Zdrowie

Ozdrowieńcy z COVID-19 a szczepienia. Garść istotnych faktów

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2021
 
Przebycie COVID-19 w przeszłości nie stanowi przeciwwskazania do szczepień, co więcej – specjaliści namawiają ozdrowieńców do szczepienia. Przechorowanie nie daje bowiem trwałej odporności. Sprawdź, kiedy najlepiej zaszczepić się po infekcji i czego można się spodziewać.

„Odporność poszczepienna jest lepsza i silniejsza niż naturalna. Po przebyciu COVID-19 jedni pacjenci zyskują odporność, natomiast niektórzy pozostają podatni na ponowne zachorowanie. Szczepieni są praktycznie w 100 proc. chronieni przed ponownym zachorowaniem na ciężką postać choroby” – tłumaczy prof. Ernest Kuchar – specjalista chorób zakaźnych, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM.

Niedawno Gazeta Wyborcza opublikowała odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na pytanie jej dziennikarzy o zgony na COVID-19 osób, które się zaszczepiły. Odsetek tych, które zmarły z powodu tej choroby pomimo szczepienia wyniósł 0,011, a dla osób z chorobami współistniejącymi – 0,036. Śmiertelność z powodu COVID-19 w Polsce wyniosła blisko 2,5 proc.

Zakażenia po szczepieniu w przypadku AstraZeneki, Moderny czy Johnson&Johnson stwierdzano średnio od 9 do 18 dni od szczepienia. W przypadku Pfizera, średni czas, w którym doszło do zakażeń w Polsce, wynosił od 21 do 27 dni po przyjęciu dawki. Cytowany przez Gazetę dr Tomasz Dzieciątkowski podkreślał, że dane udostępnione przez MZ wskazują na wysoką skuteczność szczepionek. Zaznaczał, że na infekcję koronawirusem po przyjęciu szczepionki wpływ mogło mieć kilka czynników:

Do zakażenia mogło dojść przed przyjęciem szczepionki lub wkrótce po jej przyjęciu (od zaszczepienia do wytworzenia odporności po szczepieniu mija co najmniej kilka dni)

W populacji są osoby, które z przyczyn osobniczych nie wytwarzają odporności po szczepieniu (tzw. nonresponderzy)

W wytworzeniu odporności istotną rolę odgrywają indywidualne czynniki, takie jak wiek, choroby współistniejące itp.

Dr Ernest Kuchar przyznaje, że szczepienie podane ozdrowieńcowi może spowodować bardziej nasilone ogólne niepożądane objawy poszczepienne takie jak gorączka, złe samopoczucie, bóle mięśni, osłabienie i senność.

„W pewnym uproszczeniu przez około 2 dni szczepiony ozdrowieniec czuje się jakby miał COVID-19. Jednak objawy niepożądane po szczepionce ustępują po dwóch dniach, natomiast nabyta odporność zostaje na długo” – podkreśla specjalista.

Potwierdzają to badania kliniczne. Np. w badaniach klinicznych szczepionki Johnson&Johnson preparat otrzymało ponad 2 tys. ozdrowieńców. Chodziło o to, by sprawdzić reakcje układu odpornościowego osób, które przebyły zakażenie koronawirusem. Okazało się, że nie ma przeciwwskazań, by szczepić ozdrowieńców, a wręcz odwrotnie – wzmacnia to poziom ich ochrony.

Również w badaniach nad szczepionką firmy Pfizer/BioNTech do trzeciej fazy, oprócz osób, które nigdy nie przeszły infekcji koronawirusem, rekrutowano ozdrowieńców. I tu także potwierdzono, że szczepienia zwiększają ich odporność na ponowne zakażenie. Jednocześnie badania kliniczne wykazały, że nie występują u nich nadmierne niepożądane reakcje.
Jaki odstęp pomiędzy chorobą a szczepieniem?

17 maja rząd ogłosił zmiany w szczepieniu osób, które mają za sobą infekcję COVID-19. Zgodnie z nowymi wytycznymi ozdrowieńcy mogą zgłosić się do punktu szczepień na pierwszą (lub jedyną) dawkę już po 30 dniach od daty otrzymania pozytywnego wyniku testu na koronawirusa. Wcześniej odstęp ten wynosił obligatoryjnie 90 dni. Jak zwykle w medycynie są wyjątki.

Zmiana w długości odstępu między chorobą a szczepieniem wywołuje dyskusję i zrozumiałe u laików obawy, że takie działanie może wpływać na obniżenie odporności uzyskanej po szczepieniu czy niepożądane skutki. Eksperci uspokajają – szczepienie po miesiącu od zakażenia jest bezpieczne i daje pozytywne rezultaty. Odpowiedź immunologiczna jest już ustabilizowana i podanie szczepionki pełni tylko rolę bustera, czyli wzmocnienia już istniejącej odpowiedzi.

„Należy zwrócić uwagę na drobny fakt. Codziennie stykamy się z o wiele większą liczbą antygenów i także ulegamy zakażeniu przez znaczną liczbę patogenów obecnych wśród osób z naszego otoczenia. Jeśli uodporniliśmy się w przeszłości to nie dzieje się nic poza wzmocnieniem odporności dla danego patogenu. Ponadto trzeba przypomnieć, że człowiek jako osobnik tylko w 40 proc. składa się z komórek ludzkich, pozostałą część stanowią inne elementy biologiczne: bakterie, wirusy, grzyby i inne „stwory”. Cały ten układ oddziałuje na elementy układu odpornościowego i dopóki panuje równowaga, pozostajemy zdrowi. Ilość antygenu podana w szczepionce u zdrowego człowieka stanowi tak małą część antygenów, z którymi codziennie się styka, że nie ma istotnego znaczenia poza pobudzeniem pamięci immunologicznej dla czynnika obecnego w szczepionce” – tłumaczy prof. dr. hab. Włodzimierz Gut, wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego -Państwowego Zakładu Higieny.

Zmiana jest też zgodna z zaleceniami producentów szczepionek.

„Ten czas pozwala na uniknięcie >>przestymulowania<<, czyli nadmiernego pobudzenia układu immunologicznego, wskutek generowania odpowiedzi odpornościowej najpierw naturalnej, a następnie sztucznej” – tłumaczy lek. Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii.

Ze strony rządu skrócenie tych odstępów ma na celu m.in. przyspieszenie procesu wyszczepiania społeczeństwa w miarę jak szczepionki są coraz bardziej dostępne.

„Możemy sobie na to dzisiaj pozwolić” – tłumaczył szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Zdaniem specjalistów odstęp od zakażenia SARS-CoV-2 do zaszczepienia powinien zależeć od tego, jak ktoś przechorował COVID-19.

„Jeśli skąpoobjawowo, bądź bezobjawowo, to najprawdopodobniej wytworzone przeciwciała wytracą się w dość niedługim czasie – wtedy warto zaszczepić się w terminie cztery tygodnie od zakażenia (ale nie krótszym!). Po cięższym przebiegu odporność jest wytwarzana, jednak nadal warto się szczepić, warto jednak poczekać – istniejące rekomendacje wskazują terminy: od trzy do sześciu miesięcy” – precyzuje prof. dr hab. n med. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB w Białymstoku.

Odroczenie szczepienia do minimum 90 dni zaleca się natomiast, jeżeli pacjent w trakcie terapii COVID-19 otrzymywał osocze ozdrowieńców lub przeciwciała monoklonalne. Chodzi o to, by uniknąć potencjalnych interferencji zastosowanego leczenia na immunogenność szczepionki (czyli po to, by zapewnić maksymalną jej skuteczność). Dlatego do punktu szczepień warto zabrać ze sobą wypis ze szpitala.

Odroczenie jest też wskazane także w przypadku osób, które przechorowały COVID-19 i w dniu szczepienia nadal czują się źle.

Pamiętajmy, że przed otrzymaniem szczepionki przechodzimy kwalifikację lekarską. Jeżeli jesteśmy ozdrowieńcem, a w terminie naszego szczepienia wciąż czujemy się źle, skarżymy się na objawy oddechowe, neurologiczne bądź sercowo-naczyniowe, to powinniśmy to zgłosić lekarzowi w punkcie szczepień bądź lekarzowi prowadzącemu. Być może w niektórych przypadkach trzeba wpierw zadbać o unormowanie stanu zdrowia, zanim przystąpi się do szczepienia. Podobnie zresztą powinni postępować pacjenci z chorobą przewlekłą, której stan jest niestabilny: trzeba się wtedy skontaktować z lekarzem prowadzącym w celu ustabilizowania stanu klinicznego przed otrzymaniem szczepionki.

Bez względu na to, czy jesteśmy ozdrowieńcem czy nie, do szczepienia warto podejść z rozsądkiem i przeczytać, w jaki sposób każdy z nas może się do niego przygotować, tak by zwiększyć poziom swojego bezpieczeństwa i zmaksymalizować immunogenność wakcynacji. W ramach inicjatywy Nauka Przeciw Pandemii eksperci przygotowali krótki poradnik.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Źródła:
Strona PZH https://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/w-jakim-czasie-po-przechorowaniu-covid-19-mozna-przeprowadzic-szczepienie/

Strona Urzędu Rejestracji

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

Wciąż zbyt wielu kierowców, którzy nie będąc pewnymi, czy są już trzeźwi, siadają za kierownicą

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2021
Photo by Matthew Henry on Unsplash
 
Przed nami długi weekend – czas wyjazdów, imprez, spotkań towarzyskich. A im bardzo często towarzyszy alkohol. Stosunek polskich kierowców do jazdy po alkoholu powoli zmienia się na lepsze, czego efektem jest trend spadkowy dotyczący liczby wypadków drogowych tym spowodowanych. Wciąż jednak z powodu jazdy na „podwójnym gazie” giną na naszych drogach ludzie. Zbyt wielu jest też kierowców, którzy nie będąc pewnymi, czy są już trzeźwi, siadają za kierownicą.

Niemal 2/3 polskich kierowców (61 proc.) przyznaje, że zna osobę, która prowadziła samochód pod wpływem alkoholu, a 31 proc. – że zna osobę, która miała wypadek jadąc na „podwójnym gazie”. Ponadto, około połowa (55 proc.) kierowców deklaruje, że zna osobę, której odebrano prawo jazdy za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu.

To tylko niektóre z frapujących wyników badania sondażowego, zrealizowanego w tym roku wśród polskich kierowców przez instytut ARC Rynek i Opinia na zlecenie firmy AutoWatch Polska.

Badanie, które objęło w sumie 818 polskich kierowców (w wieku od 20 do 60 lat) potwierdziło, że alkohol jest przez nich powszechnie używany. Niemal 9 na 10 ankietowanych kierowców (89 proc.) przyznało, że pije alkohol, przy czym niemal 5 na 10 (47 proc.) z nich przyznało, że spożywa go raz w tygodniu lub częściej – najczęściej piwo.

Do wsiadania za kierownicę następnego dnia po mocno zakrapianej imprezie przyznało się 21 proc. kierowców, a do prowadzenia auta bez 100-procentowej pewności, że jest się trzeźwym – 18 proc.!

Badania ankietowe dotyczące postaw i zachowań związanych z konsumpcją alkoholu są niestety obarczone ryzykiem sporego błędu, co wynika z jednej strony z różnych możliwych niedoskonałości metodologicznych takich badań, a z drugiej strony także ze skłonności do podawania przez respondentów odpowiedzi niezgodnych z prawdą. Na jednym z kongresów psychiatrycznych podano kiedyś przykład sondażu, w którym aż 100 proc. ankietowanych, zapytanych o ilość wypijanego alkoholu w stosunku do innych osób, wybrało odpowiedź: piję mniej niż inni – mówi dr Dorota Berndt, lekarz psychiatra, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień, ordynator oddziału leczenia zespołów abstynencyjnych w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Według specjalistki, bardzo trudno jest oszacować realną skalę tego problemu w Polsce, a jedyne co wiemy na pewno, to fakt, że dużo częściej po alkoholu w Polsce prowadzą mężczyźni.

Wypadki drogowe po alkoholu: ile osób traci życie

Co ciekawe, z omawianego badania wynika dodatkowo, że tylko nieco ponad połowa kierowców (55 proc.) zna limit zawartości alkoholu we krwi dozwolony prawem w Polsce (przypomnijmy, że karze nie podlega posiadanie we krwi poniżej 0,2 promila alkoholu).

Zaledwie połowa badanych polskich kierowców zna limit promili we krwi, który pozwala na jazdę samochodem. To potwierdza konieczność edukowania i zwiększania świadomości użytkowników dróg, nie tylko w kontekście wpływu alkoholu na percepcję i czasu jego rozkładu w organizmie, ale przede wszystkim na temat zagrożeń wynikających z podejmowania ryzykownych działań – mówi Rafał Misztalski, prezes AutoWatch Polska.

Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) podkreśla, że wraz ze wzrostem stężenia alkoholu we krwi znacząco zwiększa się ryzyko uczestnictwa w wypadku drogowym. Konkretnie, międzynarodowi eksperci wyliczyli, że stężenie w wysokości 0,8 g/l zwiększa ryzyko wypadku o blisko 3 razy, podczas gdy stężenie na poziomie 1,5 g/l aż o 22 razy – w porównaniu do stanu całkowitej trzeźwości. Niestety, wraz ze wzrostem stężenia alkoholu we krwi rośnie też drastycznie ryzyko śmierci lub utraty zdrowia w wyniku wypadku.

„W 2020 roku użytkownicy dróg (kierujący, piesi, pasażerowie) będący pod działaniem alkoholu uczestniczyli w 2540 wypadkach drogowych (10,8 proc. ogółu wypadków), śmierć poniosło w nich 327 osób (13,1 proc. ogółu zabitych), a 2723 osoby odniosły obrażenia (10,3 proc. ogółu rannych)” – czytamy w opublikowanym niedawno policyjnym raporcie na temat wypadków drogowych w Polsce za 2020 r.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że w Polsce liczba tego rodzaju wypadków od lat systematycznie spada. Z policyjnych statystyk wynika, że jeszcze w 2011 r. było ich prawie dwa razy więcej niż w 2020 r. Pozytywny trend zauważają także specjaliści ds. uzależnień.

Na podstawie rozmów z pacjentami, terapeutami, a także na podstawie własnych obserwacji z satysfakcją stwierdzam, że w Polsce od lat systematycznie narasta społeczny brak przyzwolenia na jazdę samochodem pod wpływem alkoholu, dzięki różnego rodzaju akcjom i kampaniom społecznym, sugestywnym ostrzeżeniom umieszczanym na opakowaniach napojów alkoholowych, etc. Wyrazem pozytywnej tendencji wzrostu społecznej odpowiedzialności w tym zakresie jest także coraz bardziej powszechne kupowanie przez polskich kierowców alkomatów, za pomocą których sami sprawdzają stan swojej trzeźwości przed wejściem do samochodu. To naprawdę duża zmiana w stosunku do czasów PRL, kiedy to jazda „po pijaku” była czymś powszechnym i tolerowanym – mówi dr Dorota Berndt.

Niemniej jednak wciąż daleko nam jeszcze do wyeliminowania tego problemu albo przynajmniej do istotnego ograniczenia jego skali, np. na wzór krajów skandynawskich, którym się to dość dobrze udaje.

Z wieloletnich obserwacji moich pacjentów widzę, że często w sytuacjach dla nich nowych czy trudnych sięgają po alkohol, by poradzić sobie z narastającą frustracją i nagromadzonymi emocjami. Ten sposób wydaje się szybki i skuteczny. Skutki tego mylnego przeświadczenia dostrzegane są przez nich często zbyt późno – zaznacza Marzena Martyniak, psycholog, szefowa Instytutu Rozwoju Emocji.

Według psycholożki przyczynia się do takiego stanu rzeczy wciąż zbyt niska w naszym społeczeństwie wiedza na temat emocji, w tym m.in. błędne przekonania na temat powodów pojawiania się złości i lęk przed jej okazywaniem, spowodowany często brakiem społecznej akceptacji, co doprowadza wiele osób do pojawiania się lub pogłębienia stanów lękowych i depresyjnych, a także uzależnień.

Oczywiście czynników ryzyka jazdy po alkoholu, jak i sposobów przeciwdziałania jest znacznie więcej.

Choć postawy Polaków względem jazdy po alkoholu i nietrzeźwych kierowców systematycznie zmieniają się na lepsze, to jednak daleko nam wciąż do Skandynawów czy Niemców, którzy są dużo bardziej skłonni do podejmowania konkretnych interwencji w sytuacji zetknięcia się z nietrzeźwym kierowcą. W Polsce np. wezwanie policji w takiej sytuacji traktowane jest jako donos, podczas gdy w tamtych krajach jako spełnienie obywatelskiego obowiązku, altruistyczne ukaranie, dla dobra społecznego – dodaje dr Dorota Berndt.

Z kolei Rafał Misztalski przekonuje, że jednym z elementów mogących poprawić bezpieczeństwo na naszych drogach, w omawianym kontekście, są m.in. blokady alkoholowe. Są to urządzenia, które uniemożliwiają uruchomienie pojazdu osobie, która w wydychanym powietrzu ma niedozwoloną zawartość alkoholu. Z omawianego badania wynika jednak, że na razie są one jeszcze w Polsce słabo znane (słyszała o nich tylko 1/3 polskich kierowców).

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o innych przydatnych narzędziach, które mogą pomóc zwiększyć bezpieczeństwo ruchu drogowego – np. o dostępnych w internecie „wirtualnych alkomatach”, czyli różnego rodzaju kalkulatorach, za pomocą których można sprawdzić (orientacyjnie, w przybliżeniu), po jakim czasie od spożycia danej ilości alkoholu jest się znowu trzeźwym. Taki kalkulator można znaleźć m.in. na stronie prowadzonej przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Jednak uwaga! Nie wolno traktować rezultatów takich obliczeń jako wyroczni, bo na to, jak metabolizujemy alkohol ma wpływ mnóstwo czynników. Jeśli mamy wątpliwości co do stanu trzeźwości, lepiej po prostu odpuścić kierowanie samochodem, a jeśli podróż jest konieczna, udać się (oczywiście nie jako kierujący jakimkolwiek pojazdem) do najbliższego komisariatu policji i tam skorzystać z alkomatu.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zdrowie

71 „życiowych prawd”, które przekażę swojej córce

Redakcja
Redakcja
2 czerwca 2021
Photo by Shari Sirotnak on Unsplash

Jak przekazać dziecku najważniejsze życiowe prawdy, rady i jak je ostrzec, czy raczej ustrzec przed porażką i nieszczęściem? Nie da się. Niestety. Gdyby się dało, wszyscy bylibyśmy najmądrzejsi na świecie. Ale i tak warto próbować! Przygotowałam listę życiowych „prawd”, które próbuję przekazać mojej nastoletniej córce. Jak zaraz zobaczysz, część to prawdziwe „prawdy”, część takie bardziej „życiowe porady”. Część bardzo poważna, część z przymrużeniem oka, ale trudno im zaprzeczyć. Dorzuciłabyś coś do tej listy?

Życiowe prawdy i dobre rady, które chcę przekazać mojej córce:

  1. Czekolada jest tylko tymczasowym rozwiązaniem
  2. Dopasowany biustonosz to nie luksus. To konieczność
  3.  Jak nakładać czerwoną szminkę
  4. Jak wywabić plamy z czerwonej szminki
  5. Nie musisz mieć chłopaka, żeby być wartościową dziewczyną
  6.  Dodatkowy kawałek pizzy jeszcze nikomu nie zaszkodził
  7. Noś to, co sprawia, że ​​czujesz się wspaniale
  8. Kochaj świat bezwarunkowo
  9. Szukaj piękna we wszystkim
  10. Zapraszaj przyjaciół na kolacje, kiedy tylko możesz
  11. Noś krem ​​przeciwsłoneczny, jakby to była twoja druga skóra
  12. Z całych sił staraj się utrzymywać kontakt z dawnymi przyjaciółmi
  13.  Spraw, aby świat wokół ciebie czuł się swobodnie
  14. Chodź z podniesioną głową
  15. Nigdy, przenigdy nie obgryzaj paznokci
  16. Ucz się na błędach.
  17. Higiena jamy ustnej to absolutna konieczność
  18.  Twoja średnia ocen na świadectwie nie jest najważniejsza
  19.  W porażce jest siła
  20.  Nie musisz lubić jogi/biegania/zumby
  21.  Pij herbatę
  22. Używaj perfum
  23.  Nawet jeśli jesteś wysoka i tak noś obcasy, jeśli lubisz
  24. „Z klasą” to pojęcie względne.
  25. Pij whisky, jeśli lubisz whisky
  26. Pij wino, jeśli lubisz wino
  27.  Nie musisz się tłumaczyć
  28. W dresach i sneakersach jesteś nie mniej kobietą niż w szpilkach i ołówkowej spódnicy
  29. Kochaj kobietę w sobie całym sercem i duszą
  30. Nie wstydź się płaczu
  31. Śmiej się do utraty tchu
  32.  Możesz mi wszystko powiedzieć
  33. Ćwicz, aby być silnym i zdrowym. Piękna dusza potrzebuje mocnego naczynia
  34.  To nie wstyd czekać na miłość
  35. Nie podchodź lekko do seksu
  36. Przeczytaj „Annę Kareninę” i „Biegnącą z wilkami”
  37. Nie bądź ślepa na tragedie 
  38. Węglowodany nie są twoim wrogiem.
  39. Zaangażuj się w coś bez reszty
  40. Od czasu do czasu słuchaj muzyki klasycznej
  41. Jesteś więcej niż zdolna
  42. Nie uśmiechaj się, jeśli nie masz na to ochoty
  43. Miej na myśli swój gniew. Oznacz swój smutek. To znaczy twój ból
  44. Zawsze Cię słucham
  45. Podróżuj
  46. Doprowadź mnie do wściekłości
  47. Spraw, żebym się martwiła
  48. Wróć do domu śmierdząca, zmęczona i z dobrą historią
  49. Kogo obchodzi, że brokat nie jest gustowny?
  50. Naucz się piec – przyda się na smutki, kiedy mnie nie będzie w pobliżu
  51. Pokora i służalczość to nie synonimy
  52. Dbaj o swoją skórę
  53.  Nauka jest fajna
  54. Literatura też
  55. Jak najczęściej przebywaj na świeżym powietrzu
  56.  Sałatka nie jest lepsza od makaronu… i nigdy nie będązie 😉
  57. Nie oszukuj
  58. Znajdź przynajmniej trzy zielone warzywa, które lubisz
  59. Oczekuj od wszystkich tego, co najlepsze
  60. Ludzie cię rozczarują
  61. Wygrzewaj się na słońcu (nosząc kapelusz przeciwsłoneczny i SPF 1500!!!)
  62. Jest pewien rodzaj człowieka, którego musisz unikać za wszelką cenę. Jaki? Dowiesz się, kiedy go spotkasz
  63. To, co inni mówią, że jest dobre, nie zawsze się takim okazuje
  64. Dawaj przemyślane prezenty
  65. Miej swoje zdanie i się go trzymaj
  66. Dyskutuj z ludźmi
  67. Jeśli warto o coś walczyć, walcz zaciekle
  68. Nie walcz o akceptację
  69. Rób zdjęcia, ale nie za dużo
  70. Podążaj za swoim szczęściem, za wszelką cenę
  71. Bierz gorące kąpiele.

Zobacz także

9 wczesnych objawów nadchodzącego choróbska. Zatrzymaj z marszu przeziębienie

Jak bardzo kaloryczne są owoce

Jak bardzo kaloryczne są owoce i ile jest w nich cukru? Interaktywna tabela

Dieta probiotyczna dr. Perricone'a

Jak obliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne?