Psychologia

9 granic, które musisz postawić w życiu i dbać, by nikt ich nie przekraczał, nawet ty sam

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 kwietnia 2018
Fot. iStock/Sjale
 

Nie od dziś wiadomo, że życie – to dobre, szczęśliwe – jest sztuką podejmowania właściwych wyborów. Takimi najważniejszymi decyzjami są również te dotyczące granic, jakie stawiamy innym, określając na ile są w stanie ingerować w nasze życie i na ile sami chcemy ich do niego wpuścić. Ale ważne są również granice, które stawiamy sobie samym, ta samokontrola, której uczymy się by osiągnąć harmonię i szczęście.

Psychologowie wyróżniają 9 granic, o które powinniśmy w życiu dbać:

Nie jest moim zadaniem rozwiązywanie problemów innych ludzi

Jasne, że możesz i powinieneś pomóc bliskiej osobie, gdy tego potrzebuje. Chodzi bardziej o twój stopień emocjonalnego zaangażowania w rzeczy, na które nie masz wpływu. I o to, że nie przeżyjesz za kogoś życia, nie nauczysz się za niego na jego błędach.

Jest w porządku, jeśli inni wpadają w złość

Okazywanie emocji jest naturalne i zdrowe. Niezdrowe jest, gdy twoje emocje krzywdzą innych lub gdy inni krzywdzą cię swoimi emocjami.

Nie jest moim obowiązkiem branie odpowiedzialności za innych

Każdy musi wziąć odpowiedzialność za siebie samego. Nie „naprawisz” komuś życia, nie weźmiesz na siebie jego błędów i porażek, nie uratujesz go wyręczając go w radzeniu sobie z życiowymi problemami. Więcej w tym złego niż dobrego.

W porządku jest mówić „nie”

Nie w porządku jest tkwić w szkodliwej dla ciebie sytuacji bądź godzić się na coś, co ci nie odpowiada, jest dla ciebie niedobre czy krzywdzące, tylko po to, żeby zadowolić innych.

Nie muszę zaspokajać potrzeb innych ludzi

Nie mówimy tu rzecz jasna o podstawowych potrzebach, które zaspokajamy wzajemnie będąc w związku bądź o opiece nad dziećmi. Mowa o egoistycznych czy narcystycznych potrzebach naszych znajomych, a nawet partnerów czy członków rodziny, a także o ich oczekiwaniach wobec nas i podejmowanych przez nas decyzji.

Moim obowiązkiem jest dbać o moje szczęście

Bo tylko ja wiem, jaka jest jego definicja, co sprawia, że jestem szczęśliwy.

Nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać

Nie o to chodzi, by żyć bez konfliktów. Kłótnie, różnice zdań są nieuniknione nawet między najbardziej kochającymi się partnerami i najlepszymi przyjaciółmi. Ważne, by postępować zgodnie ze swoimi wartościami, z tym, w co się wierzy i jednocześnie szanować prawo innych do odmiennego zdania.

Mam prawo czuć to, co czuję

I mam obowiązek poznawać swoje uczucia, dociekać skąd się biorą, cos sprawia, że jestem nieszczęśliwy, a co, że rozpiera mnie radość.

Jestem wystarczająco dobry…

…taki, jaki jestem. Jasne, powinieniem się rozwijać, zmieniać, poznawać siebie i swoje możliwości. Być ciekawym świata i ludzi. Ale prawdziwa miłość jest bezwarunkowa, wybiera mnie dokładnie takiego, jakim jestem, a nie takiego jakim mógłbym być.


Na podstawie: GottmanInstitute.com

 


Psychologia

Przemoc nie może mieć zamkniętych drzwi! Po raz kolejny przemawia głosem pobitej kobiety

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 kwietnia 2018
Fot. Facebook /Przemyslaw Opalach Official
 

Kobieta wystawia swoje zdjęcie – pobita, krew na zmasakrowanej twarzy, pisze rozpaczliwy post:

„Cześć dziewczyny pisze do was pierwszy raz z osobistą prośbą, wczoraj zostałam pobita przez mojego partnera, który jest trenerem osobistym, mam zmasakrował mi twarz, połamał nos, rozciął łuk brwiowy, obił ręce i nogi, bił moją głową o podłogę. Kiedy byłam cała zakrwawiona uciekł z mieszkania. Oczywiście zgłosiłam to na policję. Chciałabym, żebyście nagłośniły i ostrzegły ludzi, którzy z nim pracująo tym jakim jest człowiekiem. Uczy zdrowego trybu życia i samoobrony. A zmasakrował twarz swojej byłej dziewczyny. Jest poszukiwany, ale się ukrywa, jego profil to @milosz_dream_team przesyłam moje zdjęcie po pobiciu”.

 

Zdjęcie szokuje. Ale nie wiem, czy bardziej nie szokują pojawiające się pod postem komentarze w stylu:

„Uuu jak się okaże że to fejk i panna go wrabia to spore odszkodowanie zapłacicie… swoją drogą jaka ofiara przemocy pierwsze co robi to fotki na insta?”.

Swoja droga mam nadzieje ze policja bacznie przyjrzy sie zdjeciom gdzie dziewcze zdazylo glowe wymyc a twarzy zapomnialo do zdjecia??Kto w takiej sytuacji robi sobie selfie?Dziwne bardzo.Psychopatka.

„Czasami do wychowania potrzeba meskiej reki skoro rodzice nie potrafili bo nikt nie bedzie tracil kasy na oszustki i manipulantki.Albo do pracy, albo 100% lojalnosc”.

„Na tych zdjęciach nie wygląda na przerażoną, tylko mina standardowa jam do samojebki na instagrama. Nie wiem co o tym myśleć”

„Kobiet się nie bije 😕 ale z drugiej strony widziały gały co brały…”.

Ja wiem, że w dobie internetu, pojawia się wiele fejkowych informacji, ale może czasami lepiej zamilknąć i nic nie pisać, poczekać na rozwój wydarzeń. Sprawa się poniosła. Katarzyna – ofiara przemocy przestała milczeć, postanowiła głośno powiedzieć, co ją spotkało, aby ostrzec inne kobiety przed swoim partnerem, ale też dać odwagę tym, które za zamkniętymi drzwiami nadal drżą ze strachu, co dzisiaj je spotka ze strony partnera.

Katarzyna dzisiaj w  DDTVN mówiła o tym, że gdy wsiadła do samochodu, poczuła, że jej wszystkie problemy się skończyły, że w końcu się uwolniła, wyrwała z koszmaru, w którym tkwiła. „Już się nie boję” – nie ukrywała sprawcy, nie pozwoliła na to, by całe życie uciekać, by ze swoją traumą zostać sama. Swoją historią chce się dzielić z innymi kobietami.

Zawsze jednak pojawią się ludzie, którzy nie będą jej wierzyć. Podważają wiarygodność tego, co pisze, zarzucają jej szukanie sławy na Instagramie. Serio, ludzie? Naprawdę, uważacie, że ofiara przemocy chce się wybić na tym, że omal nie została zabita? Pamiętacie Karolinę Piasecką, która w akcie desperacji ujawniła nagrania, które obrazowały jak traktował ją mąż – wtedy bydgoski radny, przez 11 lat? Też pojawiały się głosy, ze go sprowokowała, że chce mu zaszkodzić, że wszystko to pewnie pic na wodę.

Wyobraźcie sobie zaszczute zwierzę, które na dźwięk kroków swojego pana-kata kuli się, chowa w najdalszy kąt podwórka. Uwiązane na łańcuchu nie ma, gdzie uciec. Czeka na kolejne razy, bo za głośno zaszczekał albo nie zaszczekał wcale. A może jego pan ma po prostu gorszy dzień.

Kobiety – ofiary przemocy, są jak te zwierzęta… Słyszą, że nic nie są warte, że są ku*wami, sukami, że bez niego nic nie znaczą, nic nie osiągną, że i tak nikt im nie uwierzy. Obok strachu, które je paraliżuje, towarzyszy im wstyd – że tak dały się potraktować, poczucie, że może na to zasłużyły. Nie potrafią racjonalnie myśleć. Wierzą swojemu katowi, że od nikogo nie dostaną wsparcia. W końcu on jest silniejszy, mądrzejszy, cwańszy, on udowodni, że jest niewinny, co ona może? Ale bywa na szczęście tak, że coś w nich pęka. Uciekają. Przeżywają wszystko, co okrutne w ich życiu, w samotności. Nie chcą do tego wracać, nie chcą o tym mówić. Chcą zapomnieć.

Katarzyna postanowiła powiedzieć głośno, co ją spotkało. Być może to była chwila, akt desperacji, myśl: „Jak powiem o tym publicznie, on już nie zrobi mi krzywdy”. Dla mnie ważny jest jeszcze jeden przekaz: „Ty też możesz tak zrobić. On nie ma prawa cię bić, znęcać się nad tobą. Możesz odejść, są ludzie, którzy ci uwierzą, pomogą ci. Odejdź. Nie zasługujesz na takie życie”.


 

Miłosz Pawłowski na swoim Facebooku opublikował w tej sprawie oświadczenie wideo:

Więcej filmów pojawiło się na koncie na Instagramie.


Psychologia

Chcesz uniknąć efektu jo-jo? Zapamiętaj pięć naukowo potwierdzonych sposobów utrzymania wagi po odchudzaniu

Redakcja
Redakcja
12 kwietnia 2018
Fot. iStock/ruslanshramko

Po wielu wyrzeczeniach związanych z procesem odchudzania marzymy o tym, by jego efekt okazał się trwały. Z tym w praktyce bywa jednak różnie i w wielu przypadkach pojawia się niechciany efekt jo-jo. Nie jest on ani dobry dla naszego samopoczucia, ani dla ciała, ponieważ częste wahania masy powodują problemy z jednością skóry, komfortem psychicznym, a także ze zdrowiem.

Niestety tak bywa, że im bardziej spektakularna utrata masy ciała, tym bardziej bolesny powrót do dawnej wagi. U wielu osób waga powraca, a niekiedy nawet tych kilogramów jest więcej, niż było początkowo.

Efekt jo-jo gwarantuje powrót do starych nawyków żywieniowych oraz brak ruchu. Co zrobić, aby uniknąć efektu jo-jo? Są na to naukowe potwierdzone sposoby.

5 naukowo potwierdzonych sposobów utrzymania wagi po odchudzaniu 

1. Zmień konieczność w zdrowy nawyk

Jeżeli do tej pory zielone warzywa zjadłaś z zaciśniętymi zębami nie przepadając za ich smakiem, wymyśl taką formę ich podania, aby konieczność zamieniła się w przyjemność. Postaw na różnorodność i eksperymentuj ze zdrowymi przepisami. Nie ograniczaj się do kilku dań, bo  jedzenie tego samego ci zbrzydnie. Wypracowanie dobrych nawyków dla zdrowia, a nie z konieczności, sprawi, że utrzymanie stałej wagi będzie łatwiejsze, bo mniej będzie ciągnęło cię do podjadania niezdrowych rzeczy.

2. Prowadź dziennik żywienia

Regularne uzupełnianie dzienniczka jest zajęciem dość czasochłonnym, ale wartym zachodu. Dzięki niemu będziesz mogła zaobserwować, kiedy i w jakich ilościach jesz, ile przyjmujesz kalorii. Po dłuższym czasie zapisywania będziesz mogła zauważyć, czy gdzieś po drodze nie popełniasz  błędu, który może kosztować cię tycie. Oczywiście nie zakłamuj i nie pomijaj pewnych faktów, bo dziennik nie spełni swojej roli.

3. Sięgaj po białko

Dieta niskokaloryczna, bogata w białko, jest jedną z tych rzeczy, którą warto kontynuować po odchudzaniu. Białko jest źródłem energii i materiałem, który buduje mięśnie. Organizm dłużej je trawi, dzięki czemu jest mniejsza ochota na podjadanie. Będziesz jadła mniej, ale lepiej, więc nie powinnaś przytyć.

4. Pamiętaj po śniadaniu

To konieczność, o której jednak często zapominamy. Jedzenie śniadania powoduje utrzymanie głodu w późniejszych godzinach w ryzach, daje dobrą energię, pozwala organizmowi wejść na wyższe obroty. Im bardziej wartościowe śniadanie, tym lepszy efekt. Nawet jeśli nie czujesz głodu, dobrze byś sięgnęła po jogurt lub owsiankę.

5. Ruszaj się

Bez ruchu nie spalisz odpowiedniej ilości kalorii. Regularna, choć niekoniecznie forsowna aktywność fizyczna pozwala utrzymać ciało w dobrej formie i spożytkować energię. Wystarczy 20 – 30 minut gimnastyki, spacer do miasta zamiast przejażdżki autem, aby nie mieć problemu z utrzymaniem prawidłowej masy ciała. Gdy to jest niewystarczające, warto spróbować bardziej intensywną aktywność taką jak jazda rowerem lub pływanie.

źródło:  portal.abczdrowie.pl bonavita.pl


Zobacz także

5 typów perswazji, którym nieświadomie ulegasz każdego dnia

Refleksji o macierzyństwie ciąg dalszy

Hymn do miłości. Mylimy ją z pożądaniem, ze stagnacją, z przywiązaniem, z sympatią do kogoś