Zdrowie

To plemniki zdecydują, czy dziecko będzie odporne psychicznie. Apel do przyszłych ojców!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
3 sierpnia 2022
Co różni wiecznego chłopca od mężczyzny? 9 cech dojrzałego faceta
Fot.Splitshire / Daniel Nanescu / CC0 Public Domain
 

Badania nad marihuaną już dawno wykazały, że kobiety, które popalały ją w ciąży, rodziły niemowlęta z niedowagą, a potem te dzieci miały problemy z agresją, koncentracją i pamięcią. A co powoduje palenie marihuany przez przyszłych tatusiów? Coraz więcej nowych badań sugeruje, że THC „konsumowane” przez ojca również znacząco wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne dziecka. I nie chodzi tu o bierne palenie! Wszystkiemu winne wasze uszkodzone plemniki.

Jak THC wpływa na plemniki i erekcję?

Według publikacji z „Cureus” z 2021 roku, jeśli mężczyzna pali marihuanę więcej niż raz w tygodniu, może to wpływać na wielkość, kształt i funkcję jego plemników, a także na poziom testosteronu. Choć marihuana zwiększa odczucie przyjemności podczas seksu, to stosowana w nadmiarze, przyczynia się do zaburzeń erekcji. Warto też podkreślić, że THC  ” toczy” zmiany w organizmie ojca stopniowo, z roku na rok „upośledzając” jego plemniki. Nie wystarczy więc przestać palić w momencie poczęcia.

Co dzieje się z płodem taty palacza?

Główny autor badania toksykologicznego z 2020 roku, przeprowadzonego przez Duke University Medical Center, dr Theodore Slotkin odkrył, że szczury, którym codziennie wstrzykiwano THC, miały nie tylko gorszą jakość nasienia i ekspresję genów, ale… to wszystko wpływało też na niekorzystny rozwój łożyska. Od dawna wiadomo, że jest to organ powstały podczas ciąży, który dostarcza rosnącym płodom składniki odżywcze i tlen oraz usuwa „odpady” z ich krwi. Co ciekawe, w składzie tego organu dominują jednak geny ojcowskie (wprowadzone przez plemniki). Nic dziwnego, że upośledzony rozwój łożyska – upośledza też rozwój i żywotność płodu. W rezultacie potomstwo takich myszy rodzi się przedwcześnie.

Jak marihuana taty niszczy dziecko?

Badanie sprzed czterech lat, opublikowane w czasopiśmie „Schizophrenia Research”, wykazało, że spożywanie marihuany przez ojca podczas ciąży jego partnerki zwiększało prawdopodobieństwo wystąpienia objawów psychotycznych u ich dziecka. Tu pewnie chodzi o bierne palenie matki, która dostarczała THC płodowi w wyniku wspólnego krążenia krwi.

Jednak bardziej niepokojące są wspomniane już badania z 2020 roku, w którym stwierdzono, że potomstwo samców szczurów, którym codziennie przez miesiąc wstrzykiwano THC, miało znaczące nieprawidłowości rozwojowe mózgu, przypominające te obserwowane u dzieci kobiety narażonej na działanie toksycznych chemikaliów w macicy, takich jak neurotoksyczne pestycydy. Potomstwo tych szczurów wykazało w przyszłości zaburzoną aktywność w tzw. szlakach dopaminy, co potencjalnie (w odniesieniu do ludzi) wpływa negatywnie na podatność na uzależnienia.

Na koniec

Wszystko wskazuje na to, że regularne palenie trawki, wpływa na płodność faceta i zdrowie jego przyszłych dzieci. Chociaż okazjonalne przygody z konopiami mogą nie mieć konsekwencji, przyszli ojcowie powinni pamiętać, że używanie marihuany, zwłaszcza w kilkunastu miesiącach przed poczęciem, wpływa na przekazywanie ich genów i jakość plemników, które z kolei „budują” łożysko u mamy. Dlatego warto, by oboje rodzice zadbali o swoje zdrowie przed poczęciem malucha. Abstynencja dla taty nie jest już tylko wskazana. To obowiązek, by dać dziecku jak najlepsze warunki do rozwoju.

Zobacz także: 5 sygnałów, że to już nie miłość, a nałóg. Jak rozpoznać uzależnienie od partnera?


Zdrowie

Mąż w łóżku spytał, czy jeszcze coś kontaktuję, a potem obraził się. Powiedziałam, że jeśli chce więcej seksu, musi….

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
3 sierpnia 2022
porządki
fot. Rawpixel/iStock
 

Panowie, odłóżcie wieczorem piwo i telefon komórkowy. Wyłączcie HBO lub Netflixa. Zapomnijcie na jakiś czas nawet o siłowni. Podwińcie rękawy i odkurzcie albo pozmywajcie naczynia. Zaproponujcie, że dziś wy poczytacie dzieciom książki na dobranoc i poskładacie pranie. Gwarantujemy, kobiety zyskają ochotę na seks wprost proporcjonalną do waszej empatii i zrozumienia wobec swojego przemęczenia. Przynajmniej tak twierdzą…  utytułowani naukowcy.

Błękitne pigułki na potencję albo warsztaty tantryczne dla par? Owszem, to wszystko może pomóc ci na nowo rozpalić ogień w waszej sypialni. Ale dziś naukowcy twierdzą, że nasze libido coraz bardziej zależy od sterty banałów. Rachunek jest prosty. Jesteś niewyspana – nie masz ochoty iść z mężem do łóżka! Jesteś przemęczona nadmiarem obowiązków przy dzieciach – w nosie masz nawet szybki numerek z ukochanym. Twoje szefowa nie znosi pięciu minut spóźnienia – zapomnij o porannym seksie. Naukowcy twierdzą, że najlepsze życie erotyczne mają te pary, które wzajemnie wspierają się w pracach domowych i wspólnie poświęcają czas i uwagę na wychowywanie dzieci.

Na początek kilka cytatów z netu i jedno pociesznie

„Mój mąż ciągle wieczorami żłopie piwo, a potem chce bym się z nim kochała. Niedoczekanie”

„Wieczorem jest tak zmęczona, że usypiam na stojąco. Dosłownie. Kiedyś kochaliśmy się i zwyczajnie mi się przysnęło. Mąż spytał, czy jeszcze coś kontaktuję, a potem się obraził”

„Mój facet podchodzi do mnie i chce się kochać w sobotę o każdej porze dnia. A ja mam w głowie jeszcze to, że trzeba odkurzyć i poprasować i córkę odwieźć na zajęcia jazdy konnej. Gdyby mi pomógł, może miałam jakąkolwiek ochotę. A tak… zwykle mówię mu, że to kwestia antykoncepcji i antydepresantów. W ten sposób łatwiej facetowi odmówić, bo nie czuje się zraniony”.

W wielu badaniach kobiety deklarują, że nie mają ochoty na seks i nie specjalnie ich to martwi. Jeśli z tobą jest inaczej, oznacza, że należysz do grupy 15 % pań, które twierdzą, że cierpią lub czują dyskomfort z powodu spadku libido. Chcesz coś zmienić? Tylko co? Naukowcy mają pomysł, co warto zmienić na początek. Niekoniecznie nawet bezpośrednio w życiu intymnym. Ale tym domowym.

Czy ci, którzy dzielą codzienne obowiązki, częściej czują się szczęśliwsi w łóżku?

Okazuje się, że tak! Dr Simone Buzwell z Center for Mental Health na Swinburne University of Technology w Australii mówi: „Ponieważ istnieje niewiele badań w obszarze pożądania seksualnego kobiet, czynniki, które przyczyniają się do jego spadku, nie są do końca zrozumiałe.” Dlatego naukowczyni postanowiła zbadać sprawę głębiej i przeprowadziła ankietę internetową wsród blisko 300 kobiet, które deklarowały, że w danym momencie były w relacji. Okazało się, że jeśli partnerzy, którzy dbają o równouprawnienie, częściej doświadczają pożądania seksualnego i są bardziej usatysfakcjonowani swoim życiem erotycznym. I trudno się temu dziwić, sama pewnie zauważyłaś, że na wakacjach ludziom po prostu bardziej chce się ze sobą kochać.

Czy jeśli chcemy poprawić nasze życie erotyczne, powinniśmy wyjść z sypialni?

Owszem, może się zdarzyć, że przeniesienie nacisku z sypialni i skupienie się na pomocy bardziej obciążonemu zadaniami partnerowi – może być kluczem do przywrócenia lepszych relacji seksualnych. Dr Buzwell stwierdził jasno: „Mamy nadzieję, że można uznać, iż seks, który bierze pod uwagę sprawiedliwość, jest lepszym seksem dla wszystkich”.

Badanie opublikowane w The Journal of Sex Research.


Zdrowie

Przestań! Nie trać energii na sprawy, na które nie masz wpływu. Nie marnuj szansy, bądź szczęśliwa!

Redakcja
Redakcja
3 sierpnia 2022
fot. Sarah Cervantes/Unsplash

Tak rzadko dbamy o siebie. I nie chodzi o dawanie sobie prezentów, o byciu dla siebie dobrym przez chwilę. Nie dbamy o siebie na co dzień, w życiu. Trzymamy się rzeczy, które ciągną nas w dół, które nas nie rozwijają. A to przecież ja – jako człowiek tu i teraz jestem ważny. Nie, to nie egoizm, to nie zamknięcie się na innych. To realne spojrzenie na rzeczywistość i dostrzeżenie siebie w całości. Moich potrzeb. I faktu, że życie jest największym darem. Dlatego dbajmy o siebie i o swoje życie. Bądźmy dla siebie dobre.

Przestań myśleć o sobie złe rzeczy

I nie chodzi o myślenie: jaka jestem beznadziejna, a o konkretne rzeczy, które sobie wyrzucasz. Że nie masz talentu do gotowania. Że trudno ci utrzymać porządek. Że się spóźniasz. Że jesteś zbyt mało zorganizowana. Że zbyt kontrolująca. Naiwna. I przez cały czas próbujesz to w sobie zmienić. Walczysz ze sobą, z cechami, które ciebie określają, czynią taką, jaką jesteś. Dlaczego sobie to robisz? Dlaczego nie pozwalasz sobie na skupienie się na tym, co w tobie dobre. Na pochwalenie siebie. Docenienie tego, kim jesteś.

Rada: Zaakceptuj swoje wady. Jeśli próbujesz w sobie coś zmienić, a ci się nie udaje – odpuść. I jeśli nikogo nie krzywdzisz tym, kim jesteś, pomyśl, że to część ciebie. Może zbyt chaotyczna, a może zbyt perfekcyjna. Ale jednak twoja. Zaakceptowanie siebie, to ogromna sztuka, która daje spokój i siłę.

Przestań skupiać się na problemach

Nie skupiaj uwagi na problemie. Nie myśl o tym, jak beznadziejną pracę masz. Jak nie możesz schudnąć. Jak w złym związku tkwisz. Jak jesteś nieszczęśliwa. Problemy są po to, by je rozwiązywać, a nie w nich tkwić. Ktoś kiedyś powiedział, że skupiamy się na problemie, bo rozwiązań nie widać. Ale to nie znaczy, że ich nie ma. Trzeba tylko podjąć odrobinę wysiłku, by je dostrzec. Często rozwiązania są w nas samych, kiedy pozwolimy sobie na wyjście z problemów. Kiedy zrobimy jeden, ale bardzo stanowczy i pewny krok, by znaleźć rozwiązanie – zobaczymy je.

Rada: Nie użalaj się nad sobą, nad tym gdzie jesteś, co cię przytłacza. Nie mów: „Mam problem”, tylko: „Szukam rozwiązania” i szukaj go, na różne sposoby, jakie tylko przyjdą ci do głowy. Ale szukaj naprawdę, a nie powtarzaj, że tylko spróbujesz.

Przestań tracić energię na rzeczy, na które nie masz wpływu

Na kolejkę w sklepie i na to, że kolejna kasa nie jest otwarta. Na korki w mieście. Na spóźniony pociąg. Na to, że zabrakło twojego ulubionego pieczywa. Że jest ślisko. Że mróz. I że zima. Po co tracić czas na zajmowanie się tym, na co kompletnie nie mamy wpływu. Szkoda energii. Bo to, że się wściekamy, przeklinamy pod nosem i przez pół dnia chodzimy rozdrażnieni sytuacją, która nie jest od nas zależna – nic nie zmieni. Zupełnie nic. Oprócz tego, że wyssie z nas energię, wprawi w podły nastrój.

Rada: Gdy zaczynasz denerwować się czymś, na co nie masz wpływu, odwróć swoją uwagę, skup myśli na czymś przyjemnym. W samochodzie włącz ulubioną płytę, w sklepie zadzwoń do dawno niesłyszanej przyjaciółki. A zimą wyciągnij sanki, idź na spacer w mroźny wieczór.

Przestań narzekać na to, czego nie masz

Na to, że nie masz większego domu, lepszego samochodu. Że nie pojedziesz na wczasy do Dubaju. Dlaczego narzekasz? Dlaczego koniecznie szukasz powodów, by umniejszać to, co już masz, co osiągnęłaś. Narzekanie nic nie zmieni. Nie prowadzi do żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wręcz przeciwnie sprawia, że tkwisz w zniechęceniu, w rozżaleniu, skupiasz się na tym, czego nie masz, zamiast dążyć do tego, by to osiągnąć.

Rada: Doceń to co masz, rozejrzyj się wokół, to wszystko co osiągnęłaś masz dzięki swojej pracy, swojemu wysiłkowi. Doceń to. To wcale nie jest mało. Pomyśl, ile starań, siły musiała włożyć, by to osiągnąć.

Przestań stawiać sobie wysokie cele

Dlaczego poprzeczka wymagań wobec ciebie samej wisi tak wysoko? Frustruje cię, że nie możesz osiągnąć wyznaczonego celu? Że nie możesz schudnąć od razu 10 kilogramów, że nie ćwiczysz pięć razy w tygodniu, że nie przeczytałaś trzech książek w miesiącu. Że za mało spędzasz czasu z dziećmi. Zbyt mało z siebie dajesz? Halo – nie tędy droga. Dlaczego jesteś dla siebie tam wymagająca? A gdyby tak odpuścić trochę, rozłożyć cel w czasie, dochodzić do niego małymi krokami? Jego osiągnięcie będzie równie wartościowe, a przede wszystkim możliwe dla ciebie.

Rada: Skup się na małych celach. Dąż do zmian, ale bardzo małymi krokami. Doceniaj każde osiągnięcie, choćby to najmniejsze. I nagradzaj się za nie. Pamiętaj każdy twój wysiłek jest warty uznania dla siebie w twoich oczach.

Przestań rozpamiętywać przeszłość

Nie myśl o tym, co było. Bo to już minęło. Niech zostaną wspomnienia, jeśli warte są zapamiętania. Ale przestań oglądać się za siebie. Rozpamiętywać, analizować, co się wydarzyło. Myśleć, co mogłaś zrobić, co pomyśleć, powiedzieć, jak się zachować. Tam już nic nie zmienisz. Możesz tylko wyciągnąć wniosku z tego, co się wydarzyło. Uczyć się na własnych błędach, dążyć do tego, by nie powtarzać tego, co było.

Rada: Patrz przed siebie. Skupiaj się na tym, co spotka cię za chwilę. Tylko tak twoje życie nabierze radości i wartości. Ciesz się na to, co nowe, a nie skupiaj się na tym, co stare. Po co? Żeby podręczyć samą siebie? Bo chyba tylko do tego do służy.

Przestań myśleć, że już nic dobrego cię nie czeka

Bo to kompletna bzdura. Wszystko co na ciebie czeka zależy tylko od ciebie. Od twojej otwartości, chęci do zmian, odwagi w patrzeniu w przyszłość. Nie zakleszczaj się. Szukaj bodźców, które pomogą ci się rozwijać. Wyjdź z kokonu, w którym jesteś. Jeśli myślisz, że już nic przed tobą, rozejrzyj się wokół szeroko otwartymi oczami. Próbuj nowych rzeczy, choćby najbardziej zdawałoby się banalnych. Idź na spacer, do kina. Pomaluj paznokcie na inny kolor niż dotychczas, zmień fryzurę. To już jest zmiana, która za chwilę może ci przynieść coś dobrego.

Rada: Posłuchaj siebie. Pomyśl: „Czego ja chcę. Gdzie chcę być za pół roku, za rok?”. Wypisz swoje potrzeby, a później pomyśl, jak je zaspokoić. Oswój strach przed zmianami. Pamiętaj: jeśli się czegoś boisz, to znaczy, że ci zależy, a to już bardzo ważny sygnał. Tylko od ciebie zależy, co z nim zrobisz.

 


Zobacz także

Nietolerancja histaminy - przyczyny, objawy, dieta

Nietolerancja histaminy (pseudoalergia). Co odróżnia ją od alergii pokarmowej i jak sobie z nią radzić?

5 przepisów dla osób insulinoopornych i z chorobami tarczycy

Co powinnaś zrobić, jeśli twój partner chrapie?