Lifestyle Magia

Chińskie znaki zodiaku. Sprawdź, którym jesteś

Redakcja
Redakcja
5 lutego 2019
Chińskie znaki zodiaku
Fot. iStock – Chińskie znaki zodiaku.
 

Co roku, władzę nad naszym światem przejmuje jedno z dwunastu zodiakalnych zwierząt. Każdy ze znaków swoje rządy obejmuje raz na dwanaście lat, jednak poszczególne lata różnią się również ze względu na patronujący im żywioł. Pełen cykl chińskiego zodiaku trwa aż 60 lat. Co to oznacza?  Sprawdźcie koniecznie chińskie znaki zodiaku i odkryjcie swój znak.

Odnajdźcie jedynie swój rok urodzenia, by wiedzieć, jaki znak wam odpowiada.

Chińskie znaki zodiaku. Sprawdź, którym jesteś

 Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Szczura

05.02.1924 – 23.01.1925
24.01.1936 – 10.02.1937
10.02.1948 – 28.01.1949
28.01.1960 – 14.02.1961
15.02.1972 – 02.02.1973
02.02.1984 – 19.02.1985
19.02.1996 – 06.02.1997
07.02.2008 – 25.01.2009
25.01.2020 – 11.02.2021

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Bawoła

24.01.1925 – 12.02.1926
11.02.1937 – 30.01.1938
29.01.1949 – 16.02.1950
15.02.1961 – 04.02.1962
03.02.1973 – 22.01.1974
20.02.1985 – 08.02.1986
07.02.1997 – 27.01.1998
26.01.2009 – 13.02.2010
12.02.2021 – 31.01.2022

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Tygrysa

13.02.1926 – 01.02.1927
31.01.1938 – 18.02.1939
17.02.1950 – 05.02.1951
05.02.1962 – 24.01.1963
23.01.1974 – 10.02.1975
09.02.1986 – 28.01.1987
28.01.1998 – 15.02.1999
14.02.2010 – 02.02.2011
01.02.2022 – 21.01.2023

 

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Królika

02.02.1927 – 22.01.1928
19.02.1939 – 07.02.1940
06.02.1951 – 26.01.1952
25.01.1963 – 12.02.1964
11.02.1975 – 30.01.1976
29.01.1987 – 16.02.1988
16.02.1999 – 04.02.2000
03.02.2011 – 22.01.2012
22.01.2023 – 09.02.2024

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Smoka

23.01.1928 – 09.02.1929
08.02.1940 – 26.01.1941
27.01.1952 – 13.02.1953
13.02.1964 – 01.02.1965
31.01.1976 – 17.02.1977
17.02.1988 – 05.01.1989
05.02.2000 – 23.01.2001
23.01.2012 – 09.02.2013
10.02.2024 – 28.01.2025

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Węża

10.02.1929 – 29.01.1930
27.01.1941 – 14.02.1942
14.02.1953 – 02.02.1954
02.02.1965 – 20.01.1966
18.02.1977 – 06.02.1978
06.02.1989 – 26.01.1990
24.01.2001 – 11.02.2002
10.02.2013 – 30.01.2014
29.01.2025 – 16.02.2026

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Konia

11.02.1918 – 31.01.1919
30.01.1930 – 16.02.1931
15.02.1942 – 04.02.1943
03.02.1954 – 23.01.1955
21.01.1966 – 08.02.1967
07.02.1978 – 27.01.1979
27.01.1990 – 14.02.1991
12.02.2002 – 31.01.2003
31.01.2014 – 18.02.2015
17.02.2026 – 05.02.2027

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Kozy (Owcy)

01.02.1919 – 19.02.1920
17.02.1931 – 05.02.1932
05.02.1943 – 24.01.1944
24.01.1955 – 11.02.1956
09.02.1967 – 29.01.1968
28.01.1979 – 15.02.1980
15.02.1991 – 03.02.1992
01.02.2003 – 21.01.2004
19.02.2015 – 07.02.2016
06.02.2027 – 25.01.2028

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Małpy

20.02.1920 – 07.02.1921
06.02.1932 – 25.01.1933
25.01.1944 – 12.02.1945
12.02.1956 – 30.01.1957
30.01.1968 – 16.02.1969
16.02.1980 – 04.02.1981
04.02.1992 – 22.01.1993
22.01.2004 – 08.02.2005
08.02.2016 – 27.01.2017
26.01.2028 – 12.02.2029

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Koguta

08.02.1921 – 27.01.1922
26.01.1933 – 13.02.1934
13.02.1945 – 01.02.1946
31.01.1957 – 17.02.1958
17.02.1969 – 05.02.1970
05.02.1981 – 24.01.1982
23.01.1993 – 09.02.1994
09.02.2005 – 28.01.2006
28.01.2017 – 15.02.2018
13.02.2029 – 02.02.2030

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Psa

28.01.1922 – 15.02.1923
14.02.1934 – 03.02.1935
02.02.1946 – 21.01.1947
18.02.1958 – 07.02.1959
06.02.1970 – 26.01.1971
25.01.1982 – 12.02.1983
10.02.1994 – 30.01.1995
29.01.2006 – 17.02.2007
16.02.2018 – 04.02.2019
03.02.2030 – 22.01.2031

Sprawdź, swój chiński znak zodiaku Lata Świni (Dzika)

16.02.1923 – 04.02.1924
04.02.1935 – 23.01.1936
22.01.1947 – 09.02.1948
08.02.1959 – 27.01.1960
27.01.1971 – 14.02.1972
13.02.1983 – 01.02.1984
31.01.1995 – 18.02.1996
18.02.2007 – 06.06.2008
05.02.2019 – 24.01.2020
23.01.2031 – 10.02.2032


źródła: www.karmaweather.com,  przewodnikduchowy.plastroweb.pl


Lifestyle Magia

Nigdy nie mów, że sama się prosiłam, że to moja wina. Nie wiesz, jak wygląda życie ofiary przemocy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 lutego 2019
10 rzeczy, których nie wolno mówić ofiarom przemocy domowej
Fot. istock/South_agency
 

Chciałam ci opowiedzieć moją historię. Tobie i każdemu, który pisze: „sama się prosiła”, „pewnie jej się podobało”, „przecież zawsze mogła uciec”.

Nie masz pojęcia, jak to jest. Nie wiesz, w jaki potrzask wpadasz. Jeśli jesteś kobietą, która myśli o mnie, że jestem słaba i naiwna, pewnie wychowałaś się w domu, w którym zdobywałaś pewność siebie, w którym rodzice podkreślali twoją wartość, nie podważali tego, kim jesteś, nie wymagali zakładania maski idealnej córki. Ja słyszałam, że jestem niewystarczająca, że mogłabym bardziej się starać, bardziej kochać, więcej się uczyć, lepiej wyglądać. Skaleczono mnie, bo zakochując się w facecie starszym od siebie, jedyne czego oczekiwałam, to jego akceptacji. Dla tej miłości byłam w stanie zrobić wszystko. Chciałam być idealna dla niego. I byłam. Na początku. Kochał mnie bezwarunkowo, przynosił kwiaty, przytulał, mówił, że jestem najwspanialsza na świecie, a ja tak bardzo tych słów potrzebowałam, w końcu ktoś mówił mi, że jestem coś warta, że jestem warta kochania.

Mogłam się wyrwać z domu, udowodnić wszystkim, że nie jestem nikim, skoro ten mężczyzna mnie chce. Tak, miarą mojej wartości była obecność męża obok, na niczym innym nie potrafiłam jej zbudować.

Kiedy uderzył mnie pierwszy raz, byłam oszołomiona. Nie wiedziałam, czy to się zdarzyło naprawdę. Tak szybko dobiegł do mnie i pięścią uderzył w brzuch. „Co się stało?” huczało mi w głowie. Spojrzałam na niego, to był błąd. Dostałam drugi raz. Osunęłam się na podłogę, a on wyszedł. Słyszałam trzaśnięcie drzwi. Zastygasz. Wyłączasz emocje. Wstajesz i idziesz do łazienki. Gorący prysznic. Siadasz na łóżku w sypialni i próbujesz dojść do tego, co się stało. Nawet nie próbujesz zrozumieć, bo jak zrozumiesz, to się z tego nie podniesiesz. Wrócił jak gdyby nigdy nic. Spytał o kolację. Też udawałam, że nic się nie stało. Może to był jakiś przypadek, może mi się to przyśniło, tylko ból brzucha przypominał o tym, co się wydarzyło kilka godzin wcześniej. Obejrzeliśmy wspólnie film, poszliśmy do łóżka, podczas seksu powtarzał, jak bardzo mnie kocha, jak jestem dla niego ważna…

Wymazujesz to z pamięci. Choć z tyłu głowy czai się obawa, robisz wszystko, by ją zagłuszyć. Żyjesz normalnie. Pewnego dnia proponujesz wspólne wyjście do kina. I znowu. W brzuch. Upadasz od razu, a on kopie cię po nogach. Coś krzyczy. Zasłaniasz głowę rękami, docierają do ciebie strzępki słów. Że czego mi się zachciało, że kurwić się mogę gdzie indziej, nie na jego oczach, że on nie jest od spełniania moich zachcianek… Znowu wyszedł. Długo nie mogłam się podnieść z podłogi. Gdy wrócił, siedziałam zamknięta w łazience. Bałam się wyjść. On stał pod drzwiami, przepraszał, błagał, żebym wyszła, tłumaczył, że nie wie, czemu tak zareagował, że to stres w pracy, chora matka, że może jest zbyt impulsywny. Obiecywał, że to nigdy się nie powtórzy. Uwierzyłam, chciałam wierzyć. Kupił mi kwiaty, biżuterię, zabrał do kina. Znowu czułam się wyjątkowa. Ale też ostrożna w tym, co mówię, jak się zachowuję. Obserwowałam go, jego reakcje, nastrój.

Kolejny raz – po zabawie karnawałowej, na którą poszliśmy z jego rodzeństwem. W domu od razu dostałam w twarz. Tym razem krzyczałam. Chciałam wyjść. Trzymał mi drzwi. Był silniejszy. Pobił mnie tak, że opuchnięte oko przez kilka dni ograniczało mój wzrok. Bolało mnie całe ciało. Wtedy też mnie zgwałcił. Bo byłam kurwą, która wdzięczy się do wszystkich facetów, a powinnam pamiętać, że jestem tylko jego.

21 lat. Tak, chciałam uciec, ale nie miałam gdzie. Do rodziców, którzy i tak mieli mnie za nic, którzy uważali, że moje miejsce jest przy mężu? W końcu on dobrze zarabiał, ja nie musiałam pracować. Nie mogłam, chociaż chciałam. Nic nie mogłam. Na zewnątrz byliśmy idealna rodziną, z dwójką uroczych dzieci. Nikt nie wiedział, co dzieje się w środku. Nigdzie nie wychodziłam, nie miałam koleżanek, wiedziałam, że każde „wychylenie się” grozi kolejnym pobiciem, gwałtem, zamknięciem w sypialni, do której dzieci nawet nie mogły wejść…

Nie miałam nic, nie miałam nikogo. Byłam słaba, za słaba nawet, by ze sobą skończyć, by przerwać to piekło. Zabierała dzieci do kina, na wakacje, na weekendowe wycieczki. Kochały go. Mi rozbił talerz na głowie… Już nawet nie pamiętam za co.

Mówił: „Tylko komuś powiedz, to cię zabiję, przysięgam, że to zrobię…”, a ja przecież miałam dzieci, kochałam je nad życie… Groził: „Uciekniesz, nigdy ich nie zobaczysz, pamiętaj, nigdy”. Wierzysz mu, bo wiesz, do czego jest zdolny, wierzysz, gdy przez lata ci mówi, że nic nie jesteś warta – przecież słyszysz to przez całe życie, dlaczego miałabyś nie wierzyć? Powtarza, że bez niego zginiesz, że jesteś nikim, szmatą, ku*wą, poczwarą, które nikt oprócz niego wyruchać by nie chciał, a w sumie on i tak to robi z litości…

Jest ci wstyd za to, kim jesteś, za to, jak pozwalasz się traktować. Jesteś nikim, cieniem, chciałabyś zniknąć, chciałabyś, by nikt nie pytał, czy wszystko u ciebie w porządku, by nikt cię nie zauważał.

Kiedy trafiałam do szpitala, pielęgniarki błagały, żebym powiedziała, co się dzieje… Ale się bałam. Wypisywałam się na własne życzenie, płakałam, żeby nie wzywały policji, bo on mnie zabije… Jedna noc. Jedna rozmowa. One dały mi siłę, by to przerwać. By spakować się i uciec.

Musiałam wszystko zbudować od nowa. Musiałam zbudować siebie. Uwierzyć, że nikt, że nawet ja nie zasługuję na takie życie. Że jestem ważna, i jestem coś warta. Że można mnie lubić za wiele rzeczy, że sama siebie mogę polubić i… przytulić i zaopiekować się sobą… Nie pisz, że sama się prosiłam, że jestem głupia, że widocznie zasłużyłam, że ty byś odeszła, gdyby tylko podniósł na ciebie rękę. Tego nie wiesz. A jeśli wiesz – cieszę się, że jesteś tak silna, że tak bardzo wierzysz w siebie, że nie pozwolisz na to, by ktoś cię poniżał. Ja się dopiero tego uczę. Mam 40 lat i uczę się siebie na nowo, odzyskuję wiarę i nadzieję, że na mnie też czeka lepsze jutro. I że ode mnie zależy, jak wyglądać będzie moje życie, a nie od tego, co inni próbowali mi wmówić.


wysłuchała: Ewa Raczyńska


Lifestyle Magia

Bycie samotnym rodzicem nie jest łatwe. Coś o tym wiem…

Listy do redakcji
Listy do redakcji
5 lutego 2019
Fot. iStock / FatCamera

Nie ma dnia, kiedy o tym nie myślę… Czy dobrze robię, czy dobrze zrobiłam, czy daję mu maksimum siebie i swojego czasu, wszystkiego, czego potrzebuje do swojego rozwoju fizycznego, tych wszystkich skoków, biegów, tańców połamańców. Czy wystarczająco dbam o jego rozwój psychiczny? Czy pozwalam mu na błędy, uczę zasad savoir-vivre, dbania o higienę, samodzielności – w końcu sam ubiera gacie i skarpetki! Wymagam pomocy w sprzątaniu, myciu garów, odkurzaniu, układaniu klocków, słuchaniu, czytaniu, wymawiania poprawnego „r”? Czy wystarczająco dbam o to, co je, ograniczam słodycze, chcę, by unikał syfiastego żarcia, nabiału i jajek, na które jest uczulony?

Nie ma dnia, w którym nie płaczę ze zmęczenia, bo mój rano gadający i śmiejący się syn, absorbujący do granic, daje mi coś o czym zapomniałam – energię życiową, życie…

Nie ma dnia, w którym nie patrzałabym w lustro na pociągającą kobietę, jednocześnie innym pokazując swój internetowy seksapil. Nie ma dnia, w którym nie płaczę z samotności, mimo wspaniałych przyjaciół, bez których po prostu nie ruszyłabym z miejsca, którzy we mnie wierzą…

Mimo to w całej tej decyzji jestem sama i dźwigam brzemię trzyletniego szczęścia, za które oddałabym własne życie (czasami mam wrażenie, że oddaję je codziennie)…

Nie ma dnia, w którym nie czuję dysonansu podecyzyjnego i chyba nawet przed-decyzyjnego, bezsilności, a jednak siły, która codziennie dźwiga 20 kilogramów, na czwarte piętro, bo on – mój skarb, trzeci dzień zakatarzony, wiec słaby… Dźwigam wiec jego, wózek i zakupy, żeby później utulić płacz zmęczonego małolata, który nie rozumie zmęczonej głowy, a z powodu przeziębienia ciężko mu się oddycha, więc nie pozwala matce przespać nocy.

Nie ma dnia bez pytania o mleczko do snu do mamy, która już od kilku dni nie karmi, bo jej zdrowie podupada i jest wykończona fizycznie. A i nie ma dnia, gdy nie płacze z braku wiary albo zbyt dużej wiary, że się uda. Tylko co? Tylko muszę zmobilizować się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej uwierzyć i na pewniaka przeć do przodu, jak to robiłam, kiedy jego jeszcze nie było… Kiedy udawanie silnej wychodziło mi ciut lepiej…

Nie ma dnia, w którym nie zastanawiam się czy jakkolwiek – oczywiście z naciskiem na dobrze, perfekcyjnie, równoważę mu rzadkie spotkania z ojcem wychodząc do przyjaciół i ich dzieciaków, do kumpla, którego syn uwielbia, a mi serce pęka zamiast się radować, bo taty mu brakuje…

Nie ma dnia, w którym nie uderzyłam się o kant łóżka, stołu czy o drzwi z pośpiechu między zabawą, myciem podłogi, a ratowaniem kubka kakao lecącego na jasny dywan…

Nie ma dnia, w którym nie żałuję kupna białego dywanu. 😉

Nie ma dnia, w którym nie poparzyłam sobie ręki, palca, czy innej części ciała łapiąc gorącą patelnię w której syn mieszał sos do obiadu przy wspólnym gotowaniu, bo gotujemy razem, odkąd młody skończył rok – tak, poświęcałam wtedy dwie godziny na obiad, teraz pół. 🙂

Nie ma dnia, a może bardziej wieczora, gdy nie przeszukuję szafek próbując znaleźć szybkie rozwiązania na ukojenie bólu istnienia samotnej matki „z wyboru”. Tak określił mnie mój były mąż: „przecież to twój wybór”. Alkohol, krzyk i inne przewinienia wysoki sądzie to NIC, odejście to MÓJ WYBÓR. Radź sobie sama, a ja cię osądzę.

Tak… Nie ma dnia, w którym się nie boję, nie ma też dnia, w którym usiadłabym ze spokojem, by napić się herbaty, by poczuć się szczęśliwą.

Tak wygląda moje życie drodzy rodzice, teściowie, oskarżyciele, adwokaci, normalni i nienormalni… Bycie rodzicem łatwe nie jest, a samotnym (w związku czy nie) rodzicem łatwe nie jest wcale…

Więc prośba ode mnie: nie oceniajcie – wspierajcie. Codziennie rano staram się budzić z uśmiechem mimo łez w sercu, bo mamie i tacie nie udało się stworzyć wspólnego domu.

Matka XY


Zobacz także

10 bardzo brzydkich nawyków, które świadczą o wysokiej inteligencji

Każdy z nas ma na sumieniu skatowane dziecko. Każdy, kto nie reaguje na przemoc wobec dzieci! To ważna lekcja! Wyciagnijmy w końcu wnioski

Każdy z nas ma na sumieniu skatowane dziecko. Każdy, kto nie reaguje na przemoc wobec dzieci! To ważna lekcja! Wyciagnijmy w końcu wnioski

10 faktów na temat tarczycy, o których musisz wiedzieć

10 faktów na temat tarczycy, o których musisz wiedzieć