Zdrowie

5 kroków do zdrowych zębów i świadomej pielęgnacji jamy ustnej

Redakcja
Redakcja
22 marca 2022
fot. va-Katalin/iStock
 

Codzienne nawyki higieniczne wpływają one nie tylko na zdrowe zęby i dziąsła, ale także ogólne na zdrowie organizmu. Polskie Towarzystwo Stomatologiczne oraz marka Oral-B przez cały miesiąc prowadzą wytężone działania edukacyjne, a na pacjentów czekają bezpłatne przeglądy
stomatologiczne z instruktażem prawidłowej higieny jamy ustnej. Eksperci podkreślają: Zdrowie zaczyna się w jamie ustnej!

Zdrowe zęby to nie tylko wymiar estetyczny – zaniedbania i choroby przyzębia mogą mieć poważne konsekwencje dla całego organizmu, wpływając na rozwój i przebieg między innymi cukrzycy, chorób naczyniowo-sercowych czy układu nerwowego. Wiele problemów z uzębieniem jest lekceważonych, a w dłużej perspektywie mogą wymagać konsultacji nie tylko u stomatologa, ale i u innych specjalistów od chorób ogólnoustrojowych. Warto dbać o zdrowie holistycznie, pamiętając od właściwej pielęgnacji jamy ustnej – zaznacza prof. Marzena Dominiak, Prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego.

5 kroków do zdrowych zębów i świadomej pielęgnacji jamy ustnej

1. Szczoteczka

Podstawowym elementem pielęgnacji i zdrowia jamy ustnej jest oczywiście mycie zębów. Do tego niezbędna jest odpowiednia szczoteczka, z pomocą której skutecznie pozbędziemy się zalegających resztek oraz płytki nazębnej. Jaką szczoteczkę i technologię wybrać?

Liczne badania potwierdzają wyższość szczoteczek elektrycznych nad manualnymi, dlatego pierwsza odpowiedź brzmi: szczoteczkę elektryczną. Wybierając szczoteczkę warto pamiętać, że szczoteczki z tradycyjną podłużną główką takie jak manualne czy soniczne wymagają odpowiedniej techniki mycia i wykonywania ruchów wymiatających, co może stanowić dla użytkownika nie lada wyzwanie. Alternatywę stanowi innowacyjna technologia magnetyczna stosowana w najnowszych szczoteczkach Oral-B iO. Dzięki ruchom oscylacyjno-rotacyjnym połączonym z mikrowibracjami, włókna same wymiatają płytkę bakteryjną, a niewielka okrągła końcówka dopasowuje się do kształtu każdego zęba i docierając nawet do trudno dostępnych miejsc. Użytkownik nie musi zatem wykonywać żadnych dodatkowych ruchów – wystarczy, że przyłoży główkę do zęba, a szczoteczka magnetyczna wykona pracę za niego.

Ważnym aspektem mycia zębów jest czas szczotkowania. Choć większość osób wie, że powinniśmy myć je 2 minuty, w codziennym pośpiechu często skracamy ten czas. Dlatego warto wybrać szczoteczkę z wbudowanym timerem, który przypilnuje długości mycia. Szczoteczki Oral-B iO poza sygnalizacją czasu mycia za pomocą krótkich wibracji, posiada także wyświetlacz, który mierzy czas szczotkowania.

2. Pasta do zębów

Nieodłącznym elementem mycia zębów jest pasta. Dostępne na rynku produkty dostosowane są do rozmaitych potrzeb i preferencji, wspomagają też pielęgnację jamy ustnej, która zmaga się z różnymi problemami. Wśród rodzajów past można odnaleźć te przeznaczone do zębów z nadwrażliwością, próchnicą czy gromadzącym się kamieniem nazębnym, ale także do problemów z dziąsłami czy nieświeżym oddechem. Niektóre produkty mają właściwości wybielające.

Warto zaopatrzyć się w specjalistyczną pastę zawierającą substancje, które wpływają na jej dużą skuteczność. Do takich produktów zaliczyć można pasty antybakteryjne z fluorkiem cyny – wszystkie pasty Oral-B przeznaczone do zębów stałych posiadają ten składnik, pasty zapobiegające powstawaniu kamienia nazębnego z pirofosforanem sodu czy pasty wybielające ze składnikami chemicznymi i ścierającymi, które pozwalają pozbyć się przebarwień.

3. Nić dentystyczna

Trzeci krok na drodze do zdrowych zębów to nić dentystyczna. Dzięki niej oczyszczone zostaną trudno dostępne przestrzenie międzyzębowe, w których nawet po myciu mogą pozostać resztki jedzenia. Nitkowanie pozwala pozbyć się bakterii i przykrego zapachu z ust, a także zapobiega powstawaniu ognisk zapalnych i próchnicy.

4. Płyn do płukania

Płukanie jamy ustnej płynem pomaga usunąć resztki pokarmu oraz świetnie odświeża oddech. Podobnie jak wśród past, rynek oferuje produkty o różnym składzie. Od standardowych płynów z alkoholem, po płyny bezalkoholowe i płukanki z fluorem. Pamiętajmy, że płyn nie zastępuje mycia zębów i stosuje się go na zakończenie codziennej higieny jamy ustnej.

5. Wizyty u stomatologa

Całokształt dbania o zdrowie jamy ustnej dopełniają wizyty u stomatologa. Regularne kontrole pozwolą na wykrycie nieprawidłowości na wczesnym etapie i zapobiegną poważniejszym konsekwencjom. Specjalista usunie też zalegającą płytkę nazębną i doradzi, jak prawidłowo dbać o zęby i dziąsła.

Dla nas lekarzy najważniejsze jest zdrowie Pacjentów, a ono w dużej mierze opiera się na profilaktyce. Skutki nieprawidłowej higieny mogą pojawić się dopiero po wielu miesiącach, dlatego zaleca się kontrole u stomatologa przynajmniej raz w roku. Chcemy przypominać o tym zwłaszcza teraz – w miesiącu zdrowia jamy ustnej oraz w okresie pandemii, podczas której nie ma przeciwskazań do odwiedzania gabinetu stomatologicznego zgodnie z zasadami reżimu sanitarnego. – dodaje dr n.med. Beata Golan, kierownik ds. naukowych P&G Polska.

Dzięki staraniom Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego, marzec jest celebrowany jako Miesiąc Zdrowia Jamy Ustnej. W ramach kampanii PTS „Polska mówi #aaa!”, marka Oral-B wraz z gabinetami partnerskimi oraz LUX MED Stomatologia zapraszają Pacjentów do rezerwacji bezpłatnych przeglądów stomatologicznych połączonych z instruktażem prawidłowej higieny jamy ustnej. Ponad 2000 bezpłatnych wizyt oferowanych jest w 20 placówkach LUX MED Stomatologia oraz 23 gabinetach partnerskich Oral-B w miastach w całej Polsce. Szczegółowe informacje dostępne są na stronie kampanii pod linkiem https://polskamowiaaa.pl/


Zdrowie

Piotr Mosak: Krzyk sprząta mieszkanie, ale niszczy związek! Partnerstwo to życie przeplatane kryzysami, a nie kryzys przeplatany życiem

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
22 marca 2022
Piotr Mosak
 

Czym jest partnerstwo w związku? Jak dotrzeć do faceta, który nie chce pomagać w domu? Terapeuta Piotr Mosak: „Zawsze powtarzam, że aby zbudować związek, potrzebna jest miłość. Ale miłość absolutnie nie jest wystarczająca, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Po jakimś czasie trzeba jednak… uprać gacie. Ich się nie pierze miłością, tylko działaniem. Dla kilku dobrych chwil naprawdę nie warto cierpieć. Partnerstwo to życie przeplatane kryzysami, a nie permanentny kryzys przeplatany życiem.

Czym jest partnerstwo w związku?

– Jeśli pani pozwoli, odwrócę to pytanie: co nie jest partnerstwem w związku? Na pewno nie chodzi tu o coś, co możemy nazwać sprawiedliwością społeczną, że w związku musi być po równo. Ludzie chcieliby ustawić to tak: „Ja sprzątam w poniedziałki, a ty w piątki. Będzie sprawiedliwie”. Tak się nie da, to jest wbrew naturze i dlatego nie wychodzi. Bo może ona ma uczulenie na kurz i od razu dostaje kataru, a on nie lubi zmywać naczyń, bo ma tendencję do tłuczenia. Dlatego ja bym powiedział, że w partnerstwie bardziej chodzi o to, ile każdy z nas może od siebie dać. A jeszcze bardziej, ile chce dać.

Dlaczego ważne jest to słowo „chcę”?

– Ponieważ partnerstwo to wzajemne uszczęśliwianie się. Harmonia polega na tym, że wkładamy coś z własnej woli i dostajemy z woli partnera. Jeśli jest miłość i partnerstwo, jest nieustanny przepływ dawań i pobrań. To dzieje się naturalnie. By tak było, na początku trzeba lepiej zrozumieć siebie: „Co mogę? Co lubię? W czym jestem przydatny? Co mi sprawia największą frajdę?” I tu pojawia się kolejne bardzo ważne słowo: asertywność. Ważne, by umieć określić: „Co mnie męczy? Czego nie potrafię? Czego nie lubię?” Bo kiedy zaczynamy coś robić wbrew sobie, niejako na siłę, to pojawia się niezadowolenie. Zwyczajnie męczymy się.

Chcę też podkreślić, że partnerstwo nie definiuje się tylko przez codzienne czynności. Partnerstwo to jest przecież też myślenie o drugiej osobie. Jeśli mam jakiś pomysł, to jednak z tyłu głowy zawsze zadaję sobie pytanie, jak zareaguje moja żona. Czy to nie jest jakiś mój chwilowy kaprys, który postawi ją w niekomfortowej sytuacji? Partnerstwo jest bezpiecznikiem, że nie zrobię niczego przeciwko ukochanej osobie. Myślę sobie: „Dobra, jeśli sprawię jej dyskomfort, to może zrezygnuję z pomysłu, bo tak naprawdę bardzo tego nie potrzebuję.”

Kobiety często oczekują od swoich mężczyzn, że będą robić to, co kulturowo przynależy do partnera. Jej ojciec był złotą rączką, więc kobieta wścieka się, że mąż nie potrafi odkręcić baterii w umywalce. Co wtedy?

– Kobiety w takich stacjach często idą same do sklepu hydraulicznego, kupują klucz francuski i robią w złości w domu za hydraulika. Pytają się: „Dlaczego ja, kobieta, muszę nauczyć się hydrauliki?” Dlatego podczas terapii zawsze zaczynam od tego, że proponuję rozpisanie rzeczy do zrobienia w skali roku: ktoś zajmuje się ogrodem, a drugi przywozi i wnosi do domu raz na miesiąc ciężkie zakupy z supermarketu czy wymienia koła przed zimą i jeździ na przeglądy.

Najpierw sami zaznaczamy na tej liście, co chętnie będziemy robić, z czym nie powinniśmy mieć problemu, a potem zostaje pula rzeczy, których nie lubi robić nikt i wtedy potrzebna jest jakaś mediacja. Ta reszta podlegać może ciągłym zmianom, aż się mniej więcej dopasujemy. Jeśli mężczyzna bierze na siebie naprawy wewnątrz domu, to jego partnerka nie powinna biec do sklepu po ten klucz francuski. Lepiej jak wykaże się cierpliwością i powie: „Misiu, ja wierzę, że to załatwisz”. Podkreślę słowo: załatwisz, ponieważ on wcale nie musi robić tego swoimi rękoma. Może zadzwonić po fachowca, jeśli na czymś się nie zna i zapłacić mu za tę pracę. Ważne, by została wykonana. Nagle okazuje się, że jego rolą jest po prostu załatwienie sprawy, a nie bycie hydraulikiem. Nagle też okazuje się, że ona nie musi prasować sama, bo można wynająć panią, która im w tym pomoże.

Pan mówi, że trzeba się umawiać, rozpisywać plany działań? Naprawdę to działa?

– W wielu związkach taki podział ról dzieje się harmonijnie i automatycznie, utrwalany przez lata wzajemnego poznawania się i uczenia siebie nawzajem. Jak w domu trzeba coś przystroić – robi to ona. Jak przesunąć coś ciężkiego – robi to on. Ale kiedy pojawia się kryzys i jedna ze stron na przykład czuje się wykorzystywana, to już trzeba wszystko rozpisać. Wszystko, co się tylko da, żeby zobaczyć, czy problem tej pary tak naprawdę nie jest głębszy. Często tak naprawdę samo rozpisanie rzeczy wystarcza, bo po prostu na przestrzeni lat ludzie potrafią się „zaplątać w swoich oczekiwaniach”.

Jednak bywa, że walki o to, kto odkurzy dywan, zasłaniają głębsze problemy pary. To mogą być zawiedzione nadzieje, walka o dominację, problemy ze sfery seksualnej, o której partnerzy wstydzą się ze sobą rozmawiać. Wiele spraw. Jednak kiedy para przychodzi do mnie z takim kłopotem, to mówię: „Najpierw uporządkujmy, co się tylko da na poziomie logistycznym i sprawdźmy, jak to będzie funkcjonować”. Ludzie często dziwią się. A ja wtedy odpowiadam: „Zaufajcie mi, robię to od lat”. Jeśli jednak, mimo uporządkowania wzajemnych pretensji o działania w domu, to nie pomaga, patrzymy, czy owa niewymieniona uszczelka nie jest czubkiem góry lodowej. Szukanie prawdziwego problemu w związku czasem trochę trwa, a problemy dnia codziennego świetnie go maskują.

Kobiety bywają bardzo uparte. „Masz jechać do Ziutki dziś i zawieźć jej obiad”. Delegują mężom obowiązki, które w ich mniemaniu nie podlegają negocjacji.

– Takie postępowanie, może świadczyć jednak o odrobinie przemocy w tym związku. Jeśli któraś ze stron mówi: „W sobotę ty robisz zakupy. Tak trzeba i kropka!”, to partner zawsze może powiedzieć z humorem: „Heloł, ale według jakich kryteriów tak jest postanowione? Poproszę mi przysłać linka do tego odgórnego postanowienia”. (śmiech). Albo bardziej empatycznie: „Ależ kochanie, bardzo mi przykro, wiem, że twój ojciec i dziadek robili zakupy w sobotę, ale w mojej rodzinie mężczyźni tak nie działali”. Tylko że my boimy się bronić, wolimy robić różne rzeczy dla świętego spokoju. Nie rozmawiamy, tylko się zgadzamy i oczywiście przez jakiś czas taka umowa będzie jakoś funkcjonować, ale w końcu dopadnie nas frustracja i nastąpi wybuch i bojkot. Zalecam wtedy asertywność, która jest przecież obroną bez ataku, bez agresji.

Tylko jak dotrzeć do takiego poziomu komunikacji?

– Wtedy proponuję kolejną rzecz: siadamy sobie i wyrzucamy wzajemne żale. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy i przytłoczony, to bez tego etapu nie pójdziemy dalej w rozwoju. Powiedzenie, co boli, uwiera i przeszkadza, nikogo oczywiście nie uszczęśliwi, ale w takiej rozmowie wiele może się wyjaśnić. To jest tak, jak z tą starą anegdotą, gdy dziadek mówi do babci: „Jak sobie przypomnę, że kiedym cię brał, nie byłaś dziewicą, to mnie szlag trafia”. Żale są jak kamyk w bucie. Oczywiście pokonamy z nim krótki dystans, ale na dłuższą metę sytuacja stanie się nie do zniesienia. Chodzenie z kamykiem w bucie nie działa, bo odbiera nam dobrą jakość życia. Kiedy pacjenci przychodzą na terapię, od razu chcą się rzucać na głęboką wodę, a ja im wtedy mówię: „Spokojnie, najpierw wyjmijmy te kamyczki z butów”.

Wiele kobiet opowiada, że ciągle muszą prosić męża o różne sprawy i są tym umęczone. Co robić, jeśli partner bez końca odracza np. posprzątanie kuwety?

– Na początek zacząłbym, czy była przeprowadzona rozmowa – „Czy my chcemy kota?”. Ja szczerze powiedziałem swojej rodzinie, że za kotami nie przepadam: „Wyrażam swoją zgodę, ale oficjalnie informuję wszystkich, że nie będę wymieniał żwirku w kuwecie”.

Udaje się panu słowa dotrzymać? Bo mi nie bardzo w kontekście spacerów z psem. Ostatnio nasz pies miał rozwolnienie i byłam z nim w ciągu doby osiem razy na spacerze.

– Ależ domownicy to pewnie wykorzystują, że pani łamie dane słowo i wychodzi na wszystkie spacery. My zapominamy o odpowiedzialności, która jest bardzo ważna, zwłaszcza podczas wychowywania dzieci. Kobieta może więc powiedzieć: Od pół godziny chodzę wokół gówien, bo pies ma rozwolnienie i śmierdzi na całe mieszkanie. Jak tego nie sprzątniecie, to ewentualnie podam wam obiad w tym bałaganie”. Jak partner leży sobie i gra na telefonie, to jednak powinniśmy być konsekwentni. Jeśli to nie my mieliśmy się tym sprzątaniem zajmować. Chodzi o to, żeby pokazać, że nam te ekskrementy aż tak nie przeszkadzają, że musimy się rzucić i sprzątnąć, bo każdy w domu to wykorzysta. Oczywiście jest to tylko jedna z metod pracy nad współpracą w domu.

A jeśli on nie chce negocjować. Mówi: Nie będę nic robił i już!”

– Zdarzają się mężczyźni bardzo roszczeniowi, przyzwyczajeni do obsługi. Ale są też kobiety, które potrzebują partnerów, którzy będą dla nich podnóżkiem. Jeśli w którymś momencie taki rozkład sił przestaje nam odpowiadać, to trzeba sobie zadać pytanie: Po co nam taki związek? By grzać się w promieniach zajebistości tej drugiej osoby?” By na własne życzenie przybijać się codziennie do krzyża?” Jeśli odpowiedź brzmi „nie chcę tak dalej żyć”, to są dwa rozwiązania: albo trzeba coś zmienić, albo rozstać się

Zawsze powtarzam, że aby zbudować związek, potrzebna jest miłość. Ale miłość absolutnie nie jest wystarczająca, żeby stworzyć szczęśliwy związek. Po jakimś czasie trzeba jednak… uprać gacie. Ich się nie pierze miłością, tylko działaniem. Dla kilku dobrych chwil naprawdę nie warto cierpieć. Partnerstwo to życie przeplatane kryzysami, a nie permanentny kryzys przeplatany życiem.

Odnoszę wrażenie, że mężczyźni nie potrafią przyznać się: „Nie daję rady, nie potrafię”. Są tacy, którzy nie mają prawa jazdy, ale wstydzą się przyznać, że nie czują się na siłach, by podejść do egzaminu.

– Najważniejsza jest jego postawa. Czy on w ogóle ma ochotę spróbować? Potem może powiedzieć: „Poszedłem, ale naprawdę mam w okularach minus 6 i nie dowidzę, błędnik mi wariuje. Może jak urodzą nam się dzieci, to zatrudnimy nianię z prawem jazdy, która pomoże ci w logistyce wożenia dzieci w różne miejsca?” Zawsze chodzi o to, by rozmawiać. Tylko że kobiety nie rzadko dominują rozmowę. Mogłyby powiedzieć: „Ty do mnie mów, a ja będę słuchać”. A panie gadają, gadają i nie słuchają. W czasie terapii mówię w takiej sytuacji: „Dlaczego pan się nie odzywa?” On wtedy zazwyczaj odpowiada: „Co mam mówić, jak moja żona wszystko wie lepiej”.

Mężczyźni coraz częściej czują się dominowani i zmuszani, a najgorzej, jak partnerka mówi: „Co z ciebie za mężczyzna?” Kobiety walczą ze stereotypami związanymi ze swoją płcią. Natomiast mężczyźni milczą, nie walczą, nie walczą ze stereotypami dotyczącymi mężczyzn. Bo czy nie jest stereotypem to, że facet musi umieć prowadzić samochód?

To może właśnie nadchodzi czas, by panowie też walczyli?

– Pewnie. Przyczyny zazwyczaj jednak tkwią w niskim poczuciu własnej wartości, które powoduje to, że nie potrafimy być asertywni. W zamian za to stajemy się bierni lub agresywni. A ćwicząc się w asertywności, rośnie nam poczucie własnej wartości. Koło się zamyka.

Wielu kobietom brakuje cierpliwości. Co robić, jak łazienka jest nieposprzątana? Mogę wymagać od partnera, by zrobił to natychmiast: tu i teraz?

– Na pewno nie możemy wydawać poleceń. Partnerstwo to równa pozycja. Dlatego warto rozmawiać: „Marzyłabym, żebyś sprzątnął łazienkę”. A on: „Ale wiesz, że ja tego nie lubię?! Czy mogę zrobić cokolwiek innego?” Ona: „Dobrze, to pościeraj kurze”. On: „Nie wiem, nie wiem… Może w piątek wieczorem to zrobię”. Ona: „Okej”. A jak przychodzi piątek, on mówi: „Kochanie, przepraszam, ale padam na twarz”. Ona: „To kiedy wolisz? Może sobota rano?”.

Ja bym nie była taka cierpliwa. Nakrzyczałabym na partnera.

– I co by pani z takiej awantury przyszło?

Partner w końcu, by wytarł ten kurz, jakby dotarło do niego, że już doprowadził mnie do ostateczności.

– Ale mógłby powiedzieć też tak: „Nie życzę sobie krzyków” i wyjść z domu. Krzyk czyści mieszkanie, ale niszczy związek. Ważne, żeby z rozmowy zrodziła się jakaś jego chęć, a nie przymus.

Pana żona jest aż tak cierpliwa?

– Powiem pani, że ja siedem lat zmywałem naczynia, czego szczerze zawsze nie cierpiałem. Po siedmiu latach małżeństwa przestałem.

Za zgodą żony?

– Oczywiście. W końcu udało mi się ją przekonać i powiedziała: „No dobra, to nie rób już tego”.

 

Piotr Mosak. Psycholog. Terapeuta par. Ponad dwudziestoletnie doświadczenie w pracy z parami i wszystkimi potrzebującymi. Szczegóły na stronie www.psycholog.com.pl Instagram @piotr.mosak.official
30 lat w małżeństwie i trójka dzieci. Dwa psy, rybki w oczku, krety w trawniku i… kot.

 


Zdrowie

Co robi mądra kobieta przed ślubem? Radzą wedding plannerka i… adwokatka rozwodowa

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
22 marca 2022
fot. momcilog/iStock

Skąd wiesz, że poślubiłaś właściwą osobę? Czy to pytanie zadaje sobie większość z nas na pewnym etapie swojego życia? Skąd mamy widzieć, że wychodzimy za mąż za właściwą osobę? Te i sporo innych tematów podejmują Marcjanna Dębska – adwokatka rozwodowa i Kamila Romanow – wedding plannerka. Co je łączy?

MD: Obie jesteśmy szufladkowane i postrzegane stereotypowo. Adwokat od rozwodów kojarzy się z krwiożerczym, bezlitosnym zwierzęciem, które wykorzystując kruczki prawne, ,,oskubie z kasy, puści w skarpetkach” i pozbawi dzieci rodzica. A Ciebie jak postrzega świat?

KR: Wedding plannerka natomiast to w wyobrażeniu wielu: bardzo elegancka pańcia od wesela, która rozkłada winietki, odhacza zadania w excelu i planuje perfekcyjne uroczystości, które wiadomo są wstępem do idealnego życia. Pamiętajmy, że zawód organizatora uroczystości ślubnych, jest jeszcze nadal w Polsce młodą profesją, która przyszła do nas z zachodu, a dokładnie ze Stanów Zjednoczonych. Stąd też mylne
przekonanie, że moja praca wygląda dokładnie tak, jak to jest przedstawiane w amerykańskich-bajkowych komediach romantycznych.

MD: Obie zatem jesteśmy postrzegane zupełnie nieprawdziwie, choć nasza misja i cele są bardzo do siebie zbliżone. Obie widzimy pary w bardzo kryzysowym i stresującym momencie, bo ślub oprócz pięknych emocji, przynosi też wiele stresu i gwarantuje życie pod presją przez co najmniej kilka miesięcy. Dlaczego ślub jest tak bardzo stresujący? Z jakimi kryzysami mierzą się narzeczeni? Każda duża zmiana to stres, wygranie w totolotka również. Rozwód do owych zmian też należy i niestety ogromnie nas obciąża.

KR: Ślub i wesele to nie tylko logistyka, to przede wszystkim emocje (często skrajne), przyszłych małżonków, rodziców, czy nawet świadków. To z kolei rodzi oczekiwania, które też bywają różne, a co za tym idzie buduje presje. Uroczystości ślubne są mocno zakorzenione w naszej polskiej tradycji i z pewnością się długo się to nie zmieni. Ślub i wesele są bardzo ważnymi wydarzeniami również czasami wizerunkowo dla całych rodzin. Ponadto, warto zauważysz, że kryzysy i tarcia rodzinne pojawiają się niemalże zawsze na różnych etapach przygotowań do ślubów. Czasami jest to moment budowania listy gości, czasami konfrontacja różnych wyobrażeń na temat formy ceremonii ślubnej, tego jak ma wyglądać suknia panny młodej, dekoracje czy sama koncepcja uroczystości. Chciałabym jednak mocno podkreślić, że jest to naturalne. Czy są idealne i bezproblemowe relacje? Nie ma! Ważne jest to, w jaki sposób rozmawiają ze sobą całe rodziny na temat problematycznych kwestii i czy nadal wszyscy pamiętają, dla kogo ten dzień jest najważniejszy. Rodzice, bliscy, wedding planner, wszyscy usługodawcy jesteśmy po to, aby wspierać narzeczonych, a nie narzucać swoją wizję uroczystości, bo to właśnie jest ich dzień.

MD: Dylemat czy pozostać w związku jest podobny do tego, czy bierzemy ślub z właściwą osobą. Ślub to dopiero początek wspólnego życia i często jesteśmy jeszcze w bańce ,,żyli długo i szczęśliwie”, a przecież po pięciu, ośmiu latach dochodzi do rozwodu w ⅓ małżeństw.

Lubimy wtedy myśleć, że to był zły wybór. Ot, po prostu wyszłyśmy za mąż za niewłaściwą osobę, więc szukamy drogi wyjścia. A co, jeśli to my jesteśmy niewłaściwą osobą? Te same kłopoty czekają na nas w kolejnych relacjach. Pytanie, co możemy zrobić, aby wybrać dobrze i pozostać w jednej relacji na zawsze?

KR: Życzyłabym sobie, aby wszystkie pary młode mogły wieść tak samo piękne życie, tak jak piękny był ich ślub. Wiemy wszyscy również, że życie bywa różne, a do tego każda para i każdy człowiek to inna historia, natomiast bardzo ważne jest to, aby narzeczeni z tak samo dużą dbałością przygotowywali się do małżeństwa, jak do ślubu i wesela. Ślub to dopiero pierwszy krok.

MD: Mówi się, że do tanga trzeba dwojga. To niezupełnie prawda. Nasza postawa to podstawa. Kobiety są elektrownią emocji i często to właśnie kobieca energia jest siłą napędową związku, która prowadzi relację. Co zatem robią mądre kobiety przed ślubem?

KR: Po pierwsze ustalcie Waszą wspólną wizję uroczystości i oczywiście nie musi to nastąpić w kolejnej minucie, po tym jak powiedzie symboliczne „tak,” a pierścionek zaręczony zabłyśnie na Waszych palcach. Kiedy będziecie dzielić się radosną nowiną z rodzicami, warto mieć chociaż poglądowo ustalone, jakie są Wasze priorytety, w jakim stopniu chcecie zaangażować rodziców i gdzie dajecie im wolną rękę. Dobrym rozwiązaniem jest dać konkretne zadania rodzicom, aby czuli się wyróżnieni, to zawsze buduje relacje. Pamiętajmy, dla nich to też bardzo ważny dzień.

Po drugie starajcie się słuchać i słyszeć to, co mówi Wasz partner, czasami nie ma sensu na siłę angażować pana młodego w aspekt wizualny, więc kiedy mężczyzna mówi, „Kochanie zrób tak, jak uważasz” to nie zakładajcie od razu, że go to nie interesuje, raczej wynika to z faktu, że jednak większość mężczyzn nie czuje się mocnym w tym temacie i zaufa Waszym gustom. Jednym słowem omówcie, jak będzie się rozkładał podział obowiązków i decyzyjność.

Po trzecie budżet na tapet. To jeden z poważniejszych i trudniejszych tematów. Kiedy rozmawiacie na temat budżetu, odpowiedzcie sobie na pytanie:

  • jak w nim partycypujecie,
  •  w jakich proporcjach,
  • na ile rodzice biorą w nich udział, na co Was stać.

Pieniądze zawsze odzierają z romantyzmu, natomiast są nieodzownym elementem przygotowań do ślubu i małżeństwa.

MD: No właśnie – kasa! Jednym z powodów rozstań są konflikty na tle finansowym. Poruszanie tematu nie tylko pieniędzy, ale i ustroju majątkowego małżonków, jest bardzo źle widziane przed ślubem. Rozmowa o tym, jak małżonkowie mają być zabezpieczeni finansowo po ślubie, w jaki sposób mają tworzyć domowy budżet, czy wspólność majątkowa jest w ich przypadku dobrym rozwiązaniem, jest po prostu w złym tonie. Inicjatora takiej rozmowy od razu traktujemy jako osobę, która nie chce wejść w małżeństwo na 100%, albo która robi skok na kasę. Na etapie ślubu, zachowujemy się jakbyśmy nieustannie zdawali test zaufania. A przecież dowodem odpowiedzialności za rodzinę, którą zakładamy jest również ustalenie, za co i jak ta rodzina będzie żyć. W mojej ocenie to dowód dojrzałości, a nie cwaniactwa, szczególnie, że rzadko kiedy małżonkowie mają porównywalne dochody, a nawet jeśli mają to rzadko kiedy mają równe obowiązki.

Niewiele par w dalszym ciągu odbyło rozmowę, czy mają mieć wspólny rachunek, czy tylko będą oddawali część swoich dochodów na potrzeby rodziny, czy i jak będą dzielić się kosztami. Chowamy głowę w piasek sądząc, że to jakoś się ułoży. Rozmawiając o tym ważnym aspekcie życia przed ślubem, unikniemy zgrzytu, który na pewno nastąpi w przyszłości. Ważne jest pytanie, czy sprawiedliwy podział to równy podział, jeśli dochody są bardzo nierówne?

KR: W kontekście przygotowań do małżeństwa warto poruszyć wiele kwestii związanych nie tylko z intercyzą. Widzę, że szczególnie kobietom sprawia trudność rozmowa na temat pieniędzy. Wprowadza w pewnego rodzaju zakłopotanie. Jest to oczywiście pokłosie naszego stereotypowego wychowania, że kobiecie o pieniądzach nie wypada rozmawiać. Myślę, że szczególnie na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia. Po to, by kobiety świadomie, mądrze i otwarcie umiały rozmawiać i przedstawiać swój punkt widzenia.

MD: Z drugiej strony, o ile o pieniądzach nie wypada mówić przed ślubem, to przy rozwodzie, mówi się o nich przede wszystkim. Ciekawe, że gdy dochodzi do rozstania, to wzrasta przyzwolenie społeczne na domagania się pieniędzy i rozliczeń. Wtedy słyszymy, ,,nie możesz się teraz podać, musisz walczyć o swoje, należy Ci się!”. Lata zaniedbań w tej sferze, brak wiedzy, na czym polega małżeństwo od strony finansowej, jakie są rodzaje ustrojów małżeńskich i jakie konsekwencje to niesie, prowadzi czasami do tragicznych skutków. Przykładowo, strony budują dom na nieruchomości, która jest wyłączną własnością jednego z nich i wobec tego również budynek należy do jednego małżonka, zatem jedna ze stron może wyjść z małżeństwa praktycznie bez niczego i dopiero po latach procesów sądowych uzyskać rozliczenie tych nakładów. Gdyby małżonkowie mieli wiedzę i gotowość do tworzenia relacji nie tylko romantycznej, ale i praktycznej wielu sporo, a nawet rozwodów moglibyśmy uniknąć.

MD: Dobrą wiadomością jest, że bycia w małżeństwie

fot. momcilog/iStock

można się nauczyć – jak jazdy na rowerze. Dobry związek to nie wygrana w totolotka, ani dar niebios – to efekt naszych codziennych wyborów – tych drobnych, niezauważalnych. To wiedza i praca nad sobą oraz nad relacją. Oznacza to, że każdy z nas będąc w związku może ją poprawić i się jej nauczyć. Niestety brakuje nam edukacji, jak być w dobrej relacji, podczas których pary dostałyby zarówno wiedzę, jak i praktyczne umiejętności, które pozwolą im poprawić i pogłębić relację. Wiele razy słyszę od swoich klientek: kocham go, ale nie jestem w nim już zakochana. Czy można być zakochanym po dziesięciu latach małżeństwa?

KR: Badania naukowe potwierdzają, że nie, i chyba nawet to dobrze, ponieważ byłoby to dla nas niebezpieczne. Stan zakochania wywołują substancje chemiczne, które działają na nasz mózg jak narkotyk. Wróćmy jednak do relacji i miłości, a zostawmy zakochanie. Dobra relacja to taka, kiedy nikt nie jest na cudzej łasce, a każda ze stron wkłada pewnego rodzaju wysiłek w to, aby go budować i tworzyć. Miłość się robi i choć wiem, że to odziera ją z pewnego rodzaju romantyzmu, to takie są fakty. Dlatego warto wiedzieć jaki jest przepis na dobre i długotrwałe małżeństwo.


O Marcjannie Dębskiej:

Adwokatka, mediatorka i działaczka społeczna. Wierzy, że jako prawnik ma wpływ na świat, w którym żyje. Na co dzień zajmuje się sprawami rodzinnymi, rozwodami (również tymi w rodzinach międzykulturowych), alimentami, władzą rodzicielską oraz podziałem majątku. Doradza, jak przejść przez rozstanie mądrze, zachęcając do polubownych rozwiązań. W swoich działaniach kieruje się troską o dzieci, które rzadko mają szansę być wysłuchane. Właścicielka warszawskiej kancelarii prawnej Dębska i adwokaci. Łączy usługi prawne z mediacyjnymi. Pełni rolę prezeski w Centrum Mediacji Izby Adwokackiej. Skupia się na sztuce rozwiązywania sporów. Wierzy w nowe standardy komunikacji oparte na rozmowie i szukaniu akceptowalnych rozwiązań. Jako działacza społeczna, zaangażowana jest w sprawy związane z praworządnością. Reprezentowała sędziów kamikadze przed sądami krajowymi i Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu.
Członkini Stowarzyszenia im prof. Hołdy, działającego na rzecz rozwoju edukacji prawniczej i poszanowania praw człowieka. Wśród jej najważniejszych działań pro bono należy wskazać projekt ,,Adwokaci na granicy”, którego celem była pomoc czeczeńskim uchodźcom na polsko-białoruskim przejściu granicznym Brześć-Terespol. Sprawa ta zakończyła się wygraną na rzecz czeczeńskiej rodziny przed ETPCz w Strasburgu. Laureatka nagrody ,,Kobieta Adwokatury 2017″ za działania na rzecz praworządności w kraju oraz edukacji prawnej. Prywatnie od kilku lat po rozwodzie. Mama trójki wspaniałych dzieci — Kostka, Frani i Mundka.

O Kamili Romanow:

Wedding plannerka, założycielka firmy Romanov Weddings, przedsiębiorczyni, trenerka mentalna, autorka książki „Wasz Wymarzony Dzień”, autorka ebooka i audiobooka „Jak zostać wedding plannerką”, pomysłodawczyni oraz trenerka szkoleń „Be the Best” dedykowanych branży ślubnej. Przez ostatnie 3 lata przeszkoliła ponad 100 początkujących wedding plannerów. Ekonomistka i PR-owiec, wierząca w moc marki osobistej. Łączy swoją wiedzę, wykształcenie i prawie dziewiętnastoletnie doświadczenie w biznesie, aby wspierać szczególnie kobiety w rozwoju zawodowym.

Swoją wiedzą chętnie dzieli się z innymi, choćby w najbardziej popularnych stacjach telewizyjnych. Przez ostatnie 9 lat zorganizowała ponad 100 ślubów i wesel, głównie międzynarodowych. Zachłanna wiedzy, rozwoju oraz mądrych ludzi z dobrą energią.

Poprzez swój biznes oraz postawę życiową dąży przede wszystkim do realizacji swoich wartości. Bezapelacyjnie najbardziej kojący głos branży ślubnej w Polsce.


Zobacz także

Ćwiczenia, które wybawią cię od bólu kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Wzmocnij mięśnie i zapobiegnij problemom

Każda pomoc ma znaczenie. Potrzebna dobra energia! Czyli akcja reakcja

7 problemów ze zdrowiem, o których powie ci twój język