Psychologia

Pięć stopni, które musisz pokonać po rozstaniu, by móc dalej żyć

Redakcja
Redakcja
15 marca 2022
fot. caracterdesign/iStock
 

Rozstanie to cios. Dla co najmniej jednej strony naprawdę ogromny. Popadamy w otchłań myśli, miotamy się, chcemy rewanżu, czasem zemsty, a czasem po prostu zniknąć. Cierpimy i nie widzimy wyjścia z tej sytuacji. Tymczasem warto mieć świadomość, że nie ma sytuacji bez wyjścia. I że na każdy kryzys można się przygotować. Wiedza daje nam bezpieczeństwo i nawet jeśli w pierwszym momencie nie będziemy umieli z niej skorzystać, po czasie okaże się, że w zakamarkach pamięci znajdziemy receptę na przetrwanie. I taką właśnie receptę wam proponujemy. Jak żyć po rozstaniu?

1. Porzucenie i konfrontacja

Zastanów się, jak by to było, gdybyś nigdy nie poczuła się odrzucona? Co by było, gdyby wszyscy, których pragniesz, zawsze cię pragnęli? Pójdźmy o krok dalej: czym byłoby życie, gdybyśmy zawsze dostawali to, czego chcemy i nigdy nie doświadczali niepowodzeń? Twoje uczucia są teraz niewygodne, a nawet nie do zniesienia, ale ból, który odczuwasz, oznacza, że ​​się z nimi mierzysz. A kiedy to robisz, rośniesz i stajesz się silniejszą osobą. Wpadki są nieuniknione. Być może zaszłaś tak daleko w życiu bez niepowodzeń, ale dla większości z nas nie chodzi o to, czy, ale kiedy spotkamy się z kolejną poważną porażką. Jeśli nigdy nie doświadczyłaś odrzucenia, to oznacza, że ​​jak dotąd prowadziłaś bezpieczne życie. Kiedy pracujesz nad zakończeniem swojego związku i pokazujesz sobie, że możesz przetrwać, a nawet w rezultacie być lepsza, staniesz się silniejsza emocjonalnie. Kiedy w przyszłości pojawią się trudne momenty, będziesz bardziej odporna, ponieważ radziłaś sobie wcześniej. A kiedy miłość powróci, będziesz ją pielęgnować, troszcząc się o nią czule, wiedząc, że zasługuje na twoją pełną wdzięczność i uwagę.

Cisi zabójcy nawet najlepszych związków. Pamiętaj, tu nie chodzi o „On kontra Ona”, ale o „My kontra Ja”

2. Konfrontacja

W zależności od okoliczności rozstania mogą pojawić się żal, rozczarowanie i uczucie odrzucenia.  Być może odruchowo z nim walczysz:

„Nie zasłużyłam na takie traktowanie” ,

„To kara za to, co robiłam źle”,

„Gdyby, gdyby, gdyby…”.

Nie szukaj winnych ani zewnętrznych wytłumaczeń tego, co się między wami wydarzyło. Wydarzyło się. Pora się z tym skonfrontować. Tak, porzucił mnie, tak, nie walczył. Tak się zdarza. Można z tego wysnuć różne wnioski, ale trzeba głośno przyznać: tak stało się. Nikt z nas nie żyje w szklanej, bezpiecznej kuli. Również takich emocji doświadczamy. Nie tłum ich, bez tego po rozstaniu nie pójdziesz dalej.

Badania, cytowane przez „Psychology Today” pokazują, że ludzie, którzy postrzegają rozstanie jako informację o swojej wartości, potrzebują więcej czasu na powrót do zdrowia i nie rozwijają się, tkwią w miejscu. Aby się rozwijać, nie możesz patrzeć na zakończenie swojego związku jako na potwierdzenie swojej wartości jako istoty ludzkiej. To wpadka, trudna i bolesna. Ale potraktuj to jako sposób na dalszy rozwój określonych obszarów wzrostu, w przeciwieństwie do ostatecznego werdyktu, że nie jesteś wystarczająco dobra. Odrzucenie jest częścią ludzkiej kondycji. Dla wielu każdy związek, który się nie udaje, ma w sobie narzędzia do stworzenia następnego, dzięki czemu będzie bardziej satysfakcjonujący. Wykorzystaj to jako doświadczenie edukacyjne dla swojej przyszłości, a nie jako coś, co cię definiuje.

Czego nauczyło mnie moje małżeństwo? Ważnych rzeczy. Szkoda, że zrozumiałem je dopiero po rozwodzie

3. Nie oceniaj siebie przez pryzmat rozstania

Tak długo, jak będziesz oceniać swoją wartość przez pryzmat rozstania – będziesz cierpieć. Myśląc: „nie byłam dość dobra”, „nie zasługuję na miłość, szczęście”…  stawiasz przed sobą przeszkodę nie do pokonania. Pamiętaj, że nikt poza tobą nie definiuje tego, kim jesteś. To, że zakończył się twój związek, nie mówi niczego o tym, jakim jesteś człowiekiem, co jest dla ciebie ważne, co możesz osiągnąć ani czego pragniesz.

Rozstałaś się z jednym człowiekiem, nie z całym światem i życiem. Potraktuj takie doświadczenie, jako lekcję – a nie wyrok  (po rozstaniu).

Unikaj sztuczek sugerujących, że fizyczna metamorfoza w jakiś sposób przyniesie romantyczną błogość i szczęście – w najlepszym razie tylko zarysuje powierzchnię. Zamiast tego przyjmij emocjonalną metamorfozę. Zakończenia w związku są okazją do dalszego rozwoju osobistego: na przykład, czy chcesz lepiej rozumieć i radzić sobie ze swoimi emocjami? A może musisz podejmować większe ryzyko społeczne i rozwijać relacje z nowymi typami, które będą wyzwaniem do rozwoju? Chcesz poprawić swoje umiejętności komunikacyjne? A może chcesz zbudować swój związek z samą sobą, abyś mogła być bardziej niezależna w następnym poważnym związku.

Powiedz mi, jakie miałeś dzieciństwo, a powiem ci, jaki jesteś w związku. Niezdrowe wzorce z dzieciństwa, które odreagowujemy w miłości

4. Skup się na tym, co czujesz

Kiedy kończy się związek, to dobry moment, żeby na nowo przyjrzeć się swoim emocjom i oczekiwaniom. Nie udało się, być może dlatego, że każde z was oczekiwało od życia czegoś innego. Nazwij to. Pomyśl o tym, jak chcesz teraz kształtować swoje życie?

To najlepszy moment na to, by wreszcie pomyśleć szczerze o sobie i swojej przyszłości. Pomyśl też o tym, co cię ogranicza. Być może są w twojej duszy miejsca, nad którymi chcesz popracować, lęki, których dotychczas nie miałaś okazji pokonać. Niech rozstanie stanie się impulsem do wyjścia ze swojej strefy komfortu.

Uświadom sobie, w jaki sposób możesz angażować się w autodestrukcyjne wzorce, jeśli chodzi o związek. Zadaj sobie pytanie, w jaki sposób ograniczasz się sama w dążeniu do tego, czego chcesz? Czy były sygnały tego, że byłaś nieszczęśliwa w tym niedawnym związku, ale mimo to zaakceptowałaś to, mówiąc sobie, że to najlepsze, co możesz zrobić? Czy tolerowałaś złe traktowanie? Pomyśl bardziej o sobie i o tym, czego chcesz od życia – romantycznie, finansowo, zawodowo – pod każdym względem.

4. Zaakceptuj stan „po rozstaniu”

Żeby ruszyć dalej trzeba zaakceptować sytuację, w jakiej się znajdujesz. Trudno kreślić plan podróży, jeśli za nic na świecie nie chcesz przyznać, gdzie się znajdujesz. Nie tłumacz rozstania swoimi wadami (albo wadami partnera), nie szukaj na siłę etykiety, którą przykleisz do waszego związku. Nawet, jeśli każde z was wniosło do tego związku trudności i deficyty, które doprowadziły do jego upadku – teraz masz niepowtarzalną okazję, by świadomie wypracować w sobie zmiany i by rozwinąć na nowo skrzydła.

Nikt nie jest doskonały, żaden związek nie jest gwarantem szczęścia i spełnienia – i to chyba najważniejsza lekcja, jaką możemy wynieść. Pracować nad sobą trzeba również solo – jeśli naprawdę zależy nam na dobrym życiu (po rozstaniu).

5. Przyjmij nową tożsamość

Kiedy myślisz bardziej, zastanów się, na co być może nie zwracałeś uwagi w związku z Twoją osobowością lub zainteresowaniami, ponieważ byłeś tak pochłonięty swoim byłym partnerem. Jeśli ten związek od jakiegoś czasu stanowi wyzwanie, być może przestałeś zwracać na siebie uwagę na poziomie niuansów. Czy są rzeczy, o których myślałaś od czasu do czasu, a które chciałbyś zrobić lub nowe wyzwania, które chciałbyś podjąć, ale boisz się podjąć ryzyko? Zastanów się nad dawnymi zainteresowaniami, które dawno uśpiono, do których możesz teraz wrócić. A może zdajesz sobie sprawę, że pozwalasz swoim kontaktom społecznym odejść podczas twojego związku i tęsknisz za tą częścią swojego życia. Po rozstaniu jest czas, aby łączenie się z nowymi ludźmi stało się priorytetem. Zmuś się do podjęcia ryzyka, wyjdź ze swojej strefy komfortu i aktywnie podążaj za nowymi obszarami swojej tożsamości.

psychologytoday.com



Psychologia

Małgorzata Ohme i Aleksandra Potykanowicz: Dziś jesteśmy zmęczeni współodczuwaniem. Musimy więc zadbać o siebie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
15 marca 2022

Masz wyrzuty sumienia, że kiedy ty pijesz rano kawę, ukraińskie kobiety budzą się w schronach. Odprowadzasz dzieci do szkoły, a potem biegniesz do pracy i zastanawiasz się, dlaczego twoja przyjaciółka potrafi to wszystko rzucić i w weekend pracować na wolontariacie… A jeszcze inna spakowała już całej rodzinie plecaki na wypadek, gdyby wojna „przyszła” do Polski. Mąż twojej szefowej już dawno wymienił oszczędności na euro. Jak sobie radzić w sytuacji, by nie zwariować, gdy dopada nas poczucie winy i nie możemy poradzić sobie z nieustającą oceną samej siebie?


Małgorzata Ohme przeprowadziła na ten temat wywiad z Aleksandrą Potykanowicz, również psycholożką, dla #OnetwDomu. Zgodnie stwierdziły, że presja i ocena nas, tak naprawdę bardzo osłabia. Natomiast, by pomagać innym, musimy najpierw zadbać o siebie.

Wiele osób ma teraz poczucie winy i wyrzuty sumienia. – Cały czas pojawiają się w nas nowe trudne uczucia, bo to jest proces. Teraz dużo słyszę od ludzi o wyrzutach sumienia. Padają pytania: czy ja aby na pewno wystarczająco pomagam – mówi Małgorzata Ohme. – Patrzę na nich i wiem, że mają dwoje dzieci i często nawet im samym nie starcza do pierwszego. A jednak mają takie poczucie, że za mało robią. Coraz częściej też porównujemy się nie tylko na temat pomocy, ale też: jak to wszystko przeżywamy, ile płaczemy i czy jesteśmy przygotowani na ewentualność wojny.

1. Nie ma złych emocji

Na początek warto sobie zdać sprawę z tego, że wszystkie emocje, które teraz przeżywamy, są czymś zupełnie naturalnym. One są po prostu naszą reakcją na coś niezwykle trudnego, nieznanego nam dotąd. Chcemy zareagować pomocą i szczodrością, ale nie każdy z nas ma gotowość i zasoby, żeby to zrobić. To naturalne, że mając pracę i trójkę lub dwójkę dzieci, albo będąc samotną mamą, brakuje ci czasu na wolontariat. Ale to nie znaczy, że nie pomagasz.

2. Pomaganie to nie tylko danie noclegu i jechanie na granicę

– Pomaganiem może być to, że łączysz ludzi. Jeden czegoś potrzebuje, a drugi to akurat ma. Pomaganie to też wsparcie słowem tych współpracowników, których ta sytuacja bardziej dotyka. Nie musisz wpłacać pieniędzy na zbiorki, jeśli ich nie masz. Pomoc to dzielenie się swoimi zasobami. Jeżeli jesteś np. nauczycielką, możesz znaleźć miejsce, w którym odbywają się zajęcia dla dzieci z Ukrainy i wykroić godzinę na bycie z nimi. My możemy pomagać na przeróżne sposoby – wymienia Potykanowicz.

3. Współodczuwanie też wyczerpuje

Pamiętajmy, że nas ta sytuacja została w innej trudnej sytuacji związanej z dwa lata trwającą pandemią, więc nasze zasoby są już osłabione. – Jesteśmy teraz bardzo zmęczeni psychicznie, fizycznie i emocjonalnie – mówi Potykanowicz. – Współczucie innym osobom bardzo nas osłabia psychicznie, bo korzysta z naszych zasobów. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że my dziś jesteśmy zmęczeni współodczuwaniem.

4. Musimy odpoczywać

– Jeśli nie damy sobie przyzwolenia na regenerację i odpoczynek, który nie ma nic wspólnego z egoizm albo samolubnością, to długo „nie pociągniemy”. Naprawdę dbać o siebie, żeby móc w tym wszystkim funkcjonować i żeby dalej móc pomagać. Pamiętajmy, że jednak to nasze życie trwa. Każdego dnia musimy iść do pracy, wykonywać obowiązki, opiekować się dziećmi, rodziną i jeszcze pomagać. Tak naprawdę bierzemy na swoją głowę ogromnie dużo – mówi Potykanowicz.

5. Porównywanie się do innych  zazwyczaj nas osłabia

– My teraz bardzo potrzebujemy budowania wspólnot, nawet najmniejszych społeczności. Może sąsiednich? Może w rodzinie lub pracy? Dobrze nie izolować się, ale tworzyć takie grupy, które działają jako grupa wspierająca Ukraińców. Bo wtedy wśród takich ludzi dostajemy od razu na bieżąco wsparcie na nas samych – dodaje psycholożka.

6. Musimy się przygotować na długą podróż

Dziś mówi się dziś, że czeka nas nie sprint, ale maraton. Potykanowicz myśli jednak bardziej o tej sytuacji jako o długim marszu lub podróży. Mówi: – Nie damy rady pomagać bez przerw na odpoczynek i bez przerw na zregenerowanie się. Dlatego proponuje, by każdy z nas codziennie (co 24 godziny) pytał siebie:
– jak się czuję?
– czego potrzebuję?
– co może w najbliższym czasie zrobić, żeby sobie pomóc?
To może to być wyjście do lasu, pobieganie, dłuższy sen, rozmowa z przyjaciółką przez telefon. Albo odcinanie się, choć na godzinę codziennie, od wszelkich bodźców, a zwłaszcza informacji dotyczących wojny.


Zobacz także

Przyjaźń czy kochanie? Co on naprawdę do ciebie czuje

Możesz zaufać facetowi, który ma te pięć cech

Co ci się dzisiaj śniło? To może świadczyć o twoim zdrowiu

Wyzwiska, groźby, zabieranie pieniędzy. Piekło życia z uzależnionym. Wyszłam z tego, też możesz