Psychologia

Ty, twoja uwaga i twój czas – to najcenniejsze, co możesz dać swojemu dziecku w te święta

Redakcja
Redakcja
20 grudnia 2021
fot. hynci/iStock
 

Chcemy dawać z miłości i być bardziej kochanym. Często dawanie daje nam szczęście większe niż otrzymane podarunki. Ale czy działa właśnie tak, jak byśmy sobie tego życzyli? Niestety nie, bo w gorączce świątecznych przygotowań robimy się lekko nerwowi i bardzo nieobecni. Jeśli dziś uda ci się zatrzymać, zwolnić, odłóż na chwilę wstążki i kokardy i zaczaruj swojemu dziecku święta naprawdę.

Badania psychologiczne wskazują, że bycie hojnym czyni nas szczęśliwszymi, ale kupowanie prezentów powoduje czasem potworny stres, który jak pstryknięcie palcami zmniejsza to szczęście. Co dzieje się dalej? Twój stres i nieszczęście dotykają bezpośrednio najbliższe ci osoby, czyli tych, którzy najbardziej cię kochają. Jeśli więc naprawdę chcesz podarować swojemu dziecku  najwspanialszy prezent świata, daj mu siebie, swoją uwagę i czas. Bądź dla niego i z nim. Bo żadna zabawka, nawet ta najpiękniejsza, nie zastąpi mamy czy taty.

Z roku na rok ten pociąg pełen prezentów pędzi coraz szybciej, pora szybko z niego wyskoczyć.

Są trzy najcenniejsze rzeczy, które możesz podarować dziecku na te święta: 

  1. Ty,
  2. twoja uwaga
  3. i twój czas.

Proste dary uważności

fot. Artfoliophoto/iStock

Do świąt coraz mniej czasu, a porządki nieskończone. Bałagan w dziecięcym pokoju zdaje się nie wiedzieć, że już za tydzień Wigilia. Biegamy w każdej wolnej chwili po  mieszkaniu dyscyplinując domowników i powtarzając jak mantra, co MUSIMY zrobić. Święta to okazja do bycia razem, ale też i jedna z przyczyn narastającego napięcia. Tak bardzo chcemy idealnych świąt, że psujemy sami sobie ich magię. Najwyższa pora zwolnić troszkę i znów sprawić, że będą magiczne!

Jest kilka najcenniejszych rzeczy, które możesz podarować swojemu dziecku w te święta.

Piecz pierniki, gotuj i ozdabiaj

Merry Christmas and Happy Holidays. Family preparation holiday food. Grandma, mother and daughter cooking cookies.

Razem. Spróbuj znów cieszyć się z tych wszystkich przygotowań razem ze swoim dzieckiem. Masz za dużo na głowie, jest ci za ciężko? Odpuść odrobinę, nie poleruj wszystkiego w  koło. Skup się na tym, co jest dla ciebie najważniejsze, na tym, co w waszym domu jest kwintesencją świąt. Wspólne pieczenie i ozdabianie pierników to iście magiczne zadanie. Nie denerwuj się, gdy coś nie wychodzi, to co najważniejsze już wygraliście, spędzając razem czas, śmiejąc się w głos i brudząc nosy mąką.

Nie poleruj, nie odkurzaj strychu, którego nikt nie widzi – zamiast tego ozdabiaj razem z dzieckiem jego pokój, ciesz się świąteczną serwetką, choinką czy pozytywką, którą co roku wyjmujecie z szafy specjalnie na święta. Tak bardzo skupiamy się na MUSZENIU, że całkowicie zapominamy o CHCENIU.  Wciąż brakuje nam czasu na to, by świat wyczekiwać.

I chyba tutaj skrywa się sekret świąt – gdy jesteśmy dziećmi, nie możemy się ich doczekać, gdy jesteśmy dorośli, przychodzą tak szybko, że tracimy kontrolę nad swoją dorosłą listą zadań. Nauczmy się od naszych dzieci znów pragnąć świąt i cieszyć się na nie. A wtedy podarujemy dziecku nasz pierwszy bezcenny prezent – siebie.

Bądź wdzięczna i ucz tej wdzięczności

4 sposoby na święta bez frustracji. Podaruj sobie LUZ! Akcja "A co ty byś sobie podarowała w prezencie?"

Fot. iStock / svetikd

Bo gdy nie masz listy prac niewolniczych, a miłe oczekiwanie wszystko się zmienia. Wyszorowanie pudeł w pawlaczu przestaje być wyznacznikiem jakości naszego życia, a my mamy wreszcie czas, by być wdzięcznym i za swoją rodzinę, i za swoje i życie, i nawet za te pudła! Za śnieg, który choć został na tylko na chwilę,  podarował wam najwspanialsze dwie godziny tego dnia.

Kiedy nie gonisz za perfekcją, nagle dostrzegasz, jakie ważne rzeczy przegapiałeś każdego dnia. Nie ma  większego prezentu, niż czas i wdzięczność za to, co ten czas dla was zrobił.

To wspólne oglądanie bajki, to wspólnie wypite kakao i gra w planszówkę. To spacer i rzucanie piłeczki psu. To razem zbudowany z koców namiot w pokoju.

 


Psychologia

Grzane piwo z miodem, z jajkiem lub z imbirem na przeziębienie. Rozgrzewające przepisy na zimowe wieczory

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 grudnia 2021
Grzane piwo
Fot. iStock
 

Grzane piwo to napój nieco mniej popularny, niż klasyczny grzaniec z wina, ale wcale nie ustępuje mu w smaku. Dobrze przyrządzony grzaniec z piwa również rozgrzeje organizm, a w zależności od użytych do niego składników, wzmocni go, gdy wrócimy do domu przemarznięci lub pojawią się pierwsze objawy przeziębienia. Warto wypróbować przepis na grzane piwo z miodem, grzane piwo z jajkiem lub z imbirem na przeziębienie.

Grzane piwo, podobnie jak grzane wino, to idealny napój dla dorosłych na zimowe wieczory. Idealnie komponuje się z ciepłym kocem i dobrą książką lub filmem. Znakomicie rozgrzewa organizm, co jest nie do przecenienia, gdy pogoda nie rozpieszcza. Sprawdzi się również jako napój przy pierwszych objawach przeziębienia. Wystarczy dodać do niego rozgrzewające przyprawy o przeciwzapalnych właściwościach (np. imbir czy cynamon), aby wesprzeć organizm w walce z rozwijającą się infekcją. Do przygotowania napoju można zastosować jednakowo piwo jasne, jaki i ciemne, ale to pierwsze cieszy się większą popularnością, ponieważ nie tłumi smaku dodanych do napoju przypraw.

Grzane piwo — właściwości dla zdrowia

Grzane piwo jest nie tylko smacznym napojem, ale także służy zdrowiu. Już samo piwo korzystnie na układ pokarmowy, moczowy i krwionośny. Piwo zawiera antyoksydanty, witaminy z grupy B, wapń, żelazo, krzem i potas. Gdy podgrzejemy je i dodamy kilka aromatycznych dodatków, piwny napój zyska głębię smaku i szczególne właściwości dla zdrowia.

Grzane piwo

Fot. iStock

Do grzanego piwa zdecydowanie pasują korzenne przyprawy. Najchętniej dodawane są:

  • cynamon — można wykorzystać szczyptę cynamonu sproszkowanego lub w kawałku. Cynamon ceniony jest m.in. za działanie przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe, łagodzenie napadów kaszlu i chrypy, w dodatku szybko i skutecznie rozgrzewa organizm;
  • imbir — trudno sobie wyobrazić miksturę przeciwko przeziębieniu bez imbiru, który znany jest ze swojego działania przeciwbakteryjnego, przeciwwirusowego i wykrztuśnego. Imbir stosowany w formie naparu ze świeżego korzenia zalecany jest w przypadku bólu gardła;
  • goździki — wykazują działanie antybakteryjnie oraz przeciwzapalnie w przypadku infekcji gardła. W przypadku dokuczliwego kaszlu i zatkanego nosa zaleca się popijanie rozgrzewającej herbatki z goździkami;
  • gałka muszkatołowa — rozgrzewa i dzięki obecności eugenolu, może wpływać na hamowanie rozwoju stanów zapalnych w organizmie;
  • kardamon — ta korzenna przyprawa wspiera leczenie infekcji dróg oddechowych. Dzięki obecności olejków eterycznych kardamon udrażnia nos podczas kataru, uspakaja męczący kaszel.

Grzane piwo — co jeszcze dodać, by podnieść jego smak i właściwości? 

Do grzanego piwa można dodać również owoce takie jak cytrynę czy pomarańczę, które dzięki zawartości witaminy C również wzmacniają układ odpornościowy. Dodatek soku z malin, najlepiej przygotowanego według domowej receptury, również zadziała korzystnie dla zdrowia. Sok z malin polecany jest w przypadku przeziębienia, jako środek zmniejszający gorączkę, rozgrzewający, napotny i działający przeciwzapalnie. Maliny działają podobnie do aspiryny, dzięki obecności kwasu salicylowego i benzoesowego.

Grzane piwo chętnie wzbogacane jest także o miód, niezastąpiony w stanach przeziębienia i grypy. Ten naturalny antybiotyk zawiera nadtlenku wodoru, olejki eteryczne i flawonoidy, o silnym działaniu przeciwzapalnym, wspierające leczenie przeziębienia, grypy i infekcji dróg oddechowych. Miód wykazuje właściwości uspokajające suchy kaszel, jak i działa wykrztuśnie na mokry. Działa antybakteryjnie, oraz niszczy drożdżaki. Ponadto dodatek miodu do grzanego piwa łagodzi jego naturalną goryczkę. Należy tylko pamiętać, że miodu nie należy podgrzewać do temperatury powyżej 40º Celsjusza, ponieważ niszczy to cenne enzymy. Im niższa temperatura napoju, tym więcej cennych właściwości miodu zachowany. Jednak grzane piwo najlepsze jest gorące, dlatego należy dopilnować, by miodu po prostu nie dodawać do bardzo gorącego napoju, a już na pewno nie gotować go.

Grzane piwo

Fot. iStock

Przepis na grzane piwo z miodem

Grzane piwo z miodem — składniki:

  • 500 ml jasnego piwa
  • 2 łyżki miodu
  • 1/4 łyżeczki cynamonu w proszku

Przygotowanie grzanego piwa:

Piwo wlej po ściance do małego garnka, dodaj cynamon i podgrzewaj, aż będzie gorące, ale nie pozwól się jemu zagotować. Posłodź miodem, pij gorące.

Przepis na grzane piwo z jajkiem

Grzane piwo z jajkiem — składniki:

  • 500 ml jasnego piwa
  • 1 żółtko kurze
  • 1,5 łyżki miodu
  • 4-5 goździków
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie grzanego piwa:

Piwo wlej po ściance do małego garnka, dodaj przyprawy, podgrzej, ale nie gotuj. Miód rozetrzyj z żółtkiem w szklance, wlej ostrożnie do gorącego piwa (nie gotuj). Tak przygotowane grzane piwo przelej przez gęste sitko do wysokich szklanek i pij, póki gorące.

Grzane piwo

Fot. iStock

Przepis na grzane piwo z imbirem na przeziębienie

Grzane piwo z imbirem na przeziębienie — składniki:

  • 500 ml jasnego piwa
  • 2-3 cm świeżego korzenia imbiru
  • 4-5 goździków
  • 2 plastry cytryny/pomarańczy
  • 1 łyżka miodu
  • szczypta cynamonu

Przygotowanie grzanego piwa:

Piwo wlej do małego garnka, dodaj przyprawy, plasterek cytryny lub pomarańczy i podgrzej na średnim ogniu, ale nie dopuść do wrzenia. Możesz zostawić napój na kilka minut pod przykryciem, by przyprawy oddały aromat. Przed podaniem piwo posłodź miodem. Przelej do wysokich szklanek i pij gorące.


źródło: www.przyslijprzepis.pl , bonavita.pl 

Psychologia

Uchodźcy! Szczepienia! Polityka! Jak się nie pożreć przy świątecznym stole, mądrze radzi Katarzyna Lengren

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
18 grudnia 2021

Długo zastanawialiśmy się w redakcji Oh!Me, komu zadać te pytania. W tym roku powodów do kłótni przy wigilijnym stole z dawno niemiedzianą rodziną jest więcej. Postawiliśmy na Katarzynę Lengren – malarkę, dziennikarkę, felietonistkę, a przede wszystkim kobietę mądrą i doświadczoną. Uwielbiamy słuchać, w jaki sposób ona mówi o życiu. Wierzymy jej.

Pani Katarzyno, boję się, że jak siądziemy przy Wigilijnym stole, to skoczymy sobie do gardeł. Jest tyle wyboistych tematów, o których trudno nie rozmawiać. Kwestia tego, co dzieje się na polsko-białoruskiej granicy; temat szczepień na COVID i miejsca kobiety w społeczeństwie. Trudno będzie nam te rafy ominąć.

– Moim zdaniem to skakanie do gardeł jest znakiem schyłku epoki. Nie potrafimy płynnie przejść ze starych czasów do nowych, a epidemia tylko w nas wyzwala jeszcze większe napięcia. Kłopot polega na braku porozumienia. My mówimy dziś do siebie zupełnie różnymi językami, chociaż cały czas oczywiście po polsku. Przywiązujemy mniejszą wagę do tradycji, którą pożera rynek reklam i powszechnej konsumpcji. Dawniej, kiedy się z babcią cienkim głosem śpiewało kolędę, to było wzruszające. A teraz kolęda kojarzy się bardziej z niezobowiązującą melodią podczas zakupów w supermarkecie. Nastąpiła dewaluacja tradycji. Natomiast to, co jest nowe i dobre, nie zostało jeszcze przyswojone.

O czym szczególnym pani myśli?

– Moim zdaniem nastąpiło teraz ostre rozdzielenie między pokoleniami. Jedni zostali tylko i wyłącznie przed telewizorem i chcą jeść te same potrawy, które ich prababcia podawała, oraz planują nagromadzić dużo żywności, mimo że przecież święta trwają tylko trzy dni. Drudzy natomiast chcą być nowocześni, wyjechać daleko na egzotyczną wyspę i odpocząć od wszystkiego, ale złoszczą się, bo z powodu pandemii nie bardzo jednak mogą.

Dziadkowie narzekają. Rodzice się krzywią. Dzieci są sfrustrowane. Wszyscy mało-szczęśliwi, a i tak każdy mówi o czymś innym.

I to jest bardzo trudne dla każdego. Tym bardziej że wszyscy zrobiliśmy się bardzo źli, bo pandemia po prostu za długo już trwa. Czasy są niepewne, jednak my nie potrafimy się skonsolidować. Ale pani mnie pewnie chciała zapytać, jak sobie z tym wszystkim poradzić?



Moja przyjaciółka, lekarka, bierze dyżur w Wigilię, by nie chce spotkać się przy stole ze swoim teściem, który ma odmienne poglądy polityczne. Czy możemy zorganizować święta, by nikt się nie pokłócił?

– Zawsze możemy próbować. (śmiech). Zwykle jest tak, że jeden musi odpuścić i schować swoje poglądy do kieszeni z lekko obrażoną miną. Zaś ten drugi, bardziej agresywny i tak nie powstrzyma się przed wygłoszeniem własnych racji. Moim zdaniem cała zabawa polega na tym, żeby nie dopuścić do konfliktów. Potrzebujemy w tym celu odpowiedniego scenariusza i reżyserii, a to zwykle zależy od Pani Domu.

Dlatego w tym roku nie skupiałabym się tak bardzo na pieczeniu i gotowaniu, ale na reżyserii wieczoru. Dziś barszcz można kupić w kartonie, a pierogi w garmażerce. Można też coś odmrozić, oszukać trochę.

Warto jednak dla wszystkich znaleźć zajęcie. Jeden z moich niezawodnych sposobów polega na wyciągnięciu albumów ze starymi fotografiami, zwykle robię to już po deserze. Można nawet przygotować koperty i w nich poukładać zdjęcia, a potem podpisać jedną „rodzina dziadka”, a kolejną „rodzina babci”. Rekomenduję też mniej jeść, bo moim zdaniem, jak się przejadamy, to robimy się źli. W sprawie alkoholu polecałabym nadewszystko celebrację. Warto zrobić scenariusz kulinarny – najpierw pijemy martini z jedną malutką oliwką. Potem są przystawki: śledzie oraz sałatki i… czekamy. Muszą być przerwy między kolejnymi daniami. Nie możemy wyciągać na stół potraw w obłędnym tempie, bo wtedy zjadamy ich za dużo.

Fot. iStock/vgajic

Jakie pani zdaniem tematy do rozmów są najbezpieczniejsze?

– Francuzi opowiadają sobie, co im szczególnie smakowało w zeszłym roku, a co teraz jest na stole. Nudny temat jak diabli, ale oni się tym zajmują. (śmiech). Natomiast ja lubię rozmawiać o sprawach pozytywnych np. o przyszłości najmłodszych członków rodziny, o ich talentach i predyspozycjach. Uwielbiamy też całą rodziną wspominać. Ja bym przyjęła jednak taką zasadę, że nie obgadujemy, czyli nie zajmujemy się życiem innych, tylko raczej swoim. Teraźniejszością i wspomnieniami. Jak już mówiłam, lubię słuchać o różnych rodzinnych perturbacjach. O tym, co działo się z dziadkiem podczas wojny? Dlaczego moja babcia uciekała z Rosji? Wspominamy wszystkich tych, których już z nami nie ma i staramy się też czasem robić to na wesoło. Opowiadamy sobie np. że mój brat, który kochał jeść, zawsze jęczał już przy kompocie, że nie da rady „dojechać” do deseru. (śmiech)

Czy dobrym pomysłem jest taki, by gospodyni na początku oznajmiła wszystkim, że nie wolno tego wieczoru rozmawiać o polityce?

– Takie exposé na początku Wigilii mija się z celem, bo przecież w samym założeniu spotykamy się po to, by było miło. Ja bym natomiast napisała sobie na kartce przemówienie. Można to zrobić w formie wierszowanej, ale nie koniecznie. Chodzi bardziej o minę, o efekt. Powiedziałabym gościom, że ponieważ jest tak dużo konfliktów na świecie, spróbujmy przy naszym stole w ten ważny dzień być dla siebie bardzo mili i mówić tylko o przyjemnych rzeczach. To jednak jest różnica – jeśli powiem, co bym chciała, niż jak bym powiedziała, czego u mnie w domu robić nie można.

W tym roku oczywistym punktem spornym będą finanse. Wiele osób nie stać na drogie prezenty. Tylko, jak o tym powiedzieć rodzinie?

Fot. iStock/catscandotcom

– Jak powiesz: „Ja wam niczego nie kupię, bo jest straszna drożyzna”, to zabrzmi okropne i człowiek czuje się wtedy fatalnie. Zróbmy inaczej. Powiedziałabym raczej tak: „Słuchajcie, w tym roku przeznaczam dla każdego na prezent po 50 zł. Robię tak dlatego, że strasznie wiele ludzi potrzebuje pomocy. Nadwyżkę przekazuję na sierociniec”. Oczywiście słowa dotrzymajmy, ale nie musimy tłumaczyć się, jaka to dokładnie będzie kwota. Prywatnie jestem za tym, żeby ograniczyć kupowanie sobie prezentów, bo prawda jest taka, że bardzo trudno trafić w gusta dorosłego człowieka. Warto takie sprawy ustalić wcześniej, kompletnie bez skrępowania. Tak samo, jak ustalamy, że jedna ciocia przyniesie na Wigilię makowiec, a dziadek usmaży karpia, bo mu to znakomicie wychodzi. I już!

Jak reagować, kiedy starsza ciocia oznajmia, że nie przyjdzie na święta, bo cały czas boi się epidemii, chociaż się szczepiła? To wymówka? A może powinniśmy uszanować jej decyzję i zostawić w spokoju?

– Przede wszystkim trzeba zrozumieć człowieka. Z babciami to jest tak, że one czasem naprawdę wolą siedzieć przed telewizorem. Jak sobie pomyślą, że muszą ubrać się ciepło, zejść po schodach, a potem siedzieć kilka godzin przy stole na niewygodnym krześle, to tracą ochotę. Oczywiście one by chciały, by ktoś o nich pomyślał: wnuczka przywiozła makowiec, a przy okazji porozmawiała i poświęcił swój czas. A potem dała jej święty spokój.

Moja mama mówi, że boi się, że podczas Wigilii będzie dużo dzieci w wieku przedszkolnym. Ona nie chce ludzi dręczyć robieniem testów, więc woli posiedzieć w domu. I co ja mam zrobić? Nie przekonywać jej, by się jednak odważyła?

– Ten rok jest bardzo specyficzny. Odpuśćmy sobie i mamie, która nie chce iść na Wigilię. Mam takie hasło: „Nie zmuszajmy się nawzajem do niczego! Zaraza przecież kiedyś odejdzie”. Zawsze przy takiej okazji wspominam moją babkę, która byłam razem z mężem w Rosji, kiedy wybuchła Rewolucja Październikowa. Babka ledwo wróciła do Polski z dwójką dzieci i nikt z nich nie zachorował na hiszpankę. A mój ojciec urodził się właśnie wtedy, w samym epicentrum szalejącego wirusa. Oni mieli gorzej niż my, bo przecież nie było wtedy szczepionki. Do tej pory zastanawiam się, jak udało im się nie chorować.

Pewnie miała pani mądrą, zaradną babkę!

– I bardzo higieniczną. Nauczyła mnie takiego triku, że jak wracała z miasta, to ona zawsze myła dziurki w nosie, nie tylko ręce. Ja nie robię tego zawsze, ale jak zaczęła się pandemia to owszem czasem tak. Myślę sobie, że warto w święta umawiać się w mniejszych gronach. Przecież nie musimy spotykać się koniecznie wszyscy przy stole. Możemy razem iść na spacer, tak nawet byłoby zdrowiej. Można wybrać piękne miejsce jak warszawskie Łazienki Królewskie albo inny cudowny park. Należy sobie i wszystkim powtarzać, że to kiedyś minie. To nie są nasze pierwsze ani ostatnie święta. Po prostu w tym roku będzie trochę inaczej. A jak inaczej, to już sami musimy wymyś

 


Zobacz także

Wytrenuj swój mózg do… miłości!

To, co zobaczyłaś tu jako pierwsze, określa twoją dominującą… narcystyczną cechę

O kangurowaniu