Lifestyle Związek

Czasami najtrudniejsza w odchodzeniu jest samotność, więc zostajesz, bo znikąd nie dostajesz wsparcia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 lipca 2016
Fot. iStock/Marjot
 

Nie wiem, gdzie wtedy byłam – dziwne, prawda, bo nadal tutaj tkwię. Nie odeszłam od niego, po tamtym spotkaniu, nie jestem pewna czy to dobrze czy źle, czy cokolwiek się już skończyło czy dopiero zakończy. Siedzimy trochę jak zaczarowane sięgając po filiżankę częściej niż zwykle, żeby zapełnić czymś milczenie.

Było późne popołudnie, gdy wychodziłyśmy, padało. Wiele razy przecież rozmawiałyśmy o tym, co się dzieje, co u mnie się dzieje, a jednak tym razem to  zupełnie co innego. To trochę ironiczne – że łatwiej nam rozmawiać z kawałkiem plastiku niż patrząc sobie w oczy. Jakby wina „na żywo” była cięższa, a problemy bardziej prawdziwe.

Już długo oswajałam cię z naszym spotkaniem.

– Chodźmy proszę, gdzieś na kawę, żebyśmy mogły spokojnie porozmawiać, jak już przyjedziesz – szeptałam ci mamo do słuchawki, a ty odpowiadałaś  – Tak, zobaczymy…

– Przecież wiesz, że przy A. nie będzie okazji.

– Tak, tak – mówiłaś lekko już przygaszonym głosem. A ja jednak żyłam nadzieją, że gdy ci się wypłaczę na ramieniu, wszystko jakoś się ułoży. Nie umiem ci tego powiedzieć, i chyba nie chcę – to była bardzo gorzka kawa, choć obie tak starannie wycierałyśmy serwetką swoje rozczarowanie.

Siedzimy sięgając po filiżankę częściej niż zwykle, żeby zapełnić czymś ciszę. Czyjeś życie właśnie rozpada się na kawałeczki – brzdęk, filiżanka uderza o spodeczek, jakby to była najzwyklejsza środa świata. Łzy napływają mi do oczu – brzdęk… Mówię, czekam, tak bardzo chcę usłyszeć coś, co wszystko dla mnie zmieni, jakoś magicznie pchnie mnie do przodu, albo strzeli mocno w policzek – brzdęk – cokolwiek, to taka chwila, w której wyczekuje się, nawet największego banału świata – brzdęk…

A przecież jeszcze wczoraj rozmawiałyśmy przez telefon, znasz tę moją historię nazbyt dobrze. Żyjesz w niej. Dziwisz się, złościsz, nie rozumiesz, jak tak  można – pływać we własnej obojętności, i ciągle czekać na coś, mieć nadzieję, że po prostu będzie lepiej, a problemy same się rozwiążą.

Moja historia jest taka zwyczajna. Przez chwilę myślałam nawet, że wyjątkowa, bo inna niż te, które obserwowałam. Tymczasem poczułam, jakby nagle jakieś złe duchy zamieniły moje wszystkie koszmary w jawę. Przecież ja tak bardzo nie chciałam, żebyśmy byli  jak inni – mijać się, zapomnieć co to dotyk, uśmiech, bycie – takie po prostu. Głupia ja, nawet w tym smutku nie ma nic niezwykłego – przecież inni też nigdy tego nie planowali, nie chcieli. Może część z nich płacze wieczorem w poduszkę, a rano znów udaje, że jest częścią idealnie działającej maszyny. Takiej, która z wiekiem już nie potrzebuje tej czułości, uważności…  Jednego się boję mamo, że będę tu już zawsze, nagle obudzę się i będę wiedziała, że tak przeżyłam życie, że moje dzieci pójdą kiedyś w świat z przekonaniem, że tak właśnie wygląda miłość, wspólne życie, że trzeba się z tym pogodzić.

Minęły już przecież trzy lata od naszej ostatniej ważnej rozmowy, mamo, a ja nadal nie umiem przesunąć się o milimetr. Jedyne co się zmieniło to to, że dzisiaj już nie wierzę, że zmienić się może. Przecież to tyle czasu. Przez trzy lata można tak wiele zrobić… Zbyt wiele, żeby wierzyć w bajki o nagłej odmianie życia.

… Słuchasz, chociaż znasz to prawie na pamięć. Zawsze jest tak samo: – Musicie się jakoś dogadać, córeczko – mówisz, a dla mnie każde słowo byłoby teraz lepsze. Wszystko byłoby bardziej atrakcyjne dla kogoś bez nadziei, niż ta niepewność decyzji, którą mam, zwątpienie, smutek, miotanie się rozpaczliwie, naprawdę.

Wiesz mamo, czasami najtrudniejsza w odchodzeniu jest samotność, więc zostajesz… Nie, to nie jest samotność, którą zgubisz w cudzym łóżku, to ta, która cię  nie opuszcza, mieszka cicho, nieustannie gdzieś z tyłu głowy. Zawsze chcesz odejść gdzieś, choćby to miało być ciepłe poklepanie po ramieniu, odrobina zrozumienia – a ja wiem, że moje odejście zawsze będzie dla ciebie, mamo, zbyt trudne, niewygodne.

Nie z powodu strachu przed resztą świata i zawodem jaki sprawię tobie moim życiem. Nie winię cię, wiem jak bardzo nie wierzysz, że dobra może być inna droga, albo że nic już innego nie zostało. I może masz rację, chciałabym dziś w to wierzyć, po kilku latach dryfowania gdzieś myślami po tym, „jakby to było, gdyby…”.

Wiem, że nie możesz, nie potrafisz inaczej – po prostu powiedzieć mi „co by się nie działo jestem z tobą”. Nie możesz powiedzieć „rozumiem cię”, „nie martw się, to nie koniec świata” – bo choć tak wiele w życiu już dla mnie zmieniłaś, ta moja decyzja byłby dla ciebie jednak końcem świata. To wybór, którego nie umiesz dokonać, między córką a tym wszystkim,  w co w życiu wierzysz. Że zawsze, że do końca, że pomimo wszystko… Dla ciebie pochwalanie tego, że chcę odejść, to wzięcie za moje być może złe wybory odpowiedzialności…. Wiem, że nie umiałabyś się z tym budzić co rano…

Wiem, że wszystko w tobie krzyczy, choć milczysz jak zaklęta. I choć ja naprawdę, mamo, to wszystko wiem – to nadal boli tak samo.

Chyba obie się tym spotkaniem rozczarowałyśmy, mamo. Nie sobą, tym że tak wiele jest znów pomiędzy nami – a każda z nas wie i rozumie, dlaczego ta druga nie może się już bliżej niej przysunąć. Dziś wiem, że nie zawsze będziesz na mnie gdzieś czekać, nawet ty. Może nie jestem jeszcze dość duża, żeby to nie miało znaczenia.


Lifestyle Związek

Mówisz, że to banał? Życie składa się z samych banałów!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
18 lipca 2016
Życie składa się z samych banałów
Fot. iStock / vladans
 

Banał, frazes, komunał, stara śpiewka – ile razy zdarzyło ci się tak pomyśleć słysząc kolejny raz to samo zdanie? Ileż można tak w kółko rzucać mądrymi powiedzeniami i do znudzenia powtarzać trywialne wyrażenia? A co jeśli powiem ci, że to nie są truizmy i puste słowa, ale czysta prawda? I nawet jeśli nasze życie nie jest banalne i schematyczne, to i tak składa się z ….  samych banałów! Bo gdyby zacząć je analizować, to właśnie w tych utartych zdaniach dostrzeże się życiową słuszność i rację.

Pieniądze szczęścia nie dają

Któż z nas nie marzy o wygranej w totka albo wielkiej fortunie otrzymanej w spadku po dalekim krewnym z Ameryki. Fajnie jest mieć pieniądze, nawet bardzo, ale ich posiadanie nie oznacza rozwiązania naszych wszystkich trosk i problemów. Co więcej, liczne przykłady pokazują, że nagłe zyskanie milionów powoduje jeszcze większe problemy i utratę majątku w krótkim czasie! Zamożni ludzie nie są kuloodporni, bezproblemowi nieśmiertelni, a wraz z sześcioma zerami na koncie nie otrzymuje się pakietu „i żyli długo i szczęśliwie”. Gdyby to było takie proste… Kupić można bardzo wiele, ale wciąż to, co najcenniejsze jest… darmowe- prawdziwa miłość i przyjaźń na zasobność portfela nie patrzy.

Zdrowie jest najważniejsze

Banał? Najprawdziwsza prawda! Dopóki mamy się dobrze i nie chorujemy, możemy niemal wszystko, a świat stoi przed nami otworem. Zdrowia nie kupisz, nie wygrasz go na loterii, straconego możesz już nie odzywać. Nie czekaj, by przekonać się na własnej skórze, że najbardziej doceniamy coś wtedy, gdy to stracimy.  Dbaj o siebie i swoich najbliższych, przestań narzekać i marudzić, zacznij żyć i spełniać swoje marzenia – nigdy nie wiadomo, czy mityczne „później”, na które je odkładasz kiedykolwiek nadejdzie.

Miłość pokona wszystko

Od romantycznego uczucia dwojga kochanków, które trwa pomimo dzielących ich różnic, kilometrów, lat lub choroby, po miłość rodziców do dziecka, czyniącą cuda i często wygrywającą nawet ze śmiercią. Na świecie jest tyle historii dowodzących siłę miłości, że nie wierzyć w jej moc po prostu nie wypada. I nie ważne, czy to sprawka losu, boskich kombinacji, diabelskich machlojek, dobrych wróżek czy hormonów buszujących w naszym ciele – miłość jest piękna, wszechmocna i niezwykle pożądana!

Fot. Pixabay/ Unsplash/ CC0 Public Domain

Fot. Pixabay/ Unsplash/ CC0 Public Domain

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

W doli i w niedoli, w szczęściu i w kłopocie, na wozie i pod wozem- prawdziwy przyjaciele nie opuści nas w żadnej sytuacji. Będzie służył radą i wsparciem, stanie na głowie by rozwiązać nasze problemy lub po prostu, będzie obok, potrzyma za rękę i przypomni wszystkie śmieszne zdarzenia z przeszłości, by choć na chwilę wywołać uśmiech na naszej twarzy. Prawdziwych przyjaciół ze świecą szukać, więc jak już takiego znajdziecie, to trzymajcie się blisko i dbajcie o tę relację niczym o najcenniejszy skarb.

Rodzina jest twoja siłą

Bo nawet wielkie sukcesy zawodowe, cenne osiągnięcia osobiste i prywatne zwycięstwa lepiej smakują, gdy ma się z kim otworzyć przysłowiowego szampana. I choć mówią, że z rodziną najlepiej na zdjęciach, to właśnie ona daje nam siłę, jest nasza przystanią i oazą bezpieczeństwa. Jasne, czasami mamy dosyć mężów, dzieciaków, nadopiekuńczych matek, wścibskich ciotek i zrzędzących wujków, ale świadomość, że gdzieś tam są, że w razie czego pomogą i staną za nami murem, jest niezwykle budująca.

Nie ma ludzi niezastąpionych

Kolejna prawda życiowa – niezastąpionych nie ma. Na szczęście są ci niezapomniani, którzy mają sobie coś magicznego i wyjątkowego. Bo nawet jeśli kogoś można zastąpić, to nie zawsze się chce. W końcu nie jesteśmy maszynami, różnimy się między sobą, mamy swoje uczucia, emocje, charaktery i temperamenty, słabości i niedoskonałości. Jak mawia moja przyjaciółka, zalety są przereklamowane – to właśnie za wady trzeba lubić innych.

Najważniejsze jest to, co w środku

Uroda, symetryczność budowy, proporcje wymiarów ciała – jesteśmy biologicznie zaprogramowani, by właśnie te cechy wyglądu stanowiły w pierwszej kolejności o tym, czy ktoś jest dla nas atrakcyjny. Ale choć te przymioty wzbudzają nasze zainteresowanie, to o jego utrzymaniu decydują już zupełnie inne. Charakter, inteligencja, uczuciowość, zdolność do empatii i współodczuwania, poczucie humoru – na pierwszy rzut oka trudno je ocenić, a później trudno przecenić we wzajemnych relacjach. Ludzie -wydmuszki, piękni na zewnątrz i puści w środku, może i są pociągający, ale po pewnym czasie strasznie nudni!

Dobro, które dajesz, powraca

Ponoć trzepot skrzydeł motyla na jednym krańcu świata, może spowodować potężne tsunami na jego drugim końcu. Skoro tak mała rzecz może wywołać coś wielkiego, to pomyśl, ile możesz zdziałać ty sama! Nie musisz od razu rzucać wszystkiego, rozprzedawać majątek i jechać w dzicz budować nowe miasteczka lub opatrywać rannych. Myśl globalnie, działaj lokalnie! Wokół siebie na pewno znajdziesz kogoś, komu możesz pomóc, ofiarować mu trochę dobra, przekazać pozytywną energię. Szczęście to jedyna rzecz, która podzielona zostaje pomnożona, a dobro powróci do ciebie ze zdwojoną siłą – może nie już, zaraz, następnego dnia, ale w ostatecznym rozrachunku bilans zysków będzie o wiele większy niż strat. Spróbuj, a sama się przekonasz, że to nie są puste słowa.


Lifestyle Związek

Wyrzuć z łóżka nudę i rutynę. 6 niezawodnych patentów na podkręcenie atmosfery w sypialni

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
17 lipca 2016
Fot. iStock/franckreporter

Gdy do partnerskiej sypialni wedrze się rutyna, seks zamiast być mistycznym połączeniem dwojga ciał i dusz, rozkoszną chwilą spełnienia i przeżyciem godnym poetyckich strof, staje się jedną z wielu czynności warunkowanych przez naturę, zwykłym aktem podyktowanym pierwotnymi instynktami człowieka. Nie trzeba od razu zamieniać się w mrocznego Grey’a by podgrzać miłosną atmosferę – czasem wystarczy wprowadzić kilka zmian i przełamać dobrze znane schematy.

Powiedz „nie” starej piżamie

Flanelowa, trochę już rozciągnięta tu i ówdzie, a nawet z plamą po lodach czekoladowych, która upamiętnia nocną randkę z lodówką w chwili słabości – do spania taka piżama pewnie jest najlepsza i najwygodniejsza. Ale nie o spanie nam przecież tutaj chodzi! Czasami warto założyć coś mniej komfortowego, by wywołać szybsze krążenie krwi u partnera – tym bardziej, że jeśli pójdzie po twojej myśli, długo nie będziesz tego mieć na sobie… Te wszystkie tiule, hafty, koronki i prześwity naprawdę robią na facetach wrażenie. I nie bój się, że będziesz wyglądać jak w przebraniu albo z filmu 18+, bo z pewnością znajdziesz coś ładnego, gustownego i efektownego jednocześnie.

Wejdź w rolę

A gdyby tak na chwilę zostać aktorką, zamienić się w kogoś innego i trochę poudawać? Odgrywanie ról to nie tylko świetny sposób na grę wstępną i zabawę, ale także oznaka wielkiego zaufania i pewności.  Wymaga od partnerów pokazania swoich pragnień, podzielenia się ukrytymi marzeniami i fantazjami, dobrej komunikacji i większego otwarcia się na drugą osobę. O czym marzy twój mężczyzna? Co ty sama chciałabyś przeżyć w sypialni? Seks z groźnym policjantem, ekscytujące spotkanie z nieznajomym, a może facet – drwal w typie macho? Wyobraźnia i fantazja górą, daj im się czasami ponieść!

Wyjdź z łóżka!

Paradoksalnie, by nie dopuścić do nudy i rutyny w łóżku, dobrze jest czasami z niego wyjść. Nie zawsze seks musi odbywać się w niedzielę i co drugi wtorek, pod kołdrą i przy zgaszonym świetle. W wannie, pod prysznicem, na pralce, na stole, na kanapie w salonie, na podłodze, na balkonie, w garażu… Tyle możliwości, a jeszcze nie wyszliśmy z domu! Tylko upewnij się, że dzieciaki nie wejdą w najmniej odpowiednim momencie, a sąsiedzi nie mają darmowego kina dla dorosłych – no chyba, że właśnie to cię kręci…

Fot. iStock/ Kuzmichstudio

Fot. iStock/ Kuzmichstudio

Dodaj nieco aromatu…

Żele intymne to świetny sposób na pobudzenie zmysłów i zwiększenie doznań płynących ze zbliżenia. Na rynku znaleźć można stymulujące, pobudzające, wydłużające przyjemność, w różnych zapachach – od owocowych po kwiatowe. Można wykorzystać je jako zwykłe lubrykanty lub użyć do masowania partnera – taka gra wstępna z pewnością pobudzi wszystkie jego zmysły.  Oprócz fikuśnych specyfików przydadzą się też stare dobre świeczki zapachowe, które pomogą w „zbudowaniu” odpowiedniej atmosfery oraz zmysłowe perfumy – ubranej w piękny zapach kobiecie trudno się oprzeć. Coco Chanel ponoć twierdziła, że kobieta powinna nakładać perfumy wszędzie tam, gdzie chce być całowana, więc do dzieła!

… a nawet i smaku

Można przenieść seks do kuchni, a można też… kuchnię do seksu. Nie od dziś przecież wiadomo, że dobre jedzenie może być przyjemnością porównywalną do orgazmu, a niektóre potrawy pobudzają nie tylko nasz zmysł smaku. Widziałaś film „Dziewięć i pół tygodnia”? Co ten Mickey Rourke wyczyniał z Kim Basinger i zawartością jej lodówki – i wcale nie chodzi o gotowanie! Bita śmietana, czekolada, miód, kostki lodu – o tym na pewno już niejedno słyszałaś. Nie ograniczaj się jednak, bądź kreatywna i wspólnie poszukujcie własnych smaków. Możecie też pokusić się o kupno specjalnych gadżetów, które urozmaicą wasze miłosne igraszki, takich jak jadalne żele, pasty do malowania ciała, a nawet jadalna bielizna. O kalorie się nie martw, bo szybko je spalisz…

Wyginaj śmiało ciało

Bo nie tylko pozycja misjonarska istnieje! Czy mówi ci coś słowo kamasutra? Uważa się ją za jeden z najobszerniejszych zbiorów pozycji seksualnych, ale to coś znacznie więcej niż zwykłe obrazki z instrukcją. Ten napisany przed wiekami, pochodzący z Indii traktat filozoficzny na temat seksualności i zachowań seksualnych, z pewnością wniesie do twojej sypialni powiew nowości i wypędzi z niej nudę. Nie musisz też być kobietą gumą i od razu stawać na głowie, bo nie wszystkie opisane pozycje wymagają cyrkowych umiejętności i mistrzowskiego wygimnastykowania. Spróbuj, a zdziwisz się, że na to nie wpadłaś, o tym nie pomyślałaś, że tak można nie wiedziałaś. To co dzisiaj – Przyczajony Tygrys czy Ukryty Smok? Cokolwiek wybierzesz, bawcie się dobrze!

Na podstawie: www.bustle.com


Leave Your Hat On ? – nie pies, nie wydra, nie mąż, nie żona. Ona.


Zobacz także

Kiedy w końcu zrozumiesz, że sama miłość w związku nie wystarczy, zaczniesz dbać o swoją żonę i przestaniesz być gównianym mężem?

Dlaczego tak bardzo pragniemy tych, którzy nas nie chcą?

9 rzeczy, których nie wiedzieliście o zdradzie. Nie musisz być nieszczęśliwy w związku, by zdradzić