Choroby Zdrowie

Co może wykryć wymaz z gardła? Jak przygotować się do badania?

Redakcja
Redakcja
14 lipca 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Zdarza się, że przyczyna infekcji dotykającej gardło nie jest łatwa do rozpoznania. Jeśli lekarz nie jest pewien, czy konieczne jest przypisanie antybiotykoterapii, może zlecić pobranie wymazu z gardła, co potwierdzi lub wykluczy obecność bakterii. Możliwe jest też wykonanie posiewu, który dokładniej określi rodzaj patogenu i tym samym ułatwi dobór najskuteczniejszego antybiotyku. W jakich jeszcze sytuacjach wskazane jest wykonanie wymazu z gardła? Jak przebiega badanie i co pozwala wykryć?

Wymaz z gardłą – czym jest to badanie?

Głównym wskazaniem do wykonania wymazu z gardła jest podejrzenie zakażenia bakteryjnego. Często wiąże się to także z przeprowadzeniem tzw. posiewu z antybiogramem, który jest specjalną techniką hodowli bakterii na odpowiednim podłożu, co pomaga dokładnie określić ich rodzaj oraz wrażliwość na dany lek. Znacznie ułatwia to dalsze leczenie. Co istotne, jest szczególnie pomocne u osób, które nie zareagowały na poprzednie rodzaje antybiotykoterapii lub są uczulone na jej konkretne rodzaje.

Jakie są główne wskazania do wykonania wymazu z gardła?

  • Potwierdzenie lub wykluczenie anginy ropnej, którą inaczej nazywamy bakteryjną bądź paciorkowcową;
  • potwierdzenie lub wykluczenie zakażenia wywołanego innymi rodzajami bakterii, np. gronkowcem złocistym, pneumokoki czy chlamydią;
  • potwierdzenie lub wykluczenie zakażenia drożdżakami;
  • diagnostyka w kierunku krztuśca – na wczesnym etapie choroby pomocne diagnostycznie może być pobranie wymazu z nosowej części gardła;
  • przygotowanie do planowanego zabiegu chirurgicznego – wykrycie ewentualnych patogenów, np. gronkowca złocistego opornego na metycylinę, może zapobiec poważnym powikłaniom, zagrażającym wręcz życiu pacjenta.

Warto przy tym zaznaczyć, że zarówno zlecenie wykonania wymazu z gardła, jak i odczytywanie jego wyników powinno odbywać się pod okiem specjalisty. Występowanie niektórych rodzajów drobnoustrojów jest naturalne, a zatem ich obecność nie powinna prowadzić do niepotrzebnego leczenia. Stąd też nie ma wskazań do rutynowego wykonywania badania wymazu z gardła, a do interpretowania jego wyników oraz ordynowania ewentualnego leczenia należy mieć specjalistyczną wiedzę.

Jak przygotować się do pobrania wymazu z gardła?

Pobranie wymazu z gardła nie jest badaniem kłopotliwym ani bolesnym. Jeśli pacjent ma nasilony odruch wymiotny, może odczuwać pewien dyskomfort, lecz trwa to tylko chwilę. Warto przy tym podkreślić, że zarówno szybkość przeprowadzenia testu, złagodzenie ewentualnych nieprzyjemności, jak i trafność wyników, zwiększy zastosowanie się do kilku wskazówek:

  • Wymaz z gardła powinno się pobierać na czczo lub minimum 3 godziny po spożyciu ostatniego posiłku.
  • Nie jest wskazane mycie zębów przed wykonaniem badania – antybakteryjne składniki pasty mogą zaburzyć wynik;
  • Wymazu z gardła nie pobiera się w czasie antybiotykoterapii – najlepiej odczekać około miesiąc od jej zakończenia.
  • Przed badaniem nie powinno się: ssać pastylek na gardło, używać płynów do płukania czy żuć gumy.

Badanie jest przeprowadzane przy pomocy specjalnej wymazówki zakończonej wacikiem. Pobiera się nią materiał z tylnej ściany gardła, migdałków oraz podniebienia – co ważne, nie można dotknąć języka i policzków, ponieważ zebrany stamtąd materiał może wpłynąć na zafałszowanie wyników. Kiedy dojdzie do pobrania, materiał w specjalnej probówce wysyła się do laboratorium, gdzie poddaje się go specjalistycznym testom. Wyniki zwykle otrzymuje się w przeciągu kilku dni, chociaż wstępny może być dostępny nawet po upływie doby.

Co jeszcze warto wiedzieć o badaniu wymazu z gardła?

  • Jeśli dostaniemy na opisywane tu badanie skierowanie od lekarza przyjmującego w ramach NFZ, będzie ono wykonane bezpłatnie – jest refundowane.
  • Prywatnie zapłacimy około 20-50 zł (w zależności od placówki, miasta etc.).
  • Inną metodą diagnozującą anginę bakteryjną są tzw. szybkie testy, których wyniki otrzymuje się jeszcze w trakcie wizyty u lekarza. Są jednak mniej czułe niż badanie wymazu z gardła.

Artykuł sponsorowany


Choroby Zdrowie

Tłuszcz trzewny – do czego nam służy i jak zredukować otyłość brzuszną, by pozostać zdrowym?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
14 lipca 2020
Tłuszcz trzewny - co to jest, norma, jak go spalić
Fot. iStock
 

Tłuszcz trzewny osadza się na narządach wewnętrznych i pełni ważną funkcję w organizmie. Zarówno jego niedobór, jak i nadmiar, są szkodliwe. Szczególnie ten nadmiar bywa wręcz zabójczy, ponieważ otyłość brzuszna zwiększa ryzyko wystąpienia wielu chorób, które mogą skutkować śmiercią. Co to jest tłuszcz trzewny i jaka jest jego norma w organizmie?

Tłuszcz trzewny – co to jest?

W organizmie człowieka tkanka tłuszczowa może gromadzić się tuż pod skórą, co jest widoczne na pierwszy rzut oka, lub też otaczać organy i pozostawać niewidoczny, jako tłuszcz trzewny.

Tłuszcz trzewny zwany także wisceralnym, to tłuszcz, który gromadzimy dostarczając nadmiar kalorii do organizmu wraz z pożywieniem. Ma on do spełnienia ważną rolę w organizmie, ponieważ otacza tkanki wewnętrzne oraz narządy, takie jak nerki czy wątroba i chroni je przed uszkodzeniami mechanicznymi, tworząc warstwę amortyzującą. Pełni także inną rolę w organizmie, biorąc udział w różnych procesach metabolicznych i hormonalnych.

Tłuszcz trzewny – norma

Żeby jednak tłuszcz trzewny spełniał w sposób właściwy swoje zadanie, musi być w organizmie na odpowiednim poziomie. Zakłada się, że u mężczyzny powinien, jako norma, wynosić około 3% masy ciała, a z kolei kobiety powinny mieć go nieco więcej, biorąc pod uwagę tłuszcz, jaki fizjologicznie gromadzi się wokół bioder oraz w piersiach.

Odpowiednia ilość tłuszczu trzewnego nie powoduje ryzyka rozwoju groźnych chorób, nie otłuszcza organów. Natomiast jeśli poziom tłuszczu trzewnego wzrasta, powoduje początkowo niezauważalnie gromadzenie się go wokół tkanek wewnętrznych i ich otłuszczenie. Dopiero później widać tak zwany „brzuszek”. O otyłości brzusznej u mężczyzn można mówić w przypadku, gdy obwód talii wynosi 94 cm lub więcej, natomiast u kobiet obwód talii musi przekraczać 80 cm lub więcej, by podlegał pod określenie otyłości brzusznej. Może zdarzyć się, że ktoś ma prawidłową masę ciała, ale mimo tego cierpi na otyłość brzuszną.

Tłuszcz trzewny - co to jest, norma, jak go spalić

Fot. iStock

Skutki otyłości brzusznej

Zbyt duża ilość tłuszczu brzusznego predysponuje do rozwoju cukrzycy typu 2, insulinooporności, podnosi poziom złego cholesterolu, zwiększa ryzyko wystąpienia miażdżycy, zatorów żylnych, zawału. I nie tylko, ponieważ nadmiar tłuszczu wokół brzucha obciąża również stawy i kręgosłup oraz wpływa negatywnie na gospodarkę hormonalną, powodując różne zaburzenia, na przykład w cyklu miesięcznego u kobiet. U mężczyzn z kolei jego niedobór prowadzi  do spadku poziomu testosteronu i osłabienia libido.

Jak zbadać poziom tłuszczu trzewnego w organizmie?

Na „oko” nie da się określić poziomu tkanki tłuszczowej zgromadzonej wokół narządów wewnętrznych . Potrzebne są do tego badania obrazujące sytuację, takie jak:

  • tzw. pomiar DEXA (DXA) – polega on na naświetlaniu promieniami X i zbadaniu odpowiedzi organizmu na nie. Poziom tkanki tłuszczowej jest dość precyzyjny – zakłada możliwość odchylenia od rzeczywistego poziomu +- 2%.
  • analizator składu ciała – analiza polega na mierzeniu oporu przepływu impulsu elektromagnetycznego. Przepływy różnią się w przypadku tkanki tłuszczowej, wody i mięśni, co pozwala oszacować poziom % ich zawartości. Wynik może mieć jednak wahnięcie, ze względu na ilość nawodnienia, niedawno zjedzony posiłek lub pełny pęcherz czy jelita.

Tłuszcz trzewny – ćwiczenia i dieta

Ćwiczenia redukujące tkankę tłuszczową

Tłuszcz trzewny gromadzi się w nadmiarze przede wszystkim w wyniku niewłaściwej diety oraz niehigienicznego trybu życia. Brak ruchu, jedzenie bogate w węglowodany proste, tłuszcze trans i cukry sprzyjają gromadzeniu się tkanki tłuszczowej i powstawaniu tak zwanego brzuszka. By uchronić się przed katastrofą, należy zmienić dietę i wprowadzić regularne ćwiczenia fizyczne, już na stałe. Trzeba podkreślić, że aż 33% tłuszczu trzewnego wraca rok po schudnięciu, przy braku stałej aktywności fizycznej. Osoby o dobrej kondycji, już ćwiczące, mogą wybrać intensywne treningi interwałowe. Mniej intensywne, odpowiednio dobrane do możliwości ćwiczenia aerobowe będą dobre dla osób, które dopiero podejmują walkę z tłuszczykiem na brzuchu.

Tłuszcz trzewny - co to jest, norma, jak go spalić

Fot. iStock

Dieta na tłuszcz trzewny 

Same ćwiczenia nie zredukują w wystarczający sposób nadmiaru tłuszczu. Jeżeli masz poważny problem z tuszą, przed podjęciem próby odchudzania skonsultuj się z dietetykiem.

Konieczne jest wdrożenie zdrowej diety z niewielką ilością zdrowego tłuszczu. Jest on potrzeby, ze względu na to, że rozpuszczają się w nim witaminy A, D, E oraz K, które bez tego nie zostaną przyswojone przez organizm. Poza tym dieta pozbawiona tłuszczu nie tylko nie tylko utrudnia rozbudowywanie mięśni, ale wręcz je osłabia. Zdrowe tłuszcze (oliwa z oliwek, orzechy, olej lniany) powinny stanowić od 20 do 35% dziennej dawki energii. Szczególnie dużo powinno być jednonienasyconych kwasów tłuszczowych. Nasycone tłuszcze zwierzęce należy ograniczyć, a tłuszcze trans zupełnie wykluczyć z diety.

Tłuszcz trzewny - co to jest, norma, jak go spalić

Fot. iStock

Należy także ograniczyć ilość węglowodanów w pożywieniu i zastąpić je produktami białkowymi (piersi z indyka i kurczaka, polędwica wieprzowa i wołowa, jajka, orzechy, jogurty i przetwory mleczne).

Białe pieczywo należy zastąpić pełnoziarnistym pieczywem i ciemnym makaronem, kaszami, brązowym ryżem. Im mniej oczyszczone i przetworzone produkty, tym lepsze. Dostarczają one do organizmu błonnik, wiele witamin i mikroelementów. Jeśli chodzi o owoce, trzeba je ograniczyć (szczególnie te słodkie – banany, winogrona), pamiętając, że zawierają sporo naturalnych cukrów, więc nie zawsze są pomocne w odchudzaniu. Ważne jest zapobieganie zaparciom i przyspieszenie perystaltyki jelit. Pomoże w tym błonnik, odpowiednie nawadnianie organizmu oraz regularne spożywanie jogurtów, kefirów, bogatych w dobre bakterie probiotyczne.

Warto wykluczyć produkty takie jak: cukier (głównie słodycze),  produkty wysokoprzetworzone i alkohol. Wtedy odpowiednio zaplanowane treningi sprawią że tkanka tłuszczowa, która już nie będzie stale „dokarmiana”, odda pole coraz silniejszym mięśniom.

Po osiągnięciu zamierzonego celu nie warto wracać do starych nawyków – tkanka tłuszczowa nie potrzebuje wiele czasu, by wrócić do dawnego rozmiaru, a nawet zwiększyć swą objętość.


źródło:  www.fabrykasily.pl , www.runners-world.pl 

Choroby Zdrowie

„Bo co jej powiesz? Że to nie jej wina, że seks nie sprawia ci żadnej przyjemności? Przerabiałem to już tak wiele razy”

Anika Zadylak
Anika Zadylak
14 lipca 2020
fot. iStock/juhy13

– Stoi przed tobą piękna dziewczyna. Nie jest zupełnie naga, jej idealnie gładkie ciało zakrywa tylko skąpa, zmysłowa bielizna. Patrzy na ciebie i widzisz, jak pożądanie sprawia, że rozchyla lekko wargi i zaczyna szeptać, że chce cię poczuć głęboko w środku. Dotyka cię, rozbiera, jej dłonie są wszędzie. Czujesz obłędny zapach i to, że oddycha coraz szybciej. Coraz bardziej cię chce, coraz mocniej pragnie. Mówi ci do ucha rzeczy, które byłyby w stanie poruszyć nawet kamień. Tylko nie ciebie, bo ty nie czujesz nic, oprócz zażenowania. Bo albo znowu będziesz się musiał zgrabnie wykręcić, albo zmusić, żeby to zrobić. Bo co jej powiesz? Że to nie jej wina, że seks nie sprawia ci żadnej przyjemności? Przerabiałem to już tak wiele razy. I najczęściej słyszałem, że pewnie jestem pedałem.

Rafał, twierdzi, że taki był od dzieciaka. Kiedy koledzy opowiadali o dziewczynach, podniecali się kawałkiem gołego cycka czy zboczonym pornosem, on udawał. Żeby go, nie odsunęli od siebie, nie wyśmiewali. Bał się, że jest chory, ale jeszcze bardziej obawiał komukolwiek o tym powiedzieć. – Latami czekałem, aż to przejdzie, minie i będzie normalnie. Za gówniarza było łatwiej wszystko ukryć, bo to czas, gdy dziewczynę się trzyma głównie za rękę. Czasem pocałuje, przytuli. I to lubię bardzo, taką bliskość, ciepło i czułość. Zawsze wybierałem te spokojne, grzeczne, które się bardzo wstydzą, bo wtedy sam nie musiałem się o nic obawiać. Nie rozumiałem, dlaczego moich kumpli tak bardzo interesował cały ten seks, jakby niczego poza tym nie było. Nic innego się nie liczyło. Pewnie, że starałem się nie odstawać, nawet „te” filmy czasem gdzieś razem oglądaliśmy. Z tą różnicą tylko, że ich to faktycznie podniecało, mnie odwrotnie – odpychało. Wiedziałem też, że nie chodzi o kobiety, bo ja do nikogo tego nie czułem. Tej potrzeby fizyczności, tego, że finalnie ląduje się w łóżku. Wiedziałem, że potrafię kogoś pokochać, dać mu poczucie bezpieczeństwa i czułości. Ale najlepiej, gdybyśmy na tym zaprzestali.

W liceum Rafał się zakochał. Asia do ich klasy, przyszła w połowie drugiej klasy, zaraz po rozwodzie swoich rodziców. Od razu bardzo się polubili. Czytali tego samego autora, ona też wolała dokument od fabuły i też, tak jak on, kochała mocną muzykę. Zaprzyjaźnili się, spędzali ze sobą coraz więcej czasu. Aż któregoś dnia Rafał ją pocałował. – Zrobiłem to, bo wtedy pierwszy raz poczułem, że chcę. To nie było jakieś silne i emocjonalne, ale pomyślałem, że może ja wcale, nie jestem jakiś chory. Może chodziło właśnie o to, żeby pojawił się ktoś odpowiedni. A ona taka była, spokojna i cicha, trochę wycofana. Brzydziła się wulgarnością, nigdy wyzywająco nie ubierała. Zaczęliśmy ze sobą chodzić i przez blisko rok byłem naprawdę szczęśliwy. Zakochany i pewny, że wszystko się pomału ułoży. Asia nie naciskała, wiedziałem, że nie miała nikogo przede mną, i że się nie spieszy. Potem wszystko zaczęło się zmieniać, bo coraz częściej mówiła, że chce to ze mną zrobić. Że to jej pierwszy raz, że jest pewna, że tylko ja. Tamten wieczór był koszmarem. Nie tylko dla mnie. Pamiętam, jak płakała, że to jej wina, bo jest do niczego, że własnego chłopaka nie umie podniecić i zachęcić.

Rafał wspomina, że starał się, jak tylko potrafił, bo ją kochał, bo mu zależało. Było mu z nią dobrze, gdyby tylko nie ten seks. Przez jakiś czas się zmuszał, kochał z nią, żeby tylko nie stracić, żeby nie odeszła. Ale to się odbijało na ich relacji i na nim samym. Bał się zostawania sam na sam, wyjazdów, gdzie trzeba było dzielić jedno, wspólne łóżko. Wymyślał choroby, wszczynał kłótnie, wszystko co mogło zastąpić to, czego ona tak bardzo chciała. A o czym on nawet nie mógł myśleć. Rozstali się po dwóch latach. – Najgorsze jest to, że Aśka odchodząc, była przekonana, że to przez nią. Bo ja nie miałem odwagi się przyznać, że urodziłem się jakiś niekompletny. Bo co z tego, że w majtkach, noszę to co powinienem, skoro nie umiem, z tego skorzystać. A przede wszystkim nie chcę, bo nie czuję takiej potrzeby. Za plecami gadali, że pewnie ukrywam się z inną orientacją, bo się rozniosło, że jestem oporny na wdzięki dziewczyn. A te specjalnie mnie zaczepiały, proponowały seks wprost, podrywały nachalnie. Koledzy pukali się w głowę, bo każdy z nich, korzystałby, ile wlezie. I może ja też, gdyby nie to, że mnie to nie ruszało.

Na trzecim roku studiów Rafał poznał Kamila. Ot zwykły kolega, ale taki, z którym można o wszystkim. Któregoś wieczoru, przy drugiej butelce wódki, opowiedział mu, z czym się zmaga. – To Kamil powiedział mi, że jestem pewnie aseksualny, że znał kiedyś kogoś podobnego. I, że współczuję, bo choć nie jest to jakaś śmiertelna choroba, to życie z tym, jest k*rewsko ciężkie. Wtedy postanowiłem, że w moim przypadku jedynym rozwiązaniem, będzie życie w pojedynkę. Tylko, z uczuciami jest tak, że rozum sobie, a serce i tak zrobi swoje. Zaraz po studiach wyjechałem do Poznania, bo czekała tam na mnie dobra oferta pracy.

W Poznaniu, jak się później okazało, czekał ktoś jeszcze. W małym biurze projektowym, gdzie trafił Rafał, pracowała też ona. Dwa lata starsza, inteligentna i dobra dziewczyna. Taka, dla której człowiek i uczucia zawsze są największym priorytetem. – Omijałem Martę szerokim łukiem, bo nie chciałem nikogo krzywdzić. Ale było w niej to coś, co sprawia, że nie możesz przestać myśleć, że ciągle chcesz być obok. Zależało mi na niej, pierwszy raz tak bardzo i dojrzale. Kamil, podpowiedział, że powinienem jej powiedzieć, że jeśli faktycznie poważnie o tym myślę, muszę zacząć od szczerości. I tak było. Byliśmy w kinie, potem na kolacji. Na ławce w parku, wszystko jej wyznałem. I usłyszałem, że nie ma to dla niej większego znaczenia. Trochę w to nie dowierzałem, ale cieszyłem się chwilą, raczej nie licząc na to, że Marta zostanie na dłużej. A już w ogóle na zawsze.

Pobrali się po trzech latach, mimo tego, że ze strony Rafała niewiele się z mieniło. Byli razem u kilku seksuologów, sami próbowali różnych sposobów, żeby „ożywić” Rafała. – Moja żona, bywała dla mnie osobistą dziwką. Ubierała skąpą bieliznę, mówiła sprośne rzeczy, była wyuzdana. Po co? Bo próbowaliśmy wszystkiego, żeby sprawdzić, czy aby nie istnieje coś, co jednak potrafi mnie rozpalić. Nic nie działało. Kilka razy sam chciałem odejść, ale ona nie chciała tego słuchać. Bo poza tym, jesteśmy normalnym małżeństwem, bardzo się kochamy, wspieramy, mamy piękny dom, dużo podróżujemy. Mógłbym się zmusić, podniecić tylko po to, żeby Marcie było dobrze, żeby ją zaspokoić. Zresztą, nie raz to robiłem. Ale jakiegoś wieczoru, powiedziała, żebym tego nie robił, że wtedy jest jeszcze gorzej. Bo przecież wie, jak się z tym muszę czuć i w niczym jej to nie pomaga.

Nie dziwi mnie to, przecież wiedziała doskonale, że udaję. Zaproponowałem jej, żeby miała kogoś na boku, że się na to zgadzam. Tak, sam z tym wyszedłem. To jest piękna, atrakcyjna i zdrowa kobieta. Ma swoje potrzeby, tak samo mocno, jak ja ich nie posiadam. Oczywiście, że jestem dla niej najważniejszy. Pieszczę ją, dotykam, zaspokajam trochę inaczej. Ale to ciągle nie jest seks, który jest dopełnieniem związku, który daję pełną satysfakcje obojgu partnerom.

Marta początkowo, nie chciała o tym słyszeć, zdenerwowała się. Potem, nigdy już do tej rozmowy nie wracali, żyli jak przedtem. – Nie powiedziała mi, sam się domyśliłem, że z kimś sypia. Niby między nami dalej jest w porządku, niby nic się nie stało. Jemy wspólnie obiady, wyjeżdżamy na urlop, spotykamy z przyjaciółmi i żyjemy jak mąż i żona. Jednego boję się, że do niego odejdzie, bo może on nie tylko w łóżku jest dobry. Może oprócz tego, ma jeszcze całą resztę i jest po prostu facetem. Nie miałbym żalu i tak miewam poczucie winy, że ją w to wciągnąłem. Lata lecą, my nie mamy dzieci, dla niej to ostatni dzwonek. Mogłem być ojcem, bo aseksualizm to nie choroba. Ale też nie orientacja seksualna. Skąd mam mieć pewność, że nie przekażę tego moim dzieciom? Mam świadomie skazywać kogoś na życie w takim zawieszeniu? A często też samotności, przez niezrozumienie i brak akceptacji. To już chyba wolałbym, żeby Marta odeszła z kimś, kto może jej dać to, czego ja całe życie nie potrafiłem. I już nie będę umiał. Kamil, mój przyjaciel, miał rację. To k*rewsko, ciężkie życie…


Zobacz także

Kobiety po 40-tce mają dziś dziś większe szanse na zajście w ciążę niż kiedykolwiek

Dieta śródziemnomorska

Dieta śródziemnomorska dla każdego? Sprawdź, na czym naprawdę polega

Objawy niedoboru magnezu