Lifestyle Zdrowie

Kilka powodów, by pić lampkę szampana… nawet codziennie

Redakcja
Redakcja
28 kwietnia 2017
Fot. iStock / AzmanL
 

Naukowcy są dla nas w ostatnim czasie niezwykle łaskawi. Kilka tygodni oznajmili, że picie kieliszka czerwonego wina pozytywnie wpływa na nasze zdrowie i może zastąpić wizytę na siłowni. Teraz przyszedł czas na szampana. Okazało się, że ten trunek chroni mózg przed poważnymi chorobami. Może warto więc zacząć sięgać częściej po wino musujące niż tylko podczas wesel i Sylwestra?

Badania przeprowadzone przez zespół badawczy z Reading University w Wielkiej Brytanii pod kierownictwem profesora Jeremiego Spencera dowodzą, że picie szampana wpływa na serce i mózg podobnie jak czerwone wino. W swoim składzie również zawiera resweratrol, który chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami oraz polifenole, które chronią serce przed zawałem.

Ponadto picie bąbelków zapobiega takim chorobom jak demencja i Alzheizmer. Odpowiedzialne są za to związki pinot noit i pinot meunierm znajdujące się w winogronach, z których produkowany jest szampan. Chronią nasz mózg i zwiększają pamięć przestrzenną.

To chyba dobre powody, dla których warto częściej sięgać po szampana. Jak zalecają naukowcy, możesz to robić nawet codziennie. Do takich wniosków doszli już w 2009 roku, jednak warto o tym przypominać.

Masz ochotę na lampkę schłodzonego szampana, jednak dbasz o linię? Mamy dla ciebie dobrą wiadomość. Śmiało możesz po niego sięgać. Ma mniej kalorii niż wino białe czy czerwone. Lampka to tylko 80 kcal. Jest gazowany, przez co wypijesz go mniej, bo szybciej poczujesz się pełna.

I wcale nie musisz sięgać po najdroższą butelkę. Z powodzeniem możesz wybierać jego tańsze odpowiedniki oraz włoskie Prosecco.

Naukowcy nie poprzestają na jednym eksperymencie i dalej badają wpływ szampana na zdrowie. Do badań chcą zaprosić 60 seniorów, na których chcą przetestować korzystne działanie trunku. Na czym polega ich rola? Każdy z ochotników miałby pić szampana w umiarkowanych ilościach i to przez kolejne trzy lata. To będą dla nich miłe lata.


Źródło: elle.plportal.abczdrowie.pl


Lifestyle Zdrowie

Choroba Hashimoto. Wykonaj krótki test i sprawdź, czy występuje u ciebie

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
28 kwietnia 2017
Fot. iStock / hoozone
 

Często pierwsze jej objawy bywają niespecyficzne, tłumaczymy je sobie „wiosennym przesileniem”, zmęczeniem, a tymczasem choroba postępuje. Nieleczona może mieć poważne konsekwencje. Mowa o chorobie Hashimoto – jednej z najczęstszych dolegliwości tarczycy.

Choroba Hashimoto to przewlekłe zapalenie tarczycy, doprowadzające do postępującej niedoczynności tego gruczołu. Dotyczy wszystkich grup wiekowych, ale według statystyk, największą zachorowalność obserwujemy między 45 a 65 rokiem życia. Zdecydowaną większość chorych stanowią kobiety. Coraz częściej diagnozuje się Hashimoto u kobiet po zakończonej ciąży i przebytym porodzie (może dotyczyć nawet 5-10% kobiet).

Choroba Hashimoto jest autoimmunologiczna, co oznacza, że organizm zwraca się przeciwko sobie – w tym wypadku zwalcza komórki tarczycy. Zaatakowana tarczyca zaczyna wytwarzać coraz mniej hormonów, a to odbija się niekorzystnie na funkcjonowaniu całego organizmu.

Ta choroba może dotyczyć każdego! Sprawdź czy występuje u Ciebie!

Przeprowadź krótki test – im więcej twierdzących odpowiedzi na poniższe pytania tym szybciej powinnaś udać się do lekarza.

– Czy w okresie ostatnich 3-6 miesięcy gwałtownie wzrosła Twoja waga mimo braku zmiany diety?

– Czy w ostatnim czasie częściej niż zwykle zapadasz na infekcje wirusowe i bakteryjne?

– Czy nadmiernie wypadają Tobie włosy?

– Czy czujesz się zmęczona, apatyczna mimo, że robisz to co zawsze?

– Czy Twoja skóra w ostatnim czasie wydaje się bardzo przesuszona? Łuszczy się i jest szorstka?

Jednym z pierwszych objawów, który powinien nas zaniepokoić jest gwałtowny wzrost masy ciała, mimo braku zmian w żywieniu czy poziomu aktywności fizycznej. Dlaczego? Ponieważ hormony tarczycy są głównymi regulatorami tempa przemian metabolicznych w organizmie, jeśli ich poziom gwałtownie spada – objawia się to wzrostem wagi. W przypadku dużego niedoboru hormonów tarczycy całkowity wydatek energetyczny może obniżyć się nawet o 50%, co przekłada się na wzrost masy ciała przy prawidłowej podaży energii. Ale uwaga! Jeżeli myślisz, że jedząc mniej w niedoczynności tarczycy mniej przytyjesz to nie ma nic bardziej mylnego. Niedobory energetyczne w diecie wpływają negatywnie na przemiany metaboliczne, powodując spadek i tak już zwolnionej, podstawowej przemiany materii, co przekłada się na dodatkowy wzrost masy ciała.

Nie lekceważ także ciągłych i nawracających infekcji. Choroba Hashimoto jest nieodłącznie związana z układem odpornościowym, znacznie obniża jego funkcjonowanie i sprawia, że organizm jest bardziej niż zwykle podatny na zakażenia.

Skóra i włosy w szczególny sposób dają nam znać, że możemy mieć problem z niedoczynnością tarczycy. Jednym z najważniejszych objawów jest nadmierna suchość i szorstkość skóry, zwłaszcza odczuwalna u osób które wcześniej nie miały tego problemu. Dodatkowo, dochodzą do tego obrzęki w różnych miejscach ciała, a nawet twarzy. Paznokcie są kruche i pogrubiałe.  Jednak z pewnością najbardziej zaniepokoi cię nadmierne wypadanie włosów. Ponadto, podobnie jak skóra – stają się wyjątkowo suche, łamliwe, trudne do ułożenia i rozczesania.

Wielu trychologów zgodnie twierdzi, że często pacjenci z choroba Hashimoto są diagnozowani właśnie w ich gabinetach!

Wypadanie włosów spowodowane czynnikami hormonalnymi jest jednym z pierwszych objawów choroby Hashimoto i ujawnia się już w okresie 2-3 miesięcy po zadziałaniu tzw. czynnika wywołującego, czyli w tym wypadku niedoboru lub braku hormonów tarczycy. Niestety, w procesie wzrostu włosa spełniają one naczelną rolę.  Wpływają bezpośrednio na włosy poprzez specjalne receptory, które pobudzone przez właściwy hormon wywołują konkretną reakcję. Receptory dla hormonów tarczycy są zlokalizowane w newralgicznych dla włosa miejscach tj. na fibroblastach i keratynocytach mieszka włosowego, a więc odpowiadają za tempo jego wzrostu oraz jakość wytworzonego włosa. Wpływają również pośrednio na włosy poprzez regulację metabolizmu i podaży tlenu. W wyniku tych nieprawidłowości do mieszka włosowego dociera mniej substancji odżywczych. Dlatego też, jeżeli tarczyca działa w sposób nieprawidłowy niemal w 100% można się spodziewać, że kondycja naszych włosów bardzo się osłabi.

Co powoduję tę chorobę?

Niestety, geneza tego schorzenia powiązana jest z czynnikami genetycznymi i środowiskowymi (m.in. z paleniem tytoniu, zakażeniami wirusowymi, a w ostatnich latach zwraca się uwagę również na niedobór selenu), ale wciąż pozostaje wiele znaków zapytania, co do jej faktycznych przyczyn.

Najważniejsze w zatrzymaniu procesu chorobowego jest jak najszybsza diagnoza i leczenie farmakologiczne, dzięki któremu poziom hormonów tarczycy wróci do normy. Każda kuracja na skórę i włosy, bez podjęcia odpowiedniego leczenia farmakologicznego jest skazana na porażkę. Jednak, warto zatroszczyć się o swoje zdrowie i estetyczny wygląd skóry i włosów w sposób szczególny, nie tylko przyjmując leki.

Hashimoto a dieta

Pierwszą ważną czynnością, jaką powinniśmy podjąć jest modyfikacja diety. W diecie chorych ważne jest dostarczenie odpowiednich ilości: wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin antyoksydacyjnych i wody, co wspomaga ochronę, regenerację i nawilżenie skóry. Żelazo pełni ważne funkcje w kinetyce hormonów gruczołu tarczowego. Jego niedobór w diecie może potęgować spadek tempa syntezy tyroksyny, jak również zmniejsza się zdolność przyswajania jodu. Nowością w leczeniu niedoczynności tarczycy jest selen. Jak pokazują badania przyjmowanie selenu w odpowiedniej dawce zmniejsza aktywność zapalną tarczycy poprzez poprawę funkcjonowania systemu immunologicznego, jednak niestety nie leczy to choroby Hashimoto.

Przy niedoczynności tarczycy ograniczone powinno być także spożywanie roślin kapustnych i strączkowych, ponieważ zawierają one substancje wolotwórcze, uniemożliwiające wbudowanie jodu do tyrozyny lub tyroniny. Jedną z takich substancji jest progoitryna, z której powstaje goitryna. Związki te obecne są w m.in. brukselce, kapuście, kalafiorze, ogórkach czy rzodkwi. Wolotwórcze są również dwusiarczki alkilopropylowe występujące w cebuli oraz glikozydy orzechów arachidowych.

Szczególnie ważne dla odbudowy włosów i przywróceniu skórze promienności i nawilżenia są przede wszystkim pierwiastki. W przypadku włosów zwłaszcza: żelazo, cynk, krzem i magnez, a także wielonienasycone kwasy tłuszczowe (świetnym ich źródłem są oleje roślinne), aminokwasy (np. pochodzące z kolagenu morskiego) i witaminy – a spośród nich najważniejsza jest biotyna (witamina B7). Jest to wyjątkowo cenna witamina dla włosów, ponieważ zasila ona macierz włosa w siarkę, która jest podstawą do stworzenia silnego włosa. Zastanawiając się nad wyborem kosmetyku, suplementu czy też diety, pamiętaj że te właśnie składniki są na liście obowiązkowych dla zdrowych i pięknych włosów.

Dla skóry najważniejsze będzie przywrócenie prawidłowego poziomu wilgoci. Niedobór nawilżenia, zwłaszcza jeżeli trwał latami, wywołuje ogromne szkody dla skóry. Przede wszystkim zaczyna brakować substancji wchodzących w skład tzw. macierzy zewnątrzkomórkowej, czyli m.in. kwasu hialuronowego. Ponadto, nadmierne przesuszenie nie służy włóknom kolagenowym, przez co szybciej pojawiają się zmarszczki. Zwiększając poziom nawilżenia, zwiększamy jednocześnie naturalne możliwości regeneracji skóry, a także jej wygląd estetyczny.

Stosując kremy ważne jest, aby zawierały przede wszystkim substancje zatrzymujące wilgoć w skórze –  naturalne oleje roślinne (np. arganowy czy z pestek winogron) a także humektanty (substancje wiążące wodę) np. kwas hialuronowy. Świetnie w pielęgnacji skóry odwodnionej sprawdza się również kolagen (sprawdź produkty Hashimoto friendly), zarówno w formie kremu jak i suplementu, powodując zwiększenie zapasów nawilżenia i odbudowę włókien kolagenowych skóry.


Partnerem artykułu jest

logo-flower-noble-health

Producent kosmetyków i suplementów
„Hashimoto friendly” – przyjaznych kobietom cierpiącym na chorobę Hashimoto

Autorki:

mgr M.Chrzanowska – kosmetolog, trycholog

mgr V.Tomaszewicz – kosmetolog, trycholog


Lifestyle Zdrowie

O czym w seksie marzymy, a co w łóżku dostajemy… albo czego nie dostajemy. Czyli seks nasz codzienny

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 kwietnia 2017
Fot. iStock / vadimguzhva

„I wiesz, on mnie na ten stół w kuchni, nic się nie liczy, tylko on i ja” – opowiada przyjaciółka i obie wybuchamy śmiechem, bo rzecz dotyczy nowego kolegi z jej pracy. Podobno nogi miękną na sam widok, a głos, a zapach… No nic, ja sobie mogę tylko wyobrazić. W sumie to nawet ten stół w kuchni służbowej, pytanie, w jakiej firmie w kuchni jest stół. Ale nie ma co się czepiać szczegółów. Ważne, że facet pobudza wyobraźnię do granic nieprzyzwoitości. „A kto mi zabroni chociaż sobie pofantazjować” – śmieje się przyjaciółka.

„Gdyby nie wibrator nie wiedziałabym, co to dobry seks” – zwierza się znajoma. Kiedy zaczynam drążyć temat słyszę: „Seks raz na trzy miesiące? To i tak święto” – dodaje inna.

Anka, 41 lat, mąż nie ma ochoty na seks, więc ona ma kochanków

– Mój mąż jest starszy o osiem lat – niby nie dużo, jak ja miałam 28 rodząc pierwsze dziecko, on był przecież jeszcze przed 40-tką, a już wtedy z seksem było słabo. Ale wiecie wygląd macho – przystojny, dobrze zbudowany, wysoki. No po prostu nic tylko nogi rozkładać – serio. Tymczasem co mi po tym rozkładaniu, jak on do seksu w ogóle się nie kwapił. Najpierw myślałam: „dobra, jestem w ciąży, niektórzy faceci nie potrafią kochać się wtedy z kobietą”. Później obwiniałam siebie, że pewnie po porodzie już nie jestem dla niego tam atrakcyjna. Ćwiczyłam jak durna mięśnie Kegla, kulki kupiłam, ale na co i komu, skoro on nadal nic. Inni mówili, że świetnie wyglądam, że kwitnę, a mój własny mąż jakby mnie jako obiektu seksualnego nie zauważał. Moje libido wraz z wiekiem rosło, myślałam, że rozniesie mnie od potrzeby rozładowania napięcia. Jak już wrzeszczałam i robiłam awantury, to on szanownie się na mnie położył, zrobił mi dobrze, a on niekoniecznie musiał kończyć… To było jeszcze gorsze. Mnie zaspokoił, a sam… Jakbym go nie podniecała… No co miałam sobie myśleć, że to ze mną coś jest nie tak.

Domagam się seksu, a on nie ma w ogóle takiej potrzeby. Poszłam z koleżankami na imprezę. Wakacje, dużo przyjezdnych, turystów… Od razu wpadł mi w oko. Ale z moim poczuciem wartości nie przypuszczałam, że w ogóle na mnie zwróci uwagę… Ale ten seks u niego w samochodzie… Ja pierdzielę. Nigdy nikt w życiu tak mnie, za przeproszeniem, nie zerżnął. Usłyszałam, że jestem piękna, wspaniała i cudowna. Wsiadłabym z nim do tego auta i odjechała w siną dal. Poważnie. Pierwszy raz od dawna poczułam się jak kobieta. Miałam wrócić do domu i wyobrażać sobie, jakby było cudownie? Ale nie miałam wyjścia. Dwójka już wtedy dzieci (cały czas się zastanawiam, jakim cudem te dzieci…). A dziś – miewam romanse. Nie odejdę, ale ta moja domagająca się seksu część czasami ze mną wygrywa. Nie wiążę się jakoś bardzo. Od razu mówię, że mam męża, który ze mną nie sypia i potrzebuję świetnego seksu. Dla facetów, to idealny układ. Dla mnie też. Wracam do domu uśmiechnięta, odprężona. Wyjeżdżam czasami na weekend, czasami na jeden wieczór służbowo. Ale zawsze spotykam się z jednym facetem. Kiedy coś zaczyna zgrzytać, rozstajemy się i tyle.

Wiem, może to instrumentalne, ale układ jest jasny. Mam 41 lat, kocham seks, kocham seks, jaki dostaję od innych facetów, a nie od mojego męża. Trudno, czasami sobie myślę, że to jego strata. A on? On jest szczęśliwy, że mu głowy nie zawracam.

Agata, seks w sypialni przy zgaszonym świetle

– A my się marzy taki dziki seks, taki wszędzie i o każdej porze. Wiesz, w łazience rano, jak dzieci jedzą śniadanie, taki skradziony po południu w samochodzie. Chciałabym, żeby on kiedyś nagle skręcił w jakąś leśną drogę i tam się ze mną kochał. A tymczasem nasz seks jest tak powszedni. W sypialni, przy zgaszonym świetle, w ciszy, żeby dzieci nie obudzić. Trzy pozycje na zmianę. Wszystko takie przewidywalne, nudne. On wie, jak mnie szybko podniecić, ja wiem, jak jego. I nie wychodzimy poza ten schemat. Jasne, że nie raz myślałam dlaczego? Czemu nie potrafimy się z tego wyrwać. Ile ja sobie rzeczy jestem w stanie wyobrazić, ile snów erotycznych mam, ale nie potrafię o tym mówić. Gdy kilka razy wyłamałam się z tego naszego rytuału, to spytał, co ja wyprawiam… To przeszła mi ochota na fantazje. Czasami sama sobie zrobię dobrze wyobrażając sobie, że on na to patrzy, że to go podnieca i w końcu on też się otwiera… Ale w życiu mu tego nie zaproponuję. Nie ma w ogóle takie opcji. Niech jest, jak jest. W końcu najgorzej, przynajmniej seks kilka razy w miesiącu, mam koleżanki, których mężów nie stać nawet na tyle.

Paulina, pracuje z kobietami, czasami też wokół seksualności

– Ja się śmieję, że my dzielimy się na te, które mają kiepski seks i kochają Greya i na te, które Greya nawet nie przeczytały, nie mówiąc o obejrzeniu. Zobacz te wszystkie kobiety, które z wypiekami na twarzy czytały te 40 twarzy… No przecież tam się znalazło sedno naszych fantazji. Każda z nas marzy o facecie, który ją podnieci, który doprowadzi do szału, że aż będzie prosiła, żeby nie przestawał. Ale my jesteśmy wychowane w tych pozamykanych sypialniach. Przy tych rodzicach, dla których temat seksu był tematem tabu. Nasi mężowe oglądają pornosy po kryjomu, bo wstyd im powiedzieć, że chcieliby w łóżku coś więcej – czasami to wstyd, a czasami szacunek, bo jak to żonę prosić o coś, co ona mogłaby uznać za uwłaczające jej? A ona? Marzy o tym seksie w kuchni, na podłodze, gdzieś w bramie kamienicy. Ile razy wyobrażała sobie, że robi mu loda gdzieś w ukryciu, a jednak w publicznym miejscu? Ile razy myślała o seksie na parkowej ławce, wieczorem, kiedy nikogo nie ma, ale może ktoś by ich jednak przyłapał. W nas jest tyle fantazji, że szok. Która choć raz nie pomyślała o trójkącie? Albo chociaż o tym, że ktoś na nich patrzy. I to nie chodzi o to, żeby tę fantazję realnie spełnić. Bo pewnie w większości nic z tego by nie wyszło, ale można zaaranżować seks bardziej atrakcyjnym, można próbować, eksperymentować, rozmawiać o seksie. A nam kutas, mocniej, bardziej, szybciej, cipka i cycki nawet przez gardło nie mogą przejść.

Fot. iStock / vadimguzhva

Fot. iStock / vadimguzhva

A później znam takie 40-, 50- latki co wyjeżdżają na wakacje do Egiptu czy Tunezji, oczywiście z koleżankami, bo mężowie nie są zainteresowani wylegiwaniem się przy basenie i tam sypiają z kim popadnie. I uwierz, iikt tak nie czaruje tak, jak arabscy mężczyźni, mają coś takiego w oczach, że napalone i niezaspokojone Europejki, w tym duża część Polek, ulegają im bez mrugnięcia okiem. I później jeżdżą przez kilka lat zawsze w to samo miejsce, do tego samego hotelu. Bo jak nie tego z poprzedniego pobytu, to nowego młodego kochanka znajdą bez problemu, wystarczy zapłacić.

Jola, 36 lat, ostatni seks 7 miesięcy temu. Tak, ma męża

– Nawet nie zaczynaj… Seks? Co to jest seks? Ile można zaczepiać, później prosić, jak daleko się upokarzać. Wolę sobie sama dobrze zrobić pod prysznicem… A on dzisiaj budzi tylko moje obrzydzenie. Ja już chyba nawet nie chcę seksu z nim, w swoich fantazjach spałam już z tyloma facetami… Z nim już od dawna nie. I najgorsze jest to, że kompletnie nie wiem, co z tym zrobić. Te żarty facetów, że ich ręka boli od samozadowolenia się… Czasami mam poczucie, że wystarczy odwrócić te sytuację i kawał byłby o mnie. Ja pie*dolę, mam 36 lat i naprawdę zero perspektyw na seks? On zmęczony, późno wraca, stres w pracy. No dobra, można być wyrozumiałą, proponować masaż, wspólny wyjazd, sami bez dziecka. Ale jak na wszystko słyszysz, że po co i na co to komu, to ręce opadają… To mi się w głowie nie mieści, żeby facet nie chciał seksu i to tylko chęci, ja już bym resztę zrobiła, ale żeby jemu chociaż się chciało, żeby wykazał choć odrobinę zainteresowania. Zapomnij. Jak zaproponowałam seksuologa, to się obraził, że kastrata z niego chcę zrobić… I na tym koniec, bzyknął mnie po awanturze raz… To było siedem miesięcy temu. Czy ja mam się poniżać do tego, żeby robić awantury, żeby mieć seks, kiedy zagrożę, że kogoś sobie znajdę że pieprzę taki układ jak brat z siostrą i że też mam swoje potrzeby. To żenujące…

A ja bym chciała te wibratory wypróbować, im jestem starsza, tym mam większą ochotę na seks, tym więcej we mnie jakiś dziwnych pomysłów, tylko z kim? Mam znaleźć sobie kochanka? Nie wiem, czy bym tak potrafiła…


Zobacz także

Meningokoki – każdy rodzic ma prawo sam podejmować decyzję o szczepieniu swojego dziecka

Jeden produkt na całe ciało. Poznaj 23 niesamowite zastosowania oleju kokosowego

Wypad do lasu lepszy niż wizyta w gabinecie psychoterapeuty