Macierzyństwo Psychologia

Co jest najlepsze po rozwodzie? Gdy oddaję dzieci do ojca i mam w końcu czas dla siebie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
21 listopada 2017
Fot. iStock/master1305
 

Wiem, co sobie pomyślałaś. „Wyrodna matka, egoistka, idiotka”. Słyszałam to już wiele razy od kobiet takich, jak ty. Przemęczone i nieszczęśliwe Matki Polki, które ponad wszystko cenią sobie rodzinę. Choćby nie wiem, jak nieudana była, to jednak zrobią wszystko, żeby żyć na kupie, serwować domowe obiady i robić dobrą minę do złej gry. Przecieracie oczy ze zdumienia, gdy spotkacie taką kobietę jak ja – szczęśliwą, spełnioną rozwódkę, która samotnie wychowuje dziecko i jeszcze ma czas dla siebie. 

Pamiętam siebie sprzed dwóch lat, kiedy mój świat się zawalił. Bo całym światem była dla mnie moja, jak wówczas mi się wydawało, szczęśliwa rodzina. Rozwód nigdy nie jest łatwy i przyjemny. To trauma. Niezależnie od tego, czy to twoja decyzja czy nie. Musisz zaczynać wszystko od nowa. W dodatku nie jesteś już młodą, ponętną laseczką, tylko kobietą po dwóch porodach, z dwójką małoletnich pod opieką.

Jaka ja byłam rozżalona, załamana, sfrustrowana. Cały świat przeciwko mnie. Wszystko na mojej głowie. Koniec z planami i marzeniami. Koniec z wolnym czasem. Koniec z beztroską sielanką. Typowe myśli kobiety tuż po rozwodzie.

Aż któregoś dnia koleżanka z pracy otworzyła mi oczy. Żaliła się, że nie ma czasu dla siebie, mąż jej nie pomaga i nawet nie mogą nigdzie razem wyskoczyć, bo dziadkowie mieszkają daleko i nie ma komu podrzucić dzieci. Wtedy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z komfortu, jaki mam po rozwodzie.

Wiem, że nie wszystkie kobiety po rozstaniu mają tak, jak ja. Niektórzy faceci znikają i nie zajmują się dziećmi. Ale jeśli jest inaczej, to dlaczego z tego nie skorzystać? Jestem aktywna na dwóch grupach dla samotnych matek i przeraża mnie, co kobiety tam wypisują. Jak wciąż użalają się nad sobą. I jak nie mogą sobie znaleźć miejsca, gdy ich dzieci jadą na weekend do ojców. Coś wam powiem, drogie koleżanki po przejściach. Wiecie, jak wiele szczęśliwych mężatek zazdrości nam tych wolnych weekendów? Tej możliwości odsapnięcia? Tego czasu dla siebie? Próbowałyście kiedyś spojrzeć na to w ten sposób?

Ta moja koleżanka z pracy powiedziała mi wtedy: „Ja to ci zazdroszczę tego, że regularnie możesz na kilka dni pozbyć się dzieci”. Jasne, oczywiście, że wolałabym mieć pełną rodzinę, ale dotarło do mnie, że powinnam na maksa korzystać z sytuacji, którą mam.

I właśnie wtedy zaczęłam pielęgnować egoizm. Znasz w ogóle to słowo, Matko Polko?

Nie, to nie jest tak, że przebieram nogami i tylko czekam, aż pozbędę się z domu dzieci, choć faktycznie czasem tak jest. Wtedy, gdy mam za sobą wyjątkowo ciężki tydzień, a maluchy dawały do pieca. Kiedy czuję, że jestem na skraju wytrzymania i rezerwy mojej cierpliwości są już na wykończeniu, myśl, że co dwa tygodnie mam 4 dni wolnego pozwala jednak przetrzymać wiele.

Co robię, kiedy nie ma dzieci? Mój grafik jest wtedy wyjątkowo napięty. To czas, kiedy mogę nadrobić zaległości towarzyskie i kulturalne. Pierwszego dnia zawsze spotykam się z najbliższymi przyjaciółkami. Wszystkie są mężatkami, więc bardzo chętnie dopasowały się do mojego harmonogramu. Psim swędem załatwiły sobie cykliczne wyjście z domu dzięki mnie. To jest nasz babski czas. Spotykamy się u mnie lub wychodzimy coś zjeść na mieście. Resztę wieczorów spędzam różnie – czasem umawiam się na jakąś randkę, innym razem organizuję sobie dzień u kosmetyczki, odwiedzam fryzjera. Ale są też takie weekendy, kiedy od rana do wieczora leżę w dresie przed telewizorem i opycham się niezdrowym żarciem. No właściwie dlaczego nie? Robię to, na co mam ochotę, a nie to, czego się ode mnie oczekuje.

I ta cisza. Ta błoga cisza bez żadnego „maaaamooooooo”.

Wiem, że wolałabyś przeczytać, jak ciężkie jest samotne życie. Jak jest mi źle i tak dalej… Mogłabyś wtedy podnieść swoją samoocenę. Pomyślałabyś: „Boże, jakie to szczęście, że mam rodzinę, że mam męża. Oby mnie to nigdy nie spotkało”. Niestety kochanieńka. Moją historią nie poprawisz sobie spieprz**ego humoru.

Nie, nie twierdzę, że moje życie jest lepsze od twojego. Ale nie uważam również, żeby było gorsze.

Jeżeli jesteś w związku, który cię niszczy, ale nie odejdziesz, ponieważ boisz się, że będzie tylko gorzej, nie poradzisz sobie i wiecznie będziesz nieszczęśliwa, robisz błąd. Spójrz na mnie. Wszystko może się ułożyć.

Jeżeli jesteś samotną matką i nie potrafisz stanąć na nogi, ciągle płaczesz nad swoim losem i dołujesz się byle czym, ogarnij się w końcu. Spójrz na plusy i zacznij z nich korzystać.

Głowa do góry. Ja tymczasem wracam do malowania paznokci.


Macierzyństwo Psychologia

Mega promocja na perfumy w Rossmannie. Już w piątek drugi zapach za 1 grosz!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 listopada 2017
Fot. Flickr/Adrián Pérez / CC BY 2.0
 

Wypatrujecie świątecznych okazji? Ja też! Dlatego aż podskoczyłam, podczas zakupów w Rossmannie, gdy stałam się posiadaczką informacji na wagę złota! Pamiętacie zeszłoroczną promocję na zapachy – „drugi gratis”? Ja tak! Będzie i w tym roku, z jedną drobną zmianą – tym razem zamówienie trzeba złożyć online – do odbioru w wybranej drogerii. Uwaga, start już w ten piątek (24.11) z okazji Black Friday!

 

Choć wieść niesie, że zakupy przez aplikację mają pozwolić uniknąć marce najazdów dzikich hord klientów i walkę o flakony, nie ma tego złego… Aby skorzystać z promocji zamówienie trzeba złożyć przez aplikację i wybrać odbiór w wybranej przez siebie drogerii (za darmo). Nie zapomnijcie o takiej okazji, święta tuż, tuż – a to naprawdę nie lada gratka!

A teraz szczegóły:

  • promocja będzie obowiązywała na wszystkie perfumy (damskie i męskie)
  • kupując jeden produkt, drugi (w tej samej cenie lub tańszy) można dodać do koszyka za 1 grosz
  • aby skorzystać z promocji trzeba złożyć zamówienie przez aplikację Klubu Rossmann z odbiorem w wybranej drogerii
Fot. iStock/DmitriyTitov

Fot. iStock/DmitriyTitov

 


Macierzyństwo Psychologia

Zrobiliśmy te same zakupy w Lidlu, Biedronce, Tesco i Netto. Gdzie zapłaciliśmy najmniej? [TEST]

Redakcja
Redakcja
21 listopada 2017

Jak często zastanawiacie się, gdzie jest najtaniej? Zakupy robicie w markecie, który pewnie jest najbliżej waszego domu albo w którym macie swoje ulubione produkty. Czasami gazetki reklamowe kuszą promocjami, ale ci, którzy cenią sobie czas, myślą: „A po jeden tańszy produkt nie opłaca mi się jechać”. No właśnie. I jakoś zawsze czasu brak, żeby ceny porównać.

Jako, że ostatnio w naszej redakcji rozgorzała dyskusja, gdzie kupujemy najtaniej, postanowiłyśmy przeprowadzić test. Zrobiłyśmy wspólnie listę zakupów dla 4-osobowej rodziny, takich codziennych, niezbyt wymyślnych. Wybrałyśmy te rzeczy, które pewnie każdy z nas kupuje i to dość często. Na liście widniało:

23825801_1904116249601751_1630825780_o

Problem był z żółtym serem, bo trudno o tę samą firmę w każdym ze sklepów, ale starałyśmy się wybrać podobną jakość. Jeśli produkty były firmowe, wybierałyśmy właśnie te, bo najczęściej są najtańsze – jak na przykład mleko.

Biedronka

Na pierwszy ogień poszła Biedronka – w przypadku większości z nas jest najbliżej, więc pół redakcji zaciskało kciuki, żeby tu właśnie było najtaniej. Jest tylko jedna uwaga – były tylko małe płatki kukurydziane 350 gram, w pozostałych sklepach paczki były większe, dlatego przeliczamy płatki po 600 gram.  I tak:

  • mleko 3,2 % – 2.09 zł
  • chleb zwykły – 1,55 zł
  • płatki kukurydziane nestle 600 gram 7,80  zł (13 zł za kg)
  • nutella  350 g 9,49 zł
  • masło 6,39 zł
  • jajka ściółkowe 10 szt. rozm. L – 6,99 zł
  • pierś z kurczaka 0.5 kg – 7,94 zł (15,89 zł za kg)
  • banany 0.5 kg 1,99 (3,98 zł za kg)
  • ser żółty (kostka 250 g) – radamer 4,69 zł (16,76 zł/kg)
  • pomidory 0,5 kg 2,99 zł (5,99 zł.kg)
  • twarożek wiejski – 1,69 zł
Arch prywatne

Arch prywatne

Łącznie za zakupy w Biedronce  z dużą paczką płatków zapłacilibyśmy: 53, 61 złotych.

Netto

Netto jest dość specyficznym sklepem, tam trochę jednak trudno się połapać, gdzie co leży, ale prawda jest taka, że miewają świetnej jakoś produkty. Wyszło nam tak:

  • mleko 3,2 % – 2,55 zł
  • chleb zwykły – 1,59 zł
  • płatki kukurydziane nestle 600 gram 7,99  zł (13,32 zł za kg)
  • nutella  350 g 9,49 zł
  • masło 6,99 zł
  • jajka ściółkowe 10 szt. rozm. L – 7,99 zł
  • pierś z kurczaka 0.5 kg – 7,94 zł (15,89 zł za kg)
  • banany 0.5 kg 1,99 (3,98 zł za kg)
  • ser żółty (kostka 250 g) – podlaski 5,99  zł (23,96  zł/kg)
  • pomidory 0,5 kg 3,49 zł (6,99 zł.kg)
  • twarożek wiejski – 1,49 zł
  • Arch. prywatne

    Arch. prywatne

Łącznie za zakupy wychodzi: 57,50 złotych

Tesco

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że właśnie tu będzie najtaniej, bo w końcu większy od pozostałych, wybór produktów szerszy, można by liczyć choćby na promocję. Niestety przy produktach nie podają ceny za kilogram, ale jest za 100 gram.

  • mleko 3,2 % – 2,19 zł
  • chleb zwykły – 1,99 zł
  • płatki kukurydziane nestle 600 gram 7,49  zł
  • nutella  350 g 9,49 zł
  • masło 6,99 zł
  • jajka ściółkowe 10 szt. rozm. L – 9,99 zł
  • pierś z kurczaka 0.5 kg – 6,49  zł (12,99 zł/kg w promocji, przy czym regularna cena to 15,99 zł/ kg)
  • banany 0.5 kg 1,99 (3,99 zł za kg)
  • ser żółty (kostka 250 g) – gouda, edamski 4,69 zł
  • pomidory 0,5 kg 3,49 zł (6,99 zł.kg)
  • twarożek wiejski – 1,49 zł
Arch. prywatne

Arch. prywatne

Kupując w dzisiaj w promocji pierś z kurczaka zapłacilibyśmy: 56, 29 złotych

Lidl

Cóż, Lidl rządzi się swoimi prawami, a raczej markami. Pytanie – czy one nam odpowiadają w cenie, którą sklep nam oferuje. Nie znajdziemy tu nutelli – tylko krem kakaowy, masło nie jest ekstra z Mlekowity, nabiał firmuje Pilos, podobnie płatki – tu też Lidl ma swoje produkty. Jak taka polityka wpływa na cenę? Zobaczcie:

  • mleko 3,2 % – 2,09 zł
  • chleb zwykły – 1,59 zł
  • płatki kukurydziane z Lidla 600 gram 3,18  zł (5,30 zł/kg, przy czym sprzedawane są w paczkach po pół kilograma za 2,65 zł)
  • krem kakaowy (brak nutelli) 350 g 6,29 zł
  • masło 5,99 zł w promocji (cena regularna 6,99 zł)
  • jajka ściółkowe 10 szt. rozm. były tylko M –  7,49 zł
  • pierś z kurczaka 0.5 kg – 7,95  zł (15,90 zł/kg)
  • banany 0.5 kg 1,49 (2,98 zł za kg)
  • ser żółty (kostka 250 g) – gouda 4,39 zł (17,60 zł/kg)
  • pomidory 0,5 kg 3,44 zł (6,89 zł.kg)
  • twarożek wiejski – 1,19 zł
Arch. prywatne

Arch. prywatne

Za zakupy w Lidlu decydując się na jego firmowe produkty w przypadku płatków, kremy czekoladowego i masła zapłacimy: 45,09 złotych.

Kto okazuje się zwycięzcą?

Lidl ze swoimi produktami. Wybierając ten właśnie sklep zaoszczędzamy na płatkach (i to każdego rodzaju), na nutelli – bo tu nie kupimy oryginału, tańszy jest też nabiał w ogóle, nie tylko masło w promocji, ale też inne produkty. Pytanie, czy przy tańszych odpowiednikach, odpowiadać nam będzie smak? To już pewnie indywidualna kwestia.

I co wy na to? Wiele produktów okazuje się być w podobnej cenie – jeśli nie są akurat w promocji – to pomidory, banany, masło, pierś z kurczaka. Pozostaje jeszcze kwestia sera żółtego, który najdroższy zdaje się być w Netto. Może zatem warto zwracać uwagę na promocję, jeśli już w jednym markecie mamy pierś z kurczaka i masło w promocji – możemy kilka złotych oszczędzić. Cóż, zależy tylko w jakiej odległości jest sklep i ile wydamy na benzynę. 😉

 


Zobacz także

Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!

„Dziś mogę śmiało powiedzieć: Kobieto! Rozwód to nie koniec świata!”

Kiedy dajesz innym zbyt wiele siebie. Skąd wiedzieć, kiedy pora zadbać przede wszystkim o siebie

Wakacyjny koszmar rodziców. Dlaczego letni urlop z dziećmi staje się przymusowym, stresującym obowiązkiem