Psychologia

„Zawsze byłem silny, teraz chcę umrzeć. Wtedy bym odpoczął” Mężczyzna w kryzysie psychicznym

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
1 października 2021
fot. Marjan_Apostolovic/iStock
 

Adam, 40 lat. Dwoje dzieci. Żona malarka. Adam nienawidzi swojej pracy. Nie chce też zrobić żadnego ruchu w kierunku zmiany: „To nasza stabilizacja, nie mogę ryzykować”. Nie realizuje pasji, jego dzień jest wypełniony obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi. Życiowa misja Adama: nikogo nie zawieść.

Masz depresję?

Nie nazwałbym tego depresją, nie biorę leków, wstaję z łóżka. Mam natomiast, rzeczywiście poważny kryzys w życiu. Pierwszy, z którego zdaję sobie sprawę.

Co to znaczy?

Czuję się beznadziejnie. Nazwałbym to czernią totalnego bezsensu. Nic mnie nie cieszy. Gdy myślę o przyszłości, widzę ciąg przewidywalnych zdarzeń, na końcu których jest to ostatnie: śmierć. Kiedyś jeszcze miałem w sobie to, co pozwala przetrwać trudny czas, plany, marzenia. Już ich nie mam. Jednocześnie czuję się winny, że tak mam. Żona tego nie rozumie, bierze do siebie. Pyta: czy to dlatego, że już mnie nie kochasz? Może nie widzisz sensu życia, bo się z nami męczysz? Przestałem jej więc o tym mówić. Nie męczę się z nimi, męczę się ze sobą.

Ale to ona namówiła cię na lekarza?

Tak, zapisała mnie do terapeuty. Nie chciałem jej rozczarować, zrobić przykrości. Ale jedno spotkanie pokazało, że to nie dla mnie. Nie widzę sensu rozmowy z obcą osobą. Mam problem, żeby otworzyć się przed bliskimi, co dopiero przed kimś, kogo nie znam. To się mija z celem. Budzi mój ogromny dyskomfort. Zresztą nawet nie o problem ze zwierzaniem chodzi, nie sądzę, żeby gadanie mogło mi pomóc.

Gdybyś miał powiedzieć, co cię boli najbardziej?

Poczucie, że nic nie osiągnąłem. Jestem po czterdziestce, tkwię w beznadziejnej pracy, nie mam pomysłu, co mógłbym robić innego. Najchętniej rzuciłbym wszystko i wyjechał na Mazury albo gdzieś indziej, hodował kozy.

Czyli jednak masz jakieś marzenie?

To nie marzenie, raczej duchowa ucieczka. Wyobrażam sobie, że tak mogłoby być dobrze, ale to jak myślenie o cudzym życiu: dla mnie niemożliwe. Mój największy problem teraz to poczucie braku sprawczości, z tym nie umiem sobie poradzić. Wcześniej, mimo różnych doświadczeń w domu, miałem moc. Wyjechałem na studia do wymarzonego miasta, skończyłem wymarzony kierunek, związałem się z wymarzoną kobietą. Urodziły nam się dzieci. Byliśmy skoncentrowani na zadaniach i snuliśmy plany.

Ale mijały lata, a my za wiele nie zrobiliśmy. Kwestią były pieniądze. Z drugiej strony sam się zgodziłem na takie życie. Żona miała realizować pasje, pracować na siebie. Ale ta branża jest trudna, więc nie zarabia takich pieniędzy jak myśleliśmy, że będzie. A ja? Niewiele ze sobą zrobiłem. Mam poczucie, że jestem po to, by wspierać innych w sukcesie. W ich drodze, kiedyś mi to nie przeszkadzało, teraz niby też…

Ale?

Mam wrażenie strasznej nagonki na mężczyzn. Z jednej strony wielu z nich to nieodpowiedzialne złamasy, z drugiej, nie wszyscy. A i tak wrzuca się nas do jednego wora. Wy kobiety mówicie o presji, musicie łączyć ileś ról. Ale jednak was ktoś słucha. Dla was są magazyny kobiece, nawet ten portal. Ostatnio słuchałem jakiegoś programu w radio. Wypowiadała się psycholożka i mówiła, jak kobiety mają trudno, bo nie potrafią stawiać granic, bo nieustannie się czegoś od nich oczekuje. A od nas nie?

Mamy być odpowiedzialni, czuli, z fantazją, dobrzy, a jednocześnie z nutą szaleństwa. Nikt nie pomyśli, że są rzeczy wzajemnie się wykluczające. Ja nie oczekuję od mojej żony wszystkiego. Jeśli jest artystką i ma fantazje, nie czekam aż zapłaci rachunki i będzie racjonalna. Mam poczucie, że ją akceptuje. Nie wiem czy to samo jest w drugą stronę.

Nie czujesz, że ona cię wspiera?

Czuję, ale z drugiej strony czuję też, że ona oczekuję, że szybko się ogarnę. Czyli, fajnie, że mi powiedziałeś, ale teraz proszę, żebyś był taki, jak dawniej. Weź leki, idź na terapię, rach, ciach. Ma problem z tym, że ja naprawdę jestem zmęczony. Że mam kryzys i tak, jak ja byłem w różnych sytuacjach dla niej wsparciem, ona mogłaby być teraz, bez takiego otwartego komunikowania, że jej wsparcie ma termin ważności. Bo facet musi umieć się ogarnąć, bo jej ojciec przez całe życie był silny i dziadek. Żyję pod nieustanną presją.

W pracy też?

Pewnie. Jestem szefem dużego projektu. Mam pod sobą ponad dwadzieścia osób. I na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi odpowiedzialnych. Takich, na których mogę polegać. Poza tym, rozprężenie. Nie jestem despotą, nie uznaje metody kija i marchewki. Wydawałoby się, że wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie jest tak. I na pewno zrozumieją mnie ludzie, którzy też są szefami. Mnie naprawdę słabo, jak dziewczyna ma do zrobienia ważny projekt, a w dniu, kiedy miała go wysłać, pisze, że umarła jej babcia.

Nawiasem mówiąc, zawsze u niej coś się dzieje, teraz babcia, wcześniej pies, nagłe choroby. Ktoś mówi: zwolnij ją. Ale ja nie wezmę na siebie tej odpowiedzialności, dziewczyna jest samotna, poza tym jest też dobra, zna się na robocie. Problem polega na tym, że ludziom się wydaje, że mogą odpuszczać, bo ktoś inny za nich zrobi, ogarnie.

Opowiedz o tym, jak się zaczął twój kryzys?

Przestałem spać. To był pierwszy syndrom. Do pierwszej w nocy coś oglądałem, o trzeciej już się budziłem. I czułem niepokój, którego nie znałem wcześniej. Waliło mi serce.

Co cię niepokoiło?

Wszystko. Pandemia, sytuacja polityczna. Ale nie tylko. Na przykład cały czas myślałem jakim jestem beznadziejnym ojcem. Że za mało gadam z synem, że powiedziałem coś nie tak córce. To było obsesyjne. Nawet gadałem o tym z żoną. Ona: „jesteś świetnym ojcem”. Nie pomagało mi to. Do tej pory tak mam: poczucie winy. Nawet, gdy teraz z tobą gadam mam poczucie winy. Że w ogóle gadam, że mówię bzdury, a powinien w tym czasie robić coś innego. Że nie daję już takiego wsparcia, jakie dawałem, że sobie nie radzę.

Nie przekonuje cię, ze teraz coraz głośniej mówimy o kryzysach psychicznych i każdy ma do tego prawo?

Nie. Może inni mają prawo, ja nie. Jestem chujowy, że jestem taki słaby. Tak się czuje.

Jaki był twój dom rodzinny?

Wiem do czego zmierzasz…. I w sumie, cóż. Silna mama. Dająca radę. Czworo dzieci, praca, jestem najstarszym bratem, mam jeszcze dwóch braci i najmłodszą siostrę. Ojciec umarł, gdy miałem 14 lat. Zapił się. Nie był agresywnym alkoholikiem, raczej zalegał na kanapie i spał. Chciałem być za wszelką cenę inny.

I byłeś?

Byłem. Ale jak widać każda bateria się wyczerpuje. Cholernie się boję, że będę jak on, bezwolna ameba. Człowiek bez przyszłości. A mój ojciec to był mądry facet, zniszczył go alkohol i buta, pewność, że na wszystko jest czas. Ile on obiecywał, co kupi, co zrobi, jak będziemy żyć. Dlatego, gdy żona czasem mówi, że wszystko przed nami, mam skurcz żołądka, wracam do przeszłości.

Powiedziałeś mi, że parę razy myślałeś o śmierci?

W sumie wciąż myślę o śmierci. Często. Że wtedy odpocznę.

Czego byś chciał?

Chyba, żeby odezwali się ludzie, którzy mieli podobny problem. Żeby napisali, jak było u nich i jak się da z tego wyjść. Chyba chciałbym porady. Ale nie od psychologa. Od kogoś, kto był w takim punkcie.

 


Psychologia

13 rzeczy, które chciałabym wiedzieć o życiu piętnaście lat temu Nie wiedziałam, szkoda. Teraz już wiem i nie marnuję, aż tak bardzo czasu

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
1 października 2021
fot. simonapilolla/iStock
 

Znałam ludzi w różnych sytuacjach, sama w nich byłam. Czasem nasze życie jest, jak gruzowisko. I cały czas spadają kolejne cegły. Ale z tego da się wyjść, zawsze. Nie wolno tylko kłaść się i czekać na śmierć. Raczej trzeba uparcie szukać wyjścia. Szkoda, że nie wiemy wszystkiego od razu. Oto moje 13 faktów, których nie znałam 15 lat temu. Szkoda!

1. Młodość to mnóstwo możliwości- nie wolno tego marnować

Czy tracimy te szanse? Choć modne jest twierdzenie, ze zawsze i wszystko, moim zdaniem, trochę jednak tracimy. Na medycynę i psychologię lepiej zdać wcześniej niż później. Podobnie jest z każdym marzeniem. Tak, na wszystko jest czas. Ale czasem czas jest właśnie teraz, wystarczy to poczuć.

2. Najbardziej wartościowy ludzie są po prostu obok

Z przyjaźniami bywa, jak z miłością. Chcemy mieć ludzi najbardziej kolorowych, czasem trudnych. Po co? Dobre relacje są, choć to nie znaczy, że nie musimy o nie dbać. Musimy.

3. Nie ma co się przejmować opiniami innych

Takie to proste, a tyle czasu nam zajmuje.

4. Nie musisz za wszystko przepraszać i się starać

Przepraszałyśmy jako dziewczynki, przepraszamy jako dorosłe kobiety. Przepraszam, że potrąciłam panią w sklepie, że się spieszę, że nie mam czasu, że nie oddzwoniłam, że źle się uśmiechnęłam, źle powiedziałam, że czujesz się źle, że czego innego ode mnie oczekiwałeś, że nie jestem taka, jak sobie wyobrażałeś. Za wszystko przepraszam.

„Przepraszam” nadużywane robi z nas ofiary.

5. Najlepsza miłość to, która przy tobie jest/ miłość nie powinna być toksyczna

Nie wiem dlaczego człowiek tak długo myśli, że właśnie to trudne jest najlepsze. To dobre jest najlepsze. Spróbujcie być długo w dobrym związku, dać komuś taki związek- to jest największa sztuka.

6. Nie musisz mieć najlepszego faceta, najlepszej pracy, najlepszego domu

Nie ma co ulegać tym narcystycznym iluzjom. Jesteśmy dobrzy tacy, jacy jesteśmy. Ludzie obok nas też.

7. Doceniaj każdy dzień z dzieckiem. Buduj więź. Jeśli chcesz macierzyństwa, nie odkładaj go

Może to teraz niepoprawne politycznie, nie wszyscy muszą chcieć dzieci, ale jeśli ich chcemy, bądźmy przy nich, to tak szybko mija.

8. Doceniaj każdy dzień z rodzicem

Pomyśl o babci, dziadku, ile było chwil zbagatelizowanych, nieobecności, nieuwagi. Ich już często nie ma. Zostaje tęsknota. Tak samo będzie z rodzicami. Lepiej odłożyć coś bardzo pilnego i się z nimi spotkać. Być. Bo bycie nie jest oczywistością, jest darem.

9. Nie zajmuj się aż tak bardzo tym, jak wyglądasz

Bez komentarza

10. Nie odmawiaj sobie dobrego seksu:)

Bez komentarza

11. Nie mów, że jest za późno na karierę i zmianę branży

Bez komentarza

12. Kto ma ci wybaczyć, i tak wybaczy

A jak jemu, jej nie zależy, to choć byśmy wykręcili się na drugą stronę i tak nic tego nie zmieni. Można spróbować raz, potem nie ma sensu. Chyba, że bawimy się z masochizm.

13. Każdy kryzys da się pokonać

Znałam ludzi w różnych sytuacjach, sama w nich byłam. Czasem nasze życie jest, jak gruzowisko. I cały czas spadają kolejne cegły. Ale z tego da się wyjść, zawsze. Nie wolno tylko kłaść się na cegłach i czekać na śmierć. Raczej trzeba uparcie szukać wyjścia.

 


Psychologia

5 powodów, dla których krem z filtrem trzeba stosować codziennie

Redakcja
Redakcja
1 października 2021

Większość ludzi sięga po krem z filtrem dopiero wtedy, kiedy zamierzają się opalać. Powinno się go jednak stosować nie tylko na wakacjach i podczas ekspozycji na promienie słoneczne. Wyniki badań nie pozostawiają wątpliwości – krem z filtrem należy stosować każdego dnia, również jesienią i zimą. Poznaj 5 przyczyn, dla których należy to robić!

Procesy zapalne w skórze i fotostarzenie

Zbyt długie przebywanie na słońcu, zwłaszcza silnym, powoduje, że nadmiar promieniowania UVA i UVB aktywuje stan zapalny w komórkach skóry. W efekcie proces fotostarzenia skóry przyspiesza – rezultatem są przedwczesne zmarszczki, utrata elastyczności, nadmierne rogowacenie i suchość skóry. Spowalnia także gojenie się zmian potrądzikowych.

Odbijające się promienie słoneczne również są szkodliwe

Nie tylko żar lejący się z nieba jest zagrożeniem dla skóry. Szkodzi jej bowiem nie tylko promieniowanie ultrafioletowe pochodzące bezpośrednio ze słońca, ale również odbite od innych powierzchni, zwłaszcza jasnych. Przykładem może być piasek i woda, co dodatkowo zwiększa ryzyko poparzeń nad morzem. Filtr do twarzy jest niezbędny również w słoneczne zimowe dni, kiedy promieniowanie doskonale odbija się od białego śniegu.

W pochmurny dzień promieniowanie także szkodzi skórze

Promieniowanie UVA, które jest najbardziej szkodliwe dla skóry, jest aktywne nie tylko w słoneczny dzień. Chmury nie są barierą dla UVA, dlatego krem z filtrem jest konieczny nie tylko, gdy pięknie świeci słońce, ale również w pochmurne i deszczowe jesienne dni.

Zgubne dla skóry UVA przenika przez szyby

Wiele osób nie wie, że promieniowanie UVA ma zdolność przenikania nawet przez szyby! Wystarczy dłuższa podróż autobusem przy oknie, przez które wpada słońce, by do skóry dotarło szkodliwe promieniowanie.

Ochrona profilaktyczna przed rakiem skóry

Czerniak, czyli rak skóry, to jeden z najczęściej występujących nowotworów. Niestety także jeden z bardziej złośliwych – istnieje wysokie ryzyko przerzutów do innych narządów. Krem SPF zapobiega powstawaniu w skórze procesów, które mogą do niego prowadzić.

Jakie jest zadanie filtra UV w kremie?

Gdy ciało przez długi czas wystawione jest na silne słońce, promieniowanie słoneczne typu UVA i UVB dociera do skóry i podrażnia ją. Filtr w kremie do twarzy lub do ciała odbija lub pochłania te promienie (w zależności od rodzaju kremu), dzięki temu niwelowane jest ich szkodliwe działanie. Moce filtrów są zróżnicowane, jednak te najczęściej spotykane to 20, 30 i 50 SPF. Krem SPF należy nakładać na te części ciała, które będą wystawione na światło słoneczne niezależnie od pory roku.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze kremu?

Najważniejsze czynniki, jakie należy sprawdzić przed zakupem, to:

  • wysokość SPF – musi być on dobrany do fototypu naszej skóry,
  • rodzaj filtra – mineralny lub chemiczny; na rynku są też kremy łączące oba te rodzaje.

Panie, które lubią się malować, muszą pamiętać o tym, że krem do twarzy z filtrem należy nakładać pod makijaż. Osoby, których cera ma skłonności do podrażnień, zaczerwienień i rozszerzonych naczynek powinny sięgnąć po krem SPF z filtrem mineralnym.


Zobacz także

Depresja to nie wybór. To choroba

Depresja to nie wybór. Nie zapominaj o tym. Nigdy

Pierwszy krok, czyli dialog o tym jak ruszyć z miejsca, aby odnaleźć siebie

Jaka jest wasza miłość? Namiętność, intymność czy zobowiązanie – składniki miłości można zmierzyć