Macierzyństwo

Mali internauci na medal – z MegaMisją

Redakcja
Redakcja
1 kwietnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Dziecko z tabletem, smartfonem, zanurzone w ekran komputera – to coraz bardziej powszechny widok. Nowe technologie są jego szansą na ciekawą naukę, poznawanie świata i rozwijanie zainteresowań. Ale jak przygotować je do tego, aby wykorzystało ten potencjał z pożytkiem, a przy tym było ostrożne w sieci? To wyzwanie dla wielu rodziców i nauczycieli w dzisiejszych czasach.

Z pomocą przychodzi Fundacja Orange, która prowadzi program MegaMisja. Uczestniczą w nim najmłodsi uczniowie szkół podstawowych, którzy korzystają ze szkolnych świetlic. To tutaj, w oparciu o zabawę w „cyfrowe laboratorium” uczą się, jakie treści można udostępniać w sieci, jak chronić swoją prywatność, przestrzegać netykiety i praw autorskich, jak odróżnić prawdziwe i niewiarygodne informacje w internecie i jak tworzyć proste grafiki, dźwięki i filmy.

– Poprzez cykl takich zajęć przygotowujemy dzieci do korzystania z technologii rozważnie i odpowiedzialnie. To nie jest tylko kwestia technicznych umiejętności, ale także odpowiednich nawyków i pewnej „higieny” używania nowych mediów. Warto przekazać najmłodszym te wiedzę, aby byli w przyszłości internautami na medal – mówi Ewa Krupa, prezeska Fundacji Orange.

W kolejne zagadnienia MegaMisji wprowadza dzieci animowana historia o Julce, Kubie i Psotniku, który rozrabia w laboratorium. Dzieci zdobywają punkty za realizację kolejnych zadań i mogą wymieniać je na nagrody dla całej świetlicy – książki, gry edukacyjne, zabawki, materiały plastyczne i sprzet multimedialny. Cykl zajęć prowadzą wychowawcy świetlic, których Fundacja Orange przygotowuje do tego zadania poprzez instruktaże, porady ekspertów, gotowe scenariusze zajęć i pomysły na prowadzenie warsztatów.

Program jest już realizowany w 50 szkołach w całej Polsce (pilotażowa edycja). Kolejne placówki mogą zgłaszać się do udziału w MegaMisji do 29 kwietnia na stronie www.megamisja.pl 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Macierzyństwo

MegaMisja Fundacji Orange pomoże świetlicom szkolnym

Redakcja
Redakcja
1 kwietnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Większość rodziców twierdzi, że internet i technologie są szansą na ciekawszą edukację ich dzieci. 80 proc. uznaje szkolne świetlice za właściwe miejsce do tego, aby uczyć najmłodszych bezpiecznego korzystania z nowych mediów – wynika z sondażu MillwardBrown dla Fundacji Orange. Do 29 kwietnia szkoły mogą zgłaszać się do programu MegaMisja, w ramach którego poprowadzą w świetlicach zajęcia edukacji cyfrowej przy wsparciu Fundacji. 

Zgłoszenia do programu mogą składać wychowawcy świetlic na www.megamisja.pl Wystarczy przesłać krótki filmik i wypełnić wniosek. Fundacja Orange wybierze 300 szkół, które wspierać będzie w realizacji cyklu nowoczesnych zajęć świetlicowych dla dzieci.

Świetlice działają w 76 proc. szkół podstawowych. Rodzice cenią je za to, że są otwarte w dogodnych dla nich godzinach i pomagają im łączyć pracę z wychowaniem dzieci (79 proc.), zapewniając im opiekę poza lekcjami. Dorośli oczekują od świetlic większej liczby zajęć zorganizowanych i w bardziej nowoczesnej formie – 35 proc. badanych chciałoby dla swoich dzieci nauki mądrego i bezpiecznego korzystania z internetu i technologii. 80 proc. postrzega świetlice jako odpowiednie miejsce do prowadzenia tego typu zajęć – wynika z sondażu MillwardBrown dla Fundacji Orange[1].

Wyniki pokazują, że wśród wielu oczekiwań rodziców co do funkcji świetlicy, zaczynają pojawiać się te związane z edukacją cyfrową i przygotowaniem do bezpiecznego korzystania z technologii. Może wynikać to z faktu, że rodzice poszukują podpowiedzi, jak takie przygotowanie przekazać dzieciom. Szczególnie, że dotąd na ten aspekt wychowawcy świetlic w niewielkim stopniu kładli nacisk w organizacji pracy w świetlicach.– komentuje dr hab. Grażyna Gajewska, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego, ekspert ds.opieki i wychowania w świetlicach szkolnych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W świetlicy nie ma ocen, sztywnych ram lekcji, a nauka może odbywać się poprzez zabawę. Dlatego cykl zajęć z MegaMisji ma szansę dobrze wpisać się zarówno w potrzeby dzieci, rodziców, jak i nauczycieli, którzy świetlice prowadzą. – mówi Ewa Krupa, prezeska Fundacji Orange.

Coraz więcej dzieci korzysta z tabletów, smartfonów, komputerów, a swoją przygodę z internetem zaczynają coraz wcześniej. Choć sprzętami posługują się dosyć intuicyjnie, nie zawsze wiedzą, jak z nowych mediów korzystać z pożytkiem dla swojego rozwoju. MegaMisja to pierwsza ogólnopolska inicjatywa na rzecz edukacji cyfrowej w świetlicach w szkołach podstawowych. Powstała po to, aby nauczyć i przygotować uczniów klas 1-3 do ostrożnego, rozważnego korzystania z technologii.

Forma programu opiera się na bajce o cyfrowym laboratorium, w której dzieci poznają animowanych bohaterów i pomagają im wychodzić z różnych kłopotów. Poprzez wykonywanie kolejnych zadań zdobywają wiedzę i uczą się, jakie treści można upubliczniać w sieci, jak chronić swoją prywatność, jak kulturalnie zachowywać się w sieci, a także jak odróżnić treści wiarygodne od niewiarygodnych      i przestrzegać praw autorskich w internecie. Wykonywanie ćwiczeń pozwala grupie gromadzić punkty i wymieniać je na nagrody dla całej świetlicy, m.in. sprzęt multimedialny, książki, materiały plastyczne, gry, zabawki edukacyjne.

Wybranym szkołom Fundacja Orange udostępni zestaw materiałów, filmów animowanych i scenariuszy, aby wychowawca świetlicy mógł prowadzić zajęcia z dziećmi. Taki cykl rozpocznie się we wrześniu i potrwa przez cały rok szkolny, a aktywności zajmą około godziny, raz w tygodniu. Nauczyciel nie musi być ekspertem do spraw technologii ani informatykiem, a świetlica nie musi być wyposażona w komputery. Zagadnienia z MegaMisji wpisują się w podstawę programową edukacji wczesnoszkolnej. Fundacja przeprowadziła pilotaż projektu w 50 świetlicach w Polsce.

Fundacja Orange ma 10 lat doświadczenia w prowadzeniu projektów edukacyjnych. Przez te lata nauczyła 38 tys. dzieci zasad bezpiecznego internetu, wsparła powstanie narzędzi ochrony online i prowadzenie edukacji cyfrowej dla 25 tys. dzieci i młodzieży z całej Polski, wyposażyła w internet 3,5 tys. bibliotek publicznych i 10 tys. szkół, wspomogła 1 tys. oddziałów szpitalnych i ponad 900 organizacji w Polsce, utworzyła 77 Pracowni Orange – multimedialnych świetlic dla mieszkańców małych miejscowości. Jest jedyną fundacją wśród firm telekomunikacyjnych w Polsce.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

 

Partnerami programu MegaMisja są: Fundacja HIGHLIGHT/inaczej, Fundacja Nowoczesna Polska oraz Fundacja Centrum Cyfrowe i JuniorMedia.

Honorowi ambasadorowie: Magdalena Kumorek, aktorka, Grzegorz Kasdepke – autor bajek dla dzieci.

Fundacja Orange dba o bezpieczeństwo dzieci w internecie, rozwija kompetencje cyfrowe młodzieży i mieszkańców małych miast i wsi. Zapewnia internet i technologie w rejonach zagrożonych cyfrowym wykluczeniem. Została stworzona w 2005 roku przez Orange Polska S.A. do realizacji celów społecznie użytecznych. W swoje działania angażuje 3 tys. wolontariuszy z Orange rocznie.


 

[1] Raport „Rola szkolnej świetlicy i zajęcia świetlicowe dla dzieci w opinii rodziców” – badanie ilościowe, przeprowadzone przez MillwardBrown na zlecenie Fundacji Orange z dnia 22 marca 2016r. wśród rodziców dzieci w wieku 7-14 lat, które korzystały ze świetlicy szkolnej. N=501, metoda: CAWI


Macierzyństwo

Być wszędzie, to być nigdzie – powiedział Seneka. Naprawdę chcesz wierzyć w bajkę o multitaskingu?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 kwietnia 2016
Wielozadaniowość, czyli multitasking w życiu matki nigdy jest dobrym, długofalowym rozwiązaniem.
Fot. Tookapic / Levi Arnod

Spośród ostatnich życiowych nauczek, jedna wydaje mi się szczególnie cenna. Od dziś kieruję się dewizą, która mi to życie znacznie ułatwi, bo pozwali zorganizować sobie czas pod względem priorytetów, przynajmniej mocno w to wierzę. Z chęcią się nią z wami podzielę: Nie wierzcie ludziom, którzy mówią, że świetnie łączą wszystkie obowiązki: i te domowe (mówimy o rodzicach) i te służbowe, przy tym są jeszcze wypoczęci i zadowoleni, a ich dzieci szczęśliwe.Wielozadaniowość, czyli multitasking w życiu matki nigdy jest dobrym, długofalowym rozwiązaniem.

Wczoraj, bardzo bliska osoba zapytała mnie całkiem poważnie: –  Czy ty się przypadkiem za bardzo nie rozpraszasz? – Jak to? Przecież wszystko kontroluję –   pomyślałam, bo wydawało mi się, że jestem absolutnie skupiona na wszystkich trzech czynnościach: sprawdzaniu służbowej poczty, uzupełnianiu fragmentu artykułu i rozmowie o rzeczach ważnych. W tym samym momencie zdałam sobie sprawę z absurdalności mojego toku myślenia.

Wielozadaniowość nie dla wszystkich zadań

Multitasking zakłada zaangażowanie w co najmniej dwa zadania jednocześnie. Czy to jest możliwe? Teoretycznie tak, ale tylko wtedy, gdy spełnione są dwa warunki: przynajmniej jedna z tych czynności jest wykonywana automatycznie, czyli nie potrzebujesz na niej skupiać swoich myśli (np. chodzenie i jedzenie) oraz zaangażowane są w nią dwa, różne procesy mózgowe. Czyli: możesz czytać i słuchać muzyki klasycznej, bo czytanie ze zrozumieniem i słuchanie muzyki instrumentalnej aktywizuje różne części twojego mózgu. Ale już próba zapamiętania informacji i słuchania muzyki z tekstem (czyli piosenek) nie jest efektywna, bo obie te czynności aktywizują ten sam ośrodek w mózgu.

Czy jednak życie matki to muzyka klasyczna i fascynująca lektura na wygodnej kanapie?

Życie matki, rodzica w ogóle, składa się z tysiąca sytuacji, w których staramy się połączyć domowe obowiązki,  często dorzucając do nich służbowe, pozostając jednocześnie najlepszym rodzicami. Najlepszymi, czyli takimi, którzy wiedzą co się dzieje w życiu ich dzieci, starają się być obok zawsze, gdy potrzeba, dużo rozmawiają i aktywnie słuchają . Tylko tyle i aż tyle, bo przecież w życiu pełnimy jeszcze kilka innych, istotnych funkcji, które również wymagają od nas czasem pełnego zaangażowania.

Na pewno zdarzyło się wam nieraz, siedząc tuż obok swojego dziecka, na przykład odrabiającego lekcje, przeglądać jednocześnie służbową pocztę w telefonie. Z tej czynności wyrwał was pełen wyrzutu głos: Mamo, nie słuchasz.  – Słucham! obruszysz się. No, zgoda, słuchasz, ale czy słyszysz? Dasz radę pociągnąć tę rozmowę?

Prawda jest taka, że nie jesteśmy w stanie być naprawdę dobrymi rodzicami nie poświęcając naszym dzieciom dostatecznej ilości czasu i uwagi. Czas i uwaga to elementy absolutnie podstawowe w relacji rodzic – dziecko. A multitasking zakłada dzielenie tych elementów między różne czynności. Zawsze ktoś/coś na tym traci. Dlaczego?

Badania wykazują, że wielozadaniowość zmniejsza nasza efektywność – w każdej dziedzinie ­ – o 40%. Wynika z tego, że dzieląc moją uwagę między rozmowę z dzieckiem a sprawdzanie poczty elektronicznej byłam z moją córką  o całe 40 % „mniej intensywnie” niż wtedy, gdybym odłożyła na chwilę telefon i w skupieniu wysłuchała tego, co miała mi do powiedzenia. Szokujące, prawda?

I do mnie ten właśnie argument przemawia najmocniej, choć przecież można znaleźć też kilka innych, równie ważnych. Próbując łączyć kilka czynności z „byciem” z dzieckiem „tu i teraz”, świadomie:

Przegapiasz szczegóły

Małe, drobne, niby nic nieznaczące fakty, które sprawiają, że chwile spędzone z dzieckiem są wyjątkowe. Nowe słowo, nowa umiejętność, śmieszna minka lub zdanie, które wyłapane w porę pozwoliłoby ci zapobiec jakiejś „katastrofie”.

Denerwujesz się i tracisz czas

Bo podświadomie zauważasz, że czas się kurczy, dziecko nie dostaje od ciebie dostatecznej ilości uwagi, a czynności, które wykonujesz, wykonujesz chaotycznie, więc wymagają poprawek, ponownego przejrzenia itd… W efekcie nikt nie jest zadowolony.

Odczuwasz frustrację, zmęczenie i poczucie, że tak naprawdę zawodzisz na każdym z tych pól

Ciałem jesteś tuż obok, myślami daleko stąd. Nic nie jest skończone jak trzeba, a dziecko wyrzuca ci, że nie masz dla niego czasu. Czy rodzic może usłyszeć gorszy zarzut?

– Nie rozumiem twoich problemów – powiedziała moja znajoma. – Mam dwójkę dzieci, odpowiedzialną pracę i świetnie sobie radzę. Moje dzieci są zadbane i szczęśliwe. – Jak nazywa się ostatnia, ulubiona bajka twojego syna? – zapytałam pod wpływem impulsu. – Co wczoraj jadła na obiad w przedszkolu twoja córka? Smakowało jej? Jakie koleżanki najchętniej zaprosiłaby do wspólnej zabawy?

Moje pytania pozostały bez odpowiedzi.

Być wszędzie, to być nigdzie – powiedział Seneka. Nie namawiam was do tego, żebyście rzucali wszystko w dowolnym momencie i biegli beztrosko bawić się z dziećmi. Myślę raczej o takim zaplanowaniu czasu w ciągu dnia, żeby te momenty (w ciągu tygodnia nie ma ich przecież tak dużo!) były momentami, w których jesteście dla nich naprawdę.


Zobacz także

Jestem samotną matką i nie chcę 500+. Oto, czego potrzebuję od mojego państwa

Tego produktu nie powinno zabraknąć w diecie rocznego dziecka! Mamo, sprawdź, czy o nim pamiętasz

Tata potrzebny od zaraz. O istocie roli ojca w życiu dziecka