Zdrowie

Temat nr 1 ostatnich dni. Sprawdź, co jest prawdą, a co mitem, jeśli chodzi o wariant Delta koronawirusa

Redakcja
Redakcja
6 lipca 2021
fot. jarun011/iStock
 
Internet rozgrzewają ostatnio informacje na temat wariantu koronawirusa Delta – przypisuje mu się m.in. inne objawy, a także fakt, że może on ulegać mutacji w kierunku znacznie bardziej śmiertelnego koronawirusa MERS (bliskowschodniego zespołu niewydolności oddechowej). Sprawdź, co jest prawdą, a co mitem, jeśli chodzi o wariant Delta.

Po raz pierwszy podwójnie zmutowany wariant SARS-CoV-2 (znany jako B.1.617, a obecnie – wariant Delta) zidentyfikowano w marcu bieżącego roku. Trzy miesiące później wariant Delta zaczął dominować – w połowie czerwca „The Guardian” informował, że patogen dotarł do 74 krajów i że rozprzestrzenia się szybciej niż inne warianty.

  • Wariant Delta jest bardziej zakaźny od innych dotychczas poznanych mutacji.

PRAWDA. Według analiz epidemiologicznych prowadzonych m.in. przez Instytut Zdrowia Publicznego w Wielkiej Brytanii (Public Health England) wariant Delta jest bardziej zaraźliwy niż znane wcześniej warianty; szacuje się, że o od 40 do 60 proc.

  • Zakażenie wariantem Delta może manifestować się innymi objawami. 

MIT, przynajmniej w świetle obecnych danych o tym wariancie. Póki co nie ma żadnych twardych dowodów na temat tego, czy zakażenie tym wariantem przebiega z innymi objawami niż w przypadku poprzednich mutacji wirusa. Opinie lekarzy z własnej klinicznej praktyki czy dane zgłaszane przez pacjentów przez aplikację Zoe COVID Symptom Study to za mało, by stawiać definitywne wnioski.

Warto przy tym zauważyć, że zakażenia SARS-CoV-2 od samego początku wiązały się z bardzo szerokim spektrum objawów. Oczywiście, dominowały te związane z drogami oddechowymi, ale od początku notowano również symptomy ze strony układu pokarmowego.

„Do zakażania komórek wirus wykorzystuje receptor konwertazy angiotensyny typu 2 (ACE-2), a znaleźć go można na powierzchni różnych typów komórek. Nie ma obecnie żadnych dowodów, by wariant delta był w stanie infekować inne typy komórek niż pozostałe – prawdę mówiąc, to jest raczej mało realne. Już bardziej możliwe, że zakażeni tym wariantem charakteryzują się wyższym stopniem wiremii, czyli cząstek wirusa w organizmie, stąd i łatwiej mu się wydostawać poza układ oddechowy. Ale również i to twierdzenie wymagałoby wpierw oceny w ramach starannie zaplanowanych badań” – mówi dr Piotr Rzymski.

By dowieść, że infekcja wariantem Delta wiąże się z inną częstością występowania poszczególnych objawów, konieczne byłoby przeprowadzenie analizy symptomatologicznej na dużej grupie zakażonych. W takim badaniu dla każdej pobranej próbki wymazu trzeba przeprowadzić sekwencjonowanie genomu, by dokładnie określić, jakim wariantem pacjenci są zainfekowani. I dopiero wtedy, uwzględniając szereg parametrów, takich jak wiek, płeć i choroby towarzyszące, a nawet porę roku, można pokusić się o sensowne wnioski.

„Odnoszę wrażenie, że dziś formułujemy je posługując się dowodami anegdotycznymi. Gdy medialny stał się wariant alfa, czyli >>brytyjski<<, B.1.1.7, to wówczas również podnosiły się głosy o tym, że zakażenie nim powoduje inne objawy – rzadziej występować miało upośledzenie węchu, a częściej ból gardła. Przekonanie to powtarzano wielokrotnie, mimo braku jakichkolwiek ku temu wskazań. Wreszcie na łamach The Lancet Public Health opublikowano wyniki bardzo dużej, obejmującej tysiące pacjentów, analizy, która określała częstość objawów towarzyszących zakażeniu różnymi wariantami, w tym brytyjskim. Wniosek? Brak istotnych różnic” – dodaje dr Rzymski.

Specjalista zwraca także uwagę, że obserwacji hinduskich lekarzy nie można wprost przenosić na sytuację w Europie. Mówimy bowiem o innej strefie klimatycznej, częstości występowania rozmaitych chorób, w tym pasożytniczych, różnicach w sytuacji socjoekonomicznej i dostępnie do opieki medycznej. To wszystko może więc decydować o innym spektrum obserwowanych objawów.

  • Przy zakażeniu wariantem Delta częściej występuje gangrena

MIT. Gangrena, inaczej zgorzel, to martwica tkanek spowodowana zakażeniem bakteriami beztlenowymi i trudno tu o jakikolwiek związek.

  • Wariant Delta może ulegać dalszej mutacji w kierunku koronawirusa MERS (bliskowschodniego zespołu niewydolności oddechowej).

MIT. To zupełnie inne wirusy.

„SARS i MERS należą do różnych podrodzajów tych patogenów: do sarbekowirusów (SARS) i merbekowirusów (MERS). W tej grupie są też jeszcze embekowirusy i nobekowirusy. Mimo tej samej grupy różnice między tymi wirusami mogą być dość znaczne” – tłumaczy prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ w Krakowie.

  • Zakażenie wariantem delta wiąże się z większym ryzykiem zgonu

MIT. Nie ma na to żadnych definitywnych dowodów.

Specjaliści zgodnie podkreślają, że wariant, który jest bardziej zakaźny – a wszystko wskazuje na to, że wariant Delta takim jest – będzie siłą rzeczy powodował większą liczbę hospitalizacji, bo z większą łatwością może być rozniesiony na osoby z grup podwyższonego ryzyka.

Uwaga! W krajach, które mają znaczną część populacji zaszczepionej, w związku z postępem szczepień nie rośnie znacznie liczba zgonów; właśnie władze sanitarne USA ogłosiły, że zgony notuje się w przeważającej większości u osób niezaszczepionych. Podobnie sytuacja przedstawia się w Wielkiej Brytanii, gdzie 4 lipca odnotowano 24 248 nowych infekcjach koronawirusem i 15 zgonów z powodu COVID-19.

  • Wariant Delta jest groźniejszy dla zaszczepionych

MIT. Choć zdaniem ekspertów wariant Delta może przełamać odporność poszczepienną niektórych osób w pełni zaszczepionych przeciwko COVID-19, osoby zaszczepione są chronione przed ciężkim przebiegiem COVID-19, hospitalizacją i zgonem.

Jak czytamy w raporcie Public Health England, szczepionka ogranicza ryzyko hospitalizacji z powodu COVID-19, także w przypadku mutacji Delta. Dlatego nie należy zwlekać, jeśli jeszcze nie przyjęło się szczepionki i udać się do punktu szczepień.

  • Dostępne szczepionki nie działają na wariant Delta

MIT. Przeprowadzone badania i analizy potwierdzają, że obecnie stosowane szczepionki chronią także przed „indyjską” odmianą koronawirusa. Konieczne jest jednak pełne zaszczepienie dwoma dawkami (lub jedną przy szczepieniu preparatem Johnson & Johnson).

Badania wykazały, że w przypadku napotkania wariantów koronawirusa skuteczność szczepionek spada tylko nieznacznie. Na przykład, z ustaleń Public Health England wynika, że po dwóch dawkach szczepionka Pfizer-BioNTech jest skuteczna przeciw wariantowi Delta w 96 proc., a szczepionka Oxford-AstraZeneca po dwóch dawkach jest skuteczna przeciw wariantowi Delta w 92 proc.

  • SARS-CoV-2 ciągle mutuje i nadal pojawiają się nowe warianty.

PRAWDA. Przykładami są choćby warianty: Delta i Delta Plus. Zdaniem ekspertów patogen ten może wciąż się zmieniać, dopóki będzie mógł atakować osoby, które nie są na niego odporne.

Wniosek nasuwa się sam: zaszczepmy się przed nadejściem jesieni. Przede wszystkim powinni zrobić to seniorzy, osoby z nadwagą i otyłością, cukrzycą, chorobami sercowo-naczyniowymi, chorobami nerek i innymi schorzeniami towarzyszącymi. Jeżeli jesteśmy młodzi i zdrowi, wciąż warto się zaszczepić: nie tylko chronimy siebie, ale także innych, bardziej wrażliwych, przed zakażeniem.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Źródła:
Strona WHO
Rządowa strona brytyjska poświęcona wariantom SARS-CoV-2
Wypowiedzi ekspertów: dr. Hab. Piotra Rzymskiego i prof. Krzysztofa Pyrcia


Zdrowie

Tego kobieta chce podczas seksu. Może Ci tego nie mówi, ale właśnie tak myśli

Redakcja
Redakcja
7 lipca 2021
Fot. iStock/GeorgeRudy
 

Kobiety mają pragnienia. Wiele pragnień. Takie, które obracają się wokół równych zarobków i możliwości swobodnego chodzenia po ulicy. A także takie, które obracają się wokół seksu. Świetnego seksu. Oczywiście może być trudno wyartykułować pewne pragnienia, zwłaszcza jeśli z domu wyniosłaś przekonanie, że seks to temat tabu. Ale bierność nie zawsze prowadzi do przyjemności. Oto sześć rzeczy, które kobiety chciałyby robić podczas seksu. Bo chociaż tego nie mówią, prawdopodobnie tak myślą.

1. Więcej gry wstępnej

Eksperci szacują, że pełne podniecenie zajmuje kobietom około 20 minut. Mężczyznom zajmuje to ułamek tego czasu. Oczywiście seks wymaga pewnego kompromisu. Ale jeśli chodzi o podniecenie i orgazm, trzeba sprawić, żeby osoba, która potrzebuje więcej czasu, ten czas otrzymała. Mówiąc metaforycznie, zając musi poczekać na żółwia, a nie pędzić do mety. Im więcej czasu poświęca się na grę wstępną, tym większa szansa na wypełnienie łechtaczki krwią i nawilżenie pochwy. A oba te procesy są kluczem do satysfakcjonującego kobietę seksu. Co więcej, im więcej czasu spędzacie na grze wstępnej (pieszczotach, ale też wygłupach), tym więcej hormonów szczęścia krąży po całym ciele. Badania pokazują, że gra wstępna pomaga pobudzić uwalnianie dopaminy i oksytocyny, które są powiązane z motywacją i uczuciem więzi.

Choć oboje rozbieramy się do naga, czasami określenie naszych potrzeb jest bardzo trudne. Naprawdę słuchaj tego, co mówi druga strona, a w razie potrzeby proś o wyjaśnienie.

2. Więcej czasu w centrum uwagi

Penetracja nie jest najbardziej niezawodnym sposobem, dzięki któremu kobieta może osiągnąć orgazm. Według Instytutu Kinseya, kobiety częściej osiągają orgazm, gdy są pobudzane na kilka różnych sposobów, w tym oralnie. Dodatkowo daje to możliwość skupienia się wyłącznie na jej przyjemności. A to cecha dobrego i bezinteresownego kochanka.

3. Więcej odwagi

W dobie #MeToo wielu mężczyzn uważa, że ​​muszą unikać ostrzejszej zabawy, ale jeśli oboje się na to zgadzacie i lubicie, absolutnie nie musicie z tego rezygnować. Niewinne klapsy czy szeptanie sobie do ucha różnych sprośności naprawdę mogą podkręcić atmosferę.

4. Więcej zabawek

Wbrew powszechnemu przekonaniu zabawki erotyczne mogą sprawiać przyjemność obu stronom. Jak wspomnieliśmy wcześniej, penetracja nie zawsze prowadzi do orgazmu. Dzieje się tak głównie dlatego, że sam stosunek nie zawsze daje możliwość stymulowania łechtaczki. Jak sugerują badania, znaczna większość kobiet wymaga stymulacji łechtaczki, aby osiągnąć orgazm. Warto o niego wspólnie zawalczyć, to przecież niesamowicie podniecające, kiedy widzimy, jak nasz partner szczytuje. W żadnym razie nie jest wstydem… sprowadzać posiłki. Na rynku jest mnóstwo zabawek erotycznych, specjalnie zaprojektowanych tak, aby „zajęły” się łechtaczką podczas seksu. Porozmawiajcie i rozejrzyjcie się za czymś odpowiednim.

5. Więcej wspólnych chwil po seksie

To bardzo ważne. Seks nie kończy na wytrysku. Tak, wiemy, że możesz być senny po orgazmie (kiedy mężczyźni osiągają szczyt, uwalniają prolaktynę, hormon silnie związany ze snem). Ale proszę, postaraj się wytrzymać i przytul ją przez chwilę. Jak pewnie przyzna większość kobiet, nie ma nic mniej seksownego niż mężczyzna, który jest ślepy na sygnały emocjonalne ze strony partnerki. Momenty po seksie są ważne dla budowania intymności.


Zdrowie

Zabrałaś mi męża, poczucie własnej wartości, przyniosłaś depresję. Była przyjaciółko, życzę Ci jak najgorzej…

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 lipca 2021
fot. MangoStar_Studio/iStock

Monika napisała do nas: „Kiedyś uwielbiałam inne kobiety, dziś są dla mnie zagrożeniem, boję się ich. Wszystko przez osobę, którą miałam za najbliższą przyjaciółkę. To ona zniszczyła mi życie. Oto moja historia”.

W jego telefonie znalazłam od niej SMS: „Wyszła już? Możesz przyjechać? Czekam z kolacją”. Wpatrywałam się w ekran i czułam, jak tonę. Miałam jechać z naszym synem do mamy, on stwierdził, że musi zostać i popracować. Wyszedł na chwilę, telefon zostawił. Gdy nadeszła wiadomość, zerknęłam, kto ją napisał. Mąż wrócił, zastał mnie siedzącą przy stole z jego smartfonem. Po minie domyślił się, że już wiem. Na jego twarzy malowała się ulga. „Żałuję, że dowiedziałaś się tak. Kocham ją od dziesięciu lat, wybrałem niewłaściwą kobietę na żonę. Chcę być z Anką”. Nawet nie czekał na moją odpowiedź. Odwrócił się i wyszedł. Odezwałam się do niej: „Jak mogłaś mi to zrobić?”. Nie odpisała. Mąż, wychodząc z domu dzień później, już na zawsze, rzucił: „Anka nie chce czytać wiadomości od ciebie, nie pisz do niej więcej”.

1.

Jak w „Ani z Zielonego Wzgórza”

Miałam 7 lat, gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy. W wakacje odwiedziłam na działce dziadków, obok domek kupili jej rodzice. „Mam na imię Ania” powiedziała. Uścisk jej dłoni był silny. Miała duże, piwne oczy, długie blond włosy. Takie o jakich zawsze marzyłam. Bawiłyśmy się cały dzień. Wieczorem spytała: „Zostaniesz moją przyjaciółką?”. Skinęłam żarliwie głową. Ekscytacja, radość, duma. To wtedy czułam. We wrześniu okazało się, że jesteśmy w jednej klasie, oczywiście usiadłyśmy ze sobą. Od tego momentu byłyśmy nierozłączne.

2.

Ta lepsza, ta gorsza

Anka w naszej relacji rządziła. Wybierała zabawy, decydowała kogo dopuszczamy do naszej paczki, a kogo nie. Nie przeszkadzało mi to, wiedziałam, że jest liderką. Inne dzieci ją uwielbiały, ja byłam atrakcyjna tylko dlatego, ze byłam przyboczną królowej. Natomiast nauczyciele woleli mnie, uczyłam się świetnie. Zawsze dawałam Ance ściągnąć. Na wuefie znów rządziła ona. Nieraz śmiała się ze mnie, że nie umiem dobrze przeskoczyć kozła, czy wolno biegam.

Potem dowiedziałam się od wspólnej koleżanki, że często mnie obgadywała.

Wtedy tego nie wiedziałam, poza sytuacjami na wuefie była dla mnie słodka. „Jesteś mi najbliższa” powtarzała.

3.

Nie myśl, że cię puszczę

Wybrałam inne licum niż ona. Bałam się do tego przyznać, Anka nie znosiła sprzeciwu, gdy w końcu okazało się, że nie idę do „dwójki” obok naszego domu, a zdecydowałam się jeździć do szkoły na końcu miasta, obraziła się. Zdradziłaś mnie, powiedziała.

Ale już w październiku zadzwoniła. „Nie mogę bez ciebie żyć, nie kłóćmy się”. Niespecjalnie za nią wtedy tęskniłam. Do nowego liceum poszłam ze spokojniejszą, podobną do mnie koleżankę. Zaprzyjaźniłyśmy się. Anka była zazdrosna. „Kochasz ją bardziej?” dopytywała się.

Z perspektywy czasu wiem, że to był dobry czas na zakończenie znajomości, dorastałam. Dla mnie najważniejsza była szkoła, nauka. Dla niej zabawa, moda i … chłopaki.

Ale nie zerwałam z Anką. Zbliżyłyśmy się znów do siebie. To z nią jeździłam na dyskoteki, na koncerty, wyjeżdżałam na szalone wakacje. Miała chłopaka za chłopakiem. Ja byłam szarą myszą, ona szkolną pięknością.

Znów była liderką, a ja przyboczną. Zawsze w cieniu.

4.

Bestia staje się Piękną

Na studia wyjechałam do innego miasta, schudłam, wyładniałam, zaczęłam mieć powodzenie. Poznałam przyszłego męża. Był facetem top of the top. Przystojny, mądry, oczytany, opiekuńczy. Zazdrościły mi go wszystkie koleżanki, nie mogłam uwierzyć we własne szczęście.

Po kilku miesiącach spotykania się zabrałam go do mojego rodzinnego miasta. Anka wyraźnie była nie w sosie, że ułożyłam sobie życie i to jeszcze z takim facetem. „Nie boisz się, że cię zostawi? Nie jesteś tak atrakcyjna, jak on”. Widziała, jak Marek jest we mnie zakochany, ale nie potrafiła, hej, super, że się zakochałaś. Powiedziała jeszcze: „No nie spodziewałam się, że spotkasz takiego faceta, no gdyby Magda takiego poznała, to okej, ona zawsze była laską. Ale ty? W szoku jestem”.

5.

Przyjaciółka domu

Trzy lata później wzięliśmy z Markiem ślub. Była świadkiem na naszym ślubie. Już w sali weselnej złapała mnie za rękę teściowa: „Nie ufaj tej Ance, jej źle z oczu patrzy”. Obruszyłam się, przecież Anka jest wobec mnie lojalna. Rok później sama wyszła za mąż, szybko jednak zaczęła zdradzać męża. Przyjeżdżała do nas, upijała się i żaliła się, jak straszni są faceci. Często zostawała na noc, rano Marek robił nam śniadanie. Tak, widziałam, że ją lubi. Byli, jak para świetnych kumpli.

Zaszłam w ciążę w tym samym czasie, co ona. Jeździliśmy na wspólne wakacje, na początku w czwórkę z dziećmi, potem, gdy rozwiodła się z mężem, sami. Spędzała z nami święta, opowiadała nam o kolejnych randkach. „Mam tylko ciebie, tylko tobie ufam” mówiła. Nigdy nie byłyśmy aż tak blisko, widziałyśmy się kilka razy w tygodniu, mówiłyśmy sobie wszystko.

Przepraszam, to ja mówiłam wszystko.

6.

Gdzie czai się podejrzenie

Była jedna taka sytuacja. Anka zadzwoniła, że chyba umiera, dostała potwornych bólów brzucha, wymiotowała, miała bardzo wysoką gorączkę. W okolicach nie było żadnej karetki. W środku w nocy wsiedliśmy z Markiem w samochód i pojechaliśmy do niej. Podleciał do lóżka, zaczął jej ścierać pot z czoła, potem wyniósł ją na rękach do auta i zawiózł do szpitala.

To wywołało mój szok, chyba to ja powinnam ścierać pot z jej czoła, dlaczego on? Później jednak się tłumaczył, zapewniał, że chodziło o szybkie działanie.

Kobiety są jednak głupie, ja byłam głupia.

7.

Dni prawdy

Nie wytłumaczył mi, kiedy to się zaczęło. Ona też tego nie zrobiła. To nie ja się odcięłam, oni się odcięli. Zabierali na święta i wakacje mojego syna, który zresztą przeszedł traumę i do dziś ma problemy psychiczne, leczy się na nerwicę i depresję. To pewnie też moja wina, bo po tym, jak zdradziły mnie dwie osoby, które kochałam, ciężko zachorowałam, nie miałam siły wstać z łóżka, nie miałam siły żyć. Nie zabiłam się tylko dlatego, że miałam dziecko. Ale przez kilka lat nie potrafiłam się z tego podnieść, mieszkamy wszyscy w niedużym mieście, mamy wspólnych znajomych, nie mogłam się od tego odciąć.

Widywałam Ankę w sklepie, na ulicy, mijałam jej dom idąc do apteki.

Któregoś dnia zobaczyłam ją z brzuchem

8

Karma, która wraca

Jak można komuś zrobić coś takiego? Jak można nie czuć się winnym? Do dziś nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ale karma wraca. Anka urodziła chore dziecko, walczyli o jego życie. Potem wpadła w alkoholizm. Słyszałam, że strasznie się kłócą. A on powiedział naszemu wspólnemu przyjacielowi, że czasem żałuje tego, co zrobił. Jestem w kolejnym związku. Mam obsesję zazdrości, nigdy nie zostawiłabym mojego faceta z koleżanką. On mnie zapewnia, że mnie kocha, ale ja już nie potrafię uwierzyć słowom. Ostatnio Anka pytała kogoś, czy jestem wciąż zła. Bo chciałaby zadzwonić.

Wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska


Zobacz także

Kobiecy organizm potrzebuje szczególnej diety. Tych składników nie może w niej zabraknąć!

Dieta oczyszczająca jelita, wątrobę i nerki

Dieta oczyszczająca – jak wesprzeć jelita, wątrobę i nerki naturalnymi sposobami?

Odstaw gluten, mleko, albo cukier. Czy dieta eliminacyjna ma sens?