją po rękach całować. Emocjonalna, wciągająca piosenka.

dsc_7883

 

„nie myśl za dużo to przecież zawsze się mści nie jesteś głupia naiwnym pięknie jest być staraj się nie czuć nie przyzwyczajaj się nie mów że kochasz to zawsze kończy się źle”

Sięgając po jej piosenki nigdy nie „bawię się świetnie” zawsze sięgam po nie w momentach spokojniejszych, trochę cięższych, w chwilach zwątpienia i zamyślenia czy chociażby podczas jazdy autem:) Jej piosenki nie chcą się zestarzeć bo np. „Inna”, „Charlie, Charlie” czy „Nigdy więcej nie tańcz ze mną” ciągle na czasie, ciągle na topie, ciągle po nie wracamy…

14484784_1091071407627433_5104465158616325350_n

14992062_1324070057638477_348774680580153215_n

 

 

„nie myśl, że ją spotkasz sama spędza czas
tak zwyczajnie wcześnie zawsze chodzi spać
nie udaje, że jest kimś nie stara się
słucha wciąż tych samych płyt nie nudzi się”

 

Na koncertach całą swoją duszę oddaje publiczności, nie raz byłam i jeszcze nie raz będę, wychodzę z założenie, że najlepiej spożytkowane pieniądze to te wydane na bilety na koncerty, nigdzie indziej jak tylko na koncertach można posłuchać muzyki najlepiej, te emocje i wrażenia są tylko nasze. Głos Anki jeszcze długo po całym wydarzeniu dźwięczy w uszach… od paru ładnych już lat jestem jej zadeklarowaną fanką, czaruje głosem, jest wspaniała, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju! Uwielbiam ją za każdy wers i każdy dźwięk!
Największą wygraną była dla mnie możliwość odsłuchu płyty „Dla naiwnych marzycieli” nim trafiła na półki do sklepów, w bardzo kameralnej atmosferze na premierę było zaproszonych tylko kilka osób, w tym również sama Ania we własnej osobie spotkała się ze słuchaczami, wspólne zdjęcia, uściski dłoni, kilka wymienionych zdań – wspaniały to był wieczór.

_1402023123

Najbliższy koncert w Warszawie

już 14 grudnia w Stodole.

https://www.facebook.com/events/318957111771724/

Puentą tego wpisu będzie tylko jedno zdanie:
„Mam Ciebie tylko w głowie i to wystarczy mi”!
Foto: Fot. Zuza Krajewska/LAF AM -Viva / http://www.aniadabrowska.com/#gallery / moje prywatne