Psychologia Związek

7 znaków, że osoba, którą kochasz, ma poważne zaburzenia osobowości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 października 2020
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
 

Zaburzenia osobowości to poważna przeszkoda w zbudowaniu dobrego związku. Wszyscy popełniamy błędy, wszyscy mamy swoje wady i niedoskonałości, ale jeśli posiadamy ograniczenia, na które nie mamy wpływu, a które destrukcyjnie wpływają na naszego partnera i relację z nim, sytuacja staje się wyjątkowo skomplikowana. Trzeba wiedzieć, z czym się mierzymy, będąc w relacji z osobą cierpiąca na zaburzenia osobowości.

Ludzie z zaburzeniami osobowości mają tendencję do wprowadzania bardzo toksycznej energii w związek, ale łatwo „utknąć” w relacji z nimi, nawet o tym nie wiedząc. A ryzyko jest spore: są nim mentalne, emocjonalne, a nawet fizyczne blizny na twojej duszy i ciele.

7 znaków, że osoba, którą kochasz, ma poważne zaburzenia osobowości

Brak odpowiedzialności za cokolwiek w związku

Twój partner okazuje się na tyle niedojrzały, że nie czuje się odpowiedzialny za wpływ jego wad i działań na wasz związek i twoje samopoczucie. Zawsze będzie się starał się znaleźć sposób, by przypisać ci winę. Sam uważa się za osobę niemal doskonałą.

„Toksyczne” związki w przeszłości partnera

Jeśli twój partner skarży się na nieudane życie uczuciowe w przeszłości i z reguły obwinia za swoje cierpienie swoje byłe miłości, to prawdopodobnie on jest osobą, która wprowadziła toksyczność do swoich związków.

Przekonywanie cię, że zawsze się mylisz

Osoba, która cierpi na zaburzenia osobowości będzie próbowała sprawić, abyś uwierzył, że jesteś szalony. Często usłyszysz od niej: „jesteś chory psychicznie”, „jesteś nienormalny”, „spójrz na siebie”.

Radość z powodu cierpienia innych

Smutek lub zdenerwowanie innych przynosi osobom z zaburzeniami jakąś sadystyczną satysfakcję, często do tego stopnia, że ​​celowo prowokują te negatywne odczucia, dla zabawy.

Wątpliwa moralność i etyka

Obserwujesz, że tak naprawdę twój partner nie ma żadnych solidnych zasad moralnych? Jego światopogląd wydaje ci się dziwny, ponad to zmienia się w bardzo szybki tempie?

Przedstawianie siebie w roli ofiary

Nawet jeśli to ty jesteś ofiarą w związku, wykorzystywaną i manipulowaną, twój parter postępuje tak, jakby to jemu działa się krzywda.

Wywoływanie wyrzutów sumienia

Będziesz myślał, że nie jesteś wystarczająco dobry, że zawsze popełniasz błędy, że powinieneś nieustannie przepraszać, że musisz pracować ciężej, by zdobyć jej/jego miłość.


Na podstawie: relrules.com


Psychologia Związek

Miałam aborcję, nie jestem morderczynią, egoistką, potworem. Jestem osobą odpowiedzialną, rozsądną i dobrą, przeżyłam swoje własne, osobiste piekło

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 października 2020
Fot. iStock/bee32
 

Mój płód nie był zagrożony. Usunęłam ciążę, ponieważ nie nie mogłam w tamtym momencie urodzić dziecka. Przeżyłam moje prywatne piekło, aborcja zawsze jest w mniejszym lub większym stopniu dramatem. Chodzi tylko o to, że ten dramat to sprawa osobista. Najbardziej osobista, jak tylko możesz sobie wyobrazić. Więc nie waż się oceniać, pouczać, moralizować. Nie waż się skazywać kobiet na brak wyboru. Nie mów mi o wartościach, bo wiem o nich więcej niż ty. Jestem matką.

Tak, miałam wątpliwości, tak – byłam rozdarta. Tysiące, miliony myśli rozbijały mi się w głowie, aż do ostatniego momentu. Zamawiając tabletkę płakałam. Myślałam sobie: a co, jeśli już nigdy nie zajdę w ciążę? Co, jeśli za moment będzie już za późno? Co jeśli to moja ostatnia szansę? Ale o monecie, w którym moje dziecko się urodzi chcę decydować z moim partnerem.

Moja ciąża nie była przypadkowa, to znaczy nie zdarzyła się na skutek kontaktu z przypadkowym partnerem. Zdarzyła się w związku długoletnim, a ja mam już dwójkę dzieci. Tym razem zawiodła antykoncepcja, tak się zdarza. Test robiłam kilkakrotnie bo wydawało mi się, że ta ciąża jest niemożliwa, że to jakiś błąd. Ale to nie był błąd, to było… życie.

Mój partner powiedział mi od razu: przepraszam, ale nie – nie jestem gotowy na to dziecko. I ja wiedziałam, że nie jestem gotowa, że to nie jest dobry moment. Pomijając naszą osobiste rozterki (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, rodzinne problemy, trudna sytuacja materialna), trzeba jasno sobie powiedzieć, że sytuacja w kraju jest niestabilna, a dostęp do opieki zdrowotnej mocno ograniczony. Jak w takiej chwili brać odpowiedzialność za nowego członka rodziny?

Decyzji nie podejmowałam w komfortowych warunkach. Od samego początku towarzyszył mi ogromny stres i lęk, a mimo wsparcia i obecności partnera – samotność. Bo z aborcją kobieta zawsze jest sama. To ona ponosi wszystkie najcięższe konsekwencje nielegalnego przerwania ciąży: ryzyko nieudanego zabiegu, strach przed tym, że ktoś się dowie, piekielnie trudne emocje związane z tak silną ingerencją w swoje ciało. I poczucie, że to nie powinno tak wyglądać, że nie powinna się tak czuć: zaszczuta, przerażona. A po wszystkim przyszła bezsenność. Po bezsenności koszmary senne. Dopiero po kilku tygodniach – spokój i poczucie, że podjęłam dobrą decyzję.

Ja swoją aborcję przeżyłam w taki właście, szczególnie mocny sposób. Ból fizyczny to jedno, obciążenie psychiczne – drugie. Wyobrażam sobie, co musi czuć kobieta, dla której nawet ta nielegalna aborcja jest z jakiegoś powodu niedostępna, a ona dobrze wie, że dziecka nie może urodzić. I w tym momencie nie jest dla mnie istotne (choć oczywiście jestem w stanie zrozumieć tych, którzy z powodu osobistych przekonań odrzucają aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży). jaki powód nią kieruje. Szczególnie dramatyczna jest sytuacja tych kobiet, które wiedzą, że noszą w sobie płód obarczony wadami genetycznymi, wadami letalnymi, oraz tymi, które egzystują w dramatycznych warunkach bytowych, ledwo wiążąc koniec z końcem. Matki, kobiety – heroski, o których zapomina się wtedy, gdy pomocy potrzebują i wykorzystuje się je wtedy, gdy jest to politycznie wygodne.

Łączy nas jedno: uczucie ulgi, gdy okazało się, że zabieg się udał i że jesteśmy zdrowe. Bo usuwanie ciąży wykonywane w strachu, w poczuciu winy, w atmosferze przestępstwa, gdy ono wcale przestępstwem nie jest, boli podwójnie, potrójnie, poczwórnie. Dlatego zostawcie te trudne decyzje kobietom. To NIE JEST wasza sprawa.

Miałam aborcję, nie jestem morderczynią, egoistką, potworem. Jestem osobą odpowiedzialną, rozsądną i dobrą. Dbam o moje dzieci, o moją rodzinę, o naszą przyszłość. Marzę o trzecim dziecku. Mam nadzieję, że urodzę je wtedy, kiedy będzie na to odpowiedni moment, bo chcę zapewnić jemu i pozostałym członkom naszej rodziny godne, bezpieczne życie.


Psychologia Związek

Mężu, partnerze, bracie, tato – to apel do ciebie, nie zostawiaj nas samych z naszą walką. 7 powodów, by poprzeć protest kobiet

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 października 2020
Fot. iStock/olegbreslavtsev

Jeśli nie interesujesz się polityką i twierdzisz, że protesty cię nie dotyczą, bo to wszystko dzieje się gdzieś obok, a twoje życie toczy się własnym rytmem, jeśli denerwujesz się na korki, na zablokowane miasto i hałas, przeczytaj proszę poniższe słowa. Nie zamykaj oczu i uszu na realne zagrożenie. Pomóż nam, chodź z nami. Bądź częścią nowej historii, którą chcemy napisać. Historii, w której Polka wreszcie jest w swoim kraju traktowana jak obywatel, a nie jak istota ubezwłasnowolniona, bez prawa do podejmowania osobistych wyborów i decydowania o swoim szczęściu, zdrowiu i bezpieczeństwie.

7 powodów, by poprzeć protest kobiet

1. Jeśli jesteś przeciwny aborcji, pamiętaj, że to jest protest za wyborem, za wolnością, za ochroną praw kobiet, a nie za aborcją

Uważasz, że sytuacja, w której państwo nakazuje swoim obywatelkom podejmowanie ogromnego, nadludzkiego fizycznego i emocjonalnego wysiłku, obarczonego ogromnym ryzykiem i ponoszonego w imię wartości  reprezentowanych przez garstkę fanatyków narzucającym innym swoją ideologię jest w porządku? Czy nie sądzisz, że każdy powinien sam pilnować swojego własnego sumienia?

2. Prawa kobiety to prawa człowieka i należy ich bronić

Szczególnie teraz, kiedy rząd wykorzystując trudny emocjonalnie moment poczucia zagrożenia i niepewności związany z pandemią, próbuje wprowadzić regulacje prawne ograniczająca podstawowe prawo Polek: prawo do tego, wy własnym kraju czuły się bezpiecznie, by nie bały się tutaj planować swojej przyszłości i (jeśli tego chcą) przyszłości swojej rodziny.

3. Od tego, co się dzieje teraz, zależy przyszłość kobiet – także tych bliskich tobie: twojej żony, partnerki, siostry, przyjaciółki, córki

Zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej doprowadzi do wielu dramatów dotyczących bezpośrednio również ciebie. Zagrożone są kobiety z twojego otoczenia – te, na których szczęściu i zdrowiu zależy ci najbardziej. Czy byłbyś w stanie patrzeć na ich cierpienie, lęk, niepewność i bezradność wiedząc, że nie zrobiłeś nic, by zapobiec nieszczęściu?

4. Aborcja jest sprawą osobistą, a nie polityczną

Nikt, a już na pewno nie politycy, nie ma prawa podejmować decyzji za kobietę, która znalazła się w niewyobrażalnie trudnej sytuacji jaką jest druzgocąca diagnoza i wybór: donosić czy usunąć. Nie istnieje w naszym państwie skuteczny system wsparcia dzieci niepełnosprawnych, ich matek i ich rodzin. A w przypadku wad letalnych płodu, nie istnieje skuteczny system wsparcia dla matki, która zdecyduje się urodzić. Kobieta, od której wymaga się gigantycznego poświęcenia i ryzykowania swoim życiem i zdrowiem, zostaje sama. Może liczyć tylko na ciebie, jeśli nadal przy niej jesteś.

5. Zmuszanie kobiety do urodzenia uszkodzonego płodu, który nie ma szans na to by przeżyć lub żeby w ogóle godnie żyć jest okrucieństwem i barbarzyństwem

To kobieta jest ofiarą całej tej sytuacji, to na niej spoczywa największy ciężar. To ona poniesie wszelkie konsekwencje zdrowotne (psychiczne i fizyczne) oraz materialne. Dlaczego? Jakim prawem?

6. Zmian nie dokonuje się siedząc w domu

Jeśli nie zareagujesz, jeśli wszyscy nie zareagujemy, to rządzący zrobią z nami to, co chcą. Wprowadzą regulacje prawne, które na zawsze zaważą na naszym życiu. Po prostu pewnego dnia obudzimy się i będzie za późno.

7. Spacerować jest zdrowo, dotleniasz organizm i wykonujesz ćwiczenie fizyczne, wzmacniając odporność

A ta ostatnia jest kluczowa w walce z wirusami. I w walce o demokratycznie rządzone państwo również.

Nasi rodzice dali radę, nasi dziadkowie dali radę – my też damy radę. Pamiętajcie o maseczkach i o pamiętajcie o dystansie!


Zobacz także

7 pytań do mężczyzny, który odszedł. Tak jest lepiej, dla nas obojga

Jeśli ciągle będziesz mówić, że nie spotkasz prawdziwej miłości - to po prostu jej nie spotkasz

„Jeśli ciągle będziesz mówić, że nie spotkasz prawdziwej miłości – to po prostu jej nie spotkasz”

On nadal kocha dziewczynę sprzed lat, ale nie rozumie kobiety, z którą mieszka pod jednym dachem