Macierzyństwo

Małgorzata Socha po raz pierwszy pokazała całą rodzinę. Zrobiła to w słusznej sprawie

Redakcja
Redakcja
5 listopada 2022
 

Małgorzata Socha do tej pory nie pokazała twarzy swoich dzieci. Dlaczego zrobiła wyjątek? „Mam to ogromne szczęście, że jestem mamą tej trójki cudownych, zdrowych, uśmiechniętych rozrabiaków”, napisała na swoim Instagramie aktorka. „Ale wiem, że niestety nie zawsze tak jest… 😞 Według informacji Instytutu Matki i Dziecka w ostatnich miesiącach przybywa coraz więcej przypadków ciężkich wad wrodzonych u płodów. Często te pacjentki nie wiedzą, gdzie mogą się zgłosić, aby uzyskać pomoc, a w wielu przypadkach naprawdę wiele da się zrobić, by poprawić stan zdrowia maluszka i dać mu szansę na normalne życie. W Instytucie Matki i Dziecka działa poradnia, w której mama uzyska kompleksową opiekę i diagnostykę”, dodała.

 „Ślijcie go dalej🙏, by jak najwięcej kobiet mogło otrzymać dla siebie i dziecka iskierkę nadziei✨”, dodała

Na Stronie Internetowej Instytutu Matki i dziecka czytamy: „W ostatnich miesiącach przybywa nam coraz więcej przypadków ciężkich wad wrodzonych u płodów.🤰 Niestety nie wszystkim możemy pomóc, ze względu na nieprawidłowe wyniki badań genetycznych. W każdym innym przypadku staramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy. 👨‍⚕ Dzisiaj przeprowadziliśmy kolejny zabieg założenia shuntu do pęcherza moczowego u płodu w 19 tygodniu ciąży❗️❗️❗️ Zabieg został przeprowadzany przez dr Szymona Kozłowskiego i zakończył się powodzeniem”.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Małgorzata Socha (@malgosia_socha)

„Jestem szczęściarą. Miałam dwie zdrowe ciąże”

Wcześniej w akcji wzięła udział aktorka Katarzyna Glinka. By przyciągnąć uwagę, zamieściła piękne ciążowe zdjęcie. Bo akcja jest szczytna! Glinka pisze dalej:  „Dziś zadzwonił do mnie mój lekarz ginekolog, który prowadził moją ciążę. Poprosił o nagłośnienie tej informacji”. Okazuje się, że w związku z obowiązującą ustawą, w Polsce przybywa ciąż z chorymi dziećmi. Często pacjentki nie wiedzą, gdzie mogą się zgłosić, aby uzyskać pomoc. W Instytucie Matki i Dziecka działa taka poradnia.  Tam mama uzyska kompleksową opiekę i diagnostykę.  „Chcemy rozpropagować ten program w mediach społecznościowych, aby jak najwięcej kobiet mogło otrzymać dla siebie i dziecka iskierkę nadziei”, twierdzą lekarze z IMiD.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Katarzyna Glinka (@katarzynaglinka)

W Klinice Położnictwa i Ginekologii już od dawna zespół lekarzy wykonuje skomplikowane zabiegi wewnątrzmaciczne, takie jak zakładanie shuntów, transfuzje dopłodowe w konflikcie serologicznym oraz nieimmunologicznym obrzęku płodu, a także zabiegi laserowe w patologiach ciąż mnogich (TTTS, TAPS, sFGR, TRAP), laserowe leczenie sekwestracji płuca u płodu oraz wiele innych.

Warto wspomnieć, że w Klinice Położnictwa i Ginekologii już od dawna wykonujemy skomplikowane zabiegi wewnątrzmaciczne, takie jak zakładanie shuntów, transfuzje dopłodowe w konflikcie serologicznym oraz nieimmunologicznym obrzęku płodu, a także zabiegi laserowe w patologiach ciąż mnogich (TTTS, TAPS, sFGR, TRAP), laserowe leczenie sekwestracji płuca u płodu oraz wiele innych.
Lekarze zapraszają każdą pacjentkę!  Obiecują: „Nasz zespół zaopiekuje się każdą Mamą w profesjonalny i kompleksowy sposób, a co najważniejsze z indywidualnym podejściem.
Każdego dnia staramy się rozwijać, aby jak najlepiej i na jak najwyższym poziomie pomoc potrzebującym kobietom.
Kontakt z Poradnią Wad i Terapii Płodu tel. 223277048

Macierzyństwo

„Nie daję w szyję. I mam dwoje dzieci”. Beata Sadowska w całej tej dyskusji trafia w samo sedno

Redakcja
Redakcja
7 listopada 2022
Fot Patrycja Toczyńska
 

Czasem może lepiej „dać w szyję” (posługując się pańską nomenklaturą) i pójść spać niż wychodzić do ludzi i opowiadać o rzeczach, obok których nawet się nie stało – napisała na Facebooku Beata Sadowska. Nie chcemy rozbijać wypowiedzi prezesa na czynniki pierwsze, pastwić się nad nimi i po prostu po raz kolejny wkurzać. Ale Beatę Sadowską zacytujemy, bo po prostu na spokojnie trafia w samo sedno. 

– Muszę pana zmartwić – pisze dziennikarka i wylicza:
  1. Uważam się za całkiem niezłą, świadomą i wystarczająco dobrą mamę.
  2. Do tańca trzeba dwojga: fajnie, jeśli tym drugim jest świadomy i dojrzały facet/kobieta (bo takie rodziny też są, czy pan to do siebie dopuszcza czy nie).
  3. Skoro tak świetnie nas pan zna, to niech pan sobie wyobrazi, że jest pan kobietą i musi pan donosić nieuleczalnie chory płód, który umrze od razu po przyjściu na świat, o ile wcześniej nie umrze kobieta, która nosi go w łonie. Dlaczego? Bo nie ma wyboru.
  4. Niech pan sobie wyobrazi, że rodzi pan nieuleczalnie chore dziecko i sam się boryka z jego rehabilitacją, utrzymaniem, walką o każdy dzień, bo państwo o panu zapomniało. Zna pan takie kobiety? Pomógł choć jednej z nich? Ja tak.
  5. Niech pan sobie wreszcie wyobrazi, że jeszcze nie każda wolność została nam zabrana: nie wszystkie kobiety chcą mieć dzieci, a te – które chcą – niekoniecznie planują je przed 25 rokiem życia. Z tysiąca powodów, do których mamy prawo.

I to właśnie o to chodzi. Czasem lepiej nic nie mówić, jeśli serio nie ma się pojęcia o tym, co się mówi.


Macierzyństwo

Terapia ACT – na czym polega i jak przebiega?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
4 listopada 2022
Cottonbro Studio/Pexels

Terapia ACT dedykowana jest głównie osobom, które ze strachu przed nieznanymi konsekwencjami unikają podejmowania wyzwań, których efekty mogłyby być źródłem radości. Na czym polega terapia ACT i jakie są jej założenia?

Czym jest terapia ACT?

ACT to skrót od terminu „acceptance and commitment therapy”, który w języku polskim oznacza „terapię akceptacji i zaangażowania”. Należy do tzw. trzeciej fali terapii behawioralnej. O terapii ACT mówi się od 1982 roku, kiedy to Steven C.Hayes po raz pierwszy zaprezentował założenia wspomnianej metody terapeutycznej. Terapia ACT skierowana jest do wszystkich osób, które boją się i unikają podejmowania nowych wyzwań, nawet wtedy, gdy wiedzą i mają pewność, że będą one źródłem radości.

Na czym polega terapia ACT?

Twórca teorii ACT wyszedł z założenia, że głównym źródłem naszego cierpienia jest zachowanie i próba poskromienia przykrych emocji. W obawie przed konsekwencjami, wiele osób wycofuje się z podjęcia nowych wyzwań np. występów publicznych. Choć z jednej strony chcą zaprezentować się innym i przekazać swoją wiedzę, to z drugiej odczuwają ogromny lęk, który je demotywuje. Powstaje tutaj pewnego rodzaju sprzeczność między tym, czego tak naprawdę pragną, a tym, co robią. Pojawia się napięcie i dyskomfort psychiczny. Podczas terapii ACT analizuje się myśli i zachowania, które pojawiają się w głowie pacjenta. Głównym celem leczenia, jest uświadomienie danej osobie, że kiedy zmieni swoje zachowanie, samopoczucie wraz z upływem czasu będzie stawało się coraz lepsze.

Zobacz również: Lęk separacyjny – dotyczy nie tylko dzieci. Jak go rozpoznać?

Przebieg terapii

Głównym celem terapii akceptacji i zaangażowania jest zwiększenie elastyczności psychologicznej u pacjenta. Czym dokładnie jest wspomniane pojęcie? To miara zdolności radzenia sobie psychiki człowieka, wtedy kiedy styka się ona z przykrymi dla niego wydarzeniami. Osoby o wysokim poziomie elastyczności psychologicznej żyją tu i teraz, skupiają się na tym co dzieje się w danym momencie, niezależnie od doświadczanych w tej chwili emocji. Z kolei te o niskim poziomie elastyczności, uciekają od emocji, które w sobie kumulują, co w konsekwencji może doprowadzić do kryzysu.

Sześć podstawowych procesów ACT

  • Bycie tu i teraz – angażowanie się w wydarzenia chwili obecnej.
  • Dyfuzja – umiejętność obserwowania swoich myśli.
  • Akceptacja – otwarcie dla doświadczania bolesnych uczuć
  • Obserwujący umysł – zdolność świadomego myślenia, czucia i zachowania w każdym momencie.
  • Wartości – rozpoznanie co jest dla ciebie najważniejsze.
  • Działanie – podejmowania działań w zgodzie z własnymi wartościami. Realizacja tego, co jest najważniejsze, nawet wtedy gdy jest trudne i niekomfortowe.

Terapia ACT zakłada, że jakość życia uzależniona jest przede wszystkim od uważnych i kierowanych własnymi wartościami działań. Poprawa jakości jest możliwa bez względu na towarzyszące objawy związane z cierpieniem. Głównym celem terapii jest zapewnienie pacjentowi przestrzeni do tego, by żył w sposób, który uważa za najbardziej wartościowy i znaczący. Zgodnie z założeniami, należy nauczyć się i uświadomić sobie, że ucieczka od emocji nie jest niczym dobrym. Tłumione emocje kumulują się, a kiedy dojdzie do ich nadmiernego nagromadzenia, mogą doprowadzić do kryzysu psychicznego. Ważne, by u pacjenta pojawiła się akceptacja, dzięki której będzie on wstanie zaakceptować, że nie ma zbytniego wpływu na otaczającą go rzeczywistość. Pacjent powinien wykształcić w sobie zdolność do przeżywania danej chwili, a nie koncentrować się na przyszłości lub przeszłości.

Dzięki terapii ACT pacjent będzie w stanie poradzić sobie ze wszystkimi emocjami, z którymi styka się w życiu codziennym. Nie będzie przed nimi uciekał. Terapeuta określa, w których obszarach życia pojawiają się deficyty, a następnie dobiera odpowiednie ćwiczenia, dzięki którym zredukują się występujące problemy. Często stosowaną techniką jest mindfulness, która polega na koncentrowaniu uwagi na bodźcach wewnętrznych i zewnętrznych.

Zobacz również: Depersonalizacja, czyli zaburzenia postrzegania samego siebie

Terapia ACT – kiedy warto ją zastosować?

To terapia dedykowana osobom zmagającym się z zaburzeniami psychicznymi. Wykorzystywana jest głównie w walce z lękiem pojawiającym się w sytuacjach społecznych, a niekiedy i leczeniu zaburzeń lękowych czy depresji. Ponoć może przynieść pozytywne rezultaty u osób z zaburzeniami odżywiania.


Źródło: Poradnik Zdrowie

Zobacz także

Przyjaciel jak malowany. Akcja „Prawdziwa przyjaźń”

Ronić po ludzku. Paulina Szydłowska o poronieniach: czułam, że to moja wina

Szkodliwe treści – jak dużo wiesz o tym, co twoje dziecko robi „w sieci”? [QUIZ]