Lifestyle Związek

11 zdań, których nigdy nie powinno mówić się mężatce. I błagam, nie róbcie tego…

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
12 stycznia 2016
Fot. iStock / George Clerk
 

Tyle tekstów jest o tym, czego nie mówić singielkom, kobietom w ciąży, rozwódkom. Ze smutkiem pomyślałam, że nie ma słowa o tym, czego nie mówić mężatkom. Mężatki, w obiegowej opinii, uchodzą za wyróżnione, szczęśliwe, kochane. A nawet jeśli nie do końca kochane, to jednak mają tego męża. Ktoś wyniesie śmieci, zapłaci rachunki, dołoży kasę. Na koleżankach, mężatkach można się czasem wyżyć za swoje frustracje, powiedzieć coś, co koleżankę singielkę doprowadziłoby do płaczu, ale kobietę w związku? Dajcie spokój.

To ja wam, kochani mówię, że to nieprawda.  A oto lista tematów, pytań, zdań, których wolałybyśmy od was nie słyszeć.

„Boże, jak ty możesz kochać się tyle lat z tym samym facetem?”

Wypowiadane ze współczuciem i niedowierzaniem najczęściej przez koleżankę, która właśnie przeżywa gorący romans. Zaraz po tym, jak ze szczegółowo opisała wam swój boski, oczywiście, seks.

Kochanie, często mamy niezły seks.  Może nie taki jak ty, świeży, ale naprawdę ludzie w stałym związku mogą odkrywać coraz to nowe rejony bliskości. A jeśli są wśród nas takie, których seks jest średni– to sama rozumiesz, że pytanie nie jest na miejscu. Bo albo nas to zaboli, albo same zastanawiamy się, jak to możliwe i nie chcemy wiedzieć, że razem z nami zastanawia się ktoś jeszcze.

„Na twoim miejscu, oszalałabym.”

Wspaniale, bardzo pocieszające. Czemu ma służyć ta uwaga? Poza tym nie jesteś na naszym miejscu.

„Powinnaś znaleźć sobie kochanka.”

Są wśród nas takie, które zaśmieją się z tego i powiedzą, że fajnie by było, inne, które lekko powiedzą, że jednak dziękuję. Ale czasem nie wiadomo, co z taką uwagą zrobić. Czy ja ci mówię, że powinnaś sobie w końcu znaleźć faceta? No nie.

„Wiesz, ja uważam, że twój związek to…”

Tylko przyzwyczajenie, przyjaźń czy co tam jeszcze innego. Wypowiadanie niby troskliwie i z uważnie. Hmm, ale mieszkasz z nami? Widzisz jak funkcjonujemy? Pozwólmy, żeby to jednak mężatki oceniały swoje związki. Uwierz, wiedzą najlepiej, jak on wygląda.

„Wiesz, ja uważam, że twój mąż to…”

Jest za mało czuły, za bardzo czuły, powinien częściej dzwonić, mniej dzwonić, mógłby mnie zdradzić, nie mógłby…. Super, że to uważasz. Ale jeśli nie pytamy, nie dzielcie się tym ze mną. My ich kochamy, nawet jeśli mają wady.

„I ty to znosisz?!”

Najczęściej wygłaszane przez kobietę samotną, albo w świeżym związku, gdzie ludzie jeszcze wydają się idealni. Tak, rozumiem, że masz inną perspektywę patrzenia. Uwierz, też mnie wkurza, że mój mąż musi ułożyć wszystko w lodówce po swojemu. Z drugiej strony jakie to ma znaczenie w perspektywie całego życia? Doświadczona mężatka wie, że żadne. Pogadamy za parę lat, jak to twój facet będzie układał po swojemu rzeczy w lodówce, mył samochód zamiast przytulać, czy robił jeszcze coś równie, dla ciebie teraz, niefajnego. Tak, wiemy, z wami będzie inaczej:).

„Nie pozwoliłabym, żeby ktoś tak traktował moje dziecko.”

To nie pozwól.

„Zaokrągliłaś się od kiedy jesteś w związku.”

Hmm……Może zaproponuj jakieś rozwiązanie. Wspólna siłownia? Wyciągniesz mnie na basen? Bo z samej oceny to jeszcze niewiele wynika.

„Ciesz się, przynajmniej nie jesteś sama.”

Ma kto wynieść śmieci, dołożyć pieniądze, wyjechać z nami na wakacje. To zdanie najczęściej wypowiadane przez samotną. Okej, zrozumiałe, że jest ci smutno, że nie ma kto ci pomóc, ale uwierz, w miłości liczy się coś więcej niż wynoszenie śmieci i rachunki. Mąż to nie współlokator, który ma pomóc, brat czy kumpel. Ciesz się, że nie jesteś sama to słabe pocieszenie. Człowiek w złym związku może być samotny najbardziej na świecie.

„Najważniejsze, że nie pije i nie bije.”

To najczęściej mama/ babcia/ ciotka/ teściowa, której próbujesz powiedzieć coś niewygodnego o swoim partnerze, waszym związku. Zdanie tak głupie, że aż zatyka i odbiera ci mowę.

„Rzuć go.” (poradzisz sobie bez niego)

Rada z kategorii: „nic”. Tak, każda mężatka wie, że może rzucić męża, ale dla większości, to ostateczność. Więc jak radzisz to może wybierzesz coś z innej kategorii?


Lifestyle Związek

Urodziłeś się w latach 80-tych? Sprawdź, czy pamiętasz coś z tych rzeczy!

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 stycznia 2016
Fot. iStock / Jason_V
 

Smak gumy balonowej Donald, a potem Turbo… Gra w gumę, sklep Baltona i pierwsze, przekomiczne z dzisiejszej perspektywy reklamy telewizyjne (STOP! Kup TOP!). Jeśli twoje dzieciństwo przypadło na lata 80-te i początek lat 90-tych, z pewnością to pamiętasz. Dziś przywołujemy z łezką wzruszenia kilka wspomnień z okresu, w którym mimo kryzysów wokół, wszystko wydawało się prostsze. Bo byliśmy dziećmi.

1. Kultowe komiksy

Fot. Screen z YouTube/margolcia90

Fot. Fot. Screen z YouTube / margolcia90

Dobre, nie tylko dlatego, że polskie :). A z moich ulubionych oczywiście „Tytus, Romek i A’Tomek” Papcia Chmiela. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że autor „Tytusa” obchodził w zeszłym roku dziewięćdziesiąte drugie urodziny? A sam Tytus de Zoo liczy sobie już prawie sześćdziesiąt wiosen… Pamiętacie cudowne pojazdy (wannolot, prasolot) profesora T. Alenta? I charakterystyczny format książeczki, kupowanej w kioskach Ruchu?

No i jeszcze „Kajko i Kokosz”. Zabawne, pięknie narysowane przez Janusza Christę przygody dwojga wojów. Nasz słowiański „Asteriks”. Urocze, mądre opowieści o przyjaźni, uczciwości i … obyczajach z początków państwa polskiego:).

Ostatnio nad komiksem o Tytusie zastałam moją córkę. – Podobają ci się? – spytałam zdziwiona, że współczesne dzieci chcą po te książeczki sięgać. – To jest fantastyczne! – powiedziało moje dziecko. I poprosiło o jeszcze.

2. „Radio dzieciom”

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

O 19:30 siadałam przy radiu i przenosiłam się w magiczny świat audycji dla dzieci. Namiastkę tego świata mają dziś nasze dzieci słuchając audiobooków. Dlaczego namiastkę? Bo audiobooki są powszechnie dostępne. Włączasz kiedy masz ochotę. My na nasze audycje czekaliśmy niecierpliwie, zwłaszcza jeśli była to powieść w odcinkach, jak na przykład „Opowieści z Narnii” albo „Momo”. Perełki literatury dziecięcej czytane przez wybitnych aktorów. Całe pół godziny szczęścia.

3. „Dynastia”

Fot. Screen z YouTube/berniak79

Fot. Screen z YouTube / berniak79

Oglądana ukradkiem, przez uchylone do pokoju rodziców drzwi. Albo, jeśli uznana przez nich za „nieszkodliwą” dla dzieci, legalnie, wprost z ich wersalki. Serial z charakterystyczną czołówką. Przedziwna bajka dla dorosłych, saga rodziny Carringtonów. Opowieść, w której nic nie jest oczywiste, a każdy może okazać się czyjąś matką. Kicz, przepych i abstrakcyjne problemy w scenerii, która dla PRLowskiej i post PRLowskiej widowni była czystą egzotyką. Jak przygody kosmitów na Marsie. Porody, pobicia, porwania, strzelaniny, prywatne samoloty, pierwsze telefony bezprzewodowe, walka o jednego, bogatego, choć podstarzałego faceta. „Moda na sukces” to przy „Dynastii” pikuś.

4. Kultowe programy telewizyjne

https://youtu.be/aGoNG_QP0ng

Fot. Screen z YouTube / MaszynyPancerne

„Magda, pocałuj pana” – powtarzaliśmy za naszymi rodzicami chichocząc. Prowadzący teleturniej „Koło fortuny”, Wojciech Pijanowski magnetyzował głębokim głosem, a Polonez Caro kusił uczestników jako główna wygrana. Na bazie tego teleturnieju powstały nawet proste gry komputerowe!

Przypominacie sobie na pewno siostrę Irenkę, czyli Krzysztofa Maternę, z niesamowitym wdziękiem odgrywającego rolę lojalnej i niezbyt urodziwej pielęgniarki, dzielnie asystującej Doktorowi (Wojciech Mann). „Za chwilę dalszy ciąg programu” ze swoim abstrakcyjnym humorem bawi do łez również dziś.

No i jeszcze: „krajowa, czy zagraniczna?”! Czyli emocje związane z jedną kopertą… Jaką wycieczkę wylosują uczestnicy „Randki w ciemno”? prowadzonej przez Jacka Kawalca (mi najbardziej kojarzącym się z głosem Muminka).

A kto pamięta program „Pieprz i wanilia” albo „Z kamerą wśród zwierząt?”

5. Polskie filmy dla dzieci

Fot. Screen z YouTube/ polskifilmfabularny

Fot. Screen z YouTube / polskifilmfabularny

Na przykład urocza ekranizacja „Akademii Pana Kleksa” z Piotrem Fronczewskim w roli tytułowej. Efekty specjalne? Takie, na jakie było wtedy nasze kino stać. Ale wrażenia niesamowite, a scena napaści wilków na królestwo szpaka Mateusza wywołuje efekt taki sam jak 25 lat temu – sprawdzone na współczesnych dzieciach, które przecież „już wszystko widziały”… Do tego zabawne, rytmiczne melodie skomponowane do wierszy Brzechwy (mam je na winylowej płycie). „Dzik jest dziki, dzik jest zły…” – nucę sobie razem z córką.

A pamiętacie „Jankę” z Agnieszką Krukówną, jej cudowny pierścień i dwa, wrogie obozy – Orły i Wilki? Samolot, który budował zakochany w matce Janki stryj Julka? Oglądaliście „Szaleństwa panny Ewy”? No i – to mój absolutny faworyt – serial „Siedem życzeń”?

6. Podwórko

Fot. Screen z YouTube/MXs90s

Fot. Screen z YouTube / MXs90s

Nasze mamy nie bały się tak, jak my dzisiaj i pozwalały nam spędzać na podwórku bardzo dużo czasu. W wakacje do domu wracało się właściwie tylko na obiad, kolację i spanie…

A podwórkowe zabawy? „Król skoczek”, czyli przeskakiwanie piłki odbijanej od ściany, gra w gumę (zaczepianą o słupy – ograniczniki jeżeli brakowało trzeciej uczestniczki) i, czy wreszcie „podchody”. Malowanie kredą na chodniku strzałek i zadań, wyszukiwanie kryjówek… Albo w ogóle malowanie kredą na chodniku przed blokiem. Czy dziś to jest w ogóle dozwolone?

Kiedy dziś przeglądamy materiały z lat 80-tych i 90-tych, śmieszą nas puszyste fryzury pań, wąsy u panów, dziwaczna moda…  Ale przede wszystkim, z rozrzewnieniem wspominamy beztroskie chwile naszego dzieciństwa. Oby i nasze dzieci wspominały ten czas jak najlepiej!


Lifestyle Związek

17 rzeczy, które robi tylko babcia, chociaż wie, że nie powinna

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
12 stycznia 2016
Fot. iStock / Lusyaya

Babciu droga, Mamo najdroższa,

Wiesz, że cię kocham nad życie. Jesteś moją mamą i babcią moich dzieci. Byłaś ze mną w wielu trudnych momentach. Wiem, że mogę na ciebie liczyć zawsze. Jako matkę nie byłam w stanie ocenić cię krytycznie (matka to matka), ale pozwól mi, żebym mogła powiedzieć tobie jako babci kilka maluteńkich uwag (wypowiedziane głośno, przewiduję, nie miałyby dla mnie szczęśliwego zakończenia).

A więc Babciu,

Jeśli proszę cię, byś nie karmiła moich dzieci słodyczami, bo mamy zasady i ta zasada obejmuje weekend, a właściwie sobotę; i jakoś to do tej pory działało, i o dziwo dzieci się przyzwyczaiły i przestały narzekać –  to uszanuj to. Nie, kochana, czekoladowy deser to też słodycz, a także serek z czekoladą. Tak, jeden pierniczek lub Malaga, robi różnicę. Zasada to zasada, a my ich nigdy nie miałyśmy, dlatego żyję na diecie od 20 lat.

Nie krzycz na nich jak nie chcą zjeść do końca przygotowanego przez ciebie posiłku. Może nie są głodne? Może im nie smakuje? Może coś zjadły wcześniej? Pamiętasz jak gadałaś na mamę taty babcię K., że zmuszała wszystkich do jedzenia. Moje dzieci wiedzą, że jedzenie jest przywilejem dla organizmu, jemy tyle, ile możemy i na ile mamy ochotę. Nie jemy na zapas, ani wbrew potrzebie. Zwracamy uwagę na to, co jemy.

Właśnie. Nie jemy chipsów, frytek, smażonego w nieograniczonych ilościach, ograniczamy także mączne potrawy – to wszystko tuczy i nie jest do końca zdrowe. Codziennie frytki to przesada. Schabowy też. I naleśniki. Już wiem, dlaczego kanapki robione przeze mnie do szkoły przestały smakować. „U ciebie nie ma w ogóle masła i jest za dużo zielonego, babcia robi lepsze”. Wiadomo.

Nie karm mojego psa przy stole. Dzieci już zaakceptowały, że miska psa jest na innym poziomie niż ich talerze, tak samo nasz pies. Jeśli myślisz, że nie zauważam tych rąk, które zsuwasz cichaczem pod stół i z których wypadają różne kąski – to się mylisz. Ja to widzę, dzieci to widzą i pies to widzi. A jamnik z miniaturki zamienia się powoli w basseta.

Nie pal przy nich. Dzieci są biernymi palaczami i nawet gdy uchylasz okno, ale masz papierosa w buzi, to ten dym rozprzestrzenia się po całym domu. Na kanapie, kocu, poduszce i w miskach, w których podajesz najlepszą ogórkową na świecie. Dzieci wiedzą, że palenie zabija, a kochają cię, dlaczego każesz im się martwić, że zaraz umrzesz?

Nie dawaj dzieciom pieniędzy za nic. Mają ustalone tygodniówki i muszą się tego trzymać. Nie dorzucaj im po dyszce, bo dyszka to dla nich bardzo dużo. Nie mów im, by poszły sobie „pogrzebać w portfelu”, bo nauczyłam ich, że portfel jest przedmiotem osobistym, do którego nie mają prawa zaglądać.

Nie zbieraj ich porozrzucanych ubrań. Skarpetki na podłodze będą tak długo czekać aż podniesie je ten, który zrzucił. Nawet gdyby miały zesztywnieć do konsystencji gipsu. Pytasz, co zrobić jak leżą na środku w salonie? Powieś je na lampie w ich pokoju.

Właśnie. Sprzątanie w sobotę nie oznacza, że ty sprzątasz, a one mówią ci, co jeszcze mama kazała wyczyścić. Nie polega to też na tym, że jedno ci podaje szufelkę, a drugie ręcznik papierowy. Mają sprzątać same, ba, mają sprzątać także za ciebie, bo jesteś starsza i wymagasz opieki. Ty, nie one.

Litości, nie podawaj 12-letniemu chłopu widelca do obiadu, bo zapomniałaś przy nakrywaniu stołu. Po pierwsze niech nakrywa sam lub z tobą, po drugie niech ruszy tyłek, jak czegokolwiek na stole zabrakło. Chcesz, aby tak samo zwracał się potem do swojej żony? Przyjmiesz go pod dach, gdy go z domu wyrzuci, bo ja nie?

Nie dyktuj im, co mają napisać w zeszycie, nie rób rysunków i nie wycinaj. Muszą uczyć się samodzielności. Nie mów im, nawet jeśli tak było, że robiłaś to za mnie (nie przypominam sobie…). I, na Boga, nie podrabiaj mojego podpisu na uwadze od pani!

I czy możesz nie mówić, ze nauczyciele są głupi i nie mają racji? Że się uwzięli na twojego wspaniałego wnuczka, że są wredną babą, która zazdrości? Pomyśl, czegóż ta naprawdę fajna kobieta (a znam ją lepiej!)  miałaby zazdrościć 12-latkowi? I czy w czasach kiedy tak trudno zbudować autorytet szkoły takie słowa są potrzebne? Czy one go do czegoś motywują? A poza tym wiesz dobrze, że twojemu wnuczkowi daleko do anioła….

Nie opowiadaj im, że ich tata jest taki lub owaki. Ich tata jest wspaniały, ja w to wierzę i one też. Nawet jeśli ma konflikt ze mną, to sobie to załatwiamy między sobą. Między sobą, rozumiesz? To znaczy, że dzieci nie są po żadnej stronie. Tata jest w porządku wobec nich, nawet jeśli czasami nie jest w porządku wobec ich matki (ale jest).

Lubię, jak opowiadasz im jak byłam mała, ale dlaczego mówisz im tylko złe rzeczy? Że byłam brzydka, gruba, pryszczata i ganiałam za chłopakami? Że nie miałam zdolności plastycznych i chodziłam ciężko jak słoń? Że byłam naiwna i popełniałam błędy? Rozumiem, że chcesz, aby czuły się lepsze ode mnie, ale one są lepsze i nie trzeba mnie ku temu dewaluować. Przecież wiesz, że byłam całkiem wdzięcznym i uroczym dzieckiem (no czasami nie byłam).

I nie musisz wciąż im powtarzać, że matka nie daje rady, nie słucha, jest chaotyczna i nie ma prawdziwych przyjaciół. Jesteś, byłaś i będziesz dla nich bardzo ważna, niezależnie od tego jak bardzo kochają mnie. Nie rywalizuj ze mną w ich oczach, bo nigdy tej walki nie wygrasz.

Nie opowiadaj im też negatywnych historii o ich drugiej babci. To mama ich taty. Bardzo mi pomogła, gdy były małe i strasznie ich kochała. A że miała wady? Kto ich nie ma? Ty?

Nie mów, że wnuki kocha się bardziej. Wiem, że to jest inne doświadczenie, trochę łatwiejsze, z mniejszą odpowiedzialnością, ale rani mnie to. Bo kochałaś mnie najbardziej na świecie, choć nasze relacje nie były łatwe. Ale trudniej nie znaczy mniej, Mamo.

A tak naprawdę to proszę ułatw mi twój wyjazd, bo już mi smutno, że cię nie będzie, a Klara wciąż powtarza „ostatnie chwile dobrego, znikną bułki, zniknie czekolada, zostaniesz tylko ty Mamo”.

Jak żyć, kochana Babciu, bez ciebie?


Zobacz także

po czym poznać kiepskiego kochanka

„Kochana, nie wierz, że on cię nigdy nie porzuci… Ale też nie przejmuj się tym zanadto”. Słowo starszej kobiety do młodszej

Mateusz Grzesiak: „Przeciętność nienawidzi wyjątkowości – ludzie, którzy nie osiągnęli sukcesu, nienawidzą tych, którzy go mają”

Całe życie w cieniu mojej matki… Żeby zawalczyć o siebie, musiałam to przeciąć