Psychologia

Pięć eksperymentów psychologicznych, które zmienią twoje myślenie o sobie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 maja 2016
Fot. iStock / Johannes Gerhardus Swanepoel
 

„Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono” – i trudno się z tym nie zgodzić. Tyle tylko, że chcemy wiedzieć więcej i więcej, o sobie, o innych. Zrozumieć zachowania, poznać powody dla których ktoś lub nawet my sami zachowujemy się, czy reagujemy w taki a nie inny sposób.

W ostatnich latach zainteresowanie psychologią zdecydowanie wzrosło. Sięgamy po książki, do artykułów, dzięki którym łatwiej nam zrozumieć siebie, swoich bliskich, nasze relacje.

Psychologowie od wielu lat prowadzą badania nad ludzkim umysłem, emocjami, tym, co nami kieruje.

To pięć badań psychologicznych, które mogą zmienić twoje myślenie o sobie.

Każdy z nas ma w sobie cząstkę zła

W 1971 roku pod kierownictwem profesora Zimbardo przeprowadzono chyba jeden z najsłynniejszych eksperymentów społecznych. W podziemiach szpitala psychiatrycznego stworzono na potrzeby badania więzienie, w którym umieszczono 24 studentów – bez przeszłości kryminalnej, zdrowych psychicznie bez jakichkolwiek zaburzeń. Część z nich została „osadzona” jako więźniowie, część została strażnikami pracującymi w trybie zmianowym –  8-godzinnym. Eksperyment miał trwać dwa tygodnie, przerwany został po sześciu dniach ze względu na eskalację agresji strażników względem więźniów. Torturowali więźniów psychicznie, ich zachowanie prowadziło do nadużyć seksualnych, zmuszali więźniów do poniżających zachowań seksualnych. Zimbardo mówił, że eksperyment został przerwany, gdyż naukowcy obserwujący zachowania studentów nie mogli spokojnie zasnąć obawiając się o bezpieczeństwo więźniów.

Jak widać każdy z nas nosi w sobie jakiś element zła, który w pewnych warunkach czy sytuacjach może pokazać światu swoje oblicze.

Odraczanie nagrody jest trudne, ale przynosi wiele korzyści

Kolejnym słynnym eksperymentem jest ten przeprowadzony w 1960 roku w Stanford. Naukowcy obserwowali tym razem zachowanie przedszkolaków.

Dzieci sadzano przy stoliku na krzesełku, a przed nimi kładziono jedną piankę marshmallows. Testowano czy dziecko jest w stanie powstrzymać się przed zjedzeniem pianki przez 15 minut wiedząc, że nagrodą za wytrwałość jest druga pianka. Wyniki były różne. Część dzieci zjadała piankę od razu, natomiast te, które się powstrzymały, stosowały różne techniki nieulegania pokusie – odwracały wzrok, zakrywały oczy. Okazało się później, że dzieci, które były w stanie poczekać na nagrodę miały rzadziej problemy z otyłością, a w dorosłym życiu nie ulegały używkom, częściej też odnosiły sukcesy.

Jak widać odraczanie nagrody za nasze działania wpływa korzystnie na nasze samych, na naszą determinację w dążeniu do celu, rozwija samodyscyplinę.

Potrafimy ślepo słuchać autorytetów

Chcąc wyjaśnić zachowanie nazistów, którzy podczas drugiej wojny światowej dopuścili się zbrodni na ludzkości profesor Milgram w 1961 roku przeprowadził eksperyment. Dobrał badanych w pary, z których jeden był nauczycielem a drugi uczniem – w tej roli był podstawiony aktor. „Nauczyciel” miał zadawać pytania rzekomemu uczniowi i za każdą złą odpowiedź „karać” ucznia elektrowstrząsami. Aktor udawał ból, w rzeczywistości nie był rażony prądem, ale „nauczyciel” o tym nie wiedział. Za każdą kolejną złą odpowiedź „nauczyciel” miał zwiększać moc elektrowstrząsów. Kiedy próbował się wycofać lub miał wątpliwości co do zadawanego bólu, chciał przestać – profesor, który towarzyszył „nauczycielowi” w eksperymencie szturchał go… Okazało się, że 65% badanych poraziło prądem 450 wolt, czyli w najwyższej dawce. Badanie miało pokazać ślepe posłuszeństwo wobec autorytetów. Ale postanowiono jakiś czas temu do niego powrócić pokazując, że ten eksperyment odkrył w nas głęboko ukrywane konflikty moralne. Że możemy być pewni swoich wartości, a jednak gdzieś skrywamy nieuświadomione odmienne zasady moralne od tych, które głosimy.

Jak władza nas zmienia

W 2003 roku opublikowano badanie, w którym badanych podzielono na grupy. W każdej z nich trzy osoby pisały pracę, a jedna z nich pracę oceniał uzależniając swoją ocenę od wynagrodzenia. Badający wnosił do sali talerz z pięcioma ciastkami. Jedno zawsze kurtuazyjnie zostawało, ale czwarte zawsze zjadał „przywódca” robiąc to w dość ostentacyjny sposób. Z czasem dostając od badaczy przewodnictwo w grupie zaczął traktować swoich kolegów z badania z wyższością, zaczynał flirtować otwarcie z kobietami, głośniej wypowiadać swoje zdanie, dokonywać ryzykownych wyborów.

Przekonujemy się do sensowności wykonywanych zadań, tak długo, aż nabiorę one dla na sensu

W 1956 roku psycholog Leon Festinger przeprowadził badanie, w którym poprosił badanych o wykonywanie w kółko tego samego nudnego zajęcia – kręcenia drewnianą gałką. Część uczestników nie była wynagradzana za tę czynność, tych proszono, by mówili, że było to bardzo ciekawe doświadczenie. Oni na koniec uznali to za dobra zabawę – tak tłumaczyli sobie kompletnie bezsensowne kręcenie gałką. Część z badanych otrzymała 1 dolara, a część 20 dolarów. Okazało się, że ci którzy otrzymali niższe wynagrodzenie byli bardziej zadowoleni, od tych, którym zapłacono więcej. Dlaczego? Ponieważ ci, którym zapłacono mnie szukali usprawiedliwienia dla wykonywanego zadania, wiec twierdzili, że jest ono ciekawe. Ci, którzy dostali więcej pieniędzy otwarcie już mówili, że zadanie pozbawione było sensu i że im się nie podobało, no ale… otrzymali za nie kasę.

I co wy na to?


źródło: huffingtonpost.com

 


Psychologia

„Ulepimy dziś bałwana…?”, bo wakacje kocha się cały rok. Akcja „Kocham podróże, kocham swobodę”. Dzień #15 [30.05]

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 maja 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Kto naprawdę kocha wakacje i podróże ten doskonale wie, że nie kończą się ani z pierwszym szkolnym dzwonkiem, ani z pierwszym spadającym z drzewa liściem – ba! nawet z tym ostatnim. Bo każda pora roku jest dobra. Szczególnie, gdy przed tym dobrym się nie bronimy. Zimowe wakacje są tylko dla narciarzy? Obalamy ten mit raz na zawsze!

Bo zima i góry wcale nie są tylko dla miłośników jazdy na krechę, ani dla bardziej wyluzowanych snowboardzistów. To co zazwyczaj staje się przy planowaniu zimowego wyjazdu (szczególnie z rodziną) przeszkodą, może być atutem. Wystarczy tylko wiedzieć, że…

… jest tylko jedno lekarstwo na:
– małe dzieci
– biodro babci (która mogłaby dzieci przypilnować, gdy my pozjeżdżamy tu i tam)
– Pijanego misia na Krupówkach
– złą pogodę
– nudę
– rożne preferencje
– brak chęci
– wypadki (od tych nieprzyjemnych kontuzji na stoku po nieszczęśliwy tzw. zespół następnego dnia)
– i wszystkie inne nieszczęścia tego świata, które co roku pojawiają się w zdaniu „pojechał(a)bym gdzieś, ale co z…”.

Bowiem  nieszczęścia zimowych wyjazdów sprowadzają się do tego, że gdy na stok ci nie po drodze (obojętnie czy to przez psa, chomika, babcię, synka czy ciężką głowę) nie ma za bardzo co w tych zimowych górach robić…

Jeżeli jednak zawczasu wybierzesz niezależny domek lub apartament – zamiast pensjonatu U Józi/Zosi czy Oberży Frau Helgi von „cośtam”, twój los wcale nie jest przesądzony… Bo z ręką na sercu i szczerze – nie dziw się, że babcia z ochotą nie chce jechać popilnować wnusia, zamknięta przez tydzień na 4 metrach kwadratów, pies dostał kota (chyba, że udało się go zameldować u znajomych – świeć panie nad ich kanapą), dziecko pół dnia chce bawić się grzałką do robienia herbaty, a ciężarna żona, która w tym roku może sobie co najwyżej popatrzeć – w nadmiarze czasu „wolnego” wpisuje listę pokutną, dla tych którzy zaszaleć w puchu mogą.

zima novasol baner

powinnam tam pojchac bo

Po norwersku, czyli co ty wiesz o narciarstwie?

W znanych regionach narciarskich wokół Hemsedal, Lillehammer (Hafjell), Geilo lub Oslo czekają fantastyczne stoki narciarskie, doskonale przygotowane trasy do narciarstwa biegowego i Funparki dla Snowboardzistów z całego świata. Na dalekiej północy Norwegii narciarze biegowi i alpejscy mają zagwarantowany śnieg! Norwedzy wiedzą jak powinien wyglądać zimowy wypoczynek – oferta przytulnych domów wakacyjnych w otoczeniu przyrody jest ogromna.

Dodatkowo wynajęcie cudownego domu wakacyjnego, np. drewnianej chaty, zwiększy wspaniałą atmosferę. Domy wakacyjne zapewniają wystarczająco dużo miejsca na przechowywanie sprzętu sportowego. Domy wakacyjne to idealne miejsce na wakacje w gronie rodziny lub przyjaciół.

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Jodłowanie po tyrolsku – z deską lub bez

Wiele regionów zimowych w Austrii oferuje także dodatkowe atrakcje i warte zauważenia oferty, które sprawią, że Państwa rodzinny urlop będzie jeszcze bardziej zróżnicowany i ciekawy. Także nasze domy wakacyjne w Austrii zaspokoją Państwa potrzeby i zagwarantują wygodę, tak potrzebną po całodziennym szaleństwie na stoku. W ofercie NOVASOL znajdą Państwo zarówno przytulne apartamenty wakacyjne w Austrii dla 4 osób, jak i duże domy wakacyjne dla całej, podróżującej wspólnie grupy przyjaciół. A to wszytsko w niedalekiej odległości od najlepszych stoków. Podczas zimowych wakacji w Austrii, warto na jeden dzień zrezygnować z zimowego szaleństwa na śniegu i odwiedzić najbliższy kiermasz bożonarodzeniowy, który przeniesie Państwa w zaczarowany świat kolorów, pysznego jedzenia i niepowtarzalnej atmosfery.

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Po niemiecku, czyli porządnie

NOVASOL oferuje Państwu szeroką gamę zakwaterowania w Niemczech, w najlepszych regionach narciarskich kraju.

Sauerland

Duży wybór atrakcyjnych stoków i tras narciarskich, a także dobra oferta snow-parków przyciąga do tego regionu rzesze wielbicieli sportów zimowych. Liczna instalacja naśnieżająca daje gwarancję śniegu w wielu miejscach.

Turyngia

Idealne warunki do spędzenia aktywnego urlopu zimowego zapewnione są dzięki różnorodnym terenom narciarskim w tym regionie. Szczególnie wielbiciele biegów narciarskich zachwyceni będą tutejszymi trasami biegowymi i pięknymi widokami.

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Bawaria

Zróżnicowane i wyjątkowe tereny narciarskie rozciągają się przez całą Bawarię. Liczne możliwości uprawiania narciarstwa i snowboardingu zarówno dla amatorów, jaki i profesjonalistów przeplatają się tutaj torami saneczkowymi i trasami biegowymi.

Harz

Jako region najbardziej wysunięty na północ i o największej gwarancji śniegu, region Harz ma o zaoferowania różnorodne ścieżki wędrówkowe, narciarskie trasy biegowe i trasy zjazdowe o każdym poziomie trudności.

 

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Po polsku, ale bez mlecznej z zacierką na śniadanie

Beskid Śląski

Pasmo górskie Beskidu śląskiego na południu Polski jest bardzo lubianym regionem narciarskim, z centrum narciarskim w Brennej. Tutaj znajdą Państwo stoki o wszelkich poziomach trudności. Wiele pobocznych atrakcji dla całej rodzinny dopełnią wspaniały urlop zimowy.

Góry Izerskie/Karkonosze

Góry Izerskie i Karkonosze to istne eldorad dla wielbicieli sportów zimowych. Znajdą tu Państwo nie tylko wyśmienite warunki narciarskie, ale także wyjątkowe krajobrazy. Bogata oferta, od stoków o każdym poziomie trudności, poprzez snowboarding, aż do snowtubingu i narciarstwa nocnego, sprawi, że zimowe ferie Polsce pozostaną niezapomnianym przeżyciem.

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Tatry

Tatry znane są ze swojego silnego charakteru rozciągających się tu krajobrazów. Centrum narciarskie w Zakopanem, jedno z najbardziej znanych w Polsce, oferuje stoki o zróżnicowanych poziomach trudności, zjazdy w dolinach, bogatą ofertę snowboardingu, narciarstwo nocne, tory saneczkowe i gwarancję śniegu od grudnia do marca.

To co? „Ulepimy dziś bałwana?!”*

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe

Fot. Materiay prasowe


Psychologia

Skąd się biorą kompleksy, czyli każdy człowiek potrzebuje akceptacji

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 maja 2016
Fot. Unsplash / Christopher Campbell / CC0 Public Domain

Nie taka jak trzeba. Nie wystarczająco ładna, za niska, za gruba, nie wystarczająco zdolna… Macie kompleksy? Nie wstydźcie się tego, to bardzo ludzkie i, wbrew stereotypom, wcale nie typowo kobiece. Chyba większości z nas coś tam się w sobie nie podoba. O ile nasze kompleksy nie przeradzają się w obsesję, niektóre zahamowania są czymś naturalnym. Ba, sam brak perfekcji jest przecież naturalny. Skąd się więc bierze ta niechęć dla swojej niedoskonałości, brak samoakceptacji oraz wynikające z nich złe samopoczucie?

Osoby zakompleksione nie radzą sobie ze świadomością, że posiadają jakąś rzeczywistą lub wymyśloną przez siebie ułomność. Ich obraz siebie jest zaburzony, a niedoskonałości wyolbrzymione – prawdopodobnie jako jedyni traktują je jako widoczne wady. Kompleksy możemy mieć:

Na tle fizycznym:

Najczęściej dotyczą kobiet, bo to głównie one (choć mężczyźni coraz częściej również) są poddawane presji dobrego, wiecznie młodego wyglądu.

Na tle psychicznym:

Mogą dotyczyć każdego, kto już zwraca uwagę na poziom intelektualny rówieśników. Mówimy o nich wtedy gdy czujemy się gorsi, bo naszym zdaniem nie dorównujemy innym inteligencją, zdolnościami czy na przykład kulturą osobistą.

Na tle społecznym:

Najczęściej pojawiają się wtedy, gdy nachodzą nas refleksje związane z statusem materialnym, pochodzeniem czy naszą ścieżką zawodową.

Skąd się biorą kompleksy?

Pewnie w głębi duszy znacie odpowiedź na to pytanie. Kompleksy najczęściej wynikają z błędów wychowawczych naszych rodziców lub naszego środowiska rodzinnego. Jeśli w dzieciństwie rzadko słyszeliście pochwały, a dużo częściej, że coś ciągle nie jest tak jak trzeba (nie tak jak u waszej starszej siostry, kuzyna, koleżanki z klasy), nic dziwnego, że w dorosłym życiu nie potraficie zaakceptować siebie takimi jakimi jesteście. Trudno było wam dosięgnąć poprzeczki zawieszonej przez matkę czy ojca, teraz tę poprzeczkę stawiacie sobie sami. Tak, by jej nigdy nie dotknąć, nawet stojąc wysoko na palcach.

Rodzice nastawieni do dziecka wiecznie krytycznie, wiecznie narzucający mu swoje ambicje i wyśrubowane plany, nie przygotują do wejścia w dorosłe życie człowieka przekonanego o swojej wartości, ale skupionego na swoich niedoskonałościach. Stawiając za wzór ideały trudne do osiągnięcia i nie doceniając wysiłku wkładanego przez dziecko w jego przedsięwzięcia dajemy do zrozumienia, że niezależnie od tego jakby się starał, zaakceptujemy je w pełni tylko wtedy, gdy odniesie sukces. A czasem ten sukces po prostu nie jest możliwy.

Równie źle działa na nas ciągłe porównywanie do innych

To automatycznie wytwarza w nas poczucie, że powinniśmy być „jacyś”, a nie jesteśmy. Czyli to m jacy jesteśmy naprawdę jest nieakceptowalne. Dorastając sami narzucamy sobie potrzebę dorównania komuś: szefowi, koledze z pracy, przyjacielowi, któremu poszczęściło się z biznesie. Gonimy za jakąś wizją, która dla nas jest niemożliwa do zrealizowania, tracimy czas i energię, które moglibyśmy poświęcić na rozwijanie własnych talentów i pasji.

Jeśli nie mamy silnego poczucia wartości, albo jesteśmy bardzo młodzi, duży wpływ na nasze postrzeganie siebie mogą wywrzeć media i kolorowe magazyny, ze swoja presją idealnego wyglądu i brakiem akceptacji dla odmienności. Trzeba mieć w sobie dojrzałość i zdrowy rozsądek by nie ulec modzie na doskonałość.

Czasem jednak kompleksy biorą się z wrodzonej predyspozycji do perfekcjonizmu, wtedy kiedy kategorycznie mówimy „nie” przeciętności i normalności. Paradoksalnie dążymy wówczas do czegoś, w czym oryginalności doszukać się nie można. Życie perfekcjonisty i życie z perfekcjonistą są równie trudne.

Z utrudniających normalne funkcjonowanie w społeczeństwie kompleksów można się wyleczyć. Podstawą takiej terapii jest zmiana podejścia do siebie i otaczającego nas świata oraz przekonanie, że miłość własna to nie egoizm, ale odpowiednio dawkowana porcja czułości, która należy się każdemu z nas.


Zobacz także

Naucz się odpoczywać. To wcale nie takie proste

Jak ułatwić sobie życie za pomocą trzech, prostych pytań

10 mechanizmów obronnych, które nieświadomie w swoim życiu stosujemy