Związek

Bliskie związki? Nawet słynny Sherlock, by tego wszystkiego nie rozgryzł. Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 września 2019
Najpopularniejsze mity o związkach i miłości
Fot. iStock / pixdeluxe – Najpopularniejsze mity o związkach i miłości
 

Czy zastanawiałeś się ostatnio, jak bardzo jesteś zadowolony ze swojego życia? Pójdźmy krok dalej. Zadowolony z życia, czyli z czego dokładnie? Nie będziesz zaskoczony, jeśli powiemy, że olbrzymi „kawał” tego zadowolenia zależy od zadowolenia ze związku, prawda? To, jak czujemy się w relacji intymnej z partnerem, ma większy wpływa na nasze ogólne samopoczucie niż jakakolwiek inna sfera życia. Żadna inna relacja – z przyjacielem, dzieckiem czy rodzicami – nie ma tak ogromnej, chciałoby się rzecz, magicznej mocy oddziaływania na nasze zadowolenie. Co potrafi nieźle namieszać w każdej relacji? Mity o związkach i miłości.

Skoro miłość tak wiele może nam zaoferować, nic dziwnego, że większość z nas przykłada ogromną wagę do swoich sercowych poczynań. Jak widzisz, poszukiwania miłości i tzw. drugiej połówki, nie są spowodowane jedynie naciskiem społeczeństwa, oczekiwaniami czy stereotypami, które na jakimś etapie życia zostały w nas wtłoczone. Dla wielu, to realna potrzeba, a jak wszyscy wiemy, potrzeby musimy zaspokajać.

Co jeszcze zależy od naszego „szczęścia w miłości”?

Jeśli przyjrzymy się poważnym, naukowym badaniom, szybko odkryjemy, że prawie wszystko.

Zdrowie fizyczne. Tak, dobry związek oznacza dobre zdrowie, zły, zwiastuje kłopoty. A może słyszeliście o syndromie złamanego serca? „Upraszczając, jakość naszych bliskich związków jest kwestią życia i śmierci”.*

Zdrowie psychiczne. Tym aspektem nikt nie powinien być zaskoczony. Jednak stwierdzenie, że 10 na 11 chorób wynika z problemów miłosnych robi wrażenie.

Sukcesy zawodowe. A przecież tak łatwo ulegamy stereotypowi, o tym, że w życiu trzeba wybierać między karierą, a czasem na życie i miłość.

Umieć kochać i być kochanym, okazuje się niezawodną receptą na udane i szczęśliwe życie. Pozostaje tylko jedno pytanie: jak u licha tego dokonać? Jak przebrnąć przez pole minowe, jaką niewątpliwe jest każda długotrwała relacja z drugą, autonomiczną osobą?

Dbać o tę osobę najlepiej, jak to możliwe. Nie wpaść w pułapkę dobrych rad i coraz to większej związkowej mitologii…

Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Mitów o związkach jest całkiem sporo. Autor książki „Bliskie związki. 25 największych mitów” wziął na celownik te najpowszechniejsze, najbardziej popularne. Zdążyły się bardzo dobrze zadomowić w naszych głowach. Przyjrzyjmy się dwóm z nich, które brzmią wyjątkowo znajomo…

Przeciwieństwa się przyciągają. Prawda czy mit?

Och, ten mit ma tyle barw i tyle racjonalnych teorii, że trudno orzec, która wydaje się najbardziej wiarygodna. Kochamy to powtarzać, usprawiedliwić sobie tym powiedzeniem zgrzyty i niepowodzenia. Bo przecież każdy nierozwiązany problem z łatwością można zamieść pod dywan i zakleić naszym „ale przeciwieństwa się przyciągają”.

Albo dopisać rozwinięcie o tym, jak świetnie się dzięki temu „uzupełniamy”. Brzmi znajomo? Prawda jednak leży zupełnie, gdzie indziej (nie, nie pośrodku). Różnice dzielą. Stwarzają trudności, które prędzej czy później przyjdzie nam pokonać. A to czy się uda, zależy od bardzo wielu czynników.

„Podczas terapii małżeństw sporo czasu spędzam na pomaganiu parom w przezwyciężeniu „ich różnic”, a nie poradzeniu sobie z podobieństwami.”.
Matthew D. Johnson

Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Fot. iStock/AleksandarNakic / Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Wspólne zamieszkanie przed ślubem jest dobrym sposobem na sprawdzenie partnera. Prawda czy mit?

Dziś większość z nas okrzyknie: tak! Bo wspólne zamieszkanie traktujemy jak poligon doświadczalny. Jeśli druga połówka okaże się… jakby to ładnie ująć „mało życiowa”, zawsze można jeszcze wziąć nogi za pas. Nie brak podobnych hipotez o wspólnych wakacjach itd.. Ale czy na pewno tak to się układa. Dopasowanie seksualne można przecież przetestować bez wspólnej sypialni, a stosunek do wędrujących skarpet czy zmasakrowanej tubki pasty do zębów, można wytropić w cudzej (a nie wspólnej) łazience.

Choć argumenty przemawiająca „za” wydają się logiczne, brak jest naukowych dowodów na to, by to faktycznie działało! Mało tego, można za to znaleźć dowody na to, że pary, które zamieszkały razem przed ślubem, częściej się rozwodziły. Okazuje się, że to czy zamieszkamy ze sobą przed ślubem czy nie – w żaden sposób nie gwarantuje małżeństwa z happy endem. Wynika to prawdopodobnie z motywu – wygoda, niższe rachunki, kolejny etap znajomości itd.. Większość z par w momencie wspólnego zamieszkania nie podejmuje decyzji: „tak, to ten/ta, spędzimy ze sobą resztę życia”. To raczej jakiś etap, ewolucja.  Najlepszym poparciem tej tezy są badania, które wykazały, że pary, które zamieszkały ze sobą po zaręczynach mają znacznie lepiej od innych konkubinatów.

Czy więc wspólne zamieszkanie przed ślubem jest dobrym sposobem na sprawdzenie partnera? Prawda czy mit?

A co z resztą? Jesteście ciekawi, jak jest naprawdę?

Jeśli interesuje was, jak to wszystko działa, mamy świetną wiadomość. Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN właśnie ukazała się genialna książka: „Bliskie związki. 25 największych mitów”. Musicie ją przeczytać! Podczas lektury można bardzo szeroko otworzyć oczy ze zdumienia!

Mity o związkach / Bliskie związki

Fot. Materiały prasowe


*”Bliskie związki. 25 największych mitów”, Matthew D. Johnson, PWN 2019 r.


Związek

23 sygnały, że twoje wewnętrzne dziecko cierpi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 września 2019
Fot. iStock / Alina555
 

Każde dziecko zasługuje na prawo do poczucia bezpieczeństwa, ochrony i miłości. Niestety, nie każde dziecko ma dość szczęścia, by to otrzymać… Nie każda rodzina, jest rodziną odpowiedzialną emocjonalnie, nie każdy rodzic jest rodzicem dostępnym, kochającym, wspierającym. To wszystko krzywdzi. I choć z czasem mamy po 30 czy 50 lat, własne rodziny i życie, to zaniedbane i bezradne dziecko wciąż a nas mieszka. Wciąż domaga się utraconego bezpieczeństwa, uwagi, która nigdy nie została my poświęcona, dumy czy akceptacji.

Co dzieje się, gdy nie dostaniemy poczucia bezpieczeństwa jako dzieci? Co się z nami stanie, gdy to poczucie zagrożenia będzie stałe i długotrwałe? Wewnątrz nas powstanie głęboka, niegojąca się rana. Bandażowana nieświadomie i ukrywana przed nami samymi. To coś, od czego staramy się za wszelką cenę uciec. Żeby już nie bolało. Nie tak bardzo. Ale to nie działa.

Tak długo, jak siedzi w nas skrzywdzone dziecko, nie potrafimy rozwiązać wielu dorosłych problemów. Ten skrywany ból jest jak kula u nogi. Hamuje nasze szczęście, samodzielność. Czasem to dziecko zaczyna nami rządzić, nie pozwala wziąć odpowiedzialności za własne życie. Jedno jest pewne, czego by nie robiło, każdy z nas, je w sobie ma. Każdy z nas musi się nim zaopiekować.

23 sygnały, że twoje wewnętrzne dziecko cierpi

Zwróć szczególną uwagę na te znaki. Pomogą ci zobaczyć i zrozumieć, w jakim stanie jest twoje wewnętrzne dziecko. Po co? Jesteś jedyną osobą na świecie, która może mu pomóc. Przeczytaj poniższe stwierdzenia. Odpowiedz sobie na nie szczerze. Pozwól swojemu wewnętrznemu dziecku przemówić.

  1. Czuję gdzieś w głębi siebie, że coś jest ze mną nie tak.

  2. Czuję niepokój i lęk, boję się nowości i zmian.

  3. Trudno mi wyrazić publicznie swoje zdanie. Boje się ocen innych.

  4. Jestem typem buntownika. Czuję się lepiej na adrenalinie, np. gdy jestem w konflikcie lub się z kimś droczę.

  5. Jestem zbieraczem. Mam tendencję do gromadzenia rzeczy i chomikowania.

  6. Mam problemy z odpuszczeniem, dążę do perfekcji bez względu na koszty, które ponoszę.

  7. Czuję się winny, gdy myślę o sobie lub działam na swoją korzyść.

  8. Czuję się nie dość dobrą kobietą / dobrym mężczyzną. Mam wrażenie, że nie spełniam w tej roli oczekiwań innych.

  9. „Nakręcam się” i lubię, żeby wszystko, co robię było super i wyjątkowe. Lubię się tak wyróżniać – to daje mi energię.

  10. Uważam się za strasznego grzesznika i boję się pójść do piekła.

  11. Ciągle krytykuję siebie za to, że jestem nieodpowiedni.

  12. Jestem sztywny i perfekcjonistyczny .

  13. Mam problem z rozpoczęciem lub zakończeniem różnych rzeczy/zadań.

  14. Wstydzę się wyrażać silne emocje, takie jak smutek lub gniew.

  15. Rzadko się wściekam, ale kiedy już to robię, dosłownie wybucham.

  16. Uprawiam seks, kiedy nie mam na niego ochoty (z różnych powodów).

  17. Wstydzę się swojej cielesności.

  18. Jestem nieufny. Trudno mi zaufać innym i sobie.

  19. Jestem zbyt ugodowy. Za wszelką cenę unikam konfliktu. Nawet swoim kosztem.

  20. Boję się ludzi i staram się ich unikać.

  21. Czuję się bardziej odpowiedzialny za innych niż za siebie.

  22. Nigdy nie czułem bliskości jednego lub obojga rodziców.

  23. Próbuję powiedzieć „nie”, ale mi to nie wychodzi.

Jeżeli co najmniej 8 – 10 powyższych stwierdzeń dotyczy ciebie, pora pochylić się nad swoimi ranami i przestać udawać. Twoje wewnętrzne dziecko – dobrze zaopiekowanie i szczęśliwe – może być twoim najlepszym wewnętrznym kompasem i radością. Praca nad twoim wewnętrznym dzieckiem powinna być dla ciebie bardzo ważna. Bo razem możecie tak wiele zdziałać.

Dlaczego to takie ważne? Koniecznie sięgnijcie po książkę  Stefanie Stahl, „Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów”. Znajdziecie tam wiele odpowiedzi na długo niezadawane pytania.

„Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów”

Oto klucz do rozwiązania prawie wszystkich twoich problemów: przeczytaj książkę Stefanie Stahl, odkryj swoje wewnętrzne dziecko, zaprzyjaźnij się z nim, znajdź równowagę i żyj szczęśliwie.
Do dzieła!

Artykuł powstał we współpracy z Wydawnictwo Otwarte


Związek

Silna kobieta prędzej wybierze samotność niż stracony czas z nieodpowiednim facetem

Redakcja
Redakcja
19 września 2019
Kim jest samica alfa?
Fot. iStock / utkamandarinka

Brzmi banalnie. Bo nawet „silna” ma chwile słabości, niepoczytalności uczuciowej, kiedy wybiera na partnera kogoś, kto nigdy nie powinien nim zostać. Ale taka jest miłość – nieprzewidywalna, zaskakująca. Odchodzisz i zastanawiasz się „Jak mogłam tkwić w tym związku tak długo?”. W miłości z czasem nabierasz doświadczenia, ale nie oznacza to, że już zawsze będziesz podejmować dobre decyzje.

Silna kobieta prędzej czy pózniej wybierze samotność, a nie zły związek. Czy potrafisz policzyć wszystkie nieudane relacje w swoim życiu? Czy choć jedna z nich zakończyła się z powodu winy partnera, który przestał cię szanować lub okazał się kimś innym, niż myślałaś?

Nie potrzebujesz osoby, która Cię okłamie lub partnera, który będzie chciał cię zmienić na swoich warunkach, nie dając nic w zamian.

Na pewno był wspaniały i pociągał cię, a wiesz, że nikt nie jest idealny, więc może mogłabyś dać mu jeszcze jedną szansę. „On się zmieni” – mówisz, próbując w to uwierzyć. Ale rzeczywistość jest brutalna: to prawdopodobnie nie nastąpi. Każdy ma wady, ale oszukiwanie i kłamstwo to wybór – nie wada. Wybór, którego on dokonał świadomie. Nie potrzebujesz tego w swoim życiu.

Wspaniale jest żyć będąc po prostu szczęśliwą. Żyć, wiedząc, że osoba, którą kochasz nie ocenia cię na każdym kroku. Bycie singielką nie ma nic wspólnego z samotnością. Możesz czuć się samotna, nawet jeśli jesteś w związku. Bycie singielką po nieudanych związkach jest wyzwalające.

Nie potrzebujesz kolejnego „uroczego” faceta, który okaże się zwykłym… dupkiem. Nie chcesz tego! Chcesz być sobą – odkrywać i podbijać świat! Czuć się swobodnie. Nie cierpieć. Nie płakać w poduszkę.

Nic cię teraz nie powstrzyma. Nie potrzebujesz faceta, aby odnieść sukces lub podróżować po świecie.  Nie daj się zwieść pustym słowom. Nie pozwalaj na powroty do tego, co już było.

Nie bój się być sama. Nie potrzebujesz być w związku, aby być szczęśliwą. Szczęście to o wiele więcej.

Ciesz się życiem singielki. Czas płynie bardzo szybko i nie chcesz go marnować, prawda? W końcu chcesz mieć pewność, że masz wszystko, czego pragniesz, i nie żałować że zmarnowałaś nerwy, energię i czas na kogoś, kto po prostu nie był tego wart.

Zawsze pamiętaj o tym, że jeśli nie kochasz samej siebie, inni też cię nie pokochają. A kochać siebie, to również czasem znaczy odejść zamiast poświęcać się dla kogoś, kto cię nie szanuje.

„Ty sam, tak jak wszyscy w całym wszechświecie, zasługujesz na swoją miłość i przywiązanie” – Budda


Zobacz także

„Zabawa, seks, dystans”. O tym dlaczego lepiej mieć przelotnych kochanków

Przyjaźń czy kochanie? Co on naprawdę do ciebie czuje

5 cech mężczyzn, którzy będą dobrymi partnerami w miłości

Krótka instrukcja: "Jak przeżyć rozpad związku"... i samemu się nie rozpaść

Krótka instrukcja: „Jak przeżyć rozpad związku”… i samemu się nie rozpaść