Psychologia Związek

20 rzeczy, które powinien robić dobry mąż. Czy twój taki jest?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
22 października 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Wszystkie doskonale wiemy, jakie cechy doprowadzają nas do szału. Potrafimy je wszystkie wymienić przy pierwszej lepszej awanturze. Ale czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, ile wspaniałych rzeczy każdego dnia robi twój facet? Może najwyższa pora zacząć go doceniać? Być może jesteś większą szczęściarą, niż myślisz. 

Zauważa drobne zmiany

Chodzi nie tylko takie oczywistości, jak zmiana koloru włosów z rudego na blond czy nowe szpilki w szafie. On zauważa też, że ostatnio przestało cieszyć cię to, co wcześniej lubiłaś robić. Widzi, gdy coś cię trapi i potrafi zareagować, pojawia się chandra.

Daje prezenty

Jasne, wszystkie ucieszymy się z kompletu biżuterii czy ogromnego bukietu kwiatów. Na co dzień ważne są jednak te drobne  upominki, które świadczą o tym, że partner o nas myśli w ciągu dnia. Może podczas robienia szybkich zakupów kupił ci twoją ulubioną czekoladę, choć o niej nie wspominałaś? Albo przechodząc obok kiosku zauważył, że w jednym z magazynów jest wywiad z twoim ulubionym aktorem?

Mówi „dziękuję”

Docenia to, co dla niego robisz i widzi, ile pracy wkładasz w wasz związek, dom i rodzinę. Dziękuje nie tylko za to, że podałaś mu pilota, ale także za to, że jesteś dla niego wsparciem. Dziękuje, że dałaś mu takie wspaniałe dzieci i że przygotowałaś taką pyszną kolację. Po prostu docenia drobiazgi.

Potrafi słuchać

Kobiety czasem potrzebują się wygadać i wcale nie chcą usłyszeć żadnej mądrej rady. Po prostu lubią opowiadać o tym, co je spotkało w ciągu dnia, z kim rozmawiały i jak się czuły. Doceniamy, gdy partner potrafi nas wysłuchać, niezależnie od tego, czy są to sprawy ważne, czy zwykłe głupotki.

Oferuje pomoc

Kiedy widzi, że z czymś sobie nie radzisz, zamiast cię ośmieszać, rusza z pomocą. Stara się zdjąć z twoich barków niektóre obowiązki tak, byś mogła znaleźć również czas dla siebie. Oferuje pomoc także wtedy, gdy nie wiesz, jaką masz podjąć decyzję w sprawach zawodowych lub gdy denerwujesz się przed rozmową z przyjaciółką.

Rozumie, co znaczy „nie”

Szanuje twoje zdanie i liczy się ze słowem „nie”. Niezależnie od tego, czy chodzi o wizytę teściów czy szybki seks przed wyjściem do pracy.

Planuje randki

Wie, jak ważny jest czas tylko we dwoje, dlatego kombinuje, jak spędzić z tobą czas. To nie musi być nic spektakularnego. Szalony weekend w Paryżu z pewnością zrobi na nas wrażenie, ale ucieszymy się też przecież z romantycznej kolacji w kuchni, gdy dzieci pójdą już spać.

Wie, co lubisz

Doskonale pamięta, by nie przywozić do domu chińszczyzny, bo za nią nie przepadasz. Wie też, w jaki sposób lubisz mieć masowane plecy i ile mleka powinno być w kawie, która ci smakuje. Po prostu rejestruje wszystko to, co mówisz i robisz.

Daje ci chwilę wytchnienia

Szanuje twoją prywatność i chwile tylko dla siebie. Zajmie się dziećmi po to, byś mogła wziąć długą, relaksującą kąpiel. Ułoży swój grafik w pracy tak, byś mogła zapisać się na upragnione zajęcia taneczne. Po prostu zależy mu, żebyś była wypoczęta i szczęśliwa.

Wychodzi z inicjatywą

Nie czeka, aż trzy razy poprosisz o pomoc. I nie czepia się, że znowu czegoś wymagasz. Wie, jakie masz potrzeby i co jest dla ciebie ważne, dlatego potrafi wyjść z inicjatywą – czy to w kwestii odmalowania ścian w mieszkaniu czy planów na weekend.

Mówi komplementy

W dodatku takie, które są szczere i niebanalne. Po pewnym czasie teksty w stylu „jesteś piękna” tracą na wartości, ponieważ po kilkunastu latach związku brzmią jak frazesy. Fajnie jednak, gdy facet powie, że do twarzy jej w tym nowym swetrze, a zmiana fryzury to był strzał w dziesiątkę.

Zostawia wiadomości

Znajduje w ciągu dnia chwilę, by napisać do ciebie krótką wiadomość. Że tęskni, że strasznie chrapałaś nad ranem, że najchętniej znalazłby się już w domu. To znak, że o tobie myśli.

Robi kawę

Albo herbatę, jeśli to właśnie ją pijesz o poranku. Gdy wstanie przed tobą, zadba by czekał na ciebie gorący kubek z aromatyczną kawą. Niby nic, prawda? Roboty na 2 minuty, a jednak miło.

Wie, kiedy masz gorszy dzień

Bardzo dobrze cię zna i nie musi głupio pytać, czy coś się stało. Mówi po prostu, że jest do twojej dyspozycji, gdybyś chciała pogadać lub przytulić się. Nie nagabuje i nie ma pretensji.

Naprawia usterki

Oczywiście, że nie musi być specem od wszystkiego, ale fajnie, gdy nie udaje, że nie widzi, że coś się w domu zepsuło. Jeśli nie potrafi czegoś naprawić, wezwie profesjonalistę. Jeśli umie i ma odpowiednie narzędzia, nie trzeba prosić do milion rady. Ewentualnie dwa.

Mówi o uczuciach

Czuje się przy tobie na tyle dobrze, że potrafi się obnażyć. Otwarcie rozmawia z tobą o swoich uczuciach, planach i lękach. Wie, że zbudowaliście bardzo intymną relację i nie ma nikogo bliższego.

Puszcza cię przodem

Pragnie, byś czuła się dla niego najważniejsza na świecie. Chce cię stawiać na piedestale, bo jesteś jego kobietą i zasługujesz na to, by traktować cię odpowiednio. Ma klasę i jest dżentelmenem.

Daje ci bezpieczeństwo

Jest gotowy by zawsze cię obronić. Nie tylko przed fizyczną napaścią, ale także wtedy, gdy ktoś jest przeciwko tobie. Jest lojalny, staje po twojej stronie i zawsze walczy o twoje dobre imię.

Potrafi przeprosić

Czasem zdarza mu się popełnić błąd, ale rozumie, jak bardzo cię zranił. Potrafi przeprosić bez zwalania odpowiedzialności na ciebie i szukania wymówek. Umie też prosić o przebaczenie, bo wie, że wciąż musi o ciebie zabiegać.

Całuje cię

Robi to o poranku, po przyjściu z pracy, przed snem. Ale także w kolejce w sklepie czy w aucie, gdy stoicie w korku. Nie chodzi o namiętne, długie pocałunki. Chodzi o zwykłe buziaki – w usta, czoło, policzek czy wierzch dłoni.

Jesteś szczęściarą? Czy może właśnie zepsułam ci humor?


 

Na podstawie: Your Tango


Psychologia Związek

Obiad dla czterech osób za 10 złotych? To możliwe. Pięć niezawodnych przepisów na tanie, ale pyszne dania

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 października 2017
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Wcale nie trzeba wydawać fortuny na to, by zjeść pysznie, a co więcej – zdrowo. Kuchnia może być i ekologiczna i ekonomiczna, naprawdę. Nie wierzycie, to zajrzyjcie koniecznie do najnowszej książki z przepisami Moniki Mrozowskiej. Można tam znaleźć prawdziwe perełki – nie tylko na obiad, ale też na śniadanie i słodką lub słoną przekąskę.

Nie wierzycie, że można zrobić obiad dla czterech osób za 10 złotych? To wypróbujcie koniecznie te przepisy!

Zupa cebulowa

Składniki:

4 białe cebule

2 marchewki

1/3 szklanki żółtego grochu

6 łyżek oliwy z oliwek

50 g masła

sól i pieprz do smaku

2 kromki czerstwego pieczywa na grzanki

woda

Przygotowanie:

Groch namaczamy w wodzie na około sześć godzin, następnie płuczemy, zalewamy dwoma szklankami wody i gotujemy na małym ogniu aż zrobi się miękki (ok. 30 min). Cebulę przecinamy na pół, kroimy w cienkie plasterki. Na małym ogniu podsmażamy na oliwie z oliwek, aż cebula się zeszkli. Dodajemy starte na tarce marchewki, dolewamy szklankę wody i dusimy około 15 minut. Cebulę mieszamy z ugotowanym grochem, solimy i pieprzymy do smaku. Całość można zmiksować i podawać jako krem. Kromki chleba kroimy w kostkę, podsmażamy na maśle i posypujemy nimi zupę przelaną do misek. Pyszności! Koszt całości to około 10 złotych.

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

 

 

Tarta z mąki razowej

Składniki:

1 szklanka mąki pszennej razowej graham

70 g masła

1 duży pomidor malinowy

1 ząbek czosnku

8 liści bazylii

50 g sera cheddar

150 g mozzarelli w małych kulkach

1/3 łyżeczki soli

Przygotowanie:

Mąkę przesiewamy do miski, dorzucamy pokrojone masło, sól i śmietanę i szybko zagniatamy. Wstawiamy na 30 minut do lodówki. Po tym czasie ciasto rozprowadzamy palcami po dnie formy do pieczenia tarty i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni (góra/dół termoobieg) na około 15 minut. Pomidora miksujemy z przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku i poszatkowaną bazylią. Ser ścieramy na drobnych oczkach. Na podpieczone ciasto wylewamy zmiksowany pomidor, posypujemy serem cheddar i dokładamy kulki mozzarelli. Pieczemy jeszcze przez 15 minut w tej samej temperaturze. Gotową tartę możemy przystroić listkami świeżej bazylii. Koszt całkowity, około 10 złotych.

22751209_830879870423814_165781170_o

 

 

Pizza margarita (dwa duże blaty)

Składniki:

20 g drożdży

ok. 200 ml ciepłej wody

1/3 łyżeczki cukru

2 szklanki mąki pszennej

1/2 łyżeczki soli

dodatki:

1/2 szklanki przecieru pomidorowego

4 łyżki oliwy z oliwek

szczypta soli

1 łyżeczka suszonych ziół prowansalskich lub oregano

2 opakowania mozzarelli

Przygotowanie:

Drożdże zalewamy ciepłą wodą, dodajemy cukier i mieszamy. Dorzucamy przesianą mąkę i zagniatamy ciasto. Odstawiamy na minimum 40 minut do wyrośnięcia. Pomidory mieszamy z oliwą i ziołami. Ciasto ponownie zagniatamy. Dzielimy na mniejsze kawałki, wałkujemy na cienkie placki. Rozwałkowany placek przekładamy na blachę, smarujemy sosem pomidorowym, a na górze układamy kawałki świeżej mozzarelli. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni od góry i dołu, aż ciasto się przyrumieni, a ser rozpuści (około 5 minut). Koszt całkowity około 9 złotych.

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

Pierogi z grochem (ok. 40 sztuk)

Składniki:

1 cebula

2 łyżki oliwy z oliwek

2 łyżki masłą

250 g mąki pszennej

100 g żółtego grochu

1 płaska łyżeczka soli

szczypta czarnego pieprzu

ok. 50-70 ml ciepłej wody

Przygotowanie:

Groch namaczamy na około 6 godzin. Mąkę przesiewamy do miski, dosypujemy sól i dolewamy tyle wody, żeby uzyskać ciasto elastyczne na pierogi. Odstawiamy na 30 minut szczelnie zawinięte do lodówki, żeby odpoczęło. Namoczony groch płuczemy i zalewamy lekko osoloną wodą (proporcje 1:2). Gotujemy około 30 minut, aż groch stanie się miękki. Cebulę drobno szatkujemy i podsmażamy na maśle z oliwą aż się zeszkli. Następnie mieszamy ją z ugotowanym grochem, dodajemy sól i pieprz do smaku, miksujemy na jednolitą masę. Ciasto wyciągamy z lodówki, dzielimy na mniejsze kawałki, rozwałkowujemy podsypując niedużą ilością mąki. Szklanką wycinamy kółka, które wypełniamy łyżeczką farszu. Zagniatamy rant. Gotujemy w osolonej wodzie, 2-3 minuty do wypłynięcia. (koszt całkowity około 3 złote)

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

Fot. z książki Moniki Mrozowskiej

Brzydale (coś na słodko)

Składniki:

10 g drożdży

6 łyżek miodu

100 g mąki pszennej

100 g mąki gryczanej

70 g masła

300 g jagód (lub innych owoców, może być ulubiony dżem)

ok. 100 ml wody

Przygotowanie:

Drożdże rozpuszczamy w ciepłej wodzie z dodatkiem miodu. Gdy się rozpuszczą, dodajemy mąkę pszenną, mąkę gryczaną , sól i dokładnie mieszamy. Dorzucamy umyte owoce i mieszamy jak najdelikatniej. Na rozgrzaną patelnię z odrobiną masła nakładamy po łyżce ciasta i smażymy placki z dwóch stron na małym ogniu, aż urosną i się przyrumienią. (koszt około 3 złotych, jeśli macie swoje owoce)

Wszystkie przepisy, a jest ich zdecydowanie więcej, pochodzą z książki Moniki Mrozowskiej „Ekonomiczna i ekologiczna kuchnia”.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe

Mat. prasowe


Psychologia Związek

„Krystyna nie wie, że dziś można wszystko. I że życie może być przyjemne, a przyszłości nie należy się bać”

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
21 października 2017
Fot. iStock/svetikd

Klaudia

Młodziutka, zrobiła właśnie licencjat z kosmetologii. Pyskata, pofarbowana w tym miesiącu na rudo. Włosy wyprostowane, długie rzęsy, rozmiar 11, hybryda na stopach i dłoniach. Aktualnie granat z efektem lustra. Makijaż delikatny, tylko krecha na powiece. Taka w stylu lat sześćdziesiątych. Wydłuża oko. Jest seksowne spojrzenie wtedy. Ma szczęście. Jest właścicielką mlecznej cery. Na przedramieniu​ tatuaż. Anioł o twarzy kobiety z wielkimi skrzydłami. Ma ją chronić, choć Klaudia w Boga jakoś tam szczególnie nie wierzy. Tatuaż będzie chciała poszerzyć. Marzy, by zrobić sobie rękaw. No zobaczy się.
Ma krągłą figurę, ale jak to mówi z dużą pewnością siebie, ma mnóstwo powierzchni erotycznej. W ogóle z tym erotyzmem jest śmiała. To temat dla niej jak każdy inny. Wychowana przez fejsa, insta i Twittera nie ma problemu z własną seksualnością. Ciało jest po to, by je pokazywać. Wrzuca na swoje profile mnóstwo selfie. Zbiera lajki. To jej daje pałera. Ubiera się modnie, jest towarzyska, ma mnóstwo znajomych i followersów. Może kaska z tego będzie. No zobaczy się. Publikuje trendy w makijażu, najczęściej to ona jest modelką. Twarz ma piękną, jakiś filtr w smartfonie i jest profeska. Lubi być w centrum zainteresowania. W szkole uczennica niezła, zawsze rzucająca się oczy. Raczej w uszy, dokładniej mówiąc, bo jej niewyparzony język czasem granic nie znał. Potrafiła dogadać, ale przeprosić na szczęście też. Klaudię się albo uwielbiało, albo nienawidziło. Była pewna siebie, głośna, inteligentna i wesoła.

Dość szybko nawiązała znajomości z płcią przeciwną. Pierwszy seks w gimnazjum dla próby. Zero uczucia. Po prostu ciekawość jak to jest. Było poprawnie. Bez fajerwerków. No dupy nie urwało. Miała kilku poważnych chłopaków. Mieszkała z dwoma. Za jednym do Anglii nawet pojechała i pół roku pracowała na zmywaku. Z tym drugim była zaręczona i zerwała te zaręczyny. Przeszło jej. Obecnie mieszka z Mikołajem. Jest szczęśliwa. Fajny seks, dogadają się, pracują. Chce otworzyć własny biznes, może zrobić drugie studia albo wyjechać zagranicę. Sama nie wie. No zobaczy się. Z Mikołajem planuje życie, ale czy wypali. Tyle związków już miała. Jednak wesele po cichu sobie planuje. Kieckę już wybrała, lokal i świadkową. Fajna impra będzie. Ale czy Mikołaj to ten jedyny. No zobaczy się. Tego kwiatu to pół światu, jak mawiała ciotka.

Życie nauczyło Klaudię bycia twardą, bezwzględną suką. Raz się zakochała jak gówniara. Pieprzony raz. A on pobawił się, wykorzystał i wyrzucił. Tam w Londynie. Klaudia więc w związku jest teraz tą połówką, co kocha mniej.

Ma świetną relację z mamą. Są przyjaciółkami. Rozmawiają o wszystkim. O facetach głównie. Matka się rozwiodła. Ma teraz nowego chłopaka. To oni są ich problemem. Oprócz tego związki, zdrady, stresy w pracy i czasami korki. Bo wiecznie spóźnione dokądś pędzą. Żyją tu i teraz. Przyszłość  jest niezaplanowana. Tyle może się wydarzyć, więc po co składać życie w kosteczkę. Nie martwią się o byt. Praca jest, jedzenie też, mieszkanie, znajomi.  Może boją się raka, chorób szeroko pojętych. I starości. Mają jednak to szczęście, że medycyna daje szansę. I od czegoś jest botoks i inne cudowne wynalazki. Życie w ogóle daje im szanse. Więc korzystają. Przecież można wszystko. No zobaczy się.

Krystyna

Dziś ma 95 lat, późna jesień życia. Już nie słoneczna i ciepła. Raczej szara, bura i ciemna. Najgorsze to, że ona jest świadoma wszystkiego. Głowa ma się nieźle. Ciało odmówiło posłuszeństwa, a kiedyś sądziła, że młoda i piękna będzie zawsze.

I faktycznie urodziwa była. Smukła, wysoka, z grubym lnianym warkoczem. Podobała się chłopakom ze wsi. Ale skromność nakazywała jej być cichą i uległą, inaczej ojciec po tyłku by dał. A bił nie jeden raz. Sznurem czy witką, taką cienką, która powietrze cięła na pół. Nie mówiąc o Krysinej skórze, zimą alabastrowej, a latem oliwkowej od pracy w polu.

Za mąż poszła w wieku 17 lat. Skończyła kilka klas, by pisać i czytać umieć. Matka uczyła roboty w domu. Była gotowa. No prawie. Zenek może i miły był chłopak, ojce bogate. Ale spać z nim pod jedną pierzyną? Była przerażona. Tak samo jak krwi pierwszy raz dostała. Myślała, że umiera. Pobiegła do matki, a ta jej jaką szmatę dała i kazała od tej pory na chłopów uważać. Nic więcej nie powiedziała.

Co miesiąc przez jakiś czas Krystyna bała się, że umiera. Potem przywykła. Tak samo jak musiała przywyknąć do Zenkowego spojrzenia, które ją pożerało. I jego dłoni dotykających wszędzie i jego w niej, co to paliło potem wszystko, i ból nieznośny czuła. Ale nie skarżyła się. W dniu wesela matka rzekła, że żona musi być uległa, nawet jak nie chce. Krystyna zatem była, choć jeszcze nie była świadoma, czego to ma dotyczyć. Za kilka godzin, w noc poślubną się dowiedziała.

Jak w ciążę zaszła to też nie wiedziała nawet. Skąd niby miała. Matka poznała, że Kryśka zaciążyła. Dziwne uczucie to było. Brzuch rósł i od środka łaskotał. Nikt się nie litował. W polu robiła jak inni. W polu zresztą też urodziła. Akurat ją naszło przy żniwach. Gorąc był. Na szczęście chłopak urodził się zdrowy. Zenek dumny jak paw po wsi chodził, ale przy dzieciaku nie pomagał. No jak, chłop je od roboty, nie od dzieciów.

Długo się pierworodnym nie nacieszył, bo Niemce przyszli, wojna wybuchła, do wojaczki iść musiał. Krystyna została u teściów, dzieciak rósł, a ona sama. Zenka jakoś nie wypatrywała. Spokój był przynajmniej i w środku nie paliło. Pracowała też u Niemców, gdy naszli na wioskę. Trudno było. Ale Niemki się litowały nad młodą matką. Po wojnie Zenek nie wrócił. Szukali, jak umieli, ale szanse coraz mniejsze. Do wsi wracali inni mężczyźni, nowe rodziny zajmowały stare chałupy. Niemcy pouciekali. I tak pojawił się Władysław.

Kiedyś jego ojce tu mieszkali, wrócił z matką w jej rodzinne strony. Jak go pierwszy raz zobaczyła, w środku poczuła ciepło. Miłe. Znów nie wiedziała, co się dzieje. Ale pod pierzyną on się w jej snach pojawiał. A były tylko ukradkowe spojrzenia. W kościele, na odpuście, w polu. We wsi wiedzieli, że Krysia niby wdowa, co to jej chłop nie wrócił z wojny. Ale pogrzebu nie było, no to ona Zenkowa nadal była. A uczucie kwitło.

Zakochała się. Władysław też. Miłość zakazana. Ich były pola, pagórki za lasem. Teraz dowiedziała się, czemu pod taką pierzyną mogłoby być przyjemnie. Jak zaszła w ciążę, teście ją wygnali, Władysława ludzie przeklęli. Rodzice Krysię przygarnęli, ale wilkiem patrzyli. Zamkli w chałupie do rozwiązania, co by wstydu nie czuć. Urodziła dziewczynkę. Znów była sama. Władysława pożenili z najmłodszą córką kowala. Za karę chyba, bo zezowata była. Bóg też mu nie darował. Dzieci nie mieli. Bolało. Krysia cierpiała w milczeniu. Odbywała pokutę.

Na szczęście Jadzia w matkę się wrodziła, nazwisko Zenka nosiła. Pięknie się chowała. Matka była dumna. I lata na wsi mijały na pracy. Natura wyznaczała rytm. Problemem był nieurodzaj, choroby bydła i ludzi. Z rodziną się żyło i pracowało. Obowiązywał swoisty kodeks, tematy tabu. Ludzie bali się Boga, wojny, głodu. Z pokorą brali to, co dawał los. Krystyna też się bała. Cierpienia, kary za grzechy i samej śmierci, co to czyhała za drzwiami. Była innym pokoleniem, z pochyloną głową znoszącą swój los, tak ciężki, bo wojną i biedą naznaczonym.

Nie wiedziała, że można wszystko. Że pół wieku później życie wygląda inaczej. Czasem odwiedza ją wnuczka. Teraz ruda się zrobiła i taka wymalowana jak na odpust. Żyje z chłopem bez ślubu. Te młode ludzie żyją garściami, łapią i prą do przodu. Wstydu nie znają i Boga się nie boją. A ojce w grobach się przewracają. Krystyna nie wie, że dziś można wszystko. I że życie może być przyjemne, a przyszłości nie należy się bać. Można żyć dniem dzisiejszym, a reszta. No zobaczy się.


 

autorka: Ann Poli


Zobacz także

Jak być szczęśliwym. Teraz

Jak być szczęśliwym. Teraz

List do córki

„Życie jest bardziej zabawne niż poważne. I nie ma w tym nic złego”. List do córki

Seks analny i sprośne teksty? Niekoniecznie. Oto, czego pragną faceci