Psychologia

Życie warte jest rozmowy – platforma dla osób w kryzysie

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2021
 

Codziennie w Polsce 15 osób odbiera sobie życie, a 225 próbuje to zrobić. Każde samobójstwo i próba samobójcza wpływa na średnio 20 osób z najbliższego otoczenia. Dzięki pracy ekspertów z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego oraz wsparciu finansowemu PZU powstała pierwsza w Europie platforma internetowa „Życie warte jest rozmowy” www.zwjr.pl. Rzetelne informacje, wskazówki i wsparcie dostaną tam osoby w kryzysie i bliscy, którzy chcą im pomóc.

W trosce o nasze zdrowie psychiczne, Polskie Towarzystwo Suicydologiczne uruchomiło serwis „Życie warte jest rozmowy” www.zwjr.pl. Dzięki platformie internetowej każdy, kto myśli o samobójstwie lub ma za sobą próby samobójcze otrzyma dostęp do rzetelnej wiedzy, wskazówek jak radzić sobie z kryzysem, a także będzie mógł napisać do specjalistów wiadomość online. Wsparcie na stronie otrzymają także Ci, którzy chcą pomóc bliskim będącym w kryzysie lub po próbie samobójczej. Projekt finansowany jest z funduszu prewencyjnego PZU SA.

– Poprzez swoją działalność prewencyjną chcemy nie tylko zapobiegać wypadkom komunikacyjnym, w życiu codziennym, w zakładach pracy czy podczas wypoczynku np. w górach czy na Mazurach, ale także dbać o kondycję fizyczną i psychiczną Polaków. To szczególnie istotne w czasach pandemii, która uświadomiła nam wszystkim, jak ważne jest zdrowie, także psychiczne. To właśnie w trosce o nie, we współpracy z Polskim Towarzystwem Suicydologicznym, sfinansowaliśmy powstanie pierwszej w Europie platformy dla osób w kryzysie i ich bliskich. Nad jakością treści merytorycznych czuwa Interdyscyplinarny Zespół Profilaktyki Zachowań Samobójczych, którego członkami są najlepsi specjaliści z całej Polski. Mamy nadzieję, że serwis będzie pomocny dla osób w kryzysie i ich bliskich, a uratowanie choćby jednego życia będzie dla nas ogromnym sukcesem – mówi Robert Lubański, dyrektor ds. prewencji w PZU.

Strona www.zwjr.pl podzielona jest na dwie części: „Strefę wiedzy” i „Strefę pomocy”. Strefa pomocy podzielona jest na sekcje „Potrzebuję pomocy” i „Chcę komuś pomóc”. Osoby w kryzysie i ich bliscy znajdą tu treści pomagające przezwyciężyć kryzys: vlogi pomocowe, animacje oraz wskazówki „Pomoc w 10 krokach”. W tej strefie każdy może także bezpłatnie i anonimowo otrzymać wsparcie specjalisty. Wystarczy do niego napisać, a odpowiedź nadejdzie w ciągu maksymalnie 3 dni. Po pomoc mogą zwracać się zarówno osoby z myślami samobójczymi, jak również ich bliscy, a w przypadku dzieci i młodzieży − rodzice i nauczyciele, którzy chcą wesprzeć podopiecznych w trudnej sytuacji. Na platformie jest także przydatne narzędzie ułatwiające znalezienie bezpłatnej konsultacji w najbliższej okolicy.

– Dzięki rocznej pracy naszych specjalistów udało nam się stworzyć wyszukiwarkę miejsc w całej Polsce, w których można znaleźć bezpłatną pomoc psychiatryczną, psychologiczną i prawną. Nasze narzędzie pozwala filtrować informacje na podstawie kryteriów miejsca zamieszkania, wieku – pomagamy zarówno dzieciom, jak i dorosłym − oraz tego, czy dana pomoc jest całodobowa, czy dostępna w określonych godzinach – mówi kierownik projektu dr Halszka Witkowska z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego.

„Strefa wiedzy” przeznaczona jest dla tych, którzy chcą zrozumieć problematykę zachowań samobójczych. Znajdują się tam artykuły polskich i zagranicznych naukowców, poradniki, statystyki, rozmowy z ekspertami, a także podcasty „Przywróceni życiu” z udziałem osób, które pokonały kryzys. W tej części można również zapoznać się z najczęstszymi stereotypami dotyczącymi samobójstw w zestawieniu z podważającymi je faktami.

Osoby z problemami często pozostają z nimi same, ponieważ nie chcą lub boją się o nich mówić, a czasami nie mają w pobliżu kogoś zaufanego, do kogo mogłyby się zwrócić po poradę. Długotrwałym kryzysom często towarzyszy także depresja, która może doprowadzić do myśli i prób samobójczych. Problem dotyczy zarówno dorosłych, jak również młodzieży. Tylko w zeszłym roku w Polsce 5165 dorosłych i aż 107 dzieci odebrało sobie życie. Według statystyk na każde samobójstwo w grupie wiekowej do 18. roku życia przypada od 100 do 200 prób samobójczych. Samobójstwom można i trzeba im zapobiegać! Życie warte jest rozmowy!


Psychologia

Oto, co dzieje się z Twoim ciałem, gdy nienawidzisz swojej pracy. 8 zmian

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2021
Photo by Mehrpouya H on Unsplash
 

Każdy ma złe dni w pracy, ale istnieją pewne sygnały, które świadczą o tym, że to już coś więcej niż „tylko” zły okres. Nie przegap ich, bo okaże się nagle, że masz nieustanny zły czas w pracy.


Co dzieje się z naszym ciałem, gdy nienawidzimy naszej pracy? To zagadnienie bada profesor Jeffrey Pfeffer ze Stanford University, który specjalizuje się w zachowaniach organizacyjnych. Ciało może wysyłać „wiedzieć wcześniej”, że dzieje się coś niedobrego i wysyłać nam ostrzegające sygnały. To niezwykle ważne, żeby ich nie przegapić, zanim będzie za późno.

Oto kilka sygnałów, na które uwagę zwraca prof. Pfeffer:

  • Nie możesz spać w nocy. Budzisz się w środku nocy, myśląc o liście rzeczy do zrobienia. Kilka nocy bez odpoczynku nie jest śmiertelne, ale jeśli nieprzespane noce stają się powtarzalnym schematem, jest to znak, że stres związany z pracą stał się zbyt toksyczny.
  • Boli cię głowa. Pod wpływem stresu i napięcia mięśnie napinają się, aby chronić ciało przed urazami. Kiedy mózg podświadomie postrzega miejsce pracy jako niebezpieczne, utrzymuje napięcie w mięśniach. Prowadzi to do bólów migrenowych. Fakt, że nienawidzisz swojej pracy, może również prowadzić do bólu mięśni. Stres wywołuje objawy psychologiczne, a to objawia się bólem.
  • Bolą cię mięśnie. Wiąże się to z powyższą sytuacją, ale również częstą sytuacją jest pisanie e-maili z wzruszonym ramionami i zaciśniętą szczęką.
  • Twoje zdrowie psychiczne się pogarsza. Im bardziej martwisz się, że szef ciągle cię obserwuje, tym większa jest twoja skłonność do rozwoju depresji lub zaburzeń żywienia.
  • Częściej chorujesz. Liczne obserwacje naukowe pokazują, że przewlekły stres może osłabiać układ odpornościowy, czyniąc cię bardziej podatną na choroby.
  • Straciłaś zainteresowanie seksem. Cały czas jesteś zmęczona. Toksyczne miejsce pracy tworzy błędne koło, które cię wykańcza. Czujesz się przytłoczona, ponieważ pracujesz za długo, ale pracujesz za długo i wykonujesz swoją pracę wolniej, ponieważ czujesz się przeciążona itd.
  • Boli cię brzuch. Masz z tym problem. Pacjenci profesora mówią, że przez 6 miesięcy w każde niedzielne popołudnie odczuwali bóle brzucha. Byli zaskoczeni, gdy uświadamiali sobie, że ma to związek z nadchodzącym poniedziałkiem i pójściem do pracy. Gdy zmieniali pracę – bóle ustawały.
  • Zmienia się twój apetyt. Jest bezpośrednio połączony z mózgiem. Pod wpływem stresu organizm reaguje „walcz lub znikaj”, czyli albo przestajemy jeść, albo zaczynamy jeść kompulsywnie, więcej.

Co zrobić, aby poradzić sobie w tej sytuacji?

Profesor Pfeffer  twierdzi, że jeśli wystąpi którykolwiek z tych objawów i połączymy go z pracą, trzeba zadbać o zwiększenie liczby przerw w ciągu dnia. Jeśli nie damy naszemu układowi nerwowemu szansy na odprężenie się i reset, może to spowodować długotrwałe szkody w naszym organizmie. Pozytywne myślenie jest ok, ale najpewniejszym „lekarstwem” jest zawsze odejście z pracy i znalezienie innej.


Psychologia

Wciąż zabija zbyt często, zbyt szybko. Jak uciec przed rakiem?

Redakcja
Redakcja
7 czerwca 2021
Fot. iStock/FatCamera
Wielu mieszkańców Polski umiera zbyt wcześnie, zwłaszcza z powodu nowotworów. Tym śmierciom często można zapobiec – albo nie doprowadzając do choroby, albo – jeśli do niej dojdzie – skutecznie ją lecząc. Przedstawiamy nowe dane o zdrowiu mieszkańców Polski opracowane przez naukowców NIZP-PZH, a także praktyczne wskazówki specjalistów z NIO-PIB.

Ci pierwsi wskazują, że możliwa do zapobieżenia przedwczesna umieralność z powodu chorób nowotworowych jest obecnie znacznie wyższa niż z powodu chorób układu krążenia – zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet, co ich zdaniem wskazuje na pilną potrzebę wzmocnienia działań prewencyjnych w odniesieniu do chorób nowotworowych. Polska wypada pod tym względem dużo gorzej niż np. Niemcy czy Szwecja, ale także i Czechy.

Pokazują to dane opracowane w oparciu o standaryzowane współczynniki, czyli takie, które pozwalają porównywać różne populacje, pomimo tego, że różnią się one np. strukturą wieku (a wiadomo, że wiek jest jednym z najsilniejszych czynników ryzyka rozwoju raka). I tak na przykład, w 2018 roku standaryzowany współczynnik zgonów mężczyzn poniżej 75 lat z powodu chorób nowotworowych, którym można zapobiegać, wynosił:

  • w Polsce – 121,6 na 100 tys. ludności,
  • w Czechach – 94,3,
  • w Niemczech – 80,7,
  • w Szwecji – 46,2.

Co szósta śmierć jest spowodowana skażeniem środowiska

Na pocieszenie warto jednak dodać, że sytuacja pod tym względem od 1999 r. istotnie się w Polsce poprawiła. Wskaźnik ten dwie dekady temu wynosił bowiem w naszym kraju aż 175,6 na 100 tys.

O ile jednak w przypadku mężczyzn obserwowany jest powolny trend spadkowy, to jednak w przypadku kobiet niestety już tak nie jest.

„W przypadku umieralności kobiet podobny jak w Polsce rosnący trend współczynnika zgonów z powodu nowotworów, którym można zapobiegać występuje w Niemczech, natomiast w Szwecji i w Czechach współczynniki mają istotny, powolny trend malejący co powoduje, że niekorzystna dla Polek nadwyżka umieralności powiększa się” – czytamy w najnowszej edycji opracowania na temat sytuacji zdrowotnej ludności Polski, które opublikował w grudniu 2020 r. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny (NIZP-PZH).

W przypadku kobiet współczynnik ten w Polsce wzrósł w 2018 r. do poziomu 49 na 100 tys. ludności, podczas gdy np. w Szwecji zmniejszył się do 35,1.

Gorzej od wymienionych wyżej krajów wypada też Polska pod względem współczynnika zgonów mężczyzn i kobiet z powodu chorób nowotworowych, które można skutecznie leczyć, choć tu akurat w obydwu przypadkach, w ciągu ostatnich lat, sytuacja nieznacznie się poprawiła.

Badania przesiewowe pomagają uciec przed rakiem

W świetle powyższych danych, a także biorąc pod uwagę nowe zagrożenia i problemy dla zdrowia publicznego związane z pandemią, jeszcze bardziej aktualne staje się pytanie o możliwe sposoby skutecznej zmiany tego ponurego stanu rzeczy.

„Umieralność z powodu przyczyn, którym można zapobiegać, jest znacznie wyższa (o 85 proc.) niż umieralność z powodu przyczyn, które można skutecznie leczyć, co pokazuje słabą stronę dotychczasowej polityki zdrowotnej” – czytamy w opracowaniu NIZP-PZH.

Jak uciec przed rakiem?

„Według aktualnej wiedzy medycznej około 90-95 proc. wszystkich nowotworów powodowanych jest przez czynniki zewnętrzne, których działanie możemy ograniczać, lub nawet zupełnie eliminować – mówimy wtedy o prewencji pierwotnej nowotworów. Bardzo istotne jest również regularne badanie się pod kątem wczesnego wykrycia zmian nowotworowych (udział w badaniach kontrolnych i przesiewowych), co jest z kolei działaniem z zakresu prewencji wtórnej” – mówi dr Paweł Koczkodaj, zastępca kierownika Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym (NIO-PIB).

Jeśli chodzi o czynniki ryzyka, na które mamy wpływ, to najważniejszym jest palenie tytoniu.

„W dymie tytoniowym występuje ponad 70 silnie rakotwórczych substancji. Wbrew pozorom palenie przyczynia się nie tylko do rozwoju raka płuca. Zwiększa też istotnie ryzyko rozwoju wielu innych chorób nowotworowych, np. raka pęcherza moczowego czy raka trzustki” – podkreśla dr Paweł Koczkodaj.

Ale uwaga! Ekspert ostrzega, że jeśli ktoś dodatkowo, oprócz palenia, spożywa także alkohol, to istotnie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory głowy i szyi (np. raka krtani, przełyku, języka, gardła).

Dlaczego alkoholu nie zaleca się w profilaktyce chorób?

„To bardzo szkodliwa mieszanka, dlatego, że alkohol uszkadza nabłonek, co ułatwia wnikanie do tkanek toksyn z dymu tytoniowego. Dotyczy to zarówno regularnego używania tych substancji, jak i okazjonalnego. Tymczasem wciąż około 25 proc. dorosłych Polaków regularnie pali papierosy. W kontekście palenia warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że ryzyko nowotworów zwiększa też palenie bierne, zarówno z drugiej, jak i z trzeciej ręki. W tym ostatnim przypadku chodzi o sytuację, gdy np. ktoś pali w mieszkaniu lub aucie i toksyny z dymu przenikają do tapicerki, dywanów, etc. – wtedy pomimo wietrzenia nadal jesteśmy narażeni na działanie substancji toksycznych” – ostrzega dr Paweł Koczkodaj.

Okazuje się, że za drugi najważniejszy czynnik ryzyka rozwoju nowotworów – zaraz po paleniu tytoniu – uważa się obecnie otyłość, z którą najczęściej idą w parze również nieprawidłowe nawyki żywieniowe oraz niska aktywność fizyczna.

„Otyłość zwiększa ryzyko rozwoju wielu chorób nowotworowych, przede wszystkim dlatego, że powoduje ona liczne zaburzenia hormonalne i metaboliczne” – wyjaśnia ekspert.

Na trzecim miejscu wśród najsilniej zwiększających ryzyko rozwoju raka czynników związanych ze stylem życia znajduje się alkohol.

„Niewygodna prawda jest taka, że każda ilość spożytego przez nas alkoholu ma potencjał rakotwórczy, bez względu na to, czy pijemy piwo, wino czy wódkę. Groźne jest zarówno picie okazjonalne większych ilości alkoholu, jak i spożywanie małych ilości, lecz regularnie” – podkreśla dr Paweł Koczkodaj.

Przeciwnowotworowy styl życia i czujność onkologiczna

„Wspomniane wyżej czynniki ryzyka i czynniki chroniące, zapisane są – obok wielu innych – w tzw. Europejskim Kodeksie Walki z Rakiem (dostępnym na stronie www.12sposobownazdrowie.pl). Naukowcy dowiedli, że gdyby wszyscy Europejczycy stosowali wymienione w kodeksie zasady profilaktyki, to liczba zgonów nowotworowych w Europie mogłaby obniżyć się aż o 50 proc.” – przypomina ekspert.

Tymczasem rzeczywistość jest zgoła inna.

„Niestety w Polsce, w porównaniu do części krajów Europy, zwłaszcza skandynawskich, niski odsetek dorosłych osób bierze udział w stosownych dla ich wieku i płci badaniach przesiewowych – kolonoskopii, mammografii czy cytologii. Odsetek ten dodatkowo obniża się wskutek trwającej pandemii. Na przykład we wrześniu 2019 r. około 38 proc. kobiet powyżej 50. roku życia zgłosiło się na bezpłatną mammografię w ramach programu badań przesiewowych, podczas gdy we wrześniu 2020 r. było ich już tylko około 34 proc (według danych Narodowego Funduszu Zdrowia). Niekorzystny trend widoczny był też w przypadku pozostałych dwóch badań przesiewowych” – informuje dr Paweł Koczkodaj.

Nowotwory a pandemia

„W kontekście zgonów z powodu chorób nowotworowych niepokojące są też dane dotyczące niższej liczby wydawanych w czasie pandemii w Polsce tzw. kart DILO (Kart Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego). Na przykład w kwietniu 2019 r. dla kobiet z rakiem piersi wydano ich ponad 4 tys., a w tym samym okresie 2020 r. było ich już tylko 2,7 tys. Tymczasem zachorowalność z pewnością w tym czasie nie spadła” – mówi ekspert, podkreślając, że pandemia z różnych powodów wpływa na szybkość zgłaszania się pacjentów do lekarzy, co opóźnia diagnostykę i szybkie leczenie.

W czasie pandemii nie obawiaj się prosić o pomoc medyczną

Dlatego tak ważne jest jak najszybsze opanowanie pandemii – m.in. dzięki powszechnym szczepieniom, ale także inwestowanie w powszechną edukację zdrowotną.

„Do występujących różnic w przeżywalności chorych na nowotwory pomiędzy Polską a krajami zachodnimi, poza samymi czynnikami medycznymi, czy ekonomicznymi istotną rolę odgrywają także świadomość i postawy zdrowotne Polaków. Nadal zdarza się, że pacjenci w Polsce późno zgłaszają się do lekarza, gdy zmiany nowotworowe są już bardzo zaawansowane, a przez to trudniejsze do wyleczenia” – mówi dr Paweł Koczkodaj.

Aby to zmienić, cały czas prowadzone są w Polsce różnego rodzaju działania, które mają m.in. jeszcze skuteczniej przekonywać społeczeństwo do udziału w badaniach przesiewowych.

„Z dużą nadzieją patrzymy na wdrażaną obecnie Narodową Strategię Onkologiczną, której realizacja do 2030 r. ma poprawić m.in. obszary związane z edukacją zdrowotną w kontekście chorób nowotworowych, m.in.,   poprzez wprowadzenie do szkół nauczania w ramach  zajęć o zdrowiu. Ponadto, ważnym elementem działań strategii jest również promocja zaleceń Europejskiego Kodeksu Walki z Rakiem” – podsumowuje dr Paweł Koczkodaj.

Wiktor Szczepaniak

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Zobacz także

Wyszłam z toksycznego związku i postanowiłam zawalczyć o własne szczęście. Dzisiaj spełnia się jedno z moich marzeń

Przypomnij sobie, kim jesteś – czyli zawodowe odrodzenie

Serce dziecka pęknięte na pół. Gdy rodzice rozstają się i walczą między sobą

OBOJE rodziców ma prawo do opieki nad dzieckiem. Obecny tata, to siła na całe życie