Psychologia

8 wzruszających sposobów na zachowanie pamięci o ukochanej osobie

Redakcja
Redakcja
25 października 2021
fot. PeopleImages/iStock
 

Neurobiolog David Eagleman wyróżnił trzy zgony. Pierwszy to moment, w którym organizm przestaje funkcjonować. Drugi pojawia się, gdy ciało zostaje pochowane. Trzeci natomiast gdy wypowiadane jest imię zmarłego po raz ostatni. To jest ta ostatnia śmierć, którą my, jako ci, którzy zostali, możemy powstrzymać. Kiedy umiera ukochana osoba, możemy pozostać z poczuciem bezsilności i niepewności, jak dalej postępować. To naturalne, ale też niesamowicie trudne. Ale to miejsce, w którym możemy zacząć pracować nad zapobieżeniem, aby ta trzecia śmierć kiedykolwiek miała miejsce. Szanowanie pamięci zmarłej osoby jest dla nas sposobem na przejęcie kontroli nad naszym żalem i przekształcenie go w coś pozytywnego.

Psychologowie są zgodni – żałoba to strata części nas samych. I tak, gdy angażujemy się w chwile upamiętniania ukochanej osoby, oznacza to, że pozwalamy sobie leczyć i akceptować ideę, że nasze życie nie będzie już takie samo. Mimo to możemy zrobić wszystko, aby uhonorować zmarłych w krótkich chwilach i znaleźć czas, aby o nich pamiętać. A podjęcie kroków w celu ich uhonorowania jest sposobem na zapewnienie, że dana osoba nigdy tak naprawdę od nas nie odejdzie.

Co więc Ty i Twoja rodzina możecie zrobić, aby zachować wspomnienia ukochanej osoby? Oto osiem sugestii, które pomogą ci przejść przez proces żałoby.

1. Pomagaj w jej imieniu

Istnieje wiele sposobów na ustanowienie dotacji dla organizacji charytatywnej, która pomaga innym – i można to zrobić właśnie w imieniu naszej ukochanej zmarłej osoby. Nie musisz od razu otwierać fundacji, możesz pomagać drobnymi kwotami, ufundować komuś stypendium czy też raz w roku, np. w rocznicę śmierci organizować zbiórkę wśród rodziny i przyjaciół. Pomyśl, co najbardziej leżało jej na sercu i ustaw comiesięczną wpłatę na ten cel.

2. Przygotuj jej ulubione danie

Jedzenie jest zawsze świetnym sposobem na bycie razem, jest też doskonałym sposobem na zachowanie pamięci o kimś. Ileż razy robimy drożdżówkę babci, pomidorową mamy czy też popisowe leczo taty? No właśnie. Niezależnie od tego, czy uczysz się odtwarzać ulubiony świąteczny przepis, czy po prostu delektujesz się ulubionymi cukierkami raz na jakiś czas, delektowanie się tym samym jedzeniem, które lubiła twoja ukochana osoba, jest potężną formą więzi i łatwym sposobem na porozmawianie o tym z rodziną i przyjaciółmi.

3. Bądź z innymi żałobnikami

Kiedy poniesiesz stratę, łatwo jest poczuć się odizolowanym. Dlatego ważne jest, aby pamiętać, że nie jesteś jedyną osobą, która pogrąża się w żałobie, a poświęcenie czasu na spotkanie z innymi ludźmi, którzy doświadczają tej samej straty, może być świetną terapią. Ty i Twoja rodzina możecie dzielić się wspomnieniami, opowiadać historie i po prostu wspólnie wspominać ukochaną osobę — są szanse, że poznacie też inną jej stronę.

4. Stwórz pamiątkę

Po śmierci bliskiej osoby często pozostają nie tylko wspomnienia, ale także szafy i szuflady pełne ubrań. Rozstanie się z tymi przedmiotami może być trudne, ponieważ są one namacalnym połączeniem z tą osobą. Zastanów się nad zabraniem ich ulubionych koszul lub innych elementów garderoby i przekształceniem ich w coś, co możesz wykorzystać w domu: serwetki, poduszki, kołdry patchworkowe.

5. Kontynuuj tradycję

Doroczny grill imieninowy? Spotkanie wszystkich podczas wieczerzy wigilijnej? Wspólne kibicowanie ulubionej drużynie? Tradycje mają kluczowe znaczenie dla struktury rodziny i utrzymania żywych wspomnień — zwłaszcza dla dzieci. Pomyśl o tradycji, którą dzieliłaś się z ukochaną osobą i postaraj się, aby była kontynuowana z rodziną i przyjaciółmi.

6. Zrób „pomnik”

Może to być kolaż zdjęć lub coś prostego, jak zbiór kilku osobistych przedmiotów razem w jednym miejscu. Cokolwiek robisz, tworzenie małego pomnika w domu to sposób na zatrzymanie i zapamiętanie ich każdego dnia.

7. Zmontuj wideo

Żyjemy w epoce bogatej technologicznie, a środki do stworzenia pamiątkowego filmu z najwyższej półki są dostępne bezpośrednio na naszych telefonach. Zbierz zdjęcia, filmy, muzykę i inne pamiątki i połącz je w film, który możesz udostępniać znajomym i rodzinie i oglądać, kiedy będziesz miała ochotę. Stanie się to jeszcze bardziej wartościowe w miarę upływu lat, gdy zaczynamy zapominać o drobiazgach, takich jak brzmienie głosu. To sposób na zapamiętanie, kiedy wspomnienia zaczynają zanikać, ponieważ jest to również ogromna część psychologii żałoby i upamiętniania.

8. Spotykajcie się w jej urodziny

Każdego roku, gdy zbliżają się urodziny ukochanej osoby, zbieraj się z przyjaciółmi i rodziną i poświęć trochę czasu na drinka lub wspólny posiłek. Utrzymywanie tego poczucia związku między tymi z was, którzy odczuli stratę, jest dobrym sposobem na dzielenie się smutkiem, a także wspólne świętowanie pamięci ukochanej osoby. Łączność ma fundamentalne znaczenie dla naszych potrzeb. To podstawowa, fundamentalna potrzeba, abyśmy byli w stanie połączyć się i wychodzić naprzeciw, a wspólne opłakiwanie jest czymś, co można zrobić, aby zachować pamięć o ukochanej osobie.


Psychologia

„Chciała, by wścibskie ciotki przestały pytać o męża. By w pracy nie patrzyli na nią jak na wygłodniałą sukę, która poluje na kolegów”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
25 października 2021
Fot. iStock/Emir Memedovski
 

Przybiegła do kawiarni spóźniona. Z zaróżowionymi policzkami. Zebranie w pracy jej się przedłużyło. Standard. W korporacji na wysokim stanowisku zawsze dokądś się pędzi. Iza cmoknęła mnie w polik, usiadła. Z uśmiechem zamówiła latte. Wzięła głęboki oddech. To był nasz czas. Spotkanie raz na kwartał w dobrej kawiarni, potem w pubie i rozmowy do rana.

Przez te kilka miesięcy zawsze coś się u nas dzieje. I w pracy, i w życiu osobistym. Ja mam dwójkę dzieci, męża, pracę zdalną, ale stabilną. Nie lubię jej, myślę o zmianie. Póki co dzieci pochłaniają mój czas, jestem podporządkowana ich potrzebom, zajęciom. Na moje aspiracje przyjdzie później czas. Artur, mój mąż, pracuje bardzo dużo. Rzadko jest w domu. Nie mamy teraz dobrego czasu. Opowiem o tym Izie dziś na pewno. Mamy cały wieczór. Wiem jednak, że ona bardziej potrzebuje zacząć mówić o sobie. Wałkujemy ten temat od kilkunastu miesięcy. I jestem pewna, że trwa to dalej. Relacja pełna emocji jak sinusoida. Jak rollercoaster. Góra, dół. Ostro, gwałtownie.

Poznała go przez znajomych. Bardzo męski, przystojny. Brunet, lekki zarost, mocne rysy. Z urody typ łobuza, który jednym uśmiechem łamie serca wszystkich dziewcząt. Iza pięknością nie jest. Zadbana, elegancka, pewna siebie, bystra i niezależna. Mężczyźni się jej bali, bo w firmie szła jak burza. Taka kobieta potrzebuje samca alfa, a Grzegorz właśnie nim był. Trener personalny z zamiłowania i teraz z zawodu. Skończył matematykę, ale nie chciał być nauczycielem ani zostać na uczelni. Kochał wysiłek fizyczny i z pasji uczynił sposób na życie. Świetnie zbudowany, inteligentny, wesoły, typ dominanta. Od razu zwróciła na niego uwagę. Taki facet był jej potrzebny.

Chciała, by wścibskie ciotki przestały pytać o męża. By w pracy nie patrzyli na nią jak na wygłodniałą sukę, która poluje na kolegów albo wyżywa się na teamie, bo jest niezaspokojona. A przede wszystkim jej się podobał. Obok różnych ewentualnych korzyści pojawiła się chemia. Z jej strony. Jemu chyba imponowała stanowiskiem i niezależnością. Była singielką, 10 lat starszą, dojrzałą. Nie będzie robiła afer, wydzwaniała po nocach. Zaczęli się spotykać. Iza się zakochała. Do tej pory mężczyźni ją nudzili.

Grzegorz był niedostępny. Fascynował ją. Po trudnym rozwodzie, miał synka, którego kochał nad życie. Mały zajmował w jego hierarchii pierwsze miejsce. Po jakimś czasie zaakceptował Izę. A Grzegorz zaufał jej na tyle, by zostawiać go pod jej opieką, gdy jechał na szkolenie lub miał na siłowni dyżur do późna. Z byłą żoną utrzymywał poprawne kontakty, synkiem często się zajmował. Taki układ mu odpowiadał. Ma dziecko, luźny związek, fajną pracę. Zarobki pozwoliły mu spłacić jego eks. Iza chciała być obok, razem zamieszkać. Po cichu marzyła o ślubie cywilnym w przyszłości, gdy Grzegorz zrozumie, że nie każda kobieta zdradza i zostawia. Miała świetną posadę, pewną pozycję, mogła odpuścić trochę, by mieć czas dla nowej rodziny. Mogłaby pracować zdalnie, zająć się Małym, a przy odrobinie szczęścia zajść w ciążę. To był ostatni dzwonek. On jednak nie chciał. Wołał mieszkać sam, absolutnie nie zamierzał legalizować związku. Było mu wygodnie, gdy prasowała mu koszule. Widywali się niemal codziennie, ale gdy potrzebował przestrzeni dla siebie to ją po prostu miał.

W swoim mieszkaniu. Mógł spotykać się z kumplami. Wychodzić i wracać bez kontroli. A Iza była na wyciągnięcie ręki. Jechał do niej, gdy chciał. Znał rozkład jej dnia. Jego był elastyczny. To był dla niego duży plus. Miał kobietę, ale był wolny. To ona w tym układzie (tak nazywał to Grzesiek) kochała bardziej. Albo inaczej, to ona kochała. On twierdził, że kochać nie umie. Że już nigdy nie pokocha, bo się sparzył. Izę lubi, bardzo, ale nie chce być na jej wyłączność. W żadnym aspekcie. Fizycznym, psychicznym, finansowym. Choć w tym ostatnim to ona go ratowała, gdy w poprzednim miejscu pracy nie płacili regularnie. Albo gdy mu się zepsuło auto. Wtedy jeździł jej suvem.

Najłatwiej by było powiedzieć, że powinna odejść. Znaleźć kogoś, z kim będzie szczęśliwa i kto będzie ją kochał, a nie tylko lubił. Jednak po 40-tce to nie było łatwe. Poznać kogoś, kto myśli o związku i chce się zaangażować. Grzegorza niby miała. Tworzyli jakąś relację, wg mnie chorą, ale Iza uparcie się jej trzymała. Uzależniła się od Grześka i emocji, które jej dawał. A dawał ich mnóstwo, od łez ze szczęścia do łez z rozpaczy. Tych drugich było więcej. Wiem jak była szczęśliwa, gdy jechali na urlop, na wypad weekendowy. Był cały jej. Te dni wyglądały tak, jakby chciała by było na co dzień. Wspólne posiłki, wycieczki i seks nieziemski. Grzegorz był bardzo przystojny. I wg niej wspaniały w te klocki, które mogli układać kilka razy dziennie. Pociągał nie tylko ją. Także inne kobiety, a że był otwarty, lubiany i niezależny szybko okazało się, że ma to odzwierciedlenie w praktyce. Tak jak zawsze mówił, nie był na jej wyłączność. Poznawał kobiety, chodził z nimi do kina, restauracji, a najczęściej do łóżka, bo seks traktował jak trening. Przyjemne rozluźnienie. Nie angażował się w te układy. Zawsze miły, nie prowokował kłótni. Był z nimi szczery. Wiedziały, że nie myśli o związku, że uwielbia seks i na tym będzie polegać ta znajomość. A gdy któraś kobieta się zakochiwała, przestawał dzwonić lub otwarcie mówił to, co wcześniej. Nie jest zainteresowany związkiem. Nie umie w nim być. Na swój sposób jest szczęśliwy.

Skąd Iza wiedziała o układach? Kilka razy przeczytała SMS-y. Te kobiety pisały do niego. Gorąco i namiętnie. Było ich sporo. Zaletą Grzegorza była szczerość. Przyznawał, że z nimi spał. Nie kończył jednak tych przyjemności. Stawał się coraz bardziej ostrożny, by Izy nie denerwować. Bo przecież po co się kłócić. Ona doskonale wiedziała, w co się pakuje. A jeśli w swojej naiwności wierzyła, że go uleczy, to była po prostu głupia. Chciała kilka razy odejść. Potem wracała. Tłumaczyła sobie, że to tylko seks, że przecież zawsze wraca do niej, że to ona opiekuje się Małym, że z nią jeździ na wakacje. On jej powtarzał, że jest taka dobra, że gdyby mógł, to by się z nią ożenił, ale wie, że będzie ranił, więc tego jej nie zrobi.

Wyjaśniałam Izie, że ta relacja jest toksyczna, że jemu jest wygodnie, że robi co chce i że jest niedojrzały, a swoim rzekomym bólem po rozwodzie usprawiedliwia gładko swoje seksprzygody. Ona doskonale to wiedziała. Ale zawsze znalazła wymówkę.

Teraz też płacze, bo wczoraj, gdy u niej był i mieli wspaniały seks, przyszło kilka wiadomości od jakiejś Karoliny. Podziękowała mu za emocje, jakie dziś jej dał. Była w separacji chyba i poczuła się piękna, i seksowna. Nic od niego nie chce. Może czasem skradzionej chwili, by zapomnieć o nieudanym małżeństwie. Czuje lekki wstyd, bo była wzorową żoną i matką. Teraz jest sama i nie rozważa związku. Zawsze krytykowała relacje typu „friends with benefits”, tu jednak przyznała otwarcie, że jest zainteresowana.

Grzegorz ponownie nic nie wyjaśniał. Mówił, że to tylko sport. Iza szaleje, znów czuje się oszukana, choć za chwilę przyznaje, że powinna się opanować, bo zasady są jasne. Musi podjąć decyzję czy odejść. Nie namawiam jej tym razem. Nie lituję się nad nią. Nie pocieszam, nie wycieram łez, nie przytulam i nie płaczę z nią. Jesteśmy już w pubie. Po trzecim mohito walę prosto z mostu, że jest głupia. Że nie będę jej współczuć, bo na własne życzenie ma taki układ. Że może sama bzyknę jej Grzegorza, żeby się w końcu ogarnęła. Że jak chce być Matką Teresą to szkoda życia, a jak chce być dymana w d…to niech nie narzeka i albo się dyma, albo ucieka.

Prawie się zakrztusila swoim drinkiem. Nie spodziewała się tego. Zawsze płakałam razem z nią, byłam wyrozumiała. Tym razem pękłam. Wystrzeliłam jak z kbks. Iza wstała, miała już nieco w nogach. Poszła do baru trzymając ścian. Albo do szatni. Przez chwilę zastanawiałam się co teraz. Wróciła. Szła trochę zygzakiem na wysokich obcasach. Jak zawsze elegancka, niby zwykła, ale ciekawa. W jej oczach była złość, żal, szok. Gdyby mi wylała drinka w twarz, to nie byłabym zaskoczona.

Usiadła. Prosta, sztywna. Chłodny wzrok. Źrenice szerokie, lodowaty błękit oczu mroził wszystko wokół. Królowa śniegu. Takie spojrzenie pewnie miała na negocjacjach, które tak świetnie prowadziła. Zawsze z sukcesem. Twarda, pewna siebie, nieustępliwa. Jak to jest, że w firmie, nikt jej nie podskoczył, a prywatnie była małą dziewczynką, niebędącą w stanie podjąć decyzji, choć w pracy podejmowała ich wiele. Taki utarty stereotyp. Dwie osoby w jednym ciele. Iza miała normalny dom. Fajnych rodziców. Siostrę. Zero problemów z nieobecnym ojcem, nałogami czy wykorzystywaniem seksualnym. Nie jestem psychologiem. Nie wiem, czemu tak działała. Pewnie coś głęboko w niej tkwiło, co sprawiało, że tak właśnie funkcjonuje.

Postawiła drinka przede mną. Czarne paznokcie odbijały się w szkle. Perfekcyjny makijaż. Nic się nie rozmazało. Stać ją było na najlepsze kosmetyki i zabiegi. Kazała mi wypić, powiedziała to stanowczym tonem i wyszła. Nadal pewnie, ale nie do końca prosto. Stwierdziłam, że nie będę jej gonić. Musi strawić moją surową porcję prawdy, podaną na zimno. Na ostro. Albo ją wypluje, albo będzie trawić długo i do dojdzie do jakiegoś wniosku.

Wróciłam do domu. Dziś Izie o sobie nic nie powiedziałam. Choć moje problemy w porównaniu z jej, były niczym. Ja żyłam dziećmi i rodziną. Czasami miałam wrażenie, że jestem niewolnicą w domu. Chciałam wolności i chwili dla siebie.

Tym razem nie było narzekania i płaczu nad naszym losem. Został zimny drink, na który już nie miałam ochoty. Chłód bijący od Izy i SMS od niej, który przyszedł rano. „Dzięki Wiedźmo, może twoje zaklęcie w końcu zadziała”.

Iza zdecydowała się odejść od Grzegorza. On na razie nie walczy, bo myśli, że jej przejdzie. To początek długiego wychodzenia z uzależnienia. Zrobiła pierwszy krok, jest świadoma toksyczności tej relacji. Musi być konsekwentna. Nie dać się złamać, gdy Grzegorz będzie prosił. O ile będzie. Taki scenariusz musi wziąć pod uwagę, że odpuści, że te dwa lata w jakimś stopniu zmarnowała, że ta inwestycja się nie zwróci. Może będzie musiała przyznać się do porażki. A może skrycie marzy, że Grzegorz się cudownie odmieni, że zawalczy, zaryzykuje, zerwie swoje seksukłady.
Mamy z Izą nadal kontakt, nazywa mnie Wiedźmą. Podesłała mi fajne zlecenie. Duże i długofalowe. Może w końcu założę własną firmę. Iza dodaje mi otuchy, pomaga. Może ja też w jakimś stopniu się uwolnię i będę zawodowo robić, co chcę. Rozwinę skrzydła i posłucham ambicji.

Prosiła, bym na razie o nic nie pytała. Sama chce zmierzyć się z demonami. Dziś zapytała, kiedy robimy kolejny sabat. Prosiła tajemniczo o kolejne zaklęcia, ale nie zdradziła w jakiej sprawie. Póki co mam ich trochę, może rzucę na nią urok. Może odlecimy na naszych miotłach razem, może w różnych kierunkach. Może ku ciemniejszej, może ku jaśniejszej stronie. Obie jednak wiemy, że sabaty będą zawsze, bo obie czerpiemy z siebie siłę.


autorka: Poli Ann 

 


Psychologia

47 małych prawd o małżeństwie, które w lot zrozumieją wszystkie pary

Redakcja
Redakcja
25 października 2021
fot. PeopleImages/iStock

Nr 41: Urocze, małe nawyki, które kochasz u swojego współmałżonka na początku, po kilku latach razem staną się źródłem szaleństwa. Nr 22: Umawiasz się z innymi parami i myślisz, że są dziwne lub, szczerze mówiąc, beznadziejne. Umawiasz się z parami, które myślą tak samo o tobie. Nr 31: Małżeństwa zawsze kończą się źle. Najlepszym scenariuszem jest to, że ktoś umrze na końcu.

Pierwsze oficjalnie zarejestrowane małżeństwo miało miejsce w Mezopotamii w 2350 p.n.e. Odkąd ta pierwsza para powiedziała sobie „tak” (jakkolwiek to wyglądało), miliony złożyły przysięgę, że będą się kochać i szanować póki śmierć ich nie rozłączy. Tyle przysięga i ten „najpiękniejszy dzień w życiu”. Potem przychodzi codzienne życie i zaczynają na światło dzienne wychodzić najróżniejsze sprawy.

Piszemy, czytamy, rozmawiamy wciąż o tym, jak dbać o związek, jak sprawić, byśmy oboje wciąż byli dla siebie interesujący, jak być dobrą żoną czy mężem, czego unikać, czego nie robić za żadne skarby itd. Małżeństwo to życie dwojga splecionych razem osób – różnych, z różną przeszłością, różnymi oczekiwaniami. Jednak każda z par na pewno odnajdzie się w tych prawdach, które zebrałyśmy poniżej. Niektóre są błahe, beztroskie, inne poważne. I choć żadne małżeństwo nie jest takie samo, w wielu te główne zasady, czy prawdy, są podobne. Zobaczcie!

  1. Każdy myśli o tym, by odejść. To część… bycia razem.
  2. Przebaczenie jest dla osób, z którymi nie dzielisz łóżka. Zapomnienie jest dla ludzi, z którymi je dzielisz.
  3. Nie we wszystkim jesteśmy równi. Nie musimy, serio.
  4. Ważne jest, aby wiedzieć, która „część” tej drugiej osoby potrzebuje być czasem przytulona – ciało, umysł, dusza.
  5. Kłótnie przed pierwszą kawą to strata czasu.
  6. Rozmowa o partnerze za jego plecami to dobra rzecz. Być w związku małżeńskim to potrzebować rady.
  7. Ale są pewne informacje, które twój małżonek uzna (słusznie) za poufne.
  8. Nie zakładaj, że masz dostęp do życia zawodowego swojego partnera.
  9. Czasami seks jest nużący i nudny, a ty jesteś zmęczona i nie masz nastroju.
  10. Pewnie, że dziecko łączy. Robicie to razem i razem się uczycie. Doprowadzi to również do intensywnych walk o władzę i jednych z najbardziej zaciętych kłótni, o jakich nawet nie śnimy.
  11. Oglądając rodzinne sitcomy przeglądasz się w życiu bohaterów, jak w lustrze. To oznacza, że twoje małżeństwo wcale nie jest takie wyjątkowe. 
  12. Nadejdzie czas, kiedy twoje najczęstsze wiadomości od współmałżonka będą brzmiały: „Czy możesz kupić cukier po drodze z pracy?”
  13. Rocznice przestają być wyjątkowe w okolicach tej dziesiątej.
  14. W pewnym momencie trzeba przestać być „kochankami” i zacząć być kolegami z drużyny, którzy od czasu do czasu się pieprzą.
  15. Każda para małżeńska powinna prawdopodobnie dużo częściej rozmawiać o finansach niż robimy to my.
  16. Dobre małżeństwo może przetrwać, gdy będziecie szczerzy w kwestii swoich… bzików.
  17. Czasami kładziecie się spać źli.
  18. Czasami obudzicie się źli.
  19. Pamiętanie o małych rzeczach rozwiązuje tak wiele problemów. A małżeństwo sprawia, że zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę nie są to małe rzeczy. To bardzo, bardzo duże rzeczy.
  20. Seks będzie częsty i czasami oszałamiający. Potem przez pewien czas będzie dobrze i nie tak często. A potem znów będzie oszałamiający.
  21. Twój współmałżonek opowie ci tę samą historię 4587 razy w trakcie waszego małżeństwa.
  22. Twój współmałżonek będzie wariował z powodu rzeczy, które uważasz za szalenie irracjonalne. Postrzeganie tych irracjonalności jako racjonalnych i traktowanie ich jako takich jest niezwykle ważne. Nie musisz się z nimi zgadzać, ale musisz być współczująca. Unieważnienie emocjonalne jest zabójcą dla związku.
  23. Są chwile, kiedy twój partner powie coś o swojej przeszłości, co cię zaszokuje i przypomni, że nie znasz go tak dobrze, jak myślałeś.
  24. Umawiasz się z innymi parami i myślisz, że są dziwne lub, szczerze mówiąc, beznadziejne. Umawiasz się z parami, które myślą tak samo o tobie.
  25. Z pozoru nieistotne rzeczy – jak ktoś układa jajka w lodówce, ile używa ręczników papierowych, czy zostawia otwarte drzwi szafki, czy przypadkiem w nocy zahacza o stolik nocny – są przyczynkami do karczemnych awantur.
  26. Obgadywanie innych par uważacie za świetną randkę.
  27. W pewnym momencie poczujesz, że twój partner i dzieci mają kontakt, którego nigdy nie mógłabyś mieć.
  28. Bez niezależnych hobby oszalejecie.
  29. Bez regularnych wspólnych aktywności też.
  30. Małżeństwo jest więzią między osobą, która nigdy nie pamięta rocznic, a inną, która nigdy o nich nie zapomina. Zrozumienie, w jaki sposób się uzupełniacie, jest kluczowe.
  31. Małżeństwa zawsze kończą się źle. Najlepszym scenariuszem jest to, że ktoś umrze na końcu.
  32. Rozwód nie oznacza, że ​​małżeństwo było porażką. Podróż ma wartość wykraczającą poza cel.
  33. „Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem, potem do połowy przymknięte”. Innymi słowy, pewne rzeczy trzeba brać z przymrużeniem oka.
  34. Miłość nie przetrwa po prostu sama. Utrzymywana jest poprzez pracę obu stron.
  35. Nic tak jak małżeństwo nie nauczy cię, kiedy lepiej się zamknąć…
  36. Mówiono, że porównywanie się jest złodziejem radości. Ale będziecie się porównywać z innymi. Dobrze mieć perspektywę.
  37. Poczucie humoru zaprowadzi cię daleko; wiedza, kiedy nie żartować, zaprowadzi cię jeszcze dalej.
  38. W małżeństwie jest wiele, wiele ról: trener, powiernik, cheerleaderka, osoba zajmująca się obowiązkami, lokalizator dziwnych nocnych hałasów itp. Ale najważniejszą rolą do zapamiętania jest rola kolegi z jednej drużyny.
  39. Intymność — zarówno emocjonalna, jak i fizyczna — jest paliwem małżeństwa.
  40. W większości sytuacji warto założyć, że bez względu na efekt, twój partner prawdopodobnie chciał najlepiej.
  41. Urocze małe nawyki, które na początku kochasz u współmałżonka, po kilku latach razem staną się źródłem szaleństwa.
  42. Kiedy poślubiasz swojego partnera, poślubiasz jego rodzinę i wszystko, co się z tym wiąże.
  43. Nie wystarczy dbać o współmałżonka. Musisz też dbać o siebie.
  44. Możesz — i będziesz — mówić innym straszne rzeczy o swoim partnerze. Ale kiedy inni mówią o nim źle, napełnia cię to wściekłością.
  45. Jeśli nie próbujesz poprawić siebie, nie próbujesz poprawić swojego małżeństwa.
  46. W pewnym momencie porozmawiasz ze swoimi samotnymi przyjaciółmi i pomyślisz, człowieku, takie jest życie.
  47. Równie często będziesz rozmawiać ze swoimi samotnymi przyjaciółmi i myślisz, że nie wiedzą, co tracą.

Zobacz także

Co się dzieje z twoim ciałem, kiedy tłumisz emocje

14 małych rzeczy, które udają miłość, a tak naprawdę są manipulacją

Bardzo chciałbym… Marzę o… Wiele bym dał za… Bądź wdzięczny za to, co masz. Niesamowity film, który otwiera oczy