Lifestyle Szkoła

Strajk nauczycieli. Nie oceniajcie zbyt łatwo, zwłaszcza gdy nie przeszliście w czyichś butach nawet kilometra

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2019
Fot. iStock
 

Jak długo będzie trwał strajk? To pytanie, które w rozmowach ostatnio pojawia się najczęściej. Moje dzieci na początku szczęśliwe, że trafiły im się ferie wielkanocne, pod koniec minionego tygodnia zaczęły przebąkiwać, że już do szkoły by poszły. Ale szkoła zamknięta. Nauczyciele strajkują, choć wcale tego nie chcieli. Kiedy w poniedziałek tuż po rozpoczęciu protestu jeździłam po szkołach i przedszkolach czuć było nadzieję, ogromne poczucie solidarności. Nikt nie mówił tego głośno, ale w tle wybrzmiewało: „strajk potrwa dwa dni”. Żaden z nauczycieli nie podejrzewał, że rząd potraktuje ich z pełną ignorancją, przez tydzień strajku składając jedynie ofertę, która już przez związki została raz odrzucona.

Pięć milionów uczniów na cały tydzień, a teraz kolejny, zostało pozbawionych możliwości nauki. I nie jest to wina nauczycieli. Nie dajmy sobie tego wmówić, bez względu na to, po której stronie stoimy. Nauczyciele chcieli rozmawiać, chcieli porozumienia, chcieli wrócić do pracy. Mówili: „Strajk nie jest dla nas przyjemnością, proszę uwierzyć, że wolelibyśmy pracować niż strajkować”. Tymczasem nie dano im takiej możliwości.

To, że podwyżka im się należy – myślę, że nie podlega dyskusji. Kto przyjdzie pracować zaraz po studiach za 1700 złotych? Kto będzie uczył nasze dzieci? Patrzę na moje i cieszę się, że za chwilę skończą podstawówkę, później średnia szkołą i uciekną z tego chorego systemu tworzonego zgodnie z widzimisię kolejnych rządzących. Bo wiadomo, że oświata jest kulą u nogi każdego rządu, ten jednak pozwala sobie na całego. Na szybko przeprowadził reformę, która właściwie w ogóle nie była potrzebna i zamiast budować niszczyła. Zmienił podręczniki. Mój syn na języku polskim więcej uczy się religii niż tego, czego naprawdę powinien. Nauczyciele dostali więcej pracy papierkowej, niż mieli dotychczas i nierzadko mówią, że po wypełnieniu dokumentów brakuje im energii na to, co dla nich najważniejsze – na nauczanie, przekazywanie wiedzy, zarażania uczniów ciekawością świata.

Jasne, zgadzam się, że nauczyciele sami sobie także zgotowali taki los przez lata próbując podejmować nic nie znaczące dla ogółu formy protestu. Dziś mówią, że sprzeciwiali się reformie, że strajkowali wcześniej, ale nie chcieli odchodzić od sal lekcyjnych i biurek. Teraz są zdeterminowani i… zastraszani. Zastraszeni tym, że wobec przedłużającego się strajku nie dostaną wynagrodzenia. Zastraszani przez władze samorządowe, niektórzy przez swoich własnych dyrektorów, większość przez część społeczeństwa, która nazywa ich darmozjadami. Przyjaciółka powiedziała mi ostatnio: „Jeśli nic nie wywalczymy – odejdę. Położę na stół wypowiedzenie”. Pracuje w szkole ponad 20 lat, uczy języka polskiego. Wiem, ile czasu poświęca na przygotowanie się do lekcji, na pomoce naukowe, które podsunąć uczniom. Jak długo szuka inspiracji do przeprowadzenia zajęć z nudnej jak flaki z olejem dzisiaj dla uczniów książki „W pustyni i w puszczy”. Strajkuje, bo nie widzi innego sposoby zwrócenia uwagi na to, co dzieje się w oświacie. A jak wiadomo ryba zawsze psuje się od głowy. Jest rząd, samorządy, nauczyciele. Rząd, który w zakresie polskiej edukacji robi wszystko, odnoszę takie wrażenie, by ograniczyć otwartość umysłów młodych ludzi i tkwi w jakimś zaściankowym przekonaniu, że tylko szkoła jest źródłem wiedzy uczniów, choć te czasy minęły z dekadę temu bezpowrotnie. Samorządy – którym trudno jest wspierać rozwój edukacji, zwłaszcza, że subwencja rządowa od lat nie wzrasta wprost proporcjonalnie do wydatków, jakimi przez rząd obarczane są samorządy. Kto pokrył koszty reformy, kto pokryje ewentualne podwyżki dla nauczycieli? Te pytania wśród społeczeństwa padają bardzo rzadko, jeszcze rzadziej ktoś szuka odpowiedzi, a może warto?

W końcu nauczyciele, którzy mają dość bycia traktowanymi jak piąte koło u wozu. Ba, nawet nie piątek, bo wtedy może w super piątce Prezesa, by się zmieścili. Przyjaciółka w rozmowie dodała: „Wiesz, że ja się wstydzę przyznać, gdzie pracuję. Wolałabym mówić, że mam zakład fryzjerski, niż, że jestem nauczycielką”. I ja ją rozumiem czytając komentarze, które pojawiają się pod informacjami o strajku. Znowu udało się nas podzielić. Znowu są ci za i ci przeciw i jedni drugim skaczą sobie do gardeł, próbując udowodnić, czyja racja jest lepsza i ważniejsza.

Tyle, że w tym wszystkim zapominamy o jednym. Dzieciach. Tych, które siedzą w domu, biegają na jakieś organizowane przez miasta zajęcia. Dzieciach i młodzieży, którym w ostatnich dniach odbiera się prawo do nauki. I rządzący mają to w głębokim poważaniu. Widać, jak traktują nasze dzieci, które nie są jeszcze ich wyborcami, jak nauczycieli, wśród których poparcie zawsze zyskiwali w mniejszości.

Kto zrobił większą krzywdę naszym dzieciom? Serio – nauczyciele? Czy może jednak kroki podjęte przez rząd, byleby przypodobać się swoim wyborcom, bez refleksji, jakie skutki one w efekcie przyniosą polskiej edukacji. Wiadomo, że głupim narodem łatwiej rządzić. Więc nim wydacie jakikolwiek osąd, nim znowu tak łatwo przyjdzie wam ocenić kogoś, w czyich butach nie przeszliście nawet kilometra, proszę zastanówcie się, nim pierwsi rzucicie kamień.


Lifestyle Szkoła

Soczysty schab pieczony – pyszny pomysł na obiad!

Redakcja
Redakcja
15 kwietnia 2019
 

Schab to tradycyjna potrawa, którą często serwuje się na polskich stołach w postaci kotletów schabowych. Tymczasem istnieje wiele innych możliwości na przygotowanie tego szlachetnego kawałka wieprzowiny. Jakich? Sprawdź w poniższym artykule!

Schab pieczony i jego warianty

Jest wiele pomysłów na przygotowanie schabu pieczonego. Można piec go z sosem, w całości lub plastrach, z nadzieniem lub bez niego. Przepisów na schab pieczony jest tyle, ile smaków. Ważne, aby nie był suchy, lecz soczysty i miękki. Jak tego dokonać?

Poznaj sposoby na soczysty schab pieczony!

Pieczenie w rękawie lub w papierze to absolutna podstawa, by zatrzymać soki w mięsie podczas procesu pieczenia. Dobre efekty daje zapieczenie schabu na początku w wyższej temperaturze i obniżenie jej o około 30°C po upływie 30 min. To jednak nie wszystko! Kiedy piecze się schab w kawałku, dobrze jest zastosować pewną sztuczkę już na etapie marynowania mięsa. Mięso będzie soczyste, kiedy po obtoczeniu w marynacie, ponakłuwa się je ze wszystkich stron np. patyczkiem do szaszłyków. Ważne jest również masowanie porcji przez kilka min tak, by marynata dokładnie wniknęła w mięso. Oczywiście nie bez znaczenia jest sam skład marynaty.

Z jakich składników zrobić marynatę na bazie octu jabłkowego?

Aby przygotować marynatę do 2 kg soczystego schabu pieczonego, należy przygotować:

  • 1/3 szklanki jabłkowego octu,
  • 1 łyżkę stołową ziół prowansalskich,
  • 1 łyżeczkę rozmarynu,
  • 1 łyżeczkę tymianku,
  • 1 duży liść laurowy,
  • 2 ziarenka ziela angielskiego,
  • kilka ziarenek czarnego pieprzu lub szczyptę chili,
  • 2-3 łyżki oleju.

Przygotowanie:

Liść laurowy należy zmielić wraz z zielem angielskim i pieprzem. Mięso natrzeć dokładnie solą, której część trzeba wsypać do marynaty. Kolejny etap to moczenie mięsa w marynacie. Z każdej strony, należy je ponakłuwać gęsto patykiem do szaszłyka i masować przez kilka minut. Tak przygotowane mięso zawinąć w folię aluminiową i marynować przynajmniej całą noc, a najlepiej 24 godz. Dzięki temu smaki się przegryzą, a danie będzie aromatyczne.

Jak upiec schab?

Schab należy obsmażyć z każdej strony, a następnie zamknąć w rękawie do pieczenia. Piec przez około 1,5 godz. Przez pierwsze 30 min w temperaturze 190°C, a następnie zmniejszyć temp. do 160°C i piec pozostałą godz. Upieczony schab warto serwować z ulubionymi dodatkami np. z kluskami śląskimi i burakami.

Smacznego!


Artykuł sponsorowany 


Lifestyle Szkoła

„Kolekcjonuj komplementy. Są bezcenne”. 10 inspirujących cytatów Doroty Wellman

Redakcja
Redakcja
15 kwietnia 2019

„Niezależnie od wieku możemy wszystko. Tylko trzeba przestać się bać” – brzmi pięknie, prawda? A gdyby tak nie tylko brzmiało, ale stało się przysłowiowym „ciałem”? Gdybyśmy mogły raz na zawsze pozbyć się ograniczeń, które sobie same podrzucamy pod nogi jak kłody. Przestały być „za” – za grube, za chude, za niskie, za stare, za brzydkie, za słabe… Mamy dla was zestaw boskich cytatów prosto z książki Doroty Wellman – przypnijcie je na lodówkę, zapomnijcie o kompleksach, a potem już tylko idźcie i zawojujcie świat! ❤

10 inspirujących cytatów, Doroty Wellman z książki „I ty możesz zostać modelką”

Alleluja i do przodu!

Nie wstydźmy się tego ile mamy lat! Ja czerpię z tego siłę.

Kompleksy – nobody’s perfect. Nikt nie jest naszym większym wrogiem niż my same.

Uwielbiam komplementy i z wdzięcznością je przyjmuję. Cieszę się z nich, smarują moją duszę miodem.

Chwila dla siebie należy mi się jak psu kość. Nauczcie swoich bliskich, w tym dzieci, że chwila tylko dla Was jest święta.

Nie rezygnuj z marzeń, aspiracji, bo ktoś Ci mówi, że nic z tego nie będzie. Zdobywaj szczyty. Rozwijaj umiejętności. Miej ambicje i plany. Rób, co chcesz.

Fot Materiały prasowe

Kolekcjonuj komplementy. Są bezcenne.

Nie trać szans!

Nie zmieniaj życia tylko dlatego, że jakiś idiota napisał, że masz za dużo zmarszczek lub źle wyglądasz w dżinsach.

Kochane kobiety! Trzymajmy się razem. Na dobre i na złe. Całuję.

Cytaty pochodzą z książki „I ty możesz zostać modelką” Doroty Wellman, Wydawnictwo Edipress.

Fot Materiały prasowe

Fot Materiały prasowe


Zobacz także

Mężczyzno, daj mi proszę zamiast kwiatka… Nie chcę tego wszystkiego jedynie dziś. Chcę tego zawsze

Mężczyzno, daj mi proszę zamiast kwiatka… Nie chcę tego wszystkiego jedynie dziś. Chcę tego zawsze

Ratunku, mam nalot azjatyckich biedronek! Ty też?

Życie jest niesprawiedliwe, przyzwyczajaj się... My, wyhodowani do odpowiedzialności

Życie jest niesprawiedliwe, przyzwyczajaj się… My, wyhodowani do odpowiedzialności