Choroby Zdrowie

Helicobacter pylori może przyczynić się do powstania wrzodów, a nawet raka żołądka. Co trzeba wiedzieć o tej bakterii?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 sierpnia 2021
Helicobacter pylori - przyczyny zakażenia, objawy, leczenie
Fot. iStock
 

Helicobacter pylori to bakteria, która pojawia się u większości ludzi. Jest ona czynnikiem chorobotwórczym, który u wielu osób może prowadzić do upośledzenia pracy narządów układu pokarmowego, wywołać zapalenie błony śluzowej żołądka, przyczynić się do powstania wrzodów, a nawet raka żołądka. Co trzeba wiedzieć o Helicobacter pylori. Jak dochodzi do zakażenia i jak wygląda leczenie?

Helicobacter pylori 

Helicobacter pylori (H. pylori), to Gram-ujemna bakteria obecna w ludzkiej błonie śluzowej żołądka, o charakterystycznym kształcie spirali, który  ułatwia jej przenikanie w głąb błony śluzowej układu pokarmowego. Najczęściej kolonizuje dalszą część żołądka (odźwiernik), która przechodzi w dwunastnicę. Wiadomo jednak, że Helicobacter pylori może zakażać także inne tkanki, np. wątrobę lub oko. Bakteria wydziela toksyny, co może prowadzić do uszkodzenia tkanek. Mimo że kwas solny żołądka odkaża pokarm, więc nie jest dobrym środowiskiem nawet dla bakterii, H. pylori dostosowała do przeżycia w takim środowisku, m.in. dlatego, że kolonizuje ona błony śluzowe o niskim pH (odczynie kwaśnym).

Jest ona powszechnym „gościem” – niemal połowa ludzkości jest zakażona H. pylori (w Polsce około 80% dorosłych i około 30% dzieci).

Helicobacter pylori - przyczyny zakażenia, objawy, leczenie

Fot. iStock/H. pylori

Jak dochodzi do zakażenia bakterią H. pylori?

Do zakażenia bakterią może dojść na dwa sposoby — drogą oralno-oralną (np. pijąc z tej samej butelki) oraz oralno-fekalna. Bardziej narażone na ryzyko zakażenia są osoby, które nie przestrzegają podstawowych zasad higieny, piją nieprzegotowaną wodę, nadużywają alkoholu.

H. pylori a wrzody żołądka i rak

Helicobacter pylori obecna w górnym odcinku przewodu pokarmowego ma wyraźne powiązania z wrzodami żołądka i dwunastnicy, jednak zakażenie nie jest gwarantem rozwinięcia się wrzodów. Według statystyk jedynie u co dziesiątej osoby zakażonej H. pylori rozwinie się choroba wrzodowa. Wiadomo również, że u części osób z wrzodami nie stwierdzono obecności Helicobacter pylori.  Nosicielstwo tej bakterii nie jest więc bezpośrednią przyczyną rozwoju wszystkich wrzodów żołądka i dwunastnicy, ale zwiększa ryzyko zachorowania.

Zakażenie H. pylori przez wpływ na rozwój choroby wrzodowej, może sprzyjać rozwojowi raka żołądka, zwiększając dwukrotnie ryzyko jego pojawienia się. Bakteria podtrzymuje przewlekły stan zapalny, który sprzyja pojawieniu się złośliwych zmian nowotworowych.

Helicobacter pylori - przyczyny zakażenia, objawy, leczenie

Fot. iStock/H. pylori

Helicobacter pylori — objawy

Zakażenie układu pokarmowego przez Helicobacter pylori zazwyczaj latami nie powoduje żadnych objawów. U nielicznych pacjentów pojawiają się objawy charakterystyczne dla zapalenia żołądka:

  • ból w górnej części brzucha;
  • nudności i wymioty.

Objawom tym zazwyczaj nie towarzyszy gorączka.

W przypadku zaobserwowania niepokojących objawów warto skonsultować się z lekarzem rodzinnym, który zleci przeprowadzenie odpowiednich badań diagnostycznych.

Helicobacter pylori — test

Test wykrywający zakażenie Helicobacter pylori wykonuje się w przypadku podejrzenia choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy. Podejrzenie wrzodów nasuwa odczuwanie bólu w nadbrzuszu, często związanego z przyjmowaniem posiłków, zgagą i odbijaniem. Ponieważ objawy te mogą być spowodowane przez inne choroby, lekarz najczęściej kieruje na badanie gastroskopowe z testem ureazowym. Podczas badania pobiera się wycinki błony śluzowej żołądka, dwunastnicy, a następnie umieszcza się je na płytce zawierającej mocznik. Zmiana pH na zasadowy w 95% przypadków jest potwierdzeniem zakażenia H. pylori.

Często stosowany jest również mocznikowy test oddechowy, w którym doustnie podaje się choremu mocznik znakowany radioaktywnym izotopem węgla. Helicobacter pylori rozkłada mocznik do dwutlenku węgla (CO2) i amoniaku. Dwutlenek węgla usuwany jest podczas oddychania. Po maksymalnie 30 minutach oznaczana jest zawartość znakowanego węgla w CO2 wydychanym przez chorego, co daje informację o obecności bakterii.

Helicobacter pylori - przyczyny zakażenia, objawy, leczenie

Fot. iStock/H.pylori test

Inne badania na nosicielstwo

Aby potwierdzić zakażenie, można również oznaczyć przeciwciała przeciw antygenom H. pylori w surowicy krwi lub w kale badanego. Rzadziej wycinków pobranych podczas gastroskopii używa się do bezpośredniej obserwacji bakterii lub hoduje je z nich w laboratorium mikrobiologicznym.

Leczenie zakażenia Helicobacter pylori

Leczenie zakażenia Helicobacter pylori opiera się na przyjmowaniu kilku leków, w tym leku hamującego wydzielanie kwasu solnego w żołądku (leki z grupy inhibitorów pompy protonowej — IPP).

W Polsce najczęściej stosuje się u pacjentów leczenie pierwszego wyboru, czyli tzw. terapię poczwórną z bizmutem. Polega ona na 14-dniowym przyjmowaniu IPP, cytrynianu bizmutu oraz dwóch antybiotyków – metronidazolu i tetracykliny (wymiennie amoksycyliny).

Z kolei tzw. terapia poczwórna bez bizmutu, opiera się na równoczesnym podaniu czterech leków: IPP, amoksycyliny i klarytromycyny oraz metronidazolu (lub tynidazolu). W tym przypadku leczenie również trwa 14 dni.

Z kolei tzw. klasyczna terapia potrójna polega na stosowaniu trzech leków: IPP i dwóch antybiotyków – amoksycyliny, klarytromycyny, lub metronidazolu. Także w tym przypadku czas leczenia wynosi 14 dni.

Jeżeli leczenie zakażenia Helicobacter pylori nie zadziała, stosuje leczenie drugiego wyboru. Leczenie, które doprowadziło do całkowitej eliminacji bakterii z żołądka nie daje gwarancji, że problem nie wróci.

Helicobacter pylori a dieta

Aby wesprzeć działanie leków i walkę z zakażeniem, należy dbać o higienę osobistą oraz zdrową dietę. Warto zadbać, by posiłki były lekkostrawne i nie zalegały zbyt długo w żołądku. Należy ograniczyć lub wręcz unikać ostrych przypraw, mocnej kawy i herbaty, napojów gazowanych, które mogą wpływać na nasilenie przykrych dolegliwości ze strony układu pokarmowego.


źródło: www.mp.pl 

 


Choroby Zdrowie

Czuła, że zrobiła to dla tych wszystkich zdradzonych i zranionych przez Maćka kobiet. Tinderowe love bez happy endu

Listy do redakcji
Listy do redakcji
24 sierpnia 2021
fot. FilippoBacci/iStock
 

Ta historia ma taki sam początek jak wiele innych – brak miłości i szacunku w małżeństwie, alkohol, przemoc psychiczna. To nas – kobiety – doprowadza do wypalenia, kiedy w nas coś pęka, kiedy w końcu mówimy DOŚĆ. Dość dawania kolejnych szans, dość kolejnym poniżaniom i lekceważeniu. Mamy w końcu siłę na to, żeby zrozumieć w głębi serca, że nie chcemy tak dłużej żyć, że już wystarczy. Mamy siłę żeby odejść, spakować siebie i dzieci i uciec jak najdalej, zacząć wszystko od nowa, w poszukiwaniu spokoju i miłości.

U mnie też tak było… Układałam życie na nowo, byłam wolna i niezależna. W końcu zaczęłam żyć swoim życiem, dla siebie. Bardzo mi się to podobało, ale w głębi duszy czegoś nadal mi brakowało, bo w sumie przez wszystkie lata małżeństwa nie byłam sama, ale niestety zawsze samotna. Pragnęłam na nowo się zakochać, znowu poczuć jak to jest tulić się do ukochanej osoby. Od odejścia od męża mijał już prawie rok, stwierdziłam że jestem gotowa na flirt, na nowe znajomości, na przyjaźń, na miłość. Za namową przyjaciółki założyłam profil na aplikacji randkowej Tinder pod pseudonimem Marilyn.

Marilyn jest atrakcyjną szczupłą blondynką, lat 40 – jej profil był bardzo pożądany przez wielu Panów. Licznik dobił do 99 polubień – limit wyświetleń licznika osiągnięty, choć tych przesunięć w prawo (na TAK) dla Marilyn było znacząco więcej. Marilyn natomiast czytała dogłębnie każdy opis, pod każdym profilem. Przerzucała w lewo (na NIE) wszystkich muskularnych Adonisów, wszystkie fotki zrobione na siłowni czy też w łazience przed lustrem leciały w kierunku NIE. Marilyn nie przykładała tak dużej wagi do wyglądu Panów, najważniejszy dla niej był intelekt, ale to mogła sprawdzić jedynie podczas rozmowy lub ewentualnego spotkania.

Za bardzo była zraniona chamskim i gburowatym zachowaniem, już prawie, byłego męża (rozwód toczył się bocznym torem). Choć Marilyn jest wykształconą osobą i pracuje na wysokim stanowisku w jednej z firm konsultingowych (w pracy dla innych była Królową Śniegu), to jednak w domu była tą Potulną z książki Natalii de Barbaro „Czuła Przewodniczka”. Dla Marilyn nie było też ważne, czy pan jest po przejściach, czy też z tzw. czystą kartą. Pragnęła stałej relacji, nie przypadkowych romansów. Chciała znowu się zakochać, znów być szczęśliwą, szanowaną kobietą.

Tinder skojarzył ją w pary z kilkunastoma mężczyznami. Zaczęły się rozmowy, pisanie, flirty. Odbyło się też kilka spotkań, jednak jak to mówią nie zaiskrzyło. W końcu pojawił się ON – w miarę przystojny, koszula w kratę, wzrost 185 (podobno to ważne na Tin), języki obce opanowane – POL/ENG/DE, wykształcony Software Engineer, lat 42. Marilyn była zachwycona pisaniem z Maćkiem (imię zmienione). Maciek był z tych, którzy nie lubili rozmów telefonicznych. Maciek na co dzień pracuje w Szwajcarii, jednak w czasie pandemii miał możliwość pracy zdalnej z Polski. Po miesiącu wspólnego pisania (i niepisania) w końcu się spotkali. Randka w restauracji była przyjemnym doświadczeniem dla Marilyn. Inteligentny, kulturalny Pan zauroczył ją. Dawno nie czuła się tak dobrze w towarzystwie mężczyzny. Komplementy, wymiana spojrzeń i uśmiechów. Było dobrze, Marilyn w końcu dostała to, czego tak długo szukała i na co tak długo czekała. Spotkanie zakończyło się namiętnym pocałunkiem, z czego Marilyn bardzo się cieszyła. Bo przecież zapomniała jak to jest całować się – z mężem pocałunków nie było. Pragnęła tej namiętności i pożądania, których tak dawno nie miała.

Kolejne randki, kolejne spotkania, wszystko szybko się toczyło. Marilyn usunęła swój profil na Tinderze, tłumacząc sobie, że Maciek to jest ten złoty strzał. Seks z Maćkiem też był znakomity, znowu poczuła się spełnioną kobietą. Marilyn, zanim mu się w pełni oddała, musiała być pewna, że to nie jest przelotny romans. Maciek zapewniał ją, że tak jest, że dla niego to też jest ważna relacja, której tak bardzo pragnął. Jednak Marilyn czuła się często zbyt mało ważna. Maciek nigdy nie był ciekawy, co działo się w jej życiu, nigdy nie pytał za wiele. W głębi duszy mówiła sobie: „on nic o mnie nie wie i nie chce mnie poznać”, ale później tłumaczyła sobie – taki już jest programista – myśli zerojedynkowo. Myślała, że kiedyś go po prostu przeprogramuje.

Maciek od razu na początku znajomości zaznaczył, że nigdy nie miał kolegów, zawsze utrzymywał dobry kontakt z koleżankami – niejednokrotnie o nich opowiadał i o problemach, z jakimi się zmagają głównie przez facetów. Marilyn nie zabraniała, wiedziała, że przyjaciele są ważni w życiu każdej osoby.

Poświęcała mu każdą wolną chwilę, natomiast Maciek miał czas dla Marilyn jedynie co drugi dzień. Nie naciskała – wiedziała, że Maciek jest po rozwodzie, ma dziecko i swoje sprawy. Nie chciała go osaczać ani ograniczać. Bała się, że jej wymarzony partner ucieknie, gdy będzie za bardzo naciskać w tematach, które nie do końca jej pasowały. Po 3 tygodniach znajomości Marilyn powiedziała Maćkowi: „Zakochuję się w Tobie”. Zdziwiła ją jego odpowiedź: „Nie warto”. Nie rozumiała dlaczego tak jest, tłumaczyła sobie, że pewnie wpływ na jego emocje ma jego byłe małżeństwo, w którym jak to mówił nie czuł się kochany.

Namiętny romans trwał ponad miesiąc do momentu, kiedy Maciek musiał wracać do Szwajcarii. Znowu zaczęło się tylko pisanie. Marilyn nie mogła zrozumieć, dlaczego Maciek do niej nie dzwoni, jeżeli już rozmawiali, to ona dzwoniła do niego, nie odbierał a później, po jakimś czasie, oddzwaniał. Przestała końcu dzwonić. Pisała. Poznawała natomiast kolejne historie z życia jego koleżanek – wszystkie zapoznane przez Tinder. Marilyn nie rozumiała, dlaczego Maciek ma wciąż konto na Tinderze, a jest z nią w „stałym związku”. Tłumaczył, że to są stare znajomości i że tylko z nimi rozmawia. Na pytanie Marilyn: „czy te Panie z Tindera nie mogą się od Ciebie odczepić?” usłyszała: „Ale ja nie chcę, żeby się odczepiały. Te, które chciałem to się odczepiły, te które nie chciałem też się niestety odczepiły.”

Marilyn z każdym kolejnym dniem nabierała podejrzeń co do intencji Maćka. Założyła fikcyjny profil na Tinderze. Ania, lat 38. Szczupła blondynka, zadbana, uśmiechnięta. Zdjęcie pobrane z neta. Wiedziała, że taka osoba (podobna do niej) ewentualnie zainteresuje jej partnera. Po 1,5 miesiąca nieobecności w kraju Maciek przyjechał do Polski na tydzień. Traf chciał, że Ania, lat 38, (Marilyn), przeglądając profile Panów od razu natrafiła na swojego Maćka – był aktywny na aplikacji randkowej. Dała w prawo (na tak), czekając czy on też ją polubi. Tego samego dnia bardzo stęskniony za Marilyn Maciek, zaprosił ją na romantyczną kolację, na której całując ją namiętnie zapewniał, że nie przegląda profili na Tinderze, że nie pisze z nikim nowym, a tym bardziej, że się z nikim nie umawia. Na drugi dzień Maciek dał w prawo (na TAK) dla zdjęcia i profilu Ani, od razu pisząc wiadomość: „Cześć Aniu. Świetnie wyglądasz”. Nie podejrzewał, że Ania i Marilyn to ta sama osoba. Po gorącej wymianie zdań i komplementów, Ania dowiedziała się od Maćka: „ja się nie nastawiam, nie fiksuję, ma być fajnie”. Do tego zapewniał ją, że w Szwajcarii pracuje tylko do końca roku, a do Polski przylatuje 2 razy w miesiącu i to nie jest tak, że wpada tylko na jeden dzień. Oczywiście Maciek nie omieszkał wspomnieć Ani, że nie liczy tylko na wyjście na drinka, ale również na coś więcej – przesyłając na koniec zdania gorącego buziaka. Marilyn dowiadywała się czegoś nowego o swoim partnerze – bawiło ją pisanie na Tin jako Ania i w tym samym czasie z Maćkiem na WhatsApp jako Marilyn. Czuła, że zemsta będzie słodka. 😊

Maciek zagłębiał się dalej w nową znajomość: „Spotkajmy się!” – zaproponował Ani. Ania przystała na zaproszenie: „w sumie czemu nie, zawsze wolę spotkania na żywo niż pisanie na Tinderze”. „Tak. Klawiatura przyjmie wszystko” – skomentował Maciek. Umówili się na kolejny dzień, miejsce spotkania wybrała Ania – ta sama restauracja w której Maciek i Marilyn byli na pierwszej randce. Maciek wolał iść na sushi, jednak Ania w przeciwieństwie do Marilyn nie przepadała za sushi. Maciek poczuł się zobowiązany i przesłał Ani swój numer telefonu jak to określił: „na wypadek, gdybym nie mógł korzystać z Tindera. Raz mi się zdarzyło, więc taka trauma”. Ania podziękowała za numer, jednak swoim numerem się nie podzieliła.

Dzień randki i słodkiej zemsty zaczął się od wymiany soczystych buziaczków na Whatsapp przez Maćka i Marilyn. Marilyn poinformowała go, że chciałaby się z nim dziś spotkać, jednak Maciek umówiony już na 18.00 z Anią musiał łagodnie odmówić Marilyn: „dzisiaj mógłbym koło 20, zatem mało czasu by nam zostało”. Marilyn, śmiejąc się, mówiła sama do siebie: „czyli ma aż 2 godziny przeznaczone dla Ani? Jeszcze nie wie, że to będzie szybka akcja”. Marilyn, czyli Ania, założyła czarną bluzkę z odkrytymi ramionami, czarną mini spódniczkę która zawsze pozytywnie działała na jej partnera. Wyglądała zjawiskowo, „niech wie co stracił” – pomyślała, spoglądając w lustro. W dobrym nastroju pojechała zdemaskować swojego partnera, któremu tak bezgranicznie ufała. 20 min. przed spotkaniem Maciek poinformował Anię, że spóźni się 5- 10 min. Było to bardzo na rękę Marilyn, bo opracowany w domu scenariusz mogła do końca doprecyzować. Udała się do restauracji, usiadła na piętrze przy stoliku z widokiem na ogródki restauracyjne. Obserwowała otoczenie, obmyślając, jakie kolejne kroki musi wykonać, w międzyczasie wysyłając Maćkowi wiadomość: „skoro się spóźniasz to wskoczę do sklepu. Zajmiesz stolik na zewnątrz? Jest kilka wolnych”. Maciek przystał na propozycję Ani, która jednak nadal obserwowała otoczenie w oknie restauracji. Maciek na bieżąco informował Anię: „Zaparkowałem. Już idę”. A gdy grzecznie zajął miejsce przy stoliku napisał: „już jestem”. To była ta chwila, na którą Marilyn (Ania) czekała. Zdecydowanym krokiem i z uśmiechem na ustach udała się do stolika, przy którym siedział Maciek. Miał zażenowaną minę, głupio się uśmiechał na widok Marilyn. Nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. Marilyn przywitała go słowami: „cześć Maćku, jestem Ania, lat 38”.

Maciek jedyne, co potrafił w tym momencie, to wydusić z siebie to „ale proszę Cię, przestań”. Było mu głupio, jak wszyscy goście restauracji spoglądali w ich stronę, jak Marilyn wyrzucała z siebie te wszystkie emocje, że wie o jego zdradach i romansach, że bawił się kosztem jej uczuć, że jej osobą podbudowywał swoje ego. Na koniec Marilyn wstała, podeszła do stolika obok, sięgnęła po piwo od jakiegoś Pana i chlupnęła w twarz Maćkowi i na jego granatową koszulę. Była z siebie dumna, wyszła stamtąd z podniesioną głową i nieschodzącym z ust uśmiechem. Nie czuła rozpaczy, żalu. Była szczęśliwa że zakończyła to z sukcesem dla siebie. Jak to mówią karma wraca… Marilyn sądzi że to ona była tą karmą, dla tych wszystkich zdradzonych i zranionych przez Maćka kobiet.


Choroby Zdrowie

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy na dżem, nalewkę i suszone owoce, które warto mieć pod ręką

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
24 sierpnia 2021
Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy
Fot. iStock

Jarzębina (jarząb pospolity) jest powszechnie występującym drzewem, które wydaje owoce o zastosowaniu leczniczym. Szczególnie powinny docenić ją osoby cierpiące na schorzenia nerek i pęcherza moczowego oraz nieżyty żołądka. Jakie zastosowanie mają owoce jarzębu, kiedy je zbierać i w jaki sposób można przetwarzać?

Jarzębina — krótka charakterystyka

Jarzębina, czyli jarząb pospolity (Sorbus aucuparia L.), to krzew lub niewysokie drzewo porastające tereny Europy, Kaukazu i Syberii, oraz Azji Mniejszej. Występuje pospolicie w lasach i zaroślach, ponieważ jest odporna na mało sprzyjające warunki dla wzrostu. Często też można spotkać ją w miejskich parkach i wzdłuż dróg, jako że doskonale znosi zanieczyszczenie powietrza.

Jarzębina to nie tylko drzewo ozdobne, ale także źródła surowca leczniczego. W medycynie naturalnej wykorzystuje się kwiaty jarzębiny zbierane w maju i w czerwcu, oraz znacznie bardziej popularne owoce, które można zbierać, gdy nabiorą intensywnie czerwonej barwy, od sierpnia do października. Można je również zebrać dopiero po przymrozkach, gdy tracą goryczkę w smaku. Wcześniej zerwane owoce jarzębiny wystarczy włożyć  do zamrażalnika na 1–2 dni, by straciły gorycz. Owoce jarzębiny można ususzyć, lub przygotować z nich przetwory na zimę. Nie wolno spożywać surowych owoców, ponieważ jarzębina zawiera kwas parasorbowy, który wywołuje wymioty i biegunkę. Obróbka termiczna likwiduje to ryzyko.

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Jarzębina

Jarzębina — właściwości owoców

Owoce jarzębiny to prawdziwa skarbnica kwasów organicznych, garbników, beta-karotenu, witaminy C, E, K i P (bioflawonoid), sacharozy i glukozy. Ponieważ wykazują działanie przeciwzapalne i zwiększające wydalanie moczu, poleca się je głównie osobom cierpiącym na problemy z nerkami i pęcherzem moczowym. Działając moczopędnie ułatwiają wydalanie toksyn z organizmu.

Jarzębina znalazła również zastosowanie we wspomaganiu leczenia stanów zapalnych przewodu pokarmowego, a także w przewlekłych zaburzeniach trawiennych i przy biegunce. Należy jednak pamiętać, że spożywana w dużych dawkach może zadziałać przeczyszczająco. Owoce wykazują także działanie ochronne dla wątroby.

Po owoce jarzębiny mogą sięgać osoby chcące wzmocnić pracę serca, z  zaburzeniami obwodowego krążenia krwi, szczególnie skarżące się na hemoroidy (żylaki odbytu). Jarzębina ma również właściwości przeciwmiażdżycowe i jest wartościowym elementem profilaktyki choroby nadciśnieniowej. Ponieważ jej owoce są dobrym źródłem polifenoli i witaminy C, działają antyoksydacyjnie, chroniąc organizm przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.

Owoce jarzębiny są także składnikiem herbatek i preparatów wzmacniających, polecanych przy zakażeniach bakteryjnych, przeciw  przeziębieniu i grypie.

Jarzębina w kuchni 

Jarzębina jest znakomitym surowcem na przetwory na zimę. Nadaje się do suszenia, a następnie zaparzenia herbaty, przygotowania nalewek, konfitur, marmolad, czy dżemów. Owoce zebrane przed pierwszymi przymrozkami (także przygotowane do suszenia) warto przemrozić najpierw kilka dni w zamrażalniku. Ten sposób sprawi, że owoce stracą swoją naturalną goryczkę.

Suszona jarzębina

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Suszona jarzębina

Suszona jarzębina to świetny dodatek do mięs i sosów mięsnych, a napar z niej znakomicie sprawdza się jako wzmacniająca herbatka przeciw przeziębieniom. Owoce jarzębiny (całe baldachy) należy suszyć w niskiej temperaturze (40 ºC) do czasu, aż zaczną przypominać strukturą rodzynki. Owoce należy rozłożyć na papierze do pieczenia tak, by nie nachodziły na siebie. Wysuszone owoce należy oddzielić od baldachów i przechowywać w szczelnie zamykanym pojemniku.

Dżem z jarzębiny  

Poleca się go przy biegunkach i nieżytach przewodu pokarmowego, 2-3 razy dziennie po łyżeczce.

Jarzębina dla zdrowego serca i pęcherza. Przepisy

Fot. iStock/Jarzębina dżem

Składniki na dżem z jarzębiny: 

  • 1 kg owoców jarzębiny
  • 1 kg cukru
  • 0,5 kg jabłek
  • nieco wody do podlania owoców

Dżem z jarzębiny — przygotowanie:

  1. Jarzębinę umyj, przełóż do garnka, zalej niewielką ilością wody i gotuj do chwili, aż zaczną pękać. Dodaj 1 kg cukru i gotuj aż cukier się rozpuści. Mieszaj od czasu do czasu.
  2. Do jarzębiny wrzuć pokrojone w kosteczkę jabłka i gotuj jeszcze przez chwilę. Dżem przełóż do wyparzonych słoików, zakręć i odwróć do góry dnem, przykryj ściereczką. Gdy wystygną, połóż je w ciemne i chłodne miejsce.

Nalewka z jarzębiny 

Nalewka z jarzębiny jest stosowana pomocniczo przy zwalczaniu infekcji pęcherza moczowego, schorzeniach wątroby, biegunkach i nieżytach jelit.

nalewka z jarzębiny

Fot. iStock/Jarzębina nalewka

Składniki na nalewkę z jarzębiny 

  • 1 kg jarzębiny,
  • 600 ml spirytusu,
  • 400 ml wody,
  • 400 g cukru.

Nalewka z jarzębiny — przygotowanie:

  1. Owoce jarzębiny (zerwane po pierwszych przymrozkach lub przemrożone w zamrażarce) umyj, usuń szypułki i osusz. Tak przygotowane owoce wrzuć do dużego słoja (powinny zająć 3/4 objętości). Zalej je mieszanką spirytusu i wody, by przykryła ich powierzchnię.  Zamknięty słój odstaw na cztery tygodnie w ciepłe miejsce.
  2. Po upływu tego czasu nalewkę przelej przez gazę do osobnego naczynia, które pomieści dwa razy więcej nalewki. Owoce pozostałe w słoju zasyp cukrem i odstaw w ciepłe miejsce na dwa tygodnie, co kilka dni mieszając zawartością słoja. Gdy cukier się rozpuści, syrop należy wlej do wcześniej zlanej nalewki, dodatkowo wyciskając owoce przez gazę. Połączone oba płyny wymieszaj, przelej do butelek i odłóż w ciemne miejsce na minimum 6 miesięcy. Im dłużej będzie leżakować, tym lepszy smak będzie miała.

FB/ohmepl


źródło: www.poradnikzdrowie.pl,  muratordom.pl 

Zobacz także

Miłość jest w stanie wiele udźwignąć. Czy także pozytywny wynik testu na HIV? Życie w związku „plus-minus”

Dieta probiotyczna dr. Perricone'a

Jak obliczyć swoje zapotrzebowanie kaloryczne?

Bezpłatne badania w kierunku jaskry w Centrum Mikrochirurgii Oka Laser prof. Jerzego Szaflika