Lifestyle Psychologia Związek

Ciała nie oszukasz – co ci mówi twoje ciało?

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
16 lutego 2017
Fot. iStock / PeopleImages
 

Dzisiejsze czasy jakie są – wiemy. Wszyscy gdzieś pędzimy, każdego dnia robimy wiele, aby żyło nam się lepiej. Realizujemy cel za celem, odhaczamy na swoich „checklistach” kolejne wykonane zadania i wielu z nas – nieustannie czuje w sobie głód: więcej, więcej, więcej…

Nie mam absolutnie nic do realizowania celów. Uważam, że powinniśmy mieć marzenia, cele i dążyć do nich. Jako coach, wręcz pomagam ludziom zamieniać marzenia na cele i realizować je szybciej, efektywniej.

Ale życie nauczyło mnie jednej rzeczy – nigdy za wszelką cenę!

Jesteś zmęczona? Odpocznij!

Masz dosyć? Odpuść!

Czujesz, że dusisz się? Zmień coś!

Jeśli tego nie zrobisz, prędzej czy później Twoje ciało da Ci solidną nauczkę.

Posłużę się swoim przykładem.

Za każdym razem, kiedy przeginam i nie słyszę (albo świadomie udaję, że nie słyszę) sygnałów płynących z mojego ciała, ono oddaje mi z kretesem, za to, co mu uczyniłam. Tak, tak – uczyniłam.  Bo my sami robimy sobie krzywdę…

Zdarzają mi się takie momenty w życiu, że biorę zbyt wiele na siebie. Bo chcę sobie coś udowodnić. Że dam radę, że mogę tak wiele i że pogodzę wszystko. Wszystko super ale jednak gdzieś po drodze popełniałam ten sam błąd. A jak wiemy – nie odrobiona lekcja – zawsze do nas wraca.

Lekcja nr 1

Kiedy kilka lat temu pracowałam w dużej korporacji, żyłam w dzikim pędzie i ogromnym stresie. Codziennie przebijałam się w korkach na tzw. Mordor, aby tylko na czas odbić się kartą (niestety i tak byłam Mistrzynią Spóźnień!), później przebijanie się przez całe miasto w dotarciu do klientów, szybki powrót do biura aby wypełnić niezbędne raporty. Potem w pędzie i stresie aby przebić się w powrotnej drodze i zdążyć odebrać dzieci z przedszkola. Ciągle w biegu, albo raczej „utknięta” w korkach i sfrustrowana, że życie mija mi w taki bezwartościowy sposób. I tak dzień w dzień… Doszło już do tego, że bolało mnie całe ciało, głównie plecy.  Chodziłam na specjalistyczne masaże, które uśmierzały ból na chwilę. Miałam wrażenie, że dosłownie na plecach wyrasta mi garb. Jadłam w biegu, mało czasu dla dzieci, coraz gorsze wyniki w pracy, coraz gorsze samopoczucie. Moje ciało miało dosyć takiego traktowania i po kilku sygnałach – oddało mi konkretnie – któregoś dnia poślizgnęłam się na mokrej podłodze w domu i wylądowałam na 3 tygodniowym zwolnieniu ze wstrząśnieniem mózgu i piękną ozdobą na szyi w postaci kołnierza ortopedycznego, który miał stabilizować naciągnięte mięśnie szyi.

Skończyło się tym, że po powrocie ze zwolnienia – zostałam zwolniona J i uwolniona! Moje ciało wróciło do normy, wszystkie bóle minęły samoistnie. A ja zupełnie zapomniałam o tym, incydencie..

Lekcja nr 2

Kolejna praca, kolejny stres. Pęd. Korki. Niewłaściwe traktowanie ze strony przełożonego. Trudne i długo kumulowane emocje. Ponowny ból pleców, kręgosłupa. Ponownie zignorowałam. Mój organizm zbuntował się i potraktował mnie ostrym zapaleniem gardła – gorączka, ból mięśni i dosłownie ścięcie mnie z nóg na prawie 2 tygodnie. Tym razem usłyszałam wołanie organizmu. Po powrocie ze zwolnienia lekarskiego od razu zwolniłam się i powiedziałam sobie – nigdy więcej braku poszanowania moich wartości! Ciało wróciło do normy

Lekcja nr 3

Od zdarzeń nr 1 i 2 minęło już sporo czasu, więc zapomniałam o nich zupełnie. Od jakiegoś czasu ponownie doświadczam stresu. Pęd. Zbyt wiele na barkach. Mało czasu na odpoczynek i regenerację. Mało snu. Wszystko na wczoraj. Milion spraw. Frustracja, złość, smutek. Gniew na siebie. Znowu sobie to zrobiłam. Obolałe ciało. Zmęczenie organizmu Efekt? Organizm po raz kolejny dał mi znać o sobie – siadaj na d… i odpoczywaj! Nie szanujesz mnie, a ja się na to nie zgadzam! I wybity palec u stopy.

Możesz sobie pomyśleć: hmm ale pecha ma dziewczyna, albo – ale chorowita! Albo – cóż to za coach, co popełnia błędy!?

No cóż. Chorowita nigdy nie byłam i raczej cieszę się dobrym zdrowiem – bo po prostu dbam o siebie. Czasem zdarza mi się je zignorować… Pechowa też nie byłam, wręcz przeciwnie – uważam, że mam dużo szczęścia w życiu. A coach? Też człowiek i tylko człowiek. Zdarza mi się popełniać błędy, mieć gorsze chwile. Potrafię jednak wyciągać wnioski z pewnym zdarzeń, słyszeć ciało i świadomie decydować. A kiedy sobie sama nie radzę – korzystam z pomocy innego coacha.

Ja mam za sobą trzy mało przyjemne i nomen omen – bolesne lekcje. Lekcje od mojego najlepszego nauczyciela – mojego ciała. Bo tak dzisiaj je traktuję – jak przyjaciela, który mówi wprost co mu nie leży i co masz z tym zrobić. Wnioski z tych 3 znaczących lekcji są proste – w życiu musi być równowaga. Czas na pracę i czas na odpoczynek. Czas na zarabianie pieniędzy i czas na ich wydawanie. Czas na naukę i czas na nauczanie innych. Czas na zbieranie energii i czas na jej pożytkowanie.

Twoje ciało jest świątynią – jak mawiają mędrcy tego świata.

Możesz przykleić uśmiech nr 5, mówić wszystkim, że jest wspaniale. Ale ciała nie oszukasz.

To w nim kumulują się emocje, zarówno te dobre, jak i złe. To ono odwdzięcza Ci się dobrą energią, mocą lub chorobą i osłabieniem, w zależności od tego, jak je traktujesz.

Balans. To mój wniosek na tu i teraz. A za tym, za chwilę przyjdzie odpowiedź na pytanie, które sobie postawiłam – w jaki sposób mam go sobie zapewnić?

A jak u Ciebie z balansem/równowagą w życiu???

Co sygnalizuje Ci Twoje ciało?

 


Lifestyle Psychologia Związek

Przekonania – czyli jakie myśli, taki efekt

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
21 lutego 2017
6 nawyków, które musisz w sobie wykształcić, żeby poczuć się silną i niezależną kobietą
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Temat przekonań jest niezwykle bliski memu sercu. Jeszcze kilka lat temu, moje przekonania, w większej mierze były ograniczające, wpływały na mnie destrukcyjnie. Sprawiały, że długo wierzyłam, iż jestem beznadziejna, nikt mnie nie lubi i nic mi nie wychodzi… skąd się to wzięło? Z pewnego, trudnego zdarzenia, które tak bardzo wpłynęło na mnie, że zbudowałam sobie negatywny obraz swojej osoby. Przez długi czas czułam się słaba, a moja samoocena pozostawała na naprawdę niskim poziomie. Myślałam bardzo źle o sobie. Miałam poczucie, że nie kontroluję swoich myśli, zaś one kontrolują mnie. Często popadałam w stany depresyjne, sądząc, że nie da się tego zmienić.

Kiedy trafiłam na swoje pierwsze szkolenia z rozwoju osobistego, dokładnie z neurolingwistycznego programowania, dowiedziałam się, jak funkcjonuje nasz mózg i że moje myśli, wpływają na moje emocje, te na zachowania i to one kreują moje życie. A to o czym myślę i jak myślę – dokładnie to dostaję. Czyli w skrócie: myśli = efekt. Okazało się, że mogę to zmienić. Bo to ja całkowicie zarządzam swoimi myślami. To ja mam wpływ na to jak myślę o sobie i otaczającym mnie świecie. A skoro mogę to zmienić, mogę również zmienić swoje życie.

I wiesz co się stało?

Podjęłam pracę nad sobą i ze sobą. Trochę to trwało. Czasem bolało mniej, czasem bardziej. Czasem taka bardzo, że wylewając morze łez miałam ochotę pieprznąć to i wrócić do swojej strefy komfortu. Ale w każdej chwili zwątpienia, powracała do mnie myśl, która dodawała mi sił: zmień myślenie, a zmienisz swoje życie. Uwierzyłam w to i naprawdę pragnęłam zmiany.

Pracowałam bardzo silnie z przekonaniami. Okazało się, że mam sporo tych ograniczających mnie, które sprawiały, że czułam się gorsza i tkwiłam w swoim dołku pełnym żalu i niezadowolenia.

Dzisiaj z ręką na sercu mogę przysiąc, że da się! A ta praca, często niełatwa, opłaca się w 200%! Moje życie zmieniło się, bo zmieniło się moje myślenie o sobie i otaczającym mnie świecie. Dzisiaj to ja kontroluję swoje myśli i nie pozwalam im się paść swobodnie, niczym owce na łące. Dzisiaj moje myśli są na smyczy 🙂

I teraz zapewne chcesz wiedzieć jak to zrobić, bo przecież zapewne też zdarzają Ci się negatywne myśli, pewnie nie zawsze mówisz do siebie miło i sympatycznie.

Zanim jednak powiem, jak to osiągnąć, pozwól, że wyjaśnię Ci, czym przekonania są.

Otóż przekonania to takie filtry rzeczywistości, które przepuszczają informacje do Twojego umysłu. Pomagają Ci szybciej zrozumieć i pojmować świat, stanowią swego rodzaju prawdy o świecie, ludziach i o Tobie samej. To nasz sposób myślenia, który wpływa na jakość Twojego życia.

Większość przekonań ma swoje źródło w dzieciństwie. Wzrastamy przy naszych rodzicach, przyjmując od nich pewne prawdy, jako pewnik. Następnie idziemy do przedszkola, szkoły, pracy, przebywamy w różnych środowiskach i spotykamy różnych ludzi. Każdy z nich ma swoje przekonania, każdy z nich w coś wierzy. Każdy z nich przekazuje Ci własne przekonania. Tak samo robisz Ty.

Przekonania zmieniają się na przestrzeni naszego życia. Ewaluują wraz z doświadczeniami, jakie mamy. Pewne z nich odrzucamy, pewne z nich są tak silnie zakorzenione, że towarzyszą nam przez resztę życia.

Dzielą się na wspierające – pozytywne. Takie które budują Ciebie, sprawiają, że działasz i odnosisz sukcesy. Dają Ci MOC. Np. świat mi sprzyja; szybko się uczę; życie jest piękne; ludzie są dobrzy…

Wyróżniamy również przekonania ograniczające – takie które mają negatywny wpływ na Ciebie. Hamują Twoje działanie, sprawiają, że czujesz się źle, brak Ci motywacji, np. życie jest trudne; świat jest pełen zła;  zawsze mam pod górkę; nic mi się nie udaje…

Wyobraź sobie, że będąc małym dzieckiem wielokrotnie słyszysz od swoich bliskich, że jesteś w czepku urodzona. Jak myślisz jak będzie wyglądało Twoje życie? Generalnie, uznasz to za tzw. oczywistą oczywistość i wszystkie zdarzenia w Twoim życiu będą udowadniały Ci, że tak właśnie jest.

A teraz wyobraź sobie, że od najmłodszych lat słyszysz, że robisz coś źle. Jak myślisz – jak teraz będzie wyglądało Twoje życie i na jakim poziomie będzie Twoja wiara we własne możliwości? Jak będzie z Twoją samooceną? Wiadomo!

Dobra wiadomość jest taka, że ograniczające przekonania możemy zmienić na wspierające. Oczywiście nie zmieniamy, tych które Cię wspierają. Wręcz przeciwnie – wzmacniamy je jeszcze bardziej!

Pracę z przekonaniami zaczynamy od uświadomienia sobie, jak moje przekonania brzmią i które mi służą, a które nie.

Weź kartkę i długopis i bez chwili zastanowienia dopisz pierwszą myśl, która do Ciebie przychodzi:

Ludzie są….

Świat jest….

Moje życie to….

Jestem….

Moim największym ograniczeniem jest…

Lubię w sobie….

Moje talenty to….

Pieniądze….

A teraz wypisz jeszcze wszystkie inne prawdy, które przychodzą Ci do głowy nt. świata, ludzi i o sobie.

Następnie zaznacz na zielono te, które Ci służą.

Zaznacz na czerwono te, które Cię ograniczają, które są negatywne. Z tymi będziesz pracować.

  1. Zastanów się, jakie negatywne konsekwencje mają dla Ciebie poszczególne przekonania. Co Ci robią?
  2. Dopisz do każdego z nich nowe przekonanie, które będzie Cię wspierać. Ważne abyś zapisała to w pozytywnej formie. Np. Myślisz, że życie jest ciężkie. Zamiast tego możesz napisać: może życie to wspaniała przygoda.
  3. Zastanów się co się zmieni, kiedy będziesz miała nowe przekonanie.
  4. Zastanów się co robi osoba, jak wygląda i jakie ma życie osoba, która ma takie przekonanie (jak Twoje nowe). Dokładnie zwizualizuj to sobie. Poczuj to wszystkimi zmysłami. Zobacz jak wygląda, posłuchaj co mówią o niej ludzie, sprawdź jak się czuje, i posłuchaj co do siebie mówi. Im więcej szczegółów, tym lepiej.
  5. A teraz zastanów się co mogłabyś wziąć od tej osoby, co Tobie mogłoby posłużyć.
  6. Co zamierzasz z tym zrobić?
  7. Jaki będzie Twój pierwszy krok?
  8. Co się stanie, co zrobisz kiedy stare przekonanie powróci?

 

Powyższe ćwiczenie jest moją modyfikacją różnych ćwiczeń z neurolingwistycznego programowania oraz coachingu.

Technik pozwalających zmienić przekonania jest wiele.

Do zmiany tych najbardziej zakorzenionych będziesz potrzebowała specjalisty. Coacha, terpauty lub trenera rozwoju osobistego.

Z własnego doświadczenia powiem, że warto pracować nad przekonaniami. Pracując nad sobą oraz pracując z moimi klientami coachingowymi nad przekonaniami, widzę jak wiele zmienia się z sesji na sesje. Właśnie ta zmiana cieszy mnie najbardziej.

Bo zmiana myślenia = zmiana jakości Twojego życia.

Pytanie do Ciebie – na jakiej jakości Ci zależy????


Lifestyle Psychologia Związek

MIŁOŚĆ to…

Aleksandra Gelo-Piesta
Aleksandra Gelo-Piesta
14 lutego 2017

Miłość to…

Wspólna kawa o poranku.

Pocałunek na dzień dobry.

Przytulanie.

To pełna akceptacja dla odmienności drugiej osoby.

To wspólne śmiechy, chichy i gilgotanie.

To patrzenie w tym samym kierunku, choćby wiele głów zwróconych było w druga stronę.

To czuły codzienny dotyk.

Trzymanie jej/jego dłoni podczas spacerów.

To poszanowanie jej/jego wartości, przyzwyczajeń, nawyków i przekonań.

To niekończące się tematy rozmów.

Śmiechy do łez.

Łzy do śmiechu.

To wspólny posiłek przy stole.

To bycie dla drugiej osoby,  kiedy Cię najbardziej potrzebuje.

To czysta ciekawość, jak Ci minął Twój dzień.

To nieocenianie drugiej osoby.

To szacunek dla jej/jego wyborów.

To wspólne tańce do białego rana i ból głowy o poranku.

To móc płakać w jej/jego towarzystwie.

To sączyć razem wino, leżąc na kanapie pod kocem.

To namiętność, która nie gaśnie pomimo wiatrów i burz

To umiejętność słuchania i słyszenia drugiej osoby.

To umiejętność wybaczania, tego co na pozór niewybaczalne.

To długie niekończące się rozmowy do rana

To wspólne obowiązki i dzielenie się nimi.

To odpowiedzialność za druga osobę

To dążenie do bycia lepszym nieustannie

To cierpliwość do drugiej osoby.

To pomaganie sobie w trudnych chwilach

To trwanie w chorobie.

To umiejętność wychodzenia z burz i kryzysów.

To duma schowana do kieszeni i odpuszczanie.

To pamiętanie o ważnych momentach jej/jego.

To wspólne przeżywanie trudnych emocji.

To umiejętność rozmowy o wszystkim.

To patrzenie sobie w oczy.

To nieustanna pamięć o tym,  co sprawiło że ją/jego pokochałeś.

To mówienie jej/jemu, że jest piękna/atrakcyjny.

To mówienie jej/jemu, że jest dla Ciebie ważna/y.

To codzienne docenianie drugiej osoby.

To mówienie dziękuję, przepraszam,  słucham

To wspólne pasje.

To czytanie w łóżku

To siedzenie w ciszy i poczucie komfortu.

To rozmowa o tym jak jest i jak chcemy aby było.

To codzienne czyny i gesty.

To wspólne romantyczne kolacje

Długie rozmowy w samochodzie

I wspólne śpiewanie ulubionej piosenki.

To głaskanie po włosach i drapanie po plecach.

To mocne wzięcie w ramiona kiedy jest źle jej/jemu

To dzielenie się tym, co w duszy gra i tym co leży na sercu.

To dawanie wolności drugiej osoby.

To poszanowanie jej/jego wartości.

To zaufanie.

To coś co jest kruche i nietrwałe, jeśli nie jest pielęgnowane.

To przyjaźń.

To dzielenie się ostatnim kęsem kanapki.

To chrapanie i spanie z otwartą buzią.

To zrobienie jej/jemu ulubionej herbaty nie pytając czy chce.

To kupienie dla niej kwiatów bez żadnej okazji.

To upieczenie jego ulubionego ciasta bez okazji.

To wiedzieć, jaki jest jej/jego ulubiony kolor.  Potrawa. Nr buta. Co lubi i czym się interesuje.

To robienie tego, co druga osoba lubi.

To pytanie : jak Ci minął dzień?

To mówienie: kocham Cię.

To zrozumienie bez słów.

To wspólne śmianie się, kiedy trzeba być poważnym.

To pozwalanie drugiej osobie wzrastać i rozwijać się.

To radość z sukcesów drugiej osoby.

To kibicowanie jej/jemu w ważnych chwilach.

To ciągniecie jej/jego do góry, ku lepszemu.

To dodawanie skrzydeł jej/jemu.

To wspólne gotowanie i sprzątanie.

I robienie bałaganu i ponowne sprzątanie.

To wspólne obowiązki i dzielenie się nimi.

To bycie razem niezależnie od tego, co życie przynosi.

To wspólna starość.

To wspólne wzloty i upadki.

To słoneczne dni i burze gradowe.

To jedność, a zarazem odrębność.

To radość i smutek.

Miłość to nie motyle w brzuchu i wyłącznie piękne, wzniosłe chwile.

Owszem – od tego wszystko się zaczyna, ale wytrwa tylko prawdziwe uczucie. Dojrzałe. Szczere i wcale nie takie idealne, jakby się mogło wydawać.

 

Miłość to codzienność.

Miłości się nie ma. Miłość robi się każdego dnia. Przez całe życie…