Psychologia

Wolniej i uważniej. 22 dobre rzeczy, na które właśnie nadszedł czas – dla ciebie i twojego dziecka

Redakcja
Redakcja
3 grudnia 2021
fot. imagedepotpro/iStock
 

Świąteczna gorączka jeszcze przed nami, ale może lepiej już wcześniej o niej pomyśleć i dobrze się przygotować? Żeby oszczędzić sobie niepotrzebnego stresu i frustracji. Usiądź, zaparz herbatę, zapal świeczkę i… i nic więcej, nie bij się z myślami, przez chwilę niczego nie planuj i nie roztrząsaj. Już? A teraz zerknij poniżej, mamy dla ciebie uniwersalny zestaw zasad treningu uważności. Dzięki nim przestaniesz czuć presję i otworzysz się na możliwości i wszelkie dobro, jakie daje ten magiczny grudniowy czas. Do każdej z tych czynności zaproś bliskich – mamę, tatę, męża, dziecko, przyjaciółkę. Szczególnie dzieci mogą na tym skorzystać.

  1. Oddychaj. To zawsze moja pierwsza zasada. Kiedy zauważam, że czuję się zestresowana, niespokojna, zirytowana, rozdrażniona lub niecierpliwa, biorę głęboki, długi oddech, a potem kolejny.
  2. Uśmiechnij się. Znasz wyniki badań — wraz z uśmiechem chemia twojego mózgu od razu się zmienia. To działa.
  3. Połóż nacisk na dobroć i miłość, które są duchem tego czasu. Rób tylko to, co jest konieczne w postaci jedzenia, przyjęć i prezentów.
  4. Modeluj postawę wdzięczności. Znajdź w sobie wdzięczność i zachęcaj do niej swoje dziecko. Pomóż swojemu dziecku skupić się bardziej na wszystkich dobrych rzeczach, które już posiada, a mniej na tych, których chce mieć.
  5. Wybierzcie się razem na małą wycieczkę. Znajdź czas w okresie świątecznym, aby wybrać się z dzieckiem na lokalną wycieczkę, niezależnie od tego, czy chodzi o obejrzenie świątecznych wystaw w witrynach sklepów w centrum miasta, wizytę w parku z lampkami bożonarodzeniowymi, czy w inne miejsce, do którego oboje chcielibyście się wybrać.
  6. Podziel się z innymi. Dzieci mogą czerpać ogromną przyjemność z szukania sposobów na uczynienie świata lepszym miejscem dla ludzi, którzy są w potrzebie. Weźcie udział w akcji charytatywnej – Szlachetna Paczka, Banki Żywności, pomoc schronisku dla zwierząt, to wszystko jest na wyciągnięcie ręki.
  7. Tańcz(cie). Poświęć kilka minut każdego dnia na szczęśliwy taniec. Na początku możesz czuć się głupio i skrępowana, ale Twój codzienny taniec radości wkrótce będzie dla ciebie równie dobry, jak dla twojego dziecka.
  8. Mów o tym, co sprawia ci przyjemność. Zastanów się, co napełnia cię entuzjazmem, czy to gotowanie, oglądanie filmów czy pisanie książki. Podziel się tym ze swoim dzieckiem. Porozmawiaj z nim o swoich i jego „zajawkach”.
  9. Znajdź w sobie przebaczenie. Nie ma człowieka, który czasem nie zrobi czegoś źle. W okresie świątecznym pozbądź się wszelkich rozczarowań, które narastały w tobie tygodniami, może latami. Zachęć do tego dziecko – niech wybaczy koleżance, niech nie gniewa się na kuzyna. W razie potrzeby proś o przebaczenie.
  10. Bądź zdrowa. W czasie pewnego nadmiaru pamiętaj, aby zwracać szczególną uwagę na zdrowie własne i dziecka. Postaraj się znaleźć wystarczająco dużo czasu na sen, pożywne jedzenie i zabawę na świeżym powietrzu.
  11. Bądź radosna. Szukaj radości w swoim życiu i w otaczającym cię świecie. Wyraź to głośno. Pomóż dziecku poczuć ciepło, które wypełnia ciało, gdy śmieje się prosto z serca.
  12. Ciesz się cichym czasem. To szczególnie ważne w tej pracowitej porze roku. I ty, i twoje dziecko potrzebujecie spokojnego czasu na kontemplację, refleksję i naładowanie baterii. Porozmawiaj o tym, jaki możecie dać sobie nawzajem ten prezent.
  13. Bądź zaradna. Szukaj sposobów, aby być zarówno oszczędna, jak i przyjazna dla środowiska. Jeśli chodzi o dekoracje, jedzenie i prezenty, zastanówcie się razem z dzieckiem nad sposobami ograniczenia zakupów, ponownego wykorzystania i recyklingu.
  14. Zwolnij! Robienie rzeczy wolniej uspokoi cię i pomoże ci oddychać. I, co na pewno cię zaskoczy, pomoże ci uświadomić sobie, że masz dużo czasu na zrobienie tego, co należy zrobić.
  15. Rozmyślaj. Celebruj poczucie zachwytu swojego dziecka i pielęgnuj własne. Poświęć trochę czasu na delektowanie się dźwiękiem, jaki wydaje śnieg w rześki zimowy dzień, smakiem czekolady rozpływającej się w ustach, wydłużającym się słońcem, które towarzyszy ciemniejącym mrokom zimowego przesilenia.
  16. Pielęgnuj emocje swojego dziecka. Spróbuj też w sobie znaleźć ducha świąt..
  17. Pamiętaj o przeszłości. Poświęć trochę czasu na kultywowanie jakiejś tradycji, obecnej w twojej rodzinie. Porozmawiaj o ludziach, których już nie ma, słodkich i zabawnych rzeczach, które robiło twoje dziecko, gdy było młodsze, czy o swoich wspomnieniach z wakacji z dzieciństwa.
  18. Prezenty są dla dzieci. Po wypróbowaniu różnych systemów zmniejszania wydatków na prezenty, ten, który działa najlepiej dla mnie i mojej rodziny, to dawanie prezentów tylko dzieciom.
  19. Podaruj w prezencie swój czas. Daj swojemu dziecku bony, które może wykorzystać na spacer z tobą, wspólne pieczenie lub gotowanie, wspólne pójście do galerii sztuki, zoo, muzeum, kina lub księgarni. Bądź w tym czasie w pełni obecna, nie korzystaj z telefonu, nie rozpraszaj się.
  20. Zachęcaj dziecko do rozwijania talentów. Daj dziecku coś, co pomoże urzeczywistnić jego nadzieje i marzenia. Może to być komputer dla niedoszłego pisarza, lekcje baletu dla dziecka, które uwielbia tańczyć, malowanie i pędzle dla dziecka zainteresowanego sztuką, zestaw chemii dla początkującego naukowca.
  21. Zrób plakat z uznaniem. Używając kombinacji słów i obrazków, zrób plakat, który pokaże, jak cenisz swoje dziecko: jego wkład w rodzinę, jego entuzjazm, pytania, jego własny sposób myślenia i bycia.
  22. Dawaj w prezencie książki. Moim ulubionym prezentem z dzieciństwa była dobrze dobrana książka, z którą mogłam się zwinąć po kocem i przenieść do innego świata. (To nadal działa!)


Psychologia

Ustalenie ojcostwa w ciąży – czy jest to możliwe?

Redakcja
Redakcja
3 grudnia 2021
fot. pixabay
 

Jesteś w ciąży i nie jesteś pewna tego, kto jest ojcem dziecka? Wraz z partnerką oczekujesz na swojego potomka, ale wciąż nie masz pewności, czy jesteś jego biologicznym ojcem?

Wspólnie zastanawiacie się czy można zlecić test na ojcostwo jeszcze w trakcie trwania ciąży? Utrzymujące się wątpliwości i niepewność wywołują stres, wyjątkowo niepożądany dla rozwijającego się w łonie matki dziecka, jak i samej matki. Żeby uniknąć tych wszystkich negatywnych emocji warto zdecydować się na wykonanie testu na ojcostwo w ciąży. Jest to najlepszy sposób by pozbyć się niepewności i w końcu odetchnąć z ulgą. Przeczytaj, jak wygląda ustalenie ojcostwa w ciąży.

Ustalenie ojcostwa w ciąży – kiedy można zlecić badanie?

Istnieją dwie metody ustalania ojcostwa w trakcie ciąży. Test na ojcostwo w ciąży można wykonać od 8 i od 15 tygodnia ciąży.  W przypadku testu na ojcostwo od 8 tygodnia ciąży do badań pobierana jest krew od matki z żyły odłokciowej (procedura jest identyczna jak przy standardowej morfologii). Z kolei od domniemanego ojca wymagany jest jedynie wymaz z policzka. Badanie polega na wyodrębnieniu wolnego DNA płodowego – DNA dziecka, które krąży w krwiobiegu matki już od ok. 4 tygodnia ciąży. Jest to najnowocześniejsza metoda badania ojcostwa – analiza odbywa się aż na 2304 markerach DNA. Dla porównania – przy  ustalaniu ojcostwa po narodzinach za złoty standard uznaje się badanie na 24 markerach.

Drugim rodzajem badań na ojcostwo w ciąży jest test na ojcostwo od 15 tygodnia ciąży. Badanie opiera się na pobraniu płynu owodniowego od dziecka, które możliwe jest dzięki amniopunkcji – jednym z rutynowych badań prenatalnych.   W tym przypadku matka i domniemany ojciec mogą oddać dowolne próbki – wymazy lub próbki dyskretne (czyli rzeczy, z których można pobrać materiał genetyczny danej osoby np. szczoteczka do  zębów, maszynka do golenia, chusteczka z katarem, włosy z cebulkami, paznokcie itp.)

Dodatkowo dzięki pobraniu płynu owodniowego istnieje możliwość jednoczesnego sprawdzenia stanu zdrowia dziecka w kierunku najpopularniejszych chorób genetycznych (np. zespołu Downa, Edwardsa, czy Turnera). Mamy więc możliwość wykonania dwóch bardzo ważnych badań przy jednej  okazji.

Test na ojcostwo w ciąży – badanie warte swojej ceny

Negatywne emocje towarzyszące rodzicom chcącym ustalić ojcostwo jeszcze na etapie ciąży mogą być niebezpieczne dla zdrowia matki i dziecka. Zdarza się, że w skrajnych przypadkach dochodzi do przedwczesnego porodu, a nawet poronienia. W związku z tym warto rozważyć ustalenie ojcostwa w ciąży, aby zapobiec tego typu sytuacjom.

Jeżeli chodzi o cenę testów na ojcostwo w ciąży są one zależne od rodzaju badania i kilku innych części składowych. Badanie ojcostwa od 8 tygodnia ciąży wiąże się z kosztem 6977zł. Wyizolowanie DNA dziecka z krwi matki opiera się na zastosowaniu szeregu skomplikowanych procedur i wykorzystaniu zaawansowanego sprzętu medycznego w związku z czym cena za to badanie jest wyższa. Test na ojcostwo w ciąży od 15 tygodnia ciąży oscyluje w granicach kwoty 2047-2600zł. Różnica w cenie wynika głównie z dwóch czynników. Pierwszym z nich jest grupa krwi matki. Jeżeli ma ona grupę krwi Rh-, wtedy w trakcie badania Pacjentce trzeba podać immunoglobulinę. Drugim aspektem jest kwestia  lokalizacji, czyli miejsca, w którym odbywa się pobranie płynu owodniowego – w zależności od miasta kwota za pobranie materiału nieznacznie może się różnić.

Ustalenie ojcostwa w ciąży – jakie niesie ze sobą korzyści?

Ustalenie ojcostwa w ciąży niesie za sobą wiele korzyści. Wśród nich należy uwzględnić lepsze przygotowanie do roli rodzica, większe poczucie bezpieczeństwa, zmniejszenie stresu i niepewności,  możliwość jeszcze większego zacieśnienia więzi z dzieckiem, uporządkowanie sytuacji prawnej czy zaplanowanie przyszłości. Ponadto stanowi ono szansę na odbudowę relacji i wzajemnego zaufania między kobietą, a mężczyzną.

Wynik testu na ojcostwo jednoznacznie rozwiewa wszystkie wątpliwości. Warto pamiętać, że rezultat testu jest tak samo pewny, jak badanie wykonane po narodzinach dziecka. Ojcostwo jest potwierdzane na poziomie powyżej 99,9999%, a wykluczane w 100%. W związku z czym zyskujemy pewność na całe życie.

Artykuł powstał we współpracy z testDNA.pl


Psychologia

Św. Mikołaju, kupiłeś tak drogi prezent mojemu dziecku, że czuję się nieudacznikiem, bo mnie na niego nie stać

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 grudnia 2021
fot. shironosov/iStock

Do reakcji Oh! Me przyszedł list od czytelniczki.

Moja koleżanka mówi: „Daj spokój, ale przecież oni nie wzięli na to pożyczki na drakoński procent w jakimś złodziejskim banku”. „Wyluzuj się! Gdyby chrzestni kupili mojemu dziecku najnowszy model telefonu komórkowego, to ja byłabym w siódmym niebie”, mówi druga. A trzecia, ta najbardziej przemądrzała: „To jest twój problem! Nie umiesz brać”. Co z tego, do cholery, że mi tak mówią. Jak ja nie śpię po nocach! Tylko rozkminiam, jak mogę odwdzięczyć się.

Wiem, że ta moja przemądrzała przyjaciółka ma rację – ja nie potrafię przyjmować. Jestem typem dawcy. Uwielbiam pomagać, obdarzać, dzielić się i rozdawać. Kiedyś byłam chyba szczodra, bo miałam więcej kasy. A dziś? Czy wy wiecie, ile kosztuje najnowszy model najbardziej modnego telefonu komórkowego, o którym zawsze marzyła moja córka i który w końcu dostanie? To są po prostu bimbaliony! Kwota niemoralne! Wydatek, na który sama nie mogłabym sobie pozwolić. Ale też nie wiem, czy chciałabym go kiedykolwiek kupić, nawet gdybym była bajerancko bogata. Ale od początku…

Chciałam na Gwiazdkę kupić córce używany telefon, ale w dobrym stanie

Namawiałam rodziców chrzestnych, byśmy się wspólnie zrzucili się z dziadkami na używany model telefonu  dla mojej 17-letniej córki. W pewnym momencie chrzestni się wkurzyli i powiedzieli: „Prezenty używane są okropnie niemotywujące! To skandal, tej dziewczynie należy się nowy model i to najlepszy”. Ojciec chrzestny już nie pytał nikogo (a zwłaszcza mnie) o zdanie i kupił. Chcę podkreślić, że ja bym się na to nigdy nie zgodziła!

Zostałam więc postawiona przed faktem, z pomieszanymi myślami: „Może faktycznie robię krzywdę mojemu dziecku, że organizuję zrzutkę na używany telefon pod choinkę? A może powinnam się uprzeć, bo czy to moralne mieć w kieszeni telefon za 4 tysiące złotych?”

Kiedy zamykam oczy i próbuję sobie przypomnieć, dlaczego sama nie potrafię przyjmować drogich prezentów, przypomina mi się kilka scen z dzieciństwa. Wszyscy chyba byliśmy w głębokim PRL-u tak wychowywani, że musieliśmy czekać na spełnienie marzeń. Musieliśmy oszczędzać, by mieć łyżwy, a rower dostawaliśmy na uroczystość Komunii Świętej, czyli zasadniczo trzeba było odraczać swoje potrzeby. Czy wtedy narodziło się we mnie poczucie, że jestem niewarta drogich przedmiotów? Nie mam pojęcia! Przecież moje przyjaciółki wychowywane w równie ubogich rodzinach potrafią dziś z uśmiechem przyjmować wspaniałe podarki! Nie czują się specjalnie zobowiązane, by się odwdzięczyć. Więc o co w tym chodzi? Dlaczego jedni potrafią brać, a inni nie?

 

Fot. iStock/wundervisuals

W mojej rodzinie nikt specjalnie do prezentów wagi nie przywiązywał

Nie celebrowało się imienin, nie dbało się o szczegóły podczas rodzinnych kolacji. Swoich rodziców chrzestnych widziałam może trzy razy w życiu. Jakoś nie zostali fortunie wybrani. Nie pamiętam też urodzinowych tortów czy wspaniałych ozdób i podarków z tej okazji.

Czy ktoś dla mnie to wszystko przygotowywał? Postanowiłam spytać mamę. A ona: „Nie pamiętam”, więc chyba jednak niczego takiego nie było.

Ale żeby oddać sprawiedliwość, to muszę podkreślić, że czułam się kochanym dzieckiem. Zawsze mogłam z najgorszą prawdą pójść do mamy i zwierzyć się jej z tajemnic. Ojciec natomiast był fantastycznym kompanem do przygód na basenie, na wycieczkach czy podczas wakacji. Dzieciństwo miałam kolorowe, ale prezenty już nie.

Pamiętam jednak, że w tym samym czasie moje przyjaciółki dostawały złote zegarki na Komunię Świętą, pierścionki z brylancikami na osiemnastkę, a po maturze były zabierane do restauracji. Może więc o to chodzi? Może dlatego nie potrafię przyjmować drogich prezentów, bo czuję, że one mi się nie należą, bo nikt mnie do nich nie przyzwyczaił? Podświadomie jednak wiem, że sprawa jest znacznie poważniejsza, że sięga gdzieś głębiej, jakiegoś takiego rdzenia w mojej duszy, który mówi: „To niemożliwe, że ktoś chce zrobić dla ciebie coś tak spektakularnego”. Bo gruba kasa, to jest dla mnie jednak takie wyłożenie kawę na ławę – „jesteś tego warta”.

Zobacz także: Życzenia na Boże Narodzenie – religijne, śmieszne, krótkie i dla dzieci. Inspiracje dla każdego

Niedawno usłyszałam historię od znajomej, która zawsze kupuje wspaniałe prezenty pod choinkę dzieciom siostry swojego męża. Ta moja znajoma była zdziwiona, gdy pewnego dnia usłyszała od obdarowywanej, że ona czuje się upokorzona tymi podarkami. Owszem bardzo za nie dziękuje i rozumie intencję, ale te wszystkie kosztowne rzeczy sprawiają jej tylko jeszcze większy dyskomfort. Ponieważ przypominają, że ona nigdy by czegoś takiego nie mogła zafundować swoim synom i dlatego jest nieudacznikiem, którego na to wszystko nie stać.

Ja nie czuję się upokorzona, ale …

Jednak najbardziej martwi mnie w tym kontekście fakt nierównowagi. Ponieważ zarabiam mniej niż moi zamożni przyjaciele – ich dzieci dostaną ode mnie znacznie skromniejsze podarunki. Prezenty, które im kupię, będą dziesięć razy tańsze od tego, który dostanie moja córka. A dzieci przecież tego nie rozumieją. Jak się poczują? Co ja mam im powiedzieć w takiej sytuacji? Głupio mi okropnie!

Jest jeszcze druga kwestia – zastanawiam się, jak mogę się odwdzięczyć. Głęboko wierzę, że ważna jest równowaga – zarówno w miłości, jak i w przyjaźni. Jeśli jedna strona daje nagminnie swój czas, pieniądze, opiekę, a druga nic – to nie jest okej. Więc pomóżcie mi, co ja mogę dać w zamian? Co mam o tym wszystkim myśleć? A może, jak mówi moja przyjaciółka, powinnam się wyluzować i wcale nie zawracać sobie odwdzięczaniem głowy? Już naprawdę nie wiem, co robić. Grażyna


Zobacz także

Droga przyjaciółko, rozwodzę się i potrzebuję twojej pomocy. Powiem ci, co masz robić

„Żyjemy w czasach, kiedy w każdą minutę musimy coś wcisnąć. Trzeba usiąść i odważnie przyznać, że wcale nie chcę robić wszystkiego”

Wszystko na pokaz? Pary, które nieustannie dzielą się swoim szczęściem na Facebooku wcale nie są takie szczęśliwe

Wszystko na pokaz? Pary, które nieustannie dzielą się swoim szczęściem na Facebooku wcale nie są takie szczęśliwe