Psychologia Związek

10 nawyków szczęśliwych par

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 kwietnia 2017
Fot. iStock / jacoblund
 

Wreszcie. Mamy przepis na udany związek, wieczną miłość i szczęście aboslutne. Uwaga, na pierwszy rzut oka przepis jest bardzo prosty. Każdy z nas potrafi „zrobić” sobie każdą z jego części, jednak gdy do mikstury dodamy drugą osobę, życie i wszystkie składniki na raz, to co najprostsze staje się cholernie trudne.

A jednak warto. Trzymajcie się przepisu. Dodawajcie do niego to, co dla was ważne. Ale przenigdy nie róbcie z niego wersji fit. No chyba, że świadomie chcecie budować relację 0%.

10 nawyków szczęśliwych par

1. Zaczynają wspólnie dzień

2. Często mówią sobie dobre i miłe rzeczy

3.  Są w kontakcie w ciągu dnia

4. Zaskakują się nawzajem

5. Przytulają się (też „bez powodu”)

6. Mówią dziękuję

7. Chodzą na randki (bez względu na staż)

8. Rozmawiają ze sobą twarzą w twarz, bez telefonów

9. Dzielą wspólne rytuały

10. Nigdy nie wychodzą bez powiedzenia „do widzenia” i „kocham Cię”


Na podstawie filmu 11 Habits of Happy Couples


Psychologia Związek

Zabrakło wyjątkowości w atmosferze kończących się Świąt? Możesz to zmienić już dzisiaj. Przekuj swój czas na coś dobrego

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
17 kwietnia 2017
Fot. iStock/vvvita
 

I przyszedł czas refleksji, zatrzymania się i odpoczynku. Tak przynajmniej przedstawia się wizja idealnych Świąt. Na ile jest ona zgodna z rzeczywistością?

Coraz częściej znajdujemy Święta w pośpiechu, w dużych zakupach, w sprzątaniu mieszkania. Nie ma ich gdzieś głęboko w nas, nierzadko słyszymy: „Kiedyś to było inaczej, nie czuję tych Świąt”. Tylko gdzie tkwi problem braku atmosfery, czy naprawdę w tym, że w sklepach już teraz jest wszystko dostępne, że brak czasu na sprzątanie, że pracujemy do ostatniej chwili, jeszcze nad faszerowanymi jajkami wysyłając maila?

A na koniec pada wszystkim znane: „Święta, święta i po świętach” i przechodzimy do codzienności bez żadnej zmiany w nas samych, obiecując sobie, że za rok to już na pewno będzie inaczej, że zadbamy o to, co dla nas najważniejsze, o to, żeby poczuć święta w sercu, całą sobą, a nie tylko skupiać się na rzeczach materialnych.

Bo przecież ulegamy presji, tej gonitwie, temu ściganiu się o pełne wózki zakupów. A kiedy kończą się Święta ze smutkiem patrzymy na jedzenie, które zostało… I bardzo często czujemy pustkę, bo znowu nic się nie wydarzyło, bo znowu nic w nas się nie zmieniło, bo ponownie Święta potraktowaliśmy płytko, bezrefleksyjnie.

A gdyby tak zamiast postanowień, że następnym razem to już na pewno będzie inaczej, zacząć zmianę od dziś, od teraz? Nie czekać na kolejne Święta, nie znajdować wymówek, że znowu zabrakło czasu i po raz kolejny wszystko jest nie tak, jak być powinno?

Przecież o to, co jest dla mnie ważne możemy siebie spytać każdego dnia. Codziennie możemy stawać się lepszymi ludźmi, nie tymi zaganianymi, którzy pędzą na oślep przed siebie, ale uważniejszymi na innych, na tych, którzy być może potrzebują naszej pomocy.

Więc może zamiast robić sobie wyrzuty, że znowu przy wielkanocnym stole zabrakło uśmiechu, poczucia miłości i miłosierdzia, zacznijmy te wartości już od dzisiaj wprowadzać w życie?

W jaki sposób? Otóż każdego dnia pomyśl o dobrej rzeczy, którą możesz zrobić. Mogą to być drobne gesty, jak wspólna poranna kawa z mężem, może poczytanie książki dzieciom, nim zasną, wyjście wspólne na basen, zaplanowanie weekendowej wycieczki rowerowej. Tak niewiele trzeba zrobić, by nasze życie nabrało większego sensu, żebyśmy my sami poczuli się lepiej ze sobą.

Ale dobre rzeczy możemy robić nie tylko wśród naszych bliskich. Możemy z naszą chęcią pomocy wychodzić na zewnątrz.

Rozejrzyj się, zobacz, czy obok ciebie nie mieszka starsza pani, która ucieszy się, kiedy zaproponujesz wspólne wypicie herbaty, bo ona jest samotna i nie ma z kim porozmawiać. Taka znajomość może przerodzić się w wyjątkową relację. Nasze dzieci zobaczą, jak ważny jest drugi człowiek, jak wyjątkowe osoby mamy wokół siebie, które warto zauważyć, z którymi warto porozmawiać.

Może robiąc porządki w szafach, wymieniając ubrania na większe zaproponujecie dzieciom oddanie tych rzeczy potrzebującym? Gwarantuję, że ich zaangażowanie będzie ogromne, pewnie jeszcze same od siebie dorzucą gry, w które już od dawna nie grają, książki, z których wyrośli.

Pamiętam, jak po kolejnej przeprowadzce zauważyliśmy, jak wiele niepotrzebnych rzeczy gromadzimy – ręczniki, kołdry, pościele. Zadzwoniliśmy do schroniska dla bezdomnych, którzy z otwartymi rękami przyjęli od nas te wszystkie rzeczy. To wtedy moje dzieci poznały znaczenie słowa „bezdomny”. „Mamo, jak to ludzie mogą nie mieć domu?” – pytali i wtedy długo i szczerze rozmawialiśmy. I dzisiaj, przed każdymi Świętami pytają, czy jest ktoś, komu trzeba pomóc, czy są dzieci, które nie dostaną prezentów, nie zjedzą pysznych słodyczy. Robimy paczki, wysyłamy i jakoś jesteśmy szczęśliwsi wszyscy…

Jest jeszcze jedna forma pomocy, która potrafi odmienić, która pozwala zajrzeć głęboko w nasze emocje, zatrzymać się i poczuć, że dopiero robiąc coś dobrego nasze życie nabiera sensu. To pomoc bezdomnym zwierzętom, nie tylko od święta, nie tylko w czasie trwania różnego rodzaju dramatycznych apelów. Można pomagać na co dzień, odwiedzając schroniska dla bezdomnych zwierząt – jak chociażby to w Celestynowie. Pojechać, umówić się, że na spacer zabierzemy jednego z mieszkańców schroniska, zawożąc karmę. Można zostać wolontariusze i pomagać w utrzymaniu schroniska, kwestować na jego rzecz. A co jest w tym najpiękniejsze – że można to wszystko robić całą rodziną, zaangażować się i zamiast żałować kolejnego popołudnia spędzonego przed telewizorem, pojechać do schroniska.

Wszystkie te gesty, te dobre rzeczy, które zrobimy w ciągu roku sprawią, że nauczymy się zatrzymywać, zaczniemy dostrzegać te wartości, które są dla nas tak naprawdę ważne i kolejne Święta przeżyjemy w zupełnie innej, bo przepełnionej miłości i dobrocią atmosferze.

P.S. Schroniskom dla bezdomnych zwierząt możesz  pomóc przekazując 1% swojego podatku dochodowego na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce – KRS 0000154454 (po szczegóły kliknij TUTAJ) lub przekazując darowiznę (kliknij TUTAJ)  na rzecz TOZ w Polsce.
Każda wpłata pomaga zwierzętom.


Artykuł powstał przy współpracy z TOZ


Psychologia Związek

Dlaczego tak trudno zakończyć toksyczny związek? Jest przynajmniej 5 powodów, które związują ręce

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 kwietnia 2017
Fot. iStock / yulkapopkova

Dlaczego tak trudno nam odejść czy nawet uciec z krzywdzącej nas relacji? Dlaczego czasem latami tkwimy w punkcie, w którym jawnie druga osoba wyciska nas jak cytrynkę?  Codziennie. D-l-a-c-z-e-g-o? To wydaje się niezrozumiałe. A jednak dzieje się, ciągle na nowo.

Z pamięci potrafimy wyrecytować listę negatywnych emocji, jakich dostarcza nam relacja. Mówimy jest źle, rani mnie w ten sposób, wykorzystuje ponieważ… i prawie zawsze na końcu na stawiamy ogromne „ALE”.

Dlaczego to, co od dawna „czarne”, nagle zaczyna się nam jawić tysiącem kolorów?

5 powodów, które utrudniają zakończenie toksycznego związku

1. Brak pewności siebie

To właśnie dzięki niej, wierzymy w siebie. Jak zdecydować się na często bardzo radykalny krok, gdy sami niedowierzamy, że podołamy? Cała ironia polega na tym, że właśnie toksyczne związki bardzo często nas tej pewności siebie pozbawiają. W takiej sytuacji, najcenniejszym darem jakie możemy otrzymać, to wsparcie drugiej osoby, zwyczajne ludzkie „uwierz w siebie, dasz sobie radę!”.

2.  Strach przed zmianą

Bo jak to u Kargulów i Pawlaków było, lepszy wróg stary, na własnej krwi wyhodowany. Taki „swój”, po którym wiadomo czego się spodziewać. A tak gdzie nowe, zawsze trzeba podjąć ryzyko. Poznać, spróbować, nazwać – i albo iść dalej, albo zostać. Znów największym powodem strachu przed zmianami w życiu, jest brak wiary we własne możliwości i kompetencje.

A to, tworzy przed nami najsmutniejszy obraz – brak perspektywy i pomysłu na życie. Jakbyśmy się nie bali warto za ten budowany latami mur wystawić choćby czubek małego palca od nogi i zobaczyć, że nic nie stanie się, gdy staniemy pod drugiej stronie, by się lepiej rozejrzeć wokół.

3. Lęk przed popełnieniem błędu

Bo przecież nasz toksyczny współtowarzysz życie bardzo dużo czasu i energii poświęcił na to, by udowodnić, że każdy błąd (nawet ten jego) jest naszą winą. Że dokonujemy złych wyborów lub wcale ich nie potrafi dokonać. Że to, co dla nas ważne jest śmieszne, błahe, niewartościowe. Wyjście z toksycznej relacji wymaga ogromu pracy nad sobą, uświadomienia sobie, że to, co czujemy i chcemy robić w życiu jest wartościowe i ważne. Nawet, gdy popełnimy jakiś błąd, tylko od nas zależy, jak postąpimy dalej.

Błędy są ludzkie. Najczęściej pod wpływem manipulacji, sami je sobie wytwarzamy.

Wszyscy popełniamy błędy i rzadko kiedy jesteśmy zawsze i bezgranicznie szczęśliwi, to nie powód, by zrezygnować z życia.

4. Krzywe zwierciadło i złe życie

Jeżeli długo tkwimy z toksycznej relacji, uczymy się radzić sobie w tym, w czym tkwimy. Mały całą gamę usprawiedliwień i racjonalizacji zachowań toksycznego partnera. Od przerzucenia odpowiedzialności za jego (jej) zachowanie na okoliczności i „zły” świat po przejęcie całej „winy” na siebie.

Bo przecież gdyby nie…, to on/ona zachowali by się zupełnie inaczej.

Drugim mechanizmem, którego mimowolnie doświadczamy jest wtapianie się w nową, istniejącą rzeczywistość. To co na początku mogło nas szokować – po czasie staje się normą, stanem wyjściowym. Już nie dziwi. Bo przecież zaraz mu przejdzie, bo zawsze tak robi, gdy…

Oswajamy swoją krzywdę każdego dnia. Niestety, kiedyś stanie się tak ważną częścią naszego życia, że nie będziemy potrafili już bez niej żyć.

5. Wzloty

Każda relacja ma momenty dobre i złe, często jednak w toksycznych relacjach tracimy trzeźwy osąd rzeczywistości. Zamiast realnie oceniać nasz związek dosłownie chwytamy się brzytwy. Jeden dobry moment, chwilowy wzlot potrafi nam wtedy „wynagrodzić” setki chwil strachu, smutku, krzywdy. Czasem posuwamy się do wyolbrzymień kompletnie oderwanych i od rzeczywistości i zdrowego rozsądku. Bo przecież kwiatek na dzień kobiet był.

Jeśli przyjrzymy się nieco tym argumentom z odrobiną dystansu, dojrzymy, że niewiele różnią się od najbardziej krzywdzących haseł, jakie powtarzamy w relacjach przemocowych: „przecież nie bił, nie pił, w rękę całował…”.

W związku nie da się żyć „jakoś” i „byle do”… nie, jeśli pragniemy prawdziwej i szczęśliwej relacji.


Na podstawie: psychologytoday.comcharaktery.eu


Zobacz także

„Jest mi bez Ciebie trudniej, ale lepiej” – list do męża

8 „domowych” sposobów na pewność siebie. To możesz zrobić dla siebie już dziś

Zdradził, czy nie zdradził? Jakie zachowania, mimo, że nie są zdradą fizyczną, mogą okazać się niebezpieczne dla twojego związku