Lifestyle Psychologia Samorozwój

Siedem oznak, że jesteś mniej zadowolona z życia niż oficjalnie twierdzisz

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
3 maja 2020
Fot. iStock
 

Oficjalnie wszystko u ciebie świetnie, masz się wspaniale i nigdy nie mogło być lepiej. Na Facebooku i Instagramie zamieszczasz godne pozazdroszczenia zdjęcia, w opinii znajomych odnosisz same sukcesy, nawet parząc w lustro masz wrażenie, że twoje życie to jakaś bajka. Czy jednak aby na pewno?
Często to, co widać na zewnątrz ma się nijak do tego, co czujemy w środku. I choćbyś udawała, że jest inaczej, to są pewne oznaki, że jesteś mniej zadowolona ze swojego życia, niż oficjalnie twierdzisz. I nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że jesteś tego świadoma – dzięki temu będziesz mogła wprowadzić konieczne zmiany i udoskonalisz niektóre aspekty codzienności.

Wierzysz w to, że zawsze może być lepiej

Masz w głowie swoją „ja” idealną, do której nieustannie dążysz i która jest twoim największym krytykiem. Nawet, gdy osiągasz sukces, wierzysz w to, że zawsze mogło być lepiej, więcej, szybciej, albo z mniejszym wysiłkiem. Taka postawa powstrzymuje cię przed radością z tego, czego dokonałaś i zabiera całą satysfakcję z wykonanej pracy. A wymarzonego ideału pewnie nigdy nie osiągniesz, bo przecież w twojej głowie on zawsze jest o dwa kroki przed tobą.

Obsesyjnie analizujesz wszystkie swoje błędy

Starasz się nigdy nie popełniać dwa razy tego samego błędu. Choć uśmiechasz się i pozornie cieszysz ze swoich osiągnięć, w głowie masz całą listę minusów i spraw, które następnym razem musisz poprawić. Porażkę, niepowodzenie, pomyłkę, nawet tą niezależną od ciebie, traktujesz jako oznakę słabości, a na to nie możesz sobie pozwolić. Daj sobie prawo do popełniania błędów – one są równie istotne dla rozwoju, jak osiągane sukcesy!

Zanim coś zrobisz, myślisz o opiniach innych

Niby jesteś zadowolona z życia, szczęśliwa, a jednak zawsze zanim coś zrobisz, myślisz o tym, jak odbiorą to inni, co powiedzą, czy zaakceptują twoją decyzję. Od ich aprobaty zależy twoje samopoczucie i komfort psychiczny. Nie brzmi to zbyt swobodnie i optymistycznie i z pewnością nie wpływa na ciebie korzystnie. Posłuchaj samej siebie , podążaj za własnymi potrzebami i pragnieniami i nie staraj się zadowalać innych – nie warto tracić na to energii!

Twój plan na przyszłość jest zupełnie inny od tego, gdzie jesteś teraz

Kiedy myślisz o sobie za pięć lat, masz zupełnie inną pracę, mieszkanie, być może nawet partnera, sama też jesteś innym człowiekiem. Ale zaraz, zaraz, skoro teraz jesteś zadowolona i szczęśliwa to skąd takie plany na drastyczną odmianę? Nie chodzi o to, by za kilka lat być dokładnie w tym samym miejscu i nie rozwijać się, ale marzenia o zmianach w każdym aspekcie życia mogą być sygnałem, że coś jest nie w porządku.

Ciągle porównujesz się z innymi i podświadomie rywalizujesz

Prowadzisz w głowie prywatny ranking pt. „Ja kontra reszta świata”. Porównujesz się z osobami w swoim otoczeniu lub nawet z kimś, kogo znasz jedynie z widzenia czy social mediów. Rywalizujesz, przyznając obu stronom punkty w wymyślonych przez siebie kategoriach – lepsza praca, lepsze ciuchy, bardziej udany związek. Pamiętaj jednak, że to, co dla kogoś jest szczęściem, dla ciebie niekoniecznie oznaczać będzie radość i zadowolenie.

Skupiasz się na tym, co jeszcze musisz mieć

Większe mieszkania na pewno sprawi, że poczujesz się szczęśliwsza. Kolejny egzotyczny wyjazd pomoże ci zrelaksować się i odetchnąć. Nowszy samochód, kolejna para modnych butów, zegarek z limitowanej kolekcji. Jeszcze to, jeszcze tamto i będziesz mogła się cieszyć, odczujesz satysfakcję. W tym całym pędzie zapominasz o czerpaniu radości z tego, co już posiadasz i w jakim punkcie życia jesteś. Może lepiej zatrzymać się, rozejrzeć dookoła i zacząć doceniać, zamiast ciągle gonić za czymś nowym?

Jesteś poważna i wiecznie spięta

Liczą się zasady, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, emocje trzeba trzymać na wody. Oto ty, Pani Poważna i Wiecznie Spięta. Odpuścić? Nigdy w życiu! I właśnie przez taką postawę nie jesteś w stanie poczuć pełnej radości i zadowolenia. Pozwól sobie na dzień bez reguł – śpij do południa, zapomnij o obowiązkach, zjedz cos niezdrowego, poszalej ze znajomymi. Świat się nie zawali, jeśli czasami zrobisz sobie przerwę i na pierwszym miejscu postawisz dobrą zabawę i zdrowy egoizm.


Lifestyle Psychologia Samorozwój

Teraz rozumiem, jak bardzo żyłam iluzją i marzeniami, jak bardzo się oszukiwaliśmy…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 maja 2020
Fot. iStock
 

Minął już ponad miesiąc odkąd widzieliśmy się po raz ostatni. Rozstawaliśmy się pełni żalu do zaistniałej sytuacji i w atmosferze wzajemnego oszukiwania się. Powtarzaliśmy, że to nic nie zmienia, a jedynie opóźnia nasze plany, że spotkamy się za dwa tygodnie, że jesteś ze swoją żoną z przymusu, a nie z wyboru. Siła wyższa – muszę zrozumieć. Teraz już wiem, jak bardzo żyłam iluzją i marzeniami, jak bardzo się oszukiwaliśmy…
Nie chciałeś spędzić tej izolacji ze mną – to zbyt okrutne w takiej sytuacji, uzasadniałeś, nie możesz jej tego zrobić, tak nagle zostawić samą w strachu. Dla mnie jednak nie byłeś tak wyrozumiały, opuściłeś mnie, zostawiłeś. Na początku były codzienne telefony – szeptem mówiłeś, jak bardzo tęsknisz, jakie to niesprawiedliwe, jak bardzo nie możesz doczekać się końca tej rozłąki i wyjawienia prawdy.

Wyrywałeś z codzienności kilka minut – gdy ona była w łazience lub wyskoczyła do sklepu, gdy wymknąłeś się ukradkiem do ogrodu. Czekałam, tak bardzo czekałam na dźwięk telefonu i twój głos. Rozczarowywał mnie każdy inny rozmówca, ucinałam wszystkie towarzyskie pogawędki, bo przecież nie mogłam zbyt długo zajmować linii.

Po dwóch tygodniach telefony były coraz rzadsze, mniej było w nich uczuć, więcej pośpiechu i zniecierpliwienia. „Co słychać? Jak się trzymasz?” – pytałeś, jak gdybym była zwykłą znajomą spotkaną przypadkiem na ulicy, a nie kobietą, bez której jeszcze kilka tygodni wcześniej nie wyobrażałeś sobie przyszłości.

Nie trzymałam się wcale, rozpadałam się na kawałki za każdym razem, gdy słyszałam twój głos lub gdy myślałam, co teraz robisz, czy jesteś obok niej, czy razem śmiejecie się, oglądacie nasz serial, a może coś więcej… Później coraz częściej wspominałeś jej imię, nie dzwoniłeś, wysyłałeś zdawkowe wiadomości.

W końcu wyznałeś, że coś się w tobie zmieniło, że musisz wszystko przemyśleć. Rzucałeś sformułowania typu „druga szansa”, „zauroczenie”, „chwilowy kryzys” – przyznaję, że nie słuchałam, bo czułam się jakbym dostała obuchem w głowę.

Kochanku mój, już wiem, że kwarantanna wszystko między nami zmieniła, że oznacza koniec tego, co jeszcze nie tak dawno razem wyobrażaliśmy sobie i wspólnie planowaliśmy. Nie będzie już nigdy jasnej sytuacji, bez kłamstw, oszukiwania wszystkich dookoła i ukrywania się przez współpracownikami. Nigdy nie będzie nas, razem, wspólnie.

Będąc daleko od ciebie przekonałam się, jak niewiele znaczę, jak małe miejsce w twym życiu zajmuję, choć pozwoliłeś, bym przez chwilę żyła w ułudzie i karmiła się nadzieją na więcej, na wszystko. Nie mam do ciebie żadnych praw, nie mogę wymagać niczego, nic nie zależy ode mnie. Przegrałam, teraz doskonale to widzę.

Może na to zasłużyłam, może grzechem było to, że pokochałam zajętego mężczyznę, choć – słowo daję – nie szukałam tej miłości, nie zachęcałam cię, nie zrobiłam pierwszego kroku. Uwierzyłam ci, głupio i naiwnie, dałam się nabrać jak wiele innych kobiet na świecie przede mną i pewnie wiele po mnie. Dałam się przekonać, że z twoją żoną nic cię nie łączy, że to koniec, pomyłka młodości, w której oboje tkwicie, czekając na to, kto pierwszy odważy się odejść. Uwierzyłam, że to wcale nie jest dobrze znany schemat, że to miłość – bardziej skomplikowana, ale jednak prawdziwa miłość. Za karę dotknęła mnie podwójna samotność – ta teraźniejsza, którą odczuwam każdego dnia izolacji, i ta przyszła, która jest mi pisana, gdy wrócimy do normalności.

Czy gdyby nie ta pandemia i nagła rozłąka, wciąż bylibyśmy razem? A może ten romans z góry skazany był na porażkę i jedynie chwilowe trwanie? Nie wiem, jak poukładają się nasze relacje zawodowe, czy będę mogła na ciebie spojrzeć nie czując rozdzierającego bólu. Jak ty sobie z tym poradzisz, jak sobie to wyobrażasz? A może „na wolności” spróbujesz odnowić naszą relację, wrócić do tego, co było? Z jednej strony na to właśnie liczę, z drugiej chciałbym cię wymazać z pamięci, zapomnieć i ruszyć dalej.

Mówią, że po pandemii wrócimy do innego świata – jeśli o mnie chodzi, nie mogli mieć większej racji.


Lifestyle Psychologia Samorozwój

Mówią, że nie dasz rady? Wątpią w twoje cele? Pamiętaj wtedy o tych kilku rzeczach

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
3 maja 2020
Fot. iStock

Podjęłaś decyzję o zmianie swojego życia, nowym kierunku kariery, realizacji dawnych marzeń. Chcesz podjąć wyzwanie, wprowadzić coś nowego do swojej codzienności, zaryzykować. Jesteś pełna optymizmu, wiary w swój pomysł i motywacji. I wtedy spotykasz kogoś, kto próbuje odwieźć cię od twoich planów, zaczyna wątpić w ich realność, podkreślać ryzyko i możliwe trudności – z dobrego serca oczywiście, z troski i chęci ustrzeżenia cię przed porażką.
W zetknięciu z takim podejściem zaczynasz tracić wiarę w siebie i swoje możliwości, zastanawiać się, rozważać, czy aby na pewno warto coś zmieniać, rozpoczynać tę nową przygodę? W takich chwilach nie wolno zapominać ci o tych kilku rzeczach.

Masz prawo do własnego podejścia do życia

Każdy z nas ma swoją definicję sukcesu, inne podejście do życia i hierarchię wartości. Nie pozwól, by ktoś mówił ci, co jest dla ciebie lepsze, bardziej korzystne – patrzy z zupełnie innej perspektywy i przez pryzmat własnych potrzeb i doświadczeń. Dla ciebie realizacja twoich celów będzie spełnieniem marzeń i przyniesie ci satysfakcję i zadowolenie, ale dla kogoś innego może to być niezrozumiałe i przez to będzie cię zniechęcać i oceniać negatywnie twoje plany.

Ich opinie to nie fakty

Opinie krytykantów to tylko ich głośno wyrażane zdanie – nie fakty, nie dowody, nie prawda. Nie postrzegaj tego, jako wizji twojej przyszłości i nie pozwól, by ich zniechęcanie wpłynęło na twoje plany i motywację. Prawdopodobnie czują się zagrożeni twoim potencjałem i wizją sukcesu – ty ruszysz dalej, osiągniesz więcej, a oni zablokowani przez strach przed porażką zostaną wciąż w tym samym miejscu.

Ci, którzy wątpią, żyją w ograniczających ich ramach

Często osoby wątpiące w twój potencjał i krytykujące wszelkie zamierzenia, tak naprawdę żyją w bardzo wąskich ramach i trudno jest im dostrzec alternatywne rozwiązania i nieszablonowe podejścia. Kierują się głównie względami praktycznymi, bezpieczeństwem rozwiązań, unikaniem niepotrzebnych trudności. Za ich postawą stoi strach i niepokój, obawiają się porażki, a swoje ukryte lęki przenoszą na ciebie.

Nie warto marnować czasu na zadowalanie innych

Życie mamy tylko jedno, nie będzie powtórek, dlatego nie warto tracić czasu na zadowalanie innych i działanie według ustalonych przez nich zasad. Nigdy nie wiemy, kiedy spotka nas coś niespodziewanego (jak chociażby obecna pandemia i przymusowa izolacja), dlatego nie staraj się dopasować do tych, którzy wątpią i próbują wmówić ci, że nie dasz rady – bierz swoje życie za rogi i udowodnij im, że nie mają racji.

Sprzeciw pojawia się zawsze tam, gdzie nowa idea

Każda nowa idea spotyka się z niedowierzaniem, sprzeciwem i wątpliwościami – tak już po prostu jest. Często obawiamy się tego, co nowe, nieznane, co wyłamuje się z ogólnie przyjętych schematów i nieco zaburza istniejący porządek. Jeśli jednak spojrzymy na historię cywilizacji, rozwój technologii i zmiany, jakie zaszły na świecie, to asekuracyjne podejście nie powstrzymało postępu – niech i dla ciebie nie będzie barierą!

Twoje niepowodzenia nie określają ciebie

Może się zdarzyć, że ktoś wypomni ci twoje przeszłe niepowodzenia, przypomni chwile słabości – i to nawet pomimo późniejszych sukcesów i rozwoju. Takie utknięcie krytykanta w przeszłości powinno być dla ciebie znakiem, że tak naprawdę cię nie zna, nie dostrzega twoich starań i postępów, bazuje na wybiórczych argumentach. Czy więc taka osoba ma prawo do wyrażania zdania na temat twojej przyszłości?

Nie potrzebujesz niczyjej zgody na szczęście

Nie czekaj, aż ktoś poklepie cię po ramieniu i pozwoli na realizację planów i bycie szczęśliwą – to może się nigdy nie wydarzyć. Nie potrzebujesz tego, więc nie zwlekaj ze swoimi celami, bo niepotrzebnie marnujesz czas i energię. Sama zapracujesz na swoje szczęście i sukces, bez oglądania się na tych, którzy nie są dla ciebie wsparciem. Bądź dzielna, wytrwała i otaczaj się tymi, którzy motywują i trzymają za ciebie kciuki, a wtedy sama siebie zaskoczysz odkrytym potencjałem i nowymi możliwościami.


Zobacz także

Przyjaźń dobra czy toksyczna?

Przyjaźń dobra czy toksyczna? Ludzie, których należy unikać

Złote myśli kobiety

10 sposobów, na naturalny zastrzyk oksytocyny, hormonu miłości

10 sposobów, na naturalny zastrzyk oksytocyny, hormonu miłości