Psychologia Związek

Co różni wiecznego chłopca od mężczyzny? 9 cech dojrzałego faceta

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 marca 2016
Co różni wiecznego chłopca od mężczyzny? 9 cech dojrzałego faceta
Fot.Splitshire / Daniel Nanescu / CC0 Public Domain
 

Nim zdecydujemy się na związek warto przyjrzeć się mężczyźnie, z którym chciałybyśmy związać nasze życie. Żeby uniknąć płaczu, rozczarowań i zgrzytania zębami może lepiej zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii. Tym sposobem łatwiej będzie nam dojść do wniosku, czy na swojej drodze spotkałyśmy dojrzałego mężczyznę, czy wiecznego chłopca, z którym życie niekoniecznie będzie usłane różami.

Dojrzały mężczyzna nie ucieka od trudnych rozmów

Nie reaguje agresywnie, gdy pytasz, co do ciebie naprawdę czuje, gdy chcesz porozmawiać o swoich wątpliwościach i obawach. Jasne, że mężczyźni mniej chętnie od kobiet rozmawiają o uczuciach, ale dojrzałość pozwala im podjąć taką rozmowę, a nie od niej uciekać i się wymigiwać.

Dojrzały mężczyzna dba o związek

Jemu poświęca energię i uwagę upewniając nas w tym, że mu zależy. Nie gra z nami w kotka i myszkę oczekując, że to my wyjdziemy z inicjatywą, będziemy o niego zabiegać. Jeśli mężczyźnie na nas zależy, to po prostu będzie o nas dbał i okazywał nam, jak bardzo jesteśmy dla niego ważne.

Dojrzały mężczyzna nie żyje z dnia na dzień

Wie, czego chce, do czego dąży. Nie wyklucza to w żaden sposób jego spontaniczności, ale nam daje poczucie bezpieczeństwa i pewność, że za chwilę to nie my będziemy musiały o wszystkim myśleć i brać na swoje barki odpowiedzialność za wspólne życie.

Dojrzały mężczyzna mówi, że kocha, gdy jest tego pewnym

Nie rzuca słów na wiatr, nie mówi od razu, że nigdy nie spotkał tak wyjątkowej kobiety, nigdy nie czuł tego, co przy nas. Tak zachowują się chłopcy, którym zależy na jak najszybszym zaciągnięciu nas do łóżka, a co mało ma wspólnego z prawdziwym uczuciem. Dojrzały mężczyzna powie, że kocha, gdy będzie tego pewnym. Na te słowa z pewnością warto zaczekać.

Dojrzały mężczyzna śmiało podejmuje decyzje

Nie odwleka pewnych rzeczy, a jeśli nie może o czymś zadecydować, to potrafi wyjaśnić, dlaczego zachowuje się w taki a nie inny sposób. Nie ucieka się do wymówek, błahych argumentów i mętnych tłumaczeń. Jeśli jest czegoś pewnym to w to wchodzi bez niepotrzebnej straty czasu na analizy.

Dojrzały mężczyzna bierze odpowiedzialność za swoje wybory

Nie szuka winnych tego, co mu się wydarza, tego w jakim zawodowym i życiowym miejscu jest. Świadomie ponosi konsekwencje swoich własnych wyborów.

Dojrzały mężczyzna ma przyjaciół, nie tylko kumpli

Zobacz w jakich relacjach żyje z ludźmi. Czy potrafi nawiązać długoletnie i stałe przyjaźnie, czy są to jedynie znajomości będące wynikiem jego życiowej obecnej sytuacji. Jeśli mężczyzna ma przyjaciół, ma wokół siebie ludzi, na których może polegać od lat i którzy mogą polegać na nim, to znaczy, że potrafi on również stworzyć stały i trwały związek.

Dojrzały mężczyzna nie musi nikomu niczego udowadniać

Nie potrzebuje akceptacji otoczenia, innych ludzi, czy twojej, żeby czuć się pewnym sam ze sobą. Nie musi dodawać sobie wartości ubraniami, gadżetami. Jemu jest dobrze ze sobą, lubi siebie i wie, na co go stać. Nie robi niczego na pokaz, żeby przypodobać się innym.

Dojrzały mężczyzna nie boi się okazywać słabości

Wzrusza się, smuci i płacze. Dla niego wrażliwość nie jest równoznaczna ze słabością, wręcz przeciwnie – okazywanie uczuć jest zupełnie naturalne. Nie boi się przyznać, że coś go dotyka, że nie zgadza się na czyjąś krzywdę. Potrafi o tym mówić, a nie ukradkiem ocierać łzy i uciekać od emocji.

Czy w jednym mężczyźnie można znaleźć te wszystkie cechy? Z pewnością tak, czasami trzeba mu tylko pozwolić je wszystkie pokazać. Nie traćcie czasu na niedojrzałych chłopców. Szukajcie miłości tam, gdzie zostanie ona doceniona i zrozumiana.


Psychologia Związek

Gdy perfekcyjność jest w cenie ona sukces buduje na ch*jowatości. Panie i panowie – Ch*jowa Pani Domu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 marca 2016
Fot. iStock / gpointstudio
 

„Hej-ho! Powoli budzę się z zimowego snu. U mnie bez zmian: rytualnie przypalam ciasta, psuję wszystko na potęgę i podziwiam sobie słońce przez brudne szyby okien. Zabijam nieświadomie kwiaty w doniczkach, wróżę z obierków, przeprowadzam eutanazję białych ubrań i robię wszystko, by ktoś czasem nie pomyślał, że pochodzę z dobrego domu. Panie, panowie. WIOSNA!”***

Kto wie, skąd pochodzi ten wpis? To jeden z pierwszych zapisków Ch*jowej Pani Domu. I pomyśleć, że gdyby niezapomniane pranie w pralce, to nikt nigdy by o niej usłyszał. – W niedzielę wieczorem przypomniałam sobie, że w piątek wstawiłam pranie. Kiedy zajrzałam do pralki, okazało się, że nie było czego wyciągać, wszystko zgniło. Nie powiem, trochę się wkurzyłam, ale też chciało mi się śmiać z własnej nieporadności – wspomina Magdalena Kostyszyn znana jako Ch*jowa Pani Domu.

Facebook/Chujowa Pani Domu

Facebook/Chujowa Pani Domu

Śmiali się też znajomi Magdy zachęcając ją do dalszych zwierzeń Ch*jowej Pani Domu. Jak to się dzieje, że żyjąc w czasach, gdy perfekcyjność jest w cenie, ktoś buduje swój sukces na „ch**jowatości”? Może to głęboko zakorzenione w nas poczucie, że najważniejszy jest wysprzątany dom, świeże ciasto i wyprasowane ubrania, musiało znaleźć upust w prześmiewczości.

My, kobiety korygujemy się, że nie chcemy być idealne, że mamy pełne prawo pozwalać sobie na błędy, na odpuszczenie wielu rzeczy. Tyle w teorii, w praktyce nadal szorujemy łazienkę przed przyjazdem teściowej i myjemy okna, bo „tak wypada”, a nie wtedy kiedy mamy na to chęci – choć z tą ochotą – przyznajmy – ciężko bywa.

Dziś wizyta ‚teściów’.
Pierwszy raz w życiu ogarnęłam się przed czasem i nie przywitam ich słowami: ‘Ojej, ale mnie zaskoczyliście, nie zdążyłam nawet posprzątać’.

Majdan z foteli (które w większości wzorowo zaniedbanych domostw służą za siedzisko oraz garderobę jednocześnie) wrzucam luzem do szafy. Rozstawiam graty po kątach, tak by z chaosu wyłoniło się światło, a wszystkie szpargały, których nie zdążę schować (ostatnio: wibrująca nakładka na penisa) naznaczam hasłem ‚dizajn udomowiony’. Powtarzam też w pamięci wyuczone kwestie, by nie wyszło na jaw, że ich przyszła synowa nie zna takich pojęć, jak: garmażerka, rękaw do pieczenia oraz karnisz : „Bo w dużych miastach, to nikt nie prasuje zasłon, wie mama?”, „Och, cukru to my już nie używamy ze dwa lata, w periodyku ‚Naj’ pisali, że to niezdrowo słodzić”, „Tak, tak, pies śpi z nami w łóżku. Dorota Sumińska mówiła, że to świetna forma terapii na stresy, tak zwana dogoterapia, no musieliście kiedyś o tym słyszeć”.

Pozostaje jeszcze kwestia cateringu. Tu jak zawsze sprawdza się niezastąpiona ciocia Alma, która piecze dla mnie ciasta. A jak wyjątkowo będę się nudzić, to szarpnę się na wykon mięsnego jeża – my, Chujowe Panie Domu pozwalamy sobie na to, na co zwykłe dziewczyny nie mają odwagi.

I chwała nam za to.

Magda tworząc Ch*jową Panią Domu w ogóle nie myślała o jakieś głębszej ideologii funpage’a. – Miał to być profil stricte rozrywkowy, powstał po to, żeby ktoś się uśmiechnął, dał lajka, udostępnił – tłumaczy. Jednak Ch*jowa Pani Domu dała Polkom impuls, pozwoliła trochę bardziej się otworzyć, dać sobie prawo do pośmiania się z siebie z własnych potknięć. Okazało się nagle, że można z dystansem spojrzeć na codzienność, a nawet na bycie kobietą.

Facebook/Chujowa Pani Domu/Zwierzątka udomowione

Facebook/Chujowa Pani Domu/Zwierzątka udomowione

Tyle tylko, że łatwo przychodzi nam śmianie się z wpadek innych, czy nawet naszych własnych, ale nie oszukujmy się  – zależy nam jednak na tym, żeby, jak przyjdą goście, w toalecie był miękki papier toaletowy. – Gdzieś głęboko mamy w sobie zakorzenioną odpowiedzialność za bycie perfekcyjną. I jeśli dzięki ChPD mogę trochę tę perfekcyjność odczarować – świetnie.

 Tego mi było trzeba! Poczucia, że ch*jowość (ch*jowatość?) może być tak wspaniała 🙂 Dziękuję za wszystkie lajki, komentarze i podzielenie się wpisem.

Wszyscy jesteśmy „ch*jowi” dlatego nie polubiliśmy „perfekcyjnej pani domu” Ch*jowi, po mojemu znaczy prawdziwi!

To nieprawda, że ChPD zarasta brudem. Magda przyznaje, że w jej mieszkaniu jest czysto, choć za czasów studenckich wiele się działo. – Pracuję w domu, więc łatwiej mi utrzymać porządek. Ale nie umiem gotować. Kompletnie. Choć bardzo się staram. Notorycznie przypalam coś w piekarniku, ale tłumaczę że to wina owego piekarnika, a nie moja. Pewnie coś z termostatem jest nie tak.

Facebook/Chujowa Pani Domu

Facebook/Chujowa Pani Domu

Powiedzenie głośno, że jest się nieperfekcyjnym wyzwala. To trochę jak zerwanie kajdan, które każdej kobiecie są nakładane i co najlepsze – najczęściej przez inną kobietę. Wiesz – umyłam wczoraj okna, na śniadanie upiekłam świeże bułki, wieczorem grałam z dziećmi w scrabble – wpędza kobiety w poczucie winy, że za mało się starają, za mało potrafią, za mało z siebie dają innym. – Mam w sobie przekonanie, że tak duże poparcie dla Ch*jowej Pani Domu to znak, że kobiety zatęskniły za normalnością, w końcu odważyły się mówić, że im też coś nie wyszło, że na coś nie ma mają ochoty. I kiedy spotykają się ze zrozumieniem, mają poczucie ulgi, że nie są same, dostają wsparcie, bo okazuje się, że ktoś miał te same lub jeszcze gorsze wpadki – mówi Magda dodając: – Szczytem moich możliwości było zabetonowanie odpływu brodzika. Wsypałam „kreta” i zamiast zalać gorącą, zalałam brodzik zimną wodą… Pamiętam, bo bardzo dużo kosztowała mnie ta pomyłka.

W dniu wczorajszym moja ulubiona sukienka nagle skończyła swój żywot. Żyłyśmy razem nierozłącznie przez dwa sezony, aż nagle jeb – Pani zaszalała i nastawiła pranie na 60 stopni, po czym wyciągnęła z bębna ubranie ni to filozofa, ni kloszarda. Uznała potem, że koszulina zasłużyła na godną śmierć, więc ani nie zdeklasowała jej do roli ścierki, ani nie włączyła w cykl życia kontenerów na śmieci. Przy zduszonym okrzyku ułożyła połać materiału na dnie czarnego worka…

Jak widać zabetonowanie brodzika, to nie jedyny problem ChPD. Dlaczego tak ją kochamy? Z cała pewnością za pomysłowość i kreatywność. Ale chyba przede wszystkim za to, że pozwala nam śmiać się z siebie, że odczarowuje mit wszystko potrafiącej kobiety i matki. Utożsamiamy się z nią. Mamy dosyć naszych idealnych domów, wyprasowanych ubrań. – Ja nie prasuję. Strzepuję porządnie ubranie przed powieszeniem. Żelazko wyciągam naprawdę w kryzysowych sytuacjach – śmieje się Magda. Nagle okazuje się, że nie musimy mieć wyrzutów sumienia, że nie myjemy codziennie podłogi i nie pierzemy co weekend firanek. Zamiast słyszeć: „Wiesz, ja dzisiaj upiekłam makowiec, pocerowałam skarpetki Mikołajowi”, możemy przeczytać:

Łkam i trochę szlocham, ronię łzy i zaciągam się katarem, bo wyszedł mi zakalec. Może zbyt mocno do serca wzięłam sobie piosenkę ‚This girl is on fire?’, może kupiłam nie te drożdże (data przydatności do spożycia 11.09. przypadek? Nie sądzę), może jednak jestem kulinarnie opóźniona w rozwoju?

Czym prędzej uciekam z miejsca zbrodni.
Nie będzie piekarnik pluł mi twarz.

– Na początku wrzucałam swoje wpadki, jak zaczęło mi ich brakować – wmyślałam. Z czasem czytelniczki zaczęły podsyłać swoje zdjęcia, opowieści, co im się nie udało. Teraz jest ich tak dużo, że trudno je wszystkie odczytać. Miłe jest bardzo, gdy słyszę, że teraz pojawienie się na stronie głównej ChPD to zaszczyt. Taka jednak jest prawda, że coraz trudniej mnie zaskoczyć, ale jak widać nadal można.

12832344_714666958672467_5767874516665385139_n

Magda podkreśla, że zawsze myślała, że swój sukces zbuduje na ambicji, na byciu idealnym współpracownikiem. Tymczasem sukces zrodził się z bycia sobą. Tak po prostu. – ChPD to dla mnie zaskoczenie, ale też radość. Otworzyła mi wiele drzwi, dostałam propozycje współpracy od różnych osób.

Ja na przykład kiedyś porwana świątecznym prądem postanowiłam że zrobię pierniczki. Masła było z pół kostki, a że masła nie lubię, a i wyjaśnione nie było za bardzo co ja z tym masłem mam zrobić to powiedziałam sobie w duchu „pi**dole cię masło”. Pierniczki skruszały szybciej niż się spodziewałam, bo już w piekarniku, na czarno.

Dlaczego tak bardzo kochamy ChPD? Bo daje nam przyzwolenie na bycie nieidealną. Otrzymujemy dzięki niej wsparcie, zwłaszcza wtedy, gdy mamy wszystkiego serdecznie dosyć, chcemy wyjść i trzasnąć drzwiami. I mamy do tego prawo, bo bycie jakkolwiek nieperfekcyjną panią domu nie narzuca nam żadnego „musisz”. Jeśli chcesz i masz ochotę – zrób to, przyznaj się do swoich słabych stron, nie rób niczego na silę i bądź szczęśliwą.

Ch*jowa Pani Domu z pewnością NIE MA: higienicznie czystej podłogi w kuchni / poukładanych butów w szafie / równo wyrośniętego ciasta w piekarniku…

Bo przecież nikt nie musi być najlepszy.

Ch*jowa Pani Domu włączyła dziś pralkę, suszarkę, radio i zmywarkę, a po dwóch minutach wysiadł prąd w całym bloku. Pani teraz siedzi i zastanawia się czy to jej dzieło czy też dramatyczny zbieg okoliczności. Dywagacje zajmą jej trochę (ma ptasi móżdżek, jak to kura), więc i na nowe wpisy przyjdzie jeszcze poczekać.

 

ChPD łączmy się!Umiłowane, umiłowani! Nadeszła w końcu okazja, by wspólnie zamieszać. I to nie w garach, a w głowach! Nieskromnie powiem tylko, że będzie się działo. (Tylko czy świat to udźwignie?)PS ChPD łączmy się!

Opublikowany przez Chujowa Pani Domu na 20 kwietnia 2015

 

 

*** Wszystkie cytaty i zdjęcia pochodzą z profilu Ch*jowa Pani Domu.


Psychologia Związek

Bądź odważnym rodzicem. Dzieci potrzebują samodzielności

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 marca 2016
Fot. Pixabay / palichka / CC0 Public Domain

Rodzice niezwykłą wagę przywiązują do odpowiedzialności za swoje dzieci. Troszczą się o nie i otaczają opieką od samego poczęcia. A gdy dziecko pojawia się na świecie, trafia w czułe objęcia mamy i taty.

Im dziecko młodsze, tym więcej aspektów w jego życiu zależy od rodziców. To oni dbają o to, by maluch bezpiecznie podróżował w foteliku, spokojnie spał w swoim łóżeczku, czy przy ich wsparciu stawiał z radością swoje pierwsze kroki. Asekuracja poczynań małego człowieka jest bardzo ważna, dzieci podejmują działania szybko i początkowo bez rozważania mogących ich spotkać konsekwencji. W tym miejscu opiekunowie czuwają nad bezpieczeństwem początkującego odkrywcy, niwelując zagrożenia jakie go otaczają.  Rodzice ubiegając możliwe wypadki, zabezpieczają dom – zakładają osłony na kontakty, blokady na okna i drzwi, trzymają z daleka ostre, niebezpieczne przedmioty.

Malec rośnie, rozwija się ku uciesze otoczenia. Szczególnie dla rodziców te wszystkie zmiany są bardzo widoczne. Z początku ich bezbronne maleństwo, staje się coraz większym, ciekawym świata człowieczkiem. Do tej pory stąpali za nim krok w krok, zmieniając kierunek jego przemieszczania, bądź usuwając z drogi przeszkody. Jednak zawsze przychodzi czas, na to, by dziecko zyskało samodzielność.

Bądź odważnym rodzicem, pozwól dziecku na samodzielne działanie

Zmiany bywają trudne w akceptacji, i tak bywa też gdy dziecko próbuje działać w większym oddaleniu od maminej spódnicy. Najpierw odchodzi kilka kroków, by następnie oddalić się do pomieszczenia obok a w konsekwencji jeszcze dalej. Rodzice w obawie o bezpieczeństwo nie powinni trzymać pociech w złotych klatkach, stworzonych z ich troski i miłości. Zamiast tego, warto spojrzeć na dążenie dzieci do samodzielności z ich perspektywy. Jak inaczej nauczą się one żyć szczęśliwie i funkcjonować w świecie, który bywa tak różny od tego, co chcieliby pokazać dziecku rodzice? Nawet za cenę możliwej porażki, nabitego guza czy podartego ubrania dzieci wyciągają z takich lekcji bezcenną wiedzę. Najtroskliwsze rodzicielskie słowa, oraz najmądrzejsze poradniki nie zastąpią osobistych doświadczeń dziecka.

Pozwól dziecku zdobywać własne doświadczenia

Jedynie bezpośrednie działanie sprawia że dzieci szybko się uczą. Nie da się zrobić wszystkiego od razu, ale dziecko przecież przez długie lata będzie budowało swoją samodzielność i umiejętności. Doświadczenia wspierają dziecko na płaszczyznach rozwoju fizycznego, psychicznego a także emocjonalnego. Nauka przez doświadczanie różnych sytuacji, przy delikatnej asekuracji (ale nie wyręczaniu dziecka!) rodziców będzie prawdziwą frajdą dla obu stron.

Od czego zacząć?

Pozwalaj na samodzielność poprzez stopniowanie trudności zadań. Jeśli malec pragnie pomagać tobie w kuchni, pozwól ma na to! Wręcz małemu pomocnikowi nieostry nóż, którym nie zrobi sobie krzywdy i pokaż mu, w jaki sposób kroi się gotowane warzywa. Wspólnie stworzona sałatka będzie smakowała całej rodzinie o niebo lepiej. A maluch nauczy się nowych czynności.

Dziecko chce się samo ubrać? Nawet jeśli zajmuje to jemu dużo czasu, i nie zawsze wszystko wychodzi tak jak powinno, ćwiczenie czyni mistrza. Jeśli dasz szansę podciągnąć te umiejętności, szybko nauczy się na czym rzecz polega, a ty mamo, będziesz miała jeden z obowiązków przy dziecku “z głowy”. To bardzo ważne, przecież kiedyś musi podjąć wyzwanie. A im szybciej na to pozwolisz, tym szybciej maluch osiągnie sukces, który go podbuduje.

Nawet na wspólnym spacerze czy zabawie na placu zabaw, pozwól na samodzielność dziecka. To naturalne że obawiasz się o jego bezpieczeństwo, ale nawet upadek pod okiem rodzica uczy zapobiegania jemu na przyszłość. Obserwuj dziecko z pewnej odległości, nie chodź za nim krok w krok, nie ingeruj przedwcześnie w konflikty które rodzą się pomiędzy dziećmi. Rozmawiaj z dzieckiem i słuchaj go uważnie, ono jest szczerym i otwartym na otoczenie rozmówcą. Tłumacz, opisuj świat, układaj w głowie dziecka wszystko to, czego on zapragnie zrozumieć.

Powiedz “tak” dla dziecięcej samodzielności, zamiast wyręczać malca, a zobaczysz z jak wielką  radością podejmie z sukcesem nowe wyzwania w przyszłości.


 

Artykuł powstał w ramach akcji Powiedz Tak

Co radzi rodzicom Małgorzata Ohme? Przeczytaj, jak mądrze mówić TAK


Zobacz także

Sprawdź, czy udało ci się uniknąć rutyny w związku [QUIZ]

Najlepsze prezenty, jakie możesz podarować samej sobie na Dzień Kobiet

Trzy ważne klucze do udanego związku, których nie dostrzeżesz w żadnych filmie