Zdrowie

Gdyby nie ta chrypka, krzyczałabyś jak nie cierpisz jesiennej pogody. Bo o gardło trzeba dbać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 października 2015
Fot. iStock
 

Poranna pobudka i nieprzyjemna niespodzianka… Aj, boli! No tak, przyszła jesień, zrobiło się co prawda pięknie i kolorowo, ale równocześnie… zimno. A w gardle sucho i nieprzyjemnie kłująco… Nie znoszę tego uczucia. No, ale cóż, wystawiam jedną nogę, drugą i biegnę do pokoju córki. „Czas wstawać do szkoły”- chcę powiedzieć, ale udaje mi się wydać jedynie jakiś zachrypnięty dźwięk i prawie natychmiast zanoszę się kaszlem… 

Chrypka zdarza mi się często, ze względu na moją specyfikę pracy. Jako lektor nadwyrężam struny głosowe i jeszcze do niedawna często chorowałam na zapalenie krtani. Dziś na pytanie jak mogę lepiej dbać o swój głos odpowiadam z przekonaniem, że  najważniejsza sprawa to oczywiście odpowiednie nawilżenie i zapewnienie dodatkowej powłoki ochronnej moim strunom głosowym.

Pracuje „głosem” nie od dziś. Sale lekcyjne, choć piękne i przestronne, są klimatyzowane, a to również nie wpływa kojąco na moje gardło. Gdy tylko robi się zimno sale są „dogrzewane” dodatkowymi urządzeniami. Przede mną całe dziesięć miesięcy intensywnej pracy w takich właśnie warunkach. Suche powietrze i unoszące się w nim pyłki kurzu fatalnie wpływają na błonę śluzową… Przesuszona, dłużej się regeneruje i jest bardziej narażona na podrażnienia i infekcje. W domu korzystam z nawilżacza oraz dodatkowo, urządzenia filtrującego powietrze. W pracy używam specjalnych preparatów nawilżających śluzówkę gardła. Przy takiej ciągłej eksploatacji głosu profilaktyka to dla mnie podstawa.

Klimatyzacja bardzo wysusza powietrze, co u mnie powoduje niekontrolowane napady suchego kaszlu. Kaszel jest odruchem obronnym, oczyszcza drogi oddechowe z zanieczyszczeń, ale w pracy bardzo przeszkadza… Zdarzało się, że musiałam nawet przerywać zajęcia i „ratować się” na szybko ciepłym napojem. Teraz mam przy sobie zawsze pastylki na gardło.

Naturalne metody? W domu mama na takie przypadłości profilaktycznie przygotowywała mi mleko na ciepło, z miodem i rozpuszczonym masłem. Jakieś płukanki, może z kory dębu? Trudno stosować je podczas zajęć…

Siła złego na jednego, więc w pracy wymieniamy się swoimi niezawodnymi sposobami na zapobieganie gardłowym problemom. Koleżanka przygotowuje sobie na zajęcia napar z szałwii, o  której wiem, że ma wysokie właściwości antyseptyczne. Z babcinych metod wspominamy jeszcze tymianek, ale dla mnie ten charakterystyczny smak jest nie do przeskoczenia… Bardziej widzę tymianek jako sympatyczną ozdobę mojej kuchni, w doniczce, na parapecie…

Kiedyś ktoś rzucił hasło „płucnica islandzka„. Sprawdziłam, bo szczerze przyznaję, że nie miałam pojęcia co to takiego. Okazuje się, że to, co nazwą przypomina mi egzotyczną rybę, to grzyb. Zaraz, grzyb na gardło?! No tak, bo wytwarzane przez niego śluzy, konsystencją i lepkością przypominają naturalny śluz pokrywający warstwą ochronną nasze gardło. Czyli nawilży i dodatkowo jeszcze odkazi. Zdecydowanie można stosować ją profilaktycznie, a że jest bezpieczna mogą spożywać ją i dzieci i kobiety w ciąży.

W aptece płucnica jest dostępna pod postacią pastylek, w różnych smakach. Uff! Łatwiej wybrać coś dla siebie, bo szczerze mówiąc, wszelkie specyfiki na gardło nieprzyjemnie szczypią mnie w język… Z ulotki dołączonej do preparatu wynika, że przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, cytotoksyczne, antyoksydacyjne właściwości związków obecnych w płucnicy są znane od dawna.

Czas zadbać o swoje gardło. Pogoda „idealna”, dziś jest jeszcze zimniej niż wczoraj, a ja zapomniałam zdjąć ze strychu pudło z jesiennymi szalikami. Warunki w pracy? Bez zmian, dodatkowo grzejniki na pełnych obrotach, żeby nam dzieci nie pozamarzały. W suchym, gorącym powietrzu unoszą się jakieś pyłki. Nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po moje pastylki…


Artykuł powstał we współpracy z ISLA

 


Zdrowie

Jak zarobić na kobiecie? Szkolenia, katalogi i awanse lepsze od emancypacji, będziesz tańczyć jak ci zagrają

Redakcja
Redakcja
13 października 2015
Fot. iStock
 

Jak zarobić na kobiecie? O, bardzo łatwo. Czasem wystarczy bajkowa wizja szczęścia na wyciągnięcie ręki. Tylko parę spotkań w życzliwym, kobiecym gronie. Kto inny zrozumie cię lepiej? Jeszcze tylko kilkaset złotych na pakiet startowy i  kariera konsultantki stoi przed tobą otworem. Wciągasz się w to i powtarzasz bezkrytycznie te same formułki, które usłyszałaś na szkoleniu. Właściwie to nie było szkolenie, tylko towarzyskie spotkanie z kobietami sukcesu. Jeszcze chwila i ty też będziesz jedną z nich. Ale to nie ty jesteś na scenie, ty możesz tylko tańczyć jak ci zagrają.

Tango Kasi

Kasia uważa, że przynajmniej w jej przypadku kluczowe są jeszcze okoliczności towarzyszące. Jak na przykład taka, że chwilowo nie miała przed sobą żadnych innych perspektyw. Kiedy urodziła dziecko, zrezygnowała z pracy pozostając na utrzymaniu męża. Nie było im ciężko, ale Kasia nie jest przyzwyczajona do tego, że nie zarabia. Ta sytuacja ją przytłaczała. Psychicznie. Ogłoszenie znalazła w internecie, ale o firmie X słyszała już wcześniej od koleżanki. Sprzedajesz znajomym kosmetyki, tylko takie z wyższej półki, masz „kieszonkowe”, a przy okazji dostęp do produktów dobrej jakości. Kupujesz tyle, ile potrzebujesz albo realizujesz zamówienia klientek. Zero ryzyka.

Z pierwszego spotkania wróciła jak nowonarodzona. Mąż nie mógł wyjść z podziwu, jak jedno babskie wyjście i zakupy (nie miał pojęcia, że w torbie znajdują się kosmetyki, na które żona wydała 1000zł) może poprawić humor. A ona miała już w głowie plan. Pokaże teraz wszystkim, jaki ma w sobie potencjał. Zostanie kobietą sukcesu i zrobi karierę w firmie X. A mąż pęknie z dumy.

Umówienie pierwszych spotkań i prezentacja kosmetyków poszły gładko. Kasia szybko „zapunktowała” u swojej przełożonej dobrym wynikiem sprzedażowym już na starcie. Na początku nie zrażało jej, że więcej inwestuje, niż zarabia. Cieszyła się, że jeżdżąc do klientek może zabierać ze sobą dziecko. Było tak rodzinnie, ciepło i kobieco. No i z uśmiechem, ten – najważniejszy.

Z czasem zaczęła coraz częściej uczestniczyć w spotkaniach organizowanych przez firmę, a coraz mniej czasu poświęcać córce i mężowi. Zaniedbywała dom, ale wreszcie miała gdzie założyć elegancką sukienkę, pięknie się umalować. Zakładała czerwone szpilki i z podziwem patrzyła, jak starsze stażem koleżanki odbierają nagrody za swoje wyniki. Przełożona szybko „wyczuła” Kasię. – Widzę, że jesteś ambitna – powiedziała jej któregoś dnia.  – Osiągniesz sukces.

I zaproponowała, by debiutantka podniosła sobie poprzeczkę wyżej. „Tak, żeby się sprawdzić, żeby podjąć wyzwanie”.

Kasia podjęła wyzwanie. Wzięła kredyt (oszczędności się skończyły), osiągnęła wymagany pułap sprzedażowy i zdobyła broszkę. Dziś mówi, że to najdroższa i najbrzydsza ozdoba jaką posiada. A przecież kosztów emocjonalnych nie wliczyła…

Przygoda z firmą X zakończyła się tuż po zdobyciu wymarzonej nagrody. Dzień po uroczystej gali, Kasia dostała telefon z gratulacjami i propozycją kolejnego wyzwania. Odmówiła. I wtedy przestało być miło. Odłożyła słuchawkę i usiadła na dywanie. To był dzień, w którym uświadomiła sobie, że w kosmetyki zainwestowała ponad 11. 000zł nie licząc kredytu na 5000zł oraz dwóch paczek kosmetyków wartych 2000zł, których już pewnie nikomu nie sprzeda. Rozpłakała się. Wieczorem powiedziała o wszystkim mężowi, który nie miał pojęcia o większości jej wydatków. Objął ją ramieniem, wysłuchał i w pierwszym odruchu mało nie zgniótł telefonu Kasi dzwoniącego nachalnie z propozycją kolejnego „wyzwania”. Z kłopotów finansowych wybrnęli we dwójkę.

Smutny walc Barbary

W sieci Kasia znalazła kontakt do Basi, która będąc konsultantką w firmie X zadłużyła się na 25 000zł. – Nie potrafię zrozumieć, jak dałam się w to wciągnąć – mówi Basia. – Może to nie jest biznes dla wszystkich, może ja się po prostu do tego nie nadaję? Żeby spłacić choć część długu, kosmetyki z firmy X sprzedaje na Allegro, po zaniżonych cenach. Oficjalnie jest to zabronione, ale Basia nie ma wyjścia  – Normalna cena zestawu do pielęgnacji twarzy to około 800 złotych – tłumaczy dodając: – Na szkoleniu mówi się nam, że produkt numer 1 nie zadziała, jeśli wcześniej nie umyjemy skóry produktem numer 2, a na końcu nie nałożymy produktu numer 3. Tylko wtedy mamy pewność, że otrzymujemy pełną pielęgnację. I my to samo mówimy klientkom.

Kiedy pytam o możliwość zwrotu niesprzedanego towaru, Basia uśmiecha się smutno. Prawda jest taka, że zwrotów nie ma. Osobiście nie słyszała o tym, by ktoś otrzymał pieniądze ze zwrotu. Jest za to presja „na wynik”, pranie mózgu na szkoleniach, szał i piski radości podczas uroczystych kolacji, na których rozdaje się nagrody oraz wymuszanie na konsultantach składania coraz większej liczby zamówień.

Basia nie ma pretensji do firmy. Za tarapaty, w których się znalazła wini jedynie siebie. Spodobało jej się marzenie o byciu panią dyrektor. Ono pociągnęło za sobą inne. To o mieszkaniu na kredyt, o nowych ubraniach (te, w których chodziła na szkolenia i spotkania pożyczała od siostry), o miłości nawet… Bo przecież ten, kto odniósł sukces, ma to wszystko, prawda?

Na jednym z forów internetowych, pod hasłem „firma x” znajduję historię Krzysztofa, jedynego żywiciela czteroosobowej rodziny. Jego żona podbierała pieniądze ze wspólnego konta, by opłacić kosmetyki, które prezentowała klientkom. Działała jak „zaprogramowana”. Filozofia sprzedażowa firmy i wizja kariery stała się nadrzędna w stosunku do dobra rodziny, dzieci. Trudno o jakiekolwiek porozumienie między małżonkami, logiczna argumentacja nie odnosiła skutku. Krzysztof, który ciągle wierzy, że żona jeszcze kiedyś zrozumie, zwraca się do innych kobiet z dramatycznym apelem: : „Jak będziesz chciała zostać konsultantką tej firmy, licz się z tym, że stracisz to co masz najcenniejsze”.

Fot. Flickr / Ashley Webb / CC BY

Fot. Flickr / Ashley Webb / CC BY

W sieci krążą podobne opowieści. Byłe konsultantki dzielą się swoimi historiami z chęci ostrzeżenia innych kobiet przed nieetycznym działaniem firmy. Co ciekawe, pod każdym takim postem pojawia się lawina komentarzy. „Jeśli nie sprzedajesz, to nie zarabiasz – proste”, „Pracuję w tej firmie od dwóch lat i jestem szczęśliwa”, „Te osoby same są nieszczęśliwe i szkalują innych”,” To najuczciwsza firma jaką znam”, „Przecież nikt Cię nie zmuszał”.

Marzenie o szybkim sukcesie i łatwych pieniądzach, mit kobiety wyglądającej jak milion dolarów i spełnionej w każdej dziedzinie. Tak łatwo padamy ofiarą manipulacji. Co takiego sprawia jednak, że nawet opadając na dno i ciągnąc za sobą najbliższych, nie potrafimy się opamiętać? I Kasia i Basia przyznają, że w ten „kobiecy” biznes zainwestowały grubo ponad swoje możliwości. Nie potrafią jednak wytłumaczyć dlaczego. Kasia wie jednak na pewno, że nigdy w życiu nie zaufa kobietom, które, tak jak jej przełożone, uśmiech mają przyklejony do twarzy i powtarzają „Dasz radę”.

Bo czy normalny człowiek jest szczęśliwy 24 godziny na dobę?


Zdrowie

“Każdy powinien czuć się piękny, taki jaki jest”. Pokaż swoją niedoskonałość i patrz jak wirtualny tłum cię niszczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 października 2015

Czy naturalny wygląd to coś, co powinniśmy zachować już tylko dla siebie?

“Każdy powinien czuć się piękny taki, jaki jest” – mówi dwudziestoletnia Ashley, studentka z Waszyngtonu. Zdjęcie Ashley, ukazujące jej twarz “przed i po” wykonaniu makijażu zakrywającego niedoskonałości skóry zostało umieszczone na portalu społecznościowym, gdzie doczekało się setek niewybrednych, prześmiewczych komentarzy, a następnie stało się memem.

 

 

 

Ashley, która o całym zamieszaniu wokół zdjęcia dowiedziała się przypadkiem, umieściła na kanale YouTube specjalny filmik.

 

W kilku zdaniach opowiada, jak ta historia wpłynęła na jej pewność siebie i poczucie własnej wartości. Wcześniej wyjście z domu bez makijażu nie stanowiło dla niej problemu. Setki przykrych komentarzy, typu: „Na pierwszej randce dziewczynę powinno się zabierać na basen”, sprawiły, że przez długi czas nie była w stanie pokazać się nikomu w naturalnej odsłonie. Dziś, silniejsza dzięki temu okrutnemu doświadczeniu, mówi, że najważniejsze powinno być zawsze to, kim jesteś, a nie to jak wygląda Twoja twarz.

Co sądzicie?


Źródło: Today


Zobacz także

8 hobby najlepszych dla twojego zdrowia – zobacz, jakie niosą ze sobą korzyści

Inwestycja w zdrowie w otoczeniu stuletniego lasu. Regeneracja w wersji all inclusive w Columna Medica

Jak stosować olejki eteryczne?

Jak stosować olejki eteryczne?