Zdrowie

Mocny kręgosłup to podstawa

Redakcja
Redakcja
9 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Komu z nas nie zdarzyło się narzekać na ból pleców? Dolegliwości związane z kręgosłupem to niepokojąco częsty problem, który dotyka nawet 80% społeczeństwa. Głównym winowajcą jest bierny tryb życia. Spędzanie wielu godzin w pracy w nieprawidłowej pozycji siedzącej, znacznie obciąża nasz organizm. Eksperci kliniki Columna Medica uważają, że spersonalizowany trening funkcjonalny, który opiera się na ćwiczeniach zgodnych z naturalnymi ruchami ciała, często umożliwia pozbycie się tego typu dolegliwości bez ingerencji chirurga. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Columna Medica to nowoczesna klinika położona w Łasku, w otoczeniu niemal stuletniego sosnowego lasu. Specjalizuje się w rehabilitacji kręgosłupa, nieinwazyjnym leczeniu schorzeń układu ruchu oraz terapii manualnej. Stawia na pracę z pacjentem w systemie 1:1. Specjaliści Columna Medica dużą wagę przywiązują, zarówno do wstępnej konsultacji medycznej, jak i do badań. Podczas diagnostyki urządzeniem DIERS Formetric 4D mogą przeprowadzić analizę układu kostno-stawowego bez użycia promieniowania rentgenowskiego. Każdy
z tych etapów jest istotny dla szybkiego zdiagnozowania problemu i opracowania indywidualnego programu ćwiczeń. 

– Wielu z naszych pacjentów nie reaguje na dolegliwości bólowe pleców, lekceważąc je lub obawiając się, że leczenie będzie wiązać się z operacją. Dopiero, kiedy ból staje się nie do wytrzymania lub pacjent nie może wykonywać codziennych czynności – udaje się na konsultację do specjalisty. Tymczasem leczenie schorzeń kręgosłupa w wielu przypadkach może odbywać się bez ingerencji chirurgicznej i z równie korzystnym efektem. Nieinwazyjne leczenie dolegliwości układu ruchu oraz terapia manualna umożliwiają szybkie i skuteczne usunięcie lub  zmniejszenie bólu. W każdym przypadku bardzo ważny jest czas reakcji na pojawienie się problemu z kręgosłupem. Im wcześniej podejmiemy działania, tym krótsza i skuteczniejsza będzie rehabilitacja mówi Dawid Żak, fizjoterapeuta Columna Medica.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Klinika specjalizuje się również w diagnostyce wybranych schorzeń ortopedycznych, neurologicznych i reumatologicznych.  Pomaga w szybkim przywróceniu sprawności, redukcji bólu towarzyszącego schorzeniom i urazom, a przede wszystkim uniknięciu operacji w wybranych przypadkach. Z myślą o potrzebach swoich pacjentów Columna Medica stworzyła autorskie programy rehabilitacyjne, ortopedyczne i neurologiczne. Leczenie w ramach przygotowanego pakietu ma na celu przywrócenie oraz usprawnienie funkcji motorycznych przy możliwie jak najkrótszym czasie rekonwalescencji. Wszystko to w naturalnym otoczeniu, które sprzyja regeneracji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Obok najwyższej jakości usług medycznych oraz nowoczesnego sprzętu, Columna Medica zapewnia wyjątkowy komfort pobytu, kameralność oraz wsparcie w zakresie odnowy biologicznej i zdrowego odżywiania w luksusowych warunkach. Tutaj najważniejszy jest pacjent i jego potrzeby.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Columna Medica


Zdrowie

Mam żal do siebie, za to czego nie zrobiłam. Mam żal do męża, że już mnie nie kocha. A ty? Dlaczego dźwigasz swój żal?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 grudnia 2016
Fot. iStock/PixelEmbargo
 

Do kogo dziś czujesz żal? Pierwsza myśl jaka przychodzi ci do głowy? To żal do męża, że znowu dziś nie wysłał SMS-a w ciągu dnia? A może żal do znajomej, że nie odebrała ci dzieci, choć ty jej zawsze pomagasz? Żal do szefa, że nie docenił twojego wysiłku?

Kiedy myślę o żalu, mam wrażenie, że towarzyszy nam każdego dnia. Składa się z drobnych elementów. Z głośno przełykanej śliny, guli w gardle, która nas dławi, kiedy próbujemy zapanować nad łzami z poczucia niesprawiedliwości, z myśli o byciu niedocenianą, z wyrzutów sumienia, że może jakbym się bardziej postarała…

Ale żal sięga często dużo głębiej i dalej. Jeśli pozwolimy mu się z nami zaprzyjaźnić, będzie, jak wierny druh, wyciągać po nas rękę.

– Mam żal do mamy, że tak mnie wychowała – usłyszałam kiedyś od znajomej. Tak długo swoją mamę obwiniała o wszystkie swoje niepowodzenia, o brak asertywności, o nieumiejętność stawiania siebie na pierwszym miejscu i życia w poczuciu winy, gdy próbowała odciąć się od tej toksycznej dla niej relacji.

– Mam żal do niego, że tak mnie potraktował – mówiła przyjaciółka nieustannie analizując swój ostatni związek, rozkładając po setki razy tę (nie)miłość na czynniki pierwsze. – Nie umiem być blisko, bo przez niego się boję, to przez niego nie potrafię zbudować niczego na stałe – powtarzała.

– Mam żal do męża… On mnie nie zauważa – powiedziała koleżanka, u której kryzys w związku przybiera zatrważające rozmiary… Ona ma żal o wiele rzeczy – nie tylko o to, że nie zauważa, ale że nie rozmawia, nie dba o siebie, nie dostrzega jej starań, że mu się już nie chce jej kochać, a ona nie wie, czy nadal chce kochać jego.

– Mam żal do siebie – usłyszałam też. – Żal, że czegoś nie zrobiłam, nie powiedziałam, że czekałam zbyt długo, że pozwoliłam odejść szczęściu, a może zbyt o nie zabiegałam.

Pielęgnujemy ten żal. Pozwalamy mu determinować nasze życie. Co nam daje? Jakie mamy z niego korzyści, że tak bardzo nie chcemy go puścić. Może jest dla nas doskonałym usprawiedliwieniem? Może sprytną wymówką? Ograniczeniem, którego nie chcemy zwalczyć?

Opowiem wam historię, którą usłyszałam kiedyś od znajomej psycholog, kiedy rozmawiałyśmy na temat żalu. Pewnie kilka szczegółów niechcący zmienię, ale nie o szczegóły tu chodzi.

Dawno temu wędrowało dwóch mnichów. Mędrzec i uczeń. Szli przez wiele dni i nocy, a podczas wędrówki mędrzec nauczał młodszego mnicha. Pewnego dnia doszli nad rzekę, okazało się, że kilka dni wcześniej silne opady i wiatr zniszczyły jedyny most, który dawał możliwość przeprawienia się na drugi brzeg. Młodszy mnich zaczął lamentować, ale starszy poradził, by znaleźli miejsce na tyle płytkie, które pozwoli im przedostać się na drugą stronę rzeki. Kiedy znaleźli bezpieczny do przeprawienia się bród, usłyszeli głos. Wołała ich kobieta, Cyganka prosząc o pomoc, musiała dotrzeć do swojej wsi znajdującej się po przeciwnym brzegu. Starszy mnich poradził, by przeszła rzekę razem z nimi, że miejsce, w którym oni będą się przeprawiać jest bezpieczne.

Kobieta jednak zaczęła lamentować, że sobie nie poradzi, że boi się wody i nie wejdzie do rzeki. Młodszy mnich był zgorszony zachowaniem mędrca, gdyż ich religia zabraniała im jakiegokolwiek kontaktu z kobietami, a tymczasem jego nauczyciel rozmawiał z jedną z nich. Co więcej, zaproponował, że weźmie ją na plecy i przeniesie przez rzekę. Tak też uczynił. Bezpiecznie przeniósł Cygankę na drugą stronę rzeki, a ta była mu ogromie wdzięczna za pomoc.

Młodszy mnich nie krył oburzenia, kiedy tylko rozstali się z Cyganką, czynił mędrcowi wyrzuty: jak on mógł, dlaczego to zrobił, dlaczego na to pozwolił, dlaczego dopuścił do takiej sytuacji. Nauczyciel milczał, więc mnich dyskutował na głos sam ze sobą próbując zrozumieć zachowanie mnicha, dając upust swojej złości, zgorszeniu i rozczarowaniu. Po kilku godzinach starzec zatrzymał się, spojrzał na swojego ucznia i powiedział: – Zobacz, ja tę Cygankę zostawiłem nad rzeką 10 kilometrów temu, więc dlaczego ty ciągle niesiesz ją na swoich plecach?

A ty? Dlaczego niesiesz swój żal, żal po tym, czego już nie ma? Co już było, zdarzyło się? Może czas zdjąć z pleców swój własny ciężar złożony z żalów? Albo odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego go dźwigasz?

 

 


Zdrowie

Rak piersi? Są rzeczy, na które tylko ty masz wpływ

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 grudnia 2016
Fot. iStock / millann
Następny

Rak piersi. To przede wszystkim w naszych głowach różowa wstążka i wiele dramatycznych historii, cudzych historii – bo przecież „NAS” to nie dotyczy… Mało kiedy z rakiem piersi wiążemy brak ruchu, wagę, to co zjadamy i jak żyjemy. A szkoda, bo jak się okazuje w przypadku wielu zachorowań można było to ryzyko zminimalizować. Tylko 5-10% nowotworów piersi jest spowodowane mutacją genetyczną. Aż połowa chorujących kobiet nie była objęta tzw. niezależnymi czynnikami ryzyka. Aż połowa tych smutnych historii, mogła się nie wydarzyć.

 

 

Zobacz także

aromaty spożywcze

Aromaty spożywcze – co powinniśmy o nich wiedzieć?

cukrowy detoks

Cukrowy detoks krok po kroku? To możliwe, tylko gdy trzymasz się planu

Łączy nas cukrzyca