Psychologia Samorozwój Zaburzenia

Nie jesteś wycieraczką dla innych. Jak wyjść ze współuzależnienia? Najpierw zrób pierwszy krok

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 listopada 2019
Fot. iStock / MangoStar_Studio
 

Współzależność. Najczęściej kojarzymy ją z alkoholizmem i kobietami, które trwają przy swoich mężach, choć oni piją i nie chcą się leczyć. Ale to zbyt wąskie postrzeganie współuzależnienia. Syndromy współuzależnienia możemy zauważyć w związkach przemocowych, toksycznych, z partnerami, którzy wykazują zaburzenia osobowości.

Współzależność może sabotować nasze zdrowie, szczęście i relacje. W pewnym momencie zaniedbujemy siebie, żeby dbać o drugą osobę. Tracimy naszą indywidualność, próbując zadowolić innych. Nie pytamy siebie, czego potrzebujemy – i często też nie wiemy, czego chcemy. Mamy obsesję na punkcie problemów innych ludzi. Martwimy się nadmiernie.Boimy się powiedzieć „nie” lub wyznaczyć granice, więc jesteśmy wykorzystywani lub krzywdzeni. Często czujemy się niekochani, mało wartościowi

Te współzależne zachowania i uczucia oparte są na zniekształconych myślach i fałszywych przekonaniach. Są one negatywne, niedokładne i nikomu nieprzydatne. Wydają się nam jednak zupełnie naturalne, ponieważ od długiego czasu nam towarzyszą.

Co możemy zrobić? Najlepiej wzmocnić w sobie myśli i zachowania, które pomogą nam się wyrwać z błędnego kręgu współuzależnienia. To pierwszy krok, który możesz zrobić dla siebie.

Zacznij od myślenia:

Nie mogę kontrolować innych ale mogę kontrolować swoje reakcje

Logicznie wszyscy wiemy, że nie możemy kontrolować innych, ale to nie zawsze powstrzymuje nas przed próbowaniem! Jednak próba nakłonienia kogoś do zmiany lub zrobienia tego, czego my chcemy, nigdy nie działa. W końcu wszyscy stają się sfrustrowani lub urażeni. Bardziej efektywne jest skupienie się na tym, co ty możesz kontrolować, czyli zmienić swoje reakcje na zachowania innych. Tak naprawdę zmiana reakcji, zmienia całą dynamikę reakcji.

Dobrze jest mieć własne pomysły, uczucia, zainteresowania, cele i wartości

Nie musisz myśleć i czuć tego, co wszyscy. Nie jesteś tylko przedłużeniem rodziców lub partnera. Masz prawo być wyjątkową osobą i rozwijać silne poczucie własnej wartości, niezależnie od tego, czy podoba się to innym, czy nie.

Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za własne życie

Naprawianie innych lub rozwiązywanie ich problemów nie jest twoim zadaniem. W większości przypadków jest to niemożliwe do zrobienia, choć się upieramy mając wrażenie, że doprowadzi nas to do szaleństwa. Tyle tylko, że zamiast tego powinniśmy skupić się na zarządzaniu własnymi problemami, uczuciami i życiem.

Nie jestem bezsilna

We współuzależnieniu często nie dostrzegamy możliwości naszych własnych wyborów albo nie chcemy ich widzieć. Musimy jednak pamiętać, że wybór mamy zawsze, co oznacza, że nie jesteśmy bezsilni, że zawsze możemy zmienić swoją sytuację, a nawet ją poprawić.

Mogę powiedzieć „nie” i nadal być miłą osobą

Wbrew powszechnemu przekonaniu ustalanie granic nie jest z natury podłe ani niesprawiedliwe. W rzeczywistości dobrze jest ustalić jasne oczekiwania i dać znać innym, w jaki sposób chcesz być traktowany.

Opieka nad innymi nie powinna odbywać się kosztem własnego samopoczucia

Nie muszę się poświęcać, aby troszczyć się o innych. Mogę o nich dbać jednocześnie ustalając granic tak, by chronić swoje zdrowie fizyczne, psychiczne.

Zasługuję na życzliwość taką samą, jaką daję innym

Nie jestem gorszy, mniej zasługujący na życzliwość niż ci, którym ją okazuję. Wszyscy jesteśmy godni tego, by traktować nas z szacunkiem.

Moja samoocena nie jest oparta na moich osiągnięciach

Wysokie poczucie wartości jest niezwykle istotne w naszym życiu. Tyle tylko, że nie zależy ono od tego, ile się osiągnęło. Każdy z nas ma swoje mocne strony i określone zdolności i nie podlega to ocenie lepszy-gorszy. Różnimy się i to nigdy nie powinno być powodem wartościowania.

Moja samoocena nie zależy od aprobaty innych ludzi

Bez względu na to, jak bardzo się starasz, nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich. Kiedy jednak opierasz swoją wartość na tym, co myślą inni, oddajesz im swoją moc. Zamiast tego możesz zacząć doceniać bez względu na to, co myślą inni. Możesz budować swoją samoocenę, nauczyć się kochać i doceniać siebie, dostrzegając swoje mocne strony, wybaczając sobie swoje błędy, a co najważniejsze, pamiętając, że miłości nie trzeba zdobywać.

Robienie tego, co jest dla mnie dobre, nie jest egoistyczne

Wiele współuzależnionych osób błędnie uważa, że robienie tego, co jest dla nich dobre – niezależnie od tego, czy spędzają wakacje z dala od rodziny, czy też nie pożyczają pieniędzy przyjacielowi, który nigdy ich nie spłaca – jest samolubne. Robienie rzeczy dla innych, gdy jest to szkodliwe dla twojego dobrego samopoczucia, to bycie wycieraczką – a nie bycie samolubnym. To, że w sytuacjach kryzysu, konfliktu, musimy swoje dobro postawić na pierwszym miejscu, nie jest egoizmem. Jeśli ktoś próbuje ci wmówić, że jest inaczej, to znaczy, że chce manipulować twoimi uczuciami.

Nie muszę być idealna, aby być kochana

Bycie doskonałym nie jest kluczem do bycia kochanym. Miłość przewyższa nasze wady i często to właśnie nasze niedoskonałości przybliżają nas do siebie i sprawiają, że stajemy się bardziej związani i kochani. Dlatego bądź sobą. Wtedy będą kochać cię ci, których miłość będzie szczera i prawdziwa.

 


Psychologia Samorozwój Zaburzenia

Źle myślisz o sobie? Boisz się swoich uczuć? Być może jesteś dorosłym, który doświadczył zaniedbania emocjonalnego w dzieciństwie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 listopada 2019
Fot. iStock / MangoStar_Studio
 

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, co jest źródłem naszych problemów w dorosłym życiu. Nie zastanawiamy się nad tym, skupiając się bardziej na tym co tu i teraz nas trapi, z czym nie dajemy sobie rady, niż na szukaniu przyczyny takiego stanu rzeczy.

Nie sięgamy do naszych wspomnień, nie analizujemy naszego dzieciństwa, bo też raczej nie mamy narzędzi i umiejętności, żeby sami ze sobą rozprawić się z tym, co było. To jest niezwykle trudne. Jednak pomimo tych trudności warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć się sobie, swoim emocjom, mechanizmom, które nami rządzą. Być może jestem dorosłym, które w dzieciństwie było emocjonalnie zaniedbane przez rodziców, choć w twoich wspomnieniach pochodzi z ciepłego i dobrego domu.

Zaniedbanie emocjonalne ma miejsce, gdy twoi rodzice nie zauważali i nie reagowali wystarczająco na twoje emocje i potrzeby. I nie chodzi tu o jakieś traumatyczne doświadczenia. W rzeczywistości zaniedbanie emocjonalne jest niezwykle subtelne, wręcz niezauważalne i niemożliwe do zapamiętania, dla kogoś kto nie jest tego świadomy.

W wielu rodzinach rodzice po prostu nie zauważają, emocji swoich dzieci, nie rozmawiają z nim o uczuciach, nie pytają jak ono się czuje. I możecie wierzyć lub nie, ale wychowanie w takim właśnie emocjonalnym zaniedbaniu może pozostawić wyraźny ślad w naszym dorosłym życiu.

Dorosłym zmagającym się z zaniedbanie emocjonalnym towarzyszą:

  • Uczucie pustki
  • Brak niezależności
  • Brak samoświadomości
  • Brak współczucie odczuwanego w stosunku dla siebie (za to pewnie dużo współczucia dla innych)
  • Tendencja do poczucia winy i wstydu
  • Gniew skierowany na siebie i obwinianie się
  • Głębokie poczucie bycia niekompletnym lub różnym od wszystkich innych
  • Trudności z identyfikacją, nazewnictwem i zrozumieniem, emocji, jakie kierują innymi i nami

Znasz to? Ile z powyższych rzeczy możesz przypisać sobie? Jeśli więcej niż połowę, wygląda na to, że dorastałaś z rodzicami, którzy ignorowali twoje uczucia. Bardzo szybko zdałaś sobie sprawę, że emocje nie były zbyt mile widziane w twoim domu. Jak sobie poradziłaś? Zbudowałaś mur, aby zablokować swoje uczucia. W ten sposób możesz je ignorować i niszczyć i sprawić, by twój gniew, zranienie, smutek lub potrzeba nie przeszkadzały rodzicom i tobie.

Teraz jako dorosła, żyjesz ze swoimi uczuciami po drugiej stronie tej ściany. One są zablokowane i nietrudno to wyczuć. Gdzieś w głębi czujesz, że coś jest nie tak, że czegoś ci brakuje. Właśnie dlatego towarzyszy ci uczucie pustki i niskie poczucie własnej wartości.

Po tym, gdy jako dziecko nie dostawałaś od rodziców wsparcia emocjonalnego, trudno ci dziś prosić innych o cokolwiek, boisz się oczekiwać pomocy i zrozumienia twoich emocji. Ponieważ dorastałaś z niewielką świadomością własnych uczuć, teraz odczuwasz dyskomfort, gdy przychodzi ci się mierzyć z silnym emocjami, które towarzyszą tobie lub twoim bliskim.

W takiej sytuacji, nie będąc w kontakcie ze swoim życiem emocjonalnym, nie wiesz, gdzie przynależysz, tak naprawdę nie masz pojęcia, czego chcesz, czego potrzebujesz. I co najgorsze – wydaje ci się to bez znaczenia.

Przeczytaj poniższe stwierdzenia i zastanów się, czy często ich używasz.

  • Nie chcę przeszkadzać.
  • Nie potrzebuję żadnej pomocy.
  • Nie mam nic do powiedzenia.
  • Nic nie czuję.
  • Przepraszam.
  • Jestem leniwa
  • Jaki to ma sens?
  • Niczego nie potrzebuję.
  • To nie ma dla mnie znaczenia.
  • Nikogo nie potrzebuję.
  • To moja wina.
  • Nie wiem, jak się czuję.
  • Sama sobie z tym poradzę.
  • Nie jestem tak inteligentny/atrakcyjny/zdolny jak inni .
  • Nigdzie nie pasuję.
  • Dlaczego nie możesz być szczęśliwy?
  • Nie wiem czego chcę.

I jak? Pamiętaj, że zaniedbanie emocjonalne nie jest drogą donikąd, że można to odwrócić. Co zrobić?

Zacznij słuchać siebie. Kiedy to zrobisz, zaczniesz słyszeć, co mówisz. To pozwoli ci uświadamiać sobie, co czujesz do siebie i życia i pokaże ci, jak zaniedbanie emocjonalne zniekształca twój ogląd siebie i świata. To wszystko może pomóc ci zrozumieć, że warto coś zmienić w swoim nastawieniu.

Kiedy już zdasz sobie z tego sprawę, możesz zacząć coś robić. Zacznij cenić i zwracać uwagę na swoje uczucia i akceptować swoje emocje. Bo właśnie traktując siebie i swoje uczucia w nowy i inny sposób, zaczniesz zupełnie bezwiednie żyć inaczej, a twoje „Nie wiem, czego chcę” zamieni się na: „Znam swoje potrzeby, wiem, jaką drogą chcę iść”. Tego życzę ci z całego serca.


Psychologia Samorozwój Zaburzenia

„Chcę żyć. Ten świat jest taki ogromny, a ja jestem na nim tak krótko”. Poznajcie historię Alexa

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 listopada 2019
Alex i jego mama/arch. prywatne

Chciałaby, żebyście poznali Alexa, jeśli jeszcze nie wiecie, kim jest.

„Cześć, jestem Alex. Za kilka dni skończę pięć miesięcy. Tak, tak, nie pomyliłem się. Przyszedłem na świat w czerwcu. Już nie mogłem się doczekać, żeby świat, który dotychczas słyszałem przez ostatnie kilka miesięcy, zobaczyć od zewnątrz. Byłem go ogromnie ciekawy. To był szok. Chyba dla każdego, kto pierwszy raz otwiera oczy i nabiera w płuca powietrza. Zupełna dezorientacja i strach. Ale ten trwał tylko przez chwilę, do momentu, gdy nie usłyszałem znajomego dźwięku – bicia serca mojej mamy, jej głosu i głosu mojego taty. Zrobiło mi się ciepło. I bardzo dobrze. Wybuchowa mieszanka emocji. Później niewiele pamiętam. Dużo spałem. Rodzice zabrali mnie do domu, przyzwyczajałem się do nowego otoczenia. Ale coś było nie tak. Na początku cieszyłem się z tego, że mogę swobodnie machać rękami i nogami, rozglądać się. Aż nagle było jakoś dziwnie. Chciałem podnieść rękę, ale nie mogłem. Denerwowało mnie to. Ale co ja wiedziałem o życiu, może to taki etap. Widziałem tylko, że moi rodzice są zaniepokojeni. Aż w końcu trafiłem z mamą do jej pracy, ona w szpitalu jest onkologiem, pomaga dzieciom. Płakała, ale nie z powodu pracy. Czułem, że martwi się o mnie. Nie miałem już w ogóle siły się ruszać. Zaczęli mnie oglądać obcy ludzie, dotykać, sprawdzać. Po czasie, który wydawał mi się wiecznością, wróciłem z rodzicami do domu, ale już nic nie było takie samo. Ciężko mi się oddychało, kaszlało, jadło, gdy mama przykładała mnie do piersi. I nadal wokół mnie było mnóstwo obcych osób, obcych miejsc. Myślałem, że to zabawa, bo dotychczas masaż i ćwiczenie nóżek nią było, ale zaczęło boleć, męczyć. Płakałem, a ze mną płakała moja mama.

Jestem chory. Bardzo chory. Śmiertelnie. Nagle zaczęły do mnie docierać emocje wszystkich wokół. Przerażenie, zmartwienie, smutek. Ale pojawiło się coś jeszcze. Nadzieja. Gdzieś bardzo daleko jest dla mnie szansa. Szansa na to, że będę żył dłużej niż dwa lata. Ta nadzieja jest najsilniejsza, choć okupiona ogromną walką moich rodziców. Co wieczór opowiadają mi o ludziach, których nie znają, a którzy chcą mi pomóc. O tym, co się dzieje, że jakieś osoby organizują zbiórki, oddają jakieś swoje rzeczy. Ostatnio dowiedziałem się, że w jednej szkole dzieci zamiast kupować sobie prezenty na Mikołaja, swoje pieniądze oddają na moje leczenie…

I wiecie co, jak tak bardzo chciałbym żyć. Chciałbym kiedyś też móc komuś kupić prezent na Mikołaja. Odwdzięczyć się za całe dobro, które teraz dostaję, a przecież jestem tutaj tak krótko, niewiele osób znam poza moimi rodzicami, dziadkami, ciociami i wujkami. A okazuje się, że gdzieś tam bardzo daleko ktoś piecze dla mnie ciasta, ktoś inny tańczy, ćwiczy, ktoś zaprasza kogoś na kolację, wszystko po to, żebym ja mógł być zdrowy. Żebym mógł żyć. A ja tak bardzo chcę żyć. Chcę zobaczyć jeszcze raz te kolorowe liście, które widziałem z wózka. Chciałbym cieszyć się Świętami, o których opowiadają wszyscy wokół. Dać innym prezenty i sam się z nich cieszyć. Poczuć zapach choinki, a wiosną posmakować truskawek, które tylko widziałem w kuchni u babci. Chciałbym też iść na tę kolację, cokolwiek to znaczy i tańczyć, i ćwiczyć. Oglądać bajki, biegać po kałużach i moją mamą doprowadzać już tylko do łez radości, a nie smutku. Chciałbym pomagać mojemu tacie, który pomaga zwierzętom zamkniętym w klatkach. Chciałbym zrobić laurkę na Dzień Babci i dziadkowi też. Tak mało wiem o tym świecie, a on jest taki ogromny. Wiem, że jeszcze nic wam nie dałem, ale dziękuję tym wszystkim, którzy dziś dają mi tak wiele. Jeśli tylko się uda, jeśli nadzieja we wszystkich bliskich mi ludziach nie umrze, odwdzięczę się wam za pomoc jakiej doświadczam, bo dobro wraca. Tego już się nauczyłem…”.

Alex choruje na rdzeniowy zanik mięśni pierwszego stopnia. Dzieci z SMA 1 nie dożywają często drugiego miesiąca życia. Od maja tego roku, zaledwie miesiąc przed narodzinami Alexa, w USA wprowadzono terapię genową, terapię, która pomogła już wielu dzieciom, także tym z Europy. Jest tylko jeden poważny problem. Koszt terapii to 9 milionów złotych. 2,5 miliona dolarów. Tyle kosztuje szansa dla Alexa na normalne życie. A on chce żyć. I dziś jego rodzice proszą o pomoc.

Ja też proszę w ich imieniu. Spójrzcie na swoje dzieci, nawet jak was wkurzają. Nikt z nas nie chciałby sobie nawet wyobrażać życia bez nich…

Wszystkie informacje, by pomóc Alexowi

Zbiórka na siepomaga TUTAJ

Grupa na Facebooku TUTAJ

Licytacje dla Alexa TUTAJ

 


Zobacz także

Kokologia, czyli japoński test psychologiczny, który powie wiele o twojej osobowości, o tym jak kochasz i jakie masz relacje z innymi

10 codziennych mantr, które zmienią twoje życie na lepsze. Ostatecznie, stajesz się tym, co wielokrotnie powtarzasz

10 codziennych mantr, które zmienią twoje życie na lepsze. Ostatecznie, stajesz się tym, co wielokrotnie powtarzasz

8 sposobów by nauczyć twoje dziecko miłości i szacunku dla swojego ciała. To naprawdę ważne