Zdrowie

NOP-y: jak często występują i gdzie można je zgłosić?

Redakcja
Redakcja
11 maja 2021
Photo by CDC on Unsplash
 
NOP – to słowo od lat stanowi oręż ruchów antyszczepionkowych. Warto więc wiedzieć, ile ich do tej pory stwierdzono po szczepieniach przeciw COVID-19, jak się je analizuje i gdzie docelowo trafiają opisy NOP-ów zgłaszane przez lekarzy do inspekcji sanitarnej, a gdzie te zgłaszane przez pacjentów do URPL.

Na początek przypomnijmy w skrócie, kto i w jaki sposób może zgłaszać w naszym kraju NOP-y po szczepieniu przeciw COVID-19:

  • lekarz po rozpoznaniu NOP u pacjenta zgłasza go do Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) drogą elektroniczną, za pośrednictwem aplikacji gabinet.gov.pl.
  • każdy może zgłosić NOP do Departamentu Monitorowania Niepożądanych Działań Produktów Leczniczych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), poprzez specjalną stronę internetową: https://smz.ezdrowie.gov.pl.
  • każdy może zgłosić NOP bezpośrednio do producenta szczepionki (podmiotu odpowiedzialnego), używając danych kontaktowych podanych na ulotce danej szczepionki.

Dane na temat NOP-ów występujących po szczepieniach przeciw COVID-19, które codziennie publikowane są na oficjalnej rządowej stronie akcji „Szczepimy się”, opierają się na zgłoszeniach dokonanych w pierwszy ze wskazanych wyżej sposobów, a więc pochodzą od Państwowej Inspekcji Sanitarnej (a konkretnie z systemu ewidencji o nazwie SEPIS). Uwaga! Dlatego, jeśli zgłosiłeś swój NOP online do URPL, nie spodziewaj się, że znajdziesz go w zestawieniu dostępnym na stronie „Szczepimy się”.

Co dalej dzieje się ze zgłoszeniami z systemu SEPIS? 

„Następnym krokiem jest przekazanie zgłoszeń do NIZP-PZH. Tutaj odbywa się proces weryfikacji i szczegółowej analizy epidemiologicznej. Analizujemy wiele szczegółowych kwestii, np.: po ilu dniach od zaszczepienia pojawiły się objawy niepożądane, czy były to odczyny po pierwszej dawce szczepionki, czy po kolejnej, czy wystąpiły całkiem nowe, inne niż dotychczas obserwowane niepożądane objawy poszczepienne, czy takie, które pojawiały się wielokrotnie, czy odczyn wymagał konsultacji lekarskiej w szpitalu, jak długo trwała hospitalizacja” – wylicza dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH).

Jak częste są NOP-y po szczepieniach przeciw COVID-19?

Każdą analizę specjaliści NIPZ-PZH rozpoczynają od oceny, czy dane zgłoszenie w ogóle można zakwalifikować jako NOP, a jeśli tak, to kwalifikują NOP-y według stopnia ciężkości.

„Z naszych analiz wynika, że zdecydowaną większość (ponad 85 proc.) stanowią NOP-y łagodne, kilkanaście procent stanowią NOP-y poważne, a kilka procent (2-3 proc.) NOP-y ciężkie, które uwzględniają również zgony” – informuje dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Co ciekawe, NIZP-PZH analizuje też częstość występowania NOP-ów po podaniu różnych szczepionek przeciw COVID-19.

„Według dostępnych danych ze zgłoszeń za okres od grudnia do połowy kwietnia, odsetek osób zaszczepionych, u których wystąpiły NOP-y przedstawia się następująco: Comirnaty (Pfizer) 0,036 proc. zaszczepionych, Moderna 0,022 proc., AstraZeneca 0,128 proc., czyli łącznie 0,054 proc. Z kolei w odniesieniu do całkowitej liczby podanych dawek tych szczepionek częstość występowania NOP-ów wyniosła 0,1 proc. Potwierdza to wysoki poziom bezpieczeństwa wszystkich szczepionek” – podkreśla dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Ekspertka podkreśla jednak, że w odniesieniu do innych możliwych powikłań po szczepieniach, np. głośnych ostatnio incydentów zakrzepowo-zatorowych już takiej pewności nie ma i związek przyczynowo-skutkowy ze szczepieniem jest bardzo trudno wykazać. Zwłaszcza, że epizody zatorowo-zakrzepowo w ogólnej populacji występują znacznie częściej niż w wyniku szczepień.

„W większości przypadków zgłoszenia ciężkiego NOP-u, co zwykle jest związane z hospitalizacją pacjenta, kontaktujemy się ze szpitalem czy lekarzem zgłaszającym, aby dokładnie przeanalizować ten przypadek. Czasem zdarza się, że analizując takie zgłoszenie z perspektywy dłuższego okresu czasu dochodzimy do wniosku, że objawy uznane z początku za NOP nie miały z nim de facto nic wspólnego, czego dowodzi późniejszy rozwój wypadków i związana z tym dokumentacja medyczna, lub też, że reakcja niepożądana dość szybko ustąpiła i nie była wcale tak ciężka, jak się to wydawało w momencie zgłoszenia” – mówi dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Co to jest NOP? 

Zaburzenie stanu zdrowia (np. wysoka gorączka, bolesny obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, trudności z oddychaniem, wysypka), które wystąpiło w okresie czterech tygodni po podaniu szczepionki. Kluczowy zatem jest tutaj związek czasowy między szczepieniem a wystąpieniem NOP-u, czyli niepożądanego odczynu poszczepiennego. Najczęściej NOP-y są łagodne i szybko przemijają. Zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny występuje bardzo rzadko – średnio z częstością 1 na milion podanych dawek szczepionki.

Warto wiedzieć, że system nadzoru nad NOP-ami w Polsce obejmuje, poza wspomnianymi wyżej trzema instytucjami, także  GIF (Główny Inspektorat Farmaceutyczny), który czuwa głównie nad jakością szczepionek – pod kątem wykrywania zagrażających bezpieczeństwu pacjentów ewentualnych wad jakościowych lub zafałszowań tych preparatów.

W kontekście funkcjonowania tego systemu oraz zapewnienia adekwatnego przepływu informacji należy jeszcze dodać, że zgłoszenia NOP-ów rozpoznanych przez lekarzy trafiają do wszystkich wymienionych wyżej instytucji, czyli do PIS, NIZP-PZH, URPL i GIF. Na tym jednak nie koniec. Krajowy system nadzoru nad NOP-ami jest też oczywiście powiązany z systemem unijnym.

„URPL ocenia występowanie nowych, niespodziewanych, innych niż dotychczas obserwowane objawów niepożądanych i chorób, które wystąpiły u osób zaszczepionych w ciągu miesiąca od szczepienia. URPL ma stały i bezpośredni kontakt z EMA (Europejską Agencją Leków), w tym z europejską bazą NOP-ów (czyli bazą Eurovigillance). To właśnie na podstawie tego monitoringu uzupełniane są wykazy działań niepożądanych w CHPL-ach, czyli charakterystykach produktów leczniczych, ale również odbywa się analiza bezpieczeństwa szczepionek” – wyjaśnia dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Również sami producenci szczepionek, jeśli trafią do nich bezpośrednio zgłoszenia dotyczące NOP-ów, powinni przekazywać związane z tym informacje do właściwych instytucji, w tym m.in. EMA czy WHO.

Gdzie szukać informacji o NOP-ach

Według aktualnych danych (na dzień 9 maja 2021 r.), dostępnych na stronie rządowej akcji „Szczepimy się”, od pierwszego dnia szczepień przeciw COVID-19 (27.12.2020 r.) medycy zgłosili do Państwowej Inspekcji Sanitarnej w sumie 7676 niepożądanych odczynów poszczepiennych, z czego 6496 miało charakter łagodny.

Uwaga! Od 7 maja br. wszyscy zainteresowani występowaniem NOP-ów po szczepieniach przeciw COVID-19 w Polsce mają też możliwość zapoznania się z pogłębionymi analizami i statystykami na ten temat – opracowanymi właśnie przez NIZP-PZH. Będą one regularnie publikowane / aktualizowane (co 2 tygodnie) w postaci specjalnych raportów – na stronie NIZP-PZH.

Więcej praktycznych informacji na temat NOP-ów można też znaleźć na stronie „Szczepienia Info”, prowadzonej przez NIZP-PZH.

Szczepimy się dla siebie oraz dla innych

W kontekście trwającej walki z pandemią i dyskusji o szczepieniach, specjalistka z NIZP-PZH zwraca też uwagę na fakt, że choć masowe szczepienia przeciw COVID-19, jak pokazują przykłady takich krajów jak Izrael czy Wielka Brytania, pomagają opanować epidemię, to jednak mają też swoje ograniczenia.

„Nikt jeszcze nie wymyślił ani takiego leku, ani szczepionki, które są skuteczne w 100 proc. W każdej populacji jest zawsze pewien odsetek osób, szacowany na 5 proc., na które dany produkt leczniczy po prostu nie działa. Nazywamy takie osoby non-responders. To właśnie dlatego tak ważne jest osiągnięcie odporności zbiorowiskowej, gdyż wtedy również i takie właśnie osoby, jak też osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą być szczepione, zyskują ochronę” – podsumowuje dr hab. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl

Źródła:

  • Rządowa strona dotycząca akcji „Szczepimy się” z informacjami na temat NOP-ów.
  • Informacje na temat NOP-ów po sczepieniach przeciw COVID-19 ze strony „Szczepienia Info”.

Zdrowie

„Mamo, ja nie chcę żyć. Po co?” Jak pandemia krzywdzi nasze dzieci

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
11 maja 2021
 

Marlena Kazoń, psychoterapeutka, każdego dnia słyszy od nastolatków, z którymi pracuje w pandemii, takie zdania:

– Nic dobrego już się w moim życiu nie wydarzy

– Mam wrażenie, że ta pandemia już się nie skończy

– Nigdy nie wyrwę się z domu

– Nigdy nie będę miał przyjaciół

– Nigdy nie poznam kogoś nowego

– Boję się, że moi rodzice i dziadkowie umrą

– Czuję się nosicielem. Nawet babcia rozmawia ze mną przez płot.

Ostatnio uczennica jednego z najlepszych warszawskich liceów wyznała jej, że zastanawia się już, jak to jest wypić ze znajomymi kawę na ławce w parku. Akurat ona nie może wychodzić, bo jej mama– kobieta koło pięćdziesiątki – panicznie boi się covida.

Dzieciom towarzyszą bezradni dorośli.

– Proszę mi pomóc, mój syn nie ma motywacji do nauki

– Dlaczego on jest taki leniwy? Przecież ja pracuję przed laptopem od rana do nocy. Walczę o nasze przetrwanie. Proszę o zakupy. Słyszę: „A dlaczego ja?”.

– On nie chce nigdzie wychodzić, nie chce wracać do szkoły

– Ona chce ciągle wychodzić. Czy tak trudno pojąć, że mieszkamy z babcią?

W jak Wiktor

Już w podstawówce był introwertykiem, na szczęście miał kolegów. Wyciągali go do kina, na rower, na spotkania. Przez osiem lat przyzwyczaili się do jego charakteru, doceniali, że dobrze się uczy, fajnie się z nim gada. Już wiedzieli, że Wiktor zyskuje przy bliższym spotkaniu. Ale te znajomości się rozluźniły, każdy poszedł do innego liceum. W nowej szkole Wiktor nikogo dobrze nie zdążył poznać. Owszem, ludzie z nowej klasy mają na messengerze swoją grupę. Ale tam wysyłają sobie głównie informacje dotyczące szkoły, czasem memy.

Wiktor przestał wychodzić z domu. Rano ma zdalne lekcje, potem umawia się na wspólne granie. Gdy rodzice próbują go gdzieś wyciągnąć, nie chce. Cieszy się z samotności, brak spotkań mu nie przeszkadza. Wieść o tym, że mają wrócić do szkoły go załamała.

– Może nawet fajnie byłoby się spotkać, ale nauczyciele zapowiadają głównie sprawdziany. Mam ich kilka w przyszłym tygodniu. „Bierzemy się za was” grożą.

Wiktora od kilku dni boli głowa. „Nie chcę tam iść” – denerwuje się. „Nie będę” – powtarza. „Szkoła to zło”.

Piotr, ojciec Wiktora: – My, jako rodzice, nie możemy się do niczego przyczepić. Wiktor się uczy. Poproszony, pójdzie do sklepu, posprząta. Odrabia lekcje, nie ma jedynek. Ale żyje w świecie wirtualnym. Czuję się trochę, jak ojciec z filmu Jana Komasy „Sala samobójców”. I nie potrafię złapać momentu, kiedy to się stało. Ale na pewno stało się przez pandemię. Bo wcześniej szkoła wymuszała na nim sporty. Chodził na basen i na boks. Wspólnie graliśmy w tenisa i chodziliśmy na karate. Teraz nie jestem w stanie wyciągnąć syna z domu. Ostatni weekend? Godzina roweru i do domu. Z drugiej strony– rodzice przecież nie powinni być towarzyszami nastolatka.

N jak Natalia

Magda, jej mama: – O siódmej rano wychodzę na taras, piję kawę, czuję wiosnę. To moje jedyne minuty optymizmu w ciągu dnia. Zerkam na drzwi pokoju córki. O której wstanie, jakie będzie jej pierwsze zdanie, gdy miniemy się w kuchni. Opcje są dwie: „Mamo, chcę umrzeć” – powie. Albo: „Dziś nie jest jeszcze tak źle”.

Natalia ma 15 lat, od 13 roku życia cierpi na depresję. Do śniadania łyka białe tabletki zawierające fluoksetynę – pobudzają, dają napęd. Nie wiem, czy bez nich wstałaby z łóżka. Po kolacji, ale tylko, gdy jest bardzo źle i lęki się nasilają – madazepam. Codziennie też trazodon, działa antydepresyjne, jak ten poranny, ale usypia, wycisza. Dzięki niemu moja córka jest w stanie przespać kilka godzin bez wybudzania.

B jak brzuch. Albo ból.

Któregoś dnia Natalia zaczęła przychodzić do domu i narzekać na ból brzucha. Była w piątej klasie, kiedy to się zaczęło. Magda zorientowała się, gdy córka powiedziała o tym któryś raz. „Coś za często ją boli”, pomyślała. Zaczęły się wizyty u lekarzy: internista, gastrolog, ginekolog. Ich zdaniem wszystko było dobrze. Tyle, że do brzucha doszła głowa. Natalia dostała skierowanie do neurologa, on z kolei wysłał ją na tomografię – badanie nic nie wykazało.

Koleżanka poleciła Magdzie świetną lekarkę rodzinną. To ona jako pierwsza powiedziała: „Warto sprawdzić jeszcze u psychologa”.

Magda chciała popukać się w czoło.

Jedenastolatka do psychologa? Dziewczynka zawsze uśmiechnięta, wesoła, miła, do rany przyłóż. Dlaczego ona miałaby potrzebować psychologa?

To był koniec roku szkolnego, Natalia wyjechała na wakacje. Magda postanowiła, że koniec z lekarzami.

Bóle wróciły w listopadzie. – Wchodziłam do pokoju córki rano, a ona chowała głowę w ramionach. „Zaraz umrę, nie wytrzymam” – płakała.

Pierwsza prywatna wizyta u psycholożki. Natalia zostaje sama w gabinecie i w końcu się otwiera. Ma problem z rówieśnikami, dokuczają jej. „To takie końskie zaloty” – Natalia powtarza za mamą.

Psycholożka tłumaczy, że to nie są końskie zaloty, a Natalia ma prawo czuć się źle z tymi zaczepkami.

Podczas terapii wychodzi też „problem ojca”. Nie akceptuje córki. Mówi jej, że jest za gruba, źle wygląda w tej sukience, powinna inaczej się uczesać. Nie akceptuje pasji Natalii, tańca towarzyskiego: „Po co masz się mizdrzyć”.

Natalia ma spotykać się z terapeutką raz w miesiącu. Na więcej prywatnych wizyt Magdy nie stać. W terapii nie chce też uczestniczyć tata Natalii. „W dupach wam się poprzewracało” – mówi.

Wtedy też idą pierwszy raz do psychiatry. Z NFZ. W całym mieście tylko czterech psychiatrów dziecięcych przyjmuje z NFZ. Trzech z nich ma miejsce dopiero za pół roku.

Jedyne wolne miejsce u starszej psychiatry. Ma conajmniej osiemdziesiąt lat, jest przygłucha.

– Po co przyszłaś z misiem? – wypala lekarka, gdy widzi Natalię. – Nie rozumiesz, że jesteś nastolatką?

„Podejrzewam parafilię” – mówi później Magdzie. Gdy Magda próbuje o coś spytać, słyszy: „Co to są teraz za rodzice, że akceptują anomalie”.

Już w domu wpisuje hasło w wyszukiwarkę. „Rodzaj zaburzenia na tle seksualnym, w którym wystąpienie podniecenia seksualnego i pełnej satysfakcji seksualnej uzależnione jest od pojawienia się określonego bodźca, osób, rytuałów, które nie są powszechne, a czasem wręcz niedopuszczalnej.

– Pani psychiatra uznała, że wzięcie misia świadczy o zaburzeniach seksualnych mojej córki– wspomina Magda.

„Nigdy więcej nie pójdę do psychiatry” – płakała Natalia.

Pandemia. Zabrała Natalii ukochany taniec

 Skazała ją na ojca, jego obecność od rana do wieczora. Źle odłożyłaś łyżkę, nie wrzeszcz tak.

Pierwszy raz okaleczyła się w łazience. Magda przez pół nocy szukała szpitala psychiatrycznego, gdzie przyjmą Natalię. Nigdzie nie było miejsc. „Dzieci robią sobie teraz krzywdę na potęgę” – słyszała.

W końcu gdzieś znalazło się miejsce. Na początku Natalia spała na korytarzu. Magda straciła z córką kontakt. Rzeczy mogła zostawiać jej tylko w workach. Pod czujnym okiem pielęgniarki wyciągała sznurki z bluzy, zwracała dezodorant, pilnik czy obcinacz do paznokci. Kilka dni wcześniej jedna dziewczynka chciała się zatruć tynkiem do parapetu, inna wyciągnęła jakąś linkę, którą przypadkiem zostawili robotnicy– próbowała się na niej powiesić.

– Ale to szpital postawił Natalię na nogi. Opresyjny, naruszający wolność, z twardymi zasadami.

Wróciła do domu po miesiącu. Przez kilka tygodni było dobrze, potem znów zaczęła popadać w złe stany.

– Z jednej strony zdalne nauczanie było dobre, bo nie musiała chodzić do szkoły, kontaktować się z rówieśnikami, z drugiej zapadała się w sobie.

N jak nowa normalność

Natalia do niedawna nie rozmawiała o tym z koleżankami, które zna już od dawna. Jeszcze z podstawówki. Ale ostatnio przyszła do niej Lena. Pokazała cięcia na rękach. Julia, druga koleżanka, wyznała, że nie lubi żyć. Miesiąc temu ich koleżanka popełniła samobójstwo.

– Pandemia nasila stres i nasila lęki– uważa Marlena Kazoń. – Relacje społeczne odgrywają ważną rolę w życiu młodych ludzi– są źródłem wsparcia, zrozumienia i dobrego samopoczucia. Ograniczenie kontaktów i izolacja epidemiologiczna wpływają negatywnie na samopoczucie psychofizyczne dzieci. Zwiększa się ryzyko depresji i zaburzeń lękowych. Konsekwencje izolacji nasze dzieci będą ponosić też za ileś lat.

Marta, mama Wiktora: – Ostatnio koleżanka mi powiedziała, że to dobrze, że nie ma szkoły. Że dzieci z ADHD, albo z cechami Aspergera lepiej się czują. Nikt ich nie zmusza do konfrontacji. A ja mam pytanie: jeśli mój syn jest introwertykiem, gdzie ma ćwiczyć kontakty społeczne? Gdzie ma się przełamywać? Uczyć budować relacje? Za dziesięć, dwadzieścia lat też będzie samotną planetą? Nad komputerem? Przeraża mnie to. Naprawdę się boję.

 


Zdrowie

To jedna z najbardziej cenionych ryb, a my mamy na nią świetne przepisy!

Redakcja
Redakcja
11 maja 2021
Turbot bałtycki

Nie należy do najtańszych, jednak jego zwarte, jędrne i białe mięso doceniane jest przez wielu szefów kuchni i polecane przez dietetyków jako źródło cennych wartości odżywczych.
Na turbota najszybciej trafimy nad morzem, gdzie można go kupić od miejscowych rybaków lub zjeść w okolicznych smażalniach. Nie żyje w dużych skupiskach. Pojedyncze sztuki
poławiane są przy okazji połowów innych gatunków ryb, dlatego jest tak pożądanym przez wielu kąskiem. Turbot coraz częściej pojawia się także w eleganckich restauracjach.


Turbot – zdrowie na talerzu prosto z Bałtyku

O właściwościach zdrowotnych turbota, należącego do ryb średniotłustych, można sięrozpisywać bez końca. Turbot jest skarbnicą łatwo przyswajalnego białka, kwasów omega-3 z
rodziny nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) oraz licznych biopierwiastków. Zawiera ponadto cenne witaminy A, E, C i D oraz B12 (kobalaminę), której niedobór powoduje
niedokrwistość. W turbocie na uwagę zasługują także spore ilości żelaza, fosforu, potasu i magnezu. 100 gramów smażonego turbota to ok. 125 kalorii, 20,95 gramów białka
i 3,74 gramów tłuszczu.

Dietetycy i lekarze są zgodni co do tego, że regularne spożywanie turbota ma korzystny wpływ na zdrowie. Reguluje on przemianę materii, poprawia pracę mózgu, z uwagi na
obecność dużej ilości selenu, ma także działanie przeciwzapalne. Wspiera ponadto odporność organizmu, jest nieoceniony w profilaktyce przeciwmiażdżycowej serca i naczyń
krwionośnych, skuteczny w zwalczaniu chorób stawów, a duże ilości witaminy A sprawiają, że bardzo korzystnie wpływa na wzrok.

Jak podawać turbota?

Turbot jest prawdziwym kulinarnym rarytasem, dlatego warto ulec pokusie, by go skosztować. Mięso jest białe, bardzo delikatne i soczyste, a jednocześnie zwarte, co znacznie
ułatwia jego obróbkę. Zawiera jednocześnie niewiele ości. Ryba ta jest ceniona ze względu na swój wyjątkowy smak. W restauracjach spotkamy najczęściej turbota serwowanego w
całości. W warunkach domowych można go przyrządzić na wiele sposobów: dusić, smażyć na patelni, zapiekać, grillować, czy podawać w towarzystwie lekkiego sosu i warzyw.
Poznaj przepisy blogerów będących w teamie programu edukacyjnego Naturalnie Bałtyckie, który wspiera polskie rybołówstwo i promuje świadomą konsumpcję ryb, jako element
zdrowej, zrównoważonej diety.

Pieczony turbot z szalotkami i białym winem

Pieczony turbot z szalotkami i białym winem – Joanna Matyjek Odczarujgary.pl

(przepis Joanny Matyjek www.odczarujgary.pl)

Składniki:

  • 2 turboty
  •  10 ziemniaków
  • 20 szalotek
  •  gałązka pomidorów
  • 3 łyżki masła
  •  chlust oliwy z oliwek
  •  pół szklanki białego wina
  •  sól morska lub w płatkach

Przygotowanie:

Ziemniaki szorujemy i kroimy na mniejsze kawałki. Podgotowujemy je w słonym wrzątku ok 10 minut, odcedzamy, odkładamy. Szalotki obieramy, kroimy na pół. Pomidory
myjemy. Rybę oczyszczamy, myjemy, osuszamy. Blaszkę lub naczynie wykładamy papierem do pieczenia. W naczyniu układamy ziemniaki, szalotki, pomidory. Dodajemy masło, troszeczkę oliwy, całość solimy.

Same warzywa pieczemy 20 minut w 190 stopniach. Po tym czasie wyjmujemy naczynie z piekarnika. Zlewamy do garnuszka cały sos, a na podpieczonych warzywach układamy rybę.
Rybę polewamy oliwą i oprószamy solą. Rybę z warzywami pieczemy 25 minut pod koniec włączając grilla albo ustawiają temperaturę na max (dosłownie 2 minuty). Do sosu, który zlaliśmy do garnuszka dodajemy wino i włączamy spory ogień. Sos pięknie zredukuje się. Upieczone danie polewamy sosem z garnuszka.

Turbot bałtycki na cytrynowym musie z kalafiora i białej czekolady

Turbot bałtycki na cytrynowym musie z kalafiora i białej czekolady – Pan Tasak

(Przepis Wita Szychowskiego @PanTasak)

Składniki:

  • 160 gr turbota, filety bez skóry
  • 200 gr kalafiora
  • 200 ml mleka
  • 200 ml wody
  • 2 kostki białej czekolady
  •  1 płaska łyżeczka mielonego kminku
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 80 gr młodych jasnych liści kalafiora pokrojonych na kawałki po 1cm
  •  30 gr orzechów nerkowca prażonych na suchej patelni
  • masło
  • sól, olej

Przygotowanie:

Kalafiora kroimy na małe kawałki i gotujemy w mleku z wodą do miękkości, przez ok. 15 min, a następnie go przecedzamy*. Gorącego kalafiora przekładamy do wysokiego naczynia, dodajemy czekoladę, kminek, sok z cytryny i blendujemy na gładki mus. Solimy do smaku i przekładamy na talerz.

Wstawiamy patelnię na palnik i dodajemy pół łyżki masła. Jak tylko masło "ruszy" kładziemy turbota i lekko solimy. Smażymy dosłownie chwilę z każdej strony tak, żeby rybę tylko musnąć ogniem. Pierwszą stronę ok. 15-20 sekund a drugą ok. 10. Jeśli nie będziecie pewni to możecie dosmażyć chwilkę dłużej.  Przekładamy rybę na talerz, a na patelnie po niej dajemy odrobinę oleju, podkręcamy gaz i wrzucamy liście kalafiora. Smażymy na złoty kolor, a następnie zalewamy wodą. Jak trochę wody odparuje dajemy łyżkę masła, miód, orzechy nerkowca i natkę pietruszki. Zmniejszamy gaz do minimum. Masło rozpuszczając się zagęści sos. Zakręcamy gaz i teraz dopiero solimy, ma być słono słodkie. Przekładamy na talerz i polewamy sosem.  Parę plasterków surowego kalafiora dla dekoracji i gotowe!

*taką mlekowodą możecie zabielić zupę kalafiorową lub ugotować w niej np. ziemniaki.

Filety z turbota w sosie z krewetkami

Filety z turbota w sosie z krewetkami – autor Czosnek w Pomidorach

(przepis Anny Kosterny-Kaczmarek autorki bloga Czosnek w Pomidorach)

Składniki:

  •  2 średniej wielkości świeże bądź mrożone turboty
  • 20 krewetek surowych świeżych bądź mrożonych
  • 1 cebula szalotka
  •  50 ml wina białego wytrawnego
  •  1 pomidor
  •  szczypta szafranu
  • 1 łyżka śmietany 18%
  •  pęczek natki pietruszki
  • masło klarowane do smażenia
  • sól i świeżo mielony czarny pieprz
  • 4 średniej wielkości ziemniaki
  •  1 łyżka masła o zawartości min. 82% tłuszczu
  • 50 ml mleka 3,2%
  •  sól
  • pokrojony szczypior

Przygotowanie

Obierz ziemniaki, umyj zimną wodą i wstaw do osolonego wrzątku. Gotuj aż będą miękkie. Mrożone ryby oraz krewetki pozostaw w durszlaku, aby się rozmroziły. Z krewetek usuń pancerze wraz z ogonkami oraz wyjmij przewód pokarmowy. Z turbotów wytnij filety. Każdy z nich ma ich cztery – 2 z przodu i 2 z tyłu ryby. Oczyszczone krewetki i filety z turbota umyj zimną wodą i osusz ręcznikiem papierowym. Posól solą oraz świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Z pozostałości po rybach, głów oraz ogonków z krewetek możesz zrobić bulion rybny. Dodaj włoszczyznę, opaloną cebulę, liście laurowe oraz ziele angielskie. Zredukowany i intensywny bulion przecedź przez sito, odstaw do ostygnięcia i wstaw do zamrażalnika. Wyjmiesz jak będzie Ci potrzebny, np. do risotto z owocami morza bądź z rybą. W malutkim naczyniu nitki szafranu zalej łyżką gorącej wody, aby zapewnić jego
równomierny rozkład. Szalotkę posiekaj. Pomidora sparz i obierz ze skóry, a następnie pokrój w kostkę. Natkę pietruszki posiekaj, ale nie drobniutko, aby można było dobrze wyczuć smak listków w daniu.

Ugotowane ziemniaki odcedź. Dodaj masło i mleko i ubij na gładkie i puszyste puree. Na koniec dodaj szczypiorek i delikatnie wymieszaj. Odstaw pod przykryciem, żeby nie wystygło.
Przygotuj dwie patelnie. Na jednej z nich rozgrzej łyżkę masła klarowanego, dodaj posiekaną szalotkę i zeszklij mieszając. Wlej wino i gotuj, aż odparuje alkohol. Dodaj pomidory i szafran. Po 3 minutach smażenia dodaj krewetki i smaż mieszając przez około 3 minuty (zależy jak duże masz krewetki). Na koniec dodaj śmietanę i natkę pietruszki. Dokładnie wymieszaj. Sos ewentualnie dopraw do smaku solą bądź pieprzem. W trakcie przygotowywania sosu, na drugiej patelni rozgrzej dużą łyżkę masła klarowanego. Smaż filety z turbota po około 2 minuty z każdej strony (w zależności od ich wielkości). Na talerzu ułóż filety z turbota, a puree ziemniaczane ze szczypiorem nałóż do miseczki obok. Na filety z turbota nałóż sos z krewetkami, a całe danie dopraw jeszcze natką pietruszki.

Smażony turbot w panierce orzechowej z kremowym puree z batatów

Smażony turbot w panierce orzechowej z kremowym puree z batatów – Justyna Ratajczak

(przepis Justyny Ratajczak @TysiaGotuje.pl)

Składniki

  • 1. 2 średnie bataty
  •  2 jajka
  •  2 turboty
  •  sól, pieprz cytrynowy
  • cytryna, sok z cytryny
  • 1 łyżka masła do batatów
  • 1 szklanka drobno startych orzechów
  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
  • pomidorki koktajlowe
  • ulubione warzywa
  • masło klarowane do smażenia

Przygotowanie

Wypatroszonego turbota płuczemy z zewnątrz i w środku pod zimną wodą, osuszamy papierowym ręcznikiem i układamy na talerzu. Nacieramy solą, pieprzem cytrynowym i sokiem z
cytryny. Panierujemy z obu stron w mące, jajku i w tartych orzechach. Smażymy po kilka minut z każdej strony, aż ryba będzie złocista. Bataty obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, odcedzamy. Z pomocą tłuczka lub praski rozgniatamy ziemniaki, dodajemy do nich masło, szczyptę soli i pieprzu do smaku. Ponownie rozgniatamy, do uzyskania aksamitnej konsystencji. Na talerz wykładamy porcję naszego puree oraz rybę. Danie serwujemy z ulubionymi warzywami i cząstkami cytryny.

Turbot Bałtycki smażony w sosie własnym z orzechami pekan, cebulą, czosnkiem, dymką i koperkiem

Turbot Bałtycki smażony w sosie własnym z orzechami pekan, cebulą, czosnkiem, dymką i koperkiem – PanTasak

(Przepis Wita Szychowskiego @PanTasak)

Składniki:

  •  1 szt. turbota
  •  200 ml wywaru rybnego lub warzywnego
  •  1 cebula pokrojona w średnią kostkę
  • 2 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki
  •  1 łyżka posiekanego koperku
  •  1 łyżka dymki drobno pokrojonej
  •  1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka masła
  • sól, olej
  • orzechy pekan

Przygotowanie

Wywar: Rybę razem z obraną włoszczyzną i całą nie obraną główką czosnku zapiekamy na złoty kolor w piekarniku. Następnie zalewamy wodą i gotujemy z liściem i zielem angielskim na małym ogniu przez ok 3 godziny, dolewając wody jeśli zbytnio ubyło. Po tym czasie wywar odcedzamy i redukujemy do 200 ml. Możemy użyć innych ryb bałtyckich niż turbot  lub zrobić wywar warzywny.

Danie: Turbota obracamy do góry brzuchem i robimy pół koliste nacięcie od środka do prawej strony zaraz pod głową. Pozbywamy się wnętrzności, myjemy rybę pod bieżącą wodą i
dokładnie osuszamy. Nacinamy rybę od góry dość głęboko co około 1 cm i nacieramy solą. Na patelni rozgrzewamy 3 łyżki oleju i jak jest bardzo gorący smażymy rybę od ciemnej
strony 5 min, przekręcamy i kolejne 5 minut. Ściągamy Turbota na talerz a na patelnie po nim dajemy łyżkę oleju i smażymy cebulę na złoty kolor. Dodajemy czosnek, orzechy pekan i smażymy przez chwilkę. Wlewamy wywar, zagotowujemy, wyłączamy gaz. Dodajemy masło, sok z cytryny, koperek, dymkę, solimy do smaku i zalewamy powstałym sosem naszego turbota.

Więcej inspirujących przepisów na turbota znajdziecie na www.naturalniebaltyckie.pl


Zobacz także

Obrażenia po wybuchu petardy – jak udzielić pierwszej pomocy? Ekspert radzi

Czy wieczorne jedzenie naprawdę szkodzi naszej diecie? Naukowcy przeprowadzili badania

Co najlepiej pić, kiedy czujesz, że dopada cię grypa